Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 419 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


TOP 5 ZAGRAŃ: 15 PAŹDZIERNIKA 2010 (PRESEASON)

sobota, 16 października 2010 9:55

DAY-TO-DAY: GDZIE BLAKE GRIFFIN MOŻE MIEĆ ŚREDNIO 20/10 OT TAK

piątek, 15 października 2010 16:40
Maciej Kwiatkowski

MILWAUKEE @ WASHINGTON 96:88

(boxscore)


Flip Saunders ma jednak poczucie humoru, o które go nie podejrzewałem i.... zresztą nadal nie będę. Saunders wystawił wczoraj do gry Nicka Younga w pierwszej piątce, Gilbert Arenas zasiadł na ławce.
Los jest jednak równie przewrotny i na poważnie obszedł się z symulującym trzy dni temu kontuzję Arenasem.

Był to drugi w tym pre-season mecz Wizards w Verizon Center, ale Arenasa kibice mogli zobaczyć po raz pierwszy. Mogli też zobaczyć, że Bucks są stopień wyżej, jeśli chodzi o organizację gry plus wystarczy jeden niezłomny podkoszowy,  aby trio Blatche/Yi/McGee nie wiedziało gdzie jest piłka.  Fani zobaczyli też  w pigułce historię wzlotów i upadków Arenasa.

Gilbert wszedł w pierwszej kwarcie,  miał trzy przechwyty, blok, zbiórkę, asystę i trzy minuty później schodził już do szatni, trzymając się za prawą pachwinę.
Nie wyglądało, aby coś symulował (choć Nick Young jak na zawołanie zdominował potem drugą kwartę...)

Drew Gooden rzucił 25 punktów. Bucks grali agresywnie (Wizards mieli cierpliwości w obronie na 15 sekund akcji), wędrując 43 razy na linię, z czego trafili 37 razy.  Gooden (7/7), Brandon Jennings (9/10), Carlos Delfino (6/6), Luc Mbah a Moute (5/6) - Bucks grali to samo co bez Andrew Boguta w play-offach, czyli dużo zasłon pod koszem dla dwójek i trójek wychodzących na obwód plus Jennings (2/10 z gry) mający kłopoty z wykańczaniem akcji spod kosza i trafianiem z półdystansu. Bucks trafili tylko 1 z 8 rzutów z dystansu ale na 5-6 metrze panował Delfino, któremu niestety (i nie piszę przypadkowo 'niestety') w tym sezonie będzie jeszcze trudniej o minuty na pozycjach 2/3. Delfino zagrał 28, a przecież zabrakło w grze Johna Salmonsa i Corey'a Maggette'go.

Andray Blatche rzucił 17 punktów, miał 9 zbiórek, ale nie miał też asysty, tylko jeden blok i bez przechwytu. Nie jestem fanem Blatche'a i obawiam się, że Flip Saunders nie był zachwycony przedłużeniem kontraktu jakie zaoferowali mu Wizards latem. Potrafi bardzo dużo, ale za często chce robić to poza ofensywą. Traci posiadania - miał trzy airballe w tym meczu, jeden spod samego kosza, drugi z 4-5 metrów, trzeci za trzy - full package. John Wall rzucił 15 punktów (6/15), miał 11 asyst i był to jego średni mecz - 15 punktów i 11 asyst koledzy i koleżanki. Przy nieporywającej grze. He's for real.

DENVER @ LA CLIPPERS 100:95

(boxscore)


Jak pięknie było znów usłyszeć o 4.30 rano Ralpha Lawlera i Mike'a Smitha komentujących mecz Los Angeles Clippers. Tych dwóch w poprzednim sezonie potrafiło zrobić 'coś' z niczego, czym byli Clippers bez Blake'a Griffina. Teraz jest Griffin i jest Smith, color-announcer, porównujący go do młodego, nieokrzesanego jeszcze wtedy Karla Malone'a i jest też Lawler sypiący jak z rękawa ciekawostkami o graczach. Obaj zaskakują poziomem, na który potrafią wejść ze swoimi analizami. Wyzywam Waszych ulubionych komentatorów na pojedynek z duetem Lawler/Smith, którzy przez dobre 5 minut dyskutowali dlaczego gra Sheldena Williamsa (zaczął w piątce Nuggets) nie przełożyła się na NBA. Mądre, dowcipne i naprawdę pouczające. 3h transmisji  - dla mnie jak czytanie ulubionego bloga.

Na parkiecie brylował obwód Nuggets. "Bryłki" skończyły na skuteczności 36%, ale po pierwszej połowie było 57:55 i lepszych, pierwszych 24 minut jeszcze w tym pre-season nie widziałem. Griffin znowu rozpoczął mecz od wsadu, ale Clippers już w pierwsze trzy minuty mieli 5 fauli i zaczęły się wędrówki Carmelo Anthony'ego na linię.

Anthony miażdżył Clippers. OK? Grał sobie z nimi w swoją grę. Ryan Gomes, Rasual Butler i Griffin, który też próbował - byli pół kroku za późno. W tej całej Melodramie może trochę zapomnieliśmy, że choć Melo nie jest na poziomie LeBrona Jamesa czy Kobe'go Bryanta, to stoi już w drugim rzędzie gwiazd i choć zaawansowane statystyki mu nie sprzyjają, to po prostu nie można go nie wstawić do  Top10.

Zresztą to nie muszą być nawet zaawansowane statsy - Melo pudłował z mid-range, ale to były jego rzuty, jego pozycje. Trafił tylko 6 z 19, ale miał 30 punktów bo z 19 wolnych wykorzystał 17. Do tego dołożył 14 zbiórek, rozdał 9 asyst i miał 3 przechwyty.

Świetnie obok niego grał Arron Afflalo, który kontynuuje znakomity dla siebie pre-season. Afflalo rzucił 27 punktów, trafił 4 z 10 rzutów za 3 i miał 2 bloki. Nuggets od trzeciej kwarty prowadzili róznicą ponad dziesięciu punktów i dowieźli zwycięstwo do końca. Anthony, Afflalo i kontrolujący grę, choć nie błyszczący w statystykach Ty Lawson radzili sobie z podejrzaną obroną nie tyle co backcourtu Clips, ale Chrisa Kamana, Ryana Gomesa i zmienników pod koszem. Kaman rzucił 23 punkty, trafiając z mid-range, trafiając haki, ale w obronie na pomocy czy w tej indywidualnej jest w trzeciej dziesiątce centrów startujących w NBA i tym razem Nene, Melo w ogóle nie czuli strachu atakując pirotechnika z Michigan.

Blake Griffin? Moi drodzy - Blake Griffin jest bestią.

Lawler i Smith forsowali w tym meczu określenie "Blake Griffin - najlepiej biegający silny skrzydłowy NBA"... Griffin nie biegał po parkiecie - Griffin się po nim ścigał i tyle razy ile dostał piłkę w kontrze - taką samą ilość razy, jak nie więcej nie otrzymywał podań.

Griffin miał 24 punkty, 14 zbiórek i 4 bloki, ale nie dlatego, że posiada jakieś znakomite umiejętności techiczne., drop-stepy, fade-away'e, up-and-under moves. Nie, Griffin jest po prostu atletycznym fenomenem i to 24/14/4 zrobił ot tak, biegając, skacząc, wsadzając piłkę z góry czy próbując kończyć pod koszem, w efekcie czego Nuggets ratowali się faulami. Jeśli będzie trafiał osobiste tak jak wczoraj (9/12 + trafił pierwsze 8), to 20/10 w debiutanckim sezonie jest bardzo możliwe.


I będę podawał ten stat prawdopodobnie często - frontcourt Clippers: 47 punktów, 22 zbiórki, 3 asysty, 2 przechwyty, 6 bloków, 14/26 z gry, 19/23  z linii.

NBA na WP.PL




Podziel się:

komentarze (26) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 14 PAŹDZIERNIKA 2010 (PRESEASON)

piątek, 15 października 2010 10:27

LEBRON? UMIEM LICZYĆ TYLKO DO DWÓCH

piątek, 15 października 2010 6:58
Przemek Kujawiński

Jest wciąż ktoś w tej lidze, kto uważa, że Kobe Bryant jest jej najlepszym zawodnikiem. Jeśli jednak chcielibyście przytoczyć jego słowa jako argument w dyskusji, to weźcie pod uwagę, że jest regularnym gościem w gabinecie psychiatrycznym. Swoją drogą mam nadzieję, że słynna pani psychiatra jeszcze się o tym nie dowiedziała. Wiecie, oderwanie od rzeczywistości bywa symptomem...

Ron Artest znów uchylił nam nieco swojego świata:

"Kobe ma 5 pierścieni, 6 zwycięskich rzutów, 23 punkty z rzędu [w 5 meczu finałów] w większości po rzutach z wyskoku. Rzuca najlepiej, rzuca wielkie rzuty. Wobec tego Durant jest drugim najlepszym graczem w NBA."

Zapytany o miejsce LeBrona Jamesa Ron odpowiedział:

"Liczę tylko do dwóch. Nie byłem w szkole od 15 lat, więc liczę tylko do dwóch."

Naprawdę media potrafią zniszczyć coś takiego jak realistyczna ocena. Najwyraźniej nawet u ludzi blisko związanych z ligą. Swoją drogą nieco śmieszna jest sytuacja, w której Artest podając dowody na "bycie najlepszym" Kobego mówi o tytułach i wielkich rzutach, a następnie twierdzi, że tuż za nim jest Kevin Durant... który ciągle w tej lidze nie osiągnął niczego. No może poza dorobieniem się opinii świętego. Choć to oczywiście tylko moje skromne zdanie.

Ewentualnie KD naprawdę dał się we znaki Ronowi w czasie ostatnich playoffs, by być gotowym na kolejne starcia postanowił więc zrzucić trochę wagi wracając do około 110 kilogramów:

"Był bardzo trudny do krycia w zeszłym roku. Musiałem zużyć dużo więcej energii nosząc dodatkowe kilogramy, więc to powinno sprawić, że będę miał większe szanse, by za nim nadążyć. Trochę się bałem, że Durant będzie miał średnią około 40 punktów na mecz, jeśli będę ważył znów ponad 120 kilo."

Kiedy przypomniano mu, że mimo wszystko wykonał całkiem niezłą robotę, a Kevin trafiał raptem 35% swoich rzutów opowiedział:

"Wow... dobra robota Ron."

Dobra robota Ron. Znów sprawiłeś, że będzie o czym rozmawiać.



Podziel się:

komentarze (75) | dodaj komentarz

KKWP: WE ARE TALKIN' ABOUT TURKEY?

czwartek, 14 października 2010 23:56

"Żaden koszykarz, który zrobił dla tej ligi tak dużo jak Allen, nie powinien kończyć swojej kariery, grając w Turcji. [...] To przecież jeden z najbardziej wyjątkowych zawodników w naszym sporcie, który ciągle ma coś do zaoferowania. Czuję się z tym fatalnie. Nie tak powinien kończyć swoją karierę. On potrzebuje gry w świetnej drużynie, z szansami na walkę o mistrzostwo, która potrafiłaby wykorzystać to, co potrafi. Nie w Turcji.”

- trener Larry Brown na temat ostatnich doniesień pt. Allen Iverson w Turcji.
Larry, tylko dlaczego sam nie weźmiesz go ponownie pod swoje skrzydła, hym? marek


Podziel się:

komentarze (12) | dodaj komentarz

DNIÓWKA: NIEWINNI CZARODZIEJE

czwartek, 14 października 2010 22:33




[ Copy this | Start New | Full Size ]








Maciej Kwiatkowski


Flip Saunders nie wie jeszcze czy Gilbert Arenas wyjdzie dziś w pierwszej piątce. Mam nadzieję, że Flip wybrnie z tego wystawiając do gry na trójce Nicka Younga. Będzie kupa śmiechu. Mam nadzieję, ale Saunders taki nie jest. Wczoraj coach Wizards stwierdził na antenie jednej z waszyngtońskich rozgłośni radiowych, że żadnego gracza nie prowadzi się tak dobrze jak Arenasa. Że Gilbert nie sprawia mu kłopotów, że sprawa sprzed dwóch dni "to już przeszłość i idziemy dalej".

Typowe, ale Saunders traci Arenasa, skoro ten tak lekkomyślnie podejmuje głupawe decyzje, które w zasadzie nikomu krzywdy nie robią, ale nie mają najlepszego timingu. Dobrze zauważył Kelly Dwyer na Ball Don't Lie - czy Gilbert nie mógł po prostu porozmawiać z Saundersem i powiedzieć mu, że chce wziąć mecz wolnego, żeby może Young dostał więcej minut? W końcu to pre-season i nikt nawet by nie zauważył jego absencji.

Jak też stwierdziliście w komentarzach - gdyby Arenas aktualnie był w wielkiej formie, rzucał po 25 punktów w meczu i tworzył najlepszy backcourt ligi z Johnem Wallem, to kto by się tam przejmował wybrykiem tego typu. OK. Gdyby nie zrobił sobie z Verizon Center przechowalni broni - być może byśmy się tylko uśmiechnęli, ale gość zarabia ponad 20 mln dolarów rocznie i mimo tego, że nadal mam do niego słabość, już grubo ponad rok temu nadszedł czas aby wziął się w garść i trzymał się tego dłużej niż przez tydzień. Ma 28 lat  (jak ja hmmm bloger w klapkach, 14h dziennie przed komputerem...), nie jest już liderem teamu, ale może być niezwykle pożytecznym, nie tak dominującym piłkę, ale piekielnie efektywnym spot-up shooterem obok Walla.

Do licha... jeśli zagra w 80-82 meczach to nawet mimo nonszalanckiego Andray'a Blatche'a, uzależnionego od bycia "in the zone" w każdym meczu, Wizards są w stanie pozostać w walce o 8 miejsce play-offów. do kwietnia W tym sezonie do awansu na Wschodzie powinno wystarczyć nawet 39-40 zwycięstw.

Dzisiaj siedem meczów, ale patrzę na myp2p.eu i wynika stamtąd, że aż cztery z nich nie będą pokazywane. Andrew Bogut nie zagra jeszcze dla Bucks, Corey Maggette wrócił natomiast wczoraj do treningów. Jest szansa zobaczyć Larry'ego Sandersa i porównać jego koszykarski mind-set z Blatche'm. Będzie też Brandon Jennings, który na pewno nie odpuści Wallowi i już wiecie czemu wybrałem ten mecz na "mecz wieczoru." Godzina 01:00 też sprzyja, ale musicie być cierpliwi z Atdhe - ostatnio niemal regularnie linki zaczynają działać kwadrans po planowym rozpoczęciu.

Dwa pozostałe spotkanie, które gdzieś będzie można okazję złapać, to Phoenix Suns - Utah Jazz oraz Denver Nuggets - Los Angeles Clippers. Spokojnej nocy i powodzenia z tymi, którzy próbują Was przekonać, że czwartek to nowy piątek.



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

GRAJĄC W DZISIEJSZYCH CZASACH MÓGŁBYM RZUCIĆ 100 PUNKTÓW

czwartek, 14 października 2010 22:33
Przemek Kujawiński

Kto mógł tak powiedzieć?

Zgadliście.

Michael Jeffrey udzielił ostatnio wywiadu z okazji wydania 2K11. Opowiedział w nim trochę o samym pomyśle wykorzystania jego osoby w tym projekcie. Przy okazji dodał kilka słów na temat współczesnej NBA:

"[Koszykówka] jest dzisiaj mniej fizyczna i zmieniły się oczywiście zasady. Wedle tych zasad, gdybym grał dziś w moim stylu to jetem pewny, że schodziłbym z boiska za faule lub często
chodziłbym na linię i mógłbym rzucić 100 punktów."

Polemizujemy? Chciałem, bo często irytuje mnie fakt ogólnego uwielbienia dla Jordana, który nagle stał się Matką Teresą tej ligi, o której po prostu nie mówi się źle, a jeszcze bardziej irytuje mnie fakt, że mam wrażenie, że Jordan sam w to wierzy (patrz: wypowiedzi na temat zmiany klubu przez LeBrona Jamesa). Potem jednak przypomniałem sobie 81 punktów Kobego Bryanta i 13 Smusha Parkera w tym samym meczu. Skoro oni mogli, to MJ chyba też byłby w stanie.

A skoro już jesteśmy przy Kobem (śmiejmy się z niego póki możemy w tym preseason, bo on jeszcze powróci i zamknie nam usta). Jordan odniósł się też do niego i jego miejsca w historii i mam wrażenie, że Bryant niekoniecznie chciałby usłyszeć właśnie takie słowa:

"Trudno powiedzieć. Myślę, że zawsze będzie przewijał się w rozmowie na temat najlepszych jacy kiedykolwiek grają w momencie, kiedy skończy karierę. Gdzie jest jego miejsce pomiędzy nimi? Jeśli mówimy o obrońcach, to myślę, że musi być wśród najlepszej dziesiątki."



Podziel się:

komentarze (38) | dodaj komentarz

A CZY TY MASZ SWOJĄ ULUBIONĄ CZCIONKĘ?

czwartek, 14 października 2010 22:13

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

"Jest to ulubiona czcionka Dana Gilberta." Myślę, że tę odpowiedź z kategorii "ulubione czcionki właścicieli klubów NBA" Kazimierz Kaczor wyczytałby w Va-Banque za najmniejszą kwotę.

Comic Sans - przyznaje bez bicia, że mam w tym względzie podobny gust do Gilberta.  Na swoim pierwszym blogu o NBA pisałem właśnie w ten sposób. Pamiętam, kiedy na studiach oddałem jakąś prezentację napisaną w całości tą czcionką. Nauczyłem się wtedy bardzo ważnej rzeczy od mojej pani profesor: "Panie Przemku, jeśli chce być pan traktowany w życiu poważnie na drugi raz proszę zmienić czcionkę." To jeden z niewielu powodów, dla których Dan Gilbert powinien żałować, że nie był ze mną na roku.

Powyższe zdjęcie przedstawia oczywiście parkiet w Cleveland. Doczytałem, że napisy w Comic Sans znajdują się tam już od dobrych kilku lat. Dopiero jednak po pełnym wyrzutów liście w sprawie odejścia LeBrona Jamesa zwrócono na to uwagę. 


Z niecierpliwością czekam na zmianę czcionki na koszulkach i w klubowym logo wedle zasady: Jeśli nie mamy w składzie LeBrona Jamesa bądźmy znani choćby z tego.



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

NBA W KOMIKSOWYM WYDANIU

czwartek, 14 października 2010 21:48
marek: Wydawnictwo Marvel nawiązało współpracę z ESPN i NBA i stworzy serię promocyjnych zdjęć z największymi gwiazdami NBA na tle popularnych ujęć ze swoich komiksów. Ma ich wyjść podobno 30, są już dwa pierwsze. Sami ocencie, ja już czekam na kolejne:

 

 

Trzeba przyznać, że w NBA wiedzą jak 'sprzedawać swój produkt'.



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

GDZIE SĄ ASYSTENCI, KTÓRZY NIE UWAŻALI NA GEOGRAFII

czwartek, 14 października 2010 20:58

 

 

                                                                                                                                                             źródło: Ball Don't Lie


Cóż... nie ukrywam, że byłbym bardziej zaskoczony, gdyby asystent "anonim" wiedział, że Aussie to potoczne określenie Australijczyka. Czego tu jednak wymagać skoro Europa np, dla większości Amerykanów to jedno wielkie państwo, a Turcja podobno... jest bardzo fajnym miastem. Pewnie z 99,7%  nie zdaje sobie też sprawy z tego, że na mapie istnieje taki kraj, co Polska się zwie - nie licząc tamtejszej polonii i (wierzymy) kilku zawodników Magic. Śmiać się czy płakać? Śmiejmy się! Z głupoty należy. marek


Podziel się:

komentarze (20) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 059 801 (wersja testowa)

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u