Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 693 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




PRZERWA NA ŻĄDANIE (30.10.2012)

środa, 31 października 2012 14:01

 

Bartek Tomczak

 

Przerwa na Żądanie i podsumowanie pierwszego dnia nowego sezonu.

 

Program dostępny w lepszej jakości, po przestawieniu na 720p.

 

 

W tym sezonie Przerwa na Żądanie będzie ukazywała się docelowo od poniedziałku do piątku. Co jakiś czas może zdarzyć się wydanie weekendowe, jak i również będą pewnie takie sytuacje w tygodniu, że sam będę prosił o mały time-out. Inaczej niż w poprzednich rozgrywkach, tym razem w programie będą tylko i wyłącznie skróty z minionej nocy, więc np. jeśli po piątkowej PnŻ, kolejna będzie w poniedziałek, to zobaczycie w niej jedynie materiały z niedzielnej nocy, a nie jak było do tej pory z całego weekendu.


Program będzie pojawiał się pewnie o nieco późniejszej porze niż zazwyczaj (13.00-15.00), ale jest to niestety rzecz której nie jestem w stanie przeskoczyć z powodu mega słabego łącza (nie przypuszczałem, że tak wolny upload jeszcze istnieje). Oczywiście czasem pewnie, żebym nie stracił resztek cierpliwości, przy dłuższych programach (powyżej 10 minut), dostaniecie go wcześniej, ale za to z gorszą jakością (bez 720p).


Przerwa na Żądanie EXTRA, tak jak w poprzednim sezonie tak i teraz będzie ukazywała się raz w tygodniu (termin ruchomy). W tym roku do programu dochodzi jedna nowość- Pytanie od słuchaczy. Wszystkie szczegóły w jaki sposób możecie je zadawać, znajdują się w ostatnim wydaniu wersji EXTRA (26.10.2012) w samej końcówce programu.

 


Podziel się

PRZERWA NA ŻĄDANIE EXTRA (Zapowiedź sezonu 2012/2013)

wtorek, 30 października 2012 13:14

 

Bartek Tomczak


Na godziny przed startem nowego sezonu zapraszam na Przerwę na Żądanie EXTRA, w której wspólnie z Maćkiem, Michałem i Przemkiem omówiliśmy sytuacje wszystkich 30 zespółów NBA.


Program o konferencji zachodniej nagrywaliśmy w poprzednim tygodniu, jeszcze przed wymianą na linii Oklahoma City Thunder- Houston Rockets.

 

Konferencja wschodnia

 

Konferencja zachodnia

 

W tym sezonie możecie czynnie uczestniczyć w Przerwie na Żądanie EXTRA. Szczegóły znajdziecie w końcówce programu o konferencji zachodniej.


Podziel się

FANTASY BASKETBALL - HOUSTON, WE HAVE NO PROBLEM!

poniedziałek, 29 października 2012 19:37

Sławek Mróz

Mówi się, że pozycja rzucającego obrońcy urasta do miana deficytowej w NBA. Że niby jak to? To już nie ma chętnych do rzucania?? Ano są… Tylko jakoś wirtuozów jak na lekarstwo. Takich, co to nie tylko cisną, ale i oddać piłkę sprytnie potrafią, a i pobronią choć trochę. No bieda normalnie…

Do tego stopnia bieda i posucha, że taki Eric Gordon, choć zasadniczo raczej się leczy niż gra, doczekał się kontraktu maksymalnego, zmaczowanego zresztą. Uznać więc można, że pożądanym był towarem na rynku.

James Harden


Czy w takim razie można mieć wątpliwości, że James Harden zasługuje na maksa także? Ja takiej wątpliwości nie mam. Owszem, sporo jest graczy zasługujących bardziej, ale i sporo takich, co to zasługują mniej, a dostali. Na Hardenie niewątpliwie da się budować drużynę. I Sam Presti doskonale o tym wie. Ot, nadmiar urodzaju też czasem może przyprawić o ból głowy. Taki rodzaj bólu, którego Prestiemu zazdrości zdecydowana większość managos w NBA. Do nakarmienia ma pokaźne stadko wysokoopłacanych graczy, a to przecież nie Nowy Jork czy Los Angeles, gdzie budżet na wynagrodzenia i podatki odluksusowe zdaje się nie mieć dna. Musi więc Presti zacząć uważać na salary cap. Stąd podchody psychologiczne, opowieści o zwartej drużynie z widokami na świetlaną przyszłość. Stąd analogie do mało pazernego, za to na wskroś lojalnego Manu. Harden jednak, wraz z agentem Robem Pelniką chcą wyżywić swoje rodziny. Nic nagannego.

Tym bardziej, że rynek aż się pali, by owe rodziny nakarmić. By dać Hardenowi maksa bez szemrania. By dać mu rolę lidera drużyny, choćby nawet mniej wypasionej niż Thunder. By skierować więcej obiektywów na tę jego efektowną brodę. I nie dziwię się Moreyowi, że poszedł niemalże na całość. Że nie czekał na rozwój wypadków w celu ewentualnej próby ściągnięcia Hardena z rynku latem przyszłego roku. Jedna z zasad menedżera sportowego brzmi: gdy masz szansę pozyskać lokomotywę, idź w to! Pewnie, do ustalenia pozostało nam jeszcze, czy można Hardena za franchise playera uznać. Miłośnik zaawansowanych statystyk, Daryl Morey nie ma wątpliwości. Nam przyjdzie niedługo się przekonać. Niech jednak nie zwiedzie Cię ograniczona rola młodego gracza w Oklahomie. Niech nie zwiodą Cię zawalone finały… Jeżeli nie znasz jeszcze mojej odpowiedzi na ten argument, proszę uprzejmie – LeBron James przedostatnie też zawalił!

Presti za to wyciągnął tyle, ile zdołał. Żeby nie stracić Hardena latem za friko. Gracza, który stanowi od razu solidne zastępstwo, dodatkowo zmotywowanego w ostatnim roku kontraktu. Młody talent na przyszłość, przez najbliższe lata tani jak barszcz. Wybory draftowe. Można jedynie spekulować, czy nie korzystniej byłoby amnestionować Kendricka Perkinsa. Ale przecież nieopodal czają się Lakers z pewnym dużym facetem.

OK. Miałem pisać o fantasy, a tu jakoś tak zabrnąłem w szersze rozważania. Jeżeli zatem jesteś w lidze roto i jakimś cudem nie draftowałeś jeszcze – śmiało przesuń Hardena przynajmniej w okolice końca pierwszej rundy. Można co prawda obawiać się nieco o skuteczność z gry na skutek zmiany roli. Tak odrobinkę, bez przesady. Cała reszta kategorii tylko czeka na uwolnienie i oto najwyraźniej jesteśmy świadkami tego wydarzenia. Teraz przeliczenie statystyk na 36 minut gry przestaje być pobożnym życzeniem menedżerów fantasy.

Kevin MartinMartin? Nie to, żeby metamorfoza miała tu pójść w kierunku odwrotnym. Akurat Kev pasuje całkiem dobrze do nowej roli w Thunder. Dynamit ofensywny w doborowym towarzystwie, zmotywowany. W minionym sezonie grał niewiele ponad 30 minut w meczu… Teoretycznie okolice trzydziestki powinien zachować. O ile zdrówko pozwoli. I o ile Lamb nie zechce na serio włączyć się do walki o czas gry. Ryzyko zatem rośnie dodatkowo, ale nie na tyle, by Martina skreślać. To nadal ten sam przyjazny profil roto.

Z pozostałymi uczestnikami wymiany zasadniczo szumu jest już znacznie mniej. Lamb, jakkolwiek w Houston mógł mieć nadzieję na politykę szybkiego rozwoju młodzieży na głębokiej wodzie, tu stanie raczej w szeregu z Perrym Jonesem III, powolutku oswajany z realiami NBA. Lekko nie będzie mieć także Cole Aldrich, dość powszechnie pobierany właśnie z list free agents lig fantasy. Zmieniać będzie, i to nie samodzielnie, Omera Asika, który być może i jest mniej renomowanym graczem od Kendricka Perkinsa, za to zazwyczaj sporo zdrowszym, a i w formie ostatnio nie byle jakiej.

Z dużej chmury zatem mały deszcz? W kategoriach fantasy być może, jeśli zbagatelizować fakt wykreowania nowej potencjalnej gwiazdy. Sprawdź na wszelki wypadek, może jeszcze nic straconego, nawet jeżeli już jest po drafcie. Może obecny właściciel nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji? Nie zaszkodzi sondę zarzucić.

A dla wszystkich właścicieli – serdeczne gratulacje!


Podziel się

SZÓSTY GRACZ WCHODZI DO GRY

sobota, 20 października 2012 14:41


Minęło już kilka dobrych lat od czasu gdy postawiliśmy pierwsze kroki w blogosferze. Byliście z nami, gdy raczkowaliśmy. Byliście, gdy nieśmiało próbowaliśmy ubierać ligę w nasz pogląd, z którym czasem się zgadzaliście - czasem nie. Naszym celem było znalezienie odpowiedzi na czas, w którym sztywne ramy serwisów sportowych zaczęły ustępować blogowej treści. Staraliśmy się tworzyć nową platformę do wymiany opinii dla najbardziej szalonych kibiców w sporcie, czyli kibiców NBA w Polsce, którzy zarywają noce, aby oglądać i inspirować się koszykówką w najlepszym wydaniu.
 
Przez tyle lat pisania ścigaliśmy się zawsze z ideą, do której z czasem Wy nas zobligowaliście. Chcieliśmy stworzyć coś większego, coś co w pełni zadowoli Was, odbiorców i sprawi, że jedno miejsce, jeden blog, jedna strona stanie się zupełnie wystarczalna. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się obowiązki, doganiać zaczęła nas dorosłość. Kolejni z nas zaczynali w nowych miejscach pracy, kolejni znajdowali tę dorosłość w biurach od godz. 9 do 17 i znajdowali to jak fantastycznie byłoby móc pasjonować się rozgrywkami, które toczą się w godzinach popołudniowych.
 
Marzenie to jednak trwało i dziś nie zamierzamy zostawiać go tak jak inni, którzy byli przed nami. To marzenie jest w nas zbyt silne, a my czujemy jeszcze te młodzieńcze szaleństwo.
 
Dlatego prezentujemy Wam nowy portal - na nowych zasadach. Portal, którego przyszłość zależeć będzie od nas, jak i od Was. Tylko w ten sposób możemy próbować stworzyć miejsce, w którym zawsze chcieliśmy znaleźć się z Wami.
 
Prezentujemy Wam Szóstego Gracza - Zapraszamy, Adam Szczepański i Maciej Kwiatkowski.



 
 

 

* Najlepszy w polskiej sieci Skarb Kibica sezonu 2012/13
* Sylwetki 300 graczy NBA
* Przewidywania i typy na sezon 2012/13
* Kwiatkowski vs Szczepański
* Kujawiński bloguje o Lakers
* zNYKajacy bloguje o rywalizacji Knicks i Nets
* Karnowski opowiada Hetmanowi
* Jamrozik vs Harasimowicz (wyjaśnienie: Harasimowicz nie jest w składzie redakcji. Nasz kolega jedynie konfrontuje jego opinię w konkretnym wpisie)
 

Teksty, które są ogólnodostępne oznaczone są zielonym kółeczkiem "Free".

 

 

Bartka Tomczaka i Przerwę na Żądanie ciągle będzie można śledzić na kanale youtube (Polecamy subskrypcję). Przerwa na Żądanie ukazywać się będzie prawdopodobnie od poniedziałku do piątku, a Przerwa na Żądanie Extra raz w tygodniu. Zapraszamy

 

 

 

Podziel się

INSOMNIA IS BACK CZYLI JUŻ JEST MVP #31 !!!!!

czwartek, 18 października 2012 15:15

 

 

 

 

 Najnowższy numer MVP Magazyn od dziś w sprzedaży !!!!

 

 

 31. wydanie MVP (jak to bywa tuż przed sezonem) przejął  Skarb Kibica ligi NBA, gdzie znajdziecie opisy wszystkich trzydziestu ekip najlepsze ligi świata. Oprócz tego w numerze wywiad ze Steve'em Nashem, relacje z NBA Europe Live 2012 oraz MG13 Camp 2012. Mimo okrojonego miejsca nie zabrakło również rubryk autorskich (Piotrek Kolanowski w Oldschoolu bierze na "tapetę" postać Billa Waltona, Sebastian Hetman w Young Gunz opisuje postać Royce'a White'a).

 

 

 Na plakatach MJ, Vinsanity,oraz terminarz rozgrywek NBA.

 

 

Więcej informacji na:

 

 

 


Podziel się

ZASPANE KOSZULKI ZNÓW DOSTĘPNE

czwartek, 18 października 2012 11:51

 

Fani NBA, zwłaszcza Chicago Bulls – już po raz drugi mają szansę wyrażenia swojej pasji w postaci nabycia „zaspanej koszulki”. Byki.bloog.pl postanowiło raz jeszcze zorganizować całą akcję, głównie ze względu na to, że ostatnia okazała się sporym sukcesem i nadal przychodzą zapytania o możliwość zakupu tej unikatowej koszulki.

 

Poniżej wszystkie informacje niezbędę do podjęcia decyzji i ewentualnego zamówienia zaspanej koszulki.


Po ostatnim, niebywałym sukcesie odniesionym podczas akcji "Jestem Zaspany", dostawaliśmy mnówstwo wiadomości na facebooka i maila z pytaniamI, kiedy będzie można składać kolejne zamówienia. Musieliśmy z przykrością odmawiać. Ale dziś nareszcie odpowiedź będzie inna: ZAMÓWIENIA NA ZASPANE KOSZULKI ZOSTAJĄ PONOWNIE OTWARTE!.

Osoby, które pierwszy raz mają styczność z naszym projektem, poniżej mogą zobaczyć jak prezentuje się koszulka z obu stron:

PRZÓD: [KLIKNIJ ABY ZOBACZYĆ]

TYŁ: [KLIKNIJ ABY ZOBACZYĆ]

Oczywiście nasz kochane FANKI Bullsów również mogą zamawiać koszulkę - napis ZASPANY, możemy zamienić oczywiście na ZASPANA.

Teraz należy się wam kilka spraw technicznych. Te T-shirty mają charakter fanclubowy. Są  one trwałe i wykonanie sitodrukiem(wersja damska folią flex). Oba rodzaje nadrukó są bardzo wytrzymałe i żadna pralka im nie straszna.;) By zadowolić wszystkich, proces zakupów będzie dosyć zwięzły. OD DZIŚ do 29 Października  przyjmujemy zamówienia na koszulki. W tym czasie czekamy również na WPŁATY PIENIĘDZY. Później w ciągu 2-3 dni koszulki będą już spakowane i wysłane. UWAGA! LICZBA OGRANICZONA!

Dostępne kolory:

-Biały
-Czarny

Oto instrukcja krok po kroku, jak stać się wyjątkowym kibicem Bulls:


1) Na adres mailowy bykibloog@yahoo.pl wysyłacie nam swoje zamówienie podając:

-Imię i Nazwisko
-Rozmiar i kolor koszulki
-Rodzaj nadruku (Kobieta/Mężczyzna)
-Dane do wysłania paczki (Imię, Nazwisko, Adres, Kod pocztowy)

2) W odpowiedzi otrzymacie potwierdzenie zamówienia, zostanie Wam przydzielony specjalny numer oraz podane zostaną dane do wykonania przelewu, na który czas zostanie określony. Dodatkowo napiszę wam swój numer kontaktowy, na który możecie dzwonić w przypadku jakichś problemów.

3) Przelewacie pieniądze na podane w w/w mailu dane, w tytule wpisując numer zamówienia.

4) Po ogólnie ustalonej dacie otrzymania wszystkich przelewów rozpoczynamy proces wysyłki.

5) CIESZYCIE SIĘ SWOJĄ UNIKATOWĄ KOSZULKĄ!


Warto dodać, że nabywając koszulkę wspieracie naszego bloga i pomagacie nam w rozwoju. Do tej pory bardzo wiele wam zawdzięczamy i chcemy stawać się z każdym dniem lepsi  - specjalnie DLA WAS!

Koszt koszulki: 65zł. (W TYM WLICZONE WSZYSTKIE KOSZTY WYSYŁKI)

ROZMIARÓWKA: [KLIK]

*Projekt należy do Michała Świętnickiego, jest jego własnością, a nasz serwis jest jedynym oficjalnym dystrybutorem tych koszulek.

Czas zacząć zapisy. Już teraz zapraszamy do składania zamówień na mail:
bykibloog@yahoo.pl

I TY BĄDŹ WYJĄTKOWY/A. POZWÓL SOBIE, BY BYĆ DUMNIE ZASPANYM KIBICEM BYKÓW!


Podziel się

FANTASY BASKETBALL - PRACOWNICY W OKRESIE WYPOWIEDZENIA.

niedziela, 14 października 2012 13:42
Sławek Mróz

Coś jest w tym jesiennym ostrzeżeniu Maćka... Przeziębienie dopadło i mnie. Ale "twardym trzeba być, nie mientkim", więc żadne tam niedyspozycje nie mogą być wymówką dla kontynuacji naszych przygotowań do zbliżającego się sezonu.

Oto dwa magiczne z punktu widzenia motywacji gracza słowa: contract year. Dlaczego magiczne? Bo potrafią czasem w całkiem magiczny sposób wywindować zapał do treningu. Potrafią sprawić, że noga boli mniej, że chce się bardziej… Że warto uważniej nasłuchiwać, czego oczekuje trener, by broń Boże w tym kluczowym dla kariery i statusu majątkowego momencie nie popaść aby w niełaskę, doghouse i lichutkie minuty grania.

Contract year. Pewnie, magia roku kontraktowego dotyczy różnych graczy w różnym stopniu. Mniejsze ma znaczenie u topowych gwiazd, gdzie oczywistym jest, że świeżutki maksymalny kontrakt to jedynie formalność. Ba, w tym przypadku wręcz można obawiać się, że taki delikwent nie będzie ryzykować poważniejszej kontuzji dla kolejnego efektownego występu w sezonie regularnym.

Co innego ligowi przeciętniacy. Contract year. Dla takich nawet pojedyncze solidne mecze mogą magicznie sprawić, że przez kilka najbliższych lat będą mogli wyżywić rodzinę, że tak pozwolę sobie sparafrazować słynne słowa Lattrella Sprewella. Kilka dobrych występów może zamienić się w dodatkowe miliony dolarów na nowym kontrakcie. Oczywiście, im więcej takich występów, tym większa szansa na wielkie pieniądze, stąd od początku lata słychać stuki podnoszonego żelastwa i stękania zawodników NBA. Zazwyczaj najgłośniej u tych, których umowy skończą się wiosną przyszłego roku.

Oczywiście, Ty jako manager drużyny fantasy masz za zadanie wyselekcjonować tych potencjalnie najbardziej zmotywowanych, a przy tym względnie bezpiecznych, jeżeli wziąć pod uwagę rolę w drużynie podczas nadchodzącego sezonu. Bo przecież wygasający kontrakt to także ryzyko. Ryzyko, że delikwent taki zostanie przerzucony w wymianie do drużyny, gdzie utknie na ławce, jako opcja oszczędnościowa albo przezornie dodany przez contendera na czas plaoffs dodatkowy weteran.

Rzućmy okiem na kilka nazwisk, które zwróciły moją uwagę. Pewnie, to tylko kilka przykładów, a Twoim zadaniem domowym będzie zbudować własną, rozbudowaną listę. Jedziemy!

Stephen Curry – ten jest ostatnio częstym bohaterem na moich łamach. Ale i sytuacja jest ciekawa, bo Warriors bardzo ostrożnie podchodzą do tematu potężnego extension. Aby wzbogacić się o maksymalny kontrakt, Steph musi pokazać, że kostki będą zdolne go nosić jeszcze przez jakiś czas. Ostatnio było z tym krucho, dosłownie i w przenośni. Czy świadomość nadciągającej nowej umowy wzmoże wysiłki i apetyt na granie, choćby z zaciśniętymi zębami? A może wróci w postaci inklinacji do nadmiernego ryzyka i obciążenia? Na razie póki co podobno nie jest źle, ale okazywana od początku campu ostrożność z pewnością nie zaszkodzi.

Josh SmithJosh Smith – owszem, miewał w przeszłości problemy z karnością i utrzymaniem formy. Już w minionym sezonie pokazał jednak, że gdy chce, to naprawdę potrafi przynależeć do elity skrzydłowych. Czy nadal będzie chcieć? Bez obaw. Co prawda niejeden menedżer zapewne już powoli planuje przyszłoroczny budżet z myślą o Joshu, kolejny efektowny sezon zagwarantuje jednak, że będą to propozycje umów maksymalnych.

Mo Williams – nie mógł się lepiej wstrzelić! W roku kontraktowym dostaje w swe ręce solidną drużynę, której grę prowadzić będzie niemal w pojedynkę. To już nie ten czas, gdy musiał walczyć o każdą minutę w mocno gęstej rotacji obwodowej Clippers. Teraz ma w zasięgu tyle minut, ile zdoła udźwignąć i na ile zasłuży. Ktokolwiek obsadzi Mo w roli swojego rezerwowego PG, nie ma prawa żałować tej decyzji.

Tony Allen – niemalże wykradziony z rynku przez Grizzlies na trzy lata z zarobkami w okolicach trzech milionów zielonych za sezon. Teraz czeka na niego być może ostatnia szansa na znacznie większe pieniądze. Plus luka na pozycji po odejściu Mayo. Kolejny szczęściarz, któremu sprzyjają zmiany w drużynie właśnie wtedy, gdy potrzebuje pokazać pełnię swego potencjału. Nieocenione źródło przechwytów w nieco bardziej odległych rundach draftu.

Nikola Pekovic – od niedawna pełnoprawny center w Minnesocie, zwiększone minuty świetnie wykorzystywał już w poprzednim sezonie. Teraz odpadł (lub jak kto woli – został wykopany) Darko Milicic, defensywny freak Greg Stiemsma to kandydat raczej do typowo backupowych minut, zresztą uskarża się na problemy zdrowotne. Innymi słowy – mamy tu do czynienia z podwójną motywacją, nieco podobną do opisywanych wyżej. Pamiętajmy też, że Rick Adelman raczej nie czyni przeszkód w hurtowym nabijaniu statystyk przez graczy, którzy zasługują na pewne miejsce w rotacji. Innymi słowy – jeżeli jeszcze możemy mówić o Nikoli w kategoriach sleepera, bądź czujny i nie prześpij właściwej pory na jego wybór.

Samuel Dalembert – ok., Dalembert to przedmiot mojej fatalnej decyzji sprzed lat. Mogłem wymienić go, jeszcze przed sezonem, za rookie Chrisa Paula. Zazwyczaj mocno ostrożny jestem co do pierwszoroczniaków, więc odrzuciłem propozycję. Nie to, żeby mnie to wiele kosztowało, i tak dałem radę dość łatwo wygrać tamtą ligę. Ale dysproporcja wartości okazała się przytłaczająca. Dziś już tego problemu nie ma. Paul to absolutny top, Dalembert to wybór raczej poza top 100. W dodatku raczej kiepski kandydat do wielkich minut, bo frontcourt Bucks obfituje w ciekawych graczy i to pomimo wysłania do Bucks Andrew Boguta. Mimo to Dalembert to względnie oczywisty kandydat na startującego centra w Milwaukee. Z dokładnością do osobistego zaangażowania i koncepcji chimerycznego Scotta Skilesa. Rzecz jasna – drugi aspekt w dużej mierze wynika z pierwszego. Pierwszy – z motywacji. Motywacja – coż, oczywiście nie kwestionuję ambicji sportowych Sama, ale ów magiczny rok kontraktowy z pewnością nie zaszkodzi jako dodatkowa zachęta.

Jak pisałem – to tylko kilka luźno rzuconych nazwisk. Kilka przykładów, które warto mieć na uwadze. Dobry punkt wyjścia, by samodzielnie wygooglać listę drużyn NBA wraz z zestawieniem szczegółów dotyczących kontraktów ich graczy. Pewnie, rok kontraktowy nie jest żadną gwarancją trafionego wyboru. Nie uchroni przed kontuzjami, nie uchroni przed roszadami personalnymi. Ot, eliminuje jeden z czynników, jedną z niewiadomych draftowego równani. I siłą rzeczy powiniem zostać zaliczony do obowiązkowych narzędzi managera fantasy.

Podziel się

DEBIUTY NASHA, ALLENA, JUMPERA GRIFFINA I JOHANA PETRO

poniedziałek, 08 października 2012 13:53

 

Maciej Kwiatkowski

 

...i zawsze jesienią zamykaj okno jeśli dopiero co umyłeś głowę. Wystarczyło 5 minut nieuwagi i mam za swoje. Quentin Richardson i Draymond Green też walczą z przeziębieniem. Nie zagrali w pierwszych meczach swoich drużyn w pre-season. Mieliśmy za to w przeciągu trzech dni kilka interesujących debiutów i przypomnienie dlaczego Bo McCalebb nie tylko powinien grać w naszej lidze na N, ale może być w Top5 na świecie jeśli chodzi o łamanie pick&rolli. 

 

Pre-season to oczywiście nie jest czas, aby oceniać zespoły, ale możemy pewne rzeczy powoli zacząć podejrzewać. Np to jaki jest pomysł na rotacje, kto będzie grał w piątce czy w końcu możemy podejrzeć w jakiej formie fizycznej są poszczególni zawodnicy. Kilka luźnych spostrzeżeń z meczów, które dotychczas obejrzałem:

 

* LeBron James rozpoczął pierwszy mecz Miami w pre-season jako power-forward, a grał jak point-power-forward (Heat grali bez Wade'a i Chalmersa). 8-4-3 w samej pierwszej kwarcie i wyglądał jak w midseason form. Chris Bosh grał jako center (22 pkt, 8/14) i wygląda na to, że nic się już się nie zmieni w kwestii frontcourtu Heat.

 

* Tymczasem Mike Brown w pierwszym meczu Lakers poszedł w zupełnie inną stronę i grał klasycznymi duetami pod koszem (bez Dwighta Howarda), a Antawn Jamison cały mecz biegał jako niski skrzydłowy. Warriors mieli run 35-0 (yup) na przełomie trzeciej/czwartej kwarty, gdy Brown grał rezerwowymi, z Jamisonem lub Earlem Clarkiem na trójce. Cóż, starterzy Warriors mają duże szanse z rezerwowymi Lakers w playoffach...

 

* Steve Nash zaliczył bardzo dobry debiut dla Lakers - 5 punktów, 3 asysty, +12 w 15 minut. Coś czego nie widzieliśmy w Lakers od dawna, czyli playmaker wyprowadzający kontrataki i rzucający precyzyjne podania na prawo/lewo, za trójkę - wszędzie. Minęły lata świetlne od triangle-offense, gdy Derek Fisher i Kobe Bryant wyprowadzali we dwóch piłkę z połowy. Nash i Bryant wyglądali obok siebie dobrze. Kobe funkcjonował bardziej jako spot-up shooter czy cutter, ale raz miał też swoją izolację (co ciekawe, bez Nasha na parkiecie) -  fade-away z pompką w powietrzu, celny. 2/7, 6/6 z linii, 10 punktów.

 

* Ray Allen wyglądał jakby - kibice Celtics przejdźcie proszę może lepiej do kolejnego akapitu - grał z Jamesem nie od wczoraj czy nie od poprzedniego piątku. W jednej minucie wymienili względem siebie asysty, a innym razem Allen rozegrał pick/roll i znalazł pod koszem Bosha - 10 punktów, 5 asyst w debiucie z ławki. 

 

* Jeff Green (33 pkt w dwóch meczach) wyglądał bardzo dobrze z ławki rezerwowych dla Celtics. Nie wyglądał na kogoś kto półtora roku spędził poza grą i nie wyglądał na tego samego przestraszonego gracza, który przyszedł do Bostonu za Kendricka Perkinsa.

 

* Jeśli siedzi w Tobie mały koszykarski 'geek', to jest problem do rozwiązania - kto będzie wychodził w pierwszej piątce Atlanta Hawks na pozycjach 2/3? Z Miami zaczęli DeShawn Stevenson i Kyle Korver. Stevenson wyglądał nieźle i jak spojrzał po meczu w protokół, pomyślał "Ja 11, James 10".

 

* Johan Petro zmienił technikę jump-shotu. Bądź świadomy. 1/6

 

* Metta World Peace jest w świetnej formie fizycznej. Co innego Lamar Odom, który dla moich przykrytych 38-stopniową gorączką oczu był w meczu z Nuggets bardziej podobny do Antoine'a Walkera albo żelka w koszulce Clippers.

 

* Matt Barnes trafił 7 z 43 trójek dla Lakers w dwóch ostatnich playoffach. Zaczął od 3/6 w pierwszym meczu Clippers i mój boże - jak głęboka będzie rotacja na pozycjach 1-3, gdy wrócą Chris Paul i Chauncey Billups? Możemy widzieć nawet ustawienia z Barnesem czy Grantem Hillem na czwórce. 

 

* Co zrobią Clippers z Ericem Bledsoe? 25 pkt, 8 zb, 6 as, 5 stl w meczu z Denver, kontynuacja tego co robił przeciwko Spurs w playoffach. Raczej nie będą grać nim w piątce, ale Bledsoe powinien widzieć dużo minut obok Chrisa Paula (to było b.efektywne w playoffach), jako podobny duet jak ten z zeszłego sezonu Celtics: Rondo/Bradley.

 

* Nie liczyłem dokładnie, ale Rajon Rondo był jakieś 6/8 z jump-shotów w Europie. Nie widziałem aby spudłował, gdy obrońca przechodził pod zasłoną. W zeszłym sezonie trafiał solidne 39% z 5-6 metrów i miał swoją klepkę na lewym łokciu, z której trafiał i w meczu z Armani. Jeśli poprawi to do 43-45%, obrońcy będą musieli respektować jego rzut, a wtedy będzie miał więcej okazji na penetracje z tym swoim fake-passem za plecami. To w zasadzie może być sezon Rondo. 

 

* Denver Nuggets mają superatrakcyjny team, ale będą potrzebować snajpera po odejściu Arrona Afflalo. Danilo Gallinari trafiał tylko 32% z dystansu w poprzednim sezonie i musi zacząć trafiać lepiej. 3/6 z Clippers to dobry początek, ale 3/6 za trzy trafił też drugoroczniak Jordan Hamilton (17), który będzie rywalizował o minuty z Corey'em Brewerem i Wilsonem Chandlerem. Hamilton ma wzrost, warunki i łatwość rzutu - być może powinien być w rotacji teamu NBA już w poprzednim sezonie.

 

* A propos łatwości rzutu - Klay Thompson (18 pkt) rzuca czasem tak jak Pau Gasol robi to spod kosza, czyli po dostaniu podania nie opuszcza piłki. Nie byle co.

 

* Szkoda, że Ioannis Bouroussis nie trafił jednak do Spurs.

 

* Blake Griffin pracuje nad nową techniką rzutu. Póki co jego pierwszy rzut z półdystansu w pre-season był air-ballem, a pierwsze cztery wolne niecelne. Najcięższe przy zmianie techniki rzutu jest wytrzymać początkowe niepowodzenia.

 

* A propos... Boston jest 0-1 w Europie, gdy ich trzy ostatnie rzuty w meczu są air-ballami.

 

* Celtics byli w poprzednim sezonie najgorzej zbierającym w ataku teamem NBA ...w historii. Dlatego kto wie czy Jared Sullinger nie ma szansy utrzymać miejsca w pierwszej piątce, po tym jak miał osiem zbiórek ofensywnych w Europie i dobrze kończył akcje wokół obręczy. 

 

* Ryan Hollins i Ronny Turiaf rywalizują o miejsce rezerwowego centra Clippers. Przegrany zostanie najgorszym graczem NBA z gwarantowanym kontraktem.

 

* DeAndre Jordan miał sekwencję czterech posiadań: półhak przy podwojeniu (!), blok na Javale'u McGee (na wys. 325-330 cm), dunk pod koszem i jeszcze jeden blok na McGee. Miał 14 punktów i 3 bloki, a jego pierwszą akcją w meczu był ładny up-and-under move po pompce z post-up. Jego potencjał i potencjał Bledsoe to upside Clippers nawet na granicy poprawy w przyszłości o jedną rundę playoffów.

 

* Flip Murray jest na obozie Memphis Grizzlies. Wasze zdrowie

 

 


Podziel się

CASUS JAMESA HARDENA

niedziela, 07 października 2012 12:46

 

Michał Kajzerek


Kolejna transferowa drama NBA wisi w powietrzu. Jeżeli Oklahoma City Thunder nie przedłuży kontraktu Jamesa Hardena przed 30 października, to zawodnik w przyszłym roku zostanie zastrzeżonym wolnym agentem. Na rynku znajdzie się kilka ekip, które będą miały wystarczająco dużo miejsca w salary-cap, aby pozwolić sobie na zainwestowania w gracza grubych milionów. Już teraz jesteśmy w stanie stwierdzić, że na czele grupy zainteresowanych jest  Dallas Mavericks. Mark Cuban kieruje się w tym wypadku pragnieniem zawieszenia pod kopułą hali kolejnego mistrzowskiego baneru, zanim Dirk Nowitzki opuści ligę bezpowrotnie.
 
Kilka tygodni temu pisaliśmy o nowym opodatkowaniu, które zacznie obowiązywać od sezonu 2013/2014. Zespoły już teraz muszą podejmować wszystkie decyzje z zimną głową, aby nie podwoić albo potroić swoich płatności z tytułu luxury-tax. Ligowego kopciuszka, jakim są Thunder wśród najbogatszych tej ligi, czekają kolejne wyzwania, aby pomimo bezlitosnych restrykcji utrzymać się na powierzchni. Nowe kontrakty dla Ibaki, Westbrooka i Duranta są dobrą gwarancją i zabezpieczeniem, ale ewentualna utrata Jamesa Hardena i Erica Maynora stworzy niebezpieczną szczelinę w tej solidnej konstrukcji Grzmotów.
 
- Przed nami kilka wyzwań, którym musimy stawić czoła – mówił na konferencji prasowej Presti. – Nie czuję się komfortowo mówiąc o ograniczeniach, które ostatecznie zaważą na naszej decyzji. Postaramy się, aby nasz zespół pozostał konkurencyjny. Z drugiej strony musimy dbać o organizację i działać w odpowiednim dla niej kierunku. Zarówno teraz, jak i potem – dodaje. Thunder za przekroczenie limitu luxury-tax o – dajmy – 15 milionów dolarów (kontrakt Hardena) – sprowadzą na siebie podatek rzędu 28 milionów (od sezonu 2013/2014). Szaleństwo, na które stać zaledwie kilku.

Działając na tak małym rynku, ciężko oczekiwać, że umowy sponsorskie, czy telewizyjne zwrócą pieniądze wydane na podatek od luksusu. W Nowym Jorku, czy Los Angeles nie ma to żadnego znaczenia, bo tam z reguły dolary leżą na ulicy, a ludzie lubią je wydawać na przyjemności. Cóż może spotkać cię lepszego będąc w Big Apple, niż mecz New York Knicks przeciwko Chicago Bulls, gdy Melo rzuca dwa buzzer-beatery w tym jeden game-winner? Poza tym Clay Bennet to nadal ten sam człowiek, który ukradł koszykówkę Seattle. Wróćmy do Oklahomy.

 

Sam Presti nie jest pierwszym Generalnym Menadżerem w historii tego sportu, który jest zmuszonym do podjęcia jednej z najbardziej kluczowych decyzji w swojej karierze. Wcześniej podobne problemy na głowie mieli w San Antonio i Phoenix, gdy rozkwitały kariery Manu Ginobiliego i Joe Johnsona. Dzisiaj obaj panowie mogą z perspektywy czasu spojrzeć na swoje dokonania i ocenić wybory, za które także są odpowiedzialni. W międzyczasie Joe po kilku latach w Atlancie spróbuje odświeżyć swoją karierę na Brooklynie w towarzystwie kilku głodnych zwycięstw młodszych kolegów. Manu natomiast wraca z Londynu, który okazał się rozczarowaniem, i u boku Tima Duncana postara się raz jeszcze zaskoczyć koszykarski świat.
 
W ekipie Słońc Joe Johnson przed rozgrywkami 2004/2005 razem z Amare Stoudemirem, Steve Nashem oraz Shawnem Marionem, tworzył zespół zdolny do walki o mistrzostwo. Podczas sezonu 2003/2004 Suns bez Nasha, ale z Maciejem Lampe – wygrali w sezonie regularnym 29 spotkań i nie weszli do fazy rozgrywek posezonowych. Sytuacja miała się diametralnie zmienić, gdy do Arizony powrócił Nash. Oczekiwania były wielkie, ale z tej klasy rozgrywającym miały swoje uzasadnienie. Drużyna z Phoenix po 62 zwycięstwach w regularnym weszła do playoffów jako absolutny faworyt. Joe w playoffach notował średnio 18,8 punktu, 1,1 przechwytu 3,3 asysty i 4,4 zbiórki, trafiając 50% swoich rzutów. Zespołowi sił nie starczyło tylko na Spurs, z którymi przegrali w finale 4-1.

Przed rozpoczęciem okienka transferowego Johnson pokazał się jako perspektywiczny gracz, który ma odpowiednie predyspozycje, aby zostać liderem. Podobnie, jak James Harden – był zastrzeżonym wolnym graczem, którego w kręgu zainteresowania miało już kilka ekip. Za plecami Suns doszedł do porozumienia z Atlantą Hawks. Po krótkich negocjacjach podpisał kontrakt warty 70 milionów dolarów, na co Robert Sarver – właściciel Suns – odpowiedział krótkim westchnięciem.

Manu Ginobili to zupełnie inna para kaloszy. Zawodnik, który został All-Star w trzecim sezonie na parkietach NBA, czuł się na tyle zobowiązany wobec San Antonio Spurs, iż nie szukał koszykarskiego Eldorado, cały czas podpisując z Ostrogami umowy, który w gruncie rzeczy nie były adekwatne do jego faktycznej rynkowej wartości. To nastawienie przy okazji zapewniło mu kilka mistrzowskich pierścieni i reputację jednego z najtwardszych zawodników w lidze. Gregg Popovich odnalazł dla Manu najlepsze środowisko w głównej mierze grając nim jako rezerwowym. Za kilka lat współpracę między tą dwójką będziemy określać mianem legendarnej. Możemy tylko gdybać, co stałoby się, jeżeli Joe Johnson byłby skłonny do podobnego wyrzeczenia.
 
Fakty są takie, że gdy w 2016 wygaśnie kontrakt Joe, zarobi on w NBA łącznie 200 milionów dolarów. Natomiast Manu Ginobili, którego umowa kończy się po sezonie 2012/2013, za swoje poświecenie i wiarę w ideologię Gregga Popovicha - dostanie 95 milionów.

- Ten zespół jest jak rodzina, jak naprawdę bylibyśmy braćmi. Niemal każdy dzień spędzamy razem, czy to na parkiecie, czy poza nim. Nie znajdziesz drugiej takiej ekipy, dlatego kocham tu być – słowa Jamesa Hardena sprzed kilku miesięcy.


Podziel się

BUZZER BEATER LAWSONA ZAKOŃCZYŁ MAŁY SHOW BLEDSOE

niedziela, 07 października 2012 9:26

Maciej Kwiatkowski

 

Czwarta kwarta rozegranego dziś nad ranem meczu pomiędzy Nuggets i Clippers nie przypominała pre-season. Do tego Ralpha Lawler i jego "bingo" i było znaaaaaaaacznie ciekawiej/lepiej niż w Stambule czy Berlinie (kto będzie dla Mavs bronił obręczy?). Grano w Las Vegas, więc może dlatego wyglądało to jakby grano o stawkę.

 

Najpierw w ostatniej minucie ważne rzuty z daleka Danilo Gallinariego i - hello - Anthony'ego Cartera (walczy z Benem Uzoh i Julyanem Stone'm o miejsce w Nuggets), utrzymały przewagę przed nacierającym Jamalem Crawfordem, który rzucił 8 punktów z rzędu i pomagał Clippers odrabiać straty. 


Po rzucie Cartera na 16 sek. przed końcem, który dał Nuggets prowadzenie 103:99, za trzy trafił nie kto inny jak Matt Barnes. Na 7 sek. do końca Gallinari przestrzelił pierwszy rzut wolny, trafił drugi i Nuggets mieli już tylko dwa punkty przewagi.

 

Eric Bledsoe pod nieobecność Chrisa Paula przedłużył swój run z playoffów - 25 punktów, 8 zbiórek, 6 asyst, 5 steali, ciągle w attack-mode. Swój 12 kosz z gry (na 17) zdobył nie byle jak, bo mijając od linii JaVale'a McGee i zawisając pod obręczą:

 

 

Ty Lawson przyszedł, a w zasadzie wjechał z odpowiedzią, mijając Bledsoe i Ryana Hollinsa. Nuggets wygrali 106:104

 


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 718 196  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18718196

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0