Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 419 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


PODPISZ ZDJĘCIE - NIEDZIELNY "DOUBLE PICTURE"

niedziela, 15 listopada 2009 14:32

 

 

[Zdjęcie nr.1] Pau: "Słyszałeś te plotki o LeBronie w Lakers?"


 

[Zdjęcie nr.2] Marion: "A o tym Gortacie to mówiłeś poważnie?"


Marek Dziuba


Po raz drugi w historii PZ-tki pojawia się nie jedno a dwa zdjęcia w 1. wpisie. Można rzez "Double Picture". Sunday's Double Picture. Brzmi tak ładnie jak [Thursday] Doubleheader albo Daily Top Ten. Idzie poszpanować 'amerykańczyzną' (jak w reklamie pewnej słynnej sieci fast foodów uwielbianej m.in przez Delonte Westa). Double-Picture = podwójne pole do po(d)pisu.




           
  • Bucks.Fan: "Widzisz tego kolesia z Hot-Dogami? Biegnij i kup mi jednego to cie wpuszcze!"
  • mihau: POP: "Co to za laska tam, co akurat siada?" Hill: "To moja babcia.."
  •  izzako: Pop: "Popcorn kupisz tam w szóstym rzędzie..."
  • furman: Pop: "Ostatni raz ci powtarzam. Atakujemy na TAMTEN kosz"
 - Wrobelooo: Widzisz tego dominatora? To jest ten, o którym Ci mówilem wczoraj, Marcin Gortat... z Polski.



Podziel się:

komentarze (50) | dodaj komentarz

LEBRON JAMES I CHRIS BOSH U BOKU DWYANE'A WADE'A W MIAMI HEAT?

niedziela, 15 listopada 2009 10:59

 źródło: nbastore.com

 

Piotr Makulec


Wczoraj wyszedł na jaw pewien fakt, który Miami Heat przez długi czas ukrywali. Teraz wreszcie wiadomo co było przyczyną tego, że Pat Riley nie poczynił przed sezonem żadnych konkretnych wzmocnień. Otóż...


Władze klubu z Florydy chcą w wakacje 2010 roku (wiem wiem, ten rok 2010... aaaa... nuuuda) sprowadzić do siebie wtedy-wolnych-agentów LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha, którzy manifestując chęć pozostania w dotychczasowych zespołach, nie przedłużyli z nimi kontraktów. Nawet mimo tego, że Cavaliers i Raptors zrobiły może nie wszystko co było możliwe - ale bardzo wiele, by dodać do składu dobrych zawodników, mających pomóc w zatrzymaniu swoich liderów. A to wszystko przez... Dwyane'a Wade'a.


W minione lato Wade trenował razem z Jamesem i Boshem, wspólnie snując plany o grze w jednym zespole. I to nie jest żart co teraz napiszę... jedno ze źródeł związanych z Miami Heat podało informację, że panowie byli już po słowie i obiecali sobie, iż sezon 2010-11 rozpoczną w jednej drużynie. I wtedy, kilka tygodni później, wladze ligi NBA ogłosiły, że po sezonie 2009-10 zostanie zmniejszony limit na wynagrodzenia (salary-cap) z 64 mln $ na 50-53 mln $. A to daje 11-14 mln $ różnicy.


Więc gdy Heat podpiszą nową umowę z D-Wade'm, będą dysponować jeszcze pulą 30-35 mln $ na kontrakty. To trochę mało, jeśli brać pod uwagę Jamesa i Bosha, którzy z pewnością będą się domagać ok. 20 mln $ za sezon. Chyyyyba, że jeden z nich (lub dwóch) zechciałby obniżyć swoje żądania finansowe... Jeśli jeden z nich nie zdecyduje się na grę za mniej $$$, wtedy Heat podpiszą umowę z innym bardzo dobrym zawodnikiem, wolnym agentem. Zakładając, że odmówi Bosh, Riley może spróbować ściągnąć Carlosa Boozera, a jeśli James - to np. Joe Johnsona.


James-Wade-Bosh, nowa "Wielka Trójka"? Aż strach pomyśleć jak dominująca byłaby to drużyna (vide: przybycie do Bostonu Garnetta i Allena). Z pozoru wydaje się to niemożliwe, ale kto wie... Za klubem z Florydy przemawia wiele argumentów (m.in. możliwość gry z Wade'm, klimat na Florydzie, perspektywy budowy mistrzowskiej drużyny, atmosfera w zespole), więc mówi się, że ich plany mogą pokrzyżować tylko Knicks i Nets (35-40 mln $ na kontrakty w 2010 roku), kolejny kryzys finansowy w Stanach Zjednoczonych lub... ON.




Podziel się:

komentarze (46) | dodaj komentarz

STEPHEN JACKSON I MONTA ELLIS CHCĄ ODEJŚĆ Z GOLDEN STATE

niedziela, 15 listopada 2009 10:58

 

źródło: lowposts.com

 

Piotr Makulec


W Golden State Warriors i Los Angeles Clippers nadejdą chyba zmiany (via Probasket)...

  • Zanosi się na to, że Byron Scott nie będzie jedynym trenerem, który na początku sezonu 2009-10 straci pracę. Wedlug źródeł następni mogą być Don Nelson z Golden State Warriors i Mike Dunleavy z Los Angeles Clippers. O ile wielką niewiadomą jest sytuacja Dunleavy'ego, pod wodzą którego Clippers zanotowali do tej pory bilans 3-7, to sytuacja Dona Nelsona jest już niemal pewna. Według jednego źródła trener Golden State Warriors zostanie zwolniony w ten weekend, lub w nastepnym tygodniu.

    Sposób prowadzenia zespołu przez Nelsona bulwersuje coraz bardziej jego podopiecznych. Już 3 z nich (Jackson, Ellis i Azubuike) chce odejść z zespołu. Bardzo niezadowoleni ze swojej sytuacji są Anthony Randolph i debiutant Stephen Curry, którzy stracili miejsca w pierwszej piątce i grają po kilka minut w ostatnich meczach.

    "Zero tożsamości. Nie ma chemii w zespole. Tylko chaos."
    - powiedział o tym co się aktualnie dzieje w Warriors Corey Maggette, ulubieniec trenera Nelsona.

    "Do zwolnienia może dojść przed nowym tygodniem." - odparło źródło na temat zwolnienia Nelsona, który ma ważny kontrakt jeszcze przez 2 lata.

 

Obecnie to co się dzieje w Golden State Warriors woła o pomstę do nieba. Don Nelson obwinia Montę Ellisa za to, że źle gra Stephen Curry czy Stephen Jackson, Curry'ego wywalił z pierwszej piątki (mimo bardzo dobrej gry od początku sezonu!), bo ten "nie ma tatuaży", a Jacksona nie chce oddać do innego zespołu (tzn oficjalnie chce, ale ma problemy z jego wytransferowaniem), bo chce go zaaklimatyzować na nowo pod swoimi skrzydłami. Anthony Randolph mógłby dominować od początku sezonu jak Chris Bosh, ale stał się zabawką Nelsona, który raz wystawia go jako niskiego skrzydłowego, raz jako silnego skrzydłowego, raz jako centra, a ostatnio daje mu 4 minuty w meczu jak jakiemuś głębokiemu rezerwowemu. Ale co lepsze, obrońca Acie Law (191 cm, 88 kg) ma być u trenera Warriors... niskim skrzydłowym.


To istna tragikomedia, która rozgrywa się na oczach fanów zniesmaczonych powoli sposobem prowadznia przez Nelsona ich ulubionej drużyny. Warriors mają wielki potencjał i naprawdę dobrego trenera (ponad 1300 zwycięstw w karierze), który chyba z racji wieku (69 lat) zaczyna z lekka... bzikować... Nikt nie rozumie swojej roli w drużynie, w ataku panuje indywidualizm z czasowymi tylko przebłyskami gry drużynowej, bez (prawie) żadnej obrony. W szatni i na treningach chaos. Nic więc dziwnego, że Stephen Jackson, Monta Ellis i ponoć także Kelenna Azubuike zażądali wymiany. Nieoficjalnie mówi się, że odejść chce jeszcze jeden lub dwóch zawodników. Ogólnie rzecz biorąc jest źle. I to źle może zmienić się w gorzej, jeśli Trener Nelson nie zostanie jak najszybciej zwolniony tak jak zapowiada źródło - w weekend lub w następnym tygodniu. Ja tylko mam nadzieję, że nie powtórzy się historia, która miała miajsce w Warriors ponad dekadę temu, z udzialem Latrella Spreewella i P.J.-a Carlesimo. Największy problem jest jednak w tym, że Nelson ma ważny kontrakt... jeszcze 2 lata... i co najgorsze dla zawodników - ma pełne poparcie u władz Wojowników




Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 14 LISTOPADA 2009

niedziela, 15 listopada 2009 10:54

BRANDON JENNINGS UKRADŁ NOC - 55 PUNKTÓW W TRZY KWARTY

niedziela, 15 listopada 2009 5:17


źródło: AP


Maciej Kwiatkowski



Ta noc nie zapowiadała się wyjątkowo, ale aż 10 meczów, sobotni wieczór - coś musiało się zdarzyć. W pierwszej połowie nawet nie zwróciłem uwagi, że Milwaukee podejmują u siebie Golden State - w dodatku miałem problem z moim ILP i mnóstwo straconego czasu w poszukiwaniu rozwiązań. Wszystko na nic. Zresztą ktoś w ogóle oglądał pierwszą połowę tego meczu?


Za to czwartą kwartę już wszyscy. W trzeciej Brandon Jennings trafił dwanaście rzutów z rzędu, rzucił 29 punktów i nagle Milwaukee Bucks stali się zespołem, który wszyscy chcą oglądać.





Zobaczcie 0:10 sek.. Wystawił rękę, nawet się nie spojrzał. Milwaukee: To nie jest twój zwyczajny rookie.

Donnie Walsh siedział gdzieś w Nowym Jorku, a jego głowy ani razu nie przebiegła myśl o tym, że Jordan Hill swój career-high też zanotował przeciwko Warriors. Ciekawe ilu jeszcze GM-ów w NBA obudziło się w niedzielę na kacu. David Kahn z Minnesoty? A może królowie z Golden State, którzy zamiast klasycznej jedynki woleli wydraftować drugiego Montę Ellisa ?

Rekordy... Jennings  pobił rekord pierwszoroczniaków Bucks, który był chyba jednym z najwyższych w lidze i wynosił chyba 51 punktów. A może 52 - w każdym razie już go nie ma - ustanowił go Kareem Abdul-Jabbar w 1970 r.. Do rekordu klubu Michaela Redda (kogo?) zabrakło mu dwóch punktów. Do rekordu debiutantów trzech (Wilt - dwukrotnie 58), ale może być dumny z tego, że stał się najmłodszym graczem w historii NBA, który przekroczył barierę 50 punktów. Dotychczas najmłodszy był Bron-Bron.

Pacers zagrali świetnie w drugiej połowie przeciwko Celtics i wygrali, byli podpaleni i napaleni by to wygrać w świetnym stylu. Dahntay Jones i Danny Granger położyli do snu defensywę Celtics, którzy byli bezradni, faulowali i nie wyglądało to ładnie. Zresztą nigdy nie będzie gdy będą przegrywać mecze w czwartych kwartach.  OKC Thunder pokonali Spurs z TP i TD - to co, taka mała rywalizacja gdzieś tam się jednak rodzi. To już nie pierwszy taki mecz w San Antonio tych drużyn. Rok temu Spurs z wielkim trudem zatrzymali comeback Duranta i Greena.

I Dwyane Wade rzucił jeszcze buzzer-beatera, który pozostał mocno w cieniu. Po pierwsze - to była noc Jenningsa. Po drugie - Nets mogli wygrać pierwszy mecz, Wade był zimny, potem na chwilę gorący i znowu zimny. Trafił tylko jeden rzut w drugiej połowie, który?




Marek Dziuba


(4-6) UTAH JAZZ @ (7-3) CLEVELAND CAVALIERS 103:107


Jeszcze przed meczem brzmienie Jazzu w Cleveland nie zapowiadało się, łagodnie mówiąc, najciekawiej, ale nawet bez kilku "instrumentów" a przede wszystkim bez swojego "dyrygenta" - Derona Williamsa (powody osobiste), podopieczni trenera Jerry'ego Sloana niespodziewanie narobili stracha "Kawalerzystom" i po raz kolejny duża w tym zasługa grających jak z nut debiutantów - Erica Maynora (24 punkty) i Wesley'a Matthewsa (13 punktów). Ktoś, kto nie oglądał tego meczu dużo nie stracił: był to ogółem nudny koncert, który nieco uratowała ciekawa końcówka.

Co prawda gospodarze występujący bez Shaqa O'Neala (uraz ramienia) nadawali ton od początku spotkania i do samej czwartej kwarty utrzymywali pozornie bezpieczną, kilkupunktową przewagę, to i tak ich koszykówka w skórcie - była nijaka. Muszkieterzy byli wprawdzie stroną dominującą, ale nie potrafili postawić tej przysłowiowej kropki nad "i"  i tym samym goście z Salt Lake City gdzieś tam po cichu ciągle utrzymywali się w grze, aż tu nagle prowadzenie Cavs głównie za sprawą Carlosa Boozera zaczęło w ostatniej "dwunastce" topnieć jak przekąski sprzed komputera. Ponadto na dwie minuty przed końcową syreną po osobistych skrzydłowego Utah, -"uwielbianego" w Cleveland - Jazz wyszli na pierwsze prowadzenie! (97-96). A więc dopiero pod koniec zaczął się nam mecz.. [a raczej szachy]

Piłka oczywiście momentalnie zaczęła trafiać w ręce (kogo?) Tak. Jamesa. Ten najpierw wypatrzył na obwodzie Anthony'ego Parkera a 'Tony nie pomylił się zza łuku w tak ważnym momencie (97:99). Jazz nie poddawali się i do końca zażarcie walczyli. Bezskutecznie. James na dobranoc rzucił "Mormonom" ostatnie 8 punktów (większość po FT) i choć spudłował aż 3 osobiste w samej końcówce, co mogło drogo kosztować (przy stanie 106:103 Memo Okur spudłował rzut o potencjalną dogrywkę) to jak przystało na lidera wyciągnął swój team z opresji i zapewnił mu siódmą wygraną w tych rozgrywkach.

Inne spostrzeżenia: -- Dominacja Jazz pod talbicami nie przełożyła się na końcowy rezultat -- Minuty w pierwszej piątce najwyraźniej służą JJ-owi Hicksonowi. Po 18-punktowym występie w Miami, dziś na swoim koncie zaliczył 20, choć  obronie nie radził sobie najlepiej, co skrzętnie wykorzystał Boozer (25pkt, 12zb) -- Czy po dobrych występach Maynora i Matthewsa coach Sloan nie powinien nabrać przekonania do swoich rookies? -- "Ivan Drago" zapisał z ławki bardzo wszechstronne zawody: 13pkt, 7zb i 5as -- Jamario Moon aż trzykrotnie trafił za trzy (3/4). -- Ostatnie 20 sekund meczu trwało z kilka razy tyle -- Mike Brown nie pluł dzisiaj do kubeczka? -- Streamy z meczów lubią płatać figle, oj lubią --





Podziel się:

komentarze (30) | dodaj komentarz

"SZERSZENIE" HANDLUJĄ ...OKAFOREM

sobota, 14 listopada 2009 23:51


Maciej Kwiatkowski


 

Powyżej... To były piękne dni, świetny zespół, który prawie awansował do Finałów Konferencji w 2008 roku (w tle Jason Collins łapie nietoperza)


Dzisiaj... New Orleans Hornets nie przestają wkurzać Chrisa Paula.


Najpierw Tyson Chandler i Peja Stojakovic nie byli w stanie mu pomóc w sezonie 2008/09. W międzyczasie Hornets próbowali pozbyć się Chandlera do Oklahomy, nieudanie. Wpłynęło to ponoć - niespodzianka - bardzo źle na atmosferę w szatni. Latem Chandler przeszedł do Charlotte, za Emekę Okafora, ale już za moment Hornets oddali do Clippers najlepszego kumpla Paula, Rasuala Butlera. I to za darmo. Potem przyszedł nieudany pre-season, fatalny początek sezonu i wywalenie Scotta, który dla Paula był dopiero jego drugim trenerem od czasów szkoły średniej. Nie muszę pisać jak bardzo Paul był związany ze Scottem. To było już widać w ich intereakcjach na parkiecie.

Hornets zastąpili go generalnym menedżerem Jeffem Bowerem, który aparycją bardziej przypomina strażnika więziennego i poza epizodami na małych uczelniach (m.in. St Francis) nie ma w zasadzie żadnego doświadczenia.

Już  w pierwszym meczu pod Bowerem (i sprowadzonym Timem Floydem, który tytularnie jest asystentem Bowera, ale jak nietrudno się domyślić - to przykrywka. Zresztą to Floyd siedział pierwszy od stolika sędziowskiego na wczorajszym meczu z Blazers) Paul skręcił kostkę i jak się przed chwilą dowiedziałem (@YahooSports) opuści nie 1-2, ale najprawdopodobniej 3-4 tygodnie. W tym czasie Hornets mogą stracić szanse na play-offy.

Tymczasem Bower (jako GM) nie kończy irytować Paula. Sam Amick z Sacramento Bee poinformował, że Hornets złożyli Kings ofertę: Emeka Okafor i jego kontrakt za kończącą się umowę Kenny'ego Thomasa (tak, jest jeszcze w lidze).

Piłka leży po stronie Kings, którzy faktycznie nie mają w środku defensora-shotblockera. W Sacramento muszą jednak zdecydować czy chcą zaangażować się w pozostały kontrakt Okafora, który na pewno zarabiać będzie do końca sezonu 2013/14 - średnio ok. 12 mln. rocznie. Najpierw Hornets pozbyli się niewygodnego do przehandlowania Chandlera (palec u stopy), bo Charlotte nie mieli pieniędzy, by płacić Okaforowi za tyle lat. Teraz Hornets chcą pozbyć się Okafora, bo sami nie mają pieniędzy i ostatecznie zaoszczędzić 13 mln. dol., które musieliby płacić Chandlerowi w 2010/11, jego ostatnim roku umowy.

W Sacramento? Bingo. Też nie mają pieniędzy, ale ponoć się zastanawiają.

To jest zupełnie niezły pomysł dla Kings, ale jeśli  przejdzie, to możemy się spodziewać, że potem handlowany byłby Kevin Martin, bo Kings podobnie jak i Hornets na pieniądzach nie śpią. Jak na razie w Sacramento chcą sprawdzić czy Tyreke Evans faktycznie może stać się ich rogrywającym na przyszłość, czy też lepiej będzie wykorzystywany jako dwójka. Wg mnie przeważy jednak ta druga opcja, bo Evans nie jest tak naturalnym asystentem, a wyjątkowo dobrze jak na debiutanta czuje się w izolacjach na skrzydłach. Zresztą teraz i tak Beno Udrih gra duże minuty na jedynce, więc stąd wynika to ustawianie Evansa.

Jako, że Kings mają wynik 5-4 i Paul Westphal zmusił swój zespół, by ten dla niego walczył (np deklasacja Rockets na deskach we wczorajszym meczu), to może poza psioczeniem na Hornets może zainteresuje Was ta sytuacja od strony Kings? Hm?





Podziel się:

komentarze (10) | dodaj komentarz

SOBOTA TO PONIEDZIAŁEK W NBA

sobota, 14 listopada 2009 20:33

DNIÓWKA: 14 LISTOPADA (sobota)


[ Copy this | Start New | Full Size ]








Maciej Kwiatkowski


Gdyby play-offy zaczęły się dzisiaj, Boston Celtics zagraliby z Indianą Pacers. Jest to możliwe o ile Pacers będą tak bronić jak w trzech ostatnich meczach. Nie zawsze jednak ich rywalami będą Knicks, Warriors, a Wizards prawdopodobnie już w żadnym momencie sezonu nie będa tak słabi jak przez pierwsze trzy tygodnie. Tak czy inaczej nowy line-up w Indianie póki co sprawdza się bardzo dobrze. Od czasu kontuzji Troy'a Murphy'ego Jim O'Brien zaczyna w pierwszej piątce Dahntay'a Jonesa jako trójkę i Danny'ego Grangera na czwórce. Dzisiaj ma być tak samo przeciwko Celtics i nawet gdy Murphy wróci do gry to rozważane jest już pozostawienie go na ławce.

Po sześciu meczach Pacers zajmują 9 miejsce w efektywności defensywnej i dopiero 23 w ataku. Odwrotnych miejsc byśmy się spodziewali, ale jak na razie atak Indiany przy drugim najszybszym tempie w lidze jest ogromnym problemem. Nie tak zaczął sezon Brandon Rush jak by się tego spodziewano, a TJ Ford przed kontuzją pachwiny był nadal mało efektywnym strzelcem. Zastąpił go w piątce Earl Watson i nie zdziwi mnie jeśli tego miejsca nie odda do końca sezonu.

Lubię mecze Pacers z Bostonem bo spotykają się reprezentanci chyba dwóch najbardziej historycznie koszykarskich stanów w USA. W Massachussets James Naismith wymyślił koszykówkę, Celtics zbudowali tradycję, a Indiana owiana jest legendą od czasów Larry'ego Birda, 'French Lick', Boba Knighta i filmu 'Hoosiers'. Już rok temu Pacers potrafili wygrać u siebie z Bostonem, ale tym razem nie mają po swojej stronie Marquisa Danielsa, który zdobył wtedy 28 punktów.

Wczorajszy mecz z Atlantą pokazał, że największe problemy Celtics mają z młodymi, atletycznymi zespołami. Na ich szczęście chyba tylko Denver z grona kontenderów można zaliczyć do takich teamów, ale już Atlanta może czekać na Boston w drugiej rundzie play-offów i to może być dla Celtics bardziej niewygodny rywal niż Orlando Magic.

Boston zajmuje dopiero trzecie miejsce od końca jeśli chodzi o zbieranie na atakowanej desce (%OREB), Spurs Cavaliers są przedostatni w tej klasyfikacji. To nie powinno dziwić - obydwa zespoły opierają się na starzejących się już podkoszowych, którzy zamiast atakować deskę wolą wrócić i ustawić obronę. Celtics zajmują pierwsze miejsce w lidze w skuteczności z gry i pierwsze jeśli chodzi o ilość wymuszonych strat. To mimo wczorajszej porażki imponująca statystyka dla każdego zespołu.

Paul Pierce obił sobie wczoraj lewe kolano i dopiero przed meczem na rozgrzewce rzutowej okaże się czy wystąpi.

Dzisiaj sobota w NBA, więc jeśli czytacie moje sobotnie Dniówki to wiecie, że całkiem otwarcie namawiam Was do wyjścia z domu, a z drugiej strony współczuję tym, którzy cały tydzień czekają, by posiedzieć w nocy. NBA nawet dziś daje nam 10 spotkań, ale nic co mogłoby ekscytować na kilka godzin przed rozpoczęciem.

Myślę, że jeśli nie macie dość Portland po wczorajszym meczu z Hornets, to dziś może być jeszcze większa koszykarska "rzeźnia", gdy Blazers pocić się będą razem z Bobcats. To może być bardzo brzydkie spotkanie. Dużo piłek do zebrania. Antawn Jamison być może wróci już dzisiaj do Wizards, ale przez trzy ostatnie dni mocno chorował i nie brał udziału w treningach. A mimo wszystko nadal chce wystąpić.

Jazz w Cleveland - na papierze wygląda nawet nawet atrakcyjnie, ale dla Jazzmenów to b2b i w dodatku zagrają znowu bez Derona Williamsa. Co by Wam tutaj jeszcze odradzić... Sixers w Chicago? To akurat może być ciekawy mecz. Liczę na mały breakout game "Szóstek" - przeciwnik dla nich odpowiedni. I na koniec na pewno wisieć będę do rana oglądając stream OKC Thunder goszczących w San Antonio. Tutaj powoli rodzi się mała rywalizacja.




15 listopada, niedziela:



    00.00        DALLAS @ DETROIT (CANAL PLUS)
    01.00        LA CLIPPERS @ OKLAHOMA CITY
    02.00        TORONTO @ PHOENIX
    03.30        HOUSTON @ LA LAKERS


  


Podziel się:

komentarze (15) | dodaj komentarz

LEBRON I POMYSŁ Z ZASTRZEŻENIEM NUMERU 23... RAZ JESZCZE

sobota, 14 listopada 2009 14:16

źródło: allauthentic.com

 

Piotr Makulec


Dzisiaj w nocy Marek dodał posta z informacją, że LeBron James chce zmienić numer na koszulce, by w ten sposób uhonorować Michaela Jordana, jednego (podkreślam) z największych graczy w historii NBA, jak i całej koszykówki. Pomysł zacny, godny pochwały, ale...


"Uważam po prostu, że to co Michael Jordan zrobił dla tej gry musi być w jakiś sposób uhonorowane. Nie byłoby LeBrona Jamesa, Kobe'go Bryanta czy Dwyane'a Wade'a jeśli nie byłoby Michaela Jordana." - LeBron James.


B-z-d-u-r-a. Byliby i Bryant i James i Wade i nawet Arnold Schwarzenegger, gdyby tylko jakiś klub chciał podpisać z nim umowę. Odkąd jest coś takiego jak Draft NBA, każdy ma szansę dostać się do NBA. Więc to jest czystej postaci słowotok w wykonaniu Jamesa.



"Nie jest na logo NBA, i jeśli już nie może być, to mimo wszystko jego wielkość powinna zostać podkreślona. Dlatego sądzę, że żaden zawodnik w lidze nie powinien nosić koszulki z jego numerem. Rozpoczynam petycję i postaram się, aby każdy ją podpisał. Jeśli ja nie będę grał z 23-ką, to nikt inny też nie powinien już z nią dalej występować." - LeBron James.


LeBron James chce uhonorować Jordana ale również stara się wymusić na innych zawodnikach noszących numer 23 jego zmianę na inny. Nie wiem czy próbuje zrobić to samo co zrobiono kilka lat tamu w NHL (liga hokejowa), gdzie zastrzeżono numer 99 na cześć Wayne'a Gretzky'ego, czy po prostu... zaistnieć. Może chce porządzić sobie w NBA i pokazać, że z LeBrona słowami/pomysłami trzeba się liczyć?


Jak się zapatruje na ten pomysł? Jest to jedna wielka bzdura, co dał mu do zrozumienia nawet debiutant New York Knicks Toney Douglas. Ma on zamiar dalej nosić numer 23 (nota bene nosi go od 3 roku życia na cześć Jordana) i na żadnej petycji się nie podpisze. I ma rację! Bo jesli lider Cavaliers chce zmienić sobie numer i w ten sposób uhonorować MJ-a, to proszę bardzo. Ale niech nie narzuca innym zawodnikom w NBA tego samego. To niedorzeczne z wielu powodów. Czy James nie pomyślał, że wielu koszykarzy marzyło by kiedyś w NBA nosić numer 23, na cześć Jordana, który był ich idolem w dzieciństwie? I teraz co... James mówi im f*** off - bo ma taki kaprys?!


A dlaczgo nie wycofać z gry w calej NBA numeru 13, z którym grał niegdyś Wilt Chamberlain??? Dlaczego nie wycofać numeru 6, z którym grał Bill Russell??? Dlaczego nie wycofać numeru 33, z którym grał Kareem Abdul-Jabbar??? Ooo, albo dlaczego nie 6 i 32, z którymi grał Julius Erving??? Bo James nie żył w tamtych czasach i już im nie należy się miano "największych zawodników NBA"? Bo o tym nie pomyślał pod wpływem chwili? A co z...


21 - Dominique Wilkins? 2 - Red Auerbach? 14 - Bob Cousy? 17 - John Havlicek? 2 i 24 - Moses Malone? 34 - Hakeem Olajuwon? 22- Elgin Baylor? 32 - Magic Johnson?  50 - David Robinson? 42 - James Worthy? 4 - Joe Dumars? 22 - Clyde Drexler? 20 - Gary Payton? 44 - Jerry West? 99 - Geoge Mikan? 1 i 14 - Oscar Robertson? 16 - Bob Lanier? 10 - Walt Frazier? 15 Earl Monroe? 33 - Patrick Ewing? 11 - Isiah Thomas? 19 - Willis Reed? a 7 i 44 - Pete "Pistol" Maravich? 32 - Karl Malone? 12 - John Stockton? 41 - Wes Unseld? IM JUŻ TAKI HONOR SIĘ NIE NALEŻY??? Gdyby nie było znakomitej większości tych graczy (ba! nawet wszystkich!) to nie tyle nie byłoby Bryanta, Jamesa czy Wade'a - nie byłoby dziś być może w ogóle NBA!


I co jeszcze bardzo istotne numer 23 jest już zastrzeżony w kilku zespołach: w Atlancie Hawks (Lou Hudson), Boston Celtics (Frank Ramsey), Chicago Bulls (Michael Jordan), Houston Rockets (Calvin Murphy) i New Jersey Nets (John Williamson). Natomiast nie jest zastrzeżony w Miami Heat jak napisał Marek. Owszem jest wycofany z gry, wisi banner na cześć Jordana jako wielkiego gracza, który w znacznym stopniu spopularyzował koszykówkę na świecie, ale... n-i-e jest zastrzeżony. Podobnie jest w Washington Wizards, gdzie nie pozwala się zawodnikom na noszenie #23 od momentu gdy w ich barwach zagrał MJ. I te kluby mają do tego prawo, mogą sobie tak robić - ich wybór. Zastrzeżenie numeru 23 - przy całym moim szacunku do zawodnika, który był moim idolem w latach dzieciństwa - jest czymś hańbiącym Chamberlaina, Russella, Ervinga, Mikana czy Abdul-Jabbara. I innych zawodników, których wyżej wymieniłem. Bo to paradoks dla Jamesa, ale gdyby nie oni, to nie byłoby WIELKIEGO Jordana. 


ps. Ważna wiadomość dla fanów Cleveland Cavaliers od DeShawna Stevensona z Washington Wizards - od sezonu 2010-11 zmienia on numer na koszulce z #2 na #23...





Podziel się:

komentarze (70) | dodaj komentarz

NOWE ALTERNATYWNE STROJE ATLANTA HAWKS

sobota, 14 listopada 2009 12:24

Piotr Makulec


Póki co nie znalazłem oficjalnej informacji o tym, że Atlanta Hawks wprowadzają nowe alternatywne stroje, ale w ich klubowym sklepie można już kupić takie oto czerwone jersey'e (za 80$)...

 

Hawks zagrają w nich w tym sezonie (info: Pepis):


11.12.09 z Toronto Raptors

4.01.10 z Miami Heat

18.01.10 z Oklahoma City Thunder

6.02.10 z Washington Wizards

1.03.10 z Chicago Bulls

26.03.10 z Philadelphia 76ers

2.04.10 z Cleveland Cavaliers

 



Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 13 LISTOPADA 2009

sobota, 14 listopada 2009 9:40

Licznik odwiedzin:  17 059 801 (wersja testowa)

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u