

[Zdjęcie nr.1] Pau: "Słyszałeś te plotki o LeBronie w Lakers?"

[Zdjęcie nr.2] Marion: "A o tym Gortacie to mówiłeś poważnie?"
Marek Dziuba
Po raz drugi w historii PZ-tki pojawia się nie jedno a dwa zdjęcia w 1. wpisie. Można rzez "Double Picture". Sunday's Double Picture. Brzmi tak ładnie jak [Thursday] Doubleheader albo Daily Top Ten. Idzie poszpanować 'amerykańczyzną' (jak w reklamie pewnej słynnej sieci fast foodów uwielbianej m.in przez Delonte Westa). Double-Picture = podwójne pole do po(d)pisu.


źródło: nbastore.com
Piotr Makulec
Wczoraj wyszedł na jaw pewien fakt, który Miami Heat przez długi czas ukrywali. Teraz wreszcie wiadomo co było przyczyną tego, że Pat Riley nie poczynił przed sezonem żadnych konkretnych wzmocnień. Otóż...
Władze klubu z Florydy chcą w wakacje 2010 roku (wiem wiem, ten rok 2010... aaaa... nuuuda) sprowadzić do siebie wtedy-wolnych-agentów LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha, którzy manifestując chęć pozostania w dotychczasowych zespołach, nie przedłużyli z nimi kontraktów. Nawet mimo tego, że Cavaliers i Raptors zrobiły może nie wszystko co było możliwe - ale bardzo wiele, by dodać do składu dobrych zawodników, mających pomóc w zatrzymaniu swoich liderów. A to wszystko przez... Dwyane'a Wade'a.
W minione lato Wade trenował razem z Jamesem i Boshem, wspólnie snując plany o grze w jednym zespole. I to nie jest żart co teraz napiszę... jedno ze źródeł związanych z Miami Heat podało informację, że panowie byli już po słowie i obiecali sobie, iż sezon 2010-11 rozpoczną w jednej drużynie. I wtedy, kilka tygodni później, wladze ligi NBA ogłosiły, że po sezonie 2009-10 zostanie zmniejszony limit na wynagrodzenia (salary-cap) z 64 mln $ na 50-53 mln $. A to daje 11-14 mln $ różnicy.
Więc gdy Heat podpiszą nową umowę z D-Wade'm, będą dysponować jeszcze pulą 30-35 mln $ na kontrakty. To trochę mało, jeśli brać pod uwagę Jamesa i Bosha, którzy z pewnością będą się domagać ok. 20 mln $ za sezon. Chyyyyba, że jeden z nich (lub dwóch) zechciałby obniżyć swoje żądania finansowe... Jeśli jeden z nich nie zdecyduje się na grę za mniej $$$, wtedy Heat podpiszą umowę z innym bardzo dobrym zawodnikiem, wolnym agentem. Zakładając, że odmówi Bosh, Riley może spróbować ściągnąć Carlosa Boozera, a jeśli James - to np. Joe Johnsona.
James-Wade-Bosh, nowa "Wielka Trójka"? Aż strach pomyśleć jak dominująca byłaby to drużyna (vide: przybycie do Bostonu Garnetta i Allena). Z pozoru wydaje się to niemożliwe, ale kto wie... Za klubem z Florydy przemawia wiele argumentów (m.in. możliwość gry z Wade'm, klimat na Florydzie, perspektywy budowy mistrzowskiej drużyny, atmosfera w zespole), więc mówi się, że ich plany mogą pokrzyżować tylko Knicks i Nets (35-40 mln $ na kontrakty w 2010 roku), kolejny kryzys finansowy w Stanach Zjednoczonych lub... ON.

źródło: lowposts.com
Piotr Makulec
W Golden State Warriors i Los Angeles Clippers nadejdą chyba zmiany (via Probasket)...
Obecnie to co się dzieje w Golden State Warriors woła o pomstę do nieba. Don Nelson obwinia Montę Ellisa za to, że źle gra Stephen Curry czy Stephen Jackson, Curry'ego wywalił z pierwszej piątki (mimo bardzo dobrej gry od początku sezonu!), bo ten "nie ma tatuaży", a Jacksona nie chce oddać do innego zespołu (tzn oficjalnie chce, ale ma problemy z jego wytransferowaniem), bo chce go zaaklimatyzować na nowo pod swoimi skrzydłami. Anthony Randolph mógłby dominować od początku sezonu jak Chris Bosh, ale stał się zabawką Nelsona, który raz wystawia go jako niskiego skrzydłowego, raz jako silnego skrzydłowego, raz jako centra, a ostatnio daje mu 4 minuty w meczu jak jakiemuś głębokiemu rezerwowemu. Ale co lepsze, obrońca Acie Law (191 cm, 88 kg) ma być u trenera Warriors... niskim skrzydłowym.
To istna tragikomedia, która rozgrywa się na oczach fanów zniesmaczonych powoli sposobem prowadznia przez Nelsona ich ulubionej drużyny. Warriors mają wielki potencjał i naprawdę dobrego trenera (ponad 1300 zwycięstw w karierze), który chyba z racji wieku (69 lat) zaczyna z lekka... bzikować... Nikt nie rozumie swojej roli w drużynie, w ataku panuje indywidualizm z czasowymi tylko przebłyskami gry drużynowej, bez (prawie) żadnej obrony. W szatni i na treningach chaos. Nic więc dziwnego, że Stephen Jackson, Monta Ellis i ponoć także Kelenna Azubuike zażądali wymiany. Nieoficjalnie mówi się, że odejść chce jeszcze jeden lub dwóch zawodników. Ogólnie rzecz biorąc jest źle. I to źle może zmienić się w gorzej, jeśli Trener Nelson nie zostanie jak najszybciej zwolniony tak jak zapowiada źródło - w weekend lub w następnym tygodniu. Ja tylko mam nadzieję, że nie powtórzy się historia, która miała miajsce w Warriors ponad dekadę temu, z udzialem Latrella Spreewella i P.J.-a Carlesimo. Największy problem jest jednak w tym, że Nelson ma ważny kontrakt... jeszcze 2 lata... i co najgorsze dla zawodników - ma pełne poparcie u władz Wojowników.


Maciej Kwiatkowski
Powyżej... To były piękne dni, świetny zespół, który prawie awansował do Finałów Konferencji w 2008 roku (w tle Jason Collins łapie nietoperza)
Dzisiaj... New Orleans Hornets nie przestają wkurzać Chrisa Paula.
|
DNIÓWKA: 14 LISTOPADA (sobota) [ Copy this | Start New | Full Size ] Maciej Kwiatkowski Gdyby play-offy zaczęły się dzisiaj, Boston Celtics zagraliby z Indianą Pacers. Jest to możliwe o ile Pacers będą tak bronić jak w trzech ostatnich meczach. Nie zawsze jednak ich rywalami będą Knicks, Warriors, a Wizards prawdopodobnie już w żadnym momencie sezonu nie będa tak słabi jak przez pierwsze trzy tygodnie. Tak czy inaczej nowy line-up w Indianie póki co sprawdza się bardzo dobrze. Od czasu kontuzji Troy'a Murphy'ego Jim O'Brien zaczyna w pierwszej piątce Dahntay'a Jonesa jako trójkę i Danny'ego Grangera na czwórce. Dzisiaj ma być tak samo przeciwko Celtics i nawet gdy Murphy wróci do gry to rozważane jest już pozostawienie go na ławce. Po sześciu meczach Pacers zajmują 9 miejsce w efektywności defensywnej i dopiero 23 w ataku. Odwrotnych miejsc byśmy się spodziewali, ale jak na razie atak Indiany przy drugim najszybszym tempie w lidze jest ogromnym problemem. Nie tak zaczął sezon Brandon Rush jak by się tego spodziewano, a TJ Ford przed kontuzją pachwiny był nadal mało efektywnym strzelcem. Zastąpił go w piątce Earl Watson i nie zdziwi mnie jeśli tego miejsca nie odda do końca sezonu. Lubię mecze Pacers z Bostonem bo spotykają się reprezentanci chyba dwóch najbardziej historycznie koszykarskich stanów w USA. W Massachussets James Naismith wymyślił koszykówkę, Celtics zbudowali tradycję, a Indiana owiana jest legendą od czasów Larry'ego Birda, 'French Lick', Boba Knighta i filmu 'Hoosiers'. Już rok temu Pacers potrafili wygrać u siebie z Bostonem, ale tym razem nie mają po swojej stronie Marquisa Danielsa, który zdobył wtedy 28 punktów. Wczorajszy mecz z Atlantą pokazał, że największe problemy Celtics mają z młodymi, atletycznymi zespołami. Na ich szczęście chyba tylko Denver z grona kontenderów można zaliczyć do takich teamów, ale już Atlanta może czekać na Boston w drugiej rundzie play-offów i to może być dla Celtics bardziej niewygodny rywal niż Orlando Magic. Boston zajmuje dopiero trzecie miejsce od końca jeśli chodzi o zbieranie na atakowanej desce (%OREB), Spurs Cavaliers są przedostatni w tej klasyfikacji. To nie powinno dziwić - obydwa zespoły opierają się na starzejących się już podkoszowych, którzy zamiast atakować deskę wolą wrócić i ustawić obronę. Celtics zajmują pierwsze miejsce w lidze w skuteczności z gry i pierwsze jeśli chodzi o ilość wymuszonych strat. To mimo wczorajszej porażki imponująca statystyka dla każdego zespołu. Paul Pierce obił sobie wczoraj lewe kolano i dopiero przed meczem na rozgrzewce rzutowej okaże się czy wystąpi. Dzisiaj sobota w NBA, więc jeśli czytacie moje sobotnie Dniówki to wiecie, że całkiem otwarcie namawiam Was do wyjścia z domu, a z drugiej strony współczuję tym, którzy cały tydzień czekają, by posiedzieć w nocy. NBA nawet dziś daje nam 10 spotkań, ale nic co mogłoby ekscytować na kilka godzin przed rozpoczęciem. Myślę, że jeśli nie macie dość Portland po wczorajszym meczu z Hornets, to dziś może być jeszcze większa koszykarska "rzeźnia", gdy Blazers pocić się będą razem z Bobcats. To może być bardzo brzydkie spotkanie. Dużo piłek do zebrania. Antawn Jamison być może wróci już dzisiaj do Wizards, ale przez trzy ostatnie dni mocno chorował i nie brał udziału w treningach. A mimo wszystko nadal chce wystąpić. Jazz w Cleveland - na papierze wygląda nawet nawet atrakcyjnie, ale dla Jazzmenów to b2b i w dodatku zagrają znowu bez Derona Williamsa. Co by Wam tutaj jeszcze odradzić... Sixers w Chicago? To akurat może być ciekawy mecz. Liczę na mały breakout game "Szóstek" - przeciwnik dla nich odpowiedni. I na koniec na pewno wisieć będę do rana oglądając stream OKC Thunder goszczących w San Antonio. Tutaj powoli rodzi się mała rywalizacja. 15 listopada, niedziela: 00.00 DALLAS @ DETROIT (CANAL PLUS) 01.00 LA CLIPPERS @ OKLAHOMA CITY 02.00 TORONTO @ PHOENIX 03.30 HOUSTON @ LA LAKERS |

źródło: allauthentic.com
Piotr Makulec
Dzisiaj w nocy Marek dodał posta z informacją, że LeBron James chce zmienić numer na koszulce, by w ten sposób uhonorować Michaela Jordana, jednego (podkreślam) z największych graczy w historii NBA, jak i całej koszykówki. Pomysł zacny, godny pochwały, ale...
"Uważam po prostu, że to co Michael Jordan zrobił dla tej gry musi być w jakiś sposób uhonorowane. Nie byłoby LeBrona Jamesa, Kobe'go Bryanta czy Dwyane'a Wade'a jeśli nie byłoby Michaela Jordana." - LeBron James.
B-z-d-u-r-a. Byliby i Bryant i James i Wade i nawet Arnold Schwarzenegger, gdyby tylko jakiś klub chciał podpisać z nim umowę. Odkąd jest coś takiego jak Draft NBA, każdy ma szansę dostać się do NBA. Więc to jest czystej postaci słowotok w wykonaniu Jamesa.
"Nie jest na logo NBA, i jeśli już nie może być, to mimo wszystko jego wielkość powinna zostać podkreślona. Dlatego sądzę, że żaden zawodnik w lidze nie powinien nosić koszulki z jego numerem. Rozpoczynam petycję i postaram się, aby każdy ją podpisał. Jeśli ja nie będę grał z 23-ką, to nikt inny też nie powinien już z nią dalej występować." - LeBron James.
LeBron James chce uhonorować Jordana ale również stara się wymusić na innych zawodnikach noszących numer 23 jego zmianę na inny. Nie wiem czy próbuje zrobić to samo co zrobiono kilka lat tamu w NHL (liga hokejowa), gdzie zastrzeżono numer 99 na cześć Wayne'a Gretzky'ego, czy po prostu... zaistnieć. Może chce porządzić sobie w NBA i pokazać, że z LeBrona słowami/pomysłami trzeba się liczyć?
Jak się zapatruje na ten pomysł? Jest to jedna wielka bzdura, co dał mu do zrozumienia nawet debiutant New York Knicks Toney Douglas. Ma on zamiar dalej nosić numer 23 (nota bene nosi go od 3 roku życia na cześć Jordana) i na żadnej petycji się nie podpisze. I ma rację! Bo jesli lider Cavaliers chce zmienić sobie numer i w ten sposób uhonorować MJ-a, to proszę bardzo. Ale niech nie narzuca innym zawodnikom w NBA tego samego. To niedorzeczne z wielu powodów. Czy James nie pomyślał, że wielu koszykarzy marzyło by kiedyś w NBA nosić numer 23, na cześć Jordana, który był ich idolem w dzieciństwie? I teraz co... James mówi im f*** off - bo ma taki kaprys?!
A dlaczgo nie wycofać z gry w calej NBA numeru 13, z którym grał niegdyś Wilt Chamberlain??? Dlaczego nie wycofać numeru 6, z którym grał Bill Russell??? Dlaczego nie wycofać numeru 33, z którym grał Kareem Abdul-Jabbar??? Ooo, albo dlaczego nie 6 i 32, z którymi grał Julius Erving??? Bo James nie żył w tamtych czasach i już im nie należy się miano "największych zawodników NBA"? Bo o tym nie pomyślał pod wpływem chwili? A co z...
21 - Dominique Wilkins? 2 - Red Auerbach? 14 - Bob Cousy? 17 - John Havlicek? 2 i 24 - Moses Malone? 34 - Hakeem Olajuwon? 22- Elgin Baylor? 32 - Magic Johnson? 50 - David Robinson? 42 - James Worthy? 4 - Joe Dumars? 22 - Clyde Drexler? 20 - Gary Payton? 44 - Jerry West? 99 - Geoge Mikan? 1 i 14 - Oscar Robertson? 16 - Bob Lanier? 10 - Walt Frazier? 15 Earl Monroe? 33 - Patrick Ewing? 11 - Isiah Thomas? 19 - Willis Reed? a 7 i 44 - Pete "Pistol" Maravich? 32 - Karl Malone? 12 - John Stockton? 41 - Wes Unseld? IM JUŻ TAKI HONOR SIĘ NIE NALEŻY??? Gdyby nie było znakomitej większości tych graczy (ba! nawet wszystkich!) to nie tyle nie byłoby Bryanta, Jamesa czy Wade'a - nie byłoby dziś być może w ogóle NBA!
I co jeszcze bardzo istotne numer 23 jest już zastrzeżony w kilku zespołach: w Atlancie Hawks (Lou Hudson), Boston Celtics (Frank Ramsey), Chicago Bulls (Michael Jordan), Houston Rockets (Calvin Murphy) i New Jersey Nets (John Williamson). Natomiast nie jest zastrzeżony w Miami Heat jak napisał Marek. Owszem jest wycofany z gry, wisi banner na cześć Jordana jako wielkiego gracza, który w znacznym stopniu spopularyzował koszykówkę na świecie, ale... n-i-e jest zastrzeżony. Podobnie jest w Washington Wizards, gdzie nie pozwala się zawodnikom na noszenie #23 od momentu gdy w ich barwach zagrał MJ. I te kluby mają do tego prawo, mogą sobie tak robić - ich wybór. Zastrzeżenie numeru 23 - przy całym moim szacunku do zawodnika, który był moim idolem w latach dzieciństwa - jest czymś hańbiącym Chamberlaina, Russella, Ervinga, Mikana czy Abdul-Jabbara. I innych zawodników, których wyżej wymieniłem. Bo to paradoks dla Jamesa, ale gdyby nie oni, to nie byłoby WIELKIEGO Jordana.
ps. Ważna wiadomość dla fanów Cleveland Cavaliers od DeShawna Stevensona z Washington Wizards - od sezonu 2010-11 zmienia on numer na koszulce z #2 na #23...
Piotr Makulec
Póki co nie znalazłem oficjalnej informacji o tym, że Atlanta Hawks wprowadzają nowe alternatywne stroje, ale w ich klubowym sklepie można już kupić takie oto czerwone jersey'e (za 80$)...

Hawks zagrają w nich w tym sezonie (info: Pepis):
11.12.09 z Toronto Raptors
4.01.10 z Miami Heat
18.01.10 z Oklahoma City Thunder
6.02.10 z Washington Wizards
1.03.10 z Chicago Bulls
26.03.10 z Philadelphia 76ers
2.04.10 z Cleveland Cavaliers
Licznik odwiedzin: 17 059 801 (wersja testowa)
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: