Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 419 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


"LEBRON JAMES ROZGRYWAJĄCYCH" PISZE DZIŚ SPORTS ILLUSTRATED

czwartek, 17 grudnia 2009 19:27
Maciej Kwiatkowski

Tyreke Evans... Nigdy dość debiutantów.

Wczoraj Amerykanie po raz pierwszy mieli w tym sezonie okazję zobaczyć Sacramento Kings w national tv (ESPN). Evans zdobył 26 punktów, 6 asyst, 6 zbiórek i ukradł piłkę Gilbertowi Arenasowi w ostatniej akcji.

"I'm considered a big guard in this league and going against Tyreke I felt little tonight." - Arenas po meczu.

Jeśli nie chce Wam się oglądać highlightów kolejnego LeBrona Jamesa w ciele młodego Rona Artesta (co o tym myślicie?), to od razu przewińcie na 2-gą minutę.



A propos porównań, bo oczywiście nikt nie pozwoli Tyreke'owi Evansowi być pierwszym Tyreke'm Evansem - Nate McMillan stwierdził po ostatnim meczu Por/Sac: "He has some Magic in him".


Już w najbliższą sobotę dojdzie do pierwszego z dwóch starć w tym sezonie między Evansem i Brandonem Jenningsem.




Podziel się:

komentarze (12) | dodaj komentarz

JAKA TO MELODIA MARCIN?

czwartek, 17 grudnia 2009 17:43
Znacie ten numer? Marcin ma to na końcu języka.

 



Podziel się:

komentarze (13) | dodaj komentarz

UNDERGROUNDOWA HISTORIA KOŃCÓWKI MECZU LAKERS-BUCKS

czwartek, 17 grudnia 2009 13:36
Maciej Kwiatkowski

Nie ma żadnej undergroundowej historii, ale tytuł jest dobry. Zacząłem mieć wątpliwości (to nadal blog o koszykówce...), a jeśli mam wątpliwości to wolę uznać, że sędziowie mieli rację. Nawet jeśli sami nie byli tego pewni.

Bogut you tricky bastard




EDIT: Dziś obejdzie się bez Day-to-Day, choć marzę, naprawdę marzę, by napisać Wam o meczu Memphis/Atlanta albo o tym czemu Scott Skiles nie grał Brandonem Jenningsem w końcówce i kto to jest Turk Nowitzki. Byłoby pewnie zdjęcie tryumfującego Dirka w meczu z Thunder oraz o kolejnych sposobach Wizards na przegrywanie spotkań. Wszystkie te mecze widziałem i miałem się nimi zająć, aż tu nagle usłyszałem - i wcale nie 'jaaak anioła głoos' - "Kiedy zamierzasz w końcu kupić prezenty?". Stąd dziś bez Day-to-Day, pardon.

W dodatku tyłek Andrew Boguta zrobił ze mnie durnia, więc podejrzewam siebie o nienajlepszą formę.

I aby ten post nie był zupełnie spalony - Ric Bucher z ESPN doniósł że to nie T-Maca chcieliby Miami Heat, ale Shane'a Battiera.




Podziel się:

komentarze (50) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 16 GRUDNIA 2009

czwartek, 17 grudnia 2009 11:26

 



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

FANTASY ALERT - BOHATER MINIONEJ WIOSNY

czwartek, 17 grudnia 2009 10:23

źródło: dimemag.com


Sławek Mróz

Nie, nie mam na myśli playoffs. Bo i nie dane było naszemu dzisiejszemu bohaterowi zabłysnąć w fazie „pucharowej". Zabłysnął za to w drugiej połowie regular season na tyle wyraziście, że wiele drużyn fantasy dostało dzięki niemu potężnego kopa w górę.

Tu nie pozostaje mi nic innego, jak zdradzić Tobie taktykę, jaką stosują niektórzy managos, by wyłowić potencjalne perły w draftach. Niby nic odkrywczego - wystarczy sprawdzić statystyki za, powiedzmy, dwa ostatnie miesiące minionego sezonu i porównać z całosezonowymi, powszechnie uznawanymi za bazę dla wszelkich analiz. Niby nic odkrywczego, a jednak nadal niewiele osób takie porównania stosuje, nawet wśród publicystów wielkich portali, mieniących się etykietą ekspertów fantasy. W ten sposób rokrocznie kilka ciekawych nazwisk umyka pod radarami.

Gdzie mnie zaprowadziły przedsezonowe analizy z tego roku? Tym razem, niestety, na manowce. Przynajmniej tak to dziś wygląda. Bo któż jawił się tutaj jako steal? A na przykład Francisco Garcia, niech no ja tylko dorwę tego producenta piłek fitnessowych. Na przykład Andrea Bargnani, który nawet zaczął jesienią zgodnie z moimi oczekiwaniami, a nawet lepiej. Teraz huknął mocno o ziemię i nie wiem, czy winić za to niestabilną formę Włocha, czy może obolałą kostkę, czy też ogólne problemy zdrowotne. Zapewne wszystko po trosze... W każdym razie - tu można jeszcze mieć cień nadziei na produktywny sezon.

Nadzieje w przypadku Mike'a Conleya Juniora przed sezonem były niewielkie, mimo że statystyki za ostatnie dwa miesiące minionego sezonu miał takie:

14.5 PPG, 1.7 3PT, 3.7 REB, 5.7 AS, 2.2 TO, 1.7 ST, 0.2 BL, 46% FG (11.6 FGA), 84% FT (2.5 FTA)

Powód odległych wyborów w draftach? Oczywiście Allen Iverson. Allen jednak zniknął z Tennessee równie szybko, jak się pojawił, a spektakularnych występów ze strony młodego rozgrywającego jak nie było, tak nie było... Do grudnia... Za ostatnie dwa tygodnie bowiem sprawa wygląda tak:

13 PPG, 1.3 3PT, 2 REB, 4.6 AS, 1.3 TO, 1.6 ST, 0.1 BL, 56% FG (9.1 FGA), 91% FT (1.6 FTA)

Jeżeli chcesz, pobaw się w zgadywankę pod nazwą „znajdź pięć szczegółów różniących ...". Albo lepiej - zerknij na listę FA w swojej lidze. Bo gracz, który na początku roku okazał się skarbem, po raz kolejny zaczyna rodzić takie nadzieje. Czy uzasadnione? Nie wiem, bo „próbka jest mała", jak mawiają statystycy. Ale trudno o pewniejsze dane w przypadku zawodnika bezrobotnego w świecie fantasy basketu. A za Conleyem przemawia więcej argumentów - jest młody, ma nadal olbrzymi potencjał i spory kredyt zaufania w całym sztabie Grizzlies. Jedyne, czego tak naprawdę potrzebuje - to względnie stabilnie realizować swój potencjał na boisku. Moim zdaniem - właśnie zaczął to robić i warto dać mu szansę, by zrealizował swój potencjał fantasy w Twojej drużynie.

Z innej beczki. Pisałem już, że w Golden State Wariats dzieje się dużo i warto mieć na nich baczenie. I oto kolejny młody gracz doczekał się minut i szaleje. Na jak długo? Nie wiem. Ale zwróć uwagę na CJ Watsona i korzystaj, póki możesz.




Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT: 17.12. KOBE 39, MELO 38, LEBRON 36, DIRK 35

czwartek, 17 grudnia 2009 8:15

źródło: AP


MECZ WIECZORU:  Milwaukee Bucks - Los Angeles Lakers 106:107 (po dogrywce). Siedmiu punktów z rzędu Kobe'go w dogrywce i rzutu w ostatniej sekundzie potrzebowali Lakers, by wygrać w Milwaukee. "Hennessy, Hennessy" skandował "Squad 6" na cześć Rona Artesta. Nie ma to jak mecz w Milwaukee, najlepsi kibice w lidze (cieszyli się nawet po buzzer-beaterze Kobe'go...), zatrudnieni przez Andrew Boguta. Sprawdźcie w czym rzecz. Lakers są 11/57 za 3 w trzech ostatnich meczach.

KRÓLOWE NOCY: Minnesota Timberwolves - Los Angeles Clippers 95:120. Gdy już wydawało się, że "Wilki" po powrocie Kevina Love'a znajdą lepszy trop - dostali potężnie u siebie od Clippers. OKC Thunder też zasługują na wyróżnienie.

Atlanta Hawks - Memphis Grizzlies 110:97
Indiana Pacers - Charlotte Bobcats 101:98
Orlando Magic - Toronto Raptors 118:99
Philadelphia 76ers - Cleveland Cavaliers 101:108
New Jersey Nets - Utah Jazz 92:108
New Orleans Hornets - Detroit Pistons 95:87
Oklahoma City Thunder - Dallas Mavericks 86:100
Denver Nuggets - Houston Rockets 111:101
Sacramento Kings - Washington Wizards 112:109
Golden State Warriors - San Antonio Spurs 91:103


MVP: Dirk Nowitzki (DAL) - 35 punktów, 11 zbiórek, 2 asysty, 2 przechwyty, 1 blok, 13/18 z gry, 2 trójki, 7/8 z linii wolnych

BESTIA: Pau Gasol (LAL) - 26 punktów, 22 zbiórki, 4 asysty, 4 bloki, 9/15 z gry, 8/9 z linii

COUSY: Deron Williams (UTA) -
20 punktów, 14 asyst, 4 zbiórki, 7/12 z gry, 2 trójki

FANTASY PICKUP: Ty Lawson (DEN) - kontuzja pachwiny C. Billupsa

CIENIAS: Vladimir Radmanovic (GSW) - 28 min., 0/8 z gry, 0/4 za 3, 1 punkt

 


Co dalej w terminarzu:

    02.00        NEW YORK @ CHICAGO
    02.00        ORLANDO @ MIAMI
    04.30        PHOENIX @ PORTLAND




Podziel się:

komentarze (84) | dodaj komentarz

DAY-TO-DAY: GDZIE SUNS GRAJĄ PRAWIE PERFEKCYJNY MECZ

środa, 16 grudnia 2009 13:48

źródło:AP

Maciej Kwiatkowski


(12-10) SAN ANTONIO SPURS @ (17-8) PHOENIX SUNS 104:116 boxscore

Chyba najlepszy mecz Phoenix Suns jaki widziałem w tym sezonie, a widziałem już ich sporo. Zresztą każdemu niezdecydowanemu na to jaki zespół oglądać polecam sprawdzić znakomity "ranking oglądalności" klubów NBA sprzed dwóch dni. Ten tylko potwierdza, że ciężko nie skusić się na oglądanie "Słońc" w tym sezonie. Tym bardziej gdy grają przeciwko San Antonio Spurs, co od lat już może okazać się porcją 2.5 godzinnej  czystej frajdy w trochę sennym okresie rozgrywek, takim jak aktualny tydzień.


Szybkie efektowne tempo narzucane nie tylko przez Steve'a Nasha (25, 13 as), ale rewelacyjnego w tym sezonie Gorana Dragica (18, 4x3, 7/9 ...kto by się spodziewał?). Spurs jak zwykle chętnie podłączyli się pod to co grają Suns, ale zostali rozstrzelani, sami mieli tylko 6 punktów od trzech ze swoich starterów (Jefferson,Bogans,McDyess) i co gorsza nie mogli też opanować desek, co zawsze pomagało im przy ostatecznym ogrywaniu Suns, gdy ci za mocno wynurzyli głowę w Konferencji Zachodniej.

Tym razem było inaczej. Tym razem Suns nie stracili 20 punktów przewagi z trzeciej kwarty. Choć w zasadzie "Ostrogi" odrobiły ją w mgnieniu oka, ale Nash, Dragic i Amare Stoudemire (28, 14 zb, 3 prz) wiedzieli co zrobić, by położyć Spurs do snu w połowie czwartej ćwiartki - byli obleśnie efektywni w ataku. Wcześniej Duncan i spółka dogoniliby Suns, a potem weszliby w pojedynek kosz za kosz, aż jakiś Roger Mason (19, 5x3) trafiłby z rogu, tak jak pierwszego dnia zeszłorocznych świąt.

Nie tym razem. Suns mieli notorycznie znakomicie dysponowanego przeciwko Spurs Amare, który rozgrywał najlepszy mecz sezonu. Zresztą zobaczcie highlighty. Zdobywał punkty równie często rzucając, co kończąc z góry. McDyess czy DeJuan Blair czy Matt Bonner niewiele mogli zrobić. Duncana na Amare nie widziałem znowu.

Poza lekko kontuzjowanym (dłoń) Jasonem Richardsonem, Alvin Gentry otrzymał produktywność od każdego swojego gracza. Dragić, Channing Frye (15, 3x3) trafiali trójki, a Grant Hill (17) zdobywał punkty w kontratakach. Hill jest takim barometrem wyników Suns i po spadku formy w ostatnich tygodniach minionej nocy znowu był rześki i zwinny. Kiedy ostatni raz takimi przymiotnikami określiliście 37-letniego gracza?

Spurs zabrakło eksplozji ofensywnych od Tony'ego Parkera (15, 4/11) i Manu Ginobiliego (7, 6 as, 2/8), tak jak i brakowało Bruce'a Bowena, czy kogokolwiek kto utrzymałby Nasha w szachu. Słaby start pierwszej kwarty, ożywienie które wniósł trafiający Mason w drugiej i potem koncertowa gra Tima Duncana (34, 14 zb) w trzeciej części, ale wystarczyło, że do gry wrócił Dragić i Słoweniec był już o jedną broń za dużo dla 4-krotnych mistrzów NBA.

Suns byli na linii tylko 13 razy, ale po co więcej skoro lepiej niż z osobistych (7/13) trafiali za trzy (11/16). Rzadko spotykany stat. Zwłaszcza cztery ostatnie minuty pierwszej połowy to był prawdziwy shoot-out w ich wykonaniu. Podejrzewam, że właśnie wtedy rzucili 4, jak nie 5 trójek. Do tego deska, o której wspomniałem (25-18 do poł.), Stoudemire i jego 14 zbiórek, 8 "Frytki", 7 Richardsona, podczas gdy Spurs mieli kolejny zupełnie bezbarwny mecz od McDyessa (17 min., 2 pkt, 3 zb.). Okazuje się, że i "Dice" podobnie jak i Parker i Ginobili potrzebuje czasu, by po tylu latach gry złapać formę w sezonie. Problem w tym, że tak samo rzecz się ma z Ryśkiem Jeffersonem i nagle Popovich nie może być pewien kto pomoże Duncanowi danego dnia.

“We got pathetic games from too many people” - Popovich

“I’m not sure if it’s just chemistry,We’re not playing well.” - Ginobili



(10-13) SACRAMENTO KINGS @ (15-11) PORTLAND TRAIL BLAZERS 88:95 boxscore

Postanowiłem obejrzeć jak poradzą sobie Sacramento Kings w starciu z zespołem, który przewyższa ich o jeden poziom wtajemniczenia w sposobie rozbijania gry rywala. Kings żerują na tym, że Paul Westphal może w tym samym momencie wystawić do gry aż pięciu graczy mogących grać na 2-3 pozycjach. Tyreke Evans (19, 7 zb, 7/9) może grać od 1-3, Andres Nocioni 2-4, rzucający obrońca Donte Greene ma 211 cm, a z ławki wchodzi Omri Casspi, który może w Europie był skrzydłowym, ale w Kings gra bez przypisanej pozycji.

Blazers są o krok do przodu, bo na próby gry Kings czterema skrzydłowymi są w stanie odpowiedzieć grą trzema obrońcami. I tak też Nate McMillan starał się robić ogrywając solidnie kwartet Roy-Miller-Blake-Bayless. Brandon Roy (25, 10 as, 5 zb) miał ten mecz pod kontrolą praktycznie przez pełne 48 minut. To on zainicjował atak w pierwszej kwarcie, to on był bezpośrednio odpowiedzialny za 10 z 16 koszy Blazers do przerwy, a gdy Kings nadal nie mogli się odczepić, w czwartej kwarcie przypomniał o sobie LaMarcus Aldridge (25, 9 zb, 5 as). Roy miał aż 10 asyst w tym meczu. Zresztą Blazers mieli 24 ogółem przy 36 celnych rzutach. Gdy doda się do tego tylko 11 strat, to można wygrać całkiem sporo spotkań.

Zwłaszcza, gdy uda się zwolnić tempo gry i sprawić, że rywal rzuca 16 punktów mniej niż w sezonie. Podejrzewam, że jednym z punktów szerzej omawianych w szatni przed meczem było to jak zatrzymać kontrataki Kings (10 m. w lidze). I tutaj przydało się to o czym napisałem akapit wyżej. Blazers mieli najczęściej niższych graczy w match-upach, grali jak zwykle długie akcje, co już sprzyjało zwolnieniu tempa, a dodatkowo nie atakowali tablicy w dwóch czy trzech, tylko cofali się szybko na swoją połowę. Tylko dwie drużyny w lidze oddają mniej punktów po kontrach i "Królowie" w szybkim ataku rzucili tylko 2... Wiem, że może nie ma tutaj wielu koneserów gry jednej i drugiej drużyny, ale to co zrobili w tym meczu Blazers było na tyle kluczowe, że ciągle pojawiające się przed Kings widmo ataku pozycyjnego wpłynęło na jego dysfunkcjonalność w czwartej kwarcie.

Trail Blazers mają jednak na tyle mało strzelb w ataku, że poza Roy'em i Aldridge'm ktoś po prostu musi rzucić te 15-20. Stąd przekroczenie 100 punktów przy tym tempie gry będzie dla nich nie lada wyczynem. Tym razem błysnął Jerrod Bayless (14, 8/10 z wolnych) i to on trafił na 17 sekund przed końcem punkty dające 5 punktów przewagi Blazers. Oczywiście po asyście Roy'a.

W Sacramento mniej widoczny był Evans, świetnie grał w pierwszej połowie Beno Udrih (15 z 17 pkt., słoweńska noc w NBA), Kings zagrali nieźle w obronie zwłaszcza w drugiej i trzeciej kwarcie, gdy wychodzili wyżej na obwód, by tym samym przeszkodzić Blazers w ustawieniu schematów, ale w końcówce ewidentnie zabrakło im go-to-guy.

Nie najwyższych lotów mecz, ale powtarzam sobie codziennie, że gra jeszcze nigdy nie była tak dobra, a każdy mecz uczy czegoś nowego.




Podziel się:

komentarze (16) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 15 GRUDNIA 2009

środa, 16 grudnia 2009 11:03

 



Podziel się:

komentarze (11) | dodaj komentarz

T-MAC IS BACK ...NA FLORYDĘ?

środa, 16 grudnia 2009 9:08
Maciej Kwiatkowski

Houston Rockets to całkiem niezły zespół, ale w tym sezonie mają w składzie tylko jedną gwiazdę. Tracy McGrady wrócił minionej nocy na parkiet. Zagrał planowane siedem minut - tylko w pierwszej połowie, rzucił 3 punkty, miał 3 zbiórki, dwa razy był na linii.

Adrian Wojnarowski informuje, że poczynania McGrady'ego blisko będzie śledził ...Pat Riley, który chce do lutego wzmocnić Miami Heat. W ewentualnej wymianie Heat mogliby wymienić wprost Jermaine'a O'Neala, ale chyba nie chodzi im o to, by osłabić zespół pod koszem. W grę więc musiałby wchodzić kończący się kontrakt Quentina Richardsona ($9.4 mln.) i przede wszystkim jeszcze jeden zespół, więc łatwe to może nie być.

 



Podziel się:

komentarze (12) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT: 16.12

środa, 16 grudnia 2009 8:19

źródło: AP


MECZ WIECZORU:  Phoenix Suns - San Antonio Spurs 116:104 Wielkie mecze Steve'a Nasha (25,13ast), Amare (28,14zb) i Tima Duncana (34-14zb), czyli wszystko to co najlepsze, ale gdzie był Manu, gdzie był Parker? 11/16 za 3 Suns i 18 punktów od Gorana Dragica zrobiło różnicę.

KRÓLOWE NOCY: (czyli "Nie pokazuj się dzisiaj swoim kibicom"): Miami Heat - Toronto Raptors 115:95 Nie możemy się jeszcze przyzwyczaić, że Raptors pojadą do Miami i będą -17 przed czwartą kwartą. Czy możemy? Heat mieli aż 27 asyst i trafiali 52% z gry. Obydwa zespoły zaczęły bez swoich podstawowych PG. Calderon jest kontuzjowany, a Mario Chalmers został ...zastąpiony w pierwszej piątce przez Carlosa Arroyo (12 pkt.), choć jeszcze przedwczoraj mówiło się, że portorykański Michael Jordan może zostać zwolniony.

Charlotte Bobcats - New York Knicks 94:87
Cleveland Cavaliers - New Jersey Nets 99:89
Chicago Bulls - Los Angeles Lakers 87:96
Houston Rockets - Detroit Pistons 107:96
Portland Trail Blazers - Sacramento Kings 95:88



MVP: Kobe Bryant (LAL) - 42 punkty, 3 asysty, 3 przechwyty, 2 zbiórki, 15/26 z gry, 11/15 z linii wolnych - Kobe zdobył 20 punktów w samej pierwszej kwarcie na podwórku Jordana. To nadal zostawia po sobie dodatkowe wrażenie. 25 w 1 poł., 8 celnych jump-shotów z rzędu, trzymając samodzielnie Lakers w meczu, jaki palec?

"If I ask him how his finger is doing, he’s going to strangle me, When he’s hurt, you’re not allowed to ask him how he’s doing or you’re not allowed to ask him, ‘Are you OK?’ He gets really mad. Really. You think he’s playing. He’s really serious.” - Ron Artest

BESTIA: Michael Beasley (MIA) - 28 punktów, 11 zbiórek, 0 strat (!) 11/19 z gry, 6/6 z linii wolnych. Joakim Noah (CHI) - 20 zbiórek, 6 bloków, 14 zbiórek w ataku , czym wyrównał rekord tej dekady z 2003 r., gdy tyle ofensywnych zaliczył Big Diesel.

COUSY: Steve Nash (PHO)
- 25 punktów, 13 asyst, 11/20 z gry.

FANTASY PICKUP: Jerryd Bayless (POR) - 26 min., 14 punktów, 8/10 z linii wolnych.

CIENIAS: Devin Harris (NJ)


Co dalej w terminarzu:

    01.00        MEMPHIS @ ATLANTA
    01.00        CHARLOTTE @ INDIANA
    01.00        TORONTO @ ORLANDO
    01.00        CLEVELAND @ PHILADELPHIA
    01.30        UTAH @ NEW JERSEY
    02.00        LA LAKERS @ MILWAUKEE
    02.00        LA CLIPPERS @ MINNESOTA
    02.00        DETROIT @ NEW ORLEANS
    02.00        DALLAS @ OKLAHOMA CITY
    03.00        HOUSTON @ DENVER
    04.00        WASHINGTON @ SACRAMENTO
    04.30        SAN ANTONIO @ GOLDEN STATE




Podziel się:

komentarze (18) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 059 655 (wersja testowa)

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u