
Wczorajszy mecz nie rozwiał moich obaw odnośnie Kobe'go Bryanta. Kobe trafił 6 z 19 rzutów, wyglądając na zmęczonego, nie tak zwrotnego, bez takiej ekspresji jak jeszcze w grudniu czy styczniu. To są podobne objawy, które widoczne są od początku sezonu u Paula Pierce'a czy x lat temu u Vince'a Cartera. Starość nie radość, ujmując to jak najprościej. Kobe miał np w jednej akcji szybkie sprawne minięcie z linii za trzy pod kosz, gdzie został sfaulowany. To nie był jakiś mocny faul i jeszcze jakiś czas temu Bryant kończył takie akcje mimo przewinień. Teraz nawet nie próbował, a piłka nawet nie dotknęła obręczy. Już w pierwszej kwarcie miał też otwarty dunk z lewej strony, ale nawet i on nie przypominał nic co na amerykańskim googlu znajduję pod hasłem "Kobe piorunujące".
Bryant spudłował 10 z 12 rzutów z gry po przerwie i aż 5 z 12 osobistych. Po meczu przyznał, "I feel good". Phil Jackson dodał, natomiast że problemy Kobe'go wynikają z przerw jakie robił sobie w kwietniu i trudności w złapaniu odpowiedniego rytmu gry.
Z tym, że jeśli już Kobe grał w kwietniu to trafił tylko 27 z 89 rzutów (30%) i gdy staram się przypomnieć sobie jakieś wielkie występy z jego strony w ostatnich dwóch miesiącach, to naprawdę mam problem. Czy obserwujemy schyłek Bryanta? Czy to już to? Czy mogę włożyć koszulkę Jamesa i robić falę przed monitorem? Dobre pytanie - nie to ostatnie - bo oczywiście Kobe pewnie jeszcze nie raz i nie dwa wróci w playoffach, by rzucić 10 punktów w ostatnie trzy minuty, ośmieszy Kevina Duranta tak jak zrobił to blokując jego layup, albo po prostu będzie znowu tym samym Kobe Bean Bryantem, rozstrzygającym losy meczów na korzyść Lakers, tak jak prawie zrobił to ponad tydzień temu z Portland, gdy rzucił 6 punktów w 15 sekund ostatniej minuty meczu.
Nie umiem wątpić w to, że zdarzać się będą chociaż przebłyski jego znakomitej gry i dominacji, do której nas przyzwyczajił, ale czy po 14 sezonach gry i zwłaszcza tych trzech ostatnich dużo dłuższych niż poprzednie trzy będzie w stanie grać równie regularnie co LeBron James? Tutaj mogą ważyć się bezpośrednio losy tytułu mistrzowskiego w czerwcu, a nawet dla Lakers losy ewentualnego matchupu w drugiej rundzie z Denver Nuggets, którzy wszystko wskazuje, że mogą być dużo bardziej wypoczęci po swojej pierwszej rundzie.


|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Niestety nie udało mi się dokończyć zapowiedzi. Zabrakło tego jednego dnia, by to zrobić, po tym jak dopiero w czwartek poznaliśmy aż sześć ostatnich par play-offów. Nie chciałem też publikować czegoś niedopracowanego, ale reszta naszej ekipy zrobiła naprawdę solidną robotą we wczorajszych zapowiedziach, które tutaj opublikowaliśmy wieczorem. Lakers zaczynają o 21:00 meczem z OKC Thunder i mają szansą rozpocząć nową historię, już z Andrew Bynumem w składzie. Bynum będzie potrzebny już od zaraz, bo dominował pod tablicami w trzech zwycięstwach Lakers nad Oklahomą w tym sezonie (19 pkt, 8 zb, 2 blk). Gdy go zabrakło w ostatnim meczu, Thunder rozgromili "Jeziorowców" na swoim parkiecie, prowadząc już 30 punktami po trzech kwartach. Bynum czuje się ponoć wybornie, trenuje z zespołem od czwartku, ale póki co będzie potrzebował wejścia w odpowiedni rytm gry. Mimo wszystko jego obecność na deskach będzie niezwykle kluczowa nie tylko dla Lakers w playoffach, ale przede wszystkim w tej serii. Thunder nie mają wzrostu pod tablicami i nie mają żadnego gracza, który mógłby mu fizycznie sprostać. Serge Ibaka notował aż 11 zbiórek i 3 bloki w meczach z Lakers, ale trafiał tylko 33% z gry. Nenad Krstić w dodatku ma stłuczone prawe kolano i nie grał w dwóch ostatnich meczach sezonu. Thunder zbierali w sezonie 73% piłek na bronionej desce, ale w trzech meczach, w których zagrał Bynum mieli tylko 68% zbiórek w obronie. Kluczem do zatrzymania Thunder będzie bowiem dla Lakers ograniczenie szybkości Russella Westbrooka, a jeśli Lakers będą potrafili zdobywać łatwe punkty spod kosza i zbierać piłkę w ataku, to Thunder częściej będą musieli ją wprowadzać za linii końcowej, co z kolei odetnie im możliwości przyspieszenia tempa. Nie ma tutaj nic skomplikowanego. Half-court defense Lakers to może być natomiast za dużo na Thunder. Kevin Durant w starciach z Lakers zdobywał pięć punktów mniej (25), trafiał tylko 2% z gry gorzej (46), ale istotna różnica była w tym, że docierał na linię wolnych blisko dwa razy rzadziej (6) niż w pozostałych meczach (10.2). Dlatego też wszystkie te wypowiedzi Phila Jacksona tym bardziej mogły nie być przypadkowe. Już widzę jak w sytuacji, w której Durant będzie miał kłopoty w dostaniu się na linię, zostanie to ułożone w zgrabną historię o kłopotach Duranta i wpływie na to słów Jacksona... albo przeceniam Jacksona. Ron Artest i Lakers odcinali Duranta od linii w sezonie regularnym co jest kolejnym kluczem, by zatrzymać Thunder. Interesujące natomiast jak będzie spisywać się Kobe Bryant. Dla Kobe'go jest to wg mnie ostatni sezon, ostatnie playoffy, gdy będzie jeszcze w stanie prezentować formę z jakiej go znamy. To już jego czternasty sezon w lidze, doliczając do tego dwa długie ostatnie sezony plus jego obecność w kadrze USA, Kobe ma już solidny przebieg i spadającą efektywność. Do tego dochodzą urazy kolan, palca, czy wszystkie te drobne kontuzje, które z wiekiem stają się coraz bardziej uciążliwe. Znamienne też było to, że po tygodniu przerwy jaki dostał w końcówce sezonu przed meczem z Portland, Kobe faktycznie wrócił głodny gry, ale brakowało mu motoryki, "explosivness". Nie powinno tak być, skoro dostał kilka dni przerwy. A mimo wszystko Thunder będą ciężkim rywalem dla Lakers, z racji na szybkość i atletyczność graczy na obwodzie. Zwłaszcza Westbrook dla Dereka Fishera, czy rezerwowi Eric Maynor (ostatnio w świetnej formie) i James Harden. Kluczowa dla OKC będzie też gra Jeffa Greena, który w sezonie regularnym trafiał tylko 38% w meczach z Lakers.
Lakers mieli jednak za dużo problemów w końcówce sezonu, by wg mnie potrafili tak łatwo i tak szybko się podnieść i wygrać tą serię w 5 meczach. Thunder postawią się zwłaszcza w pierwszym meczu u siebie, więc jeśli uda im się ukraść jedno ze spotkań w Staples Center, powinno być ciekawie. Mój typ: Lakers w 7 meczach. |



Update:
Bulls trochę podgonili w czwartej kwarcie i zbliżyli się na 9 punktów. 2:50 remaining
Licznik odwiedzin: 17 059 801 (wersja testowa)
| « kwiecień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | |||
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | ||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: