Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 930 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




MARCIN GORTAT W PIERWSZEJ PIĄTCE

czwartek, 30 kwietnia 2009 23:07

DNIÓWKA: 30 KWIETNIA (czwartek)


[ Copy this | Start New | Full Size ]







Piotr Makulec

01:00 Boston @ Chicago (3-2): Można mówić, że ta seria nie należy do tych świetnych, ale jakby nie było jest jedną z najciekawszych i najbardziej zaciętych. Cztery dogrywki w pięciu meczach (rekord PlayOffs) świadczą o tym, że trafiła kosa na kamień. Pewnie, że wyglądałaby to inaczej, gdyby w drużynie mistrzów NBA występował Kevin Garnett... OK, gdybanie na bok. Mecz numer 6, bardzo ważny dla obydwu ekip, zostanie rozegrany w United Center, czyli terenie, którego "nie lubi" Paul Pierce, Glen Davis i ze zrozumiałych powodów - Tony Allen (grożono mu tam śmiercią). Ten drugi powiedział zresztą, że Celtics jadą wygrać mecz i zrobią wszystko co trzeba, by tą serię wreszcie zakończyć. Dlatego bardzo ważne będzie to, jak spisze się Rajon Rondo (obok Billupsa, mój MVP pierwszej rundy PlayOffs), a także dwaj weterani - Paul Pierce i Ray Allen. Rondo eksplodował w tej serii i prawdę powiedziawszy, gdyby nie on (z całym szacunkiem, ale nie Pierce), Celtics mogliby właśnie lecieć na wakacje... 24.2 punkty, 10.2 zbiórek i 10.2 asyst na mecz - czy to jeszcze na kimś nie robi wrażenia???

01:30 Orlando @ Philadelphia (3-2): Na ustach wszystkich w Stanach Zjednoczonych jest kara zawieszenia na jeden mecz dla Dwighta Howarda. Zawieszenia, na które zapracował uderzając łokciem w twarz Samuela Dalemberta w wygranym przez Magic meczu numer 5. Natomiast na ustach wszystkich w Polsce jest to, że miejsce "Supermana Juniora" - w pierwszej piątce - zajmie tej nocy Marcin Gortat. O tym się nie mówi w USA, ale to bardzo istotne. Taktyka Magic oparta jest na rzutach za 3 punkty i dominacji Howarda w polu trzech sekund. Jego brak będzie niezłym sprawdzianem z zespołem, który skazywany na porażkę (również przeze mnie - przyznaję się bez bicia), okazuje się być bardzo wymagającym przeciwnikiem dla trzeciego zespołu na Wschodzie. Dla Marcina będzie to debiut w podstawowym składzie, ale nie oznacza to, że naszego rodaka zeżre trema. Co to - to nie. "Nasz" center, mimo dwóch sezonów w lidze, jest bardzo dojrzały i niezwykle twardy. Szybko chłonie wiedzę i ma coś, co powinien mieć każdy dobry środkowy - potrafi się znaleźć pod koszem. Pojedynek z Dalembertem będzie idealnym sprawdzianem i co ważne - pokaże czy Gortat jest gotowy do gry w pierwszej piątce jakiegokolwiek zespołu w NBA, czy też nie. Bardzo istotną rzeczą jest także to, że Polak "gra" teraz o nowy kontrakt i... rozgłos. Od 1 lipca stanie się bowiem wolnym agentem i żeby wybić się ponad Howarda, musi wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję.

03:30 Portland @ Houston (2-3): Odnośnie meczu między Portland i Houston... mecz będzie rozgrywany w Teksasie, a stamtąd rzut beretem do Meksyku... a tam panuje obecnie niepodzielnie... ŚWIŃSKA GRYPAAAA! Dzięki Bogu ona nie przemieszcza się (jeszcze) po kablach i nie panoszy w sieci, w porównaniu do rozdmuchujących ją panicznie polskich dziennikarzy. Nie chcę umniejszać Rickowi Adelmanowi, ale po raz kolejny będziemy świadkami gry do Yao Minga, który w 24 minuty będzie zdobywał 24 punkty, a podkoszowi Blazers będą mu statystystowali i od czasu do czasu pomachają rękoma. Jeśli to się nie zmieni i Przybilla, Oden oraz Aldridge nie zmobilizują się (jak w meczu numer 5) - tak porządnie - i nie zagrają jak na klasowych podkoszowych przystało - to bye bye. Sprawa nie jest prosta, bo ostatnie mecze w Toyota Center pokazują, że Blazers nie potrafią tu wygrywać. Z 13 meczów aż 12 razy przegrali. A Rockets wygrali 8 spotkań z rzędu na własnym terenie... Klucz do sukcesu Portland? "Get The Ball Inside! Get The Ball Inside! Get The Ball Inside!"



Piątek, 1 maja:

02.00 Atlanta @ Miami
----
----


 


Podziel się

MELO ZRZUCIŁ GORYLA Z PLECÓW, NUGGETS W DRUGIEJ RUNDZIE!

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:50



Mecze ubiegłej nocy oglądałem stricte wakacyjnie. Możnaby powiedzieć, że z nogami w misce z wodą, okładem na głowie i zimnym piwem w dłoni, a może to był sok malinowy z wodą mineralną? Stało się tak po tym jak w jedynym z meczów, na który ostrzyłem sobie zęby - Hawks zrobili 20 punktów przewagi w pierwszej połowie.

Heat byli trochę jak Houston Rockets dzień wcześniej w Portland - jakby fakt, że grają na wyjeździe i technicznie rzecz biorąc nie muszą tego meczu KONIECZNIE wygrać sprawiał, że odessało z nich trochę energii... Być może właśnie tu wyszedł brak doświadczenia jednych i drugich (chodzi tez o Rockets). Nie chodzi o samych zawodników, co o zespół, który tworzą. OK, trzeba jednak przyznać, że Atlanta trochę wszystkich chyba zaskoczyła i miała najlepszy kwadrans w tych play-offs, a w ich grze było wyjątkowo dużo ruchu piłką i dobrych rozwiązań w half-court offense - co wcześniej było problemem. Nie sprawdzałem, ale jeśli po 8 minutach meczu było 13-12 dla Hawks, to znaczy że Miami Heat stracili 50 punktów przez ostatnie 16 minut pierwszej połowy. To jest ponad 3 punkty na minutę.

Wade'owi pewnie nie, ale mi podobała się fizyczna gra w pierwszej połowie. I mam nadzieję, że ta aura pozostanie na kolejne rundy. Kilka zderzeń (choć ten faul Wade'a w kontrze nie powinien być moim zdaniem umyślnym), ale niestety jedna kontuzja, która może się źle dla Hawks skończyć - Al Horford skręcil kostkę i opuścił parkiet w drugiej kwarcie. Horford jeszcze śpi, jest w Atlancie po szóstej, ale gdy obudzi się to okaże się dużo, jeśli chodzi o jego przydatność w dalszych meczach... Oby nie napuchła. Medycy Hawks zdołali zadziałać ponoć bardzo szybko i dzięki temu Horford ma większe szanse na powrót. Nie chcemy kolejnej kontuzji wysokiego gracza w tym sezonie.

Flip Murray (cichy bohater tej serii) zdobył 23 punkty, trafił 9 z 15 i pierwsze 9 z 11 rzutów z gry, Joe Johnson był agresywny jak nigdy jeszcze w tej serii - 25 punktów i aż 12 razy wędrował na linię rzutów osobistych. Wade zdobył 29 punktów, ale miał raptem (poprawcie mnie jeśli się mylę) 5 czy 6 punktów do przerwy. W pierwszej połowie Wade opuścił na kilka minut, po tym jak zderzył się z Joshem Smithem i upadając jego głowa zrobiła "penk" o parkiet.

W trzeciej kwarcie Wade rzucił 17 punktów, ale Heat nie potrafili zatrzymać Hawks w defensywie - przez co niewiele w tym meczu mogło się zmienić. Owszem, były momenty, gdzie Atlanta prowadziła już tylko 9-cioma punktami, ale zaraz trafiał Murray, albo wsadem popisywał się Josh Smith. Jeden mu w kontrataku nie wyszedł, ale ten drugi auuuaa:




Kiedyś nazwałem tutaj Andre Iguodalę "Poster boy"... Sorry Jermaine :)

Denver pokonało Nowy Orlean 107-86, remisując do przerwy, ale niestety miniona noc była tutaj w Szczecinie zbyt gorąca by nie znużyć o poranku. Zwłaszca, że mam okno na wschód słońca, więc nici z obejrzenia drugiej połowy. Z tego co jednak już zdążyłem zobaczyć/przeczytać i w zasadzie z tego co widziałem - nie stało się w tym meczu nic czego jeszcze w tej serii nie widzieliśmy - średnio 37.5 punktu przewagi Nuggets przy zwycięstwach nad "Szerszeniami". Bardziej atletyczna gra, niezła defensywa (George Karl mówi, że żaden jego zespół nie bronił tak dobrze. Tak, Panie Karl - żaden pański zespół nie bronił tak dobrze... i co?) i dużo więcej talentu w ofensywie. Dużo więcej.


James Posey miał w pierwszej połowie dwie akcje z rzędu, w których wyglądał jak 'All-Star'. Najpierw zaczął grać tyłem do kosza z Kenyonem Martinem - co swoją drogą dowodzi tylko tego jak wielkie problemy mieli Hornets z uruchomieniem ofensywy w tej serii - zrobił świetny 'head-fake' i Martin - uważający siebie za lock-down defender poszedł w prawo, a James poszedł w lewo. Easy and simple. 2 punkty. Następna akcja, 30 sekund po tym, Posey dostaje piłkę tyłem do kosza , za nim Chris Andersen (BEAST!) i tym razem Posey poszedł w prawo (simple but not so easy)i ładnym fade-away'em umieścił piłkę w koszu. Nie jest jednak dobrze, gdy Posey zdobywa 18 punktów w meczu dla Twojego zespołu.

Gdy Chris Andersen wchodzi na parkiet w Pepsi Center to trzeba to po prostu usłyszeć. Czy jest jakiś rezerwowy gracz w NBA, który regularnie dostaje taki aplauz od kibiców, gdy wchodzi na boisko? Brian Scalabrine?:) Przysięgam, że nie słyszałem. Nuggets w pierwszej połowie jednak byli trochę rozluźnieni. Zwłaszcza broniąc pod własnym koszem, kilkukrotnie zauważyłem, że pozwalali np Seanowi Marksowi czy D-Westowi (35 pkt do D2F, spodziewałem się ...mniej) na skończenie akcji, tylko po to by rozpocząć kontratak. Jednak właśnie to pozwoliło mi spokojnie zasnąć, bo właśnie tym pokazywali, że mimo wszystko mają ten mecz pod kontrolą, więc spodziewam się, że Karl trochę naskoczył na swoich graczy w szatni za to rozluźnienie i w drugiej połowie Nuggets bardziej przycisnęli w defensywie, stąd 107-86 i 37 punktów Hornets przez ostatnie 20 minut. Nuggets -51% z gry. Hornets - 39.

Hornets rok temu o tej porze, byli zespołem, który miał w kolejnym sezonie zajść jeszcze wyżej. Teraz wobec problemów finansowych (pamiętacie nieudany handel Tysonem Chandlerem) Hornets będą zmuszeni pozbyć się tego lata któregoś z wysokich kontraktów. Peji Stojakovica z jego kontraktem raczej nikt nie będzie chciał, ale już taki Chandler (do Phoenix?) czy David West (Detroit?) mogą wzbudzić zainteresowanie. Wydaje się, że w listopadzie zobaczymy dosyć odmieniony zespół, ale GM Hornets musi się spieszyć, by pokazać Chrisowi Paulowi, że jest w stanei wokół niego zbudować zespół grający tak atletycznie i przebojowo jak Nuggets. Inaczej - 2010.


Denver Nuggets vs Dallas Mavericks - mamy pierwszą parę drugiej rundy (wow, to będzie najlepsza seria drugiej rundy play-offs) i czekamy jeszcze na rozstrzygnięcia w czterech seriach rundy pierwwszej. Dzisiaj trzy mecze - w United Center kibice powinni zgotować "Celtom" prawdziwe piekło, a Stan Van Gundy nadal nie wie czy w pierwszej piątce wystawi Tony'ego Battie czy Marcina Gorttie.

Miłego dnia. A teraz biorę piłkę i idę na asfalt robić to samo co Sean Marks (luv u Marxiee).



Podziel się

DENNIS RODMAN ZNOWU ROZRABIA

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:49


Piotr Makulec


Dennis Rodman wciąż rozrabia... Amerykański Sąd Federalny nakazał mu zapłacić 225.000$ odszkodowania za to, że molestował - w pracy - jedną z byłych pracownic kasyna. Do incydentu doszło w marcu 2006 roku, kiedy to Rodman złapał Sarę Ure, klepał po pośladkach i kazał tańczyć wbrew jej woli. Całe to zajście odbywało się na oczach klientów i pracowników Hard Rock Casino. Agent gracza nie chciał skomentować tej sprawy...


Podziel się

JERRY STACKHOUSE BEZ SAMOCHODU

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:42


Piotr Makulec


W nocy z wtorku na środę skradziono Jerry'emu Stackhouse'owi z Dallas Mavericks Cadillaca Escalade z 2006 roku, który był zaparkowany Old East Dallas street. Co ciekawe, gdy doszło do kradzieży, SUV wart 65.000 $ był na wypożyczeniu osoby, którą Stackhouse znał. Dzięki szybkiej reakcji policji, w kilka godzin później znaleziono samochód. Niestety był tak zniszczony, że jego naprawa pochłonie obrońcę Mavs tysiące dolarów.


Podziel się

TOP 5 ZAGRAŃ: 29 KWIETNIA 2009

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:40

Podziel się

UZIEMILI "SUPERMANA"

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:39

 


 

Dwight Howard zawieszony na mecz nr 6. Marcin Gortat powinien zacząć w pierwszej piątce i otrzymał niezłą szansę na ugranie kilkuset dodatkowych dolarów jako wolny agent. Jest duża szansa by się pokazać np jak zrobił to Zaza Pachulia w ostatnim meczu przeciwko Miami Heat, gdy zaliczył double-double, zbierając 18 piłek. Marcina stać na to samo - Samuel Dalembert to nie jest góra nie do przeskoczenia czy przepchnięcia.


Jestem zmęczony... 11 dni play-offów i po 4-5 godzin snu zrobiły swoje, więc dzisiaj bez Dniówki. Zapraszamy na czat do Dniówki niżej. Zresztą przecież wiecie :)


Podziel się

HOWARD "CHICKEN WING"

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:38

Wypadło mi z głowy jak na podwórku nazywaliśmy takie uderzenie, ale zobaczcie. To akcja z pierwszej połowy wczorajszego meczu Orlando/Sixers, po której Dwight Howard otrzymał przewinienie techniczne.




Czy powinien za to zagranie zostać wykluczony z kolejnego meczu tej serii?



Podziel się

JAYSON WILLIAMS CHCIAŁ SIĘ ZABIĆ

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:38


Piotr Makulec


Jayson Williams, były center New Jersey Nets, chciał popełnić samobójstwo. W poniedziałkowy wieczór 41-latek zamknął się w jednym z pokoi hotelowych, po czym zaczął pić alkohol i łykać pigułki. Przyjaciółka, która z nim wtedy była, próbowała przemówić mu do rozsądku, lecz widząc, że sama nic nie wskóra wezwała policję. Ta po przyjeździe wyważyła drzwi i zakuła - stawiającego opór - Williamsa w kajdanki. Prawdopodobną przyczyną popełnienia samobójstwa miały być długi ex-gracza NBA, sprawa rozwodowa z żoną oraz problemy z prawem.


Podziel się

TOP 5 ZAGRAŃ: 28 KWIETNIA 2009

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:37

Podziel się

"REFS YOU SUCK!"

czwartek, 30 kwietnia 2009 20:37

Pięć meczów, cztery dogrywki. Choć mam wątpliwości czy faktycznie najlepsza seria pierwszej rundy play-offs, to z pewnością najbardziej emocjonująca, a mecz rozegrany ubiegłej nocy był najlepszy o tyle, że obydwa zespoły pokazały w końcu troszeczkę defensywy.

To jednak Boston Celtics mieli z tym większe problemy przez pierwsze trzy kwarty. Pod koszem oglądaliśmy świetną doprawdy walkę Joakima Noaha (12/17 zb.) i Kendricka Perkinsa (16/19zb/7blk), ale jak zwykle wszystko decydowało się na obwodzie. O ile jednak Bulls szukali szansy na dystansie, tak Rajon Rondo raz po raz zdobywał punkty wjazdami pod kosz.

Ciężko streścić to co wydarzyło się później, przez ostatnie 10 minut meczu, ale jeszcze na początku czwartej kwarty Celtics przegrywali 66-77.

PRZERWA: Czy "show" w NBA TV, którego goścmi są C-Webb i Gary Payton jest skierowane do 12-13 latków? Nie słucham ich zbyt często, bo zawsze gdy na nich trafiam to nie potrafią powiedzieć o meczu nic czego nie pokazują statystyki. Przoduje w tym Payton, ale i tak go pewnie nie zwolnią.

Paul Pierce
nie pomylił się przy żadnym z pięciu ostatnich rzutów. Trafiał swoje rzuty z prawego łokcia z wiszącym nad nim Johnem Salmonsem. Trzy z takich rzutów trafił przez ostatnie 75 sekund dogrywki, ale wcześniej na 10 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Pierce trafił w podobny sposób - fade-away tym razem z lewego "łokcia".

Pierce po prostu przejął ten mecz, tak jak oczekiwali od niego wszyscy, gdy w zabrakło na parkiecie Ray'a Allena (wyfaulowany na ponad 5 minut przed końcem 4tej kwarty po dwóch dosyć problematycznych gwizdkach). Można śmiało powiedzieć, że o zwycięstwie w meczach tej serii kolejny raz zadecydowała egzekucja w ofensywie.

Dla Bulls niezawodny był znowu Ben Gordon, a pod koszami aż wrzało od fizycznej gry jednego i drugiego zespołu. Fantastyczna końcówka, kosz za kosz i w gruncie rzeczy musiałbym opisywać 'play-by-play' by oddać to co dokładnie działo się w dogrywce i w ostatnich minutach.

Nie było to jednak nic czego wcześniej nie widzieliśmy. Rajon Rondo gra już nie rewelacyjnie - gra fe-no-me-nal-nie. Tym razem trafiając ważne rzuty po penetracjach, atakując cały czas kosz w ostatnich minutach czwartej kwarty - 28 punktów, 11 asyst, 8 zbiórek i 2/2 za 3. Amazing.

Świetnie przez większość meczu spisywał się też Kirk Hinrich, zwłaszcza w pierwszej połowie, w której zdobył 13 punktów.

Po rzucie Pierce'a na 106-104, Bulls mieli 3 sekundy na rozegranie akcji i piłkę z boku. Kendrick Perkins poszedł by podwoić Bena Gordona i zostawił niepilnowanego Brada Millera, który ruszył w kierunku kosza, ale został sfaulowany przez Rondo, który trafił go po prostu w głowę. Równie dobrze sędziowie mogli odgwizdać tutaj faul umyślny i kibice Bulls z pewnością mogą mieć o to pretensje, ale tak po prawdzie lżejszy o 30 kilogramów Rondo nie bardzo miał jak inaczej sfaulować Millera niż po prostu zrobić to mocno. Ile razy słuchamy w play-offs o zasadzie "no easy lay-ups"?

Miller spudłował pierwszy rzut wolny (2 sekundy do końca), a drugi chciał przestrzelić umyślnie, ale rzucił o deskę i piłka nie dotknęła obręczy. Piłka z boku dla Celtics.

Uderzenie Rondo może być rozpatrywane różnie. Co innego Dwight Howard, który w pierwszej kwarcie uderzył łokciem w twarz Samuela Dalemberta, po tym jak ta dwójka przepychała się w walce o zbiórkę. Howard zaliczył 24 zbiórek i zdobył 24 punkty - Magic wygrali, choć z tego co czytałem nie było tak łatwo. Niestety ubiegłej nocy szwankował mi jak na złość internet i nie mogłem oglądać kilku spotkań na raz, toteż niewiele widziałem z drugiej połowy, bo końcówka Bulls/Celtics dłużyła się i dłużyła.

Magic wygrali 91-78. 24 punkty zdobył Rashard Lewis, zaczynając już w pierwszej kwarcie, gdy to jego trójki i trójka J.J'a Redicka dała Magic pierwsze kilkupunktowe (19-13) prowadzenie w tym meczu. Potem jednak Sixers odrobili straty do 35-35, dzięki świetnej grze "Billa Greena" (12 pkt. do tego momentu). Dobrą zmianę dał (przynajmniej w pierwszej połowie) Marcin Gortat, który wykończył lewą ręką jedną z lepszych akcji Magic, których dobry 'ball-movement' w pierwszej połowie otworzył kilka czystych pozycji. Magic prowadzili 45-39 do przerwy. I chwilę przed tym miała miejsce kuriozalna sytuacja, gdy Tony DiLeo wziął time-out, ale Andre Miller nie wrócił się na ławkę rezerwowych, tylko pozostał na boisku. Miller to jeden z bardziej niedocenianych graczy, ale tutaj zachował się tak, że niestety szkoda gadać. Nie powinien tego robić. Drugiej połowy już niestety nie widziałem...

Co do faulu Howarda, pytany po meczu...

PRZERWA: Jason Kidd trafil czwartą trójkę i Dallas prowadzą ze Spurs po trzeciej kwarcie 82-67. Są wyraźnie lepsi przez całe spotkanie. Świetna pierwsza połowa Dirka Nowitzkiego, który nie wiem czemu był w pierwszej kwarcie kilkukrotnie niepilnowany i trafiał oczywiście prawie wszystko. Trail Blazers kontrolują mecz z Rockets po pierwszej połowie, 50-43. Skuteczny jest L.Aldridge (15 pkt), a Rockets w meczu trzyma fantastyczna gra Luisa Scoli (17 pkt. do połowy).

Co do faulu Howarda, to gdy zapytano go po meczu na konferencji prasowej o to czy myśli, że zostanie zdyskwalifikowany - odpowiedział po prostu, że ma nadzieję, żę tak się nie stanie. Charles Barkley i Kenny Smith byli w studio TNT zdania, że Howard nie tylko powinien być wyrzucony z meczu w pierwszej kwarcie, ale i zdyskwalifikowany na kolejne spotkanie. I tutaj kibice Sixers mogą mieć swoje pretensje o to, że sędzia "podarował" Howardowi tylko techniczny.

Takie rzeczy nie powinny zdarzać się na boisku, bo mogłyby tylko rozpętać większą awanturę. Szukałem na youtube, ale nikt tego jeszcze nie wrzucił. Zagranie było ewidentnie umyślne i nie zdziwi mnie jeśli Stu Jackson wyeliminuje z kolejnego meczu nawet taką gwiazdę jak Howarda. Powinien to zrobić.

Pech dla Magic. Courtney Lee doznał kontuzji barku i opuścił parkiet w pierwszej połowie, gdy spadł na niego Howard blokując rzut już nie pamiętam kogo. Musiało być boleśnie, bo Howard skoczył najwyżej jak tylko mógł i spadając uderzył Lee w prawy bark.

PRZERWA: Jason Terry trafił dwie trójki z rzędu. Dallas-Spurs 88-73, 9 min. do końca czwartej kwarty. Ciężko skupić się na tym meczu - Mavs prowadzą już od dawna (45-31 w drugiej kwarcie) i tylko pod koniec pierwszej połowy Spurs udało się zmniejszyć straty do jednocyfrowej różnicy. Natomiast w Portland mecz nabiera rumieńców. 64-62 po kolejnym rzucie LaMarcusa Aldridege'a, tuż przed końcem trzeciej kwarty. 25 punktów Aldridge'a do tego momentu. Jego zdecydowanie najlepszy mecz w tej serii. Blazers, podobnie jak i Bulls pokazują mnóstwo serca. Barkley mówił w studio, że jedynym sposobem, by Blazers pokonali Rockets jest przyspieszenie przez nich tempa gry. Cóż... Blazers są najwolniej grającym zespołem w lidze, więc nie będzie to aż takie pstryk i jest.

Ciekawostka, którą wyłapałem na Twitterze jednego z dziennikarzy z Orlando:

"There's a Magic fan in an autographed Marcin Gortat jersey a few rows ahead of the media setion giving the refs hell."

96-85 w San Antonio dla Dallas, ponad 2 minuty do końca. Nie widzę jednak by kibice opuszczali trybuny przedwcześnie. Stay classy San Antonio!

Brandon Roy przejął mecz w Portland. WOW. Najpierw Travis Outlaw trafił trójkę, chwilę potem zrobił to Roy, a za chwilę dorzucił kolejne punkty. 78-69 Trail Blazers, 4 minuty do końca.

106-92 Dallas, 20 sekund do końca. Czy Spurs mają rozwalić drużynę czy nie reagować przesadnie i pamiętać, że grali bez Manu ?

UPDATE: Już przeniosłem się na kanapę, ustawiłem komputer na tryb "wyłącz się za 20 minut", ale wstałem specjalnie o aż muszę to napisać w kontekście Dniówki: Steve Blake podjął znakomitą decyzję i ograł Yao Minga, wjechał pod kosz. A w kolejnej akcji trafił dwa osobiste. 84-75, minuta do końća i już raczej nic nie odbierze Blazers tego naprawdę wielkiego zwycięstwa. Nie skreślałbym ich absolutnie w szóstym meczu!


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 780 026  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18780026

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0