

źródło: cavs.com

Sławek Mróz
4. Jameer Nelson
Statystyki 08-09: 16.7 PPG, 2.0 3PT, 3.5 REB, 5.4 AS, 1.2 ST, 0.0 BL, 50.3% FG (12.6 FGA), 88.7% FT (2.3 FTA), 2 TO
Statystyki 09-10: 12.6 PPG, 1.3 3PT, 3 REB, 5.4 AS, 0.7 ST, 0.0 BL, 44.9% FG (10.9 FGA), 84.5% FT (1.8 FTA), 2.1 TO
Nie, żeby Jameer i jego roto ranking jakoś szczególnie źle się ostatnio prezentowali na tle pozostałych Magików z Orlando. Noo, może Dwight nieco odstawał in plus, choć nadal nijak jego produkcja ma się do ewidentnych oczekiwań przeciętnego managera fantasy, wybierającego centra w pierwszych rundach draftów. Pozostałe gwiazdy solidarnie zawiodły, w tym wzmiankowany wcześniej Carter. Zawiodły wirtualnych menedżerów, bo przecież nie prawdziwych fanów, którzy własnie z wypiekami na twarzy śledzą serię z Celtami.
Nelson przed poprzednim sezonem nie rokował jakichś szczególnie dużych nadziei. Ot, ostatnie rundy draftu czy wręcz szybki zaciąg z list free agents. I służył dzielnie przez połowę sezonu. Wystarczyło, by rok później kusić potencjalnych nabywców. Bo i kto nie dałby się skusić statystykami roto per game z poziomu top 10? No kto? Hmm, znaleźli się tacy. Ludzie, którzy uznali poprzedni sezon za ponadplanowy wyskok przeciętnego w sumie gracza. Ludzie, którzy obawiali się wpływu kontuzji na postawę Jameera. Ludzie, którzy obserwowali zmiany kadrowe Magic i wróżyli korektę ról na boisku. Summa summarum Nelson zazwyczaj się w draftach obsuwał, ale i tak okazało się, że brany bywał stanowczo za wysoko. Wrócił bowiem już chwilę potem do statusu przeciętnego zaciągu z listy waivers i tak mu już zostało w zasadzie do wiosny. Co dalej? Tu nadal masz szansę czynić obserwacje, wszak sezon dla Orlando jeszcze się nie skończył.
3. Al Jefferson
Statystyki 08-09: 23.2 PPG, 0 3PT, 11 REB, 1.6 AS, 0.8 ST, 1.7 BL, 49.8% FG (19.5 FGA), 73.8% FT (5 FTA), 1.8 TO
Statystyki 09-10: 17.1 PPG, 0 3PT, 9.2 REB, 1.8 AS, 0.8 ST, 1.3 BL, 49.9% FG (14.8 FGA), 68% FT (3.5 FTA), 1.8 TO
Czy Al okazał się rozczarowaniem? To zależy, jak rozpatrywać jego konkretny przypadek. Zasadniczo cudów od chłopaka spodziewać się nie należało, bo i operacja na kolanie to nie błahostka. I w tym kontekście można ocenić miniony sezon jako umiarkowanie optymistyczny. Problem w tym, że niewiele draftów uplasowało Jeffersona niżej niż top 15. I w ten sposób możemy o Alu mówić w kategorii „bust”.
Czy tylko kolano było powodem, dla którego skrzydłowy z Minneapolis zaliczył spadek statystyk? Prawdopodobnie nie, choć pewien nacisk na słowo „prawdopodobnie” należałoby tu jednak położyć. Możliwe, że wpływ miała także osoba Kevina Love. Drugoroczniaka, który zdaniem wielu raczej dublował się z Jeffersonem na boisku, zamiast uzupełniać. Do tego stopnia, że zaistniałą sytuację patową próbował ponoć rozwiązać Kahn drastycznie, czyli wystawiając swojego franchise playera na sprzedaż, jak dotąd nieskutecznie.
Jak widać, znaków zapytania na przyszłość nie brakuje i w tym przypadku. Nie wiemy, w jakiej drużynie za rok zagra Al, skoro Wilczki najwyraźniej stawiają na młodego Love. Nie wiemy, na ile dalszy rozwój Kevina wpłynie na podział ról i statystyk na boisku w przypadku, gdyby jednak do wymiany nie doszło. Nadal też nie wiemy, czy w pełni możemy już polegać na zdrowiu Jeffersona. Druga runda w draftach najbliższej jesieni? Na wszelki wypadek niech nie będzie ten wybór Twoim wyborem.
2. Devin Harris
Statystyki 08-09: 21.3 PPG, 0.9 3PT, 3.3 REB, 6.9 AS, 1.7 ST, 0.2 BL, 43.8% FG (15.1 FGA), 82% FT (8.8 FTA), 3.1 TO
Statystyki 09-10: 16.9 PPG, 0.9 3PT, 3.2 REB, 6.6 AS, 1.2 ST, 0.3 BL, 40.3% FG (13.8 FGA), 79.8% FT (6 FTA), 2.8 TO
Nareszcie! Sezon 08/09 był takim, na jaki długo czekali fani talentu Devina. Młody rozgrywający nie bardzo mógł wcześniej się przebić w ciasnej rotacji Dallas, więc transfer do New Jersey jawił się jako szansa na coś w rodzaju eksplozji jego potencjału. I całkiem słusznie, bo wystarczy szybki rzut oka na ubiegłoroczne statystyki, by ocenić, że stał się wówczas Harris jednym z cenniejszych ligowych PGs z punktu widzenia fantasy. Może nie ścisła elita... powiedzmy, pewna pozycja w tzw. second tier. Czego należało się spodziewać po mijającym właśnie sezonie? Zwiększonej roli na boisku, w efekcie wysłania do Orlando Vinciego Cartera. Innymi słowy – przynajmniej utrzymania statystyk, a może wręcz i kolejnego progresu. Podobne oczekiwania były wobec reszty „młodzieży” Nets. Rezultat? Wiadomo. W zasadzie tylko Brook Lopez zdołał tym oczekiwaniom sprostać. Sam zaś Harris okazał się ledwie wart startowego slota fantasy, a i to przy mocno ograczonej zdrowiem liczbie meczów.
Jakoś mnie tak przy okazji dygresja naszła. Moje oczekiwania wobec tego sezonu to jedno, a czego oczekiwał management Nets? Optymalny scenariusz był pewnie w ten deseń: walczymy (najlepiej bez powodzenia ostatecznie, bo przecież świeżej krwi z draftu nam trzeba) o playoffs z młodym składem, rozwijamy trzon zespołu. Trzon, który uzupełnimy za chwilę o gwiazdę (daruję tu sobie nazwiska, bo temat offseason 2010 bez mała i z lodówki już się do mnie zaczyna uśmiechać) i dodatkowo Jaśka Walla, wszak szanse na wygranie loterii nawet najlepsze loteryjne zespoły mają większe, niźli na wygraną w totka.
Cóż. W rzeczywistości szanse na pierwszy pick draftu oczywiście mają Nets znaczne, za to szanse na miażdżące wzmocnienia z rynku FA – jakby mniejsze. Mniejsze, bo istniejący trzon zespołu dziś daje mniej świetlane widoki na przyszłość, niż kilka innych drużyn dysponujących miejscem pod salary cap. Czy dużo mniejsze? Okaże się już na dniach, tuż po losowaniu draftowym.
Wówczas też zdobędziemy pierwszą wskazówkę w temacie: ocena przydatności Harrisa w fantasy sezonie 2010/2011. Jeżeli Nets wygrają loterię – prawie na pewno Wall trafia do New Jersey i automatycznie przejmuje rolę wiodącego zawodnika obwodowego. Sprawą otwartą pozostaje też temat ewentualnych zakupów na rynku FA, ba, może też transferów, w wyniku których Devin wcale nie musi w drużynie pozostać. Wreszcie jeszcze bardziej otwartą sprawą jest prognoza dyspozycji Harrisa w kolejnym sezonie. Dla mnie dwie rzeczy są oczywiste: nie będzie wart ryzyka wyboru w drugiej rundzie, jak to ostatnio bywało. Nie warto też czekać do ostatnich rund z jego wyborem, co sugerować mógłby tegoroczny rank. W chwili obecnej, bardziej szczegółowej prognozy nie podadzą nawet najstarsi górale.
1. Jose Calderon
Statystyki 08-09: 12.8 PPG, 1.2 3PT, 2.9 REB, 8.9 AS, 1.1 ST, 0.1 BL, 49.8% FG (9.5 FGA), 98.1% FT (2.3 FTA), 2.1 TO
Statystyki 09-10: 10.3 PPG, 1 3PT, 2.1 REB, 5.9 AS, 0.7 ST, 0.1 BL, 48.2% FG (8.4 FGA), 79.8% FT (1.5 FTA), 1.5 TO
Przypadek Hiszpana niepokoi szczególnie. Niepokoi, bo pokazuje, że w fantasy baskecie naprawdę nie ma nic pewnego. Poprzedniego lata byłem gotów obstawić Jose jako najpewniejszy zakup z pozycji PG, wyłączając Chrisa Paula (ten, swoją drogą, też pewniakiem się nie okazał) i może Derona Williamsa. To miała być kopia profilu Steviego Nasha, kopia młodsza i aktualnie lepsza z punktu widzenia roto. Profil absolutnie niezbędny jako fundament mocnej drużyny FB.
Owszem, obiła mi się też wówczas o uszy/oczy informacja, że Raptors pozyskali w międzyczasie niejakiego Jacka. Mało kto jednak na poważnie brał ewentualność, jakoby mógł Jack zagrozić pozycji Calderona w zespole. Ot, solidny zmiennik, jakiego każdy team z aspiracjami mieć powinien. A także realne wzmocnienie na pozycji rzucającego obrońcy, jak dla mnie jednej z bardziej enigmatycznych pozycji w Toronto. Innymi słowy – żaden powód do niepokoju.
I znowu, fatalna postawa Calderona w ostatnich miesiącach stawia pod tym większym zapytaniem przyszłość Raptors. Postawa nie tylko Calderona, rzecz jasna. Ale to Jose, a nie przepłacony grubo Hedo, jest bohaterem niniejszego rankingu. To Hiszpan miał tworzyć z Chrisem Boshem rdzeń ataku zespołu (bo jeżeli mowa o obronie Raptors to... nie ma o czym mówić). Co zatem z Boshem? Zobaczymy. W tym przypadku rozminięcie się z playoffs o włos z pewnością nie pomoże. Takoż niespecjalna sytuacja finansowa, wykluczająca w zasadzie znaczące wzmocnienia po podpisaniu Turkoglu.
Czy wierzę w bounce back Calderona za rok? Raczej tak, przynajmniej do pewnego stopnia. I raczej na zasadzie potencjalnie okazyjnego zakupu w dalszych rundach.
Honorowe wyróżnienie: Anthony Randolph
Czyli potężny hype na bazie kilku meczów poprzedniego sezonu oraz sukcesów w lidze letniej. I to w przypadku zawodnika z rotacji Dona Nelsona. Co kto lubi. Warto jednak wspomnieć, ku przestrodze na przyszłość. Tacy gracze warci są rzutu kostką w drugiej połowie draftu, gdy pewniejsze nazwiska znikną ze stołu. Oczywiście, miło jest doświadczyć ewentualnej eksplozji takiego sleepera. Problem w tym, że w zdecydowanej większości draftów cena Randolpha zdecydowanie ceną sleeperową nie była.
Wystarczy już pastwienia się? Wystarczy. Ale, żeby nie było, że ja tak z czystej przyjemności pastwię się nad biedakami... Bo każda analiza fantasy powinna prowadzić do wniosków na przyszłość. Jakie wnioski warto wyciągać? Wszelakie, oczywiście! Takie, żeby nie ufać przesadnie tzw. „one year wonders”, żeby bardzo ostrożnie podchodzić do zawodników po przejściach zdrowotnych. Także taki, że warto czasem zaufać w przyszłości cenionemu ogólnie graczowi, który z różnych względów zawalił poprzedni sezon, a który obsunie się znacząco w następnym drafcie. Praca domowa na dziś? Przypisz poszczególne nazwiska do wymienionych wyżej charakterystyk. No i nie krępuj się wyciągać własne wnioski.
Maciej Kwiatkowski
Maciej Kwiatkowski

Cavs.e-nba.pl: "Kierownik Cleveland Cavaliers, Danny Ferry oznajmił, że kontuzja łokcia, która dokuczała LeBronowi Jamesowi w trakcie Playoffs była na tyle poważna, że w przypadku sezonu zasadniczego ten z pewnością nie wychodziłby na parkiet. Ferry odniósł się do sprawy po raz pierwszy. Wyjawił, że MVP ligi zaczął skarżyć się na ból w łokciu 8 kwietnia przed meczem w Chicago. Wówczas w ostatniej chwili podjęto decyzję o tym, aby dać mu wolne. James opuścił cztery ostatnie spotkania Cavs w sezonie regularnym."
Licznik odwiedzin: 17 059 655 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | |||||
| 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 31 | ||||||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: