




























|
DNIÓWKA: 30 MAJA (sobota) [ Copy this | Start New | Full Size ] Lakers 48, Cleveland 21, Orlando 20, Denver 10 - tak głosowaliście dotychczas we wczorajszej sondzie z pytaniem "Kto zdobędzie tytuł mistrzowski". Los Angeles Lakers są już w finale. Pytanie: z kim zagrają. Orlando Magic podejmują dzisiaj Cleveland Cavaliers i pierwsza statystyka, która rzuca mi się w oczy to fakt, że Magic w czterech rozegranych w tym sezonie meczach z Cavs w Amway Arena - nie przegrali ani razu. Druga sprawa - zanim przejdziemy do tego co będzie kluczowe w dzisiejszym meczu - to nękające mnie od kilku dni wspomnienie meczu nr 5 LeBrona Jamesa z Detroit Pistons w 2007 roku. To było coś niesamowitego, ale co powiecie na to, że James w meczu nr 5 z Orlando zdobywał lub asystował przy 32 punktach z rzędu Cavaliers zdobytych w ostatnich 14 minutach meczu? Chodzi o 12 minut z rzędu, mierząc od końcówki trzeciej kwarty. Czy więc jeden gracz może ograć drużynę znaną już ze swojej zespołowości i dzielenia się piłką? James jest raptem jednym z trzech graczy w lidze, którzy mogą to zrobić w pojedynkę, ale chociaż przez trzy kwarty potrzebować będzie dzisiaj dobrej gry swoich kompanów. Czyli tego co z biegiem tej serii zaczęli pokazywać coraz częściej, a dzięki czemu Cavs z meczu na mecz grają coraz lepiej. Rashard Lewis musi zagrać dużo, dużo lepiej niż w ostatnim meczu, gdy trafił 4 z 13 rzutów! Dotychczas Lewis nie zawodził w tej i w poprzedni serii, ale dziś nie ma innej możliwości i jego celne rzuty w drugiej połowie tego meczu będą Orlando potrzebne. Tym razem oddamy miejsce w Dniówce dla serwisu Cavs.e-nba.pl, który przygotował dokładną zapowiedź meczu nr 6, w oparciu o analizę przedmeczową Johna Schumanna, analityka i felietonisty nba.com, który jest od początku play-offs przy drużynie Cavaliers. STRATY W meczu nr 4, Cavs zaszkodzili sobie popełniając dziewięć strat w czwartej kwarcie i dogrywce. Odpowiedzialny za większość z nich był James. W Game5 straty ciągle stanowiły problem dla ekipy z Cleveland, bowiem odcisnęły ślad na utracie ich 22 punktowego prowadzenia. W pierwszej połowie Wine&Gold osiem razy tracili piłkę i cztery kolejne razy w pierwszych 9 akcjach trzeciej kwarty. Na szczęście po wszystkim zaczęli szanować piłkę i nie stracili jej w ciągu ostatnich 35 akcji spotkania, czego rezultatem była 34-punktowa czwarta kwarta i późno-wieczorny wylot do Orlando. W międzyczasie Magic zapisali osiem strat w drugiej połowie Game5. "W kluczowych momentach traciliśmy piłki i pozwoliliśmy im powrócić do gry." - stwierdził Stan Van Gundy. Kiedy mecz przechodzi do jednej akcji lub dwóch, dbanie o piłkę, jej chronienie jest priorytetem nr.1. Nie tylko, dlatego, że tracisz okazję na punkty, ale również dlatego, że otwierasz swojemu rywalowi drogę do łatwego kosza. ROZGRYWAJĄCY Rzut Mo Williamsa, razem z jego mentalnością był największym kłopotem Cavs w pierwszych czterech meczach. Williams rzucał w nich tylko na 32% skuteczności z gry i nie był w stanie karcić Magic za skupienie swojej defensywy właściwie tylko na Jamesie. To zmieniło się w Game5. Williams w końcu zapisał konkretny występ (7-14 z gry), w tym 6-9 za trzy, z czego kilka z nich było wielkich, a to przełożyło się na 24 oczka z jego strony. Teraz pytanie jest takie, czy czwartkowy występ był momentem zwrotnym czy jedynie aberracją. "Jestem pewny, że stać go na takie występy regularnie." - wspomniał w piątek Mike Brown, trener CC. Po drugiej stronie parkietu zaś, nie jest tajemnicą to, iż Cavs chcą by piłkę rzucał Rafer Alston. Ta strategia spaliła ich w Game4, gdzie ten zdobył 26 oczek (10-17 z gry), ale odpłaciła się w Game5, gdzie trafił tylko 1 z 10 rzutów z gry. W dwóch porażkach Magic, Alston rzuca na zaledwie 12% z gry (2-17). Dlatego klarownym jest, że jego zdolność do trafiania będzie bardzo istotna dla teamu z Florydy. "Odpuścili mnie od początku do końca meczu. Po prostu nie kończyłem rzutów tak jak w Game4. Szykuję się na to, ze w sobotę to powtórzą.." - wspomniał PG Orlando. LEBRON NA "GWOŹDZIU" W piątym meczu Cavs osiągnęli szalenie dobre efekty w czwartej kwarcie po izolacji LeBrona Jamesa na środek linii rzutów osobistych, miejscu na parkiecie zwanym "gwóźdź". Łapiąc piłkę na "gwoździu" James ma bardzo wiele możliwości. Jeśli dasz mu miejsce, jest w stanie trafić rzut z 15 stóp. Jeśli zagrasz przeciwko niemu szczelnie, może ruszyć wokół i dojść pod obręcz jednym kozłem. A gdy wyślesz na niego drugiego obrońcę to znajdzie wolnego strzelca na obwodzie lub wysokiego wchodzącego pod kosz. Magic podwajali Jamesa na gwoździu kilkukrotnie w czwartek, przeważnie zostawiając samego Mikaela Pietrusa przy kryciu MVP. W potyczce nr. 6 prawdopodobnie zobaczymy inne podejście ekipy Stana van Gundy'ego a sukces obrony Orlando będzie w dużym stopniu zależeć od tego, czy koledzy Jamesa będą trafiać rzuty. RZUTY OSOBISTE Najbardziej skutecznym meczem ofensywnym w serii.. był ten pierwszy. Nieprzypadkowo oddano w nim najmniej rzutów osobistych, obie drużyny stawały na linii raptem 31 razy. Co ciekawe w ostatnich czterech bojach zespoły rzucają łącznie prawie 69 osobistych n/m. Rezultatem są brzydsze mecze w wykonaniu obu teamów i utrata ofensywnej płynności. W pojedynku nr 3, kiedy Magia wykonała aż 51 wolnych, Cavs nie punktowali częściej niż co trzecią akcję. Obaj trenerzy chcą, by ich ekipy grały dobrą defensywę bez faulów, ponieważ to nie tylko nie zaprowadzi twojego rywala na linię i nie da mu łatwych punktów, ale i nie utrudni utrzymania płynności w ataku. EGZEKUCJA W KOŃCÓWCE Jeśli jeszcze się tego nie doszliście, to musicie sobie uświadomić, że oba kluby prowadzą zażarte pojedynki. 3 z 5 dotychczasowych meczów mogły zakończyć się innym scenariuszem w decydujących sekundach. Stawka w Game6 będzie jeszcze wyższa. Jeśli Cavs przegrają, ich sezon dobiegnie końca. Jeśli zaś Magic ulegną to polecą rozegrać siódmy bój do budynku, z którego w tym sezonie najtrudniej było wywieźć zwycięstwo. Oba kluby zrobią wszystko co w ich mocy, aby uniknąć przegrywania dwucyfrową lub jakąkolwiek różnicą punktową. Dlatego oczekujcie kolejnego zaciętego spotkania do ostatniej sekundy. Zwycięzcą będzie ten team, który będzie kończył zagrania i wstrzyma swojego przeciwnika w końcówce. Czy Cavs będą w stanie zwolnić pick-and-rolle i powstrzymać Dwighta Howarda z wejść pod sam kosz? Czy zawodnicy tacy jak Alston i Pietrus dadzą o sobie znak i będą skutecznie kończyć rzuty Magii? Czy Orlando utrzyma Jamesa poza pomalowanym? I czy MVP otrzyma potrzebną pomoc od swoich kolegów? |

Licznik odwiedzin: 15 104 647
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: