Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




POPOŁUDNIÓWKA: GWIAZDA IGUODALI, NIESZCZĘŚLIWY HEDO, DZIEŃ LEBRONA?

poniedziałek, 31 maja 2010 23:39

Sixers.pl: "Nowy trener Philadelphii 76ers, Doug Collins, spotkał się osobiście z liderem swojego zespołu, Andre Iguodalą. Rozmowa między nim, a Iguodalą (któremu towarzyszył agent) trwała dwie godziny. [...] Powiedziałem mu, że on nawet nie był blisko zawodnika, którym może się stać, ale musi zacieśnić swoją grę. Nie może polegać tylko na swoich rzutach z dystansu. Trenowałem skrzydłowych takich jak Michael Jordan, Scottie Pippen, Grant Hill, Jerry Stackhouse, Rip Hamilton i Allan Houston i wszyscy grali świetnie. To dokładnie to, co chcę zrobić z Andre. On może zostać graczem z Pierwszej Piątki Defensywnej, bardzo dobrym wszechstronnym zawodnikiem. Jeśli wykorzysta swoje mocne strony, gra stanie się dla niego łatwiejsza."


wp.pl: "Czy Howard mógł też mówić o Gortacie? Polak zdobył zaledwie 11 punktów w sześciu meczach tej serii, grając średnio po 14 minut. Zadaniem Gortata nie jest w Orlando zdobywanie punktów, ale w trzech ostatnich spotkaniach nie oddał nawet rzutu, grając łącznie 40 minut. Niewiele lepiej Gortat spisywał się w obronie, która dotychczas była jego domeną. W sześciu starciach zaliczył tylko 2 bloki. Kontrakt Gortata jest ważny jeszcze przez cztery sezony, ale już rok temu spekulowano, że Polak może zostać wymieniony latem 2010. Dziennikarze z Orlando sugerują, że Polak razem z Brandonem Bassem i Ryanem Andersonem mogą "pomóc" klubowi z Florydy sprowadzić lepszego gracza pod kosz."


Czwarta Kwarta: "Raptors wierzyli, że Turkoglu mimo swoich 30 lat jest wart tych ogromnych pieniędzy i długiego, 5-letniego kontraktu. On miał być idealnym wsparciem dla Bosha i ten duet miał prowadzić drużynę do playoffs. Jednak sezon zakończył się dużym rozczarowaniem. Turkoglu nie grał tak dobrze jak w Orlando, nie był liderem, a Raptors znaleźli się poza pierwszą ósemką wschodu. W tej sytuacji odejście Bosha wydaje się prawie przesądzone, a to oznacza, że Raptors czeka przebudowa składu i szukanie nowej gwiazdy. Nawet jeśli uda się wytransferować Bosha i dostać coś w zamian, trudno oczekiwać, żeby następne rozgrywki były dla drużyny z Kanady lepsze niż tegoroczne."


VinceCarter.pl: "Matt Barnes postanowił odrzucić przysługującą mu opcję w kontrakcie, w myśl której pozostałby w Orlando Magic na sezon 2010/2011 za 1,6 mln $. Oznacza to, że Barnes stanie się wolnym agentem i w lecie będzie mógł podpisać wieloletni kontrakt z dowolną drużyną. Ruch ten nie sugeruje jednak odejścia z zespołu. Skrzydłowy podkreśla, że bardzo chciałby pozostać w Orlando."


Cavs.e-nba.pl: "Lokalna społeczność oraz najpoważniejsi przedstawiciele wszelkich organizacji w Akron - wliczając nawet burmistrza Dona Plusquellica - postanowili połączyć siły i zorganizować "Dzień wdzięczności wobec LeBrona Jamesa". Planują obchodzić go 19 czerwca bieżącego roku na nowoczesnym obiekcie "InfoCision Stadium", który jest częścią Uniwersytetu w Akron. Otworzono z tej okazji także specjalną stronę promującą przedsięwzięcie. "Cel na ten dzień to zgromadzenie jak największej liczby ludzi, aby pokazać nasze wsparcie dla naszego lokalnego bohatera - LeBrona Jamesa." - głosi jeden z wolontariuszy przy projekcie."


Supergigant.pl: "Przed rozpoczęciem playoffs nie wierzył w nich nikt poza najbardziej zagorzałymi fanami. W sezonie zasadniczym przegrali nawet z New Jersey a w końcówce bez walki oddali trzecie miejsce na Wschodzie Atlancie. W playoffach mieli przegrać już z Dwyanem Wadem. Potem mieli polec z LeBronem. Przegrać z Dwightem Howardem. Mieli wreszcie zostać pierwszą drużyną w historii NBA, która przegrała serię, mimo że wygrała pierwsze 3 mecze. Teraz mają przegrać z Kobe Bryantem i spółką. Don't ever underestimate the heart of a champion... "

Podziel się

PIETRUS I AFRO - POZNAJCIE PRAWDĘ

poniedziałek, 31 maja 2010 21:19
Marek Dziuba

 


Mickael Pietrus to nie tylko solidny koszykarz, ale zabawny, szczery gość. Nie zapomnę jednego z wywiadów, w którym na pytanie o to, za kogo przebierze się w "Halloween" odpowiedział, że nie musi się przebierać. Nie zwracam uwagi na wygląd zawodników, wiadomo.. najważniejsza jest ich gra. Jednak niektóre zmiany w wizerunku nie mogą obyć się bez echa. Podobnie jak kilka lat temu w przypadku ściętych włosów  Steve'a Nasha, tak teraz nie sposób nie wspomnieć o fryzurze Pietrusa.

Zawsze ścinał się na krótko, toteż zaskoczył wszystkich w tym roku swoim afro. Gdyby się przyjrzeć uważniej  nie doszło do tego tak bez powodu. To jak dowiedziałem się z Ball Don't Lie rezultat... zakładu. Francuz założył się z kolegami, a dokładniej Dwightem Howardem, Rashardem Lewisem i Jameerem Nelsonem o to, że
w tym sezonie nie obetnie włosów. Zgadnijcie ile wynosiła stawka za 9 miesięcy bez maszynki? Odpowiedź ukryta jest niżej:

$$$$$$$$$$$$$$$$$

Każdy symbol dolara to tysiąc. Troszkę ich jest. Nie chciałem podawać Wam liczby na tacy, więc przeliczcie, jeśli macie ochotę. Bardzo chętnie wszedłbym w ten zakład. Francuski Michael Jordan sam odniósł się do niego krótko: "łatwa kasa". Chociaż w gruncie rzeczy to, ile zarobił nie jest wcale najciekawsze. W taki sposób uświadomił sobie, jak bardzo podoba mu się afro. A znaleźć odpowiednią fryzurę to świetna sprawa.
(btw. jakiego zawodnika najbardziej chcielibyście ujrzeć w 'fro?)

Zakłady w NBA to żadna nowość. Nie słyszymy o nich wiele, ale zawodnicy lubią czasami zabawić się w nietypowy sposób. W słynącej z dużego poczucia humoru szatni Magic to chyba norma. O ile się nie mylę, Marcin wspominał niegdyś o jego zakładzie z Pietrusem, o to czy wykona wsad z linii rzutów osobistych i podobno nawet wygrał. Najbardziej w głowie zapadła mi jednak rywalizacja DeShawna Stevensona i Drewa Goodena o to, który dłużej będzie hodował brodę, przez co później musieliśmy oglądać coś takiego.

PS Wiem, wiem. Teraz z pewnością nie ma w Orlando nastroju na zakłady, żarty. [KLIK] - tak na rozbawienie.

Podziel się

"PATRICK EWING POWINIEN ZOSTAĆ ZWOLNIONY"

poniedziałek, 31 maja 2010 19:32
Maciej Kwiatkowski

Tako rzecze pewien starszy pan na youtube, który lubi mieć opinię na wiele tematów.


 

A tutaj tłumaczy to dokładniej. Potrzebujemy opinii Jerzego Świątka w tym temacie. Póki co wygląda na to, że Orlando Magic nigdy nie zdobędą mistrzostwa dopóki pracuje u nich Pat Ewing.

H/T: Ball Don't Lie


Podziel się

KLUCZE DO FINAŁÓW: ZATRZYMAĆ RONDO TO JAK ZATRZYMAĆ CELTICS

poniedziałek, 31 maja 2010 15:33
Maciej Kwiatkowski

Będe sobie tutaj sukcesywnie do czwartku pisał o kluczowych wg mnie kwestiach dot. Finałów. Na pierwszy ogień idzie mój ulubiony gracz w lidze  i to, że nie sens w tym kto ma go zatrzymać, ale jak mogą sobie Lakers w tym bardzo pomóc po atakowanej stronie parkietu.

Rajon Rondo (16.7 pkt, 10.0 as, 5.3 zb, 2.1 prz w play-off)  stał się bez wątpienia najważniejszym graczem Boston Celtics. Z gry wokół niego żyją zarówno Ray Allen, jak i pewnym sensie Paul Pierce. Rondo nadal jest zdecydowanie groźniejszym zawodnikiem we wczesnej ofensywie niż w ataku pozycyjnym, choć w play-off demonstruje dotychczas lepszą skuteczność za trzy (39%, 21% w sezonie regularnym). W pewnym stopniu jest to efekt pracy jaką wykonał przed sezonem z Markem Price'm nad poprawą swojej techniki rzutu. Nadal jednak rzut z daleka to jego pięta achilesowa i jest dużo bardziej groźny, gdy może kreować zanim obrona rywali zdąży się wrocić i ustawić.

Rondo widział już w tych play-off prawie wszystkie sposoby na to jak chce się go zatrzymać. Cavaliers zostawiali mu więcej miejsca w ataku pozycyjnym, Jameer Nelson krył go dużo bliżej, a Dwight Howard groził blokami w pomalowanym.

Co mogą zrobić Lakers, by zatrzymać Rondo? W Finałach 2008 niezłą pracę na nim wykonał Kobe Bryant, który dawał mu czasem i 2 metry na oddanie rzutu, pomagając przy tym innym graczom. Rondo trafia tylko 33% (19/60) rzutów z 5-6 metra w tych play-off.  Ten pomysł nadal jest więc aktualny, ale Lakers nie mogą też przesadzać z dawaniem mu miejsca, bo Rondo często w ataku pozycyjnym rzuca z 3 metrów floatery po dryblingu (50%, 20/40 w play-off), nie decydując się przy tym niemal na rzuty z 4-5 metra (tylko 15 w 17 meczach play-off). Rondo nie boi się też kończyć akcji w tłoku, stawając na linii dużo częściej w play-off (5.6 w meczu) niż w sezonie regularnym (3.6).

Czy jednak Bryant będzie krył Rondo już od pierwszego meczu? Wątpię. Wątpię, by Phil Jackson zdecydował się z tego korzystać tak wcześnie. W serii z Oklahoma City Thunder przez pierwsze cztery mecze za krycie podobnego w grze, dynamicznego i lubującego się w kontrach Russella Westbrooka odpowiedzialny był Derek Fisher i niedziwne, że miał przy tym sporo problemów. Dużo ciężej grało się Westbrookowi, gdy od meczu nr 5 przesiadł się na niego Bryant, więc myślę, że Jackson również i tutaj poczeka z wyjęciem "asa z rękawa".

Warto jednak pamiętać, że wtedy bardzo kluczowe było ograniczenie szans Thunder na kontrataki, przez skuteczniejszą ofensywę Lakers (79/157 w meczach 5 i 6 - 50% z gry), czyli częste wyjmowanie piłki z kosza przez graczy OKC.

I tutaj wg mnie też będzie miało to kluczowe znaczenie.

Lakers są najlepiej zbierającym w ataku zespołem tych play-off i podejrzewam, że będą chcieli to wykorzystać, nawet mimo tego, że Celtics zbierają w obronie dużo lepiej niż Phoenix czy Utah. Drugi sposób, by ograniczyć wpływ Rondo, to ograniczenie strat. Tutaj też rozegra się interesująca batalia, odkąd Celtics wymuszają najwięcej strat w tych play-off, podczas gdy Lakers tracą w post-season najmniej piłek.

Dzięki zbiórkom w obronie oraz dzięki przechwytom, Rondo zaczyna grać swoje i wtedy Lakers może być ciężko go zatrzymać. Tym bardziej, że Rondo będzie krył Dereka Fishera, więc nawet jeśli to Kobe stanie się odpowiedzialny za Rondo, to Lakers mogą nie zdążyć zmienić szybko krycia, wracając się do obrony.

Magic zastosowali też w game 4 i game 5 na wskroś przełomowy sposób na spowolnienie Rondo, gdy Jameer Nelson grał pick&rolle oraz podwójne picki niemal w każdym ataku pozycyjnym. Przedostawanie się przez zasłony wymęczyło i mocno ograniczyło wpływ Rondo na losy meczu. Fisher w ofensywie Lakers nie gra picków prawie w ogóle, będąc spot-up shooterem, więc tutaj czeka Rondo dużo odpoczynku po bronionej stronie boiska.

W dwoch meczach tego sezonu przeciwko Lakers, Rondo zaliczył 21 punktów, 12 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty oraz 14 punktów, 11 asyst i 5 przechwytów w drugim spotkaniu. Zatrzymanie szybkiej ofensywy Rondo i Celtics to moim zdaniem klucz nr 1 dla losów tej serii.

Podziel się

SŁOWEŃSKIEJ WOJNY DOMOWEJ CIĄG DALSZY

niedziela, 30 maja 2010 15:33

Image and video hosting by TinyPic

źródło: yahoo.com

Przemek Kujawiński

Słowiańska krew zagotowała się po raz kolejny. Pisałem już w recapie o sytuacji, która miała miejsce na początku czwartej kwarty dzisiejszego spotkania. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zobaczyć, to spójrzcie:


Sasha Vujcacic zachował się zwyczajnie głupio i niewiele brakowało (być może jednej trójki od Dragica przy 5 punktach różnicy), a zostałby bohaterem Phoenix. Don't mess with Dragon Sasha. Inna sprawa, że Dragic mówiąc swojsko nieźle "przyaktorzył". Co było przyczyną całej sytuacji? Sasha oczywiście zabrał po meczu głos w tej sprawie:

"Usłyszałem, że ktoś mówi w moim języku i mówi coś o matkach i rodzinach. Takiego czegoś można spodziewać się tylko ze strony "małych" ludzi. No więc po prostu to zrobiłem. To nie było specjalnie. "Mali" ludzie potrafią tylko mieszać w to rodziny i mówić takie głupoty. Ale ja nie zrobiłem tego specjalnie. Jeśli chciałbym kogoś uderzyć specjalnie zrobiłbym to inaczej. (...) To, co Dragic powiedział było związane ze mną i moją rodziną. Kiedy coś takiego się pojawia to jest to bardzo głupie. Nie spodziewasz się tego po zawodowym koszykarzu. Ja po prostu podniosłem ręce, a on pokazał trochę dobrego aktorstwa."

Życzliwi szybko donieśli Dragicowi, że Vujacic nazwał go "małym" człowiekiem:

"Nie wiem, dlaczego on kłamie. Możecie jednak zapytać każdego w klubie, że nie jestem taką osobą. Naprawdę nie chcę tego komentować. Jeśli chce, to możemy pogadać. Nie zamierzam prowadzić wojny. Nic mu nie powiedziałem. Może mówić o mnie co tylko chce. Ja zamierzam milczeć. Po wszystkim podszedłem do niego... a on się po prostu odwrócił."

Komu wierzyć? Może znacie słoweński i umiecie czytać z ruchu warg? Swoją drogą to nie pierwsze tego typu problemy Vujcaica, który kiedyś skarżył się też na to, że dokucza mu też Marcin Gortat. Biedny Sasha chyba powinien zdać sobie sprawę, że trash talk to element tej gry. Choć zgodzę się, że są rzeczy, których mówić się nie powinno.

Czegokolwiek by jednak Dragic nie powiedział, Vujacic zachował się głupio. Twierdzi, że nie uderzył swojego rodaka specjalnie. Wiedział jednak, że Dragic jest za jego plecami i w emocjach postanowił go sprowokować. Goran wykorzystał jedynie sytuację. Kobe Bryant po meczu powiedział, że był gotowy zabić Sashę za jego zachowanie... i nadal chce to zrobić nawet mimo zwycięstwa. Być może na szczęście dla Vujacica i Lakers Celtics nie mają w składzie żadnego Słoweńca. 

Podziel się

FINAŁY NBA: KLUCZOWE PYTANIA

niedziela, 30 maja 2010 8:39



Maciej Kwiatkowski


Czy Kobe Bryant i Los Angeles Lakers to będzie za dużo dla Boston Celtics?


Jak Derek Fisher zamierza nadążyć za Rajonem Rondo?

Czy Ron Artest spowolni czy też kompletnie zatrzyma Paula Pierce'a?

Jak poradzi sobie Kevin Garnett z mobilniejszym niż Rashard Lewis Lamarem Odomem?

Co zrobią Lakers, by Ray Allen nie mordował ich jak w finałach 2008?

Jak sprawny będzie Andrew Bynum i czy Pau Gasol znowu będzie wyglądał miękko w starciach z Garnettem, Kendrickem Perkinsem i Rasheedem Wallace'm?

Czy Tom Thibodeau znajdzie coś na Kobe'go Bryanta? Czy w ogóle można coś znaleźć?

Terminarz. Pierwszy mecz w nocy z czwartku na piątek o 03:00.



Podziel się

GDZIE LAKERS ZNÓW SĄ NAJLEPSI NA ZACHODZIE

niedziela, 30 maja 2010 7:05

Image and video hosting by TinyPic

źródło: yahoo.com

Przemek Kujawiński

LA LAKERS @ PHOENIX 111-103 (Lakers wygrywają serię 4-2)

Konferencja zachodnia to takie miejsce, gdzie gra 15 zespołów, a na końcu i tak wygrywają Lakers.

Wcześniej jednak zmuszony byłem obejrzeć fatalne trzy kwarty, które w playoffs nigdy nie powinny się zdarzyć. Na całe szczęście koszykarscy bogowie zlitowali się i znów natchnęli Gorana Dragica (12 punktów). O tym jednak zaraz.

W pierwszej połowie oba zespoły zafundowały nam sporo podwórkowego grania. Dużo biegania i rzutów z każdej pozycji. Łącznie tylko 58 punktów z pomalowanego w całym meczu. Nic dziwnego, że świetnie czuł się w tym wszystkim, uwolniony na chwilę za łańcuchów nałożonych przez Phila Jacksona, Ron Artest, który zdobył w tym czasie 17 ze swoich 25 punktów. Generalnie na parkiecie pojawił się duch Mike D'Antoni'ego, który zawładnął na jakiś czas oboma zespołami. 71 punktów zdobytych w pierwszej kwarcie mówi samo za siebie.

Lakers przyjęli metodę grania 'cios za cios' i po chwili zaczęli punktować Suns niczym Witalij Kliczko. Przy trafiającym trójki Arteście na słabszy strzelecko wieczór mogli sobie pozwolić Pau Gasol (9 punktów, 7 zbiórek) i Lamar Odom (6 punktów, 12 zbiórek). Tym bardziej, że po drugiej stronie pudłował Amar'e Stoudemire., który przy okazji zrobił "swoją" robote na tablicach. 4 zbiórki w 43 minuty? Are you kiddin' me? A ktoś i tak po sezonie da mu duże pieniądze... Stoudemire powinien trzymać Suns w tym meczu. Raz po raz dostawał piłki od świetnego po raz kolejny Steve'a Nasha (21 punktów, 9 asyst, 8-11 z gry) i niestety tylko w pojedynczych wypadkach był w stanie robić z nich użytek. Nie można mu odmówić zaangażowania, ale trafił tylko 7 ze swoich 20 rzutów. Od pierwszej opcji w ataku, w takim meczu trzeba oczekiwać więcej. Szkoda, że Nash nie zdecydował się na wzięcie spraw w swoje ręce i oddawania większej ilości rzutów, bo część zmarnowanych przez Amar'e pozycji można było zamienić na punkty.

W trzeciej kwarcie Lakers uzyskali juz kilkunastopunktową przewagę i wyglądało to na powtórkę z wczorajszej nocy. Na szczęście Suns mają Gorana Dragica. Początek 4 kwarty to 8 punktów Słoweńca z rzędu. Duża w tym zasługa Sashy Vujcacica. Jak pewnie dobrze pamiętacie obaj panowie nie przepadają za sobą. Kiedy Dragic rzucił sprzed nosa swojemu rodakowi, postanowił najwyraźniej podzielić się z nim kilkoma przemyśleniami. Sasha podzielił się łokciem. Wszystko skończyło się flagrantem, po którym Goran najpierw trafił dwa wolne, a potem dołożył jeszcze layup i Suns uwierzyli, że można w tym meczu jeszcze powalczyć.

Jared Dudley robił świetną robotę broniąc przeciwko Kobemu (37 punktów). Trafiali Nash i Frye (12 punktów, 13 zbiórek), agresywnie zaczął grać Stoudemire i na 2 minuty przed końcem przewaga Lakers stopniała do 3 punktów.

I wtedy nastał czas Kobego Bryanta.

Fantastyczna sekwencja. 9 punktów. Dwa rzuty, po których ciary przeszły po plecach. Dla tych dwóch minut (i tego, co wcześniej robił Dragic) warto było męczyć się przez resztę meczu. Kobe nie pozostawił Suns najmniejszych złudzeń i absolutnie każdy musi to docenić. Jeśli tego nie lubicie, nie lubicie NBA.

Pomyślcie też chwilę ciepło o Suns. Parę dni temu (jeszcze przy stanie 2-2) przeczytałem gdzieś opinię, że może wreszcie nadejdzie dzień, gdy to ofensywa wygra mistrzostwo. Próżne nadzieje, ale i tak Słońca zasłużyły na oklaski.

Czas na finały.


Podziel się

"WITNESS KOBE"

niedziela, 30 maja 2010 6:50
Maciej Kwiatkowski

Lakers prowadzili już 91-76 na starcie czwartej kwarty, gdy Sasha Vujacic miał jedno bardzo głupie zagranie... Suns nagle odzyskali "momentum" i zaczęli niwelować straty. US Airways było postawione na baczność. Suns zbliżyli się już nawet na trzy punkty po znakomitych kilku minutach  mojego nowego ulubionego europejskiego gracza, ale potem...

Wiecie co stało się potem. Nawet jeśli nie widzieliście czwartej kwarty, to .. hmmm, co mogło stać się potem?

DeMar DeRozan napisał na swoim twitterze: "Yoo Kobe should be the real 'Witness', because i just witness the best...".

Bryant trafił dwa niesamowicie ciężkie rzuty z prawego skrzydła, z jakiś 6 metrów. Obydwa pozwoliły Lakers utrzymać bezpieczne prowadzenie i mistrzostwo Konferencji Zachodniej. Pierwszy, przy podwojeniu ponad rękami Jasona Richardsona i Granta Hilla, drugi poniżej. Bryant zdobył 9 punktów w ostatnie dwie minuty tego meczu.



Alvin Gentry znowu poczuł się niedobrze, ale tym razem był to tylko Kobe Bean Bryant, "What can you say about Kobe? There's an intense game going on and you almost have to laugh at what he does.". Myślę, że było to przyjazne klepnięcie. Scena, którą jeszcze będziemy oglądać wielokrotnie. Pełen klasy Gentry po meczu dodał tylko "Was it Kobe or Michael?".

Podziel się

BULLS CHCĄ JAK CLIPPERS, A NAWET BARDZIEJ ?

sobota, 29 maja 2010 16:54
Michał Górny


Clippers robią wiece i pikiety, Knicks na pewno mają w zanadrzu, natomiast Chicago Bulls zbierają kasę na baner.




Potrzebne jest 1700 dolarów. Sugerowane dotacje to 5, 10 i 25 dolarów. Ale, jak możecie przeczytać na www.sendlebrontochicago.com istnieją sumy dla prawdziwych fanów "Byków" . Na przykład 82 dolary, symbolizujące każdy mecz rozegranych przez LeBrona w barwach Bulls w sezonie 2010/2011 (szkoda, że nie wliczyli w to PO), 68 dolarów, jak sześć stóp i osiem cali, czy też 29 dolarów symbolizujących kluby, które nie podpiszą z LeBronem kontraktu (bez komentarza).

 Poniżej utwór mający promować całą akcję.

 "MJ set the tone, then stepped from the throne, now Chicago awaits the King"

 

Really ?

 



Podziel się

DZIŚ JUŻ NIE ZDĄŻYCIE, ALE CZERWIEC, LIPIEC?

sobota, 29 maja 2010 15:00


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 779 703  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18779703

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0