Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 693 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




TYPUJEMY FINAŁY

wtorek, 31 maja 2011 21:37

 

 

Na szybko typujemy Finały NBA:

 

 

Maciek Kwiatkowski: 4-2 dla Mavs

Piotrek Makulec: 4-2 dla Mavs

Przemek Kujawiński: 4-2 dla Heat

Sebastian Hetman: 4-2 dla Mavs

Marek Dziuba: 4-3 dla Heat

Michał Górny: 4-2 dla Mavs

Rafał Niewiadomski: 4-1 dla Heat

Piotrek Kolanowski: 4-2 dla Mavs

 

 

A jakie są Wasze typy?


Podziel się

NOWA LIGA KOSZYKÓWKI DLA WARSZAWSKICH LICEALISTÓW

wtorek, 31 maja 2011 21:32

Image and video hosting by TinyPic

 

W Warszawie właśnie narodziła się ciekawa inicjatywa, za którą stoi między innymi Maciek Jamrozik, którego może znać z Czwartej Kwarty. Organizatorzy mają wiele ciekawych pomysłów i myślę, że przy odpowiednim odzewie z waszej strony są one możliwe do zrealizowania. Jeśli więc jesteście z Warszawy i uczęszczacie do szkoły średniej to może was to zainteresować.

 

Kilka słów od Maćka:

 

Mamy ciekawą propozycję dla przyszłorocznych warszawskich licealistów (roczniki 93', 94', 95').

Każdy z nas grając w różnych ligach jako dzieciak/nastolatek zawsze zazdrościł zawodnikom NBA poziomu organizacji ligi, otoczki wokół niej, statystyk, skrótów ze spotkań, etc. Nie mamy co liczyć na to, że w Warszawie szkoły lub związek koszykarski wreszcie stworzą ligę z prawdziwego zdarzenia.

Dlatego chcemy was zaprosić do Ligi Wiatrów! Cztery zespoły: Huragan, Tajfun, Sztorm i Tornado. Każdy z nich będzie prowadzony przez trenera i menedżera, a wybór zawodników do poszczególnych drużyn odbędzie się poprzez DRAFT! Jest to jedyny sposób na dostanie się do ligi.

 

Draft odbędzie się już 19 czerwca, więcej szczegółów na stronie www.ligawiatrow.pl i na facebooku.


Podziel się

THE BASKETBALL JONES PODSUMOWUJĄ PLAYOFFY

wtorek, 31 maja 2011 20:52

Panowie z The Basketball Jones jak zawsze w wielkiej formie. Podsumowanie playoffów. Lepiej się nie da:

 


Podziel się

WSZYSTKIE HISTORIE TYCH FINAŁÓW - CZĘŚĆ DRUGA: MIAMI HEAT

wtorek, 31 maja 2011 20:28

 

Image and video hosting by TinyPic

 

Przemek Kujawiński

 

Odliczanie do meczu numer 1 już trwa. Dziś wszyscy przenosimy swoje talenty do South Beach. W obu obozach gwarno. Dużo się mówi i dużo się dzieje. Wczoraj zajrzeliśmy na chwilę do świata Mavericks. Dziś nadszedł czas Heat:

 

Bark Dwyane'a:

 

Dwyane Wade nie chce najwyraźniej, aby jego bark doczekał się strony internetowej i szybko ucina wszelkie spekulacje na ten temat.

 

"Jestem zdrowy. Miejmy to już za sobą i ruszajmy dalej".

 

Wade rzucił te słowa w stronę dziennikarzy zanim jeszcze zaczęli pytać. Swoją drogą gracze Heat się nie oszczędzają i na poniedziałkowym treningu grali tak twardo, że Erick Spoelstra musiał go przerwać, żeby nie zrobili sobie krzywdy.

 

Erik Spoelstra i mistrzowski szampan:

 

Nie ma co. Trener Heat ma sentyment do pierwszego mistrzostwa NBA, które zdobył z Miami jeszcze jako asystent Pata Rileya. Spo do dziś przechowuje pozostałości mistrzowskiego szampana. Konkretnie przechowuje je na swojej mistrzowskiej koszulce, której jak twierdzi nie wyprał do dzisiaj. Szampana wylewał sam Don Riley, więc chyba nie ma się co dziwić. A Ty wyprałbyś ubrania, gdyby wylał coś na Ciebie Pat Riley?

 

Mistrzostwo nie śmierdzi:

 

Mavericks mają w składzie pięciu All-Starów. Heat mają sześciu plus gracza, którego kiedyś jeden All-Star nazwał Erika. Starsi i wyrośnięci panowie z Miami w składzie Ilgauskas, Magloire, Howard i Dampier nie będą mieli prawdopodobnie zbyt wielu okazji, by zaprezentować się w finałach, ale wcale się tym nie przejmują, bo jak powiada Adam Morrison: "Mistrzostwo jest mistrzostwem". Jak mówi Juwan:

 

"Ludzie z jakiegoś powodu pamiętają mistrzów. Czasem nie pamiętasz wszystkich graczy w składzie, ale kiedy wracasz do kogoś pamięcią, to mówisz: Wiesz co? On wygrał. Ja na przykład pamiętam Carla Herrerę. On wygrał pierścień, wygrał pierścień z Rockets".

 

Carl Herrera na specjalnie zwołanej konferencji prasowej podziękował za pamięć.

 

Ilgauskas mimo wszystko dobrze się bawił.

 

Big Z nie bawił się tak dobrze od czasów Mieczysława Fogga:

 

"To był przyjemny rok, dobra zabawa. Wzloty i upadki z tym zespołem, ale przede wszystkim dużo rozrywki. Tu nie bywa nudno. Włączasz Discovery, a tam lew biega w koszulce Heat. To interesujące. Nieważne jaki kanał włączysz, w jakiś sposób znajdują się tam Heat. Bad Boys, Bad Boys, what you gonna do..."

 

Nie da się ukryć, że był to ciekawy rok dla Miami. Widząc wszystkie powody, z jakich się ich czepialiśmy można się dziś już tylko uśmiechnąć.


Kto na Dirka?

 

Debata trwa od kilku dni. Zaufać Udonisowi Haslemowi, czy może w końcowych fragmentach posyłać tam LeBrona Jamesa? Haslem zapowiada, że chętnie przyjąłby to zadanie, bo chociaż to już nie jest 2006 i to są różne drużyny, to ten matchup wciąż tam jest. Jason Terry w tym samym czasie próbuje zaklinać los:

 

"Mam nadzieję, że będzie go bronił Mike Bibby. To byłby ubaw".

 

Be like Mike:

 

Tę historię już znacie. Scottie Pippen coś powiedział. Media coś rozdmuchały. Ludzie czegoś nie doczytali. A LeBron i tak musiał udawać skromnego.

 

LeBron docenia Dirka:

 

LeBron James powiedział, że rzut z jednej nogi z odchylenia Dirka, to drugi najtrudniejszy do zatrzymania rzut w NBA. Pierwszy? Sky Hook Kareema. Niestety na ile mi wiadomo żaden dziennikarz nie zapytał Jamesa, który drybling jest najtrudniejszym do zatrzymania w historii...

 

Tata Mike, tata chrzestny Dwyane:

 

Mike Miller odebrał w sobotę ze szpitala swoją nowo narodzoną córeczkę. Dziewczynka po narodzinach  z powodu wady serca przez dwa tygodnie była zmuszona do pozostawania pod opieką lekarzy. Szczęśliwy Miller powiedział, że nie myśli teraz o niczym innym.

 

W tym samym czasie córka Carona Butlera będzie miała sporo kłopotów w wyborze drużyny, której będzie kibicować. Z jednej strony jej tatuś "gra" dla Dallas. Z drugiej jej tatuś chrzestny, czyli Dwyane Wade gra dla Miami, a jak ogólnie wiadomo mistrzostwo=większe prezenty na urodziny.

 

Póki co tyle. Z pewnością po każdym kolejnym meczu pojawiać się będą kolejne historie. Jak zawsze zachęcam do śledzenia nas na facebooku i twitterze. Dzisiaj o 3 w nocy mecz numer 1. Mam nadzieję, że będziecie to oglądać. Koniec sezonu już niebawem, więc wtedy się wyśpicie.


 


Podziel się

WRÓĆMY DO GAME 3 Z 2006 ROKU...

wtorek, 31 maja 2011 18:45

 

Rafał Niewiadomski

 

Dziś rozpoczynają się finały, czujecie to?! Szybko zleciał nam praktycznie cały sezon a przed nami zaledwie 4-7 nieprzespanych nocy i... być może dłuuuuga przerwa. Fajnie się ułożyło, że spotkają się Mavs i Heat. Dla Nowitzkiego i Kidda być może to ostatnia szansa na mistrzostwo. Dla Heat... jedno z pierwszych, jakie mają szansę zdobyć w najbliższym czasie. Być może dlatego, większość kibicuje Teksańczykom.

 

Dziś początek rewanżu za finały sprzed 5 lat, finałów, które to pewnie po dziś dzień śnią się m.in. Nowitzkiemu i Terry'emu. Do dziś zadaję sobie to pytanie, jak do tego doszło, że w 2006 roku Mavs nie zdobyli mistrzostwa. Prowadzili 2-0, a w trzecim spotkaniu w połowie 4 kwarty prowadzili 13 punktami (89-76) i w hali ciężko było usłyszeć miejscowych kibiców. Jakimś cudem Heat wyciągnęli to spotkanie, później drugie i nagle to Mavs znaleźli się pod ścianą. Świetne finały, z wielkimi występami Wade'a (do dziś mówi się, iż nawet MJ tak nie dominował w finałowej serii), wielkim comebackiem i w ogóle z wielkimi rzutami (Payton!).

 

Jak będzie w tym roku? Czy sędziowie staną na wysokości zadania? Czy zespoły nas nie zawiodą? W zasadzie nie pamiętam, kiedy po raz ostatni stanęły w czerwcu naprzeciw siebie dwie tak dobre i równorzędne drużyny, które zagrały tak dobre playoffy.

 

A póki co wróćmy do pamiętnego Game 3 z 2006 roku...

 

 


 


Podziel się

PRZERWA NA ŻĄDANIE: ZAPOWIEDŹ FINAŁU

wtorek, 31 maja 2011 15:46

Bartek Tomczak

 

Już dziś w nocy zaczynamy finały, więc z tej okazji zapowiedź rywalizacji Miami Heat vs. Dallas Mavericks w najnowszej Przerwie na Żądanie.

 

 



Podziel się

5 NA 5: WYDANIE FINAŁOWE

wtorek, 31 maja 2011 8:52

 

To już dzisiaj! O godzinie 3 w nocy naszego czasu rozpocznie się pierwszy mecz finałów pomiędzy Miami Heat i Dallas Mavericks. Na dobry początek dnia dużo tekstu i mało obrazków, czyli kilka głosów w sprawach, które wydają nam się ważne i ciekawe. Czekamy na wasze opinie.

 

1. Tyson Chandler czy Chris Bosh? Kto z tej dwójki będzie istotniejszy dla swojego zespołu?

 

Sebastian Hetman: Wydaje mi się, że Tyson Chandler, który stał się w zasadzie brakującym elementem Mavericks w pomalowanym. Jego zbiórki i bloki na pomocy będą ważnym elementem defensywy Mavs, która w Playoffs zaskoczyła chyba nie jednego eksperta. Rewelacja. Nie zapominajmy, że Chandler ma w swojej drużynie Jasona Kidda, co za tym idzie - będzie uruchamiany często na pickach. Co do Bosha - miał świetną "cichą" serię z Celtics i momentami pokazywał wielkie cojones. Obawiam się jednak, że w blasku Finałów LeBron James i Dwyane Wade zabiorą wszystko co będzie do zabrania z parkietu po stronie Heat.

 

Maciej Kwiatkowski: Jak zwykle - Bosh. Miami będzie potrzebować tych 18.6 punktów na mecz, które zdobywa w tych playoffach, bo nic się nie zmieniło i nadal potrzebują, jeśli już nie całej Big3, to przynajmniej dwóch z nich grających na bardzo wysokim poziomie, żeby wygrywać spotkania. Z drugiej strony, to właśnie Chandler będzie kryć Bosha w tej serii i wyciągany na obwód przez pochodzącego z Dallas skrzydłowego Heat będzie musiał być w dwóch miejscach na raz i nie łapać fauli. Heat rzucali tylko 52% spod obręczy w dwóch meczach przeciwko Dallas w sezonie regularnym. Reasumując... obaj będą równie istotni dla swoich teamów.

 

Piotr Kolanowski: Najbezpieczniej byłoby po prostu powiedzieć, że obaj odgrywają bardzo ważne role. Ciężko mi sobie wyobrazić, aby Dallas byli w stanie wygrać finały przy słabo grającym Chandlerze albo Miami z zawodzącym Boshem. Oczywiście większa presja spoczywa jednak na skrzydłowym w Heat. To on w końcu jest All-Star, on należy do Wielkiej Trójki. Z kolei Chandler to "tylko" role-player, oczywiście niezbędny w defensywie i określany często jako ten "brakujący element" w Mavs. Przy tym pytaniu postawiłbym znak równości.

 

Rafał Niewiadomski: Odnoszę wrażenie, że ani Heat, ani Mavs nie potrzebują tak bardzo wsparcia tej dwójki, jak się powszechnie sądzi. Jedni i drudzy posiadają na tyle potencjału, że mogą wygrywać gdy ta dwójka ma słabszy dzień, co nie zmienia faktu, że gdy grają dobrze, to wygrywanie jest dużo łatwiejsze. Ciężko jest określić, który z nich jest istotniejszy. Bosh wygrał kilka spotkań Żarom w tych playoffs błyszcząc w ataku, natomiast Chandlera pracy bardzo często nie widać gołym okiem. Przychylam się do zdania, że to Bosh jest ważniejszy, ale postawie znak równości w tej kwestii.

 

Michał Górny: Shawn Marion. A tak poważnie to kwestia tego w jakim stopniu Chris Bosh będzie grał taką samą koszykówkę jak w serii z Chicago. Jeśli tak (w co szczerze wątpię), to możemy mówić o kłopotach w szatni Mavs. Jednak Chandler daje tyle energii pod koszem, co Taj Gibson po dwóch rundach rosyjskiej ruletki podczas tajfunu w uszkodzonej elektrowni atomowej. Krzysztof Bosh będzie wyciągał Chandlera spod kosza, pytanie z jakim skutkiem. Jeśli będzie to kończyło się jakimś odebraniem, LeBron James i Dwyane Wade czekają już przy baseline. Jeśli skończy się kilkoma dobrami ruchami w obronie Bosh może się poddać.

 

2. Kto jest MVP tych playoffów do tej pory? Dirk Nowitzki, czy LeBron James? Kto będzie nim po finałach?

 

Przemek Kujawiński: LeBron James. Kibicuję Dirkowi Nowitzkiego. Podskakiwałem na krześle po jego wielkich rzutach w serii z Thunder. Nigdy nie zapomnę tego jak ogrywał Lakers. Ale... no właśnie. Gra się po obu stronach parkietu, a LeBron James poza o włos (cieńki) mniej imponującymi wyczynami w ataku jest chyba najlepszym obrońcą tych playoffów. Kto będzie lepszy po finałach? Proste. Ten który poprowadzi swój zespół do mistrzostwa. W tym wypadku również (z bólem) stawiam na Jamesa.

 

Michał Górny: Zobaczymy po tych 4, 5, 6 lub 7 spotkaniach. W moim odczuciu jest to Dirk Nowitzki, mega skuteczny, mega istotny, mega clutchowy, mega godzilla, po prostu mega! 

LeBron James może pozwolić sobie na momentami słabsze pięć minut, bo są w Miami Chris Bosh i Dwyane Wade, ale to nie znaczy też, że po prostu gra słabo. Tutaj znowu pojawi się przykład związany z Chicago Bulls. Pamiętacie tę serię i to co potrafił zrobić James biednym "Bykom" ? Ja dalej to pamiętam...

 

Piotr Kolanowski: Jak dotąd uważam, że Dirk Nowitzki, chociaż oczywiście nie można nie doceniać wyczynów LeBrona Jamesa choćby z ostatniego meczu przeciwko Chicago Bulls. Nowitzki to jednak prawdziwy niszczyciel w czwartych kwartach w tegorocznych playoffs. A kto będzie nim po finałach? Jeśli
wygrają Mavs to nie wierzę, że ta nagroda miałaby trafić do kogoś innego niż do pana z nr 41. Z kolei jeżeli to Heat zwyciężą, to chyba jednak LeBron. Ale to oczywiście zwykłe wróżenie z fusów.

 

Rafał Niewiadomski: Dirk bez dwóch zdań. James również robił rzeczy wielkie i chyba po tych playoffach nikt nie będzie miał wątpliwości, kto jest MVP Heat, ale po tym co zrobił Dirk... Dirk jest nie do powstrzymania od kilku tygodni. Mecze gdzie rzuca po 40 kilka punktów na +60% skuteczności, zbiórki, cluczyzm, wszystko. Prawdopodobnie tymi występami Niemiec już zapewnił sobie MVP tych playoffów, bo nie zanosi się na to by Heat go w jakimś stopniu ograniczyli, skoro nie potrafili tego zrobić wysocy Blazers, Lakers i Thunder, niemniej mam przeczucie, że finały będą należały do Jamesa i to on skończy ten sezon z pierwszą statuetką NBA Finals.

 

Maciej Kwiatkowski: Najlepszym ofensywnie graczem tych playoffów jest ich najlepszy strzelec, Dirk Nowitzki. Najlepszym graczem playoffów jest LeBron James, ale jak wiemy to nie, to samo co nagroda MVP, więc wybieram Dirka. MVP Playoffów będzie ten kto zostanie MVP Finałów, czyli któryś z nich. Wątpię, by ta nagroda poszła w ręce Dwyane'a Wade'a, w przypadku wygranej Miami, nawet jeśli to on okaże się najlepszym strzelcem Finałów, czy ich najlepszym graczem. 

 

Sebastian Hetman: Stawiam na Dirka Nowitzkiego, który od serii z LA Lakers gra na kosmicznym poziomie. Nie zapominajmy, że LeBron to wielki gracz, ale Niemiec w match upie z Boshem będzie miał przewagę na 5-6 metrze. Bez wątpienia 26-30 pkt. Poza tym Nowitzki doskonale pamięta Finał z 2006 roku, dlatego wielu zdaje sobię sprawę, że bedzie podwójnie zmotywowany. Do tej pory to MVP Playoffs, a w Finale nie powinien spuszczać z tonu.

 

3. Czy Heat nadal są w stanie bronić równie skutecznie pick'n'rolle, gdy stawiającym zasłonę będzie Dirk Nowitzki?

 

Piotr Kolanowski: Nie. To jest Dirk. A nawet jeśli Nowitzki nie będzie w stanie oddać rzutu to i tak na obwodzie będą czekali już inni gracze Mavs, którzy będą gotowi to zrobić. Najlepiej byłoby dla Heat po prostu jak ognia unikać takich sytuacji. Złe przekazania w obronie przy Nowitzkim będą się z reguły kończyły wyprowadzeniem piłki zza linii końcowej.

 

Sebastian Hetman: Nie jestem do końca przekonany, ale to zależy kto będzie obrońcą w danej sytuacji. Bosh i Anthony od czasu do czasu "zaskoczą" na zasłonie i wyciągnięta ręka w górę po ewentualnym podaniu na pick'n'pop może i coś da, ale Haslem i Ilgauskas nie będą mieli nic do powiedzenia. Podjerzewam, że będzie właśnie więcej gry pick'n'pop, w której Nowitzki odnajduje się znakomicie.

 

Maciej Kwiatkowski: Z pewnością zobaczymy znakomity, ciężko pracujący defense Miami w meczu nr 1, ale Heat nie grali jeszcze w tych playoffach przeciwko zespołowi, który ma tak dobry spacing - 39% za trzy w tych playoffach. Rick Carlisle przy tak utalentowanych podających jakich ma w swojej drużynie będzie miał dużą możliwość znajdowania odpowiedzi. 

 

Rafał Niewiadomski: Czy jest ktokolwiek, kto w tej chwili byłby w stanie bronić te picki? Można ograniczyć i nie dopuścić do utraty punktów w 1 tempo picka. Ale gdy już Dirk otrzyma piłkę pozostaje modlitwa.

 

Przemek Kujawiński: Heat świetnie bronią pick'n'rolle zwłaszcza, kiedy obrońcą na piłce jest ktoś z dwójki LeBron James - Dwyane Wade. W starciu z Mavs spotkają się jednak z przeciwnikiem, jakiego jeszcze w tych play-offach nie spotkali. Dirk Nowitzki potrzebuje dosłownie milimetra, by oddać rzut, a jego koledzy z pewnością będą próbowali znajdować go w grze pick'n'pop. Jeśli tegoż milimetra nie dostanie, to dokoła zawsze czekać będzie grupa chętnych do oddania rzutu strzelców. Heat będą musieli wznieść się na wyżyny szybkości i aktywności w obronie, by powstrzymać Mavericks w tego typu zagraniach. Niespodziewanym koszmarem może okazać się też dla nich J.J. Barea, który potrafi wykorzystać każdy centymetr parkietu, jaki dostanie od obrońców skupionych na Nowitzkim. Kto wie, czy fragmentami krycia JJ-a w takich nie będzie podejmował się nawet sam LeBron James... Podsumowując, jak mówi stare powiedzenie - na każdą obronę, znajdzie się lepszy atak i wierzę, że w tym przypadku Miami nie będzie w stanie równie skutecznie zatrzasnąć gry pick'n'roll przed swoimi rywalami jak czyniło to wcześniej.

 

4. Czy Rick Carlisle ma jakieś inne opcje w obronie poza strefą, by spróbować ograniczyć Wade'a i Jamesa?

 

Maciej Kwiatkowski: Ma trzech dobrych obrońców w grze jeden na jednego. Stevenson, Marion i Kidd będą musieli kryć agresywnie Wade'a i Jamesa. Różnicą dla Dallas będzie to, że Kevin Durant czy Kobe Bryant grali bardziej pod izolacje, podczas gdy James woli wplątywać w swoje akcje dodatkowych obrońców. Mavericks muszą uważać na switche. Nowitzki i Chandler, to nie Taj Gibson i Joakim Noah na obwodzie.

 

Przemek Kujawiński: Dopóki będzie w stanie trzymać na boisku jednocześnie dwójkę z trójki: Kidd, Stevenson i Marion, to może próbować. Wiadomo jednak, że będą musiały znaleźć się minuty dla Peji Stojakovica i Jasona Terry'ego, a wtedy Carlisle będzie starał ukrywać ich w obronie. Wade i James przeciwko strefie Mavs trafili w tym sezonie tylko 3 z 17 rzutów. Wydaje się, że Carlisle nie będzie miał lepszego sposobu na trzymanie na boisku swoich ulubionych lineupów niż strefa. Z drugiej stronie James Harden grający po zasłonach i dynamicznie ścinający pod kosz Russell Westbrook pokazywali momentami, jak rozbijać obronę Mavs bez rzucania z dystansu. Wraz z obecnością na boisku w roli wykonawców LeBrona Jamesa i Dwyane'a Wade'a poziom trudności wzrasta kilkukrotnie.

 

Rafał Niewiadomski: Myślę, że "rzuci "Shawna Mariona na LeBrona i to na całe finały. W zasadzie nie ma innego wyjścia, skoro w grze nie pojawi się Caron Butler, który tworzył fajny match-up przeciwko Królowi. W zasadzie to tylko tyle może zrobić. Sądzę jednak, że przy takich indywidualnościach jakie są w składzie Heat, głupotą byłoby szukanie innego sposobu na obronę niż skupienie całej piątki i obronę mocno zespołową. Tego się spodziewam.

 

Piotr Kolanowski: Z pewnością sporo czasu przy Jamesie spędzi Shawn Marion i jest to chyba na tyle oczywiste, że nie trzeba tego szerzej wyjaśniać. A Wade? Cóż, tu jest już większy problem. Jason Kidd miał wprawdzie świetne momenty w defensywie w starciu choćby z Bryantem, ale "Flash" to jednak już nieco inna półka pod względem atletycznym. Ma zdecydowaną przewagę siły, wzrostu i szybkości nad Kiddem. Kto jeszcze może bronić Wade'a po stronie Mavericks? Jason Terry? Uff... Barea? To byłoby już istne samobójstwo. Szkoda by było jego naprawdę fajnej narzeczonej. Powstrzymanie Wade'a może być więc o wiele trudniejszym zadaniem niż zastopowanie LeBrona Jamesa. Chyba, że z jego barkiem faktycznie nie jest najlepiej.

 

Sebastian Hetman: Mavs w zasadzie bronią "pół strefą", a koncepcja defensywy została zapożyczona z uczelni Temple. Myślę, że Rick Carlisle spróbuje kombinacji 1 na 1, a w tym przypadku DeShawn Stevenson i Shawn Marion mogą urwać kilka akcji na swojej połowie. Bezpośrednie krycie Wade'a i Jamesa jest i tak bardzo ryzykowne, ale Carlisle potrafi zaskakiwać.

 

5. Kto i dlaczego wygra tytuł?

 

Rafał Niewiadomski: Miami Heat bo mają LeBrona Jamesa. Porażka z Celtics, z Magic, the Decision i cały obecny sezon (no może okres porażek i atmosfera wokół). Nie wiem, które z tych wydarzeń było bardziej frustrujące dla LeBrona, ale wiem, że wszystko to co złe zostanie zapomniane, jeżeli tylko Heat zdobędą mistrzostwo. Wokół LeBrona zgromadziło się tak wiele złych emocji, że naprawdę życzę mu tego tytułu. Co więcej, Jamesowi został do wykonania ostatni krok i nie sądzę by przeszkodził mu Nowitzki z Kiddem, którzy chyba jeszcze mocniej zasługują na tytuł. Problem w tym, że James już swoje w życiu przegrał. 

 

Maciej Kwiatkowski: Defensywa? Miami. Zbiórki? remis. Team-ball? Dallas. Crunch-time? remis. Przewaga parkietu? Miami. Najlepszy team na wyjazdach? Dallas. Tytuł wygrają Dallas, którzy choć starsi, to zdrowsi i korzystają z szerszej rotacji. Nie wiadomo jak będzie wyglądał w tej serii Wade, który wymknął się w czwartej kwarcie meczu z Bulls od stania się negatywnym bohaterem Heat. On i jego obkładane lodem lewe ramię, o którym dowiedzieliśmy się tak naprawdę w meczu nr 5. James Jones, Mike Miller, Udonis Haslem - wszyscy oni grają z urazami lub po kontuzjach. Nie zdziwię się, jeśli np Erik Spoelstra zacznie korzystać w tej serii z Eddie'go House'a czy Zydrunasa Ilgauskasa. Dallas 4-2.

 

Sebastian Hetman: Moim zdaniem Dallas Mavericks, którzy w tym roku mają prawdopodobnie najlepszą ławkę w lidze. Sporo grajków występowało już na bardzo wysokim poziomie rozgrywek, zatem doświadczenia w ekipie Marca Cubana absolutnie nie brakuje. Dla Kidda i Nowitzkiego to jeden z ostatnich dzwonków, aby przypieczętować świetne kariery na parkietach NBA. Z kolei Heat mają najbardziej perspektywiczny tercet ligi na kolejne 4-5 lat. Pokazali, że potrafią dzielić się piłką, ale głębia składu na Finał NBA jest dość uboga. Bez urazy dla Jamesa Jonesa, Eddiego House'a, czy Mario Chalmersa.

 

Piotr Kolanowski: Rozum cicho mówi Miami, ale serce mimo wszystko głośno krzyczy Dallas. I nie dlatego, że jestem jakimś antyfanem Heat (bo nie jestem). W końcu pięć lat temu to właśnie im kibicowałem w finale (dla Zo, dla Paytona, nawet dla Antoine'a Walkera i Jasona Williamsa). Podobna sytuacja jest w tym roku w Mavs. Dirk, Kidd i paru innych gości z tej ekipy w pełni zasługuje na tytuł, a taka okazja jak teraz może się już nie powtórzyć. To nie jest przecież zespół z potencjałem na wieloletnią dynastię. Dla nich jest tylko "tu i teraz". Poza tym wielu kibiców pamięta jeszcze dyskusyjne gwizdki sędziowskie na korzyść Heat (przede wszystkim Wade'a) w tamtych finałach z 2006 r. W idealnym świecie byłby to więc idealny moment na rewanż dla Mavericks i Marka  Cubana. Pokażcie mi innego bardziej zaangażowanego właściciela niż on, nawet w innym sporcie. Nie ma. Trzeba to również doceniać.

A czemu niby Mavericks mieliby wygrać tę serię? Właściwie wszystko zostało już powiedziane i napisane - szeroka ławka, śmiertelne zagrożenie na dystansie niemalże ze strony wszystkich graczy, czyli coś z czym obrona Miami jeszcze się nie zetknęła w tych playoffs, czy po prostu trwający od kilku tygodni The Dirk Nowitzki Show. Mimo wszystko nie sądzę, aby nawet wybornie grający duet Jamesa z Wade'm w połączeniu z (jak dotąd) bardzo dobrą defensywą zespołową był w stanie przeciwstawić się Mavs. Wciąż mam w pamięci ich mecz nr 4 przeciwko Lakers. To była mistrzowska koszykówka... Reasumując, Dallas w sześciu meczach. Poza tym naprawdę szkoda by mi było Jasona Terry'ego, gdyby musiał usuwać swój tatuaż.

 

Michał Górny: American Airlines. Dlaczego? Bo obie hale są "sponsorowane" przez te linie lotnicze...

Nie wiem co mam z tymi żartami....

A tak poważnie, wypadałoby, żeby Dallas opuścili grono zespołów bez tytułu z jednym występem w historii organizacji. Podobnie jak Cleveland Cavaliers i Indiana Pacers. Z drugiej strony w dwóch występach w Finałach bez zwycięstwa są Phoenix Suns, New Jersey Nets, Utah Jazz i Orlando Magic. Ale czy to jest najważniejsze co, gdzie, kiedy i ile razy brał udział w Finale ? 

Tutaj odpowiedź może brzmieć Heat w 6, kiedy Big 3 znowu zagrają tak jak podczas serii z Bulls. Dallas, jeśli nie będzie jak wyżej a niscy czyli Kidd, Barea i Terry będą w rytmie, to Mavs powinni wreszcie sięgnąć po upragniony tytuł. Może tak najbardziej my go chcemy bardziej niż Dirk?

 

Przemek Kujawiński: Serce mówi Dallas, ale rozum każe trzymać się starego frazesu, że mistrzostwa wygrywa się defensywą. Erik Spoelstra ma na tyle elastyczny zespół w obronie, że wydaje mi się, że po początkowych problemach Heat będą w stanie przystosować się do bronienia przeciwko ofensywie Dallas. Oczywiście dużo zależy od tego, czy Miami nie zamieni się w czasie tej serii w szpital. Nadzieję dla Mavs widzę przede wszystkim w tym, że Rick Carlisle na bieżąco wykorzystywał będzie aż do maksimum przewagę swoich match-upów, a wbrew pozorom (pomimo ogromnej przewagi Wade'a i Jamesa na dwójce i trójce), to właśnie Dallas prezentuje się lepiej na papierze. Mój typ: 4-2 dla Heat.


 


Podziel się

WSZYSTKIE HISTORIE TYCH FINAŁÓW - CZĘŚĆ PIERWSZA: DALLAS MAVERICKS

poniedziałek, 30 maja 2011 18:06

 

Image and video hosting by TinyPic

 

Przemek Kujawiński

 

Siedziałem sobie  w sobotni wieczór na plaza Catalunya w samym centrum Barcelony i obserwowałem to, co działo się dokoła. A działo się dużo. Jeszcze dzień wcześniej policja siłą usuwała z placu słynnych ostatnio "indignaos", a całe miasto było na skraju rewolucji. Wystarczyło jednak zwycięstwo nad Manchesterem i nagle nastroje obróciły się o 180 stopni. Ci sami młodzi ludzie świętowali razem z tymi samymi policjantami. Przestały mieć znaczenie poglądy polityczne, narodowość, kolor skóry, czy język, którym mówisz. Wszyscy świętowali wspólnie. Wszyscy świętowali głośno.

 

Szczerze mówiąc miałem wręcz moment, w którym pomyślałem sobie - bez przesady, czym się tu emocjonować? Po sekundzie jednak zdałem sobie sprawę, że popołudnie tego dnia spędziłem czytając o tatuażu Jasona Terry'ego, uczuciach DeShawna Stevensona do LeBrona Jamesa i przypominając sobie finały w 2006 roku i zajmowało mnie to równie mocno jak ludzi siedzących koło mnie pytanie, czy Gerard Pique wyjdzie na scenę z Shakirą w czasie niedzielnego koncertu. I jestem pewny, że gdybym był w Dallas/Miami w dniu, w którym odbywałaby się parad mistrzowska to... to też dałbym się ponieść. 

 

To jest chyba to, co nazywamy magią sportu. Po prostu każdy ma inny. A skoro moim i większości z was jest koszykówka, to by zająć czas w oczekiwaniu na finały sprawdźmy, co dzieje się w obu obozach: 

 

Tatuaż Terry'ego czeka na wyrok:

 

Marek już kilka dni temu pisał o tym, że Jason Terry jeszcze przed sezonem wytatuował sobie mistrzowski puchar. Jak się okazuje losy tatuażu wiszą na włosku, a właściwie spoczywają w rękach Jasona i jego kolegów z drużyny. Terry zapowiedział bowiem, że usunie go, jeśli Mavs przegrają  finały:

 

"Oznaczałoby to, że przyniósł mi pecha. Jestem bardzo przesądny".

 

Ewentualnie pozostanie przerobienie tatuażu na puchar, który Mavs otrzymali za zwycięstwo w konferencji...

 

Mavs bez Butlera dla Butlera:

 

Praktycznie przed każdą dotychczasową serią Dallas w tych playoffs mówiło się, że nikogo nie będzie Mavs brakować tak jak Carona Butlera. Nie inaczej mówi się i teraz, dodając do tego słowo "wreszcie". Patrząc na bogactwo Miami na skrzydłach trudno się z tym nie zgodzić... po raz kolejny zresztą.

 

Butler wciąż nie jest w pełni sił i raczej nie pojawi się na parkiecie w finałach. Zresztą nawet gdyby był w stanie grać, to mieszanie w rotacji bywa bardzo niebezpiecznie (patrz: Jameer Nelson w finałach 2009). Nie jest jednak wykluczone, że Caron pojawi się na ławce rezerwowych w stroju drużyny. Jason Terry twierdzi, że dałoby to drużynie sporego kopa i tylko zwiększyło motywację. Jason, jak to ma w zwyczaju, nie pozostał tylko przy słowach i już powiedział Butlerowi, że Mavs będą grali i wygrywali dla niego.

 

Swoją drogą Caron Butler przynosi swoim byłym zespołom sporo szczęścia. Heat i Lakers zdobywali przecież po jego odejściu mistrzostwo (czyli następni są Wizards?). Może więc fakt, że Butler, jakby nie patrzeć, nie gra już dla Dallas od jakiegoś czasu coś oznacza?

 

Trzymaj emocje na wodzy Tyson! A może nie?

 

W jednym z wywiadów radiowych kilka dni temu trener Rick Carlisle zasugerował, że jego center powinien bardziej się pilnować i nie łapać tak łatwo fauli i przewinień technicznych. Dwa dachy, które Chandler zgarnął w serii z Thunder zostały co prawda cofnięte (może dlatego, że Kendrick Perkins tak głośno mówił, że nie lubi swojego rywala?), ale wciąż skończył serię z 20 faulami w 5 meczach.

 

W starciach z Miami Rick Carlisle będzie potrzebował swojego najlepszego obrońcy jak nigdy i wolałby nie musieć sadzać go na ławce już w pierwszej kwarcie. Chandler nie jest do końca pewny, czy jego największym problemem są emocje:

 

"Wiem jak powinienem grać i zamierzam być skoncentrowany i grać mądrze, ale wciąż będę grał z emocjami. Taki jestem. Doprowadziłem nas tutaj i nie zamierzam się zatrzymywać."

 

Jest w tym trochę racji, bo Chandler właśnie dzięki swojej emocjonalnej postawie na boisku zmienił ten zespół mentalnie i jego energia będzie bardzo potrzebna. Całkiem przy okazji... Kto niby miałby wyzwolić z niego zbyt dużo emocji? Chris Bosh i Joel Anthony?

 

DeShawn Stevenson zakopał już topór wojenny:

 

Pamiętacie jeszcze playoffy w 2008 roku? DeShawn stwierdził wtedy, że LeBron James jest przereklamowany. James odpowiedział, że... nie odpowie, bo byłaby to taka sama sytuacja, jak gdyby Jay-Z odpowiadał Soulja Boy (Soulja Boyowi? Raperzy zawsze sprawiali mi problemy). Soulja Boy (serio!?) poczuł się dotknięty i zjawił się na kolejnym meczu, gdzie jego przebój dodał skrzydeł Stevensonowi, który trafił pięć trójek i pomógł Wizards zwyciężyć. Na konferencji prasowej LeBron przewracał oczami na pytania o "rywalizację", ale... już chwilę później puszczał na swojej imprezie kawałek Jaya-Z, w którym ten dissuje z kolei Stevensona. Co ciekawe gościem Jamesa był między innymi Caron Butler, który poczuł się urażony i wyszedł...

 

Ostatecznie Cavs wygrali tamtą serię dosyć gładko i więcej Stevensonie nie słyszeliśmy (o Jamesie wręcz przeciwnie). Dziś DeShawn twierdzi, że to już za nim, bo jest w zupełnie innym zespole, ale jest też pewny, że LeBron nie zapomniał:

 

"Myślę, że on nie zapomniał. To było z moją starą drużyną, myślę, że to już się skończyło. To inny zespół, inna sytuacja, ale czasem ludzie pamiętają".

 

Biorąc pod uwagę, że James jest znany z robienia "mentalnych notatek", to możemy mieć nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Może tym razem Stevenson poprosi o pomoc Lil Wayne'a, który ponoć nie darzy Jamesa i Wade'a dużą sympatią...

 

Czym do Miami polecą Mavs?

 

Przesądny Jason Terry pewnie ma złe przeczucia, bo Mavs jeszcze przed finałami stracili... dwa samoloty. Dwa luksusowe odrzutowce używane przez drużynę zostały uszkodzone przez burzę gradową i Mavericks będą zmuszeniu polecieć do Miami czarterowym samolotem używanym w sezonie przez Phoenix Suns. Plotka głosi, że nie jest wyposażony w komplet miejsc pierwszej klasy, ale o to pewnie musielibyśmy zapytać już Marcina Gortata.

 

Kto ma pierścień?

 

Żaden ze znajdujących się obecnie w składzie Dallas zawodników nie może się pochwalić tytułem mistrzowskim. Wszystkich swoich graczy dokładnie o jeden tytuł wyprzedza natomiast Rick Carlisle, który dokładnie 25 lat temu mógł się cieszyć z mistrzostwa wywalczonego z Boston Celtics. Jak można się było spodziewać nie uśmiechnął się nawet wtedy.

 

Pani Barea:

 

Koledzy z drużyny śmieją się z JJ-a, twierdząc, że specjalnie stawia sobie włosy na żel, żeby wyglądać na 6 stóp wzrostu, które oficjalnie się podaje. Śmiechy milkną jednak, gdy po treningu widzą go z.... Miss Universe 2006.

 

No właśnie.

 

Niebawem wieści z Miami. W tym czasie koniecznie przeczytajcie zapowiedź serii napisaną przez Maćka i oddajcie głos w naszej sondzie. Nasze typy już jutro. Zachęcamy też do śledzenia nas na twitterze (adresy do nas znajdziecie po prawej stronie) i facebooku. Przeżyjmy te finały razem!

 


Podziel się

TIM DONAGHY PRESENTS....

poniedziałek, 30 maja 2011 0:28

 

Michał Górny

 

Pamiętacie Przekupnego Tima? Tim  już odsiedział swoje i rozpoczyna życie "od nowa". Teraz kiedy już nie trzeba ganiać z gwizdkiem po boisku albo "zaprzyjaźniać" się ze współwiężniami, Donaghy ma czas na analizowanie rozgrywek. 

 

 

 

 

Tim Donaghy widać czuje potrzebę zemsty na swoich byłych pracodawcach. Gdyby sam nie układał wyników spotkań może ktoś zwróciłby na to uwagę.


Podziel się

JIM BUSS: POWINNIŚMY BYLI POROZUMIEĆ SIĘ Z KOBE'M

niedziela, 29 maja 2011 14:32

 

Maciej Kwiatkowski

 

Jim Buss, który nosi bejsbolówkę na swojej 51-letniej głowie, ponieważ nie może zapanować nad swoimi włosami - co jest czymś godnym pozazdroszczenia w tym (i nie tylko w tym) wieku - udzielił wywiadu T.J.'owi Simmersowi z Los Angeles Times.


Rozmawiali o Kobe'm Bryancie, Mike'u Brownie, wymianach niedokonanych, planach i składzie na przyszły sezon. Oto kilka najciekawszych fragmentów:


O Kobe'm i Brownie


- Patrząc wstecz, powinniśmy byli skontaktować się z Kobe'm. Kobe powiedział, że wybranie trenera to sprawa managamentu. Powiedział tylko, 'Defense First'. Tak robiliśmy, ale mimo wszystko powinniśmy się byli z nim porozumieć.


O nowym trenerze


- Wiem tylko, że jego teamy miały bilans 7-3 w meczach przeciwko nam. Znalazł wystarczająco ofensywy, żeby nas pokonać. 


O podziale obowiązków


- To nieprawda, że podejmuję 90 procent decyzji. Nic się nie zmieniło. Mój ojciec (Jerry), Mitch (Kupchak) i ja rozmawiamy o wszystkim. Jeżeli jeden z nas ma parcie w konkretnym kierunku, to może naciskać. Zrobiłem tak, gdy wybraliśmy w drafcie Andrew Bynuma, ale oni się ze mną zgodzili.


- Wykonuję więcej codziennych obowiązków, ponieważ mój ojciec nie jest tym po prostu aż tak zainteresowany. Ważne decyzje podejmujemy jednak w trójkę.


- Mój ojciec, Mitch i ja przesłuchaliśmy trzech kandydatów: Briana Shawa, Ricka Adelmana i Mike'a.


O dealowaniu z Denver Nuggets


- Denver nigdy nie zaproponowało nam Carmelo. Nigdy nie mieliśmy takiej decyzji do podjęcia. Oferowali nam dwóch innych graczy za Andrew, ale nie byliśmy tym zainteresowani.


O składzie na przyszły sezon


- Kto wie jakie będą szanse dokonania wymian? Nie myśliśmy, że potrzebujemy poważnych zmian. Siedmiu, ośmiu najlepszych naszych graczy pozostanie tą pierwszą siódemką-ósemką prawdopodobnie też i w przyszłym sezonie. Ciężko rozwalać zespół, który jest w stanie wygrać. Ciężko rozwalić team, który ma nowego trenera. Nie jesteśmy pewni czy to dobra formuła.


O dodaniu atletyzmu

- Musimy stać się bardziej atletyczni i myślę, że jesteśmy to w stanie zrobić, dodając ludzi na koniec naszej ławki.

 

 


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 718 175  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18718175

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0