Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 421 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


STEVE NASH RUSZA DO RPA

czwartek, 10 czerwca 2010 1:03
Przemek Kujawiński

Jak już jakiś czas temu wspominałem Steve Nash będzie relacjonował mistrzostwa świata w piłce nożnej dla CBS Sports. Nash właśnie wyruszył na podbój RPA:



Podziel się:

komentarze (12) | dodaj komentarz

JAK PAUL PIERCE POBIEGŁ DO KONTRY

czwartek, 10 czerwca 2010 0:53

Meczu numer 3 finału Lakers-Celtics, początek czwartej kwarty i kontra w wykonaniu Paula Pierce'a. Bezcenna. (via Kosi55)

 



Podziel się:

komentarze (18) | dodaj komentarz

BOHATER DRUGIEGO PLANU, CZYLI FAN BOSTON CELTICS NA ŻYWO

czwartek, 10 czerwca 2010 0:42

 

 

P.M.



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

JORDAN, REKLAMA PODKOSZULEK I OHYDNY WĄSIK

środa, 09 czerwca 2010 23:14
Marek Dziuba

Rafał kilka dni temu w swoim wpisie podzielił się z Wami kilkoma [świetnymi] reklamami, które wybitnie poruszają wyobraźnię. W takim gronie nie mogło oczywiście
zabraknąć tych z Michaelem Jordanem.  Słusznie padło stwierdzenie, że jego reklamówki są tak dobre, że nawet nie musi w nich występować.

Niestety...

Dzisiaj za pośrednictwem Ball Don't Lie natrafiłem na wyjątek. Nie jest to jednak produkcja Nike'a i chyba tylko tak można to tłumaczyć. Chodzi o reklamę firmy odzieżowej Hanes. Pominę już to, o co w niej chodzi (wyjątkowość kołnierzyków podkoszulek Hanes), bowiem całkowitą uwagę od tego odwraca...  wąsik Mike'a. Spójrzcie sami (dobrze znam Wasze pierwsze skojarzenie)



Swojej bezcennej opinii
udzielił złotousty Sir Charles Barkley.


"Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłem tą reklamę musiałem przyjrzeć się jej raz jeszcze... to jedna z najgłupszych rzeczy, jaką widziałem od dawna. Przede wszystkim nie potrafię uwierzyć, że puścili coś takiego na antenie. Przy robieniu reklam powinno się angażować kobiety, by cała kompozycja była odpowiednia. Kiedy nagrywałem reklamę Taco Bell wzięto to pod uwagę, aby upewnić się, że każdy szczegół jest na swoim miejscu, a tutaj puszczają w TV "mojego człowieka" z tym strasznym wąsem. Jestem bardzo zaskoczony i po prostu nie potrafię uwierzyć. To naprawdę nie jest dobre. Wcale."




"Nigdy nie obciął bym tak mojego wąsa. Muszę przyznać, że nie mam pojęcia o czym on do cholery myślał i co miała na myśli firma Hanes. To jest po prostu głupie i słabe. Proste."


Barkley często plecie, co mu tylko ślina na język przyniesie, ale mi trudno się z nim nie zgodzić. Akurat w tym przypadku nie powinniście naśladować "legendarnego Byka". Przynajmniej nie polecam.



Podziel się:

komentarze (21) | dodaj komentarz

AVERY JOHNSON NOWYM TRENEREM NETS

środa, 09 czerwca 2010 22:59
Przemek Kujawiński

New Jersey Nets mają nowego trenera. Jak podają źródła klub doszedł do porozumienia z byłym trenerem Dallas Mavericks Avery'm Johnsonem. Johnson pracował z Mavs przez ponad 3 sezony w trakcie i legitymuje się z tego okresu bilansem 194-70. W czasie swojego pobytu w Teksasie otrzymał nagrodę COY za sezon 2005/2006. W tym samy roku doprowadził swój zespół do finałów NBA. Rok później zakończył Mavericks zakończyli sezon regularny z najlepszym bilansem w lidze, by w pierwszej rundzie niespodziewanie ulec Golden State Warriors. Johnson został zwolniony po sezonie 2007/2008, gdy Mavs po raz kolejny pożegnali się z walką o mistrzostwo już w pierwszej rundzie.

Przez ostatnie dwa lata Johnson pracował jako analityk dla ESPN. Ostatnio jego nazwisko było łączone także z Atlanta Hawks. Ostatecznie jednak zobaczymy go na ławce najgorszego zespołu obecnego sezonu. Z pewnością wiadomość ta ucieszy Devina Harrisa, który jeszcze w kwietniu miał lobbować w klubie na rzecz zatrudnienia Johnsona, który był jego trenerem przez większość czasu spędzonego w Dallas.



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

GDZIE ANDREW BYNUM GRA I DOMINUJE

środa, 09 czerwca 2010 20:02
Maciej Kwiatkowski

UPDATE, 02:37: Andrew Bynum walczy dalej. A jak. Mówi, że zagra w meczu nr 4. Phil Jackson jest mniej ostrożny, ale wszystko wskazuje na to, że "Dino" wybiegnie w czwartek na boisko.




Za nami trzy mecze Finałów i nie zanosi się na to, by seria skończyła się w mniej niż sześciu meczach. Rzuty Dereka Fishera bezpośrednio zadecydowały o zwycięstwie Lakers w meczu nr 3, ale w czwartek może zrobić to kto inny, tym razem w koszulce z Celtics.


Przed startem tej serii typowałem zwycięstwo Bostonu 4-2, zakładając, że kontuzja kolana Andrew Bynuma nie pozwoli mu wywrzeć istotnego wpływu na losy tej rywalizacji. Tymczasem dzieje się zupełnie inaczej. Bynum miał rewelacyjny mecz nr 2, ale i w dwóch pozostałych spisywał się bardzo dobrze (lub po prostu wyśmienicie, jeśli wziąć pod uwagę z czym się zmaga), a jego obecność pod koszem jest niezmiernie kluczowa dla problemów Celtics w ataku pozycyjnym.

Najnowsza wieść niesie, że występ Bynuma w czwartek stoi pod znakiem zapytania, po tym jak wczoraj w drugiej połowie podkręcił kontuzjowane kolano. Zobaczmy zatem jak wpływ Bynuma na losy tej serii jest widoczny w statystykach. To moim zdaniem series-changer:

* Skuteczność obydwu drużyn po trzech meczach finałowych jest podobna. Lakers trafiają 42.9% rzutów, Celtics 43.3%.

* Trzeba jednak spojrzeć trochę głębiej. Znakomita strona Hoopdata przez cały sezon służy statystykami rozkładu rzutów. Lakers trafili 43 z 72 spod samej obręczy, co daje im niezłą skuteczność 59.7%. Tymczasem bostończycy nie trafili dotychczas nawet połowy swoich rzutów spod kosza - 45/95 czyli zaledwie 47.3% plus aż 28 bloków Lakers w tych meczach. W sezonie regularnym Celtics trafiali 64% takich rzutów. 17 punktów procentowych - to ogromna różnica. Do tego 95 rzutow spod kosza to aż 42.4% tych w ogóle oddanych przez Celtics.

Czy są to kontestowane próby dobitek Glena Davisa, czy bloki na Kevinie Garnecie i Kendricku Perkinsie, czy też  obecność pod koszem, blokująca z góry chęć wjazdów Rajona Rondo i Ray'a Allena.

Bynum pod tablicami pozwala też naturalnie wymuszać większą presję na rzucających za trzy (16/44 Bostonu, 36.4%), jak też i na 5-6 metrze, skąd Celtics trafili tylko 17 z 52 rzutów w tej serii - 32.7%. To o 8 punktów procentowych mniej niż w sezonie regularnym.

Do tego oczywiście zbiórki, gdzie Lakers mają przewagę i na atakowanej (33-29), i na bronionej tablicy (91-81).

Najważniejszą statystyką Bynuma nie są jednak wcale punkty (13.3), zbiórki (7.3) czy bloki (2.7). Najważniejsze jest średnio aż 32 minuty, które daje Lakers w tej serii. Sama jego obecność nie pozwala mieć Celtics fizycznej przewagi pod koszem, jak też i nie pozwala Garnettowi czy Perkinsowi tak chętnie wychodzić na pomoc czy podwajanie jak robili to Finałach 2008. Teraz muszą się liczyć z tym, że wystarczy moment zagapienia z ich strony, chwila kontaktu wzrokowego między Kobe'm czy Gasolem a Bynumem i mamut Lakers kończy alley-oop, nie musząc nawet specjalnie skakać do góry. To, że nie opuszcza piłki jest samo w sobie tym co robi z niego przyszłego All-Star przy takim wzroście. I nie przesadzam tutaj. Spójrzcie ile zajmuje to Perkinsowi, czy nawet Dwightowi Howardowi.

Zamienić te średnio 32 minuty Bynuma na 32 min. Lamara Odoma i nie mam wątpliwości, że oglądalibyśmy zupełnie inną serię. Bynum robi tytaniczną pracę, ale czy wytrzyma do końca rywalizacji? Od tego zależeć będą losy tytułu mistrzowskiego.


Podziel się:

komentarze (23) | dodaj komentarz

MVP NUMER 8 JUŻ W KIOSKACH

środa, 09 czerwca 2010 16:02


Do kiosków i salonów prasowych trafił już najnowszy numer magazynu MVP. Jak zawsze swoją cegiełkę dołożyła do niego ekipa Zawsze Po Pierwsze:

- Półfinały i finały konferencji podsumowuje Maciek Kwiatkowski.

- "Pojedynek Gigantów", czyli zapowiedź finałów NBA oczami Przemka Kujawińskiego.
- Dr J i jego historia w artykule "Podniebny Rewolucjonista" Piotrka Kolanowskiego.
- O oficjalnym fotografie NBA Andrew D. Bernsteinie pisze Przemek Kujawiński.

Nie mogło też zabraknąć stałych rubryk:

- Na wycieczkę do Archiwum X po raz kolejny zabierze was Michał Górny. Tym razem historia Bisona Dele.
- W kolejnym odcinku "Podręcznika młodego menadżera" Maciek Kwiatkowski opowiada o najbardziej nierównych wymianach w historii NBA.

Polecamy.


Podziel się:

komentarze (10) | dodaj komentarz

WOJCIECH "COACH Z" ZEIDLER ZAPRASZA NA II BASKET CAMP

środa, 09 czerwca 2010 15:48


Po sukcesie pierwszej edycji Basket Campu czas na II BASKET CAMP! Tym razem udajemy się do Centralnego Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Spale w dniach 26.07 – 4.08.2010! 

Camp organizowany jest dla młodych koszykarzy urodzonych w latach 1992 – 1995 (w szczególnych przypadkach akceptowane będą zgłoszenia zawodników klubowych urodzonych w 1991 roku). 

Organizatorzy zapewniają:

  • Trzy treningi dziennie
  • Zakwaterowanie i wyżywienie w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale
  • Trzy posiłki dziennie
  • Pokoje z łazienką, TV i Internetem
  • Profesjonalną opiekę kadry trenerskiej
  • Indywidualne podejście do każdego zawodnika
  • Odnowę biologiczną
  • Pamiątkowy strój koszykarski

Zgłoszenia oraz kontakt z trenerami na oficjalnej stronie Campu: www.basketcamp.pl



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

TOP 5 ZAGRAŃ: 8 CZERWCA 2010

środa, 09 czerwca 2010 9:21

GDZIE LAKERS MIELI ZBIÓRKI, OBRONĘ I NIEOCZEKIWANEGO CLOSERA

środa, 09 czerwca 2010 6:37
Maciej Kwiatkowski

LA LAKERS @ BOSTON 91:84 (stan serii: 2-1)

Derek Fisher
zdobył 11 ze swoich 16 punktów w czwartej kwarcie. Ray Allen po 27 punktach w pierwszej połowie meczu nr 2, rzucił tylko 7 w kolejnych sześciu kwartach i w meczu nr 3 spudłował wszystkie swoje 13 rzutów!


Po raz trzeci w tej serii wygrał ten zespół, który był lepszy na deskach (43-35). Fantastyczny mecz i nie dlatego, że tym razem mieliśmy tylko 48 osobistych. Mniej gwizdków, choć błędów nie mniej, ale dość powiedzieć, że rywalizacja była do tego stopnia zacięta, że sędziowie aż trzykrotnie decydowali się na obejrzenie powtórki w dwóch ostatnich minutach spotkania.

Fisher rzucił 8 punktów, ratując Lakers w pierwszych kilku akcjach czwartej kwarty, a potem trafiając dwa rzuty z lewej strony o deskę po pick&rollach 1/2. Żaden z tych rzutów nie był jednak tak kluczowy, jak ten gdy na 50 sekund przed końcem meczu Fisher zaskoczył wolno wracającą się obronę Celtics (wolną jak pielgrzymka wychodząca z autokaru) i skończył lay-up z faulem, mając na sobie trzech obrońców. Dodał do tego celny rzut wolny, Lakers prowadzili 87-80, utrzymując prowadzenie, które wypracowali sobie już w pierwszej kwarcie. Dagger.

Lakers byli już 37-20 w 2 kwarcie, zamykając Allena i Paula Pierce'a (15 pkt, 5/12) w pierwszej na 0/11. Allen nadal miał dobre dla siebie pozycje, choć Lakers i tak dochodzili z ręką do wszystkich rzutów Bostonu, kilka z nich blokując. Tym razem pojawił się w grze Lamar Odom (12 pkt, 5 zb, 5/5), który atakował kosz i miał 8 z pierwszych 37 punktów Lakers. Zameldował się do gry też drugi niewidziany w pierwszych dwóch meczach, Kevin Garnett (25 pkt, 6 zb, 3 as, 11/16). KG wchodził pod kosz w izolacjach i kończył alley-oopy jakby to był 2004, ale przez całe 48 minut meczu nr 3 był zaledwie jedyną ofensywną opcją Bostonu.

Gdy Celtics zaczęli odrabiać straty w drugiej kwarcie. Kobe Bryant (29 pkt, 7 zb, 4 as, 3 blk, 2 prz, 10/29, 8/8 ft) trafił kilka wielkich rzutów, ale też w jednej z akcji uratował znakomicie piłkę za linią końcową, podając pod sam kosz, gdzie równie wybornie chwycił ją Andrew Bynum (9 pkt, 10 zb, 3/9, 29 min) i wrzucił do kosza z faulem. Bryant, Bynum i cała ławka napięła muskuły. Lakers wrócili w meczu nr 3 z koncentracją godną obrońców tytułu i nagle z 43-35 zrobił się znowu 46-35. Allen i Pierce mieli do przerwy 1/13 z gry. Bryant 16 punktów, ale też 6 zbiórek i 3 asysty.

W drugiej połowie Celtics dostroili poziom swojej defensywy do tonu, który nadawali od pierwszych minut Lakers. I tym razem to Lakers rzucili 16 punktów w pierwszy kwadrans po przerwie. Glen Davis (12 pkt, 3 zb, 4/5) znowu pracował pod atakowanym koszem i dzięki 14 punktom rezerwowych na przełomie trzeciej/czwartej kwarty przewaga Lakers stopniała do zaledwie jednego punktu, 68-67.

Potem jednak Fisher zaczął trafiać, rozpoczynając koncert od przerwanej zagrywki, ratując posiadanie niby-to-floaterem z 3-4 metrów. Doc Rivers pozostawił też na boisku Davisa w crunchtime, ale w ostatnich czterech minutach Odom i Pau Gasol (13 pkt, 10 zb, 4 as, 5/11) dwukrotnie go zaatakowali, zdobywając cenne cztery punkty.

Każdy punkt w końcówce był na wagę złota, bo gdy gra zwolniła jeszcze mocniej niż w pierwszej połowie, Celtics mieli tylko jednego Garnetta przez którego próbowali grać swoją ofensywę. Ta kilka razy musiała szukać rzutów dopiero w ostatnich sekundach akcji. Tymczasem dla Lakers trafiali Fisher, Odom, Gasol, w meczu, w którym Bryant trafił tylko dwa rzuty w czwartej kwarcie. Bryant i Ron Artest mieli jednak dwa przechwyty w ostatnich czterech minutach. Celtics z kolei mieli 5 ze swoich 10 strat w ostatniej części tego starcia.

Powtórzę się, znakomity mecz. W drugiej połowie był moment, gdy dwie defensywy nie mogły grać lepiej. Nie było łatwych rzutów czy nawet lay-upów. Fisher trafił kilka wielkich rzutów, ale - tym razem grający z faulami przez cały mecz - Pierce nie był w stanie podjąć rękawicy. 7 bloków Lakers przy tylko dwóch Bostonu, wygrana deska, jak też i fakt, że Rajon Rondo (11 pkt, 8 as, 2 prz, 0 str, 5/10) i Pierce podzielili między siebie zaledwie 5 zbiórek.

Derek Fisher miał już bardzo dobre serie przeciwko Utah i Phoenix, w których rzucał średnio powyżej 10 punktów. Teraz został bohaterem meczu nr 3, trafiając rzuty,  w czasie gdy Bryant zaczął czuć nogi pod sobą i Tony'ego Allena przed.

Tylko trzy zbiórki Rondo i przez to mniej szans Bostonu na rozwinięcie skrzydeł we wczesnej ofensywie. Gdy defensywa Lakers zdążyła się ustawić, Celtics mieli z nią takie same problemy jak w game 1 i game 2. Bynum uratował pięć posiadań, zbierając w ataku, Lakers trafiali 45% z gry i w noc, gdy Allen był tak samo zimny z dystansu jak gorący w pierwszej połowie meczu nr 2 - Lakers znaleźli Fishera, momentum i póki co to zespół, który wykonuje lepszą robotę w half-court defense i prowadzi na deskach. Zasłużenie. To Finały NBA - te dwie rzeczy zapewniły Celtics tytuł w 2008 roku. Teraz Lakers wygrali drugi mecz w tej serii dzięki temu.


Podziel się:

komentarze (65) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 059 801 (wersja testowa)

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u