Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 285 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




CO ZROBIŁBY CHARLES BARKLEY JAKO MENADŻER SUNS...

środa, 30 czerwca 2010 22:47

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

Phoenix Suns mają wakat na stanowisku generalnego menadżera. Charles Barkley ma sentyment do Suns. Podążacie?

Do spełnienia takiego scenariusza jeszcze bardzo daleka droga, ale sam fakt, że taki pomysł się narodził wlewa nadzieję w moje serce. Wyobraźcie sobie te konferencje prasowe...

Chucka skomentował nawet całą sprawę dla Arizona Republic:

"Myślę, że to nie byłaby teraz dobra praca. Ale wysłuchałbym Suns, bo kocham Phoenix."

Oczywiście skoro temat powstał to Barkley nie mógł sobie odmówić przyjemności opowiedzenia, co zrobiłby gdyby tylko mógł z zespołem z Arizony. Punkt pierwszy: Dziękujemy Amar'e za współpracę. Dlaczego?

"Są trzy powody. Pierwszy - jego kolana, drugi - jego oczy i trzeci - chce maksymalnego kontraktu. On jest świetnym graczem, nie zrozumcie mnie źle. Będąc jednak na tym etapie swojej kariery nigdy nie był najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. To nie jest gracz na maksymalny kontrakt."

Wyjaśnia też, dlaczego mógłby poradzić sobie lepiej na tym stanowisku niż Steve Kerr:

"Mam inną perspektywę. Chciałbym takiego wyzwania. Steve Kerr natomiast brał wszystko do siebie. Ja byłem kiedyś gwiazdą. Steve, tak naprawdę, nigdy nią nie był. Jedna rzecz, której się uczysz będąc gwiazdą to nigdy nie bierz wszystkiego do siebie. Jeśli wygrywasz, kochają cię. Jeśli nie, krytykują cię. Nie chodzi o to, czy to w porządku, czy nie. Tak już jest. Myślę, że Steve brał to zbytnio do siebie."

Z pewnością łatwego życia nie miałby z nim właściciel Suns Robert Sarver:

"Sprowadzałbym swoich ludzi. Nie oszukujmy się. To, że masz dużo pieniędzy, nie oznacza od razu, że wiesz cokolwiek o koszykówce. Nie wydaje mi się, żeby (Sarver) dorobił się pieniędzy na koszykówce."

Od czego więc Chuck zacząłby budowę zespołu?

"Po pierwszy zespół musi mieć styl. Prawdopodobnie zbudowałby mój zespół na podobieństwo Spurs, oparty na obronie i zbiórkach. Zespół musi mieć tożsamość. Jeśli spojrzymy w przeszłość, to zobaczymy, że Mike D'Antoni miał styl. To był żałosny styl, ale przynajmniej był to styl. W pewnym momencie Steve Nash się skończy, a kiedy kończysz się w NBA to dzieje się to szybko. Wiecie jak to mówią: Kasyna w Vegas i ojciec czas to dwie rzeczy, których nie pokonasz."

Tak się zastanawiam, czy Barkley byłby w stanie być dobrym menadżerem. Z jednej strony jest być może zbyt emocjonalny do tej pracy, ale nie można odmówić mu wiedzy i doświadczenia. Nie tylko kariera zawodnicza, ale i lata w telewizji musiały zrobić swoje. Barkley zresztą sam to przyznaje:

"Wiem, że jestem gotowy. Byłem bardzo cierpliwy. Robiłem to przez 10 lat i to, co dała mi telewizja to obiektywność. Kiedy jesteś zawodnikiem myślisz, że masz zawsze rację. Myślisz, że media i fani to kupa g***a. Kiedy jesteś w telewizji, widzisz rzeczy inaczej. Musisz być obiektywny.

 
Wygląda na to, że perspektywa pracy w zarządzie klubu NBA jest kusząca dla Chucka. Jakby nie patrzeć to wreszcie miałby szansę zdobyć upragniony tytuł. I to bez wyciskania na siłowni i rezygnowania z pączków. Co myślicie o tym pomyśle?

Podziel się

DOC RIVERS WRACA NA KOLEJNY SEZON

środa, 30 czerwca 2010 22:07
Maciej Kwiatkowski

- I'm coming back. I want another crack at it win this group.


Powiedział Doc Rivers i wrócił na kolejny sezon do Boston Celtics. Rivers ma za sobą wyjątkowy rok, utrzymując Celtics pod zasłoną dymną przez drugą część sezonu regularnego. Między Riversem, a Tomem Thibodeau dochodziło wtedy nawet do scysji. Baa, Rivers ścinał się też w marcu/kwietniu z Kevinem Garnettem i Paulem Pierce'm, jeśli chodzi o monitorowanie ich czasu gry. Celtics przegrali 8 z 13 ostatnich meczów sezonu regularnego i bądźmy szczerzy, nic nie wskazywało, że nagle wrócą i pokonają Cleveland Cavaliers, Orlando Magic, nie mówiąc nawet o tym, że mieli mieć ciężką przeprawę z Miami Heat.

Rivers utrzymywał dużo trudnych charakterów pod jednym hasłem. To on pompował wiarę w Celtics - żadne tam "Ubuntu". Rajon Rondo to krnąbrny zawodnik, Rasheed Wallace chciał być mądrzejszy niż gra, Garnett też w pewnym sensie musi być na smyczy. Zaufać Nate'owi Robinsonowi w szóstym meczu z Orlando? Nawet mimo trzech porażek z rzędu u siebie: 28.03 (San Antonio 73-94), 31.08 (OKC Thunder, 104-109), 02.04 (Houston, 114-119), Rivers cały czas twierdził ze spokojem, że Celtics stać na zdobycie mistrzostwa. Ostatecznie w czerwcu dzieliło ich od tego tylko 12 minut.

Powrót Riversa może oznaczać, że decyzję o dalszej grze w Bostonie łatwiej będzie podjąć Ray'owi Allenowi i Paulowi Pierce'owi. Obydwaj jednak liczą najprawdopodobniej na kontrakty dłuższe niż 2-3 letnie. Celtics najpewniej chcieliby zaoferować przynajmniej jednemu z nich umowę 2+1. Za dwa lata kończy się bowiem kontrakt Kevina Garnetta i wtedy właśnie oficjalnie rozpocznie się dla Celtics nowa era. Oczywiście Celtics mają możliwość zrzeczenia się praw do Allena i Pierce'a, aby z kolei mieć możliwość zaoferowania maksymalnego kontraktu dla któregoś z wolnych agentów, ale poza Rajonem Rondo, starzejącym się Garnettem, Glenem Davisem i kontuzjowanym Kendrickem Perkinsem minima dla weteranów to może być za mało, by zbudować zespół z szansami na tytuł.

Bardziej realne wydaje się to, że Allen i Pierce wrócą, Celtics wykorzystają MLE, by wzmocnić strefę podkoszową (Brad Miller? Shaquille O'Neal?) po stracie Rasheeda Wallace'a lub rozdzielić je tak, by znaleźć jeszcze kogoś na obwód. Wg mnie powinni wykorzystać całe MLE na ludzi pod kosz, podpisać umowę z Tony'm Allenem, do którego mają "prawa Birda", a minima dla weteranów wykorzystać na... weteranów, którzy dodatkowo wzmocnią obwód. Nic specjalnego. Powrót do Finałów w 2011 r. może być jeszcze bardziej nieprawdopodobny niż w tym roku, ale powrót Riversa to krok ku temu, by jeszcze na jeden rok uchylić okno.. Bez wpuszczenia świeżej, dynamicznej krwi efekt końcowy może nie być już tak dobry. Celtics potrzebują zbiórek i jednego, dynamicznego slashera na pozycjach 2/3. Choć z drugiej strony nawet ja nie przypuszczałem, że Rajon Rondo zrobi aż takie postępy i zakładam, że to nie jest jeszcze koniec.

Podziel się

GRONO WOLNYCH AGENTÓW ROŚNIE W SIŁĘ

środa, 30 czerwca 2010 8:41

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

Niespodziewane wieści docierają z Bostonu. Paul Pierce najwyraźniej pozazdrościł LeBronowi zainteresowania mediów i odstąpi od ostatniego roku swojego kontraktu, dołączając tym samym do grona wolnych agentów. Trudno sobie wyobrazić by Pierce nie podpisał nowej umowy z Celtics, ale ta decyzja z pewnością narobi trochę zamieszania u "zielonych".

Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że Pierce próbuje uciec przed postanowieniami zawartymi w nowym porozumieniu między zawodnikami i klubami i już teraz podpisać długa umowę, która zapewni mu spokój praktycznie do końca kariery. Z tego powodu jest w stanie zgodzić się na nieznaczą obniżkę płacy w przyszłym sezonie (nawet jeśli dostałby maksymalny kontrakt, to zarobiłby prawie milion dolarów mniej). Inna sprawa, że Pierce się starzeje i być może sam nie jest pewny, jakie warunki udałoby mu sie uzyską w przyszłym roku. W tym roku wciąż może liczyć, że Celci postanowią go wynagrodzić za lata usług podobnie jak Lakers zrobili to z Kobem.

Druga wersja wydarzeń, w którą póki co ciężko jest uwierzyć, brzmi: Paul Pierce chce spróbować szczęścia poza Bostonem. Pierce stracił nadzieję, że jest jeszcze w stanie coś ugrać ze starzejącymi się Celtami i chciałbym spróbować powalczyć o mistrzostwo w nowym otoczeniu... a może wrócić do domu? Nie, no nie mówię o Lakers, ale wiecie Clippers szukają niskiego skrzydłowego. Takie tam dywagacje, ale tylko pomyślcie jakby to było...

Trzecia wersja wydarzeń, na dzień dzisiejszy niewyobrażalna. Celtics otrząsają się po szoku i zdają sobie nagle sprawę, że Pierce daje im niepowtarzalną okazję by... powalczyć w lipcu o kogoś innego. Wyobraźcie to sobie. Celtics dziękują Allenowi i Piercowi za uwagę i do swojego całkiem nieźle wyglądającego rdzenia: Rondo, Garnett, Perkins i Davis postanawiają dodać trochę iskry. I Danny Ainge mówiący na konferencji prasowej: Sorry folks, business is business...

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, choć mimo wszystko nieco nieoczekiwanie, od swojego kontraktu odstąpił też Dirk Nowitzki. Znajdzie się więc w analogicznej sytuacji do Paula Pierce'a. Wszyscy są przekonani, że pozostanie w zespole... ale dopóki nie podpisze nowej umowy to zostanie ale. Inna sprawa, że Dirk wspominał, że jest gotowy na podpisanie umowy korzystniejszej dla klubu by ten mógł zbudowac silniejszą drużynę. Pierce mistrzostwo już ma. Dirk wciąż czeka i tak się zastanawiam, czy jeśli zdarzyłaby się okazja do dołączenia do naprawdę silnego składu to Niemiec jednak by tego nie przemyślał.

Pokusie wejścia na rynek oparł się natomiast Yao Ming. Chińczyk postanowił wykorzystać swoją wartą ponad 17 milionów dolarów opcję na przyszły sezon. Po straconym poprzednim sezonie liczy, że w tym roku będzie znów w stanie pokazać swoją wartość. Swoją drogą, wobec braku wielu klasowych centrów w lidze, jestem prawie pewny, że pomimo wątpliwości dotyczących jego stanu zdrowia, jakiś zespół mógłby zaryzykować podpisanie z nim maksymalnego kontraktu. Tego się jednak nie dowiemy.

Podziel się

WRESZCIE COŚ PEWNEGO W SPRAWIE LEBRONA

środa, 30 czerwca 2010 6:21

Image and video hosting by TinyPic

LeBron James wróży z talku.

Przemek Kujawiński

Zmęczeni wciąż pojawiającymi się nowymi plotkami na temat losów LeBrona James? Mamy dla was wreszcie coś pewnego w tej sprawie. Ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i postanowił poradzić się sprawdzonych źródeł. Konkretnie Tom Lorenzo i Nado Di Fino z Fanhouse'a.

Panowie wyszli z rozsądnego założenia, że tajemnicze "źródła zbliżone do" wyczerpały już swoją wiarygodność. Wypytali więc o przyszłość LeBrona ludzi, którzy na przyszłości znają się najlepiej: astrologa, eksperta od mowy ciała, eksperta od charakteru pisma, ekspertkę od czytania z fusów i wróżkę. Na koniec zaś udali się do źródła najpewniejszego i porzucali lotkami w mapę Stanów Zjednoczonych. Wyniki są zadziwiające.

 Andrea Mallis - astrolog: "Z łatwością widzę Jamesa idącego to któregoś z klubów z okolic Nowego Jorku. Widzę zmiany, wszędzie w jego przyszłości. Widzę go naprawdę głodnego zmiany."

James jest Koziorożcem, co czyni go ambitnym, poważnym, bezstronnym i materialistą. Jego znak księżycowy to baran, który jest ściśle związany z atletyzmem.

"Jeśli masz planetę w tym znaku, to odczuwasz to jako sprawę osobistą."

Obecny układ planet, a więc jak wszyscy wiemy Jowisz w koniunkcji z Uranem, nie wróży dobrze szansom Cleveland. Układ ten skłoni LeBrona do podążenia za wielkim rynkiem w Nowym Jorku.

Dużych szans Cavs nie wróży też Kevin Hogan - specjalista od mowy ciała, który zaanalizował konferencję prasową po szóstym meczu z Celtics.

"Gdy wspominał "opuszczenie Cleveland"  konsekwentnie pocierał ucho, lub drapał się po nosie. To nie oznacza, że ktoś kłamie, ale często wskazuje, że osoba jest niespokojna z jakiegoś powodu, albo jest tu jakaś niezgodność.  (...) Opierając się na pierwszych 4 minutach nagrania... on nie wróci do Cleveland."

Przy okazji "mowa ciała" LeBrona wskazuje również na to, że tak naprawdę nie jest on przywiązany do miasta, fanów, czy nawet swoich dotychczasowych kolegów z drużyny...

Gwóźdź do trumny Cleveland dobiła Michelle Dresbold - specjalistka od charakteru pisma, która wyczytała dużo z autografu Jamesa.

"Prawie każda odnosząca sukcesy osoba ma wznoszące się pismo. Ludzie, którzy mają dużo energii i są entuzjastyczni mają wznoszące się pismo."

Niezwykle istotne jest "wielkie O", które znajduje się na końcu podpisu. Symbolizuje ono koszykówkę. Nie jest to przypadkiem nawet jeśli James może myśleć, że to po prostu podpis, bo nasz podpis reprezentuje to kim jesteśmy. Przechylenie pisma w prawo sugeruje natomiast, że będą nim kierowały emocje. I wcale nie oznacza to, że skieruje swój wzrok na swój rodzinny stan:

"Ma w sobie tę siłę, która każe mu być największą gwiazdą. Chociaż kieruje się emocjami, pójdzie tam, gdzie ma szansę wywrzeć największy wpływ i być największą gwiazdą."

Odrobinę nadziei do serc kibiców Chicago Bulls sączą natomiast herbaciane fusy. Tanya Lester, która czyta z fusów już od 15 lat i mieszka na wyspie 3 godziny drogi od Vancouver zaznacza, że jest obiektywna, bo nie ma pojęcia ani o LeBronie, ani o koszykówce. Po spożyciu herbatki w kubku jak, nomen omen, byk widnieje dom nad jeziorem Michigan.

Sprawa nie była jednak jasna od samego początku. Na brzegach kubka wyraźnie widać, że LeBron nie chce przesadnie komplikować sobie życia. Po drodze do wnętrza kubka sprawa powoli się jednak wyjaśniała. James ma lubić otwarte przestrzeni, więc nie będzie dobrze czuł się w klaustrofobicznym Nowym Jorku. Wizerunek domu pojawia się dopiero na dnie, co oznacza, że James podejmie decyzję dopiero pod koniec sierpnia. Czeka nas długie lato. Ostatecznym wyborem będzie jednak z pewnością Chicago.

"Jestem bardziej pewna niż kiedykolwiek, że LeBron James zdecyduje się podpisać umowę z Chicago."

Podobne wibracje związane z Chicago odnotowała wróżka Amanda na początku stawiania Tarota. Zadziwiające zważywszy na to, że również nie miała pojęcia kim jest LeBron. Kolejne karty szybko wykluczyły Cleveland. Ostateczny wybór padł na Nowy Jork:

"Zdecydowanie wygląda na to, że będzie myślał o Chicago, ale ostatecznie wyląduje w Nowym Jorku. (...) Jego przeznaczeniem było być tutaj w Nowym Jorku już 5 lat temu, ale wielu ludzi zakłóciło jego życie."

Metoda ostateczna, a więc rzucanie lotkami, przyniosła nieoczekiwane rezultaty. Największe szanse wydają się mieć Thunder i Spurs. Lebron James i Kevin Durant? O tym nie pomyśleliście prawda?

Swoją drogą ciekawe, co na tem temat myślą wróżki w Ohio...

Podziel się

MIAMI HEAT NURKUJĄ JESZCZE GŁĘBIEJ, ALE TO NADAL MOŻE BYĆ ZA MAŁO

środa, 30 czerwca 2010 0:28
Maciej Kwiatkowski

Na dzień dzisiejszy Miami Heat zostaje tylko strefa, 0-3,3-0. Mario Chalmers, Joel Anthony i Michael Beasley musieliby się nieźle nagimnastykować, bo oficjalnie to obecnie jedyni trzej zawodnicy jakich do dyspozycji ma Erik Spoelstra.


Heat dokonali dwóch ruchów dzisiejszego dnia. Najpierw wykorzystali opcję pozwalającą zwolnić Jamesa Jonesa i zamiast 4.7 mln dolarów, które miał dostać w przyszłym sezonie, w zarobkach pozostanie im tylko 1.9 miliona. W drugim ruchu - być może mając na uwadze ostatnie sugestie Chrisa Bosha - niespodziewanie postanowili przedłożyć ofertę kwalifikacyjnego kontraktu dla Joela Anthony'ego. Niespodziewanie, bo Anthony został już nawet wykreślony z tabeli kontraktów na stronie HoopsHype, po tym jak źródła z Miami podawały, że Heat zostawią go jako niezastrzeżonego wolnego agenta.

Na chwilę obecną Heat mają 43.1 mln dolarów "przestrzeni", zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich drużyn ścigających się o to kto w czwartek rano o szóstej naszego czasu będzie mieć jak najmniej w kontraktach na 2010/11. Pierwszy rok maksymalnej umowy dla topowych wolnych agentów wyniesie najprawdopodobniej 16.6 mln dolarów, więc Heat pozostanie ok. 26.5 mln dolarów do podziału na LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha - jak zakłada jeden ze scenariuszy.. Heat nie mają szans, by dojść do momentu, w którym będą mieli na 3 maxy. W dodatku kontrakty jakie mają nie wystarczą, aby zaproponować sign-and-trade z udziałem Bosha, więc może ja czegoś nie wiem, ale jeśli Heat nie znajdą do 8 lipca chętnego na umowę Beasley'a, to super-zespół w Miami raczej nie powstanie (a to nadal będzie za mało, choć już bardzo blisko 3 maxów). Oczywiście Wade, James i Bosh mogliby zgodzić się na niższe kontrakty, ale czemu? W ich przypadku (James, Bosh) to byłaby i tak rezygnacja z 6-letnich umów na korzyść o rok krótszych. Czemu też James miałby trafić do Miami gdzie grałby w cieniu lokalnej legendy Wade'a i czemu Bosh chciałby być trzecią opcją w takim zespole? Czemu David Stern nie wprowadzi dwóch piłek? Z drugiej strony to jednak ja typuję "Kwadratowy diament" w Chicago, ale już pomijając Jamesa, chciałbym zobaczyć duet Boah - Bosh i Joakim Noah. Gdy myślę o nim za dużo, ten duet jawi mi się jako idealny na pozycjach 4/5.

Wg mnie Miami lepiej wyjdzie kontraktując Bosha lub Amar'e Stoudemire'a i wydając pozostałą kwotą na kilku zawodników. I jakoś myślę, że Pat Riley też myśli o tym w podobny sposób. Wade plus Bosh (Amar'e) plus role-players, to może w zupełności wystarczyć, by Heat stali się kandydatem do tytułu.

Podziel się

NEW JERSEY NETS ODDALI YI JIANLIANA I WYPRZEDZILI CHICAGO BULLS

wtorek, 29 czerwca 2010 19:52
Maciej Kwiatkowski

Jak podają rozmaite źródła, New Jersey Nets oddali Yi Jianliana do Washington Wizards w zamian za Quintona Rossa. Nets wysyłają też do Waszyngtonu 3 mln dolarów w gotówce. Teraz z Michaiłem Prochorowem przy sejfie mogą robić to ot tak sobie.


To zabawne, ale jeszcze w lutym Wizards pomogli Cleveland Cavaliers, oddając Antawna Jamisona w zamian za kończące się kontrakty. Teraz ci sami Wizards pomagają Chicago Bulls (Kirk Hinrich) i Nets, aby ci mieli większe możliwości przechwycenia LeBrona Jamesa z Cleveland

Ross w przyszłym sezonie zarobi ok. 1,1 mln dolarów, o ile nie odstąpi od kontraktu, a obecnie nic nie wskazuje na to, że miałby to zrobić. Yi natomiast otrzyma ok. 4,1 mln dolarów, czyli ok. 3 mln dolarów więcej. Wizards mogli przyjąć taką różnicę w kontraktach ponieważ byli i teoretycznie nadal są poniżej salary-cap.

Dzięki tej wymianie i według moich wyliczeń Nets będą mieć dokładnie 29,989,807 dolarów do wydania na wolnych agentów, o ile salary-cap wyniesie prognozowane 56,1 mln dolarów. Jest jeszcze możliwość, że Nets przekonają Rossa do odstąpienia od kontraktu, proponując mu jacht i roczne wczasy na Karaibach.

W tej chwili Nets "12-70" mają minimalnie więcej niż Bulls (29.2 mln) i w czwartek jako pierwsi zapukają do drzwi domu Jamesa.

Potencjał Yi? Przeszedł szybką drogę od zostanie szóstym pickiem draftu, przez bycie handlowanym za Richarda Jeffersona, aż po wymianę za Quintona Rossa i Nets musieli jeszcze dopłacić.

1. Miami Heat - 41,1 mln dol. (bez kontraktu Dwyane'a Wade'a)
2. New York Knicks - 32,3 mln dol.
3. New Jersey Nets - 30,0 mln dol.
4. Chicago Bulls - 29.2 mln dol.

Przewiduje się, że potrzebne będzie 33,66 mln dol., by mieć na dwa maksymalne kontrakty Jamesa, Wade'a, Chrisa Bosha.

Podziel się

PROTOKOŁY MĘDRCÓW NBA W MIAMI?

wtorek, 29 czerwca 2010 18:54

Image and video hosting by TinyPic

źródło: SI

Przemek Kujawiński

- Dwyane, co będziemy robili dzisiaj w nocy?
- Dokładnie to samo, co robimy każdej LeBron, opanowywać świat!

Jeśli do tego dojdzie i powstanie nowa "wielka trójka", to o zrobienie filmu na podstawie tego spotkania będą się zabijały wszystkie wytwórnie. Wade, James i Bosh spotkali się w zeszłym weekend w Miami by przedyskutować swoje plany i rozważyć możliwość połączenia swoich sił i stworzenia jednego super-koszykarza. Przynajmniej do takich informacji dotarł ESPN. Panowie nie chwalili się tym na prawo i lewo, być może obawiając się reakcji Davida Sterna, a być może dlatego że nie ma czego komentować.

Tego, czy koszykarze doszli do jakiegoś konsensu dowiemy się po 1 lipca. Oczywiście miejscem wspólnej gry miałoby być Miami, gdzie Pat Riley zdołał uzbierać niezłą sumkę (do trzech kontraktów maksymalnych brakuje jeszcze tylko odesłania gdzieś Michaela Beasleya), a kto wie czy sam nie powróci by dorzucić swoją głowę do powstającej hydry. Póki co Steven Smith zdążył już w poniedziałek rano ogłosić oficjalnie, że sprawa jest już prawie pewna. Jeszcze dalej poszedł dziś Ira Winderman z South Florida Sun Sentinel, który powołując się na źródła zbliżone do Wade'a pisze, że panowie w razie potrzeby zrezygnują z maksymalnych kontraktów i podzielą się pieniędzmi.

W tym samym czasie agent Wade'a i Bosha Henry Thomas zakasował wszystkich twierdząc, że takowego spotkania nie było, bo Dwyane w tym czasie był po prostu w Miami nieobecny. Zepsuł tym samym piękne wizje, w których Chris, LeBron i Dwyane siedzą nad mapą świata dzieląc strefy wpływów...

Resztę zostawiam naszym niezastąpionym fanom teorii spiskowych.

Wade dostarczył też Patowi Riley'owi swoją listę życzeń, a więc zawodników, których chętnie widziałby w barwach Heat w przyszłym sezonie. Ktoś chce się założyć jak brzmi pierwsze dwa nazwiska na liście?

"Powiedziałem im, co chciałbym, żeby się wydarzyło, ale to to, że czegoś chcę, nie oznacza, że to dostanę. (...) Mi nie chodzi o pieniądze. Chodzi o wygrywanie."

Jeszcze tylko kilkadziesiąt godzin i się zacznie. Tylko kilkadziesiąt godzin.

Podziel się

NOWE STROJE I PARKIET WOJOWNIKOW

wtorek, 29 czerwca 2010 18:40
Rafał Niewiadomski

O ile w kwestii wolnych agentów wciąż wiemy niewiele o tyle w kwestii tego jak będzie wyglądal przyszły sezon od strony strojów i pomalowania parkietów już wiemy więcej. W Oracle Arena podczas Wieczoru Draftowego Wojowników wyłożono parkiet w hali, dzięki czemu kibice zobaczyli jak ładnie został pomalowany. Na takim parkiecie będą własnie biegali w przyszłym sezonie gracze Warriors.

Jest żółto, jest prosto. Jak dla mnie bomba. Są tez przecieki fotek nowych strojów. Tak jak się spodziewałem, numer tak jak kiedyś jest w kółku. Liczyłem na większy old-school, stroje jednak są w serek ale przynajmniej są proste. Choć moim zdaniem chyba są jednak zby uproszczone i dizajnerzy nie poszli w tym kierunku, w którym chciałbym by poszli. Choć ostatnio mieli tendencje do przesadzania (Timberwolves, Hawks), więc może to i dobrze. Tak będą prawdopodobnie wyglądać w sezonie 2010/11 koszulki wojowników:

Za czujność i podesłanie linków wielkie dzięki dla Pepisa!
Podziel się

PAU GASOL ŚPIEWA DLA ETIOPII

wtorek, 29 czerwca 2010 18:13
Przemek Kujawiński

Pau Gasol jest dla mnie jedną z najciekawszych postaci w NBA. Być może, dlatego że na tle większości graczy NBA jest po prostu... inny. Pewnie to kwestia kultury i biogarfii, ale jest mi dużo bliższy niż inne gwiazdy ligi. To tak na marginesie. Przechodząc do sedna. Gasol, poza koszykówką, posiada też inne talenty. W ramach pomocy dla Etiopii wykorzystał swój talent muzyczny. Ponoć za młodu grywał całkiem nieźle na pianinie, teraz jednak przerzucił się na śpiew:
 


A tutaj solo:


Nie ukrywajmy na tle swoich kolegów z ligi wypada całkiem nieźle. Miał to zresztą okazję już jakiś czas temu pokazać:


 A na koniec życiowa rola Pau. Jedynym powodem, dla którego Ron Artest wciąż jeszcze nie wpadł na pomysł by nagrać kawałek z Gasolem jest to, że jeszcze nie widział tego kawałka:


Podziel się

PHIL JACKSON WCIĄŻ SIĘ WAHA

wtorek, 29 czerwca 2010 1:33

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

Phil Jackson wciąż nie zdecydował, czy pozostanie na stanowisku trenera Los Angeles Lakers by walczyć o swoje 12 mistrzostwo. Podczas spotkania z gubernatorami zachodnich stanów powiedział, że czeka na opinie lekarzy, którzy mają określić, czy jego zdrowie jest na tyle dobre by był w stanie wytrzymać trudy całego sezonu. Paradoksalnie więc możemy być świadkami sytuacji, w której Phil Jackson odejdzie z zespołu by nie doszło do sytuacji, w której mógłby go opuścić.

Jak sam mówi musi mieć pewność, że przetrwa cały sezon, bo nie chciałbym opuszczać drużyny, tak jak zmuszony był to zrobić George Karl.

"Moje troski są jasne. Nie chcę by stało się to, co wydarzyło się z Denver i Georgem Karlem."

Następne dwa miesiące ma zamiar spędzić w swoim domem nad jeziorem w Montanie niedaleko Parku Narodowego Glacier. Swoją drogą okolica wygląda całkiem zachęcająco. Co więcej po sezonie zwyczajowo odpocznie też od samolotów i uda się tam drogą lądową.


Tymczasem z innych "trenerskich niusów" Byron Scott zapowiedział, że chciałby trenować Cleveland Cavaliers. Nie jest przy tym istotna dla niego decyzja Phila Jacksona, która być może otworzyłaby mu drogę do ławki Lakers (co podobno jest jego marzeniem), ani to czy w Ohio zostanie LeBron James. Scott mówi, że nie czeka na nikogo i na nic poza oficjalną propozycją ze strony Cavaliers.

"Przyjąłbym tę pracę nawet bez LeBrona. Choć mają duże szanse by go zatrzymać. Bez niego prawdopodobnie z 60 zwycięstw zeszliby do 30. Wciąż jednak byłaby to lepsza praca niż, kiedy zaczynałem w New Jersey i Nowym Orleanie."

Byron Scott znów w roli trenera? Jestem za. Wrócił Avery Johnson, teraz niech wróci Scott. Czekam jeszcze tylko na dzień, gdy Jeff Van Gundy odwiesi mikrofon na kołek i wróci do ligi.

Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 767 430  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18767430

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0