Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 421 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


PODPOWIEDŹ OD NIKE: RONDO POJEDZIE DO TURCJI?

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 21:14


Maciej Kwiatkowski


Nike's World Basketball Festival - tak dokładnie nazywa się impreza, która w dniach 12-15 sierpnia odbędzie się w Nowym Jorku. Wezmą w niej udział koszykarskie reprezentacje Brazylii, Chin, Francji, Portoryko i oczywiście USA. Nie będą to tylko mecze, ale różnego rodzaju eventy mające popularyzować koszykówkę oraz mistrzostwa Świata i udział w nich Amerykanów. Nie bardzo wiem co robią tam koszykarze brazylijscy, ponieważ w ostatni dzień festiwalu w akcji będzie można zobaczyć tylko USA vs Francja oraz Chiny vs Portoryko.

UPDATE: 12-13 Brazylia zagra z Chinami i Portoryko (dokładniejszy plan sierpniowych sparingów finalistów MŚ rozpisał Jakub Wojczyński na PolskiKosz)


Najciekawszym aspektem tego postu - chyba, że czyta nas ktoś w Nowym Jorku - jest chyba fakt, że Nike reklamuje tą imprezę plakatami z Yi Jianlianem, Andersonem Varejao, Kevinem Durantem i Rajonem Rondo (prócz nich są jeszcze starzy bywalcy LeBron James, Dwyane Wade, Carlos Boozer). Pierwszych trzech ma pewny udział w mistrzostwach, ale Rondo? Swoją drogą grafiki są znakomite. Więcej na oficjalnej stronie amerykańskiej kadry - www.usabasketball.com




Podziel się:

komentarze (15) | dodaj komentarz

TEAM USA ZBIERA SIĘ WE WTOREK W NOWYM JORKU

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 20:34
Maciej Kwiatkowski

Kevin Durant napisał dziś na swoim twitterze, że wieczorem wskakuje w samolot i leci do Nowego Jorku. Podobnie uczyni czternastu innych reprezentantów USA. Wrócą do domu dopiero za pięć tygodni.

We wtorek w Nowym Jorku rozpoczyna się drugi obóz przygotowawczy Team USA. Potrwa pięć dni, a jego ukonorowaniem będzie niedzielny sparing z reprezentacją Francji (bez Parkera, M.Pietrusa, Noaha, Beauboisa). Dzień później Amerykanie pożegnają się z Mike'm D'Antoni'm i odlecą do Madrytu, gdzie będą kontynuować przygotowania przed MŚ w Turcji, które rozpoczną się 28 sierpnia.

Z piętnastu zawodników jacy przybędą "na kadrę" niektórzy zostali poinformowani przez Jerry'ego Colangelo, że ich gra w Turcji stoi pod znakiem zapytania. Colangelo ma czas do 26 sierpnia, aby wybrać turniejową dwunastkę. NBA.com spekuluje dzisiaj, że wybór zostanie dokonany spośród grupy: Eric Gordon, Rajon Rondo, Russell Westbrook, Danny Granger, Jeff Green. Nie wygląda to na jakiś 'news', czy potwierdzoną informację, ale autor tekstu wymienił właśnie pięć tych nazwisk.

Zanim wrócimy na chwilę jeszcze do spraw kadrowych... Na obozie w Las Vegas Amerykanie dopiero budowali chemię między zawodnikami, z których zdecydowana większość nie miała wcześniej okazji reprezentować USA na turniejach międzynarodowych. Mecz sparingowy Blue/White pokazał, że przed kadrą jeszcze długa droga: 34 straty, 36 asyst w 40 minut. W Vegas sztab Mike'a Krzyzewskiego rozpoczął wprowadzanie prostych zagrywek, opartych głównie na zasłonach na piłce. W Nowym Jorku mają dojść dodatkowe rzeczy plus przede wszystkim ma rozpocząć się proces krystalizowania rotacji.

Pewniacy? Z pewnością Tyson Chandler na pozycji centra. JaVale McGee musi wypaść przynajmniej przyzwoicie, bo w zasadzie z braku innych opcji wydaje się mieć też zapewnione miejsce. Kevin Durant będzie w kadrze na pewno. A jeśli będzie Durant, to pojawi się też w niej Russell Westbrook. Weterani Chauncey Billups i Lamar Odom to kolejne nazwiska. Stawiam też, że pewniakiem jest Andre Iguodala jako główny obrońca na pozycjach 2/3. Pozostała siódemka (Rajon Rondo, Derrick Rose, Eric Gordon, Stephen Curry, Danny Granger, Jeff Green, Kevin Love) walczyć będzie o cztery miejsca. Wasze typy? (tidbit: możecie oczywiście zaznaczyć max 3 nazwiska, potem wcisnąć 'vote')




 



Podziel się:

komentarze (11) | dodaj komentarz

ZNOWU MNIE NASZŁO... I LOVE THIS GAME!

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 19:54
Rafał Niewiadomski

Po obejrzeniu takich filmików, nie ma opcji żebym zaraz nie wyszedł porzucać do kosza...

 

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (17) | dodaj komentarz

BUŁGARIA - POLSKA 74:70. LINE-UPY, PLUSMINUS, ROZKŁAD RZUTÓW

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 12:51
Maciej Kwiatkowski

Dwa lata temu podczas ME w piłce nożnej zostałem oskarżony przez jednego z moich kolegów o to, że nie zgadzam się z faktem, że Polacy zremisowali z Austrią niesprawiedliwie. Pokój był mały, telewizor również, atmosfera gęsta i w tym gąszczu zakrapianym procentami odważyłem się wyjść z tezą, że nie zasłużyliśmy, aby ten mecz wygrać. Rozpętała się gorąca debata, mój kolega znalazł wokół siebie grono mu potakujące. Wyszedłem z tego cało i już nigdy potem nie dyskutowałem o strategii w piłce.

Zadawałem tylko pytania, jak np "Co takiego taktycznie robi Diego Maradona z argentyńską piłką, że grają tak dobrze?" (zanim odpadli z MŚ), odp. "Swoją charyzmą odwraca uwagę mediów od piłkarzy".

Chodzi mi o to, że od tamtego czasu zapytany o zasadniczą różnicę między piłką, a koszykówką, odpowiadam - w piłce nie zawsze wygrywa lepszy, kosz jest w tym aspekcie bardziej wymierny. Oczywiście miałem już starcia z obrońcami piłki, którzy wpierali mi tezy "w tym tkwi piękno tego sportu". No ale tak też pewnie kibice niemieccy tłumaczyli synom Albionu nieuznaną bramkę na 2-2 podczas MŚ.





Wczoraj w Sofii nasza reprezentacja przegrała mecz, przez którego zdecydowaną większość była po prostu lepsza. Co więcej, oglądałem to spotkanie znając już wynik i czekałem na "dramat, hańbę, porutę" w czwartej kwarcie - stratę 14 punktów przewagi, stracone 30 punktów w 10 minut. Czekałem, aby zobaczyć czasy upodlenia, wstydu, deklasacji...

Nic takiego nie miało miejsca. Mecz, który przegraliśmy w czwartej kwarcie, przegraliśmy tak naprawdę wtedy, gdy nie potrafiliśmy powiększyć przewagi z 14 do 20 punktów. Powinniśmy byli to zrobić, ale zatrzymywały nas przeróżne straty, jak ta gdy Łukasz Koszarek i Michał Chyliński nie potrafili sobie podać piłki stojąc 2 metry od siebie, albo gdy Koszarek wjeżdżał pod kosz i rzucił piłkę między stojących trzy metry od siebie na dystansie Thomasa Kelatiego i Dardana Berishę. Były też momenty, w których Bułgarzy bronili nas otwarcie i bezczelnie  na 3/4 boiska (jak mogli, mieliśmy przecież tylko jednego rozgrywającego!), aby w kolejnej akcji obronnej dać nam chwilę pozornego luzu i potem naskoczyć na nas tuż za połową (bydlaki). Punkty dla bułgarskiego szkoleniowca, ponieważ te momenty w końcówce trzeciej kwarty okazały się być punktem zwrotnym tego spotkania.





W czwartej kwarcie straciliśmy 30 punktów, ale co chciałem przedstawić/przypomnieć poniżej - nie było tak, że nasi koszykarze biegali w obronie z odciętymi głowami:

55-46  Łukasz Koszarek traci piłkę dwa metry za linią połowy, nie pierwszy raz zawodzi ball-handling. Sunie kontratak Bułgarów, punkty.

56-48  Dardan Berisha w sobie znanym stylu wpada z dystansu na 4-5 metr i nie bardzo wie co zrobić. Strata, kolejny kontratak Bułgarów. Nie oglądałem Berishy w sezonie 2009/10, może widziałem raz, ale z tego co widzę na kadrze to Marcin Gortat powinien wykraść z Orlando i sprezentować swojemu młodemu koledze szkoleniowy mix nagrań J.J.'a Redicka. Zwłaszcza tych, gdy trzeba podjąć decyzję: rzut z półdystansu, odegranie na obwód czy wejście do końca. Gdy Berisha wychodzi po picku, w koźle, przypomina królika usiłującego przebiec przez autostradę.

56-51 Bardzo dobra rotacja Polaków. Co z tego, Bułgarzy trafiają trójkę przez ręce. Czasem bywa i tak.

56-54 Marcin Gortat nie wychodził w tym meczu wysoko, aby bronić picki. Przez większość meczu było to rozsądne (punkty dla Griszczuka), Bułgarzy grali picki bardzo często, starając się wyciągać MG13 - dobre zasłony ich wysokich możnaby jednak policzyć na palcach jednej ręki. Zwykle Koszarkowi czy Kelatiemu udawało się przedrzeć. Tym razem Filip Videnow znalazł kilka centymetrów miejsca i Bułgarzy wrócili do meczu po rzucie za 3.

58-57 Georgiew, pisałem o nim przed meczem, pamiętając go jako wielkiego, nieruchawego drwala. Tymczasem Georgiew wyciąga Gortata na 6 metr, robi pompkę, mija, Maciej Lampe dochodzi za późno i choć Gortat wraca szybko, aby zablokować rzut, to Georgiew sprytnie kończy dwutaktem o deskę, omijając rękę MG13. Georgiew trafia też w tym meczu dwa razy z 5-6 metra - Gortat nie wychodzi za nim. Zawiódł skauting?

58-60 Lewa ręka Thomasa Kelatiego. Lay-up, piłka nawet nie dotyka obręczy. Zbiera ją jeden z obrońców Bułgarii, i szybko uruchamia kontratak...

60-63 Chyliński kontra Widenow. Widenow nie potrzebuje czasem więcej niż zobaczyć prześwit. Tym razem Chyliński spodziewa się chyba picku, odsuwa się dalej niż na pół metra, to za dużo miejsca dla Widenowa, celna trójka.

65-67 Chwilę po znakomitej akcji, po której Maciej Lampe znajduje w lewym rogu niepilnowanego Beris, a ten trafia za trzy - Gortat ponownie nie wychodzi wysoko do picku, Bułgarzy znowu nie potrzebują wiele miejsce i Earl Calloway trafia za trzy. Gdzie jest Łukasz Koszarek? Przebija się przez zasłonę i prawie kładzie Calloway'owi rękę na twarzy.

65-70 Chyba jedyna sytuacja w drugiej połowie, w której nasza obrona stoi i patrzy. Bułgarzy egzekwowali swoje zagrywki dużo płynniej niż my, mając większą ilość zawodników próbujących gry po dryblingu. Do tego już w pierwszych momentach akcji usiłowali zmienić krycie Polaków grając picki. Kiedy decydowaliśmy się na to - niski gracz oddawał piłkę i zbiegał do linii końcówej, ciągnąc za sobą naszego wysokiego. W tym samym czasie szedł drugi pick i nasz wysoki nie bardzo wiedział czy ma zostać na pomocy, czy biec do rogu za Bułgarem - zwykle wybierał to drugie, ale Bułgarzy naprawdę mocno się starali, aby broniło się nam jak najciężej. W tej akcji Bułgar ma czystą trójkę na przeciw kosza, czterech naszych graczy stoi 2-3 metry od niego i nie bardzo wiemy co się dzieje. Deklasacja, hańba, wstyd - ok, w tej jednej akcji.

I choć broniliśmy dobrze, czy nawet bardzo dobrze w trzeciej kwarcie, gdy na parkiecie był Filip Dylewicz, to spotkało nas to co już nie raz widzieliśmy - pod koniec trzeciej kwarty nie docisnęliśmy pedału gazu, Bułgarom wpadło kilka wielkich rzutów (trafili 6 trójek z rzędu w 4q) przez ręce i przegraliśmy mecz, który wygralibyśmy 8 na 10 razy. Czasem tak bywa. Mieliśmy jednak długie momenty, gdy graliśmy swoją najlepszą koszykówkę w tych eliminacjach.

PLUS MINUS

 +6 Dylewicz
 +4 Chyliński
 +1 Kelati
 -2 Gortat
 -3 Hrycaniuk
 -4 Majewski
 -4 Koszarek
 -7 Berisha
 -9 Lampe


Podziel się:

komentarze (26) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: CLEVELAND CAVALIERS 2009-10

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 11:15

MVP MAGAZYN #10 W SPRZEDAŻY OD 9 SIERPNIA

niedziela, 08 sierpnia 2010 12:05

 

Już w poniedziałek do kiosków i EMPiK-ów w całej Polsce trafi kolejny, już 10 numer MVP Basketball Magazynu. Co w tym numerze?


Obszerne sprawozdanie z najlepszego w historii NBA off-seasonu, relacja z Marcin Gortat Camp 2010, Lato 2011 czyli możliwy lockout i najciekawsi wolni agenci, Giganci w izolacji, historia "Wielkich Trójek" które do tej pory zdobywały mistrzostwa, historia trenera Johna Woodena oraz przypomnienie kariery "Pistol Pete'a" Maravicha. Nie zabraknie tradycyjnie rubryk autorskich, stałych działów, konkursu i plakatu (Kobe Bryant/Kevin Durant).


Więcej informacji znajdziecie na stronie www.mvp-magazyn.pl

 

 



Podziel się:

komentarze (31) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: CHICAGO BULLS 2009-10

niedziela, 08 sierpnia 2010 12:01

TRACY MCGRADY W DETROIT PISTONS?

niedziela, 08 sierpnia 2010 11:45

 

W sobotę wieczorem wyszło na jaw, że Detroit Pistons prowadzą rozmowy na temat kontraktu z Tracy'm McGrady'm. Miałaby to być jednoroczna umowa za minimum dla weterana (1.3 mln $).

"T-Mac" próbował swoich sił w treningach pokazowych dla Los Angeles Clippers oraz Chicago Bulls, ale nie udało mu się uzyskać angażu z powodu braku dobrej formy i widocznych problemów zdrowotnych.

Joe Dumars, Generalny Menedżer Detroit Pistons, chce porozmawiać z McGrady'm na kilka tematów, m.in. o jego zdrowiu i chęci gry z ławki rezerwowych, a następnie zobaczyć go na parkiecie. Nie wykluczone, że po weekendzie - jeśli ten zrobi na nim wrażenie - przedstawi mu propozycję kontraktu.

"Interesujemy się nim. Będziemy rozmawiać przez cały ten weekend."
- zdradził Dumars.

"Tłoki" od wielu lat interesowały się 31-latkiem, ale z powodu częstych kontuzji i problemów ze zdrowiem nie odważyły się na transfer z jego udziałem. Teraz były gwiazdor Magic i Rockets jest wolnym agentem, gotowym do gry za minimum dla weterana. To bardzo dobra wiadomość dla Pistons, którzy nie chcą obciążać budżetu klubu i przekraczać poziomu luxury tax w przyszłym sezonie (70.3 mln $).

W sezonie 2009-10 Tracy McGrady zagrał w 30 meczach (6 w Rockets i 24 w Knicks) i zdobywał średnio 8.2 punktu, 3.3 asysty, 3.1 zbiórki i 0.5 bloku i przechwytu w 22.4 minuty.


via Probasket.pl

 



Podziel się:

komentarze (13) | dodaj komentarz

JAMES PODZIĘKOWAŁ CLEVELAND

niedziela, 08 sierpnia 2010 0:47


Marek Dziuba

Zaczęło się od "Decyzji" i słynnego przeniesienia talentów do South Beach. Potem był - napisany znajomą czcionką z Worda - list Dana Gilberta. I złość fanów Cleveland, której nie sposób opisać. James is gone - w kinach od 22 sierpnia. To tylko highlight.

Z tym kinem to naturalnie żart, choć scenariusz całej sprawy znamy bardzo dobrze i możemy swobodnie powiedzieć: pożegnanie z obu stron pozbawione było jakiejkolwiek klasy.

Zydrunas Ilgauskas potrafił podziękować w lokalnej gazecie z Cleveland klubowi i całemu miastu. James do tej pory jedynie rodzinnemu Akron, w którym dzisiaj organizował tradycyjny charytatywny maraton rowerowy. Było to jego pierwsze publiczne wystąpienie w  Ohio, odkąd przeniósł się do Miami. Doszło na nim do pierwszego  sympatycznego gestu, a o dziwo reakcja około tysiąca zgromadzonych ludzi była... nadzwyczaj spokojna. Nie było buczenia, pewna grupa przyniosła nawet banner z napisem "LeBron, dzięki za wszystko".

James (w końcu) podziękował Cleveland, ale nie wspomniał nic o Cavs, choć wg. mnie mógł chociaż zwrócić się do byłych kolegów z drużyny:

"Do Cleveland i innych fanów w Północnym Ohio: dziękuję za ostatnie 7 lat."


To mało, ale takich słów brakowało, chociaż niewiele zmienią. Tak czy owak możemy już teraz uznać, że 2 grudnia  (pierwszy od odejścia mecz LeBrona w Cleveland, o ile się pojawi) w żadnym wypadku nie będzie  przypominać atmosfery z maratonu rowerowego. Następnego dnia pewnie ponad połowa kibiców odwiedzi lekarza z bólem gardła, ale po skromnym dziękuje' buczeć może będzie kilku mniej. Pomińmy tu od razu osoby odpowiedzialne za sprzedaż w biletów w "The Q".

Tymczasem w Miami mają inny problem. Ostatnio  zastanawiają się nad tym czy... LeBron będzie mógł grać w swojej ukochanej opasce na głowie.

Pat Riley znany jest z tego, że ma własne, niepisane zasady, a wśród nich figuruje coś takiego, jak zakaz nakładania headbandu bez powodu. Przekonali się o tym Smush Parker czy Quentin Richardson, wyjątkiem był Jermaine O'Neal (powód? miał taką potrzebę). Ira Winderman z Sun Setinel pisze:


"LeBron będzie mógł ubierać co mu się podoba, być może nawet kapelusz. [...] Jeśli zechce to swoją opaskę będzie miał i Erik Spoelstra."

Nie pozostaje mi nic innego, jak zakończyć ten typowo sierpniowy post trafnym fragmentem komentarza, jakiego udzielił Trey Kerby z Ball Don't Lie:

"LeBron na pewno będzie grał w opasce w przyszłym sezonie. I tak będzie najlepiej. Dobrze mu pasuje. Widzieć go bez opaski to jak zobaczyć Gene'a Simmonsa bez makijażu. Gdy James nie ma na  głowie opaski zdajemy sobie sprawę jak staro już wygląda i jak bardzo cofnęły mu się włosy, odkąd jako nastolatek trafił do NBA." 


Podziel się:

komentarze (24) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: CHARLOTTE BOBCATS 2009-10

sobota, 07 sierpnia 2010 22:24

Licznik odwiedzin:  17 059 964 (wersja testowa)

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u