
źródło: ESPN
Maciej Kwiatkowski
Maciej Kwiatkowski
I nie tylko... Wybiera też swoją ulubioną piątkę spośród aktualnie grających. Zgadzacie się z jego piątką wszechczasów? Ja każdego dnia mam innego silnego skrzydłowego w tym składzie, ale pozostałych czterech to pewniak. Tak więc dziś zgodze się z Jamesem. Jak zauważył już JE Skeets na BDL - LeBron dobrze też wybrnął, gdy mówił o trenerze tej najlepszej aktualnie piątki.
A propos rozszerzonego wideo wywiadu z Billem Russellem, który miałem nadzieję, że wrzucę jak najszybciej. Michał Michalec, operator który to wszystko nagrywał wyjechał na zasłużone wczasy, ale ma wrócić do tego piątku i podeśle mi całość.




żródło: http://nba.com
Poprzednie PODPISZ ZDJĘCIE - PROSZĘ ZABIERZCIE IM TAŚMĘ....


źródło: fashionableent.com
Piotr Kolanowski
Po wielu dniach posuchy przyszła pora „rozruszać" nieco nasz dział historyczny. Długo zastanawiałem o kim by tu szerzej napisać i zdałem sobie sprawę, że chyba ani razu nie przybliżyłem jeszcze sylwetki żadnego skandalisty NBA. Kiedy myśli się o największych „bad boys" w historii, od razu nasuwa się skład Detroit Pistons z lat 80-tych na czele z Billem Laimbeerem czy oczywiście Dennisem Rodmanem. Nie będę dziś jednak sięgał aż tak daleko w przeszłość. Skupię się za to na graczu, o którym niejako przypomniał mi przed kilkoma tygodniami Chris Webber w swoich „Fab Fives" na nba.com. Mam tu na myśli Isaiaha Ridera. C-Webb umieścił go jako jednego ze swoich 5 ulubionych (najlepszych) zawodników w historii klubu Timberwolves i po części ta decyzja wcale mnie nie zdziwiła, bo „JR" (jeśli zapomnieć na chwilę o jego ekscesach) naprawdę potrafił grać. Ale przy okazji napiszę jeszcze również, iż brak nawet najmniejszej wzmianki Webbera na temat Toma Gugliotty apropo T-Wolves to dla mnie już niemalże skandal.
Wracając jednak do Ridera... Jeżeli bowiem ktoś z Was uważa np. Rona Artesta czy Stephona Marbury'ego za postaci kontrowersyjne, to nie wiem co dopiero powie na jego temat. Notoryczne palenie trawy czy regularne aresztowania nie były żadną nowością w karierze Ridera. Zresztą to akurat nic w porównaniu do reszty jego wyskoków. Przykładowo w 2000 r. grając dla Atlanty Hawks zagroził ponoć swojemu klubowemu koledze Dikembe Mutombo, iż jego kumple „spuszczą mu łomot", za to że ten miał donieść władzom ligi, iż nie przestrzega programu antynarkotykowego. Thug life... Rider swój pierwszy areszt zaliczył jeszcze w czasach występów na słynnej uczelni UNLV. Wówczas Isaiah osobiście spuścił manto pracownikowi restauracji popularnej w Stanach sieci fast food Jack In The Box. Tego typu „akcji" było zresztą więcej. W trakcie sezonu 95/96 kopnął menadżerkę jednego z barów w Minneapolis.
Z drugiej strony Rider był bardzo utalentowanym i niezwykle efektownym zawodnikiem. Już w drugim roku występów w NBA przekroczył średnią 20 zdobywanych punktów w każdym spotkaniu. Szczerze przyznam, że naprawdę lubiłem patrzeć na jego grę. Był szybki, silny, miał niezły rzut, a przede wszystkim był obdarzony bajecznym wyskokiem. Kiedy rozpoczął swoją przygodę z NBA w 1993 r. jako piąty numer tamtego draftu zapowiedział, że wygra konkurs wsadów podczas All-Star Weekend w Minneapolis i słowa dotrzymał (zresztą w piekielnie dobrym stylu). Latem 1996 r. władze T-Wolves straciły do niego cierpliwość i został oddany do Portland za Billa Curleya, Jamesa „Hollywood" Robinsona (swoją drogą też niezłego dunkera) oraz dwa prawa wyboru w drafcie. Tam „JR" znacząco przyczynił się do powstania trwającej przez wiele kolejnych lat opinii, iż zespół z Portland to największe zbiorowisko „gangsterów" w lidze. Wtedy występowali tam także Rasheed Wallace czy Damon Stoudamire, u którego w bagażniku policja znalazła kiedyś ponad 4 kg marihuany, o ile dobrze pamiętam. Rider szybko zadomowił się w stanie Oregon i już kilka miesięcy po transferze (dokładnie 30 października tamtego roku) został aresztowany za posiadanie narkotyków. W sumie przez okres 3 sezonów w barwach Blazers (z czego ostatni z nich skrócony do 50 meczów - 98/99) JR był zawieszany 12 razy zarówno przez klub jak i NBA za różnego rodzaju wykroczenia. Przed kolejnymi rozgrywkami Rider przeniósł się razem z Jimem Jacksonem do Atlanty w ramach wymiany za Steve'a Smitha. Tam JR rozchulał się na dobre i przy okazji zaliczył jeden z najlepszych sezonów w karierze. Z marihuaną nie rozstawał się już nawet w dniu meczów. W końcu wyszło na jaw, że palił ją w pokoju hotelowym w Orlando. Gdy władze NBA dowiedziały się o tym, nakazały mu udać się na odwyk. Rider nie zamierzał jednak tego zrobić. Zgodził się dopiero po tym jak nałożono na niego karę 200 000 dolarów grzywny.
Oczywiście po zakończeniu tamtego sezonu drogi Hawks i Ridera się rozeszły. JR był wolnym agentem i mógł teoretycznie przebierać w propozycjach... Nie było ich jednak zbyt wiele. Mało kto bowiem chciał mieć w swoich szeregach takiego „troublemakera". Swoje zainteresowanie wyrazili przede wszystkim Miami Heat oraz Los Angeles Lakers. Rider zdecydował się w końcu wybrać grę w drużynie świeżo upieczonych mistrzów NBA. Sezon w barwach Lakers przebiegł stosunkowo spokojnie, być może za sprawą doświadczonego w relacjach z trudnymi charakterami Phila Jacksona. Mimo dobrej postawy w fazie zasadniczej JR nie znalazł się jednak w składzie zespołu na playoffs. Nie przyczynił się więc bezpośrednio do obrony przez LA tytułu jednak oficjalnie został mistrzem NBA. Mimo chęci pozostania w Lakers Rider był zmuszony ponownie zmienić klub. Sezon 2001/2002 rozpoczął w barwach Denver Nuggets jednak tam szybko przypomniano sobie o jego skomplikowanej naturze. W rezultacie zwolniono go w grudniu po rozegraniu zaledwie 10 spotkań.
Od tego czasu Rider nie zagrał już w NBA. Co porabiał później? Łamał prawo na całego, a lista jego przestępstw jest naprawdę długa. Do „klasycznych" zarzutów typu posiadanie broni czy narkotyków, doszły m.in. porwanie, kradzież samochodu czy stosowanie przemocy. W sumie w ostatnich latach spędził w różnych więzieniach ponad 7 miesięcy. A co porabia Isaiah Rider obecnie? W wieku 38 lat planuje wrócić na koszykarskie parkiety! W mediach pojawiło się ostatnio kilka plotek na ten temat. Najbardziej realna wydaje się ewentualna opcja gry Ridera w lidze ABA w drużynie North Texas Fresh. Były jednak nawet (zdementowane już) spekulacje dotyczące NBA, a dokładnie New Jersey Nets. Jestem bardzo ciekaw czy uda się Riderowi powrócić do gry po tak długiej przerwie, nawet jeśli miałaby to być półzawodowa liga jak ABA, która poza nazwą i charakterystycznym kolorem piłki nie ma nic wspólnego ze swoją wielką poprzedniczką z lat 1967 - 1976. Ponoć JR od dłuższego czasu nie bierze już narkotyków (oprócz marihuany zażywał także kokainę) i generalnie wyszedł na prostą.
A Wy jak myślicie - uda się? Poniżej klip z grą Ridera „w pigułce". Polecam w szczególności tym, którzy nie mieli okazji wcześniej oglądać JR'a.

Jeszcze wczoraj w Cleveland wrzało: LeBron James i Shaquille O'Neal spotkali się po raz pierwszy oficjalnie od czasu, gdy Shaq dołączył do drużyny. Oficjalnie, nieoficjalnie - nie widzieli się tego lata zbyt często, jeśli w ogóle miało to miejsce, ale to nieistotne. Nie jestem jednym z tych, którzy ewentualnych problemów w koegzystencji tej dwójki szukałby akurat poza boiskiem. Bardziej mnie ciekawi czy ofensywa Cavs faktycznie stanie się przez to wszechstronniejsza, bo Shaq jak wiadomo nie tylko potrafi rzucać skutecznie jak nikt inny w lidze - potrafi też podawać jak mało, który wysoki w NBA. Shaq już zresztą dojrzał (w swoim wymiarze oczywiście), dorósł po burzliwych czasach LA Lakers i wie kto rządzi w Cavs i komu ma się podporządkować.

A jeśli wideo, by nie działało to tutaj je znajdziecie.

Licznik odwiedzin: 15 104 095
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | ||||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: