LeBron James, Dr. Dre i komik Affion Crockett w nowej reklamie słuchawek PowerBeats.

źródło: hiphoprec.com
Piotr Makulec
Dzisiaj ujawniono, czyja koszulka była najchętniej kupowaną w Europie podczas sezonu 2009-10. Tu bezkonkurencyjny okazał się Kobe Bryant, który wyprzedził LeBrona Jamesa oraz Dwyane'a Wade'a. W pierwszej 12. znalazło się aż sześciu zawodników z Europy.
TOP 15 najczęściej kupowanych koszulek zawodników NBA w sezonie 2009-10:
1 . Kobe Bryant
2 . LeBron James
3 . Dwyane Wade
4 . Pau Gasol
5 . Kevin Garnett
6 . Andrea Bargnani
7 . Jose Calderon
8 . Dwight Howard
9 . Dirk Nowitzki
10 . Tony Parker
11 . Danilo Gallinari
12 . Joakim Noah
13 . Chris Paul
14 . Paul Pierce
15 . Carmelo Anthony

Zabawimy się w typy? 23/7/8 marek
"Is it realistic? It's so tough in this day and age. I look up to Big O so much to be able to do that. Unbelievable feat. I don't believe it will ever be matched. It's very intriguing. You would love to make history, but it's not a goal of mine. My goal is to be a triple threat, not to average a triple-double. I know I can do that.''
- LeBron James sceptycznie o szansach na sezon ze średnimi na poziomie triple-double.
Andre Iguodala, Rajon Rondo, Derrick Rose, Josh Smith i Russell Westbrook porównują składy Chicago Bulls, w których grał Michael Jordan, z obecnymi zespołami NBA oraz z... Czyngis Chanem.

źródło: joeykittens.com
Sławek Mróz
A więc dysponujesz już ubiegłorocznym rankingiem, jako bazą do analiz przed draftem Twojej ligi fantasy. Dysponujesz, prawda? Ba, może i w małym palcu już masz niuanse takiego rankingu, jeżeli nie możesz się już doczekać rozpoczęcia sezonu i całkiem na poważnie chcesz roznieść w pył swą ligową konkurencję. Jeżeli dopiero startujesz z przygotowaniami, przypominam - zajrzyj stronę typu http://www.basketballmonster.com, określ system punktowania swojej ligi i analizuj wyniki skrupulatnie. Mogą się różnić znacząco od Twoich wniosków, wyciąganych na podstawie śledzenia meczów. Ba, poszczególne zestawienia mogą się znacząco różnić od siebie w zależności od przyjętego systemu punktowania! Dlatego przypominam też - ostrożnie z szacowaniem wartości graczy na podstawie często publikowanych w Internecie, prognozowanych rankingów. Są zazwyczaj bazowane na systemie roto (9 kategorii) i, same w sobie często kontrowersyjne, małą mają wartość w systemie fantasy points, najprostszym i często wybieranym przez początkujących.
Nowych adeptów fantasy basketu, oszołomionych przytaczanymi przeze mnie terminami, niezmiennie zachęcam do lektury archwiwalnych postów działu.
Ubiegłoroczne rankingi oczywiście należy skorygować według własnej oceny rozwoju graczy, zdrowia i innych wydarzeń pozaboiskowych. Jakich? A choćby zmian w składach. Takich jak najsłynniejsza tegoroczna opera mydlana w NBA.
Powyższy epitet, choć może do najbardziej pochlebnych nie należy, nieźle obrazuje to, co działo się właściwie już na długo przed zakończeniem minionych rozgrywek. A apogeum osiągnęło w lipcu i echa wydarzeń nie umilkną jeszcze długo. Ba, owocuje pokrewnymi newsami wśród których bywają całkiem zabawne, jak i nieco już nużące. Tak, jak nużyć mnie zaczęła w pewnym momencie sama saga zatytułowana "the decision".
Przyznać jednak uczciwie trzeba, że chłopcy zdrowo zamieszali, łącząc swe siły w Miami. Dużo nas wysiłku będzie kosztować ta "decyzja" i to nie tylko w postaci analizy nowego składu Heat pod kątem fantasy, ale i dziur wielkości krateru księżycowego, jakie przy okazji powstały w Cleveland i Toronto.
Nie powiem, kusi mnie taktyka pozyskania słynnego trio do jednej z moich drużyn fantasy i nazwania tejże "Miami Cheat" (jak to ktoś dowcipnie wymyślił na okoliczność anglojęzycznych analiz). Kusi tam, gdzie będę draftować w aukcji, bo tylko tak można pozyskać jednocześnie LeBrona Jamesa i Dwyane Wade'a. W cenach może nieco obniżonych, bo przecież panuje powszachna opinia, że w zbliżającym się sezonie oczekiwania statystyczne względem gwiazd Heat należy temperować, poparta różnymi mądrymi parametrami z USG% na czele.
Na ile prawdziwa ta opinia zdaje się być? Powróżmy z fusów... 29,7 punktu na mecz, jakie ostatnio padały łupem Jamesa, 26,6 (Wade) czy 24 (Bosh) to mało realistyczna prognoza, zwłaszcza w przypadku Krzyśka Bosha, typowanego w ciemno jako ten trzeci w kolejności dziobania. Nawet potencjalnie zwiększony pace factor niewiele tu pomoże. Bo przecież w kolejce po swój przydział strzelecki czekają też role players. Zwłaszcza skuteczni trzypunktowcy nie zostali sprowadzeni po to, by stać z boku i obserwować grę, a raczej po to, by seriami celnych rzutów z dystansu rozciągać obronę rywala i zniechęcać do podwojeń.
Statystyki to nie tylko punkty, więc może jednak nie będzie tak źle? Bo przecież mniej podwojeń to lepsza skuteczność, choć i mniej znacząca, skoro uzyskiwana przy mniejszej liczbie oddanych rzutów? Bo skuteczniejsi gracze w drużynie to szansa na dodatkowe asysty... dla tych, którzy mają piłkę w ręku. Kto to zazwyczaj będzie? James? Wade? Niektórzy próbują już dziś przewidywać, ale chyba za wcześnie na takie próby. Tym bardziej, że wśród tak wszechstronnych zawodników role na boisku mogą się zmieniać bardzo często. O ile zatem Spoelstra (czytaj: Pat Riley w porozumieniu z samym zainteresowanym) nie uprze się uczynić z LeBrona rozgrywającego na wzór i podobieństwo Magica Johnsona (takim doniesieniom nie do końca dowierzam), bezpiecznie będzie założyć, że asysty u obydwu zaliczą niewielki regres. Czy w przypadku Bosha będzie odwrotnie? Czy współpraca z tak efektywnym obwodem zaowocuje lepszymi statystykami w tej kategorii (2,4 przed rokiem)? Jeżeli nawet, to raczej nie od razu i nie w sposób drastyczny. Można za to nieśmiało liczyć na znaczące ograniczenie liczby strat u całej trójki, w efekcie rozproszonej defensywy i częstszej gry bez piłki.
Statystyki defensywne? O, tu jest iskierka nadziei. Zarówno Wade jak i James bardzo solidnie przechwytują i blokują. Tu wiele nie powinno się zmienić. Ba, może wręcz zmiany nastąpią, nieznacznie na plus? Bosh tytanem w tych kategoriach nigdy nie był i mam obawy, że tak pozostanie.
Wniosek? Nie uciekaj od słynnej trójcy w dniu draftu. Lepiej jednak upewnij się, że nie sięgasz po nich przedwcześnie, w oczekiwaniu osiągnięć statystycznych, do jakich zdążyli nas już przyzwyczaić. Uwaga ta dotyczy zwłaszcza Chrisa Bosha - to już nie gwiazda fantasy, teraz świetnie sprawdzi się w roli solidnego startera. Zwłaszcza na deficytowej pozycji centra, bo pewnie nadal taką pozycję będzie mieć przypisaną. Jeszcze bardziej ostrożnie traktuj pozostałych graczy Heat, spośród których w zasadzie tylko Mike Miller i (przy bardzo sprzyjających wiatrach) Mario Chalmers mogą okazać się warci Twojego zainteresowania.
Jeżeli myślisz beztrosko, że analiza dwóch osieroconych drużyn będzie prostsza, to spieszę co sił w nogach by wyprowadzić Cię z tego przeświadczenia. Bo i co my tu mamy? Mamy, jak już pisałem, dwie ogromne dziury w rotacjach Raptors i Cavs oraz masę statystyk do przejęcia. Przez kogo? No i tu zaczynają się schody.
Mo Williams i Antawn Jamison to naturalni kandydaci do liderowania w Cleveland, problem w tym, że nie wiadomo jak dotąd tak naprawdę, w jakiej wystąpią roli. W przypadku Mo wiemy przynajmniej tyle, że praktycznie może być pewny miejsca w pierwszej piątce. Konkretna pozycja i zadania mogą być uzależnione od skromnej osoby Ramona Sessionsa i jego postawy. Czy jako rzucający obrońca byłby Mo tak samo atrakcyjnym kąskiem dla nas? Niby i wcześniej spełniał taką rolę, gdy piłką bawił się LeBron. Ale tak z założenia, przy nieco bardziej klasycznym rozgrywającym? Nie zrozum mnie źle. To nie są jakieś dyskwalifikujące obiekcje, ale dla mnie mogą mieć znaczenie w dniu draftu. Podobnie jak nieuchronne zagęszczenie obrony rywala, zwolnionej z przerażającego obowiązku opiekowania się wiadomo kim. Tym bardziej, że i dotąd wysokie rankingi pana Williamsa jakoś subiektywnie nie do końca trafiały mi do przekonania. Będę też ostrożny w przypadku Jamisona, który przez lata był skarbem w roto i ogólnie bardzo solidnym graczem. Ten jednak w każdej chwili spakować walizki i trafić na ławkę do drużyny z tzw. aspiracjami mistrzowskimi. A i w Cavs wcale nie jest pewniakiem w rywalizacji o minuty na pozycji silnego skrzydłowego z młodym i perspektywicznym JJ Hicksonem.
Nieco łatwiej jest wskazać głównego beneficjenta w Toronto, tu bowiem zostali z ręką w nocniku, czyli z imponującym kontraktem Andrei Bargnaniego w ręku (nie, żeby akurat Cavs byli od podobnych trosk wolni, że wspomnę o uposażeniu pewnego Brazylijczyka). I siłą rzeczy Bargnani skazany jest na status go to guya, gwiazdy, alpha doga, czy jak go tam sobie nazwiesz. Dostanie tyle okazji do zdobywania statystyk, ile tylko zdoła udźwignąć. Czy zdoła udźwignąć wiele? Tu można podyskutować. Jeżeli wierzyć pełnym zachwytu relacjom Dirka Nowitzkiego - Włocha czeka niczym niezmącona świetlana przyszłość, udział w All Star Game, wszystkich wiodących talk shows i w każdym z osobna. Jeżeli natomiast dać wiarę chłodnym, zapatrzonym w skomplikowane wzory czarodziejom statystyki - Andrea zwyczajnie nie ma mocnych podstaw do bycia franchise playerem, a dotychczasowe sezony, analizowane pod kątem efektywności boiskowej pozwalały kwestionować jego potencjał nawet li tylko w roli żelaznego startera. Kto ma rację? Zapewne przekonamy się nie wcześniej, niż pod koniec roku. Jeżeli wierzysz w Bargnaniego i jego breakout sezon, możesz pokusić się wybór w okolicach przełomu trzeciej i czwartej rundy (w ligach 10-12 osobowych). Pamiętaj jednak, że to center specyficzny i wymagający takoż specyficznego sposobu budowania opartej na nim drużyny w formatach innych niż fantasy points.
Podsumowując - jeżeli zechcesz tworzyć team fantasy w oparciu o bohaterów niniejszej analizy, zalecana jest ostrożność, z różnych powodów. A to tylko wstęp do kolejnych przemyśleń, bo roszad transferowych, nie wspominając o innych okolicznościach, mieliśmy tego lata więcej. Teraz Twoja rola polegać będzie na jak najcelniejszej ocenie układu sił w lidze już za niecałe dwa miesiące. Oczywiście, będzie to ocena często znacząco różna od wniosków płynących z subiektywnych analiz Twoich rywali. I świetnie! Bo te różnice właśnie uczynią Wasz draft bardziej emocjonującym.


Licznik odwiedzin: 15 104 647
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ||
| 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: