Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 421 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


9 DNI DO KOŃCA SEZONU: SPURS NR 1? MOŻLIWY TRZYDRUŻYNOWY REMIS NA ZACHODZIE

środa, 18 kwietnia 2012 15:09

Maciej Kwiatkowski

 

WSCHÓD

 

1. Chicago Bulls (46-15) 

 

Derrick Rose poleciał razem z najlepiej zbierającym teamem NBA do Charlotte, gdzie ci jeszcze dwa lata temu głodni Bobcats zamienili się w małe kocięta. Rose po trafieniu  w niedzielę trójki na dogrywkę w zwycięstwie w Detroit, nie zagrał w poniedziałek w United Center w porażce z Washington Wizards 84:87. 

 

Nie wiem już po prostu co o tym wszystkim myśleć, bo nagle D-Rose zamienił się w nowoczesną placówkę medyczną: kontuzja śródstopia, pleców, pachwiny i teraz problemy ze stopą, o których niewiele wiadomo. Pięć spotkań do końca sezonu regularnego i możemy być pewni, że Rose nie odzyska rytmu przed pierwszą rundą playoffów. To jednak nie powinno jeszcze przerażać Bulls. Najważniejsze aby był w stu procentach gotów na drugą rundę playoffs przeciwko Celtics lub Hawks/Magic. 

 

2. Miami Heat (43-17) 

 

Wg ESPN Stats & Info, przez trzy kolejne sezony Cleveland Cavaliers (2007-2010) zaliczali najwyższy plus/minus w crunchtime. Miami Heat byli do poniedziałku 11-1 w tym sezonie w meczach bez Dwyane'a Wade'a, dlatego LeBron James zamienił końcówkę meczu z New Jersey w dwa rzędy, samemu penetrując raz na lewo, raz na prawo przeciwko torsowi Krisa Humphriesa. Heat wygrali trzy mecze z rzędu, ale wciąż nie wyglądają w ataku pozycyjnym jak przyszły mistrz NBA. 

 

3. Indiana Pacers (40-22) 

 

Cóż, nie piszemy często o Indiana Pacers. Głównie dlatego, że pierwsze 2/3 sezonu spędzili grając raz lepiej, raz gorzej, a w ostatnich tygodniach obcują sobie z jednym z najłatwiejszych terminarzy w lidze. Pacers są w Top10 w zbiórkach, mają 10. obronę i 12. atak, będąc dopiero 28. teamem procencie asystowanych rzutów i mając Darrena Collisona z kontuzją pachwiny, który nie wiadomo czy będzie gotów na playoffy.  

 

Dlatego George Hill (1.00 PPP, 9 m. w NBA jako kozłujący w pick/roll) i forma strzelecka Danny'ego Grangera (47% za 3 w 11 meczach kwietnia) będą ogromnie istotne. Choć może być i tak, że zaczniemy pisać o Pacers nie od pierwszej, ale od drugiej rundy, jeśli w pierwszej ich rywalem okażą się być Jameer Nelson, Daniel Orton i Orlando Magic. 

 

4. Boston Celtics (36-26) 

 

Po wczorajszym zbombardowaniu w MSG Celtics wciąż brakuje jeszcze jednego zwycięstwa do zapewnienia sobie miejsca nr 1 w Dywizji Atlantyku. Dzisiaj grają u siebie z Orlando i być może do gry wróci wreszcie Ray Allen, bez którego ławka Bostonu wystawiła wczoraj całe 2 punkty na 55 Knicks. 

 

5. Atlanta Hawks (36-25) 

 

Po laniu od Raptors w niedzielę (86:102), Hawks polecieli za nimi do Toronto i wygrali 109:87. Do końca sezonu grają już tylko w Phillips Center: Pistons, Celtics, Knicks, Clippers, Mavericks.  

 

6. Orlando Magic (36-25) 

 

Musiałem sprawdzić, ale zwycięstwa nad Cleveland Cavaliers i Philadelphia 76ers wciąż jeszcze liczą się do oficjalnego bilansu. Ryan Anderson (MIP?) miał 29 zbiórek w tych meczach, w poniedziałek rzucił 26 punktów w debiucie Thada Younga w pierwszej piątce i Magic wygrali 113:100. Mają identyczny bilans co Hawks, ale 4 z 5 spotkań rozegrają na wyjeździe: Celtics, Jazz, Nuggets, Grizzlies, a w międzyczasie podejmą Małe Kotki. Terminarz Atlanty jednak też nie przypomina szarlotki z lodami. 

 

7. New York Knicks (32-29) 

 

W jednym z podcastów kilka tygodni temu wymsknęło mi się, że Steve Novak jest jednym z najlepszych snajperów w ...historii NBA. Być może nawet powiedziałem, że najlepszym... Oczywiście przewodzi lidze w skuteczności (0.472%), ale w perspektywie historycznej tylko pięciu graczy zaliczyło sezony z ilością 117 celnych prób i skutecznością powyżej 47% procent: Tim Legler (128/0.522), Steve Kerr (122/0.515), Dale Ellis (162/0.478), Joe Johnson (177/0.478), Hubert Davis (127/0.476). 

 

8. Philadelphia 76ers (31-30) 

 

To już nie tylko problemy ze zdobywaniem punktów w crunchtime, ale nawet obrona zaczęła zawodzić Sixers. Sixers w ośmiu z ostatnich 11 meczów pozwolili rywalom na więcej niż 100 punktów per-100 posiadań, po tym jak w pierwszych 24 meczach rywale zrobili to tylko 7 razy. Pisaliśmy przed sezonem, że 76ers są jedną z tych drużyn, które są najlepiej przygotowane na dobry start sezonu regularnego, ze względu na atletyzm i zatrzymanie praktycznie całego składu z poprzedniego sezonu. I tak też się stało... To co stało się jednak z nimi w ostatnim miesiącu wróży rzecz historyczną. Wygląda to tak jakby wszyscy zaczęli grać lepiej, tylko nie Philadelphia. Sixers mogą zostać pierwszym teamem w historii ze średnią różnicą +3.5 pkt w meczu (5 m. w NBA...), który nie awansuje do playoffów. Doug Collins jeszcze 5 tygodni temu był kandydatem do nagrody dla Trenera Sezonu, dziś jest na gorącym krześle. 

 

9. Milwaukee Bucks (29-31) 

 

...I jak bardzo chciałbym wyłączyć Schmucks z walki o playoffy, tak perspektywa oglądania duetu Brandon Jennings i Monta Ellis oraz derby Chicago/Milwaukee wydaje się być obecnie ciekawsza. Plus Carlos Boozer vs Carlos Boozer wersja beta, czyli Drew Gooden. Bucks mają 1,5 meczu straty do Sixers - ci grają wszystkie pięć spotkań do końca sezonu na wyjeździe. Jeżeli Bucks odrobią pół meczu w swoich pięciu z sześciu spotkań, to jeśli wygrają 25 kwietnia u siebie z 76ers, zagrają w playoffach - będą mieć tie-breaker. Oszczędzę sobie wypisywanie tego z kim grają jeszcze - niestety ponownie ósme miejsce na Wschodzie powinno przypaść 9. drużynie Konferencji Zachodniej. 

 

 

ZACHÓD

 

1. San Antonio Spurs (44-16) 

 

Spurs wygrali cztery mecze z rzędu i dziś mają za sobą 2/3 ze swojej wyjazdowej serii back-to-back, którą zakończą w Sacramento (1-0). Potem od piątku mają u siebie Lakers, Cavaliers i Trail Blazers (2-1 lub 3-0), a na koniec sezonu wyjazdy do Phoenix i Oakland (1-1 lub 2-0). Minimum jakie mogą zaliczyć w tej serii spotkań to 4-2, ale bardziej realne wydaje się 5-1. Jeżeli przegrają tylko jeden mecz do końca sezonu, to zajmą miejsce nr 1 w Konferencji Zachodniej, piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu - wygrywając konferencję i oszczędzając minuty swojej Big 3. Parker zagrał łącznie tylko 63 minuty w zwycięstwach z Suns, Warriors i Lakers - Duncan 74, a Ginobili 62.

 

Jeśli przegrają dwa razy, to Oklahoma ma jeszcze do rozegrania w niedzielę mecz z Lakers w Staples Center.

 

2. Oklahoma City Thunder (44-17) 

 

Jeżeli Thunder nie wygrają Konferencji Zachodniej, to muszą się cofnąć do pierwszej połowy marca, gdy Kyrie Irving rozjechał ich w Chesapeake Energy Arena, a cztery dni później Rockets zakończyli mecz serią 13-1, wygrywając 104:103. Tamtych spotkań nie powinni byli przegrać. Thunder grają jeszcze do końca sezonu mecze wyjazdowe z muszącymi wygrywać Suns, z Kings i w niedzielę z Lakers. Potem u siebie z tymi samymi Kings i w przyszłą środę z Denver. Jaki jest plus tego że zajmą 2. miejsce? Mogą trafić w I rundzie na sprzyjający im matchup z Nuggets, a w II rundzie ominąć Clippers, z którymi są 1-3 w tym sezonie. 

 

3. Los Angeles Lakers (39-23) 

 

Od czasu sprowadzenia Ramona Sessionsa Lakers są ofensywnie o 11 punktów per-100 lepsi z nim na parkiecie niż bez niego. Jest to mniej więcej to co powinno stać się z każdym teamem, który wcześniej wystawiał rozgrywającego notującego jeden z 10 najgorszych PER w NBA. Absencja Kobe'go Bryanta (Lakers są 4-2 bez niego) nie może być natomiast wytłumaczeniem dlaczego Lakers od lutego sukcesywnie są coraz gorsi w obronie i w 11 ost. meczach pozwalali rywalom na 108 pkt per-100 - poziom obrony Małych Kotków. Mimo wszystko z tak grającym Andrew Bynumem są gotowi w maju stać się kontenderem z prawdziwego zdarzenia.  

 

4. Los Angeles Clippers (38-23) 

 

Clippers, obok Spurs i Pacers są obecnie najgorętszym teamem w NBA. Wygrali 12 z 14 ostatnich spotkań i jak zauważył Tom Haberstroh z ESPN Heat Index - ich defense w sześciu ostatnich meczach był w Top 6 ligi. Nie ma tutaj jakiś fundamentalnych zmian, ale może to po prostu efekt rosnącej chemii w drużynie i jej dojrzewania. Dallas Mavericks w poprzednim sezonie pokazali jak używanie strefy może wytrącić z rytmu Kevina Duranta. Clippers zrobili praktycznie dokładnie to samo w poniedziałek. W 13 posiadaniach przeciwko zonie - głównie w drugiej połowie - Thunder zdobyli tylko 7 punktów. Zeee Clippers. Było to równie niewyobrażalne jak ofensywna niemoc Oklahomy. Także - Blake Griffin miał 6 asyst i 4 bloki w tym meczu oprócz 17/11. 

 

5. Memphis Grizzlies (36-25) 

 

Grizzlies najedli się strachu, gdy w poniedziałek Marc Gasol opuścił boisko z kontuzją kolana. Okazało się, że to obita kość i we wtorek już zagrał w Minnesocie, zdobywając jednak tylko 4 punkty, 3 zbiórki i 3 asysty w 34 minuty gry. Wygląda na to, że do pierwszej piątki niebawem powróci Zach Randolph, który w ostatnim tygodniu zaczął już dwa mecze w drugich połowach. Rudy Gay jest natomiast w wielkiej formie przed playoffami - w pięciu ostatnich meczach zdobywa średnio 25.8 punktów, 7.4 zbiórek, 2 asysty i 2.4 bloku+przechwytu na skut. 49% z gry, grając jak jeden z pięciu najlepszych niskich skrzydłowych w lidze. 

 

6. Denver Nuggets (34-27) 

 

Gdy już wydawało się, że Nuggets zjadą za ósemkę Zachodu, dwukrotnie pokonali Houston Rockets, a Ty Lawson i Arron Afflalo, z pomocą świetnych passów Andre Millera w niedzielę czy w poniedziałek 11 punktów Corey'a Brewera w czwartej kwarcie, rozjechali team, który jeszcze tydzień temu wyglądał na lepszy od nich. Historia nie wykracza jednak daleko poza swoje ramy - ten zespół tylko pozornie nie ma górnego pułapu. To nadal kontratak albo 1-na-1 w pierwszych 10-15 sekundach akcji i duże problemy w obronie (21 m.) 

 

7. Dallas Mavericks (34-28) 

 

Inne decyzje sędziów w niedzielę czy Dirk Nowitzki zastawiający Paula Millsapa w poniedziałek i nawet jedno zwycięstwo mogłoby wprowadzić spokój w końcówkę sezonu Mavericks. Tymczasem dzisiejszy mecz u siebie z Houston to must-win, bo poza piątkowym blowoutem z Warriors zostają im wizyty w Chicago i Atlancie. 

 

8. Phoenix Suns (32-29) 

 

Suns mają obecnie tie-breaker z Rockets, dzięki lepszemu wynikowi w Konferencji Zachodniej. Mogą go jeszcze stracić do końca tego sezonu, ale na pewno nie stracą już go w przypadku takiego samego bilansu z Utah Jazz, z którymi są 2-0 i rozegrają jeszcze jeden mecz. 

 

Ten mecz w Salt Lake City 24 kwietnia we wtorek może być arcyważny. Wcześniej jednak ciężka seria do soboty w US Airways Center: Thunder zmotywowani po porażce w L.A. (środa), Clippers (czwartek; Clippers też są w b2b po wizycie dziś w Denver) i Nuggets w sobotę.  Grant Hill na bolącym kolanie będzie kluczem do obydwu zwycięstw w matchupach z Kevinem Durantem, Blake'm Griffinem, ale też z Russellem Westbrookiem czy Chrisem Paulem. Hill jest jednym z sześciu-siedmiu najlepszych obrońców w tym sezonie.

 

9. Houston Rockets (32-29) 

 

-45 w trzecich kwartach czterech ostatnich porażek z rzędu. +8 w dwunastu pozostałych kwartach. Wygląda na to, że swój najlepszy moment sezonu Rockets mają już za sobą. Chyba, że pokonają dziś w Dallas obrońców tytułu, którzy w przeciwieństwie do Nuggets nie będą atakować tak szybko i tak często pola trzech sekund. A tam zwłaszcza unit "Scola na centrze" (czyli Patterson/Scola) skrzywdził Rockets w meczach z Denver. 

 

Potem zostaje niełatwa wizyta w Nowym Orleanie, mecz u siebie z Warriors, wyjazd do Miami, trzy dni przerwy i Hornets na własnym parkiecie.  

 

10. Utah Jazz (32-30) 

 

Paul Millsap swoją dobitką na pierwszą dogrywkę z Dallas praktycznie uratował sezon dla Jazz. "Miracle Man". Jazz mają tylko pół meczu straty do Rockets i Suns, ale zdecydowanie najłatwiejszy terminarz: wizyta w Portland (środa), a potem mecze w domu z Orlando, Phoenix i Portland. 

 

---- 

 

Trzy teamy z 35-31? 

 

Załóżmy, że Jazz zaliczą do końca sezonu bilans 3-1, pokonując dwa razy Portland, raz Orlando i przegrywając z Phoenix. 

 

Załóżmy, że Rockets przegrają w Dallas i Miami, ale dwukrotnie pokonają Hornets i wygrają też z Warriors. 

 

Na koniec załóżmy, że Suns wygrają w Utah, pokonają San Antonio w ostatnim meczu sezonu, a wcześniej będą też lepsi od Denver. Albo przegrają ze Spurs lub z Denver, ale wygrają jeden z meczów nadchodzącego back-to-back z Oklahomą i LA Clippers. 

 

W takiej sytuacji wszystkie trzy teamy mieć będą 35-31 i zadecyduje bilans meczów bezpośrednich pomiędzy tymi zespołami.  

 

Suns 4-3 (2-2 z Hou, 2-1 z Uta)
Jazz 3-3 (2-1 z Hou, 1-2 z Pho)
Rockets 3-4 


 



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

PRZERWA NA ŻĄDANIE EXTRA (18.04.2012)

środa, 18 kwietnia 2012 14:40

 

Bartek Tomczak

 

Najnowsza Przerwa na Żądanie EXTRA. Faza zasadnicza lada moment się skończy, więc postanowiliśmy wspólnie z Maćkiem, Michałem i Przemkiem przyznać swoje nagrody za ten sezon. Zapomnijcie jednak o MVP, ROTY, COTY i innych tego typu wyróżnieniach. Postanowiliśmy zrobić to alternatywnie, więc nie zdziwcie się, że pojawią się m.in nagrody im. Tadeusza Mazowieckiego i Majki Jeżowskiej. 

 



Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

TOP 10 AKCJI: 17 KWIETNIA

środa, 18 kwietnia 2012 12:28

NOWY PLAKAT STAREGO TIMA

środa, 18 kwietnia 2012 11:32

Maciej Kwiatkowski

 

Robi się to już nieco zabawne, że biali podkoszowi Los Angeles Lakers tak często trafiają na plakaty, ale hej, przynajmniej skaczą i chcą zaliczyć blok:

 

 

W poprzednim meczu tydzień temu, w cieniu 30 zbiórek Andrew Bynuma przeszło to, że Tony Parker zdobył tylko 4 punkty. Zastanawiałem się nawet czy nie był kontuzjowany, bo był po prostu bardzo pasywny w swoich 26 minutach. Może w poprzednich sezonach bylibyśmy w stanie to przemilczeć, ale w 2012 roku Parker jest jednym z kandydatów do MVP.

 

Minionej nocy głównie Parker, ale i też Manu Ginobili czy Gary Neal, postanowili wykorzystać szybkość swoich stóp przeciwko szybkości stóp i pasywnej obronie pick/roll Bynuma i Pau Gasola. Parker, Ginobili i Neal trafili 10/17 z gry w tego typu sytuacjach, obsługując też rolerów (5/6), jak w zagraniu powyżej. Łącznie zaliczyli 54 punkty i 19 asyst.



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

DRAFT CATS – SZYK COACHA CALA

środa, 18 kwietnia 2012 10:19

 

 

Sebastian Hetman

 

Yup, it’s official. Cała pierwsza piątka Kentucky zgłosiła się do Draftu NBA.

 

To było oczywiście do przewidzenia, zaś po jednym z najlepszych sezonów w historii uczelni wielcy gracze rozpoczną kariery na parkietach najlepszej ligi świata.

 

Szanse Cats w Drafcie oceniam na bardzo dobre, bo przecież każdy ze starterów może załapać się na pierwszą rundę, nie wspominając już o Anthonym Davisie, który będzie murowanym pierwszym pickiem.

 

John Calipari nadal produkuje prospekty. Zdolna młodzież pod jego skrzydłami rozkwita i bardziej chodzi tutaj o trenerski swagger oraz kontakty. Pisałem już o tym wcześniej, że Calipari nie zawsze był lubiany, a sprawy Marcusa Camby’ego i Derricka Rose’a chwilowo położyły się cieniem na jego karierę.

 

Ostatnio pojawił się także rumor, że Cal miałby trenować New York Knicks, ale jestem pewien, że zostanie w NCAA być może do końca kariery, która może trwać i trwać.

 

Anthony Davis to diament, z kolei Michael Kidd-Gilchrist może pójść nawet jako dwójka, a ja nie mogłem się doszukać w kartach historii, czy kiedykolwiek dwóch graczy z jednej uczelni zostało wybranych  z nr 1 i z nr 2 w Drafcie NBA. Terrence Jones zmieści się w pierwszej piętnastce, to pewne, ale czy wskoczy do Top 10? U mnie jest, bo uwielbiam tego gościa za charakter, za zaangażowanie i konsekwencję. Doron Lamb prawdopodobnie jest jednym z trzech/czterech najlepszych rzucających w klasie 2012, a Marquis Teague wydaje się być nagle znakiem zapytania. Ma warunki do gry w NBA, ale nawet na parkietach NCAA popełniał masę strat i nie błyszczał tak jak jego koledzy.

 

Tak czy owak, cała piątka może być tą lepszą piątką Draft Cats, a przecież pamiętamy, że Calipari w 2010 roku wprowadził do NBA Johna Walla (#1 pick), DeMarcusa Cousinsa (#5), Patricka Pattersona (#14), Erica Bledsoe (#18) i Daniela Ortona (#29). Mało tego, jako szósty w pierwszej rundzie może zostać wybrany senior Darius Miller, u którego skauci widzą coś więcej, niż niecałe 10 punktów na mecz.

 

Calipari traci być może najbardziej utalentowany skład w swojej karierze, ale zyskuje w rekrutacji 2012 po raz kolejny pierwsze miejsce, sprowadzając do UK centra Nerlensa Noela (#1 w klasie 2012), skrzydłowego Alexa Poythressa (#13), combo guarda Archiego Goodwina (#15) i solidnego środkowego Willa Cauleya (#40). Cal do uzupełnienia walczy jeszcze o jednego z dwóch silnych skrzydłowych – Anthony’ego Bennetta (#7) lub Amile Johnsona (#25). Może udać się ściągnąć obu?

 

Od 2009 roku Calipari sprowadza na uczelnię coraz lepszych graczy. Licealiści lgną do niego jak myszy do sera, a ja tylko mogę na dzień dzisiejszy gdybać. Program Kentucky z Caliparim u boku nie powinien się martwić o pozyskiwanie nowych graczy, przynajmniej do dnia, w którym kontrakt Cala wygaśnie, ale jestem przekonany, że uczelnia będzie chciała go zatrzymać.

 

„Odchodzą Draft Cats, nachodzą Class Cats” – taki scenariusz może powtarzać się z sezonu na sezon...

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

KILKA SCEN Z KLASYKU W SALT LAKE CITY: VINTAGE VINCE, DIRK I MILLSAP

wtorek, 17 kwietnia 2012 13:56

Maciej Kwiatkowski

 

Scena, w której Delonte West dosłownie próbuje dostać się do głowy Gordona Haywarda była czymś co prawdopodobonie zostanie najbardziej zapamiętane po trzydogrywkowym meczu Utah - Dallas. Na parkiecie zdarzyło się jednak znacznie więcej. Wszystko w stylu vintage dla każdego z trójki wymienionej w tytule.

 

Najpierw Vince Carter rozbił obronę pick&roll Jazz i zmienił rok w prawym dolnym rogu Waszych ekranów na 2002:

 

 

Potem wystąpił Paul Millsap, którego będę nazywał od tego meczu "Miracle Man". Millsap nawet jeśli gra słabiej jak wczoraj, to zawsze zrobi coś dobrego dla Jazz w crunchtime, czy są to rzuty z prawego skrzydła, czy zbiórka, asysta czy przechwyt. Serce i dusza tego zespołu. Tym razem Millsap miał putback dunk, który na dwie sekundy przed końcem doprowadził do dogrywki.

 

 

Tego dnia Carter, Jason Terry i Dirk Nowitzki trafiali jednak rzuty za trzy pod presją. Robili to tak dobrze, że po trafieniu czterech trójek w crunchtime czwartej kwarty, mieli praktycznie cztery pozycje do rzutu w jednej akcji kończącej pierwszą dogrywkę.

 

 

 

W trzeciej dogrywce o zwycięstwie przesądziła pompka Ala Jeffersona na Nowitzkim przy klasycznym push-shocie centra Utah, który miał 28 punktów i 26 zbiórek. Jedno z najlepszych spotkań jakie widziałem w tym sezonie i COŚ dla Jeffersona, który od debiutanckiego sezonu 2004/05 w Celtics nie awansował do playoffów i aktualnie próbuje zrobić to jako najlepszy strzelec (19.6), zbierający (9.6) i blokujący (1.7) w Utah.

 

Jazz (32-30) mają tylko pół meczu straty do ósmych Phoenix Suns i Houston Rockets (32-29; Suns są wyżej bo mają lepszy wynik z teamami z konferencji). Przed nimi teraz dwa mecze z Portland i Orlando grającymi bez swoich najlepszych graczy. Do przyszłego wtorku będą to jedyne spotkania Jazz. Za tydzień zagrają u siebie z Suns mecz, który może zadecydować o tym czy to Jazz czy to Suns odpadną z walki o playoffs.

 

Rockets przegrali natomiast po raz czwarty z rzędu i zupełnie tracą rytm w trzecich kwartach, przegrywając je łącznie -45 w tych meczach.  Eksperyment wprowadzania Kyle'a Lowry'ego z powrotem do rotacji nie wygląda dobrze, a defense cierpi przez kontuzję Marcusa Camby'ego i niezrozumiałe decyzje w dysponowaniu czasem gry Samuela Dalemberta przez Kevina McHale'a (wczoraj 7 bloków, +5, ale tylko 24 minuty).

 


 



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

GEORGE HILL Z UKRYCIA, PUTBACK ZZA UCHA

wtorek, 17 kwietnia 2012 13:15

Maciej Kwiatkowski

 

Danny Granger rzuca co najmniej 18 punktów od dwunastu spotkań. a Indiana Pacers mają taki sam bilans jak Los Angeles Lakers.. Po cichu, bez żadnych fanfar Pacers niemal zapewnili już sobie 3 miejsce w Konferencji Wschodniej. Trudno jednak żyć w ukryciu, gdy wymieni się w piątce drobnego Darrena Collisona (wrócił wczoraj do gry i wszedł z ławki) na "Indiana George'a". EDIT: Collison zagrał 19 minut, ale nie wróci już do końca sezonu regularnego (pachwina)

 

Pacers są ósmym teamem NBA na atakowanej desce i 8. w zbiórkach ogółem, co łatwo zauważycie w tej akcji. Timberwolves zbierają natomiast tylko 67% piłek w obronie bez Kevina Love'a i 73%, gdy gra. To dokładnie tak jakby Timberwolves byli Vladimirem Radmanovicem, a Love Tysonem Chandlerem.

 



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

LEBRON JAMES RZUCIŁ 17 OSTATNICH PUNKTÓW W NEW JERSEY, WYGRAŁ MECZ

wtorek, 17 kwietnia 2012 10:33

Maciej Kwiatkowski 

 

LeBron James może nie być clutch w wielkich meczach, ale przeciwko New Jersey Nets? Krytycy zdegradują wartość takiego występu jak ten w poniedziałek, bo defense teamu Avery'ego Johnsona jest dopiero 29. w lidze, ale jest środa 17 kwietnia i James zakończył mecz tak jak nikt nie zrobił tego od 2009 roku. 

 

"I enjoy watching him take over a game like that. It's fun" - powiedział Dwyane Wade, odpoczywający sobie w poniedziałek. Nets byli 6-5 w jedenastu meczach do wczoraj, ale nie zagrał też Deron Williams, nie było Geralda Wallace'a, więc samo spotkanie miało znaleźć się w głębokim cieniu tego co działo się w Konferencji Zachodniej.  

 

Heat przegrywali od początku meczu aż do 47 minuty i 9 sekundy ale już wtedy James był w trakcie runu, który sprawił, że usłyszał "MVP! MVP!" od kibiców w Prudential Center. Zdobył 17 ostatnich punktów dla Miami.

 

 

Ma to w sobie, ale częściej niż w Miami pokazywał to w Cleveland, gdzie nie miał gdzie uciekać od odpowiedzialności. Wiemy jak zakończył w serii z Bostonem w 2010 roku, ale przez dwa kolejne lata prowadził Cavaliers do podobnych runów w czwartych kwartach. Boli mnie już głowa, gdy oglądam jak James potrafi grać 43 minuty na poziomie MVP i nagle oddać wszystko w ręce Wade'a, stanąć w rogu, zamieniać się w Jamesa Jonesa i udawać, że nie ma wcale właśnie 30 punktów, 8 asyst i 7 zbiórek.

 

Wade siedział na ławce i był widzem, więc znaczenie takiego występu jest ...jeszcze mniejsze. Jeśli dojdą w tym roku do tego jak rozgrywać końcówki wspólnie, razem na boisku, co próbowali robić w poprzednim sezonie (nieskutecznie na ogół) częściej niż w tym, to może zobaczymy w końcu TYCH Miami Heat.

 

To tylko najważniejsza historia tego sezonu.

 


 



Podziel się:

komentarze (19) | dodaj komentarz

TAPES DON'T LIE, DELONTE WEST WSADZIŁ HAYWARDOWI PALEC DO UCHA

wtorek, 17 kwietnia 2012 8:19

Maciej Kwiatowski

 

To był jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Trzy dogrywki? Zwykle któraś z nich stoi na niskim poziomie. Tym razem Utah Jazz musieli rzucić 34 punkty w 15 minut, żeby wygrać i zachować szanse na playoffy. 

 

Gordon Hayward miał dwie kluczowe asysty w kolejnych akcjach, które rozstrzygnęły mecz w 62 minucie. Najpierw jednak Delonte West zrobił coś czego nie widuje się raczej w NBA, może na przerwach w szkole. W drugiej kwarcie wsadził Haywardowi palec do ucha i popchnął go do przodu. 

 

 

Sędziowie zamiast artystycznego wyrzucenia Westa z parkietu dali mu tylko faul techniczny. West niewiele sobie z tego zrobił. Przeprosił, żartując że chciał wyjąc mu nitkę z włosów, ale jest wtorek i czy naprawdę chcemy dyskutować o jego stanie mentalnym? Nie umiem być bardziej wyrozumiały.

 

"I went over the line. I saw some lint in his hair, and I wanted to get it out for him. Seriously, we were like two warriors out there. But I forgot the NBA is a gentlemen’s game. They want us to battle and scrap, but they want us to do it nicely."

 

David Stern jeśli chce może mu wlepić mecz kary i raczej powinien to zrobić. Szkoda, bo dotychczas West radził sobie dobrze ze swoim zmiennym nastrojem.

 

Hayward pozostał natomiast cały czas spokojny, odszedł na bok i za chwilę zdobył pięć punktów z rzędu, pakując trójkę na przeciw kosza. W trzeciej dogrywce najpierw po pick/rollu znalazł Devina Harrisa na prawym skrzydle. Za chwilę po zasłonie wcisnął podanie pod kosz do Ala Jeffersona. To były decydujące punkty w meczu, szybki run 5-0. Uczniak dał mistrzom lekcję.

 


 



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

ZP-1 MOCK DRAFT 2012 ver. 1.0

poniedziałek, 16 kwietnia 2012 13:50

 

 

Sebastian Hetman

 

 

Draft NBA odbędzie się dopiero 28 czerwca, a do tej pory najgorętszym newsem jest info, że Gonzaga poważnie myśli o Przemku Karnowskim.

 

Mimo wszystko ruszam z pierwszymi przewidywaniami na Draft 2012, ponieważ pojawiło się kilka komentarzy od Was, że chyba najwyższy czas przedstawić grono fajnych graczy.

 

Jednak tkwi w tym wszystkim haczyk, bo do 29 kwietnia zawodnicy mają czas, aby się zgłosić, więc pierwsze dwa „mocki” będą trochę gdybaniem, niż konkretnym przedstawieniem kandydatów i potrzeb drużyn z NBA.

 

Czytajcie, hejtujcie, komentujcie, proponujcie, typujcie. Wszystkie chwyty dozwolone, ale nie te poniżej pasa. Enjoy!

 

Dla przypomnienia:

 

Draft 2012 odbędzie się 28 czerwca w Newark (New Jersey). Zawodnicy z ligi NCAA do 29 kwietnia muszą zgłosić swoje kandydatury, zaś ci, którzy zrobili to od razu po zakończeniu sezonu, do 10 kwietnia mogli się wycofać i zachować prawa akademickie.

Zawodnicy, którzy zatrudnili agenta nie mają prawa wrócić do NCAA i muszą szukać swoich szans na angaż w NBA.

 

Oficjalne pomiary zawodników (m.in. wzrost, waga) będą dostępne po NBA Pre Draft Combine w Chicago, który odbędzie się między 6 a 8 czerwca. Do tej chwili będą się wspierał wymiarami z różnych portali (ESPN, CBS, Draft Express, NBA Draft.NET), gdzie co ciekawe, nie każda „rozmiarówka” danego gracza jest taka sama.

 

 

ZP-1 MOCK DRAFT ver. 1.0 – dzisiaj na szybko, bardziej informacyjnie niż analitycznie. W kolejnym wydaniu nieco więcej o samych graczach i potrzebach drużyn z NBA...

 

1. Anthony Davis – Kentucky Wildcats (PF – 208 cm, 100 kg)

Davis jeszcze nie zgłosił się do Darftu 2012, ale to zrobi. To pewniak do pierwszego numeru, a w drugim wydaniu naszego „Mocka” pomyślimy, gdzie przydałby się ten niesamowity defender. W NCAA podczas swojego pierwszego i jedynego sezonu zagarnął wszystko. Najlepszy gracz, obrońca i freshman roku + Mistrzostwo NCAA z Kentucky. Niesamowite!

 

2. Michael Kidd-Gilchrist – Kentucky Wildcats (SF – 201 cm, 95 kg)

Wydaje mi się (nie tylko mi), że MKG może naprawdę pójść wysoko i mam nawet przed oczami obraz Jamesa Hardena z 2009 roku. Gilchrist podobnie jak Davis jeszcze nie podjął decyzji, ale po świetnym pierwszym sezonie, w którym pokazał swoją niesamowitą wszechstronność, powinien zgłosić się do Draftu. Rewelacyjny obrońca, mentalny lider po obu stronach parkietu i walczak. Dzisiaj jako Top 2.

 

3. Andre Drummond – Connecticut Huskies (C – 211 cm, 124 kg)

Człowiek Zagadka, ponieważ jest być może najlepiej przygotowanym atletycznie zawodnikiem do gry w NBA, lecz jego technika pozostawia wiele do życzenia. W sumie dobrze, że się zgłosił, ponieważ UConn Huskies w sezonie 2012/13 z powodu zawieszenia nie będą mogli występować w rozgrywkach postseason.

 

4. Bradley Beal – Florida Gators (SG – 195 cm, 88 kg)

Podobno jest 2-3 cm niższy, ale na parkiecie wygląda jak mieszanka Raya Allena i Andre Igoudali. Solidny obrońca + jeszcze lepszy strzelec, a takie zestawienie daje nam gracza niemal kompletnego. Trzymam za niego kciuki, bo to świetny i poukładany chłopak, który wie czego chce.

 

5. Thomas Robinson – Kansas Jayhawks (PF – 206 cm, 107 kg)

Również padają głosy, że jest nieco niższy, ale jego atletyzm i motoryka to wybuchowy mix silnego skrzydłowego, którego historia jest wręcz dramatyczna, a zarazem wspaniała. W Finale NCAA miał 18 punktów i 17 zbiórek, a obecnie w zasadzie sam wychowuje młodszą siostrę i jest najbardziej dojrzałym gościem w klasie 2012. Podobnie jak w przypadku Beala, bardzo mu kibicuję oraz liczę, że zmieści się w Top 5 Draftu.

 

Na dzień dzisiejszy tak wygląda MOJA PIĄTKA i jedynym znakiem zapytania jest Andre Drummond.

 

6. Harrison Barnes – North Carolina Tar Heels (SF – 203 cm, 101 kg)

Barnes miał całkiem niezły sezon 2011/12, ale momentami grał w kratkę. Mimo wszystko jest przygotowany do NBA, a jego rama pozwoli mu na doskonalenie gry na low-post. LeBronem Jamesem nie będzie, ale widzę w nim spory potencjał, podobnie jak skauci, którzy nadal się nim zachwycają. I słusznie...

 

7. Jared Sullinger – Ohio State Buckeyes (PF – 206 cm, 127 kg)

Nie wiem czy Sully nie przytył kilka kilo, po tym jak zrzucił bodajże 13 kilogramów przed sezonem. Jego notowania spadły po kiepskim występie w Final Four, ale moim zdaniem to bardzo ciekawy silny skrzydłowy. Znacznie poprawił rzut z dystansu, ma sporo manewrów na low-post, ale eksperci dyskutują, że może skończyć jak Glen Davis, który przecież był gwiazdą na parkietach NCAA. U mnie Sully na miejscu nr 7.

 

8. Perry Jones III – Baylor Bears (PF – 211 cm, 106 kg)

Nie można wątpić w tego chłopaka, który miał dość ciężkie dwa sezony w Baylor, głównie za sprawą problemów rodzinnych. Średnio 13 punktów i 7 zbiórek to pułap dość przeciętny w NCAA, ale Jones to The Real Deal. Przy takim wzroście jest naprawdę mobilny i potrafi rzucać z każdej pozycji. Taki T-Mac w ciele Garnetta. Więcej przeczytacie o nim w najnowszym wydaniu Magazynu MVP.

 

9. John Henson – North Carolina Tar Heels (PF – 211 cm, 100 kg)

Nadal będę uważał, że wysocy obrońcy są w cenie. Niby czemu Henson nie mógłby pójść w Top 10? Jego zasięg ramion i gra na pomocy są bezcenne, a taki gość mógłby w NBA nabrać parę kilo i z powodzeniem grać jako starter.

 

10. Terrence Jones – Kentucky Wildcats (PF – 203 cm, 110 kg)

Dynamiczny skrzydłowy o fajnych warunkach fizycznych. Grający twardo, potrafiący straszyć rzutem za trzy. Podejrzewam, że wypadnie poza Top 10, ale hej! Uwielbiam w nim wolę walki i zaangażowanie. Był cichym motorem napędowym Wildcats w pogoni po tytuł. Po rewelacyjnym pierwszym sezonie 2010/11 był pewniakiem do Top 5 2011, ale zdecydował się zostać na kolejny rok. Opłacało się pod względem akademickim. Co będzie dalej? Czekamy...

 

11. Damian Lillard – Weber State Wildcats (PG – 188 cm, 84 kg)

Szybki playmaker potrafiący rzucać z każdej pozycji to zawsze fajna opcja, ale takcih gości przed nim było znacznie więcej. Lillard po dobrym sezonie wg ekspertów ma szanse na wysoki numer, lecz moim zdaniem nie jest rozgrywającym z krwi i kości. Bonusem jest fakt, że może grać na dwóch pozycjach.

 

12. Meyers Leonard – Illinois Fighting Illini (C – 213 cm, 111 kg)

7-footer zawsze spoko, tym bardziej, że w NBA coraz rzadziej spotyka się prawdziwych centrów. Leonard znacznie rozwinął swoją w grę podczas drugiego sezonu. 13 punktów, 8 zbiórek i 2 bloki to całkiem fajne statsy, jak na gościa grającego w mocnej Konferencji Big Ten. Warunki fizyczne ma znakomite, wystarczy tylko szkolić się technicznie. Prospekt!

 

13. Jeremy Lamb – Connecticut Huskies (SG – 195 cm, 84 kg)

Bardzo przyzwoity shooter, który potrafi penetrować do środka. Jakkolwiek to brzmi... Lamb trochę przypomina niższą wersję Coreya Brewera, ale jak wiadomo, w NBA każdy może wzmocnić się fizycznie. Poza tym to Mistrz NCAA z roku 2011. Powinien być pewny miejsca w Top 15.

 

14. Tyler Zeller – North Carolina Tar Heels (C – 213 cm, 107 kg)

Odważę się to stwierdzić, ale to najlepiej wyszkolony center w tym Drafcie. Zeller spędził w UNC cztery lata, zaś jego brat Cody (Top 5 w 2013?) postanowił zostać na kolejny rok w Indianie. Tyler w ostatnim sezonie kręcił cyferki na poziomie 17/9/2, ale jego repertuar zagrań stoi naprawdę na wysokim poziomie.

 

15. Arnett Moultrie – Mississippi State Bulldogs (PF – 211 cm, 103 kg)

Gość, który na początku sezonu wyszedł z nikąd i stał się jednym z najwszechstronniejszych silnych skrzydłowych w NCAA. Było o nim cicho głównie dlatego, że w drugiej połowie sezonu Bulldogs grali dno w SEC Conference. Będzie swego rodzaju sleeperem, może wskoczyć kilka picków wyżej. Potrafi grać na tablicach i zdobywać punkty z mid-range.

 

16. Terrence Ross – Washington Huskies (SG – 198 cm, 87 kg)

Wybuchowy swingman, który bardzo dobrze rzuca za trzy punkty. W Huskies tworzył super duet z Tonym Wrotenem na obwodzie. Momentami potrafił przejmować spotkania, ale jest bardziej „catch and shoot” niż „dribble and drive”, jednak potrafi kończyć akcje jako fałszywy niski skrzydłowy po ścięciach.

 

17. Kendall Marshall – North Carolina Tar Heels (PG – 193 cm, 85 kg)

Jest nieco niżej z powodu kontuzji nadgarstka, która sprowadziła czarne chmury nad UNC w NCAA Tournament. Dawno nie było w Drafcie rozgrywającego z takim przeglądem pola i ogromną chęcią kreowania partnerów. Marshall to first pass guard pełną gębą i liczę, że zostanie wybrany kilka picków wyżej. Jeżeli nie, może być stealem.

 

18. Austin Rivers – Duke Blue Devils (SG – 193 cm, 90 kg)

Daddy’s Boy może zwiększyć swoje notowania po campach, ale jego pierwszy sezon w Duke zupełnie mnie nie przekonał. W sumie mogłem się spodziewać, że Rivers to one-and-done i jestem ciekaw, czy załapie się do Top 12. Poza tym ma całkiem fajną siostrę siatkarkę. Ech...

 

19. Royce White – Iowa State Cyclones (PF – 203 cm, 113 kg)

Obok Draymonda Greena najbardziej wszechstronny gracz w tej klasie. Po udanym sezonie (średnio 14 pkt., 9 zb., 5 ast., 1 prz.) White to pewniak do wyboru w pierwszej rundzie, a może nawet załapać się na Top 20. Szkoda, że nie został na kolejny sezon. Świetnie się go ogląda, szczególnie gdy momentami gra jako point forward.

 

20. Tony Wroten Jr. – Washington Huskies (PG – 195 cm, 92 kg)

Fantastyczne warunki jak na rozgrywającego, który jest raczej combo guardem. Wroten ma twardy ciąg na kosz i potrafi kończyć penetracje z góry. Gorzej z rzutem na dystansie, ale drugi i bardziej utalentowany Eric Bledsoe również przyda się w tej lidze.

 

21. Moe Harckless – St. John’s Red Storm (SF – 203 cm, 86 kg)

Na parkietach NCAA wyglądał i ruszał się jak rozgrywający, a ja nie zdawałem sobie sprawy, że ma aż 203 cm. Po pierwszym i ostatnim sezonie Harckless jako jeden z pierwszych zdecydował się na grę w NBA. I dobrze, bo dzieciak ma serce do walki na tablicach i potrafi zdobywać punkty bliżej obręczy. Może pójść znacznie wyżej w loterii.

 

22. C.J. Leslie – North Carolina State Wolfpack (PF – 203 cm, 93 kg)

Nadal się zastanawia, czy zgłosi się w tym roku do Draftu. Miał całkiem fajny sezon, ale uważam, że mógłby o wiele więcej pokazać w kolejnym i podbudować swoją pozycję w klasie 2013. Skoczny, ze sporym zasięgiem ramion Leslie to niezły obrońca i finiszer, który walczy na atakowanej tablicy.

 

23. Dion Waiters – Syracuse Orange (SG – 193 cm, 97 kg)

Swoją drogą również all-around guy, który potrafi rzucać wysokim lobem, odnajduje się w kontrach i akcjach po koźle. W Orange momentami grał jako rozgrywający i dobrze się go oglądało. Waiters również ma zapewnione miejsce w pierwszej rundzie, ale nie sądzę, że wskoczy do Top 20.

 

24. Marquis Teague – Kentucky Wildcats (PG – 188 cm, 80 kg)

Nie ma opcji, żeby Teague został na drugi rok w Kentucky, dlatego podąży śladem swojego brata Jeffa (Atlanta Hawks). Nie podjął jeszcze decyzji, ale wg mnie nie jest przygotowany do gry w NBA. Ma za to swagger i parcie na grę w zawodowej lidze. Było tak z jego bratem, który dopiero teraz (sezon 11/12) złapał wiatr w żagle po wykorzystaniu szansy w ATL.

 

25. Fab Melo – Syracuse Orange (C – 213 cm, 117 kg)

Brazylijski center jest jednym z nielicznych prawdziwych wysokich w tej klasie, to typowy banger w defensywie. Melo blokował ponad 3 rzuty w każdym spotkaniu, straszył swoim zasięgiem ramion i kto wie, może Syracuse ugraliby coś więcej z nim w składzie? Picki między 24 a 30.

 

26. Draymond Green – Michigan State Spartans (PF – 198 cm, 107 kg)

Obawiam się, że mógłby wypaść poza pierwszą rundę, ale to przecież Draymond Green z wysokim koszykarskim IQ! Średnie na poziomie 16/10/4/1/1 kuszą każdego skauta, lecz jego skromny wzrost jak na pozycję PF obniża znacznie jego notowania. Gdyby miał przyzwoity rzut z dystansu, mógłby pójść nawet w Top 18, ale będę trzymał za niego kciuki, bo takich graczy spotyka się naprawdę rzadko. Big point forward, podobnie jak Royce White.

 

27. Evan Fournier – Francja (SF – 201 cm, 93 kg)

Jeden z bardzo małej kolonii graczy spoza USA, który ma szanse na wybór w pierwszej rundzie. Fournier to trzeci gracz w Europie z rocznika 1992 wg portalu Eurohopes.com, a jeżeli weźmiemy pod uwagę wybory Valanciunasa i Kantera w Drafcie 2011, jest obecnie pierwszym zagranicznym prospektem kandydującym do NBA.

 

28. Jeffery Taylor – Vanderbilt Commodores (SF – 201 cm, 102 kg)

Pracoholik, który bardzo angażuje się w to co robi. Oddany senior skończył studia na uczelni Vanderbilt, ale ma szanse na wybór między pickami 25 a 30. Dobry i solidny obrońca grożący rzutem za trzy. Być może jeden z pięciu najlepszych defensorów na pozycjach 2/3.

 

29. Andrew Nicholson – St. Bonaventure Bonnies (PF – 206 cm, 101 kg)

St. Bonaventure byli jedną z cichych rewelacji rozgrywek, a Nicholson wiódł prym w Konferencji Atlantic 10. Gość jakoś specjalnie mnie nie przekonuje, ale w zagranicznych „Mockach” twardo stoi w pierwszej rundzie. Niezłe ruchy na low-post, konkretne dłonie do łapania piłek i wyczucie na tablicach.

 

30. Doron Lamb – Kentucky Wildcats (SG – 193 cm, 88 kg)

Niech będzie. Pójdę śladem Chada Forda, który trafnie twierdzi, że Lamb może zamienić się miejscami z Johnem Jenkinsem i spaść na pierwsze miejsce w drugiej rundzie. Bez jego udziału i kluczowych rzutów być może Wildcats nie zdobyliby Mistrzostwa NCAA. Chociaż... a tam, wygraliby pewnie z każdym, ale to Lamb trafiał ważne trójki w samym Finale. Poza tym świetnie sprawdza się w grze systemowej.

 

 

TOP 10 DRUGIEJ RUNDY:

 

31. John Jenkins z Vanderbilt (moim zdaniem najlepszy catch and shooter w tym roku, może załapie się do pierwszej rundy – cholera, powinien!)

 

32. Scott Machado z Iona (najlepszy podający w NCAA, który miał trochę pecha podczas NCAA Tournament)

 

33. Festus Ezeli z Vanderbilt (silny podkoszowy, który walczy zacięcie na tablicach, taki typ Emeki Okafora)

 

34. Darius Miller z Kentucky (kolejny element układanki Coacha Cala, doświadczony gracz z ławki, solidny shooter)

 

35. Kevin Jones z West Virginia (jeden z najlepszych graczy w Big East, trochę niedoceniany, znacznie poprawił rzut z dystansu, atakuje deskę)

 

36. Will Barton z Memphis („a little bit of everything”, szkoda, że nie został na kolejny rok)

 

37. Kim English z Missouri (być może najinteligentniejszy gracz w tegorocznym Drafcie, kolejny spot up shooter, na dodatek potrafiący walczyć na tablicach)

 

38. Henry Sims z Georgetown (dobrze podający center po szkole Jasona Thomspona III zawsze się przyda, szczególnie jako wsparcie z ławki)

 

39. Tyshawn Taylor z Kansas (wybuchowy point guard, szybki i dynamiczny, potrafiący zdobywać punkty seriami)

 

40. William Bufford z Ohio State (zabójczy instynkt do zdobywania punktów na 5-6 metrze, nie odpuszcza, w miarę wszechstronny)

 

 

Tyle z mojego gdybania. Wersja druga niebawem. Aloha!


 



Podziel się:

komentarze (16) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 060 110 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u