Maciej Kwiatkowski
Minionej nocy San Antonio Spurs pokonali Los Angeles Clippers 108:92 pomimo tego, że Tony Parker trafił tylko 1 z 9 rzutów. Był to praktycznie blowout w drugiej połowie, choć nr 5 w głosowaniu na MVP został ograniczony do 7 punktów. Z drugiej strony parkietu Chris Paul rzucił 6 punktów w pierwszej kwarcie, gdy kryty był przez Parkera, ale gdy w drugiej kwarcie przesiadł się na niego Danny Green, a w trzeciej Kawhi Leonard, Paul spudłował dziewięć z ostatnich rzutów. Kilka rzutów wykręciło się z obręczy, kilka przejęły długie ramiona Leonarda czy kontestowały niewiele krótsze ramiona Greena. W dodatku Paul oczywiście cierpi z powodu urazu biodra, z którym gra od meczu nr 5 z Grizzlies i widać to w jego zdecydowaniu w grze pick/roll. Będzie to mieć fundamentalne znaczenie dla losów całej serii i dlatego tak wiele było typów 4-1.
Chciałem jednak zwrócić Waszą uwagę na to dlaczego pomimo słabszego występu Parkera, Spurs byli w stanie odpowiedzieć szybko na to co zarekomendował swojemu teamowi Vinny Del Negro. Głównie z racji na to jak mało samolubnym są zespołem i jak dużo mają zawodników w składzie, którzy potrafią rzucać i podawać piłkę. To sprawa systemu jaki zbudował Gregg Popovich, ale też doboru odpowiednich zawodników.
Od pierwszej akcji tego meczu było widoczne jak na dłoni w jaki sposób Clippers zamierzają w tej serii bronić Parkera. Spurs są 4. teamem NBA w efektywności zawodników kozłujących w pick/rollu i choć korzystają też w tym typie zagrań z Manu Ginobiliego, Gary'ego Neala i Stephena Jacksona, to jednak Parker jest odpowiedzialny dotychczas za 52% sytuacji, w których kozłujący albo oddawał rzut, albo był faulowany, albo tracił piłkę.
Ten typ zagrań stanowi 15,% punktowych zagrań Spurs w tym sezonie i jest drugim najczęstszym. Numerem jeden są sytuacje spot-up, które z kolei wynikają albo z pick/roll albo ruchu piłki i dodatkowego podania - stanowią one 22.7% ofensywy. Spurs zajmują w nich 2. miejsce w całej NBA, dlatego mówimy o nich w kontekście jednego z faworytów, jeśli nie głównego faworyta do mistrzostwa.
Trafiają po prostu rzuty z czystych pozycji - 13/25 za trzy wczoraj, co można postawić w kontraście do tego co zrobili dotychczas Miami Heat i ich role-players w dwóch meczach z Indianą Pacers - 1/22.
Chciałem jednak zwrócić Waszą uwagę na to dlaczego Spurs są w tej serii perfekcyjnie wyposażeni w to, aby rozbijać podejrzaną od początku sezonu podkoszową obronę Clippers. W ten sam sposób robili to Memphis Grizzlies w poprzedniej serii - na ich nieszczęście, zbyt często odchodzili od tego co szło im najlepiej, czyli zagrań high/low z wykorzystaniem Marca Gasola jako centrum dowodzenia z linii rzutów wolnych.
Wiemy oczywiście, że Tim Duncan jest jednym z najlepiej podających wysokich w lidze, ale 23 marca GM R.C. Buford uzgodnił warunki kontraktu z prawdopodobnie najlepszym z nich - Borisem Diawem, który wcześniej wykupił swoją umowę z Charlotte Bobcats, gdzie w tym sezonie regularnie krytykowany był za to, że przesadza z podawaniem, mając wokół siebie tak mało utalentowanych ofensywnie graczy. Jedna zmiana barw klubowych i nagle Diaw znalazł się w miejscu, w którym jego talent może zostać wykorzystany do granic możliwości.
Podobnie jak sezon temu, gdy Gregg Popovich na kilka dni przed rozpoczęciem playoffów zamienił etatowego startera DeJuana Blaira na Antonio McDyessa, w tym roku w kwietniu do pierwszej piątki wszedł Diaw. Nie licząc trzech wcześniejszych prób, dzieje się tak bez przerwy od 22 kwietnia. Od tego czasu Spurs notują bilans 9-0.
Ostatniej nocy Spurs trafili 80 procent rzutów spod kosza. Trafili 7 z 8 rzutów po ścięciach i 7 z 12 przez rolujących lub popujących w pick/rollu.
Zobaczmy na jedną z sytuacji na początku meczu, gdy Clippers próbowali wdrożyć swoje podwajanie na Parkerze i w jaki sposób skontrowali to Spurs:
Diaw nie tylko potrafi podawać, ale potrafi też kozłować. Pamiętamy, że w swoich najlepszych czasach w Phoenix Suns, gdy Bill Walton mówił o nim takie rzeczy, był praktycznie wykorzystywany jako rezerwowy rozgrywający, point-PF.
Zamieńmy teraz role. Tim Duncan:
Widzicie co robi Parker? Zalicza drugą hokejową asystę.
Zobaczcie co teraz zrobi w tej akcji Blake Griffin. To Green jest w pick/rollu, a nie Parker. W tym sezonie Green miał tylko 62 takie posiadania i trafił w nich tylko 36% rzutów. Griffin może jednak tego nie pamiętać, ponieważ jest słabym obrońcą i widać w jego grze brak doświadczenia w bronieniu przeciwko najlepszym ofensywom na świecie. To jednak też efekt tego jak mocno Clippers zamierzają być przywiązani do swojej strategii:
Oczywiście, gdy posiada się taki spacing i tak podających wysokich graczy jak Diaw i Duncan jest miejsce pod koszem na robienie takich rzeczy. Zobaczcie w jakim popłochu jest pomoc Clippers przy tej trójce z rogu Leonarda. Zobaczcie jak pod koszem Griffin i DeAndre Jordan we dwóch będą odcinać podanie Duncana do Diawa. Podanie, którego nie będzie:
Spurs to mistrzowie trójek z rogu i obrona Miami Heat odpuszczała je w sezonie regularnym na rzecz ciągłych podwajań pick/rolli. Heat pozwalali na 40% rzutów za trzy z rogu (8 m. od końca w NBA) i 20 prób za trzy (4 m. od końca). Zacytuję Johna Hollingera tutaj z jego wczorajszego tekstu:
"The best way to score easily on Miami is to take advantage of its willingness to abandon the corner to protect the basket."
Danny Green trafia 46% trójek z rogu (43 celne), Kawhi Leonard 47% (23), a Matt Bonner 47% (26). Gary Neal i Manu Ginobili wolą rzucać ze skrzydeł, ale jeśli będą okupować słabą stronę, to nadal trafiają odpowiednio 42 i 41 procent za trzy z innych miejsc niż z rogu boiska (Manu trafia 44% z rogów w tym sezonie jakby co i 37% w poprzednim). Heat wykonali fantastyczną pracę w ograniczeniu Steve'a Novaka do 7 prób za trzy w serii z New York Knicks, ale musimy pamiętać też, że Knicks nie mieli rozgrywającego, ale mieli za to dwóch z największych ball-hogerów w lidze jako opcje nr 1 i 2 na obwodzie.
W przypadku Spurs kluczem jest pick/roll, penetracja, ruch piłki i extra-pass. Okazjonalnie: pick/roll, odegranie do wysokiego, podanie, rzut lub extra-pass. Zobaczcie raz jeszcze tym razem hokejową asystę Diawa i podanie Stephena Jacksona, który w Charlotte nie przepuszczał takiej okazji do rzutu:
San Antonio Spurs zaliczyli wczoraj 29 asyst, trafili 13 rzutów za trzy, a także wykorzystali wzrost Danny'ego Greena i Kawhiego Leonarda, aby w jakimś stopniu zastąpić obronę jaką dawał im kiedyś Bruce Bowen na najlepszych graczach rywali. W sezonie regularnym mieli zdecydowanie najlepszą ofensywę w NBA, zdobywając 108.5 pkt na sto posiadań - głównie z racji na doskonałą egzekucję ofensywną i trafianie rzutów z czystych pozycji. W tym roku nawet celebrująca swoje wielkie gwiazdy NBA zdecydowała się promować to jak zespołowo grają.
"We weren't able to slow them down," - powiedział po meczu Del Negro. Nie Ty pierwszy i nie ostatni, Vinny.
Bartek Tomczak
Przerwa na Żądanie i szybkie podsumowanie minionej nocy w NBA.
Program dostępny w lepszej jakości, po przestawieniu na 720p.
Miami Heat brakowało Chrisa Bosha i Indiana Pacers w końcu zaczęli trafiać rzuty w meczu nr 2. Kilka w trzeciej kwarcie, ale wystarczyło. Chris Paul i Los Angeles Clippers wryli nosem w parkiet po przerwie - kolejny blowout dla San Antonio Spurs i 31 punktów od Kawhiego Leonarda i Danny'ego Greena.
Bartek Tomczak
Kolejna Przerwa na Żądanie EXTRA. Podobnie jak ostatnio, tak i teraz w nieco okrojonym składzie- bez Przemka (problemy z internetem), ale nadal z Michałem i Maćkiem. Rozmawialiśmy o półfinałach konferencji, a także wróciliśmy na chwilę do pierwszej rundy, przy okazji "+ i -".
Maciej Kwiatkowski
Russell Westbrook rozegrał jedno ze swoich najlepszych spotkań w karierze, nawet pomimo tego, że kryty był przez większość czasu przez Kobe'go Bryanta. Dwa lata temu Phil Jackson zwlekał z przesunięciem Bryanta na Westbrooka, ale w końcu to zrobił i był to game-changer w meczu nr 5. Mike Brown nie chciał ryzykować. 27 punktów, 9 asyst, 7 zbiórek, 10/15 z gry i 1 strata - świetny mecz i co więcej praktycznie zero głupich decyzji z piłką.
Możemy się jednak spodziewać, że Westbrook pozostanie nieregularny - jak było to w serii z Dallas Mavericks czy w końcówce sezonu regularnego, gdy trafiał w kwietniu poniżej 40% z gry. Ważniejsze dla rozwoju tej serii wydaje się być jednak to co dziać będzie się z Kendrickem Perkinsem i jego biodrem. W przeciwieństwie do Denver Nuggets, Thunder nie muszą podwajać Bynuma.
Tak było wczoraj, gdy krył go Perkins. Perkins jest technicznie dobrym obrońcą w post-up, choć skorym do fauli. Sekret jego obrony tkwi jednak w tym jak daleko jest w stanie odsunąć od kosza miejsce chwytu piłki przez rywala.
Zobaczcie na pierwszy post-up Bynuma w tym meczu i miejsce, w którym łapie piłkę
To dlatego Dwight Howard kilka lat temu wyglądał przy nim jak duża sarna. Perkins używa najczęściej jednego "bum" bez piłki, gdy center zmierza przodem by zająć pozycję w post-up. To pierwszy znak, że nie będzie łatwo. Bynum miał problemy z dojściem do samej pozycji, ale potem zajmował ją bliżej kosza. Gdy to zrobi, to prawie jak dwa punkty albo faul:
Trafił w trzech z pięciu okazji. W powyższej sytuacji znalazł się w tym miejscu, dzięki zwykłemu ścięciu z linii rzutów wolnych, gdy Perkins zagapił się na chwilę. Generalnie jednak Perkins trzyma swoją pozycję, więc Bynum może tylko próbować zrobić piwot wokół niego, ewentualnie pół-hak lub fade-away. Tak właśnie zdobył wczoraj swoje kolejne punkty. Patrzcie jak daleko jest od kosza w momencie oddawania tych rzutów:
Perkins statystycznie nie robi wielkiego wrażenia: 7 punktów, 9 zbiórek i 1.5 bloku per-36 minut + PER 8.7. Oceniając go samym PERem nie powinien mieć miejsca w pierwszej piątce, być może nawet w lidze. Wiemy jednak, że w jego przypadku decydują małe rzeczy. W serii z Los Angeles Lakers jest to nie tylko obrona na drugim/trzecim środkowym NBA, ale pewien niuans, który pomaga w ataku dwóm z pięciu najlepszych strzelców ligi.
Aż 27% ofensywy Oklahomy pochodziło wczoraj z akcji pick/roll kozłujących. To niemal dwukrotnie więcej niż akcji w kontratakach, które stanowiły drugi, najczęściej wykorzystywany typ posiadań w tym blowoucie (14.1%). Thunder zdobywali średnio 1 pkt na każde posiadanie kozłujących w pick/rollu (trafili 9 z 14 rzutów do połowy trzeciej kwarty, gdy prowadzili już +20), a także 1.17 pkt na posiadanie w sytuacjach off-screen.
Trikiem, który chcą wykorzystać Thunder jest niepewna obrona pick/roll i kłopoty kondycyjne wysokich Lakers, głównie Bynuma. Jest to coś co rok temu wykorzystywali J.J. Barea, Jason Terry i Jason Kidd w ich 4-0. Robił to też rundę wcześniej Chris Paul, a w tym roku w playoffach Ty Lawson. W tym roku, wobec natężonego terminarza i braku Lamara Odoma trzymanie Bynuma w ciągłej gotowości w obronie wydaje się być jeszcze ważniejsze
Oto kilka przykładów z wczorajszego meczu, które wyciągnąłem z Synergy Sports:
12-10, 8.24 do końca 1 kwarty - Westbrook wyprowadza pół-kontratak, dostaje zasłonę sześć metrów na przeciw kosza od Perkinsa. Kobe i Gasol przekazują sobie szybko krycie, Westbrook robi kozioł i trafia, dobrze kontestowany przez Gasola. Zobaczcie gdzie jest Kobe, gdy Westbrook oddaje rzut.
Ważne tutaj jest też to, że Thunder chcą wykorzystywać picki w kontrze, aby zamęczyć wysokich Lakers i chcą robić to najczęściej wtedy, gdy Bynum i Gasol wrócą się zbyt głęboko kosza. Tutaj Gasol nie zbiegł pod kosz, ewidentnie przygotowany na to co się święci, ale Westbrook, który bardzo szybko wychodzi w górę wykorzystał swoje miejsce i trafił.
(DYGRESJA: Gdy oglądacie Westbrooka, śledźcie skąd oddaje swoje rzuty. Jeśli robi to w obrębie kółka, ale przed linią osobistych - trafia 46%. Jeśli robi to w obrębie kółka, ale za linią - 31%. Jeśli robi to na zewnątrz kółka, jego skuteczność spada poniżej 40%)
Tym razem trafił ze stopą w okręgu.
34-46, 6.00 min. do końca 2 kwarty - Atak pozycyjny, zasłona Perkinsa pięć metrów przed koszem, Westbrook robi kozioł w prawo, Bryant przechodzi u góry, Bynum dobrze kontestuje, ale Westbrook zdobywa punkty. Jest to czwarty raz, gdy Westbrook jest w pick/rollu w tym meczu. Pierwszy raz miał zasłonę od Perkinsa - trafił, powyżej. W dwóch kolejnych razach miał je od Kevina Duranta (fake-screen) i Nicka Collisona. W drugim przypadku - dobra zasłona, niecelny rzut.
36-48, 4.55 do końca 2 kwarty - Atak pozycyjny. Jedna z ulubionych zagrywek Thunder, czyli "horns" z Durantem na czwórce. Westbrook wrzuca piłkę do Duranta na lewy łokieć, zbiega na lewe skrzydło i Durant gra pick/roll na przeciw kosza z Perkinsem, który zaczyna z prawego łokcia. Ron Artest przechodzi na zasłonie, ale jest już za późno. Bynum robi niepotrzebny wykrok w kierunku Perkinsa i też się spóźnia. Durant wychodzi w górę i trafia będąc na wysokości Perkinsa. Jego 206 czy 210 cm przydają się tutaj, tak jak szybki wyskok Westbrookowi.
38-50, 4.22 min do końca 2 kwarty - Pół-kontratak. W siódmej sekundzie akcji Perkins stawia zasłonę na lewej 45tce za linią rzutów za trzy. Jest to ruchoma zasłona, ale sędziowie to puszczają. Bryant zostaje na niej, Westbrook mija w prawo i schodzi w kierunku lewego łokcia. Bynum spóźnia się z pomocą i kolejny raz półdystans dla Westbrooka.
Zobaczcie czemu Artest nie może zejść do pomocy - Durant stoi na swojej klepce za trójką i już domaga się piłki.
42-55, 1.57 min. do końca 2 kwarty - Po tym jak Durant prawie traci kozioł po słabej zasłonie od Serge'a Ibaki (Artest praktycznie zdmuchnął zasłonę Ibaki i prawie ukradł KD piłkę w koźle), Westbrook i Perkins ratują posiadanie kolejnym pick/rollem. Tym razem Perkins nie zdążył nawet postawić zasłony, ale wystarczyło, że Ramon Sessions na ułamek sekundy musiał wziąć pod uwagę co się zbliża za jego plecami... Zobaczcie co robi Bynum. W gruncie rzeczy było to jedno z tych posiadań, w których wyglądał na naprawdę zmobilizowanego w obronie. Nie zawsze tak wygląda - musi poprawić się kondycyjnie w kolejnych latach. Nowoczesna koszykówka z tyloma atakującymi atletami w pick/roll nie ma litości dla takich dinozaurów jak Bynum czy Hibbert.
Westbrook wyszedł w górę na lewej 45tce i trafił za trzy, bo miał swój dzień, nie tylko w pick/rollu - zobaczcie jak potraktował post-up defense Steve'a Blake'a.
44-59, 46 sek. do końca 2 kwarty - Pół-kontratak. Rozpędzony Durant i kolejna wysoko postawiona zasłona przez Perkinsa, która zupełnie zatrzymuje Artesta. Czy nielegalna? Jasne, że tak. To zapasy, a nie zasłona. Obaj trzymali się z przedramiona, gdy Durant trafiał z linii rzutów wolnych nad dobrze kontestującym, ale będącym za głęboko (!) na początku tej akcji Bynumem.
Perkins może być jedynym graczem Thunder, który jest w stanie poradzić sobie z siłą Peace'a na zasłonie. Perkins stawia ruchome zasłony, ale Peace czasem po prostu przechodzi przez nie jak taran, nie rzadko bez fauli. Hej, to playoffy.
Na początku drugiej połowy Durant trafił jeszcze jeden jumper po wysokim pick/rollu, niemal identyczny jak wyżej, też po zasłonie od Perkinsa. Potem przy przewadze +30 Perkins opuścił parkiet, gdy przy swoim wsadzie odnowił sobie uraz biodra. Wrócił potem z szatni, ale już nie miał po co wchodzić z powrotem na boisko - Thunder powiększyli przewagę do 98:63 na minutę przed końcem trzeciej kwarty. Jego status na mecz nr 2 to game-time decision.
W meczu nr 2 Westbrook może nie być już tak skuteczny jak wczoraj, gdy trafił 10 z 15 rzutów, ale po oglądaniu całego sezonu Oklahomy ewidentne staje się, że siła i masa fizyczna Perkinsa pozwala Westbrookowi i Durantowi na większy luz po wyjściu zza zasłon. Daje im ten dodatkowy ułamek sekundy, gdy Bryant, Peace czy Sessions będą musieli przeciskać się u góry. Jeśli Bynum będzie wychodzić wyżej, będą go mijać i wymuszać faule, a Bynum zdechnie w okolicach meczu nr 4 czy 5, przy takiej strategii Thunder i napięciu terminarza.
W tej konkretnej serii obecność Perkinsa jest niemal dosłownie skałą/opoką dla Oklahomy po obu stronach boiska. Patrząc na mecze sezonu regularnego i ten wczorajszy, nie trudno pomyśleć, co Sam Presti miał na myśli, gdy sprowadził go z Bostonu. Wiedział, że aby wyjść z Konferencji Zachodniej, Thunder będą musieli w kolejnych latach przejść Lakers. Wiedział, że aby to zrobić, musi znaleźć coś na wysokich Lakers - na ich silne i słabe strony.
Oklahoma jest 4-1 z Lakers od czasu transferu Perkinsa. Mecz nr 2 tej serii w środę.
Bartek Tomczak
W Bostonie, Celtics i 76ers znów dzielił tylko jeden punkt. W Oklahomie natomiast mieliśmy mecz do jednego kosza. To wszystko co wydarzyło się minionej nocy znajdziecie w Przerwie na Żądanie.
Jeszcze dziś Przerwa na Żądanie EXTRA (ok. 16.00-18.00)
Program dostępny w lepszej jakości, po przestawieniu na 720p.
Oklahoma City Thunder zrobili demolkę w meczu nr 1 z Los Angeles Lakers, a Philadelphia 76ers odzyskali przewagę parkietu po meczu nr 2 w Bostonie.
Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kołobrzegu zaprasza na Turniej Koszykówki Ulicznej Coast2Coast 2012, który odbędzie się 26 maja 2012 roku o godzinie 12.00 na boisku polbrukowym za Halą Milenium. Podczas imprezy tradycyjnie mnóstwo atrakcji dla publiczności, świetna atmosfera i zacięta rywalizacja o zwycięstwo. Imprezę poprowadzi niezawodny MC Robak, który przyjedzie do nas specjalnie z Krakowa, a muzykę w dobrym Hip-Hopowym klimacie zapewni WeeDjet z Koszalina. Podczas imprezy swój pokaz zaprezentuje Szkoła Tańca TOP TOYS. W trakcie imprezy przeprowadzone zostaną otwarte konkursy Freestyle, konkurs rzutów za 3 punkty oraz konkurs wsadów.
Do turnieju zgłaszać się mogą zespoły 4 osobowe z maksymalnie dwoma rezerwowymi, a do konkursów każdy kto czuje się na siłach. Zapisy do turnieju pod adresem e-mail: milenium@mosir.kolobrzeg.pl, oraz na godzinę przed imprezą na naszym boisku polbrukowym. W trakcie imprezy będzie można zmierzyć również swoje możliwości gry w koszykówkę na wózkach inwalidzkich. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji działający na rzecz osób niepełnosprawnych wystawi swoją drużynę przeciwko chętnym osobom z publiczności.
Do wygrania w turnieju będą nagrody rzeczowe i finansowe:
I miejsce w turnieju - 1000 zł dla drużyny
II miejsce w turnieju - 600 zł dla drużyny
III miejsce w turnieju - 300 zł dla drużyny
zwycięstwo w konkursie wsadów - 200 zł
zwycięstwo w konkursie freestyle - 100 zł
zwycięstwo w konkursie rzutów za 3 punkty - 100 zł
W tym roku dodatkową nagrodą dla "najsympatyczniejszej drużyny" oraz zwycięzców konkursów będzie rejs po Bałtyku luksusowym jachtem motorowym HIT-1. Najsympatyczniejszy zespół wybierze oczywiście publiczność.
Nagrody finansowe ufundowane zostały przez Prezydenta Miasta Kołobrzeg Janusza Gromka. Dodatkowo zwycięzcy w zawodach otrzymają puchary ufundowane przez Starostę Powiatu Kołobrzeskiego Tomasza Tamborskiego, oraz medale od Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Najlepsze 8 zespołów turnieju otrzyma koszulki z logiem Coast2Coast oraz logiem Milenium Kołobrzeg.
Miejski Ośrodek Sportu i Rekrutacji w Kołobrzegu serdecznie dziękuję za pomoc w organizacji imprezy oraz wsparcie rzeczowe i finansowe:
- Miastu Kołobrzeg
- Centrum Promocji i Informacji Turystycznej
- Starostwu Powiatowemu Kołobrzeg
- Szkole Tańca TOP TOYS
- Grupie Ratowniczej Paramedic Kołobrzeg
- Stobud
- School by the Sea
- Hit - rejsy po Bałtyku
Dziękujmy również naszym patronom medialnym za pomoc w promowaniu imprezy:
- Hip-Hop.pl
- zawszepopierwsze.bloog.pl
- speedballin.pl
- e-kg.pl
- Telewizji Kablowej Kołobrzeg
- Radiu Kołobrzeg
- MostBlunted.pl
- Internetowemu Radiu Nowa Huta
Zapraszamy wszystkich do wspólnej zabawy, uczestnictwa w zawodach i do dopingowania sportowców. Bieżące informacje możecie znaleźć również na stronie www.sport.kolobrzeg.pl oraz stronach na Facebooku - Coast2Coast oraz Milenium Kołobrzeg.
Bartek Tomczak
Przerwa na Żądanie z podsumowaniem dwóch wczorajszych spotkań.
Program dostępny w lepszej jakości, po przestawieniu na 720p.
Maciej Kwiatkowski
To był ciężki mecz, ale bardzo lubię takie. Teraz gdy dziewczyna z Denver już dobrze wie gdzie jest Kenyon Martin (11 pkt, 10 zb., 2 blk w najlepsze 25 minut sezonu), mały aplauz należy się temu samemu gościowi, który niby nie zrobił wiele, ale przetrwał sezon znajdując rezerwowy line-up, który wygrał dla niego serię. Zwykle gdy rezerwowi zdobywają tyle samo punktów i zbiórek co pierwsza piątka możemy myśleć o jakimś blowoucie typu -30 punktów. Nie tym razem - Clippers wygrali 82:72 w Memphis.
Zwycięstwa, w których dwóch najlepszych graczy jest kontuzjowanych, a cały rezerwowy unit gra świetnie razem, to wielkie zwycięstwa trenerów. Możemy mieć słusznie wątpliwości w to czy Vinny Del Negro, ma posłuch w szatni pośród tylu weteranów. Możemy mieć problemy z dostrzeżeniem usprawnień jakie wprowadza w trakcie serii, poza postowaniem Mike'a Conley'a, ale nie możemy mieć wątpliwości, że w najważniejszym momencie sezonu zaufanie w rezerwowych i trochę brak wyboru wobec kontuzji trzech starterów, sprawił, że oto Vinny jest w II rundzie. To w dłuższej perspektywie może nie być najlepszym rozwiązaniem, odkąd ktoś da mu klucze do Clippers na przyszły sezon, a Lionel Hollins miał kilka wątpliwych decyzji w tej serii, włącznie z sadzaniem Marca Gasola lub Zacha Randolpha w kluczowych momentach czwartych kwart, ale Vinny Del Negro jest w II rundzie...
I Nick Young (13 pkt) jest w II rundzie i jego umiejętność zatrzymywania się w pełnym biegu w rogu boiska, łapania piłki i trafiania trójek z rogu. Jak w meczu nr 1, tak w meczu nr 7. Dobre czasy. Lubię od dwóch-trzech sezonów grę Younga, bo jest zupełnie inna. Ten post-up na swoim kumplu Gilbercie w 4. kwarcie? Będą o tym gadać przez cztery kolejne dekady.
Ta wygrana przypomniała mi wszystkie te sytuacje, w których Alvin Gentry z Phoenix Suns stawiał na cały rezerwowy unit. Robił to w playoffach 2010 roku i robił to w tym sezonie. Przed playoffami wyróżniłem cztery takie piątki, oparte o zmienników. Nie było wśród nich kwintetu Eric Bledsoe (fan), Mo Williams, Nick Young, Reggie Evans i Kenyon Martin.
Bo i też nie było powodu, aby wskazywać właśnie ich - chyba, że w kategorii najgorszych piątek z ławki. Mam wrażenie jakbym przez cały sezon pisał o tym jak niezastąpionymi graczami Clippers są Blake Griffin i zwłaszcza Chris Paul. Liczby +/- tylko to zresztą potwierdzały w szalonych dysproporcjach.
Weźmy sezon regularny. Line-up, który wczoraj zrobił +10 w 10 minut meczu, który zakończył się zwycięstwem Clippers +10, spędził w trakcie sezonu razem 24 minuty, w trakcie których został rozbity 43-57. Efektywność defensywna? 139 punktów na posiadanie. To jak tracić dwa rzuty spod kosza na co trzy posiadania.
Połączmy to jednak z kluczowym pytaniem sprzed serii: "Czy Grizzlies będą w stanie rzucić wystarczająco dużo punktów, żeby pokonać Clippers cztery raz?".
Nie, nie byli, o dziwo, pomimo kontuzji Paula i Griffina. Zabierzmy dwa mecze, które Paul wygrał dla Clippers w crunchtime. Odbierzmy im serię 28-3 w pierwszym meczu i cóż, po tylu latach pecha, Clippers mieli w końcu trochę szczęścia.
I Blake Griffin jeśli pamiętam nie miał ani jednego flopa, gdy David Stern z trybun mówił właśnie o tym w późniejszym meczu w Miami. Miał cichy mecz w ataku (8 punktów, 4 zbiórki), ale dwa bloki i dwa przechwyty. Pokazał spokój i dużo jaj, pomagając ograniczyć Zacha Randolpha do 9 punktów. Inny gracz, bo inne kolano, ale rozegrał po cichu bardzo dobry mecz nr 7.
OJ Mayo pokazał natomiast czemu dokładnie jest O.J'em Mayo, rzucając 1/11 z gry i 31% w tej serii. Rudy Gay zniknął w czwartej kwarcie - Grizzlies po prostu połknęli swój język w meczu nr 7, trafiając drugie najgorsze w sezonie 32,5%.
Tymczasem walec czeka i od wtorku Clippers ruszają w tango ze Spurs. Łatwo jest tu typować 4-1 czy 4-2 dla Spurs, ale łatwo też dać dziś Clippers szacunek za to, że pokazali zawziętość i walkę, a nie floping czy słaby defense. To nie było ani Lob City, ani Flop City, tylko Choke City - dla Memphis.
Licznik odwiedzin: 17 059 964 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: