Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 956 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



PRZERWA NA ŻĄDANIE (03.02.2012)

sobota, 04 lutego 2012 12:14

 

Bartek Tomczak

 

Wydarzenia minionej nocy w najnowszej Przerwie na Żądanie.

 

Program dostępny w lepszej jakości po przestawieniu na 720p.




Podziel się:

komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

BARKLEY NAŚMIEWA SIĘ Z OPASKI JAMESA

piątek, 03 lutego 2012 16:38

Marek Dziuba

 

Mówiąc krótko, ciężkie jest życie łysiejącej supergwiazdy NBA... bald is beautiful LeBron!

 



Podziel się:

komentarze (6) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DAY-TO-DAY: GDZIE AMARE W KOŃCU BYŁ SOBĄ

piątek, 03 lutego 2012 13:21

Maciej Kwiatkowski

 

(15-7) DENVER @ (13-7) LA CLIPPERS 112:91

 

Ponoć Rihanna przyszła do Staples Center oglądać Mo Williamsa. Żartuję. Danilo Gallinari (21 pkt, 6 zb, 4 as, 5/5 za 3 w 29 min), fan, minął się z nią, gdy przyleciała w grudniu do Mediolanu, ale fajnie byłoby pomyśleć, że przyszła zobaczyć np triki Andre Millera.

 

Jeśli tak, to trafiła dobrze. Dobrze dla ciebie Rihanna. Nuggets zagrali w czwartek swoją koszykówkę, łapiąc Clippers rozgrywających czwarty mecz w przeciągu pięciu dni. Nuggsies, którzy sami w środę grali w Memphis i nie wyglądali dobrze, byli świeższi, kontestowali rzuty i pchali piłkę do przodu, kontrolując tempo od drugiej kwarty tego meczu, po tym jak Vinny Del Negro zaczął wprowadzać rezerwowych. Clippers zaliczyli kolejną świetną pierwszą kwartę (32-19), wykorzystując pick&roll CP3BG, ale od drugiej kwarty rozpoczął się zjazd.


Clips oddali 18 punktów z kontrataku, ale nie to zabiło ich ostatniej nocy. Kiedy Nuggets grają swoje - co nie zdarzyło im się w dwóch poprzednich meczach z Clippers i Grizzlies - zwykle mają więcej energii niż przeciwnicy, używając wtedy szybkości i penetracji, aby wypracować czyste pozycje na obwodzie (wczoraj 19/33 spoza trumny). Pisałem wczoraj o tym jak fajnie byłoby zobaczyć po trzy-cztery podania w ich jednej akcji. Nic z tego - wczoraj podawali niewiele, ale zwykle raz, drugi raz i mieli asystę (28). Ty Lawson, który w drugim meczu po kontuzji kostki wyglądał dużo lepiej niż w środę w Memphis, razem z Andre Millerem mieli łącznie 14 asyst, a Gallinari i Al Harrington trafili 7 z 10 rzutów za trzy. Clippers, którzy od czterech spotkań tracą po 100 punktów w meczu, byli krok wolniejsi w swoich rotacjach i w zasadzie padli trupem w trzeciej kwarcie, gdy Timofiej Mozgov (11 pkt, 7 zb - 5/5) odkrywał swoją lewę rękę i przez pięć-sześć minut był najlepszym graczem na parkiecie. 

 

Gallinari trafił 5 z 5 rzutów za trzy i swoje 21 punktów miał już w 28 minucie meczu, niszcząc w match-upie Carona Butlera (5/14, 11 pkt). Arron Afflalo rozegrał w końcu dobre spotkanie, zdobywając 15 punktów z 8/8 z linii, a także w trzeciej kwarcie agresywnie kryjąc Chrisa Paula od połowy boiska.  

 

Team z większą energią wygrał ten mecz. Paul i Blake Griffin trafili 15 z 21 rzutów, Clippers 46%, ale wysocy byli często spóźnieni w pomocy, a Nuggets grali jeden ze swoich najlepszych meczów w tym sezonie. W czwartej kwarcie grali już rezerwowi.

 

 

(19-6) CHICAGO @ (8-14) NEW YORK 105:102

 

Niezły comeback Bulls po blowoucie w środę w Filadelfii i chyba najlepsze ofensywne 12 minut Knicks od dawien dawna w trzeciej kwarcie tego meczu: alley-oopy od Melo do Tysona Chandlera, zdecydowany Amare, mixujący grę inside-outside i Melo zdobywający punkty z flow ofensywy.  

 

Na końcu zadecydowała ogromna przewaga Bulls na obwodzie. Nie tylko Derrick Rose (32 pkt, 13 as., 12/.26), pracujący ciężko drugą noc z rzędu za nieobecnych Luola Denga i Ripa Hamiltona, ale rewelacyjne wejście w mecz C.J.'a Watsona (12 pkt w 19 min) w drugiej kwarcie i 16 punktów z 7 rzutów Kyle'a Korvera. Bulls robili też rzeczy, które Bulls robią: Joakim Noah i Carlos Boozer zebrali siedem piłek w ataku, Ronnie Brewer i Jimmy Butler dostali się na linię osiem razy (8.. Bulls 29), a Taj Gibson i Omer Asik opanowali defensywną deskę, grając minuty z ławki. 

 

Stoudemire grał bezwzględnie swój najlepszy mecz w tym sezonie: oddał 27 rzutów, rzucił 34 punkty i torturował Boozera na początku obydwu połów. Carmelo oddał 26 rzuty, zdobył 26 punktów, ale w pierwszej połowie zajął miejsce na tylnym siedzeniu, patrząc jak parkiet należy do Amare. Knicks przegrali, ale Mike D'Antoni mógł być zadowolony ze sposobu w jaki funkcjonowała w tym meczu ich ofensywa, oparta w tym sezonie głównie o izolacje i wiarę w zdrowie Barona Davisa.

 

Po raz pierwszy od X meczów Knicks częściej niż do izolacji (4/13) przechodzili do pick&rolli (12/25), w końcu używając Amare jako rolującego. Stoudemire był w nich w tym meczu więcej razy niż w ostatnim tygodniu (9), a przede wszystkim - był zdecydowany. Tak musi grać zawsze. Zwłaszcza wtedy gdy Iman Shumpert, Carmelo, Landry Fields czy nawet raz Toney Douglas chcą tak grać i podają tak dobrze jak wczoraj. To wizualnie i statystycznie (1.085 pkt/pos) był najlepszy ofensywny występ Knicks w tym sezonie przeciwko drużynom z dodatnim bilansem.


 



Podziel się:

komentarze (5) | zaloguj się, aby dodać komentarz

PRZERWA NA ŻĄDANIE (31.01-02.02.2012)

piątek, 03 lutego 2012 12:58

 

Bartek Tomczak

 

Najnowsza Przerwa na Żądanie i podsumowanie trzech ostatnich dni w NBA. 

 

Program dostępny w lepszej jakości po przestawieniu na 720p.




Podziel się:

komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

TOP 10: 2 LUTY

piątek, 03 lutego 2012 10:14

OLEK CZYŻ I TOMASZ GIELO - JAK RADZĄ SOBIE W NOWYM ROKU?

piątek, 03 lutego 2012 9:50

 

Sebastian Hetman

 

 

Za nami styczeń, a temperatura w Polsce na początku lutego daje się we znaki nie tylko fanom koszykówki. Za Oceanem bywa różnie, szczególnie w lidze NCAA, gdzie serca polskich kibiców próbują rozgrzewać Tomasz Gielo i Olek Czyż. Mamy co prawda jeszcze kilku reprezentantów kraju na poziomie Division I (Karol Gruszecki, Kamil Jantoń i Jakub Kuśmieruk), ale wyżej wymieniona dwójka jest znana nawet tym, którzy akademickim basketem nie interesują się wcale.

 

 

Postanowiłem wziąć pod lupę Tomka i Olka, bo „nasze chłopaki” w styczniu radzili sobie całkiem nieźle, a ich drużyny potrafiły walczyć w tzw. conference games. Co prawda z różnymi skutkami, ale liczy się przecież wola walki, tak?

 

 

Jak radzili sobie w pierwszym miesiącu Nowego Roku? Zobaczcie sami...

 

 

Tomasz Gielo (Freshman - Liberty Flames, Konferencja Big South) – 206 cm, 99 kg, SF/PF

 

GAME LOG - STYCZEŃ 2012

 

Tomek Gielo (rocznik 1993) na starcie sezonu stracił prawie dwa miesiące rozgrywek, po tym jak doznał niewygodnej kontuzji łokcia na jednym z treningów. Mecze Liberty rzadko można obejrzeć chociażby na platformie ESPN Player, ale kilka razy miałem okazję zobaczyć jego ekipę w akcji.

 

 

Podczas Mistrzostw Europy do lat 18, które mogliśmy dla Was relacjonować, zauważyłem, że nasz skrzydłowy nie był do końca sobą, a trener Szambelan dawał wyraźnie znać, że nie jest zadowolony z jego postawy. To tak z innej beczki, bo jak mówią w Stanach, „He Got game!” i jestem święcie przekonany, że gra w Liberty w przypadku Tomka zaprocentuje.

 

 

W rotacji Flames Gielo gra jako czwórka, ale nie zapominajmy, że może występować także jako niski skrzydłowy, często ścinający z rogów boiska. Statystyki, czy jak wolicie game logi z ESPN nie do końca oddają to, co zawodnik robi na parkiecie. Tomek wnosi sporo pozytywnej energii, a do tej pory swój najlepszy mecz rozegrał 7 stycznia przeciwko UNC-Asheville, w którym miał 8 punktów i 7 zbiórek. Spójrzcie także na liczbę minut, która momentami nie przekracza nawet dziesięciu, ale ważne, że nasz rodak często wychodzi w pierwszej piątce. I to jako freshman!

 

 

O jego pobycie w USA możecie czytać na jedynej polskiej stronie o NCAA. Na CollegeHoops.pl Tomek Gielo prowadzi swojego bloga, a idzie mu to całkiem nieźle. Opisuje w nim życie na kampusie, treningi, mecze, wyjazdy. Możecie mu także w komentarzach zadawać pytania, na które stara się odpowiadać w wolnym czasie.

 

 

Jego gra w styczniu zaalarmowała sztab trenerski, a sam Gielo przed siebie wysuwa postulat: „Hej, umiem grać, dajcie mi minuty, a dam z siebie wszystko!”. Fakt faktem, ekipa Liberty jest nieco „przeorana” przez kontuzje, a ich najlepszym graczem jest jakże wszechstronny Jesse Sanders (12 ppg, 8 rpg, 8 apg). W tym wszystkim Gielo stara się funkcjonować, a jeszcze we Wrocławiu na ME U-18 dało się zauważyć, że to chłopak o wysokim koszykarskim IQ, potrafiący realizować taktyczne zagrywki jak mało kto. Długie ręce, szybkość, dynamika + być może jeszcze za „wąska rama”, ale masę mięśniową w USA można w nieco szybszym tempie wypracować.

 

 

Moim zdaniem Tomek Gielo długo zabawi w USA i będzie chciał skończyć studia, a na dzień dzisiejszy wszystkich zachęcam do śledzenia jego bloga. W styczniu prezentował się całkiem przyzwoicie. Szkoda tylko, że Flames wygrali raptem trzy spotkania (nie licząc wczorajszej wygranej z Gardner-Webb) i na dzień dzisiejszy są dopiero ósmą ekipą Big South Conference, a zarazem jedyną , która pokonała lidera tabeli (UNC-Asheville).

 

 

 

Olek Czyż (Senior, Nevada Wolf Pack, Konferencja WAC) – 201 cm, 108 kg, SF/PF

 

GAME LOG - STYCZEŃ 2012

 

O Olku Czyżu (rocznik 1990) pisałem nie raz na łamach naszego bloga i miałem okazje przedstawić super piątkę Wolf Pack, która kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa.

 

Pisałem wówczas:

 

 

„Po dwóch sezonach siedzenia na ławce w barwach Duke, Olek Czyż powrócił do domu. Pochodzący z Gdyni Polak w szkole średniej reprezentował ekipę Reno HS, a w stanie Nevada był jednym z najwyżej rozstawionych prospektów. Zainteresował się nim sam Mike Krzyzewski, dlatego w 2008 roku Olek dołączył do ekipy Blue Devils. Przez dwa sezony rozegrał raptem 112 minut, a transfer do Nevady był wręcz strzałem w dziesiątkę. Czyż imponuje przede wszystkim atletyzmem i tworzy wybuchowy duet z Dario Huntem. Od czasu do czasu przymierzy trójkę, solidnie bije się na tablicach. W zasadzie nie wiem, dlaczego przedstawiam Wam sylwetkę Olka, skoro pisaliśmy już o nim nie raz, a ostatnie i grubsze doniesienia dotyczyły jego świetnej formy. Do tej pory najlepszy mecz Olek rozegrał przeciwko Bradley, w którym miał 18 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty. Na nieco dyskusyjnym portalu nbadraft.net Polak jest aż na czterdziestym miejscu w Drafcie 2012.”

 


Postać rzeczy zmienia fakt, że druga połowa stycznia w wykonaniu Olka była prawdopodobnie najlepszym (do tej pory) okresem w jego akademickiej karierze, a mecze przeciwko Hawaii (24 pkt., 11 zb.) i Louisiana Tech (24 pkt., 10 zb.) tylko to potwierdziły.

 

 

Wypadek przy pracy gorącym Wilkom mógł zdarzyć się wczoraj, bo męczyli się do końca z Utah State, a Polak miał raptem 6 punktów. Jednak Nevada rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w historii uczelni, a trener David Carter  wprowadził do tego zespołu ducha walki i przede wszystkim dyscyplinę. Wolf Pack znacznie poprawili się w defensywie, zaś sam Olek Czyż w takim systemie sprawdza się znakomicie. Razem z Dario Huntem gra w strefie podkoszowej jako silny skrzydłowy, ale jego rzut z dystansu pozwala na rotację w sytuacji, kiedy Carter przesuwa go na niskie skrzydło.

 

 

Czyż potrafi być skuteczny i agresywny, sporo akcji kończy z góry, a mój znajomy Paweł Bochenkiewicz, obecnie grający w drugoligowym Śląsku Wrocław, powiedział, że podczas pobytów na kadrach juniorskich nie widział jeszcze tak atletycznego gracza.

 

 

Jego średnie w tym sezonie to 12,1 ppg, 6,1 rpg (55,2% FG, 30% 3P), a w samym styczniu Olek grał na poziomie 16,5 ppg, 8,3 rpg (66,7% FG). Obecnie jest trzecią opcją zespołu, który nie przegrał spotkania od 26 listopada (16 zwycięstw z rzędu) i zajmuje pierwsze miejsce w WAC Conference oraz ma spore szanse na awans do NCAA Tournament. Jeżeli Wolf Pack wygrają turniej swojej Konferencji (a mają bardzo duże szanse), z miejsca wchodzą do popularnego March Madness.

 

 

 

 

Moim zdaniem Olek Czyż i Tomek Gielo to przyszłość polskiej koszykówki, szczególnie nieco bliżej kosza, gdzie brakuje atletyzmu i umiejętności technicznych. Do tej dwójki dodałbym jeszcze Przemka Karnowskiego, który po zdaniu matury ma zamiar wyjechać do USA, a propozycji z przyzwoitych uniwerków mu nie brakuje. W wyścigu po naszego centra Gonzaga Bulldogs wydają się być na prowadzeniu, a ta ekipa jest już jednym z 40-tu najlepszych programów w Division I.

 

 

I tak! Chciałbym, aby w końcu ktoś z naszego kochanego PZKosza docenił wyszkolonych Polaków po amerykańskich uczelniach, którzy pracują o wiele ciężej niż utalentowana młodzież w Polsce. Talentów w naszym kraju absolutnie nie brakuje, a Czyż i Gielo są najlepszymi przykładami na to, że większe możliwości na rozwój znajdzie się niestety tysiące kilometrów od domu...

 

 



Podziel się:

komentarze (5) | zaloguj się, aby dodać komentarz

PIĄTKI NA MECZ GWIAZD W ORLANDO WYŁONIONE

piątek, 03 lutego 2012 3:34

 

Marek Dziuba

 

Na antenie TNT ogłoszono dzisiaj oficjalnie starterów na Mecz Gwiazd. Bez niespodzianek. Emocje jak przy oglądaniu polskiej komedii romantycznej (czyli wiesz wszystko jeszcze przed filmem, obsada się nie zmienia):

 

EAST: 

DeSagana Diop (Charlotte)

Andray Blatche (Washington)

Steve Novak (New York)

Sasha Pavlovic (Boston)

Chris Duhon (Orlando)

 

WEST:

Hasheem Thabeet (Houston)

Yi Jianlian (Dallas)

Brian Cardinal (Dallas)

Jason Kapono (Los Angeles)

Sebastian Telfair (Phoenix)

 

Najwięcej głosów otrzymał Yi Jianlian.... dobra, a tak zupełnie poważnie...

 

Dwight Howard wygrał całe głosowanie (1600390 głosów), w zespole Zachodu zagra czwórka graczy z Los Angeles - dla dwóch będzie to debiut, a jeden zagra po raz... 14 z rzędu. Wszystko w zasadzie może się podobać... jedyne do czego można się przyczepić to fakt, że są na Wschodzie w tym roku lepsi skrzydłowi od Carmelo Anthony'ego. Tak dla czystej formalności:

 

EAST

 

Derrick Rose - Dwyane Wade - LeBron James - Carmelo Anthony - Dwight Howard

 

 

 

 

WEST 

 

 

Chris Paul - Kobe Bryant - Kevin Durant - Blake Griffin - Andrew Bynum

 

 

Za tydzień poznamy rezerwowych, których oczywiście wybiorą trenerzy (po siedmiu do każdego zespołu). Czy Marcin Gortat ma szansę? Polak otrzymał ponad 136 tysięcy głosów i przynajmniej w oczach kibiców jest za DeAndre Jordanem, Markiem Gasolem i Nene. Dobór zapowiada się więc znacznie ciekawiej, nie tylko z tego względu, bo czy np. trenerzy uwzględnią Ricky'ego Rubio, który zajął trzecie miejsce wśród obrońców w konferencji zachodniej? Nasze typy na rezerwowych do All-Star Game - jak zapowiedział Bartek w PnŻ - już wkrótce.



Podziel się:

komentarze (12) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DARKO NICZYM JARKO, CZYLI BANKOM NIE UFAMY

piątek, 03 lutego 2012 2:21

 

 

Marek Dziuba

 

Casey Jacobsen nie zrobił oszałamiającej kariery w NBA, o czym najlepiej świadczy to, że być może w tym momencie słyszycie o kimś takim po raz pierwszy i zastanawiacie się, czy to nie czasem skoczek narciarski. Casey jednak Norwegiem nie jest, a jakby nie spojrzeć w lidze spędził cztery sezony, z czego niespełna trzy w Phoenix, którzy w 2002 roku wybrali go z 22 pickiem Draftu. Potem zaliczył jeszcze krótki epizod w Nowym Orleanie, a po dwuletnim przystanku w Europie dostał jeszcze szansę w Memphis Grizzlies w sezonie 2007/08 i odtąd słuch o nim zaginął, jeśli kiedykolwiek nastąpił.

 

Aktualnie gra w lidze niemieckiej i dorabia... pisząc dla SLAM-u o swoich przemyśleniach z krótkiej kariery w NBA. W ostatniej notce wymienił m.in. najdziwniejszych, najbardziej egoistycznych (i przeciwnie) zawodników, z którymi miał styczność. Wśród komentarzy, taki rodzynek:

 


(Najdziwniejszy zawodnik... w negatywnym znaczeniu): To prawie niemożliwe wyjaśnić, jakim dziwakiem jest Darko, ale pewnego razu powiedział mi, że nie trzyma swoich pieniędzy w banku, nie inwestuje ich też na giełdzie. "Po prostu trzymam je przy sobie" - wspomniał do mnie i się obrócił. Gdy wracam do tej sytuacji, żałuję, że momentalnie nie zadałem kolejnego pytania. Nie wiem, czy mogę mu wierzyć, ale jego pensja w tamtym sezonie wynosiła ponad 6 milionów. To sporo do schowania pod materac! Poza tym mogę łatwo przyznać, że była to najdłuższa rozmowa, jaką zamieniliśmy, ale mu to odpowiadało.

 

 

Czy Darko na pewno nie jest spokrewniony z pewnym panem o inicjałach J.K? 

 

Stop. Ma żonę i dzieci. Więc odpada. O kocie nic mi nie wiadomo.

 

 Nieistotne.


Detroit Pistons w 2003 roku nie bali się w każdym razie zainwestować w pewnego serbskiego centra, wybierając go w Drafcie tylko tuż za LeBronem Jamesem i przed Carmelo Anthonym czy Dwyane'm Wade'm, ale każdy wie, co z tego wyszło. I chociaż Milicic zawsze będzie uważany za niewypał to obecnie rozgrywa dziewiąty sezon w lidze i przechowuje dzięki temu w jakieś ogromnej skarpecie/materacu już ponad 40 milionów dolarów. Kto zatem powinien się tutaj śmiać?



Podziel się:

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DAY-TO-DAY: MUST-WIN SIXERS, CICHY RUSSELL I CP3 4 MVP?

czwartek, 02 lutego 2012 13:36

 

(13-6) LA CLIPPERS @ (12-8) UTAH 107:105

 

Kolejny fantastyczny mecz Chrisa Paula w ostatnim tygodniu. 34 punkty, 11 asyst, 5 zbiórek, 3 przechwyty. Do tego 12 punktów rzucone w ostatnich sześć minut czwartej kwarty i 12 punktów z pięcioma asystami w drugiej z rzędu wielkiej pierwszej kwarcie (11/5 z Thunder). Zanim zaczniemy pisać o MVP dla Paula, musimy jednak pamiętać, że gra z nim Blake Griffin - 31 punktów, 14 zbiórek, 3 bloki. I to Griffin, który w czterech ostatnich meczach zablokował 11 rzutów i dla tych oczu jest w tym technicznie coraz lepszy. Myślę, że nie będzie przesadą napisać, że nie ma w tym momencie lepiej spisującego się rozgrywającego i silnego skrzydłowego.. Zwłaszcza gdy współpracują razem w pick&roll. Jazz najzwyczajniej byli bezradni w starciu z ich dwójkową grą (29/46 z gry). 

 

W ataku Jazz próbowali grać szybko jak prawie każdy kolejny rywal Clippers. Gordon Hayward (12 pkt, 5/11) i Devin Harris (8 pkt, 4 as) przyspieszali tempo, atakowali pomalowane i w pierwszej połowie przyniosło to efekty w postaci season-high 56 punktów. Jest już jasne, że drużyny przeciwne będą starały się zabiegać Clippers, ale pomyśleć tak, a zrobić, to dwie inne rzeczy gdy gra się przeciwko drużynie, która traci najmniej piłek w lidze. 

 

Jazz wykorzystali tylko 26 z 36 rzutów wolnych i spudłowali wszystkie trzy wolne po faulach technicznych. Mecz wcześniej nie trafili 13-tu. W czwartej kwarcie brakowało im kontuzjowanego Earla Watsona, który często kończy dla nich mecze, ale z drugiej strony Clippers praktycznie całe spotkanie grali w czterech - bez Carona Butlera (plecy) i ze słabymi występami praktycznie wszystkich oprócz Paula, Griffina, Mo Williamsa (19 pkt, 6/18) i DeAndre Jordana (8 pkt, 11 zb.), który gra w tym sezonie z taką pasją w polu trzech sekund, że Dwight Howard wygląda przy nim zwiewnie jak baletnica. Clippers zniszczyli Jazz na deskach (50-35), kompletnie wyjęli z meczu Paula Millsapa (14/7), ale wciąż potrzebują jeszcze jednego niskiego skrzydłowego. Ten team jest jeszcze niedokończony, ale  Paul i Griffin zaczynają wyglądać jak najlepszy one-two punch w NBA.



 

 

(18-6) CHICAGO @ (16-6) PHILADELPHIA 82:98

 

Może jest jeszcze za wcześnie, aby traktować spotkania w kategoriach must win, ale jeśli można tak wogóle powiedzieć, to o wczorajszym meczu Philadelphii 76ers. Bulls grali z dwoma wirusami w rotacji (bez Denga i Hamiltona) i z Derrickem Rose'm, który też złapał jakiegoś przed meczem i z tego powodu fizycznie nie czuł się najlepiej. 76ers pomimo tylko sześciu porażek nie wygrali do wczoraj żadnego meczu, po którym na pewno moglibyśmy stwierdzić, że weszli na kolejny level. I nie wiem czy możemy tak powiedzieć po wczorajszym z Bulls, którzy byliby na pewno bardziej wymagającym rywalem, gdyby zagrali w pełnym składzie. Wczorajszy występ 76ers to jednak był praktycznie wzór tego jak powinni wyglądać w każdym spotkaniu, jeżeli chcą wygrywać poziom wyżej. 

 

Od Andre Iguodali (19 pkt, 9 zb, 4 as, 2 prz, 8/13) trafiającego za trzy po heat-checkach; Jrue Holiday'a (17 pkt, 5 as, 4 zb, 8/15) grającego po przerwie mano-a-mano z Rose'm (18 pkt, 6 as, 4 str, 8/17); niepodrabialną aktywność Thada Younga (19 pkt, 8 zb w 27 min.) aż po zbiórki (+6) i obronę, co zawsze będzie przekładać się na sukcesy teamu Douga Collinsa, który kocha pchać piłkę do przodu po wymuszonych stratach. Minionej nocy Sixers zdobyli po nich aż 29 punktów, z czego 21 w kontrataku. 

 

Najłatwiej zrypać za ten mecz Carlosa Boozera i tak zrobię. To jedno, gdy jest zagubiony w spotkaniu z Miami Heat, ale kiedy rookie z drugiej rundy zeszłorocznego draftu spisuje się od niego lepiej przez cały mecz, kibice Bulls naprawdę  mają się o co martwić. Zresztą pewnie nie czują tego od wczoraj. To był mecz, w którym Boozer po prostu powinien być pewną drugą opcją i przynieść 20/10, bo właśnie z tego powodu otrzymał blisko maksymalny kontrakt. Tymczasem miał 9 punktów i 9 zbiórek - Lavoy Allen (być może słyszycie o nim po raz pierwszy), któremu przed draftem zarzucano bimbanie w podobnym typie co Boozer i niegranie każdego posiadania na sto procent, tylko wygląda leniwie. Od kilku spotkań jest kolejnym, sprawdzonym pomysłem Douga Collinsa na zastąpienie wciąż kontuzjowanego Spencera Hawesa. Najpierw był to Nik Vucevic, teraz Allen, który wczoraj miał 14 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty. Te trzy asysty są szczególnie ważne dla centrów Sixers, bo ci spędzają większość czasu w high-post. W podobny sposób swoich wysokich wykorzystywał Rick Adelman w Sacramento i w Houston, gdy kontuzjowany był Yao Ming. Jeśliby szukać jakiejś poważnej różnicy w tych 76ers, a tych zeszłorocznych to chyba właśnie w tym co mieli dotychczas w tym sezonie od Hawesa, Vucevica i Allena.



 

 

 

(17-4) OKLAHOMA CITY @ (14-9) DALLAS 95:86

 

Zastanawiam się czy Scott Brooks myśli teraz co by było, gdyby w meczu z LA Clippers wystawił w pierwszej piątce Daequana Cooka. Tak zrobił w Dallas (cały czas nie gra Sefolosha), skrócił rotację do ośmiu osób, James Harden miał 10 punktów i 9 asyst, a efektywność  oraz trafienia w crunchtime Russella Westbrooka (33 pkt, 6 zb, 4 as, 2 prz, 11/24 fg, 9/10 ft) zwyczajnie wygrały ten mecz dla Thunder.

 

Westbrook ma spektakularny atletyzm, który zbyt mocno pcha go do przodu. Nie wygląda na aż tak wyszkolonego jak rzeczy, które chce robić. Wtedy Westbrook wymusza rzuty, popełnia faule ofensywne, pudłuje z mid-range, a gdy chce w ostatniej chwili podać to piłka ląduje na aucie. Oglądałem ten mecz, w którym Mavericks zagrali bez Kidda/Odoma/Haywooda, i po pierwszej połowie zacząłem się zastanawiać: gdzie jest Westbrook? Gra dużo lepiej po fatalnym starcie sezonu, ale kiedy spojrzałem na jego statystyki do połowy (13/4as) byłem trochę przerażony czy aby na pewno jestem przekonany, że chcę ten mecz uważnie oglądać. Tym co objawiało się przed moimi oczami, ...tak że nie mogłem dojrzeć ...był Westbrook, który był zdyscyplinowany i nieforsujący akcji, grający wg tempa ofensywy Thunder, a nie starający się je wyprzedzać. Nie było tych zgrzytów zębów, wrażenia bicia głową w mur, które nadaje czasem Oklahomie swoim decyzjami. Spokojny i skoncentrowany. Niemal potulny - jakby porażka z Clippers mocno utarła mu nosa.

 

To był tzw gut-check dla młodego teamu, który wciąż musi być jeszcze testowany zanim bardzo poważnie będziemy mogli zacząć traktować ich jako kandydata do tytułu na jednym poziomie z Miami Heat. Mavericks przegrywali 12-toma punktami w trzeciej kwarcie, ale wyrównali na 2.14 min. przed końcem. W trzech kolejnych posiadaniach Westbrook i Kevin Durant (23 pkt, 13 zb., 7/19) trafili z półdystansu, a na 35 sek. przed końcem ten pierwszy trafił daggera na 92:85. 

 

W pierwszej połowie pewien wysoki skrzydłowy otrzymał piłkę na lewym low-blocku. Zrobił kozioł, piwot przez prawe ramię, odskok z jednej nogi do tyłu i trafił. Piłka nawet nie dotknęła obręczy. Nie... to był Durant, a nie Dirk Nowitzki (2/15 z gry). 

 

W Dallas Rick Carlisle i Mark Cuban wciąż jeszcze są pewni, że Dirk wróci na swój poziom gry przed playoffami, ale ten tydzień przerwy niewiele mu pomógł - 9.3 punktów i 11/39 z gry w trzech meczach po powrocie. Będzie lepiej, Dirk. Mavericks póki co mają na tyle głęboki zespół, że mogą grać z Thunder pomimo braku trzech zawodników z rotacji. 

 

Serge Ibaka miał 10 bloków i dodatkowo co najmniej trzy rzuty, które skutecznie kontestował do samego końca. Najlepsze przy tym, że przy 7-8 z tych bloków piłka nie wypadała aut tylko wpadała w ręce Thunder. Ważne zwycięstwo Oklahomy, drugie w tym sezonie w trzech meczach z Mavericks. Dzięki za lekturę.

 


 


MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 



Podziel się:

komentarze (5) | zaloguj się, aby dodać komentarz

NAJLEPSZA 35-TKA W HISTORII McDONALD'S ALL-AMERICAN

czwartek, 02 lutego 2012 12:09

 

 

Sebastian Hetman

 

 

Na dniach z okazji 35-lecia gier najlepszych zawodników szkół średnich McDonald's All-American Games ogłosiło listę 35 najlepszych graczy w historii takich zawodów.

 

Tak z innej beczki, dla zainteresowanych...

 

 

35 of the greatest McDonald's All-Americans (via ESPN):

Earvin "Magic" Johnson (1977)
Clark Kellogg (1979)
Ralph Sampson (1979)
Isiah Thomas (1979)
Dominique Wilkins (1979)
James Worthy (1979)
Sam Perkins (1980)
Glenn "Doc" Rivers (1980)
Patrick Ewing (1981)
Michael Jordan (1981)
Chris Mullin (1981)
Kenny Smith (1983)
Danny Manning (1984)
Larry Johnson (1987)
Christian Laettner (1988)
Alonzo Mourning (1988)
Bobby Hurley (1989)
Shaquille O'Neal (1989)
Grant Hill (1990)
Glenn Robinson (1991)
Jason Kidd (1992)
Jerry Stackhouse (1993)
Vince Carter (1995)
Kevin Garnett (1995)
Paul Pierce (1995)
Kobe Bryant (1996)
Jay Williams (1999)
Carmelo Anthony (2002)
Amare Stoudemire (2002)
LeBron James (2003)
Chris Paul (2003)
Dwight Howard (2004)
Tyler Hansbrough (2005)
Kevin Durant (2006)
Derrick Rose (2007)



Podziel się:

komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Licznik odwiedzin:  15 106 892

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Piotr Makulec

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Rafał Niewiadomski

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u