Bloog Wirtualna Polska
Są 938 422 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


TOP 10 BLOOPERS OF THE 2011/2012 RS

piątek, 04 maja 2012 1:12

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

DOWCIAPNY TYSON I KLASYCZNY POP

czwartek, 03 maja 2012 3:15

Marek Dziuba

 

Poznaliśmy już najlepszego trenera i defensora minionego sezonu zasadniczego, którymi bez większych niespodzianek okazali się odpowiednio Gregg Popovich i Tyson Chandler.  W obu przypadkach odbyły się już stosowne konferencje prasowe, które odtworzyłem w przerwie między Lalką a Panem Tadeuszem... mały szczegół. Uwierzcie mi, normalnie bym pewnie tego nie zrobił.

 

Obaj panowie przyjmowali swoje zasłużone trofea z zupełnie innymi wyrazami twarzy. Tyson z wielkim uśmiechem nad swoją gęstą brodą, Pop... z kamienną twarzą, przez co wydawało się, że i z pewną dozą niechęci (ten typ tak ma). Poczucia humoru wbrew pozorom żadnemu z nich nie brakowało. Środkowy Knicks od razu rozpoczął od żartu, który powiedzmy sobie jest tym żartem z cyklu "żartuję, mówiąc prawdę", tak jakby do pulchnej koleżanki rzec 'ale jesteś gruba, (a po chwili...) żartowałem!" albo coś w ten deseń. Zresztą zobaczcie sami:

 

 

Śmiech w tle tutaj to nie czasem trik jak w polsatowskich serialach? Mniejsza z tym. Nie podłapałem w każdym razie, kiedy TC zaczął mówić serio i dlaczego trik nie pojawiał się częściej...

 

Skromny Popovich na swój popis kazał czekać dłużej. Dopiero pod koniec pełnego klasy (Spurs w końcu) wystąpienia zagrał 'w swoim stylu' po - jak się domyślam - głupim pytaniu jednego z dziennikarzy, którego niestety nie jestem w stanie do końca usłyszeć i co niestety martwi mnie przed słynną częścią słuchaną matury z angielskiego (przesuńcie do 10:53):




Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

TEBOWING WEDŁUG PAULA

środa, 02 maja 2012 21:11

 

Przemek Kujawiński

 

Wciąż jeszcze nie obejrzałem tego meczu (Maciek pisał o nim tutaj). Zaraz udaję się w wirtualną podróż przez proxy do Francji, przemykam między blackoutami i uskuteczniam trudną miłość do spotkań, w których pada 167 punktów. Bardziej jednak by zobaczyć, co stało się z kolanem Josha Smitha niż, by oglądać Paula Pierce'a udającego Tima Tebow... Po trafieniu rzutu wolnego... W drugim meczu playoffs... Na minutę przed końcem, gdy wszystko jeszcze może się zdarzyć... Przeciwko Hawks.

 

Come on Paul! Mogłeś przynajmniej wymyślić swoją własną cieszynkę. Przybranie pozy wózka inwalidzkiego dałoby radę...

 

Nie zrozummy się źle. Pierce zagrał wielką końcówkę, przejął dla Celtics przewagę własnego parkietu i wywindował Bartka na pierwsze miejsce w naszej lidze Drive to the Finals. Jednak celebrowanie w takim momencie i w ten sposób zepsuło mi wieczór. Nawet Jeremy Lin nie pokusił się o takie "szarganie świętości". No chyba, że Pierce nawiązywał do LeBrona Jamesa.

 

A tak poza tym, to Gregg Popovich trenerm roku, a Tyson Chandlerem najlepszym obrońcą roku (choć w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin na faworyta zdążyła wyrosnąć już pewna gaśnica).



Podziel się:

komentarze (25) | dodaj komentarz

PRZERWA NA ŻĄDANIE (01.05.2012)

środa, 02 maja 2012 10:30

 

Bartek Tomczak

 

76ers i Celtics wracają do gry, czyli podsumowanie minonej nocy w Przerwie na Żądanie.

 

Program dostępny w lepszej jakości, po przestawieniu na 720p.

 



Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

KEVIN, JAMES I KATE I JAKIEŚ SŁUCHAWKI GDZIEŚ W TLE

wtorek, 01 maja 2012 20:40

 

Przemek Kujawiński

 

Chciałem zacząć od tego, że Kate Upton jest tak gorąca, że komputer przegrzał mi się dwa razy zanim udało mi się przejrzeć pierwsze dwie strony jej zdjęć w google, ale chyba po prostu jest już tak ciepło w Barcelonie. I win, you lose. Przepraszam, muszę pocieszać się tym, że nie jestem Jamesem Hardenem i nikt nie proponuje mi kręcenia filmów z Kate Upton. Swoją drogą Kate była Rookie of the Year Sports Illustrated w zeszłym roku. Kevin Durant był Rookie of the Year w NBA. James zostanie 6th Man of the Year w tym roku. Kate, cóż Kate jest sex-woman of the year.

 

Wiem, marne nawiązanie. Po prostu oglądajcie.



Podziel się:

komentarze (11) | dodaj komentarz

AMARE ZMASAKROWAŁ GAŚNICĘ. Z PASJĄ. JEST WIDEO

wtorek, 01 maja 2012 20:28

Maciej Kwiatkowski

 

"Office Space" albo Życie Biurowe to jedna z trzech-czterech komedii jakie widziałem. Sens w tym, że kończysz oglądać film zainspirowany. Milton i jego zszywacz są jak Bubbles i kotki w Chłopakach z Baraków. Jeżeli nie widzieliście jeszcze (mieliście na to 13 lat, bo film jest z 1999 roku), lepiej to zróbcie - jest majówka i torrenty. Tu jest trailer. Z tego filmu właśnie pochodzi poniższa scena, gdy jeden z bohaterów próbuje rozwalić ...faks.

 

Cóż, That's Amare:

 

 

Jeżeli nic nie widzicie, spróbujcie tutaj.

 

 

 



Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

TONY I BORIS MARZĄ O MISTRZOSTWIE

wtorek, 01 maja 2012 16:27

Przemek Kujawiński

 

Zawsze gdy myślę o Tonym Parkerze i Borisie Diaw przypomina się zdjęcie, które Michał w bardzo zamierzchłych czasach (2008 - 4 lata są jak era w blogosferze) wrzucał na Świat Koszykówki. Eva Longoria spacerująca w towarzystwie swoich "ochroniarzy". Dzisiaj nie ma już Evy, a Tony zamiast serwować nam smutny rap skupił się zadawaniu pytania: "A dlaczego właściwie ja nie mógłbym być najlepszym rozgrywającym w lidze?". Póki co jest najszybszym.


Musicie wybaczyć mi, że chwilowo jestem sfiksowany na San Antonio Spurs. W każdych playoffs musi być zespół, który lubię trochę bardziej niż inne. Próbowałem, co prawda oglądać dziś Mavs, ale LP zaserwowało mi wersję skondensowaną, z której wynikało, że jedyną osobą, która spudłowała w tym meczu był Jason Terry. Dwa razy.


Wracając do Spurs. W pierwszym meczu z Jazz, Gregg Popovich wystawił w pierwszej piątce obok siebie dwóch Francuzów. Dla Tony'ego Parkera i Borisa Diawa był drugi wspólny występ w pierwszej piątce drużyny NBA (pierwszy zaliczyli w sezonie regularnym, również przeciw Utah) i jednocześnie spełnienie młodzieńczych marzeń snutych gdzieś w zaciszu internatu Narodowego Instytutu Sportu i Edukacji Fizycznej (INSEP) w Paryżu, gdzie dzielił ich jedynie korytarz.


15-letni wówczas chłopcy szybko się zaprzyjaźnili i pewnie nie raz, opowiadali sobie o tym, jak kiedyś powalczą wspólnie o mistrzostwo NBA. Diaw był wielkim fanem Magica Johnsona (ostatecznie został Magiciem dla bardzo, bardzo ubogich), Tony kibicował Jordanowi (w zamian został Monta Ellisem dla bogatych). Poza tym lubili grać w koszykówkę.


Dzisiaj Diaw, który do Spurs dołączył w marcu po wykupieniu jego kontraktu przez Charlotte Bobcats, okupuje póki co domek gościnny u Tony'ego i pewnie znów mają mnóstwo czasu na rozmowy o zdobywaniu mistrzostwa NBA - tym razem zamiast oceanu, lat treningów i odrobiny szczęścia, dzielą ich od tego po prostu 4 inne drużyny NBA.


Jeśli Spurs wygrają w tym roku mistrzostwo NBA, być może wreszcie wyjdą z cienia. Poprzednie cztery tytuły wygrywali w "ciemnych latach" dla ligi, gdy uważaniu byli za tych "nudziarzy" i serwowali Davidowi Sternowi najniższe wyniki oglądalności finałów od lat. Dziś nie są już nudziarzami. Tony Parker jest jednym z najbardziej elektryzujących graczy w tej lidze (serio fani Monty Ellisa - można grać w ten sposób i wygrywać), Manu Ginobili w każdej chwili może zrobić coś po czym opadnie wam szczęka, a gra oparta na szybkim przechodzeniu do ataku, penetracjach, pick'n'rollach i dzieleniu się piłką, jest po prostu user friendly. Wszystko czego brakuje to hype. Dlatego śmieję się z 7 fanów Spurs w Polsce, choć wiem, że jest was więcej i czekaliście w ukryciu przez lata, by powiedzieć wszystkim: Patrzcie, my widzieliśmy to już dawno.


Mówił o tym Tony Parker w jednym z wywiadów jeszcze przed playoffami: "Zawsze tak było w San Antonio. Zawsze byliśmy poza zasięgiem radaru. Właściwie byłem zaskoczony, że poprosiłeś o wywiad. Śmiałem się z gościem od PR-u, mówiłem: Że co? Chcą zrobić materiał o San Antonio Spurs?"


Spurs wychylali się na powierzchnię wody już w zeszłym sezonie, gdy ich "nowo odnaleziony" styl nagle zaczął się podobać. Prawdziwego wyjścia z szafy dokonuje się jednak w playoffach, a tam kontuzje pokrzyżowały im wszystkie plany. W tym roku? W tym roku wciąż są zdrowi, a Tony Parker przejął już całkiem zespół w swoje władanie: "Kiedy tu przyjechałem, [Gregg Popovich] ustawiał wszystkie zagrywki. Teraz, właściwie przez 90% czasu daje mi robić, na co mam ochotę. Już prawie nie wywołuje zagrywek. Wierzy w moją ocenę sytuacji. Poza parkietem, jeśli chodzi o bycie liderem, wymaga ode mnie więcej i wierzę, że na to zasłużyłem, ponieważ kiedyś był to zespół Timmy'ego i kiedy Timmy jest starszy i Manu jest starszy, to staje się mój zespół".


Sezon regularny z bardzo ograniczonym udziałem Manu Ginobiliego pokazał zresztą, że przy tak głębokim składzie i takiej formie Parkera, Spurs być może mogą przestać w każdym zdaniu podkreślać, jak ważne będzie zdrowie ich liderów - bo faktycznie może być już tak, że naprawdę istotne jest już tylko zdrowie tego jednego.


Drugi mecz z Utah w środę o 01:00 w nocy naszego czasu.


 

 



Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

NOWITZKI POTRAKTOWAŁ PERKINSA Z BARA, (ZNÓW) PRZEGRAŁ W CRUNCH-TIME

wtorek, 01 maja 2012 14:56

 

 

Maciej Kwiatkowski


Po powyższym zdarzeniu Dirk Nowitzki wrócił na drugą kwartę i praktycznie sam poprowadził run Dallas z 30:46 na 50:57 do przerwy, który utrzymał ich w meczu. Trzykrotnie zniszczył Kendricka Perkinsa w izolacji, wymuszając jeszcze po tym faule Serge'a Ibaki i Nicka Collisona. Zdobył 31 punktów, trafił 10 z 19 rzutów. W crunch-time drugi raz zabrakło mu jednak precyzji. A być może siły, przez fizyczną walkę i różnych obrońców, których w tej serii wysyła na niego Scott Brooks.


94,2% drużyn, które prowadzi 2-0 wygrywa czteromeczową serię. Oklahoma City Thunder robią to pomimo tego, że Kevin Durant kryty przez Shawna Mariona rzuca dotychczas gorzej niż Derek Fisher (5/9) i trafia tylko 34 procent z gry.

 

Oczywiście byłoby 1-1, gdyby nie rzut Duranta, który zestresował ptaki pod kopułą hali (Thunderbirds?), ale jest ciekawa statystyczna historia tej serii - Russell Westbrook trafił dotychczas 23 z 44 rzutów - głównie z półdystansu - i po wczorajszym meczu Thunder są w tym sezonie 23-5, gdy oddaje ich więcej niż Durant.

 

23-5. Są 23-13, gdy to Durant oddaje więcej rzutów niż Pan Teraz Ja! Teraz Ja! Bez Westbrooka prawdopodobnie Thunder jechaliby teraz do Dallas z duszą na ramieniu i z 0-2, a my nie pisalibyśmy i nie mówilibyśmy o niczym innym.

 

Ten stat zaprzecza temu co generalnie przyjęło się uważać i stało się w poprzednich playoffach symbolem porażek Oklahomy. Westbrook trafiał też w sezonie regularnym lepsze 49% w crunchtime (Durant 41%). Z drugiej strony - ostatnie minuty wczorajszego meczu Thunder pokazały jak te same rzuty Westbrooka potrafią nagle zamienić się w rzuty Westbricka i przestać wpadać w najważniejszych momentach. Oklahoma uratowała się jednak trafiając 37 z 39 z linii.
 

 

Cóż, wiemy, że to mogło być 0-2. Póki co jednak Thunder wygrywają na warunkach Mavericks.

 

Wygrali pierwszy mecz dzięki trafieniu Duranta w ostatniej sekundzie, ale też i dzięki defensywie Westbrooka, który kryjąc agresywnie od piłki Jasona Terry'ego ograniczył go do 0/1 z gry w 4. kwarcie i 0 punktów.  

 

Thunder wygrali oba mecze w crunch-time i zrobili to chowając Terry'ego za Westbrookiem i  nie pozwalając Nowitzkiemu w najważniejszych momentach robić rzeczy, którymi karcił ich rok temu.

 

W playoffach 2011 roku Nowitzki poprawiał w crunch-time praktycznie każdy element swojej gry, a Mavericks byli jedną z najlepiej grających w crunch drużyn jakie zdarzyło nam się widzieć. Przede wszystkim Nowitzki trafiał 54% rzutów z gry i 60% trójek. W dotychczasowych dwóch meczach w tym roku Nowitzki trafił 3/7 rzutów, w tym 0/2 za trzy. 

 

W pierwszym meczu James Harden i Perkins dwukrotnie okradli go z piłki w ostatnich dwóch minutach, a minionej nocy Nowitzki nie trafił rzutu za trzy przy +1 na 1.13 min. przed końcem i potem na 27 sek. przed końcem kilka odbić po obręczy wyrzuciło jego mocno kontestowany przez Ibakę fade-away z lewej strony boiska.  

 

Problemy w crunch-time Mavericks to jedno - przegrali dwa mecze różnicą -4, gdy Brandan Wright zdołał w 12 minut gry zaliczyć spektakularne... -20. Drugie, to że możemy zobaczyć w przyszłym meczu w piątce Iana Mahinmiego zamiast zupełnie nieefektywnego Brendana Haywooda. Po trzecie: Terry, Jason Kidd, Vince Carter i Delonte West spudłowali wczoraj 29 z 43 rzutów. Czwarta kwestia: Durant może w końcu zacząć trafiać swoje. Marion wyraźnie mu przeszkadza, ale  trafienia Duranta to czasem jest taka loteria, że nieważne czy przez jedną, dwie, trzy ręce, czy z obrońcą stojącym trzy metry od niego .

 

Piąta rzecz - Mavericks mogą grać z Thunder o każdej porze dnia i nocy. Są stworzeni i prowadzeni tak, aby kamuflować swoje niedociągnięcia przeciwko tak mało jeszcze doświadczonej drużynie. Bez kropki na "I" ich osiągnięcia odzwierciedlają się jednak w prostym wyniku 0-2. Czasem kilka odbić w jedną i drugą stronę decyduje o wszystkim i póki co nie sprzyjają one Dirkowi.


 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

TOP 5 AKCJI: 30 KWIETNIA

wtorek, 01 maja 2012 13:31

DWYANE WADE BYŁ NIEMIŁY DLA MIKE'A BIBBY'EGO

wtorek, 01 maja 2012 12:27

Maciej Kwiatkowski

 

Lobbuję za tym, aby Dwyane Wade został prezydentem lub chociaż rzecznikiem Unii Graczy NBA. Jest sympatyczny, bystry, dobrze wygląda i od czasu "Decision" ma jeden z najlepszych PR w lidze. W ostateczności może być attache kulturalnym NBA w Paryżu czy Mediolanie, jeśliby kiedykolwiek miała powstać odpowiednia placówka, by pomagać młodym europejskim koszykarzom w przygotowywaniu się do trudnego życia pozaboiskowego, którego przykłady stanowi rozróżnianie fuksji od różu. 

 

I teraz to... taka skaza, taka niegrzeczność, taka impertynencja:

 

 

 

"I've never done that before but it was fun. I like messing with Mike. He was surprised, huh?"

 

Szkoda, że kamera nie pokazała wyrazu twarzy Mike'a Bibby'ego, gdy ten spojrzał się potem na Wade'a. Prawdopodobnie obiecał mu wzrokiem zemstę klanu Bibby'ch przez kolejne dziesięciolecia. Póki co, New York Knicks muszą się spieszyć z tą zemstą - Wade i LeBron James grają na poziomie All-Star, a Heat trafiają w tej serii 40 procent za trzy. Bibby jest w dodatku jedynym zdrowym rozgrywającym jakiego mają i Knicks są w tej serii fizycznie rozbici jak szyba chroniąca gaśnicę przed pięścią Amare Stoudemire'a (to było zbyt proste).

 

Widzieliśmy już tyle serii, które zaczynały się od dwóch dominujących zwycięstw gospodarzy, żeby skończyć się na sześciu-siedmiu meczach.

 

Widzieliśmy też serie, które zaczynały się od dwóch dominujących zwycięstw gospodarzy i dwóch kolejnych mniej dominujących zwycięstw gości ...żeby skończyć się na 4-0. Wygląda na to, że ta seria zmierza w tym kierunku.


 

 

 



Podziel się:

komentarze (24) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 060 250 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u