
Sebastian Hetman
"Co na kampusie piszczy?”. Będą to raczej wpisy ogólnikowe, polegające bardziej na krótkim „niusowaniu”, ale przecież jakiś tytuł pseudo rubryka mieć musi. Nie planuję konkretnych dni, czy dat na przedstawianie wieści z NCAA. Postaram się to robić jak najczęściej, ale z doświadczenia wiem, że może być z tym różnie...
Piątkowi bohaterowie: Kris Joseph z Syracuse Orange i Marcus Jordan z UCF byli bohaterami piątku. Ich heroiczne wyczyny w drugich połowach spotkań sprawiły, że oba zespoły odniosły zwycięstwa po nerwowych końcówkach. Orange w piątek zagrali w finale NIT Season Tip-Off z ekipą Stanford. Wyrównane spotkanie przemieniło się w koszmar dla Stanford, kiedy na 4 minuty przed końcem ekipa Syracuse zaczęła bronić na całym parkiecie. Serial 15-3 dał zwycięstwo podopiecznym Jima Boeheima, a sam Joseph był dyrygentem swojego zespołu. Na 28 sekund przed końcem meczu zaliczył najważniejszy przechwyt w tym sezonie. Został wybrany MVP, notując na swoim koncie 38 punktów i 19 zbiórek w dwóch spotkaniach.
Z kolei Marcus Jordan zaszokował nie tylko Connectciut Huskies. Uczelnia USC podejmowała obrońcę tytułu w turnieju Battle 4 Atlantis i zdecydowanie nie była faworytem tego spotkania. Syn legendarnego Michaela po słabej pierwszej połowie wziął się do roboty, dlatego w drugiej części spotkania ekipa UCF odrobiła stratę 17 „oczek”, a będący w gazie Jordan zakończył mecz z dorobkiem 20 punktów, 7 zbiórek, 7 asyst i jak sam dodał: „Koledzy z drużyny mówili mi w przerwie meczu, że mam po prostu rzut we krwi”. No cóż, jaki ojciec, taki syn. Może nie na taką skalę, ale jednak…
Szokujący UNLV Rebels: Spory szok w Las Vegas przeżyli koszykarze North Carolina Tar Heels, którzy rozstawieni z numerem 1 w rankingu Top 25 AP mieli gładko poradzić sobie z miejscowymi Rebels. Po niesamowitym początku drugiej połowy (14-0) ekipa Rebels utrzymała prowadzenie do końca spotkania, a po stronie UNC słabo zagrali Harrison Barnes (6/16 z gry + uraz kostki), John Henson (4-12 z gry) i Tyler Zeller (1-6 z gry). Fenomenem sobotniego wieczoru był Chace Stanback. Skrzydłowy UNLV zdobył 28 punktów i zebrał 10 piłek z tablic, tym samym deklasując wysokich Roya Williamsa. Po raz ostatni w pierwszym miesiącu rozgrywek drużyna rozstawiona z numerem 1 przegrała w 2006 roku (25.11.2006 r.), kiedy Kansas Jayhawks nieoczekiwanie polegli z Florida Gators.
Smutne wieści z Big East Conference: Najlepszy gracz Notre Dame Fighting Irish, Tim Abromaitis zerwał więzadła ACL w prawym kolanie i nie zagra do końca sezonu. Na piątkowym treningu Abromaitis pechowa uszkodził sobie kolano, a do tej pory zdołał rozegrać raptem dwa spotkania, po których notował średnio 14 punktów i 7 zbiórek. Lider Notre Dame prawdopodobnie załapie się na tzw. „czerwoną koszulkę”, ponieważ nie rozegrał 20% spotkań sezonu 2011/2012. Przed sezonem Abromaitis znalazł się w pierwszym zespole Big East i miał stanowić o sile Fighting Irish. W sezonie 2010/11 był jednym z najlepszych strzelców konferencji, notując ponad 15 punktów w każdym spotkaniu.
Steve Lavin, trener ekipy St. John’s Red Storm opuścił na jakiś czas ławkę trenerską. Przypominam, że miesiąc po operacji prostaty Steve Lavin wrócił do prowadzenia swojego zespołu, jednak za namową lekarzy udaje się na krótki „urlop”. Charyzmatyczny szkoleniowiec ma przejść jeszcze przez serię badań, ale jak podają oficjalne źródła, w jego organizmie nie wykryto komórek rakowych, a sam zabieg był udany. Lavin cały czas jest w kontakcie ze staffem trenerskim, a nieoficjalnie jego data powrotu planowana jest na początek stycznia, kiedy Red Storm rozpoczną mecze w Big East Conference. Tymczasowo pierwszym trenerem St. John’s będzie asystent Mike Dunlap.
Ostatnie turnieje: Dayton Flyers w finale Old Spice Classic bez problemu pokonali Minnesotę Golden Gophers 86:70. Bohaterami spotkania byli Kevin Dillard (19 pkt., 10 ast. + MVP turnieju) oraz Chris Johnson, zdobywca 18 punktów. W turnieju 76 Classic triumfowali gracze Saint Louis, którzy zaskakująco łatwo ograli Oklahomę 83:63. Brian Conklin rzucił dla SL 25 punktów (rekord kariery) i został mianowany MVP turnieju. Co ciekawe, zarówno Saint Louis jak i Dayton grają w konferencji Atlantic 10, która często jest lekceważona przez rywali. Jak widać, niepotrzebnie…
Czyż, Czyyyyzzzz, Ciiisss: Olek Czyż poprowadził Nevadę Wolfpack do trzeciego zwycięstwa z rzędu, po tym jak zaaplikował 18 punktów ekipie Bradley. Polak spędził na parkiecie 31 minut, zebrał także 7 piłek i rozdał 3 asysty. Miał także jeden blok i przechwyt. Podczas zaciętej końcówki nasz rodak opisał się akcją „2+1”, wyprowadzając Wolfpack na pięciopunktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Najlepszym strzelcem Nevady był Malik Story (20 pkt.).
Big Ten/ACC Challenge: Już jutro rusza niesamowita seria dwudniowej rywalizacji pomiędzy konferencjami Big Ten i ACC. Drużyny w ustalonym wcześniej grafiku rozegrają w sumie 12 spotkań, a wygra ta konferencja, z której zespoły uzbierają razem więcej zwycięstw. Jak sami widzicie, w opcję wchodzi także remis. Pierwsza seria wystartowała w 1999 roku, a do tej pory konferencja ACC bezapelacyjnie prowadzi 10-2. Nieco więcej na ten temat postaram się napisać jutro, a w sumie po trzech dniach słabych spotkań mamy okazję obejrzeć naprawdę fajne klasyki.
Gdybyście go jeszcze nie znali - Marcus Jordan z UCF Knights.
Sebastian Hetman

VIRGINIA TECH HOKIES vs. (5)SYRACUSE ORANGE 58:69 (29:27)
Kandydaci do Draftu 2012, wg ESPN Top 100:
SG Dion Waiters (53) – 11 punktów, 4 asysty, 3 przechwyty, 5/11 z gry
PF Rakeem Christmas (76) – zagrał tylko 3 minuty
SF Kris Joseph (78) – 20 punktów, 10 zbiórek, 3 przechwyty, 5/5 z wolnych
C Fab Melo (98) – 6 punktów, 2 zbiórki, 5 bloków
Świetna defensywa strefowa w drugiej połowie odblokowała nieco ospałych graczy Syracuse Orange. Do przerwy podopieczni Jima Boeheima mieli problemy na bronionej desce, a bardzo aktywni tego wieczoru Jarell Eddie (17 pkt., 5 ast.) i Erick Green (14 pkt., 4/7 za trzy) trzymali Hokies przez większą część tego spotkania. Syracuse na szczęście po swojej stronie mieli rewelacyjny duet obrońców. Brandon Triche i Dion Waiters w szaleńczym serialu punktowym rozmontowali kompletnie defensywę Virginii Tech. Orange pokonali Hokies 69:58 i tym samym awansowali do finału NIT Season Tip-Off, rozgrywanego w Madison Square Garden.
Przyznam się, że pierwszy raz w tym sezonie obejrzałem „moich” ‘Cuse, którzy do tej pory mieli dość łatwy terminarz gier. Młody skład Hokies bez kompleksów wyszedł na parkiet MSG i prowadził po pierwszych minutach 10:4. Rewelacyjnie spisywał się wówczas wspomniany Erick Green, który trafiał wszystko na dystansie. Orange odblokowali się dopiero pod koniec pierwszej połowy i w drugiej części spotkania pokazali na czym polega ich gra od dobrych 30 lat.
Kris Joseph (20 pkt., 10 zb., 3 prz.) chciał być Carmelo Anthony’m z roku 2003, a jego wejścia momentami ośmieszały defensywę ekipy VT. Joseph przez wakacje ewidentnie poprawił się na koźle i bez kompleksów podejmował grę jeden na jeden, to przodem to tyłem do kosza. Trafił wszystkie pięć rzutów wolnych i świetnie pracował na bronionej desce, gdzie zebrał sobie 7 piłek (3 w ataku). Po przeciętnym sezonie 2010/11 Kris Joseph wraca z tarczą, będzie chciał udowodnić niedowiarkom, że może być kandydatem do nagrody Big East Player of The Year.
Strefa Syracuse w drugiej części meczu funkcjonowała wręcz wzorowo, a wielki Fab Melo sprawił samym swoim wyglądem, że moja szczęka spadła aż do sąsiadów. Rok temu brazylijski center ważył jakieś 279 funtów (ok. 126 kg), a obecnie waży 244 funty (ok. 110 kg). Podniecałem się znakomitą wagą Jareda Sullingera (Ohio State) i aż mi wstyd, że nie znalazłem informacji na temat formy fizycznej środkowego Orange. Melo stał się niesamowicie mobilnym graczem, po tym jak w poprzednim sezonie wyglądał niczym drewno z lasu. Jego 213 cm plus naprawdę świetny wyskok i timing tworzą mieszankę wybuchową w strefie, która ewidentnie spycha przeciwnika na wielkie łapska Faba, bo tak zaczął nazywać go Jeff Van Gundy twierdząc, że Melo w Nowym Jorku jest tylko jeden. Przeciwko Hokies miał 5 naprawdę „sądnych” bloków, a sam nadal nie mogę wyjść z podziwu, w jaki sposób przemieszcza się do ataku. To tak, jakby zamienić rolki na rower, chociaż nie wiem, czy jest to akurat trafne porównanie. Fab Melo wczoraj i dziś:
Sezon 2010/11: 9,9 min., 2,3 pkt., 1,9 zb., 0,8 blk.
Sezon 2011/12: 20 min., 6,2 pkt., 5,0 zb., 2,8 blk.
Brazylijczyk nie będzie tytanem zarówno w defensywie jak i w ataku (jak np. Rick Jackson), ale w tak działającej strefie przyda się niesamowicie, dlatego pluję sobie w twarz, że rok temu wieszałem na nim psy.
Przy twardej strefie Syracuse zanotowali świetny serial punktowy 17-2, w którym Dion Waiters (11 pkt., 4 ast., 3 prz.) i Brandon Triche (18 pkt., 4/6 za trzy) zaklepali wygraną Orange i robili w zasadzie wszystko. Waiters, zastępujący tego dnia Scoopa Jardine’a na pozycji rozgrywającego, był wręcz fenomenalny. Jego naturalna pozycja to shooting guard, ale wczoraj pokazał, że solidnie przepracował lato. Brandon Triche diabelnie poprawił się na dystansie, a jego selekcja rzutów i spokój wbiły w fotel Doris Burke, która w swoje urodziny dostała tort od ekipy ESPN.
Jim Boeheim miał chyba rację, mówiąc przed sezonem, że ma w tym roku jeden z najlepszych zespołów jakie kiedykolwiek prowadził. Mówił tak dwa lata temu, kiedy Wesley Johnson okazał się fenomenem konferencji Big East. Dzisiaj Syracuse nie mają wielkich gwiazd w swoim składzie, ale tworzą siłę, na którą składa się 8-9 gości, w tym C.J. Fair, grający momentami jako fałszywa czwórka. Wczoraj miał double-double (12 pkt., 10 zb.) i umiejętnie korzystał z pick’n’rolli granych z Waitersem.
„Mamy nadal przed sobą długą drogę i możemy być lepszym zespołem, ale jeszcze trochę nam do tego brakuje. To może zająć trochę czasu. Mamy potencjał, lecz po dzisiejszym wieczorze musimy jeszcze sporo poprawić.” – Jim Boeheim, w sumie 42 lata pracy w Syracuse (35 jako head coach), 859 zwycięstw.
Nie był to jakiś wybitny mecz w wykonaniu Syracuse, bo Virginia Tech naprawdę postawiła świetny opór i widzę świetlaną przyszłość przed ekipą Hokies. Orange będą lepsi ze spotkania na spotkanie, a ich poziom zweryfikuje pewnie faza gier w Big East Conference. Ja wychodzę jednak z założenia, że lepiej mieć szeroką rotację graczy na rewelacyjnym poziomie, niż dwie super gwiazdy, które i tak po pierwszym roku mogą opuścić uczelnię na rzecz NBA (chociaż jak wiadomo, ma to się niebawem zmienić). Wczoraj Jim Boeheim zrobił po prostu swoje, a problemy na kampusie idą powoli w niepamięć.
W piątek o godzinie 23:00 ‘Cuse zagrają ze Stanford w finale NIT Season Tip-Off, a już 2 grudnia gościć będą u siebie mocnych Florida Gators z freshmanem Bradleyem Bealem na czele, w ramach rywalizacji SEC/Big East Challenge.
Dziękuję, dobranoc!
Maciej Kwiatkowski
(6) DUKE - (14) KANSAS 68:61 (31:35)
kandydaci do Draftu 2012 wg ESPN:
PF/C Thomas Robinson (8) - 16 punktów, 15 zbiórek, 6/15
SG Austin Rivers (15) - 10 punktów, 0 asyst, 4 faule, 4/10
PF Mason Plumlee (20) - 17 punktów, 12 zbiórek, 2 bloki, 7/9 z linii
PG/SG Elijah Johnson (69) - 10 punktów, 1 asysta, 2/5 za 3
PG/SG Tyshawn Taylor (81) - 17 punktów, 4 asysty, 11 strat
PG/SG Seth Curry (84) - 9 punktów, 3 asysty, 2/8
PF/C Ryan Kelly - 17 punktów, 3/8 za 3
To był dopiero mecz pod napięciem.
Bardzo dobry perimeter-defense Kansas (3-2) zatrzymał trio obwodowe Duke (7-0) (Curry, Rivers, Dawkins) na 25 punktach i skuteczności 35% z gry; Ryan Kelly spudłował 11 z 17 rzutów; Thomas Robinson i Jeff Withey zgarnęli 30 punktów i 25 zbiórek, a mimo tego Duke pokonali Kansas 68:61, przegrywając jeszcze na minutę przed końcem.
Nazywa się Tyler Thornton (zdjęcie poniżej), jest pierwszym guardem z ławki Duke i oddał tylko 10 rzutów w pierwszych sześciu meczach tego sezonu. Na dzień dzisiejszy nie załapałby się nawet do ŁKS-u Łódź, ale trafił dwie trójki w ostatniej minucie, a Kelly wymusił stratę na rozgrywającym Kansas Tyshawnie Taylorze i został MVP turnieju w Maui. Duke zagrali na Hawajach po raz piąty w historii i piąty raz wygrali (15-0)
Crunch-time w wykonaniu niewysokiego Thorntona był jak z marzeń, bo rolą tego chłopaka jest przede wszystkim defense i walka o bezpańskie piłki.
Jednak w meczu, w którym Seth Curry był doskonale kryty przez Taylora, Travis Releford nie dawał nawet cienia miejsca Andre Dawkinsowi, a Austin Rivers miał kłopoty z faulami, Thornton rzutem za trzy wyprowadził Duke na prowadzenie 63:61 na minutę przed końcem, a potem po stracie Taylora trafił doprawdy farciarską trójkę z prawego skrzydła, gdy na zegarze było 20 sek. do końca (wideo na dole).
Mike Krzyzewski zwrócił jednak po meczu uwagę na innego bohatera tego spotkania. Gdy wydawało się, że zbudowany jak brat Dwighta Howarda Robinson ugniecie Blue Devils w polu trzech sekund i zostanie MVP turnieju (16 punktów, 12 zb. w obronie, 3 w ataku), jedyny podkoszowy Duke, który mógł go odeprzeć zdominował atakowaną tablicę w ostatnich pięciu minutach. Miles Plumlee, atletyczny, skoczny i silny fizycznie "Szwed" miał 5 zbiórek w ataku, 7 w obronie, a przede wszystkim trafił 4 z ostatnich 5 rzutów wolnych (7/9 w meczu) - a to gość, który w poprzednim sezonie trafiał 44% z linii, a w tym sezonie do tego meczu nie trafiał nawet czterdziestu.
W pierwszej połowie ani Curry, ani Dawkins nie mogli poradzić sobie z penetracjami Taylora, który wykorzystywał pierwszy krok i przewagę fizyczną nad lekkimi guardami Blue Devils. Do przerwy Taylor miał 13 punktów i Kansas trzymając trio obwodowe Duke pod kluczem (14 pkt w 1poł.) prowadziło 35:31. Po przerwie Taylor stracił jednak głowę zupełnie, wchodził w dwutakt czy naskok i znajdował się w powietrzu nie wiedząc co zrobić, tracąc w całym meczu aż 11 piłek, w tym ostatnią na 56 sek. przed końcem, gdy Kelly wymusił jego stratę po pick'n'rollu 10 metrów od obręczy.
Kelly miał problemy w grze 1-na-1 z kryjącym go Robinsonem i trafił tylko 3 z 9 rzutów za dwa, ale dodał do tego 3 z 8 za trzy i jak zwykle jego dorobek nie ograniczał się do zdobyczy strzeleckich: tylko 3 zbiórki, ale 3 asysty, przechwyt, blok, 3 wymuszone faule ofensywne (serio - ofensy muszą być w oficjalnych statach, bo zrobiła się z tego sztuka) i ok. 3-4 tzw. 'deflections'. To był jego trzeci mecz, w którym pełno go było w statystykach, zdobywał punkty, a przy okazji można było powiedzieć, że jest specem od tych małych rzeczy, które tak cenią trenerzy, a których brakuje w statsach.
Taylor miał 11 strat, a ławka Kansas nie dodała ani punktu i oddała tylko 1 rzut w łącznie 30 minut gry. Robinson (po prawej) był bestią pod tablicami, jak i przez cały turniej. Mierzący 206 cm, z obręczą barkową jak ciężarowiec, dynamiką i do tego rzutem z półdystansu, zbyt często jednak pudłował w prostych sytuacjach, jeszcze nie wiedząc do końca kiedy ma skończyć z góry, a kiedy wystarczy zwykły lay-up. Z biegiem sezonu powinien być jednak coraz lepszy i przy takich warunkach fizycznych, grze na deskach oraz bardzo solidnym rzucie z półdystansu i grą face-up, ktoś w NBA zgarnie sobie przyszłego startera na PF.
Rivers miał 10 punktów, ale 4 faule i żadnej asysty, przeciwko tak dobrej obronie jeszcze w tym sezonie nie grając. Znów trafił dwie trójki z odległości 8 metrów (trzeci mecz z rzędu, gdy trafia takie dwie enbiejowskie trójki), ale po popełnieniu czwartego faulu nie wszedł na parkiet przez ostatnie sześć minut.
Duke rozegrali siódmy mecz w 13 dni. Krzyzewski po zakończeniu powiedział, że nie przypomina sobie tak gęstego fragmentu terminarza w całej 31-letniej historii swojego prowadzenia Blue Devils. I w tym twardym meczu, w którym spełniło się wszystko to (trio na obwodzie zatrzymane; wysocy rywali obaj z double-double) co miałoby sprawić, że Duke umoczą, Blue Devils dzięki niespodziewanym trafieniom Thorntona i waleczności Plumleego po raz piąty w swojej historii wygrali na Maui.
I zabawne, bo choć koszykówka na każdym poziomie jest sportem drużynownym i nie brak doskonałej chemii mimo nienajlepszych umiejętności, to gdy po obejrzeniu EuroBasketu i pierwszych 10 kolejek PLK zaczęło mi brakować tego ...atletyzmu amerykańskiej koszykówki, zostałem fanem gościa, który wygląda jakby ledwo przeskoczył drukarkę i zjadł komputer. Ryan Kelly, który nie jest nawet rankowany w Top100 Draftu 2012 przez ESPN był najbardziej wartościowym graczem Duke. A Blue Devils z pewnością awansują w rankingu z 6 miejsca wyżej. W tym sezonie pokonali już rozstawionych Michigan State, Michigan i teraz Kansas.
29 listopada będą gościć u (3) Ohio State, gdzie zagrają z teamem podobnym do Kansas, ale lepszym. Zamiast atletycznego Robinsona pod koszem będzie najlepszy typowy big-man w NCAA Jared Sullinger, a zamiast bardzo dobrego perimeter-defense Kansas, będzie - póki co - znakomity obwodowy defense kierowany przez PG Aarona Crafta.
Maciej Kwiatkowski
MICHIGAN - (6) DUKE 75:82
Austin Rivers - 20 punktów, 3 asysty, 6/14, 2/5 za 3
Mason Plumlee - 6 punktów, 5 zbiórek, 2 przechwyty
Trey Burke - 17 punktów, 9 asyst, 8/17
Seth Curry - 17 punktów, 3 asysty, 6/7, 3/3 za 3
Ryan Kelly - 17 punktów, 9/10 z linii
Tim Hardaway Jr - 19 punktów, 6/14
W USA albo jest się fanem Duke (6-0), albo jest się haterem. Ja chyba nigdy nie należałem do jednej ani drugiej grupy, ale w skali od 1 do 5, gdzie 5 to fan Duke, a 1 to hater, znalazłbym sie gdzieś na 'czwórce'.
Teraz jestem na piątce, bo to póki co najlepszy team jaki widziałem w tym roku. Do wczoraj większe wrażenie robił na mnie atletyzm i najlepsza w kraju defensywa uczelni Alabama (0.86 PPP), z superatletycznym Tony'm Mitchellem (17.2 pkt, 9.6 zb., 2.2 as., 1.2 blk) na skrzydle. Oglądałem jednak w nocy Duke z tak dużą przyjemnością, że nie chcę przesadzić, ale chyba największą od playoffów i oglądania efektywności ofensywy Dallas Mavericks.
Duke mają po prostu team, który potrafi robić to co w koszykówce jest mimo wszystko najważniejsze - rzucać i trafiać z półdystansu i dystansu, z czystych pozycji, a wcześniej sprawnie je znajdować. Dwójka Seth Curry (58% za 3 w sezonie; na zdjęciu) i Ryan "Król Nerdów" Kelly (42% za 3) jest w niebywałej formie strzeleckiej, a Andre Dawkins (kocham w jaki sposób ten gość rzuca - 44%) nawet w słabszym dla niego występie potrafi trafić 4 z 9 trójek.
Duke prowadzili z Michigan (4-1) przez całe spotkanie i już 30:15 przed przerwą. Wolverines doszli Blue Devils najbliżej na cztery punkty, trafiając pierwsze 10 z 12 rzutów w drugiej połowie, ale Blue Devils w żadnym momencie nie przestali trafiać.
Krzyzewscy zaczęli mecz od trafienia 11 z 17 trójek, dopiero potem spudłowali ostatnie cztery. To, że trafiali to jedno. Dwa - to jak spokojnie dochodzili do pozycji strzeleckich, o czym pisałem już wczoraj przy okazji ich wygranej w 1/4 turnieju z Tennessee. Kelly, którego fanklub zaraz założę, choć/bo(?) dla kogoś może być niesamowicie 'akward', przy wzroście 211 cm trafia za trzy i tak dobrze poprawił drybling, że czuje się z nim pewnie w każdym miejscu na parkiecie. To pozwala Duke już kolejny mecz grać ofensywę, w której czasem Kelly jest ...rozgrywającym ataku pozycyjnego, kozłując piłkę na 10-12 metrze, gdy pozostała czwórka pracuje nad wypracowaniem sobie pozycji na skrzydłach.
- Trafiliśmy kilka niesamowitych trójek, ale to były dobre rzuty - powiedział po meczu Coach K.
Curry trafił 3/3 i na starcie sezonu jest najlepszym strzelcem (16.2), asystentem (3.2) i przechwytującym (1.7) Blue Devils. Nie Austin Rivers, ale Curry, w którego grze nie ma nic flashy, ale też w zasadzie nie ma błędów w mid-range i grze na dystansie. Choć Rivers rozegrał wg Chada Forda z ESPN swój najlepszy mecz kariery (20 punktów) i drugi mecz z rzędu trafił dwie trójki z enbiejowskiej odległości, to spudłował też 8 z 14 rzutów i 4 z 10 rzutów wolnych. Rivers po prostu potrzebuje ogłady na tym poziomie, zwłaszcza w takim teamie jak Duke. Faktycznie jest i będzie 'go-to-guy' tego zespołu, gdy trzeba wypracować akcję 1-na-1 z kozła, ale czasem decyduje się na nie zbyt szybko, zbyt na siłę. Z biegiem sezonu powinien być w tym coraz lepszy, bo to bardzo naturalne dla freszmenów, którzy tak dominowali w szkole średniej. Rok temu przerabiał to np Harrison Barnes.
Kelly zdobył 17 punktów, miał 5 zbiórek, 2 asysty, 2 przechwyty, 2 bloki i kilka zbitych piłek na desce, i kilka tzw 'deflections', gdy przerywał akcje w obronie i wybijał piłkę na aut. To niesamowite jak mało jest takich graczy w dzisiejszej amerykańskiej koszykówce. To taka bałkańska czwórko-piątka, która trafia z dystansu, nie jest atletyczna, ale gra twardo. Kelly ma też świetne IQ - tacy gracze właśnie stają się jednymi z najlepszych role-players w NBA i tak jak rok temu jeszcze bardzo w to wątpiłem, tak teraz nie widzę po prostu jak taki gracz pick'n'pop może nie być potrzebny któremuś z 30 klubów, przy tylu penetrujących PG jak teraz. Pewien jestem, że GM Sam Presti (Oklahoma City), który ogląda ten turniej na żywo ma go na oku, bo Thunder potrzebują kogoś w tym typie w swojej słabej ofensywnie rotacji podkoszowej.
Wolverines gonili Duke cały mecz, ale ciężko goni się team, który tak dobrze kontroluje piłkę i ma tylu pewniaków na obwodzie. Strefę o której wczoraj pisał Sebastian postawili dopiero w ostatnich minutach. Przyniosła efekty, bo spowolniło to ofensywę Duke, aczkolwiek ci w żadnym momencie nie stracili kontroli nad prowadzeniem.
Michigan opuścił po poprzednim sezonie PG Darius Morris (LA Lakers), ale zastępujący go freszmen Trey Burke jest póki co jedną z rewelacji sezonu i już znalazł się w notatniku skautów NBA. Burke mierzy 188 cm i wczoraj miał 17 punktów i 9 asyst (1/4 za 3), przede wszystkim bardzo pewnie czując się w mid-range i atakując pomalowane we wczesnej ofensywie.
Dobrze spisał się Tim Hardaway JR, ale dopiero w drugiej połowie. Ten mierzący 198 cm wingman urósł trzy centymetry od zeszłego sezonu i faktycznie, jak pisał Sebastian, nie jest już tylko catch-n-shooterem, aczkolwiek to cały czas jego najlepsza broń ofensywna. Wczoraj jednak spudłował pierwsze sześć rzutów, zanim trafił dwie trójki i zdobył 19 punktów. Gdyby wykorzystywał swoje pozycje w pierwszej połowie, to Michigan miałby szanse, bo Duke w czołówce defensywy w tym sezonie raczej się nie znajdzie.
Ciężko jednak pokonać Duke, gdy nie ma się przewagi pod koszem. Podejrzewam, że trudno będzie o team z lepszym obwodem, a jeżeli tak to różnica będzie mininalna. Duke prowadzili 63:49 na 8 minut przed końcem i pod koszem Michigan grali zbyt niscy ludzie, tacy jak mierzący ze 195 cm Zach Novak i skrzydłowy Evan Smotrycz, który na tle braci Plumlee'ch wyglądał jak trójka. Wolverines teoretycznie wygrali deskę, mieli 11 ponowień, ale brakuje im gry inside-outside oraz dynamicznych finiszerów w polu trzech sekund.
Dlatego dzisiejszy finał (4.00 rano) przeciwko PF/C Thomasowi Robinsonowi (16.0 pkt, 11.3 zb.) i Kansas powinien być interesującym testem dla Kelly'ego, Masona i Milesa Plumlee'ch, którzy na starcie sezonu tworzą trójosobową rotację pod koszem Blue Devils. Duke będą faworytem, ale Robinson może wpędzić w kłopoty z faulami frontcourt Blue Devils i zobaczymy jak wtedy zareaguje team nr 6 rankingu, który powinien awansować co najmniej jedno miejsce, jeżeli pokona Kansas.
Sebastian Hetman

Po turnieju 2KSports Classic wracamy do Nowego Jorku. W Madison Square Garden po raz kolejny fani będą mogli zobaczyć zmagania koszykarskich drużyn akademickich. Tym razem pod lupę bierzemy turniej NIT Season Tip-Off, który także cieszy się sporym zainteresowaniem.
*2011 NIT Season Tip-Off (23-25.11.2011 r., Madison Square Garden, New York)
Tzw. „przedsezonowy” National Invitational Tournament pierwszy raz został rozegrany w 1985 roku i nieco różni się od „posezonowego” NIT-u. Drużyny biorące udział podzielone są na cztery regiony (North, East, West i Midwest), w których cztery drużyny walczą o tytuł mistrza danego regionu. Zwycięzcy każdego z regionów jadą do Nowego Jorku i walczą między sobą w półfinałach. Ot co, prosta filozofia...

Dotychczasowe wyniki finałów NIT Season Tip-Off:
1985 – Duke vs. Kansas 92:86
1986 – UNLV vs. Western Kentucky 96:95 2OT
1987 – Florida vs. Seton Hall 70:68
1988 – Syracuse vs. Missouri 86:84 OT
1989 – Kansas vs. St. John’s 66:57
1990 – Arizona vs. Arkansas 89:77
1991 – Oklahoma State vs. Georgia Tech 78:71
1992 – Indiana vs. Seton Hall 78:74
1993 – Kansas vs. Massachusetts 86:75
1994 – Ohio vs. New Mexico State 84:80 OT
1995 – Arizona vs. Georgetown 81:71
1996 – Indiana vs. Duke 85:69
1997 – Kansas vs. Florida State 73:58
1998 – North Carolina vs. Stanford 57:49
1999 – Arizona vs. Kentucky 63:51
2000 – Duke vs. Temple 63:60
2001 – Syracuse vs. Wake Forest 74:67
2002 – North Carolina vs. Stanford 74:57 (MOP: Rashad McCants z North Carolina)
2003 – Georgia Tech vs. Texas Tech 85:65 (MOP: Isma’il Muhammad z Georgia Tech)
2004 – Wake Forest vs. Arizona 63:60 (MOP: Justin Gray z Wake Forest)
2005 – Duke vs. Memphis 70:67 (MOP: Shelden Williams z Duke)
2006 – Butler vs. Gonzaga 79:71 (MOP: A.J. Graves z Butler)
2007 – Texas A&M vs. Ohio State 70:47 (MOP: Josep Jones z Texas A&M)
2008 – Oklahoma vs. Purdue 87:82 OT (MOP: Blake Griffin z Oklahoma)
2009 – Duke vs. Connecticut 68:59 (MOP: Jon Scheyer z Duke)
2010 – Tennessee vs. Villanova 78:68 (MOP: Scotty Hopson z Tennessee)
Kto zagra w Nowym Jorku?
Stanford vs. Oklahoma State (23.11.11, godz. 01:00)
Obie ekipy nieźle rozpoczęły sezon 2011/12, a zmagały się głównie w meczach regionalnych NIT Season Tip-Off. Stanford Cardinals nie są moim zdaniem faworytem tego pojedynku, ale gracze OSU Cowboys muszą uważać na ich najlepszego strzelca, Aarona Brighta (13,8 pkt.), który świetnie radzi sobie na dystansie (11-21 za trzy w czterech meczach). Filigranowy rozgrywający może liczyć na wsparcie Josha Owensa i freshmana Chassona Randle’a, który w klasie 2011 zajmował 60 miejsce. Po stronie Oklahoma State pod lupę należy brać Le’Bryana Nasha, świetnego rzucającego freshmana, który w klasie ESPN Top 100 został sklasyfikowany na 10 miejscu. Nash do tej pory zdobywa 12 punktów na mecz i jest trzecim strzelcem zespołu, tuż po Cezarze Guerrero i swingmanie, jakim jest Jean-Paul Olukemi. Mecz nie będzie jednostronny, ale wg mnie Oklahoma State powinna wejść do finału, tym bardziej, że dowodzi nimi szybki playmaker Keiton Page.
(5)Syracuse vs. Virginia Tech (23.11.11, godz. 03:00)
Faworytem bez dwóch zdań są Syracuse Orange, którzy mimo problemów na kampusie grają na bardzo dobrym poziomie. Mają sporo fanów w Madison Square Garden, a ich obrona strefowa powinna zatrzymać atak Hokies. Jim Boeheim w trzech pierwszych meczach sezonu grał bardzo szeroką rotacją, a jego starterzy mogli spokojnie odpoczywać na ławce rezerwowych. Każdy dotychczasowy mecz wygrywali różnicą ponad 24 punktów i aż dziesięciu graczy z rotacji gra powyżej 11 minut. Scoop Jardine i Kris Joseph dopiero się rozkręcają, a owocna przyszłość czeka Diona Waitersa i C.J. Faira. Nieoczekiwanie najlepszym punktującym ‘Cuse jest obecnie James Southerland (13,8 pkt.). Virginia Tech również dysponuje kilkoma strzelcami, wśród których Dorenzo Hudson notuje prawie 20 punktów na mecz. Freshman Dorian Finney-Smith sprawi mnóstwo problemów na tablicach (11 zb. na mecz), dlatego po stronie Orange Fab Melo i pierwszoroczniak Rakeem Christmas muszą być gotowi na ostrą walkę. Stawiam na Syracuse +15 pkt.
Finał – Piątek (25.11.2011 r.), godz. 23:00

Sebastian Hetman
Co na kampusie piszczy?”. Będą to raczej wpisy ogólnikowe, polegające bardziej na krótkim „niusowaniu”, ale przecież jakiś tytuł pseudo rubryka mieć musi. Nie planuję konkretnych dni, czy dat na przedstawianie wieści z NCAA. Postaram się to robić jak najczęściej, ale z doświadczenia wiem, że może być z tym różnie...
Na Maui zgodnie z planem: Duke Blue Devils będą mieli szansę po raz piąty zdobyć tytuł na turnieju EA Sports Maui Invitational. Do tej pory ekipa Coacha K nie przegrała ani jednego spotkania na Hawajach. Wczoraj w półfinale pokonali Michigan, a więcej o tym meczu napisze Maciek, pewnie po południu. Rywalem Duke w wielkim finale będą Kansas Jayhawks, którzy nie mieli żadnych problemów z UCLA Bruins. Postaram się coś skrobnąć na temat tego spotkania po pracy, być może dopiero wieczorem. Z innej beczki: w meczach o miejsca 5-8 Memphis Tigers wygrali z Tennessee Volunteers (świetny Jeronne Maymon – 32 pkt., 20 zb.) dopiero po dwóch dogrywkach (99:97).
NIT Season Tip-Off: Dzisiaj w Madison Square Garden ruszają półfinały kolejnego, prestiżowego turnieju. Nit Season Tip-Off, podobnie jak 2KSprots Classic, ściąga sporo fanów do Nowego Jorku. Nieco bliżej turniej postaram się przybliżyć jeszcze dzisiaj.
Tar Heels niczym walec: Ekipa North Carolina Tar Heels nie spuszcza z tonu i po raz drugi w tym sezonie przekracza granicę 100 punktów. Kendall Marshall we wczorajszym meczu przeciwko Tennessee State (102:69) zanotował aż 15 asyst. Rozgrywający UNC po czterech spotkaniach jest drugim podającym NCAA ze średnią 10,75 ast. na mecz. Tar Heels dopiero (a w zasadzie już) 3 grudnia przejdą prawdziwy chrzest bojowy, ponieważ zagrają na wyjeździe z Kentucky Wildcats.
Mizzou z tytułem CBE: Missouri Tigers gładko poradzili sobie z ekipą Californii (92:53) i tym samym wygrali turniej CBE Classic. Po zmianie trenera Tigers nadal są piekielnie groźni w ofensywie. Był to ich piąty mecz z rzędu (bilans 5-0), w którym rzucili co najmniej 80 punktów. Do tej pory gromią rywali średnio różnicą ponad 26 „oczek”...
Zmienny Czyż: Po świetnych dwóch spotkaniach Olek Czyż rzucił wczoraj raptem 6 punktów, a Nevada Wolfpack wygrali po nerwowej końcówce z Longwood Lancers 80:78. Polak dołożył także 9 zbiórek (najwięcej w zespole) i 3 asysty. Przez 27 minut trafił 2 na 6 oddanych rzutów z gry, a najwięcej punktów dla Nevady zdobył Malik Story – 28. Reprezentant Longwood, Tristan Carey (19 pkt.) rzucał jeszcze za trzy równo z końcową syreną, ale piłka nie znalazła drogi do kosza. Dla Nevady była to trzecia wygrana z rzędu, a warto przypomnieć, że ekipa trenera Cartera zaczęła ten sezon od kiepskiego bilansu 0-2.
27: Tyle „oczek” zdobyła w całym meczu ekipa Arkansas State, która przegrała z Louisville Cardinals 27:54. Ich najlepszym strzelcem był Marcus Hooten, zdobywca 7 punktów. Red Wolves trafili zaledwie 10 rzutów z gry (na 41 oddanych) i mieli aż 21 strat.
WYNIKI – WTOREK (22.11.2011 r.):
(15)Michigan vs. (6)Duke 75:82 *EA Sports Maui Invitational
(Hardaway Jr. 19 – Rivers 20)
UCLA vs. (14)Kansas 56:72 *EA Sports Maui Invitational
(Lamb 15 – Johnson 23)
(8)Memphis vs. Tennessee 99:97 2OT *EA Sports Maui Invitational
(Barton 25 – Maymon 32)
Georgetown vs. Chaminade 88:61 *EA Sports Mai Invitational
(Clark 28 – Coulibaly 18)
Tennessee State @ (1)North Carolina 69:102
(Thornton 16 – Bullock 23)
Arkansas State @ (7)Louisville 27:54
(Hooten 7 – Kuric 12)
(21)Missouri vs. (20)California 92:53 *CBE Classic
(English 19 – Gutierrez 11)
La Salle @ (17)Pittsburgh 69:73
(Pettis 22 – Robinson 17)
South Carolina State @ (9)Baylor 50:70
(Riley 13 – Jones 21)
Morehead State @ West Virginia 48:83
(Hill 24 – Jones 23)
Notre Dame vs. Georgia 57:61 *CBE Classic
(Grant 20 – Caldwell-Pope 16)
St. Francis (NY) @ St. John’s 48:63
(Perunicic 13 – Harrison 21)
Illinois @ Richmond 70:61
(Leonard 22 – Brothers 22)

Sebastian Hetman
„Co na kampusie piszczy?”. Będą to raczej wpisy ogólnikowe, polegające bardziej na krótkim „niusowaniu”, ale przecież jakiś tytuł pseudo rubryka mieć musi. Nie planuję konkretnych dni, czy dat na przedstawianie wieści z NCAA. Postaram się to robić jak najczęściej, ale z doświadczenia wiem, że może być z tym różnie...
Lepsza forma Czyża: Olek Czyż powraca do dawnej formy strzeleckiej. Po kiepskim starcie sezonu nasz rodak w dwóch spotkaniach z rzędu zdobywa 10 lub więcej oczek. O meczu przeciwko uczelni Pacific już pisałem, a ostatnie spotkanie (vs. Prairie Viem A&M) Polak zakończył z dorobkiem 10 punktów i 5 zbiórek. Wracając do meczu z Pacific, Olek popisał się takim wsadem. Oceńcie sami, czy były kroki...
Eddie Sutton i Bob Knight w HoF: Dwaj legendarni trenerzy, Eddie Sutton i Bob Knight znaleźli się w gronie kandydatów, którzy w niedzielę weszli do Galerii Sław koszykówki akademickiej. Suttona można kojarzyć z kilkoma uczelniami i jego charyzmą, zaś chyba wszyscy znają nerwowego Boba Knighta, który największe sukcesy święcił z uczelnią Indiana. Oprócz dwójki świetnych coachów, w niedzielę do Hall of Fame zostali nominowani Ralph Sampson (fenomenalny środkowy uniwersytetu Virginia), Cazzie Russell (była gwiazda Michigan State), James Worthy (legenda North Carolina Tar Heels z lat 80-tych), Chris Mullin (legenda St. John’s), Eddie Einhorn (pionier TV) oraz Joe Vancisin (były dyrektor National Association of Basketball Coaches). Wszystkim legendom życzymy wszystkiego najlepszego!
Bernie Fine i sprawa Syracuse: Dość nieprzyjemne wieści jeszcze przed weekendem nadeszły z kampusu moich ulubionych Syracuse Orange. Bernie Fine, długoletni asystent Jima Boeheima został oskarżony o molestowanie seksualne. Co ciekawe, po wielu latach ciszy głos zabrali rzekomo molestowani. Bobby Davis (lat 39) ujawnił, że Fine zaczął go molestować w roku 1984. Davis był wówczas chłopcem od podawania piłek i pracował także przy sprzęcie sportowym, a dzisiaj twierdzi, że Fine molestował go do 27 roku życia. Co ciekawe, drugim „molestowanym” był jego przyrodni brat, Mike Lang (lat 45), który zeznał, iż Fine zaczął go molestować, gdy ten był w piątej lub szóstej klasie (także podawał piłki). Dla mnie cała sprawa jest oczywiście skandaliczna, a w 2003 roku zostało nawet przeprowadzone śledztwo dotyczące takich zachowań w latach 80-tych i 90-tych na kampusie 'Cuse. Z powodu braku dowodów sprawa została umorzona. Dzisiaj starzy znajomi Fine’a nie mogą uwierzyć w postawione mu zarzuty, a głos w całej sprawie zabrał nawet Rony Seikaly, były gwiazdor uczelni Syracuse. Trener Jim Boeheim skwitował całą sytuację w taki sposób: „Znam Berniego od ponad 40 lat. Nie widziałem, nie zauważyłem żadnych podejrzanych zachowań, które mogłyby go wplątać w coś takiego. Gdybym zauważył coś podejrzanego, na pewno podjąłbym stosowne działania. Bernie może liczyć na moje wsparcie”. Obecnie policja prowadzi kolejne śledztwo, a trener Fine został w zasadzie odsunięty od zespołu. Rolę asystenta ma przejąć były gracz Orange - Gery McNamara, mistrz NCAA z roku 2003.
Triple-double Napiera: Shabazz „Warszawski Fan Klub” Napier zdobył w niedzielnym meczu przeciwko Coppin State 22 punkty, 12 zbiórek i 13 asyst. Było to dopiero 9 triple-double w historii uczelni UConn (pierwsze od czasów Kemby Walkera), a sam Napier zalicza bardzo udany początek sezonu. Drugoroczniak po czterech spotkaniach notuje średnio 18,3 pkt., 6,0 zb., 6,3 ast. i 2,0 prz. Jakby nie patrzeć, jest to ogromny krok w przód dla Napiera, który z Jeremym Lambem będzie chciał utrzymać na piedestale ekipę Huskies.
Podsumowanie tygodnia: Kolejne podsumowanie tygodnia będziecie mogli znaleźć na stronie CollegeHoops.pl, Kilka ciekawostek dotyczących wydarzeń z parkietów NCAA, kolejny wpis Tomka Gielo oraz najświeższa relacja z EA Sports Maui Invitational: Michigan vs. Memphis oraz Duke vs. Tennessee!
Ranking Top 25: Agencja Associated Press przedstawiła światu najnowszy ranking Top 25. Mimo wczorajszej porażki gracze Memphis nadal w pierwszej dziesiątce. Poza tym pierwsza piątka bez zmian, a wielkie brawa dla ekip Florida State i Mississippi State, które zaliczają świetny początek sezonu. Nie należy lekceważyć Alabamy, która może być rewelacją rozgrywek. Poniżej Top 25 AP:
1. North Carolina (3-0)
2. Kentucky (4-0)
3. Ohio State (4-0)
4. Connecticut (4-0)
5. Syracuse (4-0)
6. Duke (5-0)
7. Louisville (3-0)
8. Memphis (1-1)
9. Baylor (3-0)
10. Florida (3-1)
11. Wisconsin (3-0)
12. Xavier (3-0)
13. Alabama (5-0)
14. Kansas (2-1)
15. Michigan (4-0)
16. Marquette (5-0)
17. Pittsburgh (2-1)
18. Vanderbilt (4-1)
19. Gonzaga (3-0)
20. California (4-0)
21. Missouri (4-0)
22. Florida State (4-0)
23. Arizona (4-1)
24. Mississippi State (5-1)
25. Texas A&M (3-1)
(6) DUKE - TENNESSEE 77:67
Austin Rivers - 18 punktów, 6/15
Mason Plumlee - 8 punktów, 13 zbiórek, 3/5 z gry
Seth Curry - 17 punktów, 4 asysty, 2 przechwyty, 1/4 za 3
...Fajniejsi nawet niż w 2010 roku, gdy zdobyli mistrzostwo. Jeszcze nie tak dobrzy, ale bardziej utalentowani.
Pokonać Duke (5-0) na Hawajach nie udaje się już nikomu piąty rok. Blue Devils wygrali cztery turnieje na Maui (1992, 1997, 2001, 2007) i teraz przed nimi półfinał z Memphis. W poniedziałek SG Austin Rivers penetrował z ulubionych kątów 40-50 stopni z lewej i prawej strony, a C Ryan Kelly pokazał jak wielkim skarbem i rzadkością w USA wciąż są inteligentni centrzy rozciągający grę rzutem za trzy.
Rivers zaczął kolejny mecz wybierając indywidualne rozwiązania po koźle i mając problemy z wykończeniem akcji. Dostawał się w pomalowane bez problemu, ale znów próbował zrobić coś zbyt flashy, ratując się najczęściej przed kontaktem, na który nie jest jeszcze przygotowany. Do końca 18 minuty mecz był wyrównany, ale wtedy Rivers trafił dwie trójki po sobie z lewej 45tki i Duke zdobyli sześć punktów przewagi do przerwy. Technika rzutu? Nienajlepsza. Swagger? Po tym poznaje się w NCAA zawodników będących na innym poziomie jeżeli chodzi o talent.
Rivers zagrał tylko solidny mecz - rzucił 18 punktów, trafił 2 z 4 trójek, ale tylko 4 z 11 akcji za dwa, z których w zasadzie wszystkie kończył w polu trzech sekund.
Rivers ma jednak pewność, że nie przestanie otrzymywać szans w swoich ulubionych miejscach na parkiecie.
Mike Krzyzewski jest genialnym trenerem, który bierze talent jaki ma i ułatwia mu życie. Za każdym razem, gdy Duke wychodzili po czasie, wracali ze znakomitą pozycją strzelecką - większość z nich wykorzystali. To jest właśnie ten game-coaching Coacha K, dzięki któremu wygrał 905 meczów i dzięki któremu stawia on swoich graczy na ich ulubionych klepkach. Rivers miał penetracje po wyjściu zza zasłon lub w pick'n'popach z Kelly'm. Kelly miał dwie kluczowe izolacje na skrzydle, na lewej 45tce w drugiej połowie (Kelly mierzy 211 cm...), a dwukrotnie z pick'n'popów Kelly'ego z PG/SG Sethem Curry wyniknęły dwie trójki. Te akcje oczywiście opierały się o talent strzelecki całej trójki, ale widziałem już w tym sezonie kilka spotkań, w których strzelcy snuli się po boisku, nie mogąc znaleźć swojej gry.
Z samych zagrań po przerwach Krzyzewski i Duke zdobyli około 12-14 punktów. Dlatego Blue Devils przy takiej ilości guardów, i takim trenerze, i w tym roku będą walczyć o mistrzostwo w turnieju NCAA. SG Andre Dawkins, posiadacz chyba najlepszego rzutu w NCAA, po 26 punktach w MSG z Michigan State tym razem miał 10, ale na jakiej skuteczności... 2/3 za 3 i 2/4 za 2. Atletyczni wingmani Tennessee (2-1) kryli Dawkinsa bardzo blisko, ale gdyby tylko Coach K spróbował częściej uwalniać go po zasłonach to znów te 5-6 trójek nie byłoby problemem. Oglądam Dawkinsa trzeci raz w tym sezonie i znów myślę 'Ray Allen, i miss u ...ale nie aż tak bardzo bardzo'.
Curry miał znowu kilka steali zamienionych na punkty plus miękką kiść na półdystansie (17 punktów). Miał też 4 asysty i był na linii sześć razy (6/6). Curry'ego i Riversa z trybun obserwowali ojcowie Doc i Dell. I mogli pomyśleć, że być może tylko Connecticut (Shabazz Napier, Jeremy Lamb) może się pochwalić tak dobrym combo na pozycjach 1/2 w całej NCAA.
Duke zatrzymali Volunteers na 41% skut. z gry i zwłaszcza w czwartej kwarcie był widoczny ten przełom, gdy z 57:55 wyszli na 67:57 dzięki kilku stopom w obronie i opanowaniu defensywnej deski.
A jednak nierozstawieni Tennessee zebrali dużo punktów za ten mecz. W Tennessee po wyrzuceniu nieco ekscentrycznego coacha Bruce'a Pearla zmienił się dowódca. Tym nowym został Cuonzo Martin, były asystent Gene'a Keady'ego w Purdue i którego do dziś mam na karcie Hoops z sezonu 1995/96, gdy grał dla Vancouver Grizzlies. Ten defensywny coach, kumpel LaPhonso Ellisa z high-schoolu, już odcisnął piętno na Volunteers, którzy w ostatnich latach znani byli z szeregu superutalentowanych graczy z bardzo gorącymi głowami.
Każdy z trójki: Scotty Hopson, Tyler Smith i Wayne Chism powinien ze swoim talentem grać w NBA, ale wszyscy oni sprawiali problemy wychowawcze i dodatkowo Pearl nie pozbył ich złych nawyków gry pod siebie. Lubiłem oglądać ten team za sam talent, ale to było mniej więcej jak śledzenie Golden State Warriors. Teraz Tennessee chcą być bardziej 'tough' i pokazali to Duke, od których mało kto gra twardziej - nawet pomimo słabych warunków fizycznych Riversa czy Dawkinsa, a także słabej ławki, która znów nie przyniosła nic więcej niż poprawną defensywę i niewiele w ataku (PF/C Mason Plumlee, SG Tyler Thornton).
Najlepiej dla Volunteers zagrał PF Jeronne Maymon, autor 14 punktów i 12 zbiórek, ale wzrost Kelly'ego i młodszego z braci Plumlee'ch (211 cm) zrobił swoje pod obręczą i Maymon, a także drugi duży C Kenny Hall spudłowali 12 z 19 rzutów w polu trzech sekund.
Volunteers mająl lidera w osobie zbudowanego jak futbolista drugoroczniaka PG Trae'a Goldena. Mierzący 186 cm i ważący 98 kg playmaker w pierwszych dwóch meczach Tennessee zaliczał średnio 23 punkty i 10 asyst. W starciu z Duke miał już dwa faule w pierwsze pięć minut, ale mimo tego że przesiedział do końca połowy na ławce, to Tennessee utrzymali się w meczu do przerwy (33:39). Golden pokazał znakomity pierwszy krok w typie Bo McCalebba i zdobył 10 punktów (4/8) i dwie asysty w 20 minut. Tylko on był w stanie mijać z powodzeniem pierwszą linię obrony. Reszta obwodowych Volunteers próbowała z półdytansu i dystansu. To ostatnie wyszło im na 0/8, pierwszy raz od 1997 roku, gdy Volunteers nie trafili trójki w meczu.
Może to nowy znak dla tego teamu, którego pomarańczowy kolor kojarzył się przez ostatnie lata ze słoneczną, gunnerską koszykówką, którą podglądałem zwłaszcza, gdy grali u siebie taki szturnięty basket. Ci nowi Volunteers będą grać bardziej twardo, choć może talent jeszcze nie ten - na dzień dobry wygrali z Duke na deskach 34-33.
Ktoś sobie zrobi prezent w NBA biorąc Masona Plumlee'go z 15-30 nr draftu (na zdjęciu). Szybki, skoczny, atletyczny power-forward. Jeszcze nieokrzesany, ale gdy biały gość zbiera piłkę na wysokości górnej obwódki kwadracika i robi to dwa razy w meczu, to nie ma żartów.
Nie jest to NBA, ale ten team Duke jest naprawdę do oglądania. Szybkie, utalentowane i bardzo dobrze rzucające trio Curry, Rivers, Dawkins na obwodzie plus latający nad obręczami Plumlee oraz Kelly, bez którego pewnej ręki na dystansie (+90% z linii) Rivers czy Curry nie mieliby tyle miejsca do penetracji.
Sebastian Hetman

(15)MICHIGAN WOLVERINES vs. (8)MEMPHIS TIGERS 73:61
Uwielbiam oglądać hawajskie turnieje na Maui. Klimat jest wręcz wyczyilowany, wszyscy są wyczilowani jak Chris Bosh, a koszykówce towarzyszy sporo pięknych kobiet, kwiatów, drinków i bądź co bądź, emocji.
Wczoraj wyjątkowo wcześnie, bo o godz. 21:00 mogłem nacieszyć się meczem Michigan z Memphis, gdy w drugim pokoju twardo leciał serial, z którego odeszła legendarna Hanka Mostowiak, ginąc przez TWARDE jak ściana kartony. Już w zapowiedzi pisałem, że ten mecz będzie bardzo ciekawy i cholernie się cieszę, że obie ekipy mnie nie zawiodły. No może nie do końca.
Postawiłbym wczoraj jakieś 7 zł na Memphis, przegrałbym po prostu małpeczkę cytrynówki, bo ekipa Josha Pastnera zagrała w zasadzie tak sobie. Nie mogę pojąć, dlaczego rozegrali dopiero drugie spotkanie w tym sezonie, podczas gdy inne drużyny mają na swoim koncie po 5, nawet 6 spotkań. Zbyt długa pauza dała o sobie znać wczoraj, kiedy Wolverines postawili cholernie szczelną obronę strefową.
Tim Hardaway Jr. (21 pkt., 7 zb., 5 ast.) chciał widocznie zaimponować swojemu tacie, który siedział na trybunach. dlatego wszedł w ten mecz znakomicie zdobywając 4 punkty z rzędu. Z innej beczki: Hardaway Senior jest wręcz w świetnej formie! Poważnie! Podczas ustawianych zagrywek gracze Wolverines zanotowali skromny serial 8-0, a Tigers w tym momencie ratowali Joe Jackson (7 pkt.) i Chris Crawford (7 pkt.), którzy rzucili 10 oczek z rzędu, zaś w drugiej połowie nie nadawali się nawet do tarcia chrzanu. Podczas strefy Michigan, Josh Pastner postawił wszystkie pieniądze na szybki ball-movement, który co jak co, funkcjonował rewelacyjnie. Problemem była tylko skuteczność zza łuku (marne 4/20) i nie mam pojęcia, dlaczego gracze Memphis nie trafiali z czystych pozycji (w sumie 33% z gry). Wolverines przypominali mi wczoraj strefę Syracuse, która błyskawicznie przechodzi z ustawienia 3-2 na 2-3. Szczelne zamykanie w rogach, pomoc, zacieśnianie na „grzybie”. Było wszystko, a w zasadzie coach John Beilein zafundował młodszemu rywalowi większe menu niż w Mc’Donaldzie. Renardo Sidney wpadłby na taką bibę...
Od czasu do czasu przebojowo w strefę wbijał się Charles Carmouche (14 pkt.), a dzięki niemu Tigers trzymali się jeszcze pod koniec pierwszej połowy. Podobnie jak Carmouche, przez pierwsze 20 minut nieźle spisywał się freshman Adonis Thomas, ale w drugiej połowie nie za często pojawiał się na parkiecie. Hardaway Jr. do przerwy miał na koncie 11 punktów, a sfrustrowani Tigers chcieli podczas zejścia do szatni „dymić”. Jak się potem okazało, prowodyrem spięcia był gracz Michigan, „Frodowaty”, „Włóczykijowaty” Zach Novak (8 pkt., 2/4 za 3). Złożony ze znanych nazwisk sztab trenerski Memphis nie był w stanie nic poradzić na coraz to lepszą strefę. Damon Stoudamire ziewał, a debiutujący podczas lokautu Luke Walton kręcił loczki. Co ciekawe, Walton grał na uczelni Arizona kiedy Josh Pastner został świeżo upieczonym asystentem, a sam wcześniej jako freshman zdobywał tytuł NCAA w 1997 roku. Dzisiaj wspomagał go syn wielkiego Billa Waltona, a sam Luke gdzieś juz kiedys wspominał, że po zakończeniu kariery chciałby pracować jako trener.
Komentujący spotkanie Jimmy Dykes żartował (również z żółwi morskich), że w tym spotkaniu dało się zauważyć masę powiązań z NBA i kolejnym przykładem był brata Ala Horforda. Jon Horford zdobył wczoraj dla Michigan 6 punktów i 6 zbiórek. Miał 4 grube bloki i robił sporo zamieszania w pomalowanym. To co prawda nie taki talent jak Al, a fenomenalny tego wieczoru Dykes słusznie zauważył, że czasami niektórzy ludzie nie wybierają koszykówki, to koszykówka wybiera ich, a takim właśnie przykładem jest Jon Horford, który prawdopodobnie po studiach nie będzie grał zawodowo, tylko założy firmę produkującą pieluchy dla dorosłych. On i Evan Smotrycz (7 pkt., 8 zb., 1 blk.) byli drwalami w strefie Michigan, która wygrała wczoraj mecz. Ot co, ale przy cichych zrywach Memphis trener Beilein kontrolował przebieg wydarzeń, a wspomniany wyżej Smotrycz trafił niespodziewanie trójką z rogu, która przy stanie 67:56 okazała się „sztylecikiem” (na stan 70:56).
Oprócz młodego Hardawaya i podkoszowych świetnie zaprezentował się Trey Burke i w zasadzie bez niego Wolverines mogliby zginąć w czeluściach. Rozgrywający freshman odważnymi wejściami rozbijał defensywę Memphis (to oni wczoraj bronili?!?), a przy podwojeniach oddawał skutecznie piłkę na obwód. Burke zakończył mecz z dorobkiem 14 punktów i 4 asyst, a Jared Sullinger mógł być dumny ze swojego byłego partnera, z którym grał w Northland HS. Wychowany w Columbus (Ohio) Burke pokaże jeszcze w tym sezonie swój potencjał. Miejcie go na radarze.
Nie sądziłem, że Memphis Tigers poddadzą się tak łatwo i odpadną na Maui już w ćwierćfinale. Może faktycznie dała o sobie znać mała liczba spotkań (tylko jedno!) rozegranych przed tym turniejem. Josh Pastner musiał przełknąć gorycz porażki na prestiżowej imprezie, która świetnie przygotuje drużyny chociażby do gier w swoich konferencjach. Lokowany trener Memphis po meczu ze spuszczoną głową mijał wchodzących na salę kibiców Duke, których średnia wieku wynosiła jakieś 67 lat (wiek emerytalny w Polsce niebawem), a ich werwa wzbudzała podejrzenia, czy przypadkiem dzień wcześniej nie imprezowali z „kokainowym” Caliparim... Wracając do Tim aHardawaya, chłopak coraz częściej prezentuje się jako all-around player. Absolutnie nie jest seryjnym strzelcem, który na dystansie robi wszystko, ale już dzisiaj widzę go na spokojnie w pierwszej rundzie Draftu 2012. W genach przejął w zasadzie to co najlepsze: boiskową mądrośc, opanowanie i co jak co, typowy swagger dla zawodowego koszykarza. Miejcie go na oku!
Big Man on Campus: Jon Horford i Evan Smotrycz (Michigan) – razem 13 pkt., 14 zb., 5 blk.
Sharp Shooter: Zach Novak (Michigan) – 8 pkt., 3/6 z gry, w tym 2/4 za trzy
All-Around Guy: Tim Hardaway Jr. – 21 pkt., 7 zb., 5 ast.
INNE WYNIKI – NIEDZIELA (20.11.2011 r.):
Mississippi Valley State @ (1)North Carolina 75:101
(Arrington 33 – Henson i Barnes po 18)
Old Dominion @ (2)Kentucky 52:62
(Cooper 17 – Kidd-Gilchrist i Miller po 13)
Coppin State @ (4)Connecticut 70:87
(Gallo 21 – Lamb 25)
Ole Miss vs. (21)Marquette 66:96 *Paradise Jam
(Genry 19 – Crowder 25)
South Alabama @ (25)Florida State 39:80
(Rubit 10 – Loucks 18)
Northwestern vs. Seton Hall 80:73 *5-hour ENERGY Puerto Rico Tip-Off
(Crawford 27 – Pope 32)
Washington @ Saint Louis 64:77
(Ross 17 – Conklin 25)
LSU vs. Georgia Tech 59:50 *Charleston Classic
(Hickey 20 – Udofia 14)
Iona vs. Maryland 89:63 *5-hour ENERGY Puerto Rico Tip-Off
(Jones 22 – Mosley 21)
South Florida vs. Penn State 49:53 *Hall of Fame Tip-Off
(Nash 14 – Frazier 27)
Prairie View A&M @ Nevada 47:60
(Munks 16 – Evans Jr. 11)
INNE WYNIKI – PONIEDZIAŁEK (21.11.2011 r.):
Tennessee vs. (6)Duke 67:77 *EA Sports Maui Invitational
(Maymon 14 – Rivers 18)
UCLA vs. Chaminade 92:60 *EA Sports Maui Invitational
(Jones 19 – Bailey 16)
Georgetown vs. (14)Kansas 63:67 *EA Sports Maui Invitational
(Clark 15 – Robinson 20)
North Florida @ (3)Ohio State 50:85
(Smith 10 – Sullinger 27)
Wright State @ (10)Florida 65:78
(Mays 21 – Beal i Boynton po 22)
(21)Missouri vs. Notre Dame 87:58 *CBE Classic
(Denmon 26 – Abromaitis 22)
(20)California vs. Georgia 70:46 *CBE Classic
(Kamp 16 – Caldwell-Pope 10)
(18)Vanderbilt vs. Oregon State 64:62 *TicketCity Legends Classic
(Jenkins 14 – Collier 19)
Texas vs. North Carolina State 74:77 *TicketCity Legends Classic
(Brown 17 – Leslie 17)
Sebastian Hetman

Nadal ciągniemy temat „early season tournaments”. Za nami takie turnieje jak 2KSports Classic, Charleston Classic, czy Puerto Rico Tip-Off. Jest tego o wiele więcej, ale jak już wcześniej pisałem, będę Wam naświetlał tylko te najciekawsze i najważniejsze.

*EA Sports Maui Invitational (21-23.11.2-11 r., Lahaina Civic Center, Maui – Hawaii)
Kolejnym jest prestiżowy EA Sports Maui Invitational. Moim zdaniem, najlepiej obsadzony turniej ze wszystkich do końca roku 2011. Jego historia sięga do 1984 roku, kiedy pierwszy raz oficjalnie zorganizowano Maui Invitational na Hawajach.
Formuła turnieju jest prosta. Startuje 8 drużyn w ćwierćfinałach, przegrany odpada, czyli trzeba wygrać trz mecze, aby triumfować w całym turnieju. Oczywiście są rozgrywane spotkania o miejsca 5-8. Co ciekawe, każda z drużyn zapraszana jest raz na 5 lat, a wyjątkiem jest ekipa Chaminade, która rok w rok jest gospodarzem turnieju. Również drużyny z najlepszych konferencji mają swoje przywileje, dlatego pojawiają się na Hawajach częściej. Idąc dalej szlakiem historycznym, trafiamy na triumfatorów Maui Invitational, którzy w tym samym sezonie zdobywali tytuły NCAA: Michigan (1988-89), North Carolina (2004/05 i 2008/09) i Connecticut (2010/11). Najwięcej tytułów na Hawajach wywalczyli Duke Blue Devils, bo aż cztery. North Carolina Tar Heels wygrywali turniej trzy razy na przełomie ostatnich 12 lat.
Nie wspominam o meczach regionalnych, które raczej by Was nie zaciekawiły, ale turniej z roku na rok zdobywa sobie coraz więcej fanów. Korzystają na tym przede wszystkim mieszkańcy Maui, dla których jest to spory bonus ekonomiczny. Co roku turniej ściągą ok. 5 tysięcy osób, a gdy dodamy do tego pieniądze za transmisje telewizyjne, mamy średnią kwotę 8 milionów dolarów rocznie. Tak czy owak, trzeba obejrzeć kilka spotkań (najlepiej wszystkie). Nie pożałujecie!
Dotychczasowe wyniki finałów Maui Invitational:
1984 – Providence vs. Chaminade 60:58 (MVP: Patrick Langlois z Chaminade)
1985 – Michigan vs. Kansas State 80:58 (MVP: Dell Curry z Virginia Tech)
1986 – Vanderbilt vs. New Mexico 87:71 (MVP: Will Perdue z Vanderbilt)
1987 – Iowa vs. Villanova 97:74 (MVP: cała drużyna Iowa)
1988 – Michigan vs. Oklahoma 91:81 (MVP: Glen Rice z Michigan)
1989 – Missouri vs. North Carolina (MVP: Doug Smith z Missouri)
1990 – Syracuse vs. Indiana 77:74 (MVP: Billy Owens z Syracuse)
1991 – Michigan State vs. Arkansas 86:61 (MVP: George Gilmore z Chaminade)
1992 – Duke vs. BYU 89:66 (MVP: Bobby Hurley z Duke i Anfernee Hardaway z Memphis State)
1993 – Kentucky vs. Arizona 93:92 (MVP: Travis Ford z Kentucky)
1994 – Arizona State vs. Maryland (MVP: Mario Bennett z Arizona State)
1995 – Villanova vs. North Carolina 77:75 (MVP: Kerry Kittles z Villanova)
1996 – Kansas vs. Virginia 80:63 (MVP: Raef LaFrentz z Kansas)
1997 – Duke vs. Arizona 95:87 (MVP Steve Wojciechowski z Duke)
1998 – Syracuse vs. Indiana 76:63 (MVP: Jason Hart z Syracuse)
1999 – North Carolina vs. Purdue 90:75 (MVP: Joseph Forte z North Carolina)
2000 – Arizona vs. Illinois 79:76 (MVP: Michael Wright z Arizona)
2001 – Duke vs. Ball State 83:71 (MVP: Mike Dunleavy Jr. z Duke)
2002 – Indiana vs. Virginia 70:63 (MVP: Bracey Wright z Indiana)
2003 – Dayton vs. Hawaii 82:72 (MVP: Keith Waleskowski z Dayton)
2004 – North Carolina vs. Iowa 106:92 (MVP: Raymond Felton z North Carolina)
2005 – Connecticut vs. Gonzaga 65:63 (MVP: Adam Morrison z Gonzaga)
2006 – UCLA vs. Georgia Tech 88:73 (MVP: Darren Collison z UCLA)
2007 – Duke vs. Marquette 77:73 (MVP: Kyle Singler z Duke)
2008 – North Carolina vs. Notre Dame 102:87 (Ty Lawson z North Carolina)
2009 – Gonzaga vs. Cincinnati 61:59 (MVP: Matt Bouldin i Steven Gray z Gonzaga)
2010 – Connecticut vs. Kentucky 84:67 (MVP: Kemba Walker z Connecticut)
Było tego sporo, a w tym roku na Hawajach pojawią się Chaminade, Duke,Georgetown, Kansas, Memphis, Michigan, Tennessee i UCLA. Poniżej pary ćwierćfinałowe:
(17)Michigan vs. (10)Memphis (21.11.11, godz. 21:00)
Moim zdaniem najciekawsza para quarterfinals. Przede wszystkim dlatego, że obie ekipy są dość nieobliczalne. Memphis Tigers sezon zaczęli od zwycięstwa nad Belmont (97:81) i dopiero po sześciu dniach przerwy rozegrają swoje drugie spotkanie w tym sezonie. Plejada młodych i utalentowanych graczy Josha Pastnera idzie jak najbardziej pod lupę, a warto wyróżnić tutaj braci Barton 9Will i Antonio), Wesleya Witherspoona, Joe Jacksona, czy obiecującego freshmana Adonisa Thomasa. Michigan Wolverines łatwo skóry nie sprzedadzą, zaś ich czołowi gracze to Tim Hardaway Jr. i Zach Novak. Zaczęli sezon wyśmienicie (3-0), charakteru im nie brakuje, ale stawiam jednak na Memphis.
Tennessee vs. (6)Duke (21.11.11, godz. 23:30)
Era Bruce’a Pearla na kolorowym uniwerku Tennessee dobiegła końca i co jak co, Volunteers nie będą już tym samym zespołem. Ze starej ekipy zostali seniorzy Cameron Tatum i Renaldo Wooldridge, junior Skylar McBee, a nową gwiazdą staje się powoli Trae Golden. Drugoroczniak po pierwszych dwóch spotkaniach notuje średnio 23 punkty i 10 asyst, ale będzie mu ciężko nawiązać równą walkę z obwodem Blue Devils, gdzie karty rozdają Andre Dawkins, Seth Curry i Austin Rivers. Dobry początek sezonu zalicza Mason Plumlee, który po czterech spotkaniach kręci cyferki na poziomie 12-10-2. Mecz raczej jednostronny, oczywiście z dużym plusem dla ekipy Coacha K, który będzie walczył o zwycięstwo numer 905.
UCLA vs. Chaminade (21.11.11, godz. 03:30)
Zaskakująco słabo rozpoczęli tegoroczne rozgrywki UCLA Bruins, którzy nieoczekiwanie przegrali dwa spotkania z rzędu. Co najlepsze, z o wiele niżej notowanymi rywalami. Loyola Marymount i Middle Tennessee to drużyny z ubogiego worka, zaś legendarni Bruins na papierze są niby lepsi od zespołu Chaminade. Warto zobaczyć w akcji Joshue „Josha” Smitha, który jest topowym prospectem UCLA na Draft 2012.
Georgetown vs. (12)Kansas (21.11.11, godz. 06:00)
Programy z tradycjami i sukcesami, przede wszystkim nie tylko na całej arenie NCAA, ale także w swoich konferencjach. Obie ekipy w porównaniu do poprzedniego sezonu będą osłabione, ale postać Thomasa Robinsona (Kansas) powinna przyciągnąć sporo kibiców na trybuny Lahaina Civic Center. Kansas powinni bez problemów przejść dalej.
Półfinały – Wtorek (22.11.2011 r.), godz. 01:00 i 03:30
Finał – Środa (23.11.2011 r.), godz. 04:00
Licznik odwiedzin: 17 060 387 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: