
"Wiedzieliśmy, że oni wyjdą na parkiet z zamiarem ostrej gry, że będą chcieli nas wystraszyć. W trakcie przedmeczowej odprawy mocno się motywowaliśmy słowami, których nie mogę przytoczyć, bo były bardzo niecenzuralne, ale założyliśmy sobie, że to my mamy ich nastraszyć i pokazać, kto tu rządzi." - powiedział po wygranej z Litwinami Marcin Gortat.
Mecz zaczęliście od imponującej serii punktowej, czym zaskoczyliście Litwinów?
Wiedzieliśmy, że oni wyjdą na parkiet z zamiarem ostrej gry, że będą chcieli nas wystraszyć. W trakcie przedmeczowej odprawy mocno się motywowaliśmy słowami, których nie mogę przytoczyć, bo były bardzo niecenzuralne, ale założyliśmy sobie, że to my mamy ich nastraszyć i pokazać, kto tu rządzi. Graliśmy twardo od samego początku i to się opłaciło.
Jutro z Turcją będziecie najprawdopodobniej grać o pierwsze miejsce w grupie. Jak powstrzymać Hedo Turkoglu, gwiazdę ich kadry?
Ważne jest, żeby przy jego wejściach pod kosz stać spokojnie w obronie, nie nabierać się na jego zwody, wyczekać go do samego końca. Jest groźny, bo może wykończyć akcję obiema rękami, a jeśli kozłuje długo w miejscu, to znaczy, że będzie rzucał z dystansu. Nie możemy też odpuszczać jego rzutów z odejścia, ale z drugiej strony to taki zawodnik, który w swoim repertuarze nie ma na przykład zatrzymania na obie nogi.
Zgodzisz się ze stwierdzeniem, że kibice byli dzisiaj waszym szóstym zawodnikiem?
O tak, na meczu był obecny znajomy skaut i powiedział, że jak będzie draft kibiców, to on bez zastanowienia bierze Polaków. To co się dzisiaj działo we Wrocławiu było po prostu niesamowite. Tylko trochę zawiedli mnie ci, co wcześniej trzymali transparenty „Gortat na prezydenta”, dzisiaj już ich nie było. (śmiech)
Czy wygrana nad tak utytułowanym rywalem jak Litwa podniosła wasze ambicje na tych Mistrzostwach?
Nie, walczymy o złote medale, ja to powtarzam od samego początku EuroBasketu. Do każdego spotkania podchodzimy z takim samym nastawieniem – wolą wygranej.
Rozmawiał:
Tomasz Sulka, Probasket.pl
/normal_003.jpg)


Jest już tak późno, że nie bardzo pamiętam co się działo 12 h temu. Dopiero co skończyliśmy wybierać najciekawsze momenty z dzisiejszych konferencji na jutrzejszą zapowiedź meczu Polaków z Litwą i robiliśmy mały rewind-mix momentu jak podczas konferencji trener Ramunas Butautas najpierw kichnął sobie w zaciśniętą pięść i chwilę potem poklepał po tyłko wstającego z krzesła Marijonasa Petraviciusa. Swoją drogą Petravicius może wygląda jakby w życiu nic innego poza koszykówką nie robił (w ogóle), ale brzmi jak rasowy Anglik.


źródło: electrownia.pl
Dzisiaj zaczyna się EuroBasket - czy kogoś to obchodzi? Pyta się retorycznie twitter dosyć poważanego, amerykańskiego serwisu HoopsHype. To trochę jakby ich najlepsze koleżanki wyjechały na wakacje do Europy. Ich 'dziewczyny' czyli gwiazdy ligi, amerykańskie gwiazdy zostają na miejscu. Pau Gasol czy Tony Parker są natomiast jak najlepsze funfele - dziewczyny, które wiedzą o Tobie wszystko, ale nie mają tych kocich ruchów itd itd W każdym razie - HoopsHype powinno obchodzić co się dzieje z ich przyjaciółkami, ale nie obchodzi, bo przecież dadzą sobie radę, gdziekolwiek są. Tak to z przyjaciółkami w naszym chłopięcym życiu bywa lub bywało.
Stacjonujemy z Michałem Michalcem z działu multimedia Wirtualnej Polski w przydrożnym hotelu 10 minut od Hali Ludowej, w której bez bicia się przyznam byłem dzisiaj pierwszy raz. Koleżanka Agnieszka (ex e-basket.pl) oprowadziła mnie po miejscach, o których położeniu chciałem się dowiedzieć i choć w Ludowej nigdy nie byłem, to patrząc z góry na parkiet powiedziałem "No!! Mój Zepter!" A było się kiedyś kibicem Zeptera gdy w piątce wychodzili Miglinieks-Zieliński-Tomczyk-Wójcik i McNaull (albo Tomasz Wilczek, któremu nikt nie kibicował). Teraz trener Muli Katzurin mówi, że Wrocław to stolica polskiej koszykówki. Nie wiem, w którym roku Wrocław planuje zostać europejską stolicą kultury (W-wa w 2016), ale póki co nie ma znowu klubu w PLK.
Byliśmy wcześniej na konferencji. Prezes Ludwiczuk, dyrektor-jeszcze-nie-prezes Korzeniowski (mówi tak szybko jak chodził czyli czasami podbiega), trener Muli Katzurin, który "zabija wzrokiem" oraz dwunastka koszykarzy - zaspanych koszykarzy tuż po drzemce. Po konferencji, gdzie pytań padło niewiele, dziennikarze rzucili się w kierunku graczy na indywidualne rozmowy. Oczywiście najwięcej osób było przy Gortacie. Niektórzy siedzieli mu prawie na kolanach. Samotny natomiast siedział David Logan, przy którym było mniej dziennikarzy niż przy Robercie Skibniewskim. Duże powodzenie miał Krzysztof Szubarga i historia jego pleców, a ja i Sebastian "Buniek" wcielaliśmy się w rolę ochroniarzy lub koszykarzy bułgarskich.
W każdym razie dowiedziałem się bezpośrednio od Szubargi, że z jego plecami już lepiej - aczkolwiek to nie 100 procent. No ale to plecy i tutaj nie zrobi się pstryk, nie wyjmie się oleju Lorenza i cokolwiek dokładnie dolegało Szubardze dzisiaj - we wtorek rano po pierwszym meczu może wrócić mocniejsze. I tego się obawiam. Tak jak i tego, że nie miał wcześniej z plecami problemów, a tutaj w gruncie rzeczy lepiej mieć doświadczenie w tym co można, a czego nie.
W każdym razie Robert Skibniewski, który wygląda, że głównie dzięki temu załapał się do 12-tki, przyznawał, że jest najczęśliwszym człowiekiem na świecie. I w gruncie rzeczy niewiele się wizualnie od NIEGO różnił.
Akredytacja odebrana, obchód zrobiony. Przy wyjściu zobaczyliśmy równiutko ustawione autokary z napisami Poland, Lithuania, Turkey na przodzie, a tutaj prawie nas przejechali Bułgarzy. Z przodu przy kierowcy siedział bułgarski dziennikarz, który na konferencji od razu rzucił mi się w oczy, wyglądając jak typowy ...bułgarski dziennikarz. Mam chyba pewien zmysł wyczuwania bułgarskich dziennikarzy w moim otoczeniu. Wierzę, że przyda mi się to w życiu.
Vasco Evtimow wysiadł ostatni z autokaru i prawie krzyknąłem "Bonjour"... Wróciliśmy do hotelu z Sebastianem, potem dojechał Michał i podobnie jak David Logan i Łukasz Koszarek też odwiedziliśmy McDonald, ale nie ten na rynku i nie o 24-tej w nocy. To myślę, że będzie hitowo-pudelkową nowiną w poniedziałek rano. Jeśli nasi gracze nie mają co dobrego zjeść, tylko wybierają McDonald - jakże dobry zresztą był dzisiejszy Wieśmac - to świadczy to nienajlepiej nie o nich samych, ale o tym kto i co im tam gotuje. Nie przesadzajmy. Dieta dietą, ale McDonald to mekka. To Ruckers Park dla żołądka koszykarzy. Nie oszukujmy się.
W każdym razie muszę przestać pisać w każdym razie. Ponoć Litwinów są tu setki i jutro mają wtoczyć się do Ludowej przed meczem z Turcją (21.15). Wcześniej jednak Polacy zagrają z Bułgarią i jesli chcemy cokolwiek zrobić tutaj to musimy ten mecz wygrać... Muszę jednak wyznać, że od jakiś już 3 tygodni jestem opętany katastroficzną wizją porażki z ekipą Pini'ego Gershona. Chciałbym napisać, że konfabuluje na potrzebę zwrotu akcji w tym zwyczajnym wpisie, ale tak nie jest. Obawiajmy się dzisiejszego meczu.

Top 10 gwiazd Eurobasketu wg Macieja Kwiatkowskiego
Liga Typerów Probasketu


Licznik odwiedzin: 17 067 334 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: