Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


MVP i ALL-EUROBASKET FIRST TEAM

niedziela, 20 września 2009 12:43



Maciej Kwiatkowski


Oddałem swój głos jeszcze wczoraj wieczorem. Milos Teodosić to MVP turnieju w Polsce. Pau Gasol jest najbardziej dominującym graczem mistrzostw, Erazem Lorbek grał cały czas równo i był kandydatem nr 1 przed wczorajszym meczem Serbii ze Słowenią, ale to co zrobił Teodosić w czwartej kwarcie i dogrywce... 24 punkty przez ostatnie 17 minut gry, z których dwie przesiedział na ławce. W dodatku mimo dopiero 22 lat na karku grał jak 32-letni lider. Pokrzykiwał, motywował, nie grał nawet indywidualnie, punkty zdobywał najczęściej dopiero w ostatnich sekundach akcji. Allen Iverson powinien był zostać na jeszcze jeden mecz w Spodku, by zrozumieć to czego zawsze od niego oczekiwano.




To nie są już jego aktualne statystyki (powyżej): 15.3 PKT, 5.7 AST, 2.9 ZB, 56% za 2, 44% za 3, 84% za 1

Dwóch z pozostałych czterech w pierwszej piątce turnieju już wymieniłem powyżej. Dokoptowałem do tego dwóch obwodowych. Rudy Fernandez, a nie Juan Carlos Navarro (tylko 40% skut.) oraz Vasileios Spanoulis, a nie Tony Parker.

Trochę się wypisałem z końcem tego turnieju, ale po takich meczach jak wczorajszy wieczorny ciężko pisać coś innego niż peany na cześć. Wczoraj EuroBasket odwiedził Allen Iverson, "gwiazda", dziś odwiedzą go prawdziwe gwiazdy, Bill Russell i Oscar Robertson...Bill Russell, zobaczyć Billa Russella to będzie dla mnie jak spotkanie z koszykarskim papieżem. I tu też byłaby kolejna szansa na pisanie peanu na cześć, ale wolę Wam tego oszczędzić.

UPDATE: W zasadzie to przewidywałem i oddałem swój głos na Teodosica zbyt pochopnie. Pau Gasol był najlepszym graczem najlepszej drużyny i choć miał wokół siebie lepszych zawodników niż Teodosic, to nic nie zmienia tego, że zasłużył na nagrodę MVP. No cóż, mam nadzieję, że mój głos nie zepsuje ostatecznych wyników klasyfikacji.


Podziel się:

komentarze (12) | dodaj komentarz

EURO TRIP, DZIEŃ...HMM..KTÓRYŚ Z KOLEI: KATZURIN DO WYMIANY

czwartek, 17 września 2009 1:46
Maciej Kwiatkowski


Jest czas, by się pośmiać. Jest czas, by wyciągnąć wnioski. Najlepszy jest czas, gdy można się pośmiać i wyciągnąć wnioski... Dzisiaj bez bloga, bo muszę się po prostu przespać. Jutro już o 9-tej karawana rusza do Katowic i chciałem się załapać na autobus. Podwyższona temperatura, press-room, gra naszych koszykarzy i kilka róznych języków - to razem się nię łączy, konkretnie z tym pierwszym. Zupełnie jednak przytomny na umyśle skonstruowałem swój niby-to-wniosek o podziękowanie trenerowi Muliemu Katzurinowi za pracę. Zostańcie adresatem tego wniosku i zapraszam do wyrażenia swojej opinii, gdyż jak wiem nie są one tak jednoznaczne.


Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w EuroBaskecie 2009. Kończy się też kontrakt Muliemu Katzurinowi, trenerowi naszej kadry. - Nie sądze, że mogliśmy tutaj dokonać czegoś więcej - powiedział izraelski szkoleniowiec na pomeczowej konferencji prasowej.

- Gdybyśmy byli w drugiej części drabinki mielibyśmy większą szansę na wygraną. Nie mówię, że na pewno pokonalibyśmy Rosję, Macedonię czy Niemcy, ale szanse na pewno byłyby dużo większe. - powiedział Katzurin po porażce 68:90 z Hiszpanią.

Polacy zakończyli turniej na miejscach 9-12 i wynik ten realistycznie oddaje to gdzie plasujemy się na koszykarskiej mapie Europy. Owszem, gdybyśmy zagrali w grupie "E", to łatwiej byłoby awansować do ćwierćfinału, ale warto też pamiętać o tym, że zarówno Niemcy, jak i Rosjanie przyjechali na EuroBasket osłabieni jak żadne inne ekipy. Tak więc na miejsce w ósemce najlepszych w Europie polscy koszykarze muszą sobie jeszcze zapracować.

- Każdy kolejny mecz turnieju był dla nas cięższy. Przeciwnicy byli coraz trudniejsi, a na wszystko nakładało się też zmęczenie - mówił Katzurin, który tuż po konferencji rozlużniony odpowiadał jeszcze w korytarzach na kolejne pytania dziennikarzy. Nie chciał daleko wybiegać w przyszłość, nie mówił o dalszej budowie zespołu, gdyż kontrakt, który go obliguje dobiega końca po mistrzostwach.

- Cieszę się, że mogłem być trenerem drużyny narodowej Polski. Jestem z tego dumny.

- Gdy Hiszpania gra tak jak dzisiaj, to nie jesteśmy dla niej równorzędnym przeciwnikiem. Staraliśmy się, ale różnica umiejętności była zbyt duża - podkreślał Katzurin.

Było widać róznicę kilku klas pomiędzy takimi graczami jak Juan Carlos Navarro i Pau Gasol, a naszymi reprezentantami, ale ani razu na EuroBaskecie nie pokazaliśmy dobrej gry defensywnej przez więcej niż kilka poszczególnych minut meczu. Tutaj właśnie najczęściej widoczna jest myśl trenerska i to jak przygotowuje on zespół od strony taktycznej. Szybka i ofensywna koszykówka szybko znalazła swój kres, gdy naszymi przeciwnikami przestali być outsiderzy z Bułgarii czy Litwini, których trener już dzisiaj podał się do dymisji.

Zabrakło pomysłów na forsowanie defensywy rywala w ataku pozycyjnym, nie było widać jedności w obronie, a ręka trenerska z biegiem turnieju przestała być dostrzegalna. Tak więc jesli już niedługo Katzurin przestanie być trenerem reprezentacji, to nie powinno to nikogo dziwić. Potrzebujemy w tej roli kogoś kto przede wszystkim spowolni naszą grę i będzie kładł większy nacisk na obronę. Z pewnością będzie to na rękę choćby liderowi naszej kadry, Marcinowi Gortatowi. A to już dużo, bo jeśli on nie będzie chciał po długich sezonach w NBA przyjeżdzać na zgrupowania, to nasze miejsce szybko zajmą Gruzja, Czarnogóra czy Estonia.



Podziel się:

komentarze (29) | dodaj komentarz

EURO TRIP, DZIEŃ 7: DWA KROKI DO CHAOSU

niedziela, 13 września 2009 4:11
Maciej Kwiatkowski





To był specjalny dzień, bo zobaczyłem Ricky'ego Rubio, Jorge Garbajosę i Pau'a Gasola. Nigdy nie widziałem ich na żywo. Dla Hiszpanii był to jednak dzień uderzenia w beton, czyli San Antonio Turks, pardon. Turcy grają najlepszą koszykówkę na tym turnieju (może jeszcze Grecja), taką jaką najbardziej lubię i taką, która po prostu przynosi sukcesy. Dzisiaj zrobili z Hiszpanią dokładnie to samo co z nami. Wiem, że Hiszpanie objuczeni róznego rodzaju gojącym się jeszcze urazami (P.Gasol, Fernandez, Garbajosa) grają manianę, ale tacy Hiszpanie i tak są lepsi od nas o klasę, co by nie powiedzieć dwie. Mieli jednak te same problemy. Nie mogli wyprowadzić kontrataków i przegrywali walkę na bronionej desce.


Nie widziałem nawet statystyk zbiórek, ale widziałem jak Hiszpanie przez całe niemal spotkanie nie panowali nad swoją tablicą. Bo gdy był już moment, gdy udało im się 5-6 piłek zebrać z rzędu, to od razu robili przewagę, albo odrabiali straty.

Postawię sobie tezę następującą - Turcja ma najlepszych wysokich na turnieju. Dotychczas. Może to szokujące się wydawać (szok to jeden ze sposobów na udany blog), ale Omer Asik, Semih Erden i Oguz Savas uzupełnieni Ersanem Ilyasovą gwarantują rywalom pierwszy krok do chaosu. To pierwszy, jest jeszcze drugi, bo jeśli rywale wydrą piłkę na własnej desce (jeśli jest w ogóle co zbierać...), to Omer Onan, Kerem Tunceri plus jeszcze kilku innych graczy, o których być może nigdy w życiu nie słyszeliście mają jedną z najlepszych transition-defense jakie od dawna widziałem. Poważnie. Drużyny w NBA mają z tym bardzo często problemy. Na przykładzie tego jak wracają się do obrony Turkowie możnaby wykłady prowadzić i uczyć zawodowców.

Wracając do desek. Omer Asik gra turniej swojego życia. Fakt, że 75 procent jego akcji to nic innego jak wykańczanie dobrych wrzutek pod obręcz ,ale nie opuszcza piłki i robi to po prostu skutecznie. Niczego więcej nie trzeba. Do NBA to mu jeszcze przy takiej budowie (i otapetowanych dwóch kolanach zwłaszcza) daleko - co mu dziś wytknął/wypchnął Marc Gasol dwukrotnie - ale właśnie wyrabia sobie Asik (czy Omer) markę w Europie.

Ilyasova jest już natomiast gotowy, by przejść na drugą stronę wody. Ma bardzo szerokie barki, dzięki czemu będzie mógł tam jeszcze nałożyć trochę mięśni i wtedy dopiero, za 2-3 lata może się z niego zrobić grajek w NBA na 15 punktów, 7 zbiórek, 3 asysty. Może jeszcze nie teraz, ale zmierza w bardzo dobrą stronę. Jest pewny.

Czy ja nie wymieniłem jeszcze Hedo Son of A [expletive] Turkoglu? Tak dobra jest Turcja.

Pau Gasol natomiast popłakał dzisiaj po meczu na temat domniemanego faulu jakiego niby na Sergio "Kim?" Llullu miał dopuścić się bodajże Ilyasova, albo któryś z czterech milionów Turków, którzy go przy tym ostatnim wjeździe chcieli zablokować. Nie znaleziono winnego, więc nie było i faulu. A może odwrotnie. Nie wypowiadam się, nie wiem nie widziałem, nie oglądałem tego w telewizji.

Gasol jednak płakał i podczas meczu. Ale to nie jest jego gra, nie ma tutaj miejsca na izolację, choć i tak nie widać takiej duży róznicy, bo szybko podejmuje decyzje. Nie może sobie jednak Gasol wyizolować gracza, bo już jest podwajany, a że Ricky Rubio czy inni rozgrywający hiszpańscy to nie Jose Triple Ocho Calderon, to Hiszpanie mają problemy. Ale z drugiej strony sami sobie wysocy hiszpańscy tych problemów nastręczają, jeśli nie zbierają piłki w obronie, a Rubio - Fernandez i J.C. Navarro nie mogą grać szybciej.

Polska?

Może o cateringu. Lepszy niż we Wrocławiu i dziś zawsze był, gdy go potrzebowałem. To taka jakaś moda, że się o tym bloguje. Nie wiem, ale w sezonie NBA będę w dniówce podawał swój rozkład posiłków, z wyszczególnieniem witamin, składników odżywczych i takich tam innych serów. Dobry strogonoff i niewiele mu ustępujący makaron z "jesiotrem", trochę niedosoloną ryba, ale to był najszybszy makaron od czasu Pietro Mennei w 1972 r.

Polska?

Miał być jeszcze jeden akapit. Miałem nań wizję, ale spocznę. Żubr nie Muli. Problemy Polaków były bardzo podobne co w meczu z Serbią i wytłuściłem je tak może trochę zbyt chaotycznie, ale tutaj. Bez rotacji w obronie, bez innego pomysłu niż kontry, bez zagrywek, mnóstwo izolacji (o tych dwóch tam nie napisałem, więc jak widzicie stać mnie na to), a jak już to fade-away'e a nie granie pod kosz. To dobry team ta Polska. Dobry team, jeśli znajdzie się ktoś kto pomoże Gortatowi zbierać piłkę i nie będzie zaczynać drugiego meczu z rzędu od złapania dwóch fauli w pierwszej kwarcie.

Serbowie byli jednak lepsi. Wynik tego tak nie pokazuje wg mnie, ale choć przed meczem myślałem, że jesteśmy ich w stanie ugryźć - to znaczy, byliśmy w stanie ten mecz naprawdę wygrać, to niesamowite ale tak - to gdyby Polacy grali z nimi serię do czterech zwycięstw to przegraliby 1-4, mooże 2-4.

Opuściliśmy press room jako totalnie ostatni. Byliśmy nawet już praktycznie wypraszani stamtąd, gdy my - ludzie pracy - chcieliśmy jeszcze trochę rzeczy robić. I nadal robimy, nawet w tej chwili, gdy jest 4.06 i słyszę klikanie dwa metry obok. Do jutra. A propos jutra, Polacy, Hiszpanie, Turcy dostali rano wolne, trenują tylko popołudniu. Biedni Litwini dostali taki łomot, że jutro o 9-tej rano będą za karę śmigać w trampkach po parkiecie w Arenie.


Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

DNIÓWKA SPECJALNA: EUROBASKET DZIEŃ 6

sobota, 12 września 2009 10:10

DNIÓWKA: 12 WRZEŚNIA (sobota)


[ Copy this | Start New | Full Size ]








Piotr Makulec


Dzisiaj Polacy zmierzą się z reprezentacją Serbii, która ku zaskoczeniu wielu, spisuje się w tym turnieju bardzo dobrze. Już w pierwszym meczu Serbowie pokonali faworyzowaną Hiszpanię 66:57 i udowadniając wielu obserwatorom, że Ricky Rubio musi się jeszcze wiele nauczyć. Następnym przeciwnikiem podopiecznych Dusana Ivkovica byli faworyzowani Słoweńcy. I tu już nie było "sensacji" - Serbia przegrała. Ale w swoim ostatnim meczu, od którego zależało ich wyjście z grupy, pewnie pokonali 18 punktami Wielką Brytanię.

Serbia to dla Polaków niewygodny rywal. Jest to drużyna, w której prócz grającego w Oklahoma City Thunder Nenada Krstica nie ma gwiazd. Jest za to wielu graczy, którzy uzupełniają się wzajemnie na parkiecie, tworzą całość, a ich główną zaletą jest świetna gra obronna, zbilansowany atak i bardzo dobry trener potrafiący poustawiać zespół odpowiednio do sytuacji jaka ma miejsce na parkiecie. Jednym słowem trudno będzie ich pokonać. Tak jak Maciek i Sebastian uważam, że Serbia to jeden z głównych faworytów do awansu z "naszej" grupy.

Na koniec dodam tylko, że spotkanie to będzie można zobaczyć o 18:00 w TVP2. Komentować będą zapewne Piotr Sobczyński i Mirosław Noculak. Na tego drugiego komentarze czekam z niecierpliwością. Mam nadzieję, że da czadu tak jak w meczu Litwa-Polska ("Była strata, ale sędziowie jej nie odgwizdali. To znaczy nie było straty." i "Brawo! Szybki wzwód Macieja Lampa.") i środowym pojedynku Polski z Turcją ("Michał Ignerski trzeci raz z dystansu i... 3-0." - zamiast 0 na 3).



Maciej Kwiatkowski


Koszykarska reprezentacja Polski zmierzy się dzisiaj w Łodzi z Serbią. To młody i głodny sukcesów zespół, który już na starcie turnieju sprawił małą niespodziankę, pokonując faworyzowanych Hiszpanów.

Czemu tylko małą? Bo Serbia to groźna drużyna, w której prym wiedzie doświadczony center z NBA, otoczony grupą niezwykle utalentowanych graczy, w większości wychowanków Partizana Belgrad.

- Będę musiał go zabiegać. zamęczyć, być aktywnym i biegać do kontry - mówił jeszcze wczoraj po treningu Marcin Gortat, którego czeka dzisiaj rywalizacja z 26-letnim Nenadem Krsticem. Center Oklahoma City Thunder, mimo nadal jeszcze młodego wieku jest najbardziej doświadczonym graczem serbskiej kadry, który jako jedyny pamięta jeszcze grę w reprezentacji byłej Jugosławii na Igrzyskach Olimpijskich w 2004 roku.

Krstić to fałszywy środkowy, który w NBA nominalnie lepiej czuje się jako "czwórka". To zawodnik, który zanim dwa i pół roku temu doznał poważnej kontuzji kolana, niemal przekreślającej jego karierę, tworzył na początku sezonu 2006/07 znakomity duet z Jasonem Kiddem w New Jersey Nets. Specjalnością tej dwójki były zagrania "pick & pop". Krstić stawiał zasłonę rozgrywającemu, po czym zamiast ścinać do kosza, robił krok w bok lub do tyłu, czekał na podanie i rzucał z pół-dystansu. Tak zdobywa też punkty i w tym turnieju. Właśnie taka akcja stanowiła gwóźdź do trumny w niespodziewanym zwycięstwie Serbii nad Hiszpanią i można być pewnym, że w taki sposób będzie próbował wyciągnąć spod kosza Marcina Gortata, dlatego nasi obwodowi muszą uważnie kryć swoich rywali, gdy ci robią sobie zasłony bez piłki, próbując ścinać pod kosz.

Po wygranej z Pau'em Gasolem i spółką, Serbowie wrócili jednak na ziemię i przegrali ze Słowenią, by następnie w ostatnim meczu pokonać nie bez problemów Wielką Brytanię. Nasi dzisiejsi rywale to drużyna preferująca wolny styl gry, podobnie jak Turcja bazująca na ruchu piłki w ataku pozycyjnym oraz częstej grze przez Krstica. Serbowie nie mają jednak w składzie wysokich, którzy dobrze zbierają. Nawet Krstic dotychczas notuje tylko średnio 4.0 zbiórki w meczu. Najlepiej zbierającym jest rezerwowy skrzydłowy Nemanja Bjelica (5.3). To dowód na to, że i serbscy obwodowi muszą włączać się do walki na deskach.

Powyższe czynniki stwarzają więc szansę na opanowanie zbiórki w obronie i możliwości gry z kontrataków, czyli coś co tak dobrze nam wychodziło w pierwszych dwóch meczach, a co zatrzymali w ostatnim grupowym meczu Turcy.

- To zespół bardzo wysoki na obwodzie. Będziemy musieli sobie pomagać dużo w obronie, bo mają tam przewagę wzrostu. Serbscy obrońcy zbierają też dużo piłek, my niscy gracze musimy na to uważać - mówił jeszcze wczoraj Krzysztof Szubarga, który nadal narzeka na niewielki ból pleców, ale przyznaje, że przeciwko Serbii zagra na pewno. Co innego Adam Wójcik, któremu kontuzja łydki uniemożliwi występ dzisiaj i prawdopodobnie do końca turnieju.

- To kontuzja mięśnia, a one nie zrastają się niestety tak szybko. Próbujemy to przyspieszyć. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w najbliższych dniach - powiedział wczoraj wieczorem kapitan kadry.

Polacy odbyli w piątek dwa treningi w hali "Arena" - Serbowie mieli zajęcia tylko wieczorem, choć rano pojawili się na obiekcie, w którym dzisiaj o godz. 18.15 rozegramy z nimi pierwszy mecz drugiej rundy EuroBasketu. Kolejne dwa spotkania grupy "F" czekają nasz zespół w poniedziałek (Słowenia) i środę (Hiszpania). Obecnie Polacy mają bilans 1-1. Z grupy "D" wyszli bowiem z zaliczeniem zwycięstwa z Litwą i porażki z Turcją. To właśnie Turcy są jedyną drużyną grupy "F", która nie przegrała jeszcze meczu.

Dzisiaj starcie z agresywnie broniącym, ale nie tak dobrze jak Turcy zbierającym zespołem Serbii. Przeciwnik rodem z mitycznych koszykarskich krain, gdzie co roku wychowują się wielkie europejskie talenty. Milenko Tepić, Novica Velicković czy Uros Tripković to nowa generacja serbskich graczy, którzy z impetem wkroczyli już na europejską areną w rozgrywkach Euroligi. Polacy nie mają się jednak czego bać. Czasy, gdy Jugosławianie byli dla nas niedoścignieni minęły kilka lat temu i po dwóch dniach wypoczynku mamy dzisiaj z pewnością realną szansę na zwycięstwo.


MECZE W TV:

Turcja - Hiszpania TVP SPORT, TVP HD (15.35-17.40)
Polska - Serbia TVP2 (18.00-20.05), TVP SPORT, TVP HD (17.45-20.10)
Litwa - Słowenia TVP SPORT, TVP HD (20.50-22.55)

MECZE W INTERNECIE:


www.ATDHE.net

WCZORAJ:

Rosja 62:59 Chorwacja
Niemcy 76:84 Grecja
Francja 83:57 (B.J.R.) Macedonia

DZISIAJ:

Turcja - Hiszpania
Polska - Serbia
Litwa - Słowenia

JUTRO:


(B.J.R.) Macedonia - Niemcy
Grecja - Rosja
Chorwacja - Francja TVP SPORT, TVP HD (20.50-22.55)




Podziel się:

komentarze (34) | dodaj komentarz

DNIÓWKA SPECJALNA: EUROBASKET DZIEŃ 5

piątek, 11 września 2009 17:13

DNIÓWKA: 11 WRZEŚNIA (piątek)


[ Copy this | Start New | Full Size ]








Piotr Makulec


Dzisiaj zmagania w grupie E rozpoczęły Rosja, Chorwacja, Niemcy, Grecja, Francja i Macedonia, a raczej Była Jugosłowiańska Republika Macedonii. Jako pierwsi na parkiet wybiegną Rosjanie z Chorwatami, następnie Niemcy zmierzą się z fenomenalnymi Grekami, a na koniec niepokonani - o dziwo - Francuzi rozegrają spotkanie z (B.J.R.) Macedonią.

Reprezentacja Polski, która trafił do grupy F, zagra jutro o 18:00. Ich rywalami będą reprezentacje Hiszpanii, Serbii, Słowenii, Litwy, którą pokonalismy w grupie D i Turcji, od której dostaliśmy srogie lanie w środowym spotkaniu. Pierwszym rywalem Biało-czerowych będzie Serbia. Mecz pokaże TVP2.

MECZE W TV:

Rosja - Chorwacja TVP SPORT (15.40-17.40)
Niemcy - Grecja TVP SPORT (18.05-20.10)
Francja - Macedonia TVP SPORT (20.50-22.55)

MECZE W INTERNECIE:


www.ATDHE.net

DZISIAJ:

Rosja 62:59 Chorwacja
Niemcy 76:84 Grecja
Francja 83:57 (B.J.R.) Macedonia

JUTRO:

Turcja - Hiszpania TVP SPORT, TVP HD (15.35-17.40)
Polska - Serbia TVP2 (18.00-20.05), TVP SPORT, TVP HD (17.45-20.10)
Litwa - Słowenia TVP SPORT, TVP HD (20.50-22.55)




Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

EUROBASKET 2009: PODSUMOWANIE GRUPY C I GRUPY D

czwartek, 10 września 2009 13:09

Sebastian Hetman

Dokańczamy podsumowanie pierwszej fazy grupowej Eurobasketu 2009. Nadszedł czas na Grupę C i Grupę D, gdzie dwa mecze z trzech wygrała reprezentacja Polski.


GRUPA C - WARSZAWA

1. Słowenia - bilans 2-1, 5 punktów

Reprezentacja Jure Zdovca jak to zwykle bywało gra fantastycznie mecze grupowe. Pierwsze dwa zwycięstwa przyszły gładko (wygrana z Wlk. Brytanią 72-59 i Serbią 80-69), a przez prawdziwy sprawdzian Słoweńcy przeszli w meczu z Hiszpanią. Fakt faktem mecz przegrali, ale dopiero po dogrywce kiedy w czwartej kwarcie odrobili 13-to punktową stratę do rywali. Świetny mecz rozegrali rezerwowy Goran Dragic (19 pkt.) i Jaka Lakovic (15 pkt.). Do tej pory nieźle spisuje się także Erazem Lorbek, od którego oczekiwano chyba więcej, ale jest i tak jedyną ostoją podkoszową Słoweńców. W grupie kwalifikacyjnej Słowenia będzie ciężkim przeciwnikiem dla Polski, ale należy brać pod uwagę fakt, że w tym roku Turniej stoi na mało przyzwoitym poziomie. Wg. mnie Słoweńcy wejdą do ćwierćfinałów, ale najwyżej z trzeciego miejsca w grupie F.


Liderzy:
Punkty: J.Lakovic - 14,0
Zbiórki: E.Lorbek - 5,7
Asysty: J.Lakovic - 3,7

2. Serbia - bilans 2-1, 5 punktów

Serbia już w swoim pierwszym meczu sprawiła nie lada niespodziankę pokonując Hiszpanię 66-57. Świetne zawody rozegrał wówczas Nenad Krstic, który rzucił 17 punktów i zebrał 6 piłek z tablicy. Po dobrym starcie Serbia musiała uznać wyższość Słowenii, ale w ostatnim meczu fazy grupowej pewnie pokonała Wlk. Brytanię 77-59. Podopieczni Dusana Ivkovica są młodym i bardzo wyrównanym zespołem. Świetnie bronią i realizują założenia taktyczne. Wg. mnie będą walczyć bezpośrednio z naszą reprezentacją o awans do gier ćwierćfinałowych.


Liderzy:
Punkty: N.Krstic - 12,0
Zbiórki: N.Bjelica - 5,3
Asysty: M.Teodosic - 4,3

3. Hiszpania - bilans 2-1, 5 punktów

Postawa Hiszpanii jest zaskoczeniem z pewnością dla wielu fanów koszykówki. Po nieoczekiwanej porażce z Serbią przyszedł mecz z Wlk. Brytanią, który Hiszpanie wygrali dopiero w samej końcówce 84-76. Pau Gasol w pierwszych dwóch meczach trafił zaledwie 12 z 26 rzutów wolnych mimo, że w spotkaniu z Wlk. Brytanią rzucił 27 punktów. Trzeci mecz ze Słowenią reprezentanci Sergia Scariolo wygrali dopiero po dogrywce 90-84 pomijając fakt, iż prowadzili po trzeciej kwarcie trzynastoma punktami. Zdaje się, że Pau Gasol jednak powraca do formy  i będzie mógł liczyć na swoich kolegów  z drużyny, przede wszystkim na brata Marca, Juana Carlosa Navarro, Felipe Reyesa i Rudy'ego Frenandeza. Słabiej niż oczekiwano spisuje się Ricky Rubio, który miał być fenomenalną gwiazdą Eurobasketu. Hiszpanie w grupie kwalifikacyjnej powinni zająć pierwsze miejsce ze względu na fakt, że jest to drużyna turniejowa o wielkim potencjale i klasie. Mecze grupowe powinny pójść w niepamięć, a stabilna gra „Espanii" powinna się rozwijać z meczu na mecz w łódzkiej hali Atlas Arena.


Liderzy:
Punkty: P.Gasol - 16,3
Zbiórki: P.Gasol - 9,0
Asysty: R.Rubio - 3,7

4. Wielka Brytania - bilans 0-3, 3 punkty

Anglicy jadąc do Polski nie mieli chyba wielkich nadziei na wyrwanie jakichkolwiek punktów w grupie C. Pozostawili jednak dobre wrażenie walcząc do końca z takimi przeciwnikami jak Słowenia czy Hiszpania. Za kulisami mówiło się o przygotowaniach na Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012, gdzie powinni już zagrać dwaj wielcy nieobecni w składzie - Ben Gordon i Luol Deng. Eurobasket 2009 był dla Anglików pierwszym z wielu sprawdzianów, przez które przejdą do roku 2012. Najlepiej w składzie Anglików spisywał się Pops Mensah-Bonsu - pierwszy strzelec podopiecznych Chrisa Fincha.


Liderzy:
Punkty: P.Mensah-Bonsu - 13,3
Zbiórki: J.Hart - 4,3
Asysty: R.Archibald - 2,3

GRUPA D - WROCŁAW

1. Turcja - bilans 3-0, 6 punktów

Podczas fazy grupowej we Wrocławiu miałem okazje dwa razy na żywo obejrzeć reprezentację Turcji. W pierwszym meczu przeciwko Litwinom grali mało przekonująco, jednak wygrali 84-76 i wtedy zacząłem się zastanawiać na co tak naprawdę stać ekipę Bogdana Tanjevica. Hedo Turkoglu był w tym meczu nieobecny, a jednak rzucił 19 punktów. Podobnie jak Ersan Ilyasova, który dorzucił 17 oczek. W drugim spotkaniu przeciwko Bułgarii Turcy oszczędzali swoje gwiazdy i grając głownie rezerwowym składem wygrali aż 94-66. Wczorajszy mecz z Polakami był spotkaniem o pierwsze miejsce w grupie. Wszyscy znają przebieg spotkania i wynik, zatem mogę napisać tylko tyle, że Turcja będzie wymagającym przeciwnikiem w Łodzi, ale nie jestem pewien czy podołają Hiszpanii lub Słowenii. Mają bardzo solidnych graczy podkoszowych, o czym wczoraj przekonali się Polacy. Na dzień dzisiejszy stawiam ich na drugiej pozycji w grupie F.


Liderzy:
Punkty: E.Ilyasova - 17,0
Zbiórki: E.Ilyasova - 7,0
Asysty: K.Tunceri - 4,3

2. Polska - bilans 2-1, 5 punktów

Polacy w zasadzie w pierwszym spotkaniu wykonali plan „minimum" pokonując Bułgarię 90-78. Apetyty zaczęły rosnąć po fenomenalnym spotkaniu z Litwą.  Wygraliśmy z potęgą koszykarską 86-75 i wszyscy zaczęli się zastanawiać na co tak naprawdę stać naszą reprezentację. Świetny mecz rozegrali we wtorek nasi podkoszowi - Maciej Lampe (22 pkt., 10 zb.) i Marcin Gortat (15 pkt., 17 zb.). 19 oczek dorzucił David Logan, 16 Michał Ignerski i 12 Krzysztof Szubarga. Wczoraj naczytałem się w prasie przeróżnych artykułów na temat naszej wspaniałej gry i siły jaką dysponujemy przed rundą kwalifikacyjną w Łodzi. Niestety ja przez te pierwsze dwa spotkania widziałem więcej minusów niż plusów w grze Polaków, które wyszły na jaw we wczorajszym meczu z Turcją. Zimny prysznic, a zarazem „łomot" sprawili nam gracze Turcji i wygrali całe spotkanie 87-69. Wyszły na jaw braki w obronie, brak pomysłu na grę w ataku pozycyjnym i przede wszystkim bardzo, bardzo, bardzo krótka ławka rezerwowych. Muli Katzurin i sztab kondycyjny będzie musiał dokonać cudu, aby Polacy grali na pełnych obrotach w Łodzi rotacją 6-7 zawodników. Wracając do wczorajszego spotkania to przy stanie 56-50 zdzierając gardło w Hali Stulecia wierzyłem jeszcze w jakikolwiek zryw Polaków. Turcy wczoraj zrobili to czego nie zrobili Litwini - grali bardzo konsekwentnie pod kosz (Asik 22 pkt., 10/11 z gry). Znowu niewidoczny był Hedo Turkoglu (13 pkt.), a mimo to w przełomowych momentach Polaków trafiał ważne rzuty z dystansu. Tak samo jak Ersan Ilyasova (18 pkt., 8 zb.). Karem Tunceri robił z Krzyśkiem Szubargą niesamowite rzeczy i tutaj również wyszły minusy na pozycji rozgrywającego. Jedynym „jasnym" punktem Polski byli znowu podkoszowi - Marcin Gortat (21 pkt., 7 zb.) i Maciej Lampe (14 pkt., 7 zb.). Przede wszystkim wczoraj zabrakło skuteczności (nie mam pojęcia skąd te 51 % z gry!!!), konsekwencji i siły. Ja mogę napisać tylko tyle, że w Łodzi będzie bardzo ciężko. Swoich szans możemy szukać w meczu z Serbią, ewentualnie ze Słowenią, aby awansować do ćwierćfinałów z czwartego miejsca grupy F.


Liderzy:
Punkty: M.Lampe - 17,7
Zbiórki: M.Gortat - 11,3
Asysty: D.logan - 5,3

3. Litwa - bilans 1-2, 4 punkty

Litwini rzutem na taśmę awansowali do dalszych gier. Wczoraj pokonali Bułgarię 84-69. O pierwszych dwóch meczach z pewnością chcą szybko zapomnieć kibice „Ultras", tak samo jak gracze Ramunasa Butautasa. Litwa przed rozpoczęciem rozgrywek mimo osłabienia była wśród faworytów do strefy medalowej. Sam obstawiałem ich na trzecim/czwartym miejscu, a Linasa Kleize umieściłem w pierwszej piątce Turnieju. Kleiza (tylko 9,3 pkt. na mecz) jak na razie zawodzi i nie ma w nim tej agresywności i pewności siebie. Najpewniejszym punktem Litwy jest chyba Simas Jasaitis (15,3 pkt. na mecz), któremu przez 3 spotkania wtórował center Marijonas Petravicius. We wczorajszym meczu dobrze spisał się Kristof Lavrinovic (16 pkt.), który przez pierwsze dwa mecze zagubił się gdzieś w czasoprzestrzeni. Szanse teoretyczne na awans Litwy są, ale nie sądzę by „Lie-tu-va" wygrała wszystkie trzy mecze z takimi przeciwnikami jak Hiszpania, Serbia czy Słowenia. Po niesamowitej mobilizacji być może urwą dwa spotkania, ale o tym przekonamy się po rundzie kwalifikacyjnej.


Liderzy:
Punkty: M.Petravicius - 15,7
Zbiórki: L.Kleiza - 6,0
Asysty: A.Jomantas - 3,7

4. Bułgaria - bilans 0-3, 3 punkty

Podopieczni Piniego Gershona po pierwszym meczu w zasadzie pożegnali się z Eurobasketem mimo, iż wczoraj postawili Litwinom ciężkie warunki. Poniżej poziomu grał Todor Stoikov, ale z dobrej strony zaprezentował się Earl Rowland. Reprezentanci Bułgarii momentami grali bez polotu, szczególnie w meczu z Turcją, który prawdopodobnie odpuścili na rzecz wczorajszego meczu z Litwą. Bułgarzy wracają do domu, a zarazem dołączają do ekip Izraela, Łotwy i Wlk. Brytanii.


Liderzy:
Punkty: E.Rowland - 17,7
Zbiórki: V.Evtimov - 8,7
Asysty: E.Rowland - 3,0

Grupa F (łączone grupy C i D) - Łódź:
1. Turcja - bilans 2-0, 4 punkty
2. Słowenia - bilans 1-1, 3 punkty
3. Serbia - bilans 1-1, 3 punkty
4. Hiszpania - bilans 1-1, 3 punkty
5. Polska - bilans 1-1, 3 punkty
6. Litwa - bilans 0-2, 2 punkty

Moje typy na awans do ćwierćfinałów:
1. Hiszpania
2. Turcja
3. Słowenia
4. Serbia/Polska



Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

EUROBASKET 2009: II RUNDA KWALIFIKACYJNA - TERMINARZ

czwartek, 10 września 2009 11:28

źródło: visitkujawsko-pomorskie.pl

Piotr Makulec

W II rundzie kwalifikacyjnej EuroBasket zagra 12 zespołów podzielonych na dwie grupy (po sześć każda), które swoje spotkania rozegrają w Bydgoszczy i Łodzi.


Poniżej rozkład spotkań rundy kwalifikacyjnej (ze strony eurobasket2009.org):


11.09.2009,  Bydgoszcz

E/1 Rosja - Chorwacja , godz.  15:45  

E/2 Niemcy - Grecja , godz.  18:15  

E/3 Francja - B.J.R. Macedonii, godz.  21:00 


12.09.2009,  Łódź

F/3 Turcja - Hiszpania, godz. 15:45  

F/1 Polska - Serbia, godz. 18:15  

F/2 Litwa - Słowenia , godz. 21:00  


13.09.2009,  Bydgoszcz

E/4 B.J.R. Macedonii - Niemcy, godz. 15:45  

E/5 Grecja - Rosja, godz. 18:15  

E/6 Chorwacja - Francja, godz. 21:00  


14.09.2009, Łódź

F/4 Hiszpania - Litwa, godz. 15:45  

F/5 Słowenia - Polska, godz. 18:15  

F/6 Serbia - Turcja, godz. 21:00  


15.09.2009,  Bydgoszcz

E/7 Rosja - B.J.R. Macedonii , godz. 15:45  

E/9 Francja - Grecja, godz. 18:15  

E/8 Niemcy - Chorwacja , godz. 21:00  


16.09.2009, Łódź

F/8 Litwa - Serbia, godz. 15:45  

F/7 Polska - Hiszpania, godz. 18:15  

F/9 Turcja - Słowenia, godz. 21:00



Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

EUROBASKET 2009: PODSUMOWANIE GRUPY A I GRUPY B

czwartek, 10 września 2009 11:23

Sebastian Hetman

Dzisiaj dzień czwarty emocji  związanych z Eurobasketem 2009. W zasadzie dzisiaj nic takiego się nie dzieje, ale za nami 3 dni rozgrywek grupowych. Po trzech spotkaniach rozegranych przez każdą reprezentację postanowiłem przyjrzeć się poczynaniom we wszystkich czterech grupach. Nie obyło się bez niespodzianek, a na dzień dzisiejszy i tak powinna cieszyć postawa Polaków. Zaczynamy od Grupy A i Grupy B...


GRUPA A - POZNAŃ

1. Grecja - bilans 3-0, 6 punktów

Postawa Greków wcale mnie nie dziwi i chyba za wcześnie niektórzy skreślili mocną ekipę „Hellas" jako pretendenta do tytułu. Grecy przeszli przez dwa spotkania jak na spacerze najpierw rozbijając w pył Macedonię 86-54. We wtorek pokonali mocną ekipę Chorwacji 76-68 i zapewnili sobie awans do rundy kwalifikacyjnej w Bydgoszczy. Wczoraj dopełnili formalności rozbijając zdeterminowany Izrael 106-80, zapewniając sobie zwycięstwo już po pierwszej połowie meczu (podobnie jak w meczu z Chorwacją). Grecy przede wszystkim grają bardzo zespołowo i co najważniejsze nadal agresywnie w defensywie. Oprócz tego kolejnym mocnym atutem jest ławka. Przynajmniej dziesięciu zawodników w rotacji spędza na parkiecie średnio 15-20 minut. Cieszyć powinna postawa wysokich graczy takich jak Ioannis Bourousiss czy Kostas Koufos. Mało minut jak do tej pory spędził na parkiecie Sofoklis „Baby Shaq" Shortsanitis , ale nieźle spisywał się w pierwszym meczu z Macedonią (14 pkt.). Przede wszystkim „Hellas" to drużyna turniejowa i z meczu na mecz będzie grać coraz lepiej. Wczoraj w końcu dobre spotkanie rozegrali liderzy Vasileois Spanoulis (18 pkt.) i Antonios Fotsis (16 pkt.). Tak,  czy inaczej Grecja jest nadal murowanym faworytem do strefy medalowej. W tej drużynie każdy może zagrać dobre spotkanie, więc w rundzie kwalifikacyjnej wszyscy powinni się ich obawiać.


Liderzy:
Punkty: V.Spanoulis - 15,3
Zbiórki: I.Bourousis - 8,0
Asysty: N.Calathes - 3,7

2. Chorwacja - bilans 2-1, 5 punktów

Chorwaci mozolnie zaczęli Eurobasket i po nerwowej końcówce w pierwszym meczu pokonali Izrael 86-79. Firmowa defensywa i zespołowa gra Chorwatów nie znalazła odzwierciedlenia w tym spotkaniu, gdzie Lior Eliyahu rzucił aż 31 punktów dla Izraela. Cieszy natomiast postawa zapomnianego nieco Nikoli Vujcica, który jak na razie jest bezapelacyjnie liderem Chorwatów. Wtorkowy mecz z Grekami Chorwaci przegrali w zasadzie już w pierwszej połowie, ponieważ przewaga Grecji wynosiła aż 21 punktów do przerwy (52-31). Cały mecz przegrali 76-68 i na pocieszenie pozostaje niezła gra Roko Ukica, który gra skutecznie i nieźle penetruje, ale zdecydowanie brakuje u niego kreowania partnerów. Wczoraj reprezentacja Chorwacji po pierwszej połowie przegrywała z Macedonią 48-34, by w drugiej połowie odrobić straty i ostatecznie wygrać cały mecz 81-71. W grupie kwalifikacyjnej Chorwacja wg. mnie nadal będzie groźnym przeciwnikiem, mimo niestabilnej gry podczas fazy grupowej w Poznaniu.


Liderzy:
Punkty: N.Vujcic - 15,3
Zbiórki: M.Kasun - 6,0
Asysty: Z.Planicic - 5,0

3. Macedonia - bilans 1-2, 4 punkty

Macedonia niespodziewanie zapewniła sobie awans do dalszych gier w drugim meczu fazy grupowej. Pokonali po zaciętej walce Izrael 82-79. Liderem drużyny był Pero Antic (19 pkt., 6 zb.), którego wspomagał Jeremiah Massey (15 pkt.). Pozostałe dwa mecze były formalnością dla rywali Macedończyków (przegrana z Grecją 86-54 i z Chorwacją 81-71), ale wygrana z Izraelem była wielką niespodzianką.  Przed Macedonią bardzo trudne zadanie w Bydgoszczy. Oprócz Grecji i Chorwacji doszły jeszcze reprezentacje Francji, Niemiec i Rosji, więc teoretyczne nawet szanse na awans do ćwierćfinałów są bliskie zeru. Mecedonia to jednak waleczny zespół, więc być może wyszarpią jedno zwycięstwo np. z Niemcami lub Rosją.


Liderzy:
Punkty: J.Massey - 13,0
Zbiórki: P.Antic - 6,7
Asysty: V.Stefanow - 4,0

4. Izrael - bilans 0-3, 3 punkty

Postawa graczy Izraela jest rozczarowaniem z pewnością dla nich samych. Zawodnicy Zvi Sherfa byli faworytami w meczu z Macedonią, a nawet mówiło się o niespodziance w meczu z Chorwacją. Izrael wraca do domu, a na pocieszenie pozostaje dobra gra Liora Eliyahu, który podczas trzech spotkań był prawdziwym liderem swojego zespołu. 31 punktów przeciwko Chorwatom robi wrażenie. Przeciwko Grekom i Chorwatom słabo natomiast spisywał się Yotam Halperin, od którego raczej oczekiwano nieco więcej. Halperin w tych dwóch spotkaniach rzucił łącznie tylko 12 punktów. Zawodnicy Izraela swoich szans mogą szukać w przyszłorocznych eliminacjach do Eurobasketu 2011. W tym roku szczęście im nie dopisało i to Macedonia zagra w grupie E w Bydgoszczy.


Liderzy:
Punkty: L.Eliyahu - 21,3
Zbiórki: L.Eliyahu - 6,7
Asysty: L.Eliyahu - 3,7

GRUPA B - GDAŃSK

1. Francja - bilans 3-0, 6 punktów

Francuzi na tych mistrzostwach grają nudną i wolną koszykówkę, ale za to skuteczną. Ich zwycięstwa nie są może przekonujące, ale Francja jest cichym faworytem grupy kwalifikacyjnej w Bydgoszczy. Poza tym to właśnie Francuzi mają Tony'ego Parkera, który w każdej chwili może „przejąć" mecz, tak jak zrobił to w spotkaniu z Łotwą, wygranym po nerwowej końcówce przez Francję 60-51. Kluczowym pojedynkiem dla trójkolorowych było ostatnie spotkanie z Rosją zakończone zwycięstwem 69-64. Pierwszy mecz z Niemcami również przysporzył sporo emocji, ale wniosek nasuwa się taki, iż Francja gra nieco ospale i deprymuje przeciwnika w samych końcówkach. Boris Diaw najlepsze spotkanie rozegrał przeciwko Rosji (19 pkt., 7 zb., 7 ast.), a jego kolega z NBA Ronny Turiaf znakomicie radzi sobie w polu trzech sekund. Francuzi mają mocniejszy skład niż mogłoby się wydawać i na prawdziwą grę przyjdzie czas podczas rundy kwalifikacyjnej. Wg. mnie to właśnie Francja będzie walczyć o pierwsze miejsce grupy E z reprezentacją Grecji.


Liderzy:
Punkty: T.Parker - 19,7
Zbiórki: R.Turiaf - 11,0
Asysty: B.Diaw - 4,7

2. Rosja - bilans 1-2, 4 punkty

Rosjanie mimo osłabionego składu w pierwszym meczu z Łotwą zagrali nieźle i wygrali całe spotkanie 81-68. Świetny mecz rozegrał wówczas Sergey Bykov (22 pkt.), który niesamowitymi „trójkami" dziurawił kosz Łotyszów. Drugi mecz z Niemcami miał być łatwą przeprawą dla podopiecznych Davida Blatta, ale to rywale z zachodu postawili mocne warunki i zwyciężyli po nerwowej końcówce 76-73. Ostatni mecz z Francją również nie był szczęśliwy dla Rosjan, ale szczęście w nieszczęściu Nasi sąsiedzi ze Wschodu wchodzą z drugiego miejsca do grupy „bydgoskiej" za sprawą „małych" punktów. Tam nie należą do faworytów, ale być może wejdą na wyżyny swoich możliwości i jakimś cudem awansują z czwartego miejsca.


Liderzy:
Punkty: K. Mc Carty - 16,3
Zbiórki: K. Mc Carty - 5,7
Asysty: A.Ponkreshov - 3,7

3. Niemcy - bilans 1-2, 4 punkty

Postawa Niemców jest z pewnością zaskoczeniem nie tylko dla trenera Dirka Bauermanna. Niemcy już w pierwszym meczu postawili mocne warunki Francuzom przegrywając spotkanie w samej końcówce 70-65. W drugim meczu pokazali, że mimo młodego składu potrafią zagrać z głową i agresywnie. Pokonali Rosjan 76-73, a po pierwszej połowie prowadzili już różnicą 14tu oczek.  Liderem tego spotkania był równo grający Jan-Hendrik Jagla, który rzucił 19 punktów, a także dołożył 11 zbiórek i 2 bloki. Trzecie spotkanie Niemców z Łotwą było dla Łotyszów spotkaniem o wszystko. Łotwa wygrała 68-62, ale małe punkty nie pozwolili na dalszy awans i to właśnie Niemcy wchodzą do grupy E z trzeciego miejsca, gdzie wg. mnie nie ugrają nic więcej. Być może powalczą w spotkaniu z Macedonią.


Liderzy:
Punkty: J.Jagla - 12,3
Zbiórki: J.Jagla - 7,7
Asysty: H.Shaffartzik - 4,0

4. Łotwa - bilans 1-2, 4 punkty

Postawa Łotyszów nieco mnie rozczarowała, a stawiałem ich zaraz za Francuzami na początku Turnieju. Pierwszy mecz z Rosją był jak zimny prysznic i mimo dobrej gry powracającego do kadry Kasparsa Kambali (22 pkt.) Łotwa przegrała 81-68. Drugi mecz z Francją nie był aż tak porywający i po tym spotkaniu Łotysze stracili wiarę w awans do dalszych gier. Andris Biedrins zebrał przeciwko Francuzom aż 20 piłek, ale jego gra w ofensywie podczas trzech spotkań pozostawiła wiele do życzenia. Trzecie spotkanie z Niemcami Łotwa wygrała, ale zabrakło punktów do rundy kwalifikacyjnej w Bydgoszczy. Ja osobiście cieszę się jedynie z udanego powrotu Kambali, który był najpewniejszą opcja ofensywną swojego zespołu.


Liderzy:
Punkty: K.Kambala - 17,0
Zbiórki: A.Biedrins - 11,7
Asysty: K.Valters - 4,0

Grupa E (łączone grupy A i B) - Bydgoszcz:
1. Grecja - bilans 2-0, 4 punkty
2. Francja - bilans 2-0, 4 punkty
3. Chorwacja - bilans 1-1, 3 punkty
4. Niemcy - bilans 1-1, 3 punkty
5. Rosja - bilans 0-2, 2 punkty
6. Macedonia - bilans 0-2, 2 punkty

Moje typy na awans do ćwierćfinałów:
1. Grecja
2. Francja
3. Chorwacja
4. Rosja



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

EUROBASKET 2009: PODSUMOWANIE GRUP JUŻ JUTRO!

środa, 09 września 2009 11:14
Sebastian Hetman

                                                                                                                   źródło: fiba.com


Na dzień dzisiejszy wiele emocji przysporzyły Nam ryzgrywki grupowe. Dzisiaj ostatnie mecze, które wyłonią dalsze dwie grupy kwalifikacyjne w Łodzi.

Jutro nie dzieje się nic, więc już dzisiaj zapraszam na czwartkowe podsumowanie wszystkich czterech grup Eurobasketu 2009.

Wieczorem kolejne emocje, przede wszystkim Polacy mogą zrobić ogromny krok na przód, ponieważ jeśli wygrają z Turcją to pojadą do Łodzi z zaliczką dwóch wygranych pojedynków. Do jutra!!!



Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

EURO TRIP, DZIEŃ 3: SPIRALA SUKCESU

środa, 09 września 2009 5:19
Maciej Kwiatkowski





Długi dzień za nami, długi dzień przed nami. Rozpoczęliśmy go od montażu i na montażu skończyliśmy. Tu przypomina mi się klasyczny kawałek z trzeciej serii South Parku, odcinek "Asspen" - kawałek ma tytuł 'Montage' i jest pastiszem na te wszystkie sceny w filmach walki, gdy aspirujący do chwały bohater filmu przechodzi bardzo szybki kurs poprawiania swoich umiejętności przy akompaniamencie podbudowującej muzyki. Coś jak "Rocky" biegający po schodach w Filadelfii.


Tak, pisanie po 4-tej rano wiąże się z róznego rodzaju odbiciami od głównego tematu. A tym tematem jest oczywiście zwycięstwo Polski nad Włochami koszykówki, czyli kadrą Litwy. Jak to Szczepan Radzki napisał dziś na swoim twitterze - nigdy nie myślałem, że dożyję tej chwili, że Polacy pokonają Litwinów. No i tak się stało. Trochę to może niesprawiedliwe dla Litwy, bo to tak jakbyśmy my zagrali bez Davida Logana, Krzysztofa Szubargi i Michała Ignerskiego - Litwa grała bez Jasikeviciusa, Kaukenasa, Siskauskasa - ale kogo to obchodzi... Jesli dorzuciłem właśnie łyżkę dziegdziu do beczki miodu, to nie miałem tego przecież na myśli.

Polacy zagrali fantastyczne zawody. Tak, zagrali. Efektowny, szybki basket z wyeliminowaniem w obronie podkoszowych rywali. Michał Ignerski swoim festiwalem trójek doprowadził Halę Ludowę do autentycznego drżenia. The Roof was on Fiiiiiire! Ignerski był w transie. Czekaliśmy na niego w mixed zone, by zadać mu sakramentalne pytanie: "Czy byłeś w transie", ale niestety się nie pojawił. Byli za to prawie wszyscy inni koszykarze i spędzili tam 70 minut (konferencja trwała tylko niespełna 10). Gdy przyszedł Marcin Gortat to kilkunastosobowa ekipa dziennikarzy połączyła się nagle w jedną masę, jeden gliniany wyschnięty blok stojący na skraju klifu jakim była barierka. Jeden gwałtowny ruch i wszyscy polecieliby do przodu. Przeżycie nie z kategorii tych ciekawych, ale czuć było miłość w stosunku do Gortata jakiej nie powstydziłby się nawet Donald Tusk.

Gortat miał 15 punktów i 17 zbiórek, ale co tam Gortat. Karl Lampone, Maciej Duncan czyli Maciek Lampe pokazał wczoraj "jaja". To co mi zaimponowało to jego "trans",w którym w trzeciej kwarcie domagał się piłki za każdym razem gdy ustawiał się tyłem do kosza. Robił to z imponującą pewnością, nie patrząc nawet kogo ma za plecami. A gdy już widział, że był tam ktoś wzrostem mu ustepujący, to jeszcze odważniej schodził do trumny. Ta jego chęć otrzymania podania i zagrania 1-na-1 była naprawdę imponująca. Nie zawsze te podania dostawał, ale to tylko dlatego, że Krzysztof Szubarga w tym czasie ordynował jedną z tych dwóch-trzech zagrywek, podczas których Lampe wychodzi za linię za trzy punkty.

A propos Szubargi... Podoba mi się jego podejście do dziennikarzy i skromnośc jaką emanuje w takich sytuacjach. Lampe to z kolei kompletna nonszalancja i brak entuzjazmu. Zupełne zaprzeczenie tego jak spisywał się na parkiecie w meczu z Litwą.

To mogło się podobać, aczkolwiek Linas Kleiza miał jeden z tych wieczorów, o których pisał mi przed turniejem Simonas Baranauskas z Eurobasket.com. Jeden z tych wieczórów, w którym jego podobizna wyświetla się na kartonach z mlekiem pod dopiskiem "Missing". Kleiza, Ksistof Lavrinvovic nie istnieli we wtorek, a to dwóch najlepszych strzelców litewskiej kadry w meczach sparingowych. Kluczowe match-upy, o których tweetowałem przed meczem faktycznie okazały się ...kluczowe (4.30 rano...). Michał Ignerski i Maciej Lampe byli najlepszym zawodnikami naszej reprezentacji, podczas gdy ciężko było znaleźć na boisku gorzej grających od "super-duetu" Litwinów.

Trochę wściekała nas awaria internetu półtora godziny po zakończeniu Polaków, ale jak tu na cokolwiek narzekać, gdy ogrywamy Litwę, a Ramunas Butautas po polsku gratuluje zwycięstwa naszym.

Jak to już w korespodencji mejlowej pisałem - David Logan to 6'1 (186 cm) shooting guard, który zamiast kozłowac piłkę z boku (na biodrze) kozłuje ją przed sobą jakby ktoś mu powiedział jak wyglądały na początku lat 90-tych sztafety z piłką w drugiej klasie polskich podstawówek. Owszem, Logan to niezły gracz, ale jak nie brak talku na dłoniach, to łyżwy na nogach. Umówmy się - gdy Logan ma piłkę dalej niż 10-12 metrów od kosza to nie gwarantuje przekonania, że jej nie straci.

No ale te straty w drugiej połowie to akurat dzisiaj nie zagroziły temu co moim zdaniem pokazał w drugiej kwarcie. To jego punkty, gra 1-na-1 i bardzo dobre kilka sekwencji z rzędu naszych w defensywie pozwoliły na ponowne odskoczenie Litwinom na 10 punktów, której to przewagi już nie oddaliśmy.

Moje spojrzenie na Logana ma jednak charakter czysto subiektywny. Wybaczcie. Po prostu nie przepadam za zawodnikami, którym piłka czasami zdaje się przeszkadzać w grze, którzy są dwójkami bez dryblingu przy wzroście 186 cm. I wiem też, że nawet Draft NBA za takimi nie przepada (zapytajcie choćby AJ Abramsa, legendę Texasu od przyszłego sezonu gdzieś w Grecji albo Salima Stoudemire'a, choć ten akurat smaży trójki). Co innego Krzysztof Roszyk - oczywiście, że obiektywnie gorszy od Logana. Roszyk mi jednak imponuje małymi rzeczami, które robi na boisku. Tak jak z Litwą, gdy walczył z pozycji trzeciego zbierającego na zbiórce w obronie, albo gdy zebrał piłkę w ataku, zbiegł do rogu i przy asyście dwóch obrońców podał ją do wolnego pod koszem Lampego/Gortata (nie pamiętam już kto to skończył).

To była wielka feta w drugiej połowie. Świetne zachowanie naszych kibiców. To robiło wrażenie. Ilość komentarzy na stronie, dla której przygotowuje materiały z EuroBasketu też świadczy o tym, że nic tak nie rusza popularności sportu zespołowego jak sukces reprezentacji. Dlatego kibicujmy jej, bo i nam wszystkim będzie lepiej, gdy nagle zwiększy się zainteresowanie. Nie negujmy "niedzielnych" kibiców czy pompatycznych tytułow, bo dzięki temu tak naprawdę zwiększy się poziom pisania o polskim baskecie. Tak to naprawdę wygląda od kuchni. Ludzie, których znam, a którzy robią to z pasji, za marne pieniądze dostaną możliwość poświęcenia się temu co kochają i będą mieli czas na to, by się w tej kwestii dokształcać, bo ktoś zechce im za to dać przyzwoite - bo więcej nie trzeba - wynagrodzenie. To taka mała bliska mi i mojej lodówce pochodna tego jak ta cała spirala może pozytywnie wpłynąć na sposób "kowerowania" basketu w Polsce. A póki co zrobiliśmy duży krok do przodu. Jeśli wygramy dzisiaj z Turcją, to nasze szanse na ćwierćfinał poważnie wzrosną. A potem to już trzeba będzie wygrać tylko jeden z dwóch meczów, by znaleźć się na MŚ w Turcji. Dla mnie jako kibica jest to cel do osiągnięcia dla naszej kadry, choć przed turniejem typowałem ich na max drugą rundę. Wypowiedzi pomeczowe Marcina Gortata po każdym zwycięstwie Polaków dają mi jednak pewność, że sodówka do głowy naszym nie uderzy.


Podziel się:

komentarze (35) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 067 365 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u