Bloog Wirtualna Polska
Są 1 229 693 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




ANALIZA: WIZARDS ROBIĄ KROK W PRZÓD, ABY ZROBIĆ KROK W TYŁ

czwartek, 21 czerwca 2012 11:02

Maciej Kwiatkowski

 

 

WASHINGTON WIZARDS pozyskali EMEKĘ OKAFORA i TREVORA ARIZĘ

NEW ORLEANS HORNETS pozyskali RASHARDA LEWISA i WYBÓR NR 46 DRAFTU 2012

 

 

Washington Wizards budują zwycięzcę. Zwycięzcę meczu 12 kwietnia 2013 roku pomiędzy Wizards i Raptors. Wygrany rozpocznie I rundę playoffów w Miami.  

 

Jest dzień, w którym być może rozstrzygnie się mistrzostwo NBA, a my piszący o koszykówce zajmujemy się Wizards. Oklahoma City Thunder są najmłodszym od 1977 roku teamem w Finałach NBA i wczoraj dokonano trzech ruchów, z których dwa są bardziej lub mniej bezpośrednio związane z Thunder - jeden zupełnie nie.  

 

To Wizards zawdzięczamy wczorajszą wymianę. Człowiek tamtej ery Ernie Grunfeld, który dał pięcioletni kontrakt Andray'owi Blatche'owi i przehandlował Ricky'ego Rubio za Mike'a Millera/Randy'ego Foye'a, zgodził się na ofertę Della Dempsa, członka sagi menedżerów wywodzącej się z San Antonio, która powoli opanowuje ligę. Jeszcze kilka dni temu pojawiały się plotki, że Hornets faktycznie będą chcieli w jednym ruchu przehandlować kontrakty Emeki Okafora i Trevora Arizy, ale będą musieli dodać do nich pick #10 Draftu. W żadnym wypadku Demps nie myślał chyba, że zejdzie z 75% ich kontraktów, zachowa pick i jeszcze otrzyma jeden od Wizards...



Finanse: Emeka Okafor (29 l.) i Trevor Ariza (26 l.) mają jeszcze po dwa lata w swoich kontraktach. W sezonie 2012/13 obaj kosztować będą Wizards 20,8 mln dolarów. Sezon później będzie to 22,2 mln dol., o ile obaj zdecydują się podjąć swoje opcje, a podejrzewam, że Okafor na pewno (14,6 mln dol.), a Ariza najpewniej to właśnie zrobią. W dłuższej perspektywie Wizards pakują się w sytuację, w której nie będą graczem na rynku wolnych agentów w tym, ani w przyszłym sezonie, nawet jeżeli użyją amnestii na kontrakcie Blatche'a (nie mogą jej użyć teraz na Okaforze lub Arizie). Zostają im jeszcze wymiany, ale to są mniej więcej Twoi Wizards na dwa kolejne sezony.

 

Boisko: Okafor rozegrał tylko 27 spotkań w poprzednim sezonie z powodu kontuzji kolana, która była najbardziej wyciszanym/podejrzanym urazem zeszłego sezonu. Mógłby on znamionować to, że może Hornets tankują, ale z drugiej strony nie pokazywało tego akurat boisko. Okafor - gdy zdrowy - to bardzo dobry finiszer pod obręczą, dobry zbierający i solidny obrońca. Nie umie rzucać z półdystansu, ale może grać jako rolujący w pickach z Johnem Wallem. Ariza to natomiast bardziej atletyczna wersja Thabo Sefoloshy. Gracz, który dotychczas nie rozwinął swojej gry z kozłem i prawdopodobnie do końca kariery pozostanie spot-up shooterem, który trafia przeciętne 30-35% rzutów za trzy i może być go-to-obrońcą. Obaj są przepłaceni.

 

Wizards w przeciągu trzech miesięcy dodali Okafora, Arizę i Nene, oddając w zamian praktycznie JaVale'a McGee i Nicka Younga. To na pewno będzie lepszy team w przyszłym sezonie, ale wciąż team który nie będzie umiał rzucać i ten trade nie poprawia tej sytuacji. Może poprawi ją wybór z nr 3 Brada Beala, albo Harrisona Barnesa, ale trudno będzie zrekompensować posiadanie na obwodzie w pierwszej piątce dwóch graczy, których suma skuteczności rzutów za 3 wynosiła w poprzednim sezonie 40 procent (33+7). Oceniając to pod kątem rozwoju organizacji, Wizzies w takim kształcie to max 8 miejsce na Wschodzie w przyszłym sezonie i w kolejnym, w zamian za cenę wyboru w Top5 Draftu 2013, dania większych minut na rozwój czterem utalentowanym skrzydłowym i budowania zespołu krok po kroku wokół Walla/Beala/Nene.

 

-----------




Finanse: Kontrakt Lewisa wart jest 23,8 mln dolarów w przyszłym sezonie (mój boże), z których gwarantowane jest jednak "tylko" 13,7 milionów. Hornets zaoszczędzą więc ok. 30 mln dolarów na tej wymianie. Puśćmy wodze fantazji - jeśli użyją amnestii na kontrakcie Jarretta Jacka, to mogą ustawić się zaraz w kolejce po Derona Williamsa. Jeżeli nie, to za rok mogą mieć Anthony'ego Davisa, Erica Gordona i ... tak, Chrisa Paula. 

 

Boisko: Pozbycie się Okafora otwiera minuty przede wszystkim dla Davisa, ale też dla rolującego Gustavo Ayona i popującego Jasona Smitha. Oddanie Arizy tworzy natomiast sytuację, w której Hornets muszą wzmocnić tę pozycję przed kolejnym sezonem. 

 

Hornets obierają bardzo dobrą drogę i dokonali świetnego ruchu. Choć niektórzy wróżą to, że z Davisem od razu staną się teamem playoff, to raczej nie stanie się to akurat w Konferencji Zachodniej. Dlatego strategia osłabienia drużyny na przyszły sezon, poluzowania finansów, pozyskiwania picków razem z kończącymi się kontraktami, jest dokładnie pójściem śladami Thunder i szansą na wysoki wybór w drafcie za rok. Za rok od teraz Hornets mogą mieć Davisa, Gordona, wybór w Top 5 Draftu i pieniądze na Paula, albo zainwestować w młodszego playmakera i piąć się w górę Konferencji Zachodniej.




Podziel się

DNIÓWKA: JEREMY NA TRAMPOLINIE, CHRIS TEŻ

wtorek, 14 lutego 2012 22:38

 





 

Przemek Kujawiński

 

Hulająca po Barcelonie zima wyłączyła mnie na chwilę z obiegu, ale jestem z powrotem. Dniówka wraca w trochę innej formie. Nie mam w tygodniu na tyle dużo czasu, by przygotować "coś" o każdym grającym zespole, więc po prostu będę pisał o tym, co danego dnia wyczytałem i obejrzałem. Czasem będą to prawdziwe hity, czasem po prostu jedyna rzecz, jaką zdążyłem znaleźć. Ponoć i tak jestem jak przegląd prasy Bartosza Węglarczyka, więc nie spodziewajcie się zbyt wiele.

 

Nadal czytacie?

 

Hitem nocy jest oczywiście pojedynek Raptors z Knicks. Dwa zespoły, które przegrały już w tym sezonie wspólnie 35 spotkań przyciągną dziś przed telewizory rekordową liczbę widzów. Wszystko za sprawą Amar'e Stoudemire'a wracającego po pogrzebie swojego brata. Serio. Jeremy Lin ma z tym tylko trochę wspólnego.

 

Zastanawialiśmy się trochę w dzisiejszej Przerwie nad Żądanie nad tym, jak wyglądać będzie współpraca Lina z największymi gwiazdami swojego zespołu i dziś dostaniemy choć cząstkową odpowiedź.

 

Jestem cynikiem, sceptykiem i nowosolaninem, więc wróżę jakąś piękną katastrofę. Jeremy Lin wzbił się już chyba na najwyższy punkt na trampolinie. Zwłaszcza, że dwóch sporo większych ludzi właśnie się na nią wdrapuję i choćby przez przypadek mogą go z niej zrzucić.

 

Nie zrozumcie mnie źle. Kocham ten cały hype wokół Lina, ale wciąż obijają mi się po głowie słowa Nate'a McMillana, które cytowałem w dzisiejszym podcaście. W tej lidze na reputację pracuje się 2-3 lata, a nie 2-3 tygodnie. W Nowym Jorku, w dzisiejszych Knicks nic zaś nie liczy się bardziej niż reputacja.

 

Pierwszy się uśmiechnę, jeśli się mylę.

 

W tym samym czasie inny rozgrywający, który na swoją reputację zdążył już zapracować, poznaje uroki życia na panteonie. To, czy grasz w Nowym Orleanie, czy w Los Angeles robi różnicę. Dziś furorę w koszykarskiej blogosferze zrobił filmik z sesji zdjęciowej (swoją drogą zrobionej w Nowym Jorku), na której CP3 radośnie dokazuje na trampolinie z Bar Refaeli:



 

Właściwie nie rozumiem, dlaczego zrobił furorę, ale pewnie nie doceniam urody Bar. Całkiem na marginesie, ciekawe, że filmik pojawił się w sieci dopiero dziś, podczas gdy sesja jest już dostępna na stronach Sports Illustrated.

 

Znów będę malkontentem i powiem, że wyszło "tak se", nawet mimo tego, że za aparatem stał mój prywatny guru fotografii sportowej Walter Iooss jr., który na starość postanowił poświęcić się robieniu zdjęć cyckom. Nie winię go za to.

 

pees: Dla miłośników Bar dodam tylko, że na stronie znajdziecie więcej zdjęć w serii "Bar & Boys". Rafa Nadal wypadł jakby lepiej od Chrisa. Tak jakby coś wiedział...

 

pees2: Chcecie pomóc w tworzeniu Dniówki? Jeśli znaleźliście coś ciekawego w sieci podsyłajcie na pkujawinski@gmail.com. Z pewnością ułatwi mi to pracę.

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

WASZA DNIÓWKA

czwartek, 02 lutego 2012 0:16





 

Przemek Kujawiński

 

Zbierałem dzisiaj z autostrady pod Barceloną jedno dachujące auto i jestem w domu o północy, ale obiecałem sobie, że choćbym miał siedzieć do czwartej nad rano, to tym razem wrzucę waszą dniówkę. Nawet kosztem tego, że nie mam czasu, by sprawdzić literówki. Enjoy. Jeśli wysłaliście swój tekst, a go tu nie ma... Cóż, najwyraźniej mi się nie spodobał. Albo po prostu byłem we wrednym humorze i się nie znam.

 

Jak zaczniecie pisać jak ona, będę wrzucał wszystko.

 

Godzina z nocy na dzień.
Godzina z boku na bok.
Godzina dla trzydziestoletnich.

 

01:00 WASHINGTON (4-17) @ ORLANDO (12-9)

 

Orlando jest najlepszą drużyną w NBA. Nie śmiej się - znaleźli swoją niszę. Są jedyną drużyną, która nie przegrała jeszcze z rywalem z własnej dywizji. Nie grali jeszcze przeciwko Heat i Hawks, ale who cares? Są najepsi. Dziś grają z Wizards i liczą na podtrzymanie tej niebywałej passy, ale po meczu Magii z Czarodziejami nie oczekujcie zaczarowanych przeżyć, co najwyżej zmagania z klątwami, które jakaś lepsza wróżka musiała rzucić na oba zespoły.

Wojtek Dereziński

 

Dziś kibice Orlando mogą spać spokojnie bo raczej nie usłyszą wywiadu w którym Dwight mówi o tym że zawsze marzył o grze w takim klubie jak Wizards.

Łukasz Góralski

 

Wystarczy rzut oka na logo Wizards, żeby wiedzieć, jak w tym roku grają. Orlando nie potrzebują tak sugestywnego znaku graficznego do grania źle.

Marta Kubacka

 

01:00 CHICAGO (18-5) @ PHILADELPHIA (15-6)

 

O godz. 1 naszego czasu spotkają się pierwsza i czwarta drużyna wschodniej konferencji, ale może przede wszystkim pierwsza i druga defensywa ligi. Możemy liczyć na dużo twardej koszykówki, bo jedno jest pewne - nikt nie będzie brał dziś jeńców. W drużynie Bulls najprawdopodobniej nie zobaczymy Ripa Hamiltona, który dostał wolne, by się 'doleczyć'. Derrick Rose po spudłowaniu ostatnich osobistych przeciwko Le.. Miami Heat zapowiedział, że już nigdy więcej nie pozwoli Bykom przegrać w ten sposób. Uwierzmy mu.

Smaal

 

01:30 DETROIT (4-19) @ NEW JERSEY (7-15)

 

Pistonsi będą dzisiaj grali ostatni mecz w wyczerpującej, wyjazdowej serii „back-to-back-to-back”.  Przegrali już dwa pierwsze spotkania w tej serii z Milwaukee – różnicą 21 punktów i z Nowym Jorkiem – 27 punktami.  Drugoroczniak Greg Monroe to jeden z niewielu jasnych punktów Detroit notując  17,4 pkt i 10,6 zb w ostatnich 5 spotkaniach, ale to chyba za mało aby na zmęczonych nogach pokonać drużynę Jaya-Z.

Tomek Szmigiel

 

02:00 PHOENIX (7-13) @ NEW ORLEANS (4-17)

 

Blady Kris był all-starem, Marcin też może. Czy wiecie, o co Kaman?

Wojtek Dereziński

 

02:00 MIAMI (16-5) @ MILWAUKEE (9-11)

 

Ilu z Was potrafi napisać słowo Milwaukee bez literówki? Pewnie tylu, ilu potrafi to zrobić z imieniem rzucającego obrońcy Heat, który rzuca 20 punktów na mecz, a w tym sezonie nadal nie trafił ani jednej trójki (słownie: ani jednej, zero, k***a nic), co jednak nie przeszkadza mu być najlepszą dwójką w lidze na wschód od Los Ángeles.

Wojtek Dereziński

 

02:00 INDIANA (14-6) @ MINNESOTA (10-11)

 

"We found Love in a hopeless place" może zaśpiewać David Kahn, ponieważ Kevin Love jest prawdziwym diamentem, który trafił się managerowi T-Wolves, jak ślepej kurze ziarno. Love wykręca w tym sezonie średnio 25.5 pkt i 13.5 zb na mecz i pokazuje w każdym meczu, że zimną Minnesotę można rozgrzać do czerwoności. Czy pokaże swój wilczy pazur w walce przeciwko solidnym podkoszowym Indiany? Przekonamy się już wkrótce.

Łukasz Górski

 

02:00 OKLAHOMA CITY (16-4) @ DALLAS (14-8)

 

Vince Carter żyje i znowu umie grać w koszykówkę. Jason Kidd doznał kontuzji łydki, a jego miejsce zajął Rodrigue Beaubois, który od tego czasu notuje 14.7 punktów i 7 asyst. Dirk Nowitzki natomiast powoli pozbywa się kaca i choć momentami ciągle wygląda, jakby miał 45 lat, to jego dwa najlepsze mecze w ofensywie w tym sezonie to były spotkania właśnie z OKC. Tymczasem w drugim obozie Kendrick Perkins masowo zgłasza na youtube filmy z dunkiem Griffina jako nadużycie i powtarza przed lustrem, że wciąż jest twardy. Oklahoma przegrała ostatni mecz z Clippers i wyjdzie na ten mecz podrażniona. Naprawdę trzeba kogoś zachęcić do oglądania?

Smaal

 

02:30 HOUSTON (12-9) @ SAN ANTONIO (13-9)

 

Lowry ma więcej bloków i zbiórek niż Scola. A Houston i tak są na 3 miejscu w NBA jeśli chodzi o ilość zbiórek. Są rzeczy których nie da się logicznie wyjaśnić.

Łukasz Góralski


04:30 LA CLIPPERS (12-6) @ UTAH (12-7)

 

Utah Jazz zasługują na tytuł niespodzianki sezonu – typowano ich głównie do walki o loterię, podczas gdy Jazzmani są ciągle w zasięgu jednego meczu od drugiego miejsca w konferencji, zajmując ósme miejsce w całej lidze pod względem trudności terminarza i Relative Power Index (bilans mnożony przez terminarz). W styczniu Jazz wygrali 11 meczów i przegrali tylko cztery: po dogrywce z LAL, po dwóch dogrywkach z Toronto i dwukrotnie – raz trzema punktami! - z Dallas. Dobra, a teraz powiedzieć wam dowcip? Wczoraj w swoim Power Rankingu Marc Stein umieścił Jazz między Bostonem a Cleveland.

Paweł Mizgalewicz

 

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

DNIÓWKA: DENVER Z MEMPHIS BEZ ALLENA IVERSONA

wtorek, 31 stycznia 2012 22:58





 

Przemek Kujawiński

 

Próbowałem przebić się przez 700 artykułów w moim czytniku google, żeby znaleźć informację o każdej z 30 drużyn ligi, ich filiach w D-League, sprawdzić, co u chłopców od podawania piłek i ciotek masażystów Spurs (bo o Spurs należy pisać), niestety większość ludzi pisała dzisiaj o dunku Blake'a Griffina. Cholernie wybiórczo - szkoda, że tak niszowe informacje jak procent zbiórek ofensywnych Charlotte Bobcats nie sprzedają się tak dobrze.

 

01:00 NEW JERSEY (7-14) @ INDIANA (13-6)

 

No więc... Ric Bucher z ESPN wciąż stawia Nets jako pierwszych w kolejce po Dwighta Howarda i dodaje... że jeszcze bardziej zwiększyliby swoje szanse, gdyby dodali do składu Stephena Jacksona. Dwight i Jax są ponoć kumplami i bardzo chcieliby grać razem z Deronem Williamsem. Jackson nie jest szczęśliwy w Bucks i ci nie przedłużą raczej jego kontraktu. Pytanie w jaki sposób Nets mieliby zdobyć Stephena już teraz, a potem mieć jeszcze czym handlować po Dwighta (a następnie wystawić pełną pierwszą piątkę). Może Jay-Z napisze po prostu jakiś kawałek promujący MIlwaukee? Wszyscy byliby zadowoleni.

 

01:00 BOSTON (9-10) @  CLEVELAND (8-11)

 

Czy to 2 lata temu ten mecz nie poleciałby w czwartek?

 

01:00 ATLANTA (15-6) @ TORONTO (7-14)

 

01:30 DETROIT (4-18) @ NEW YORK (7-13)


02:00 DENVER (14-6) @ MEMPHIS (10-10)

 

Nie grają 76ers, ale przy okazji meczu innych dwóch drużyn, w których grał Allen Iverson oto wasz must read na dzisiejszy wieczór (dla tych mniej zorientowanych czytelników naszego bloga - tam, gdzie jest na niebiesko znajdziecie link).

 

04:30 CHARLOTTE (3-18) @ LA LAKERS (12-9)

 

Kartka z kalendarza. Kiedy prawie 9 lat temu Karl Malone rozważał, gdzie przenieść się po zakończeniu swojej przygody z Utah Jazz zawęził swój wybór do Lakers i Spurs. Zdecydował też, że podpisze kontrakt z zespołem, który... przegra w 2003 roku, żeby nikt nie mógł mu zarzucić, że przechodzi do mistrzowskiego zespołu. Jak dziś twierdzi, chciał pomóc klubowi, w którym będzie występował. Jednocześnie jednak był rozczarowany, bo wolał San Antonio. Ostatecznie dotrzymał danego sobie słowa i podpisał umowę w LA, mimo tego, że Spurs proponowali więcej pieniędzy.

 

Rok później faktycznie pomógł swojej nowej drużynie uporać się z Spurs, ale jak dobrze pamiętamy pierścienia nie udało mu się zdobyć. San Antonio podpisało w jego zastępstwie Roberta Horry'ego i z nim w składzie wygrało jeszcze dwa razy. Dziwnie toczą się losy w NBA.

 

Spodziewajcie się tej i wszystkich innych historii w całkiem nowej wersji już niebawem, gdyż Phil Jackson pisze swoją kolejną książkę pod enigmatycznym tytułem: "11 pierścieni".


04:30 SACRAMENTO (6-14) @ GOLDEN STATES (6-12)

 

Pees: Jutrzejsza Dniówka jest wasza. Pokażcie mi jak należy to robić. Nie wybiórczo i uszczęśliwiając wszystkich. Do 4 zdań na mecz. Macie ciekawy stat? Znaleźliście dobrą historię? Ślijcie: pkujawinski@gmail.com

 

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

DNIÓWKA: RUBIO WRÓŻY AMERYKANOM SREBRO

poniedziałek, 30 stycznia 2012 22:21





 

Przemek Kujawiński

 

Mecz wieczoru, a raczej poranka, może być tylko jeden. Finały konferencji?

 

Tylko kilka szybkich statów, bo siedzę w domu w czapce i szaliku, a palce drętwieją mi na klawiaturze. Barcelona zimą, to nie mleko i miód.

 

Russell Westbrook powinien być równie niewygodnym rywalem dla CP3 jak Derrick Rose. Paul wygrał jednak 6 z 9 dotychczasowych bezpośrednich starć z rozgrywającym Thunder - zaliczając średnio prawie 4 przechwyty w każdym z nich i trafiając 54% swoich rzutów.

 

Westbrook jest jednak w gazie i właśnie został uznany graczem tygodnia, a Kevin Durant zaczął wypytywać dziennikarzy, dlaczego uparli się, by szukać odpowiedzi na to, która z gwiazd Oklahomy jest lepsza.

 

Thunder nie mieli do tej pory odpowiedzi na Blake'a Griffina, który zalicza przeciw nim średnio 27 punktów na 60% skuteczności.

 

01:00 ORLANDO (12-8) @ PHILADELPHIA (14-6)

 

Dwigh złotousty po raz kolejny (zgadnijcie dla jakiej gazety):

 

"Jeśli mógłbym grać z Derrickiem w tej chwili i bóg by tego chciał, to tak by się stało. Tu nie chodzi o to, że nie chcę z nim grać. Kocham go. To mój brat".

 

Jeśli Howard nie chce jeszcze grać dla Zastalu Zielona Góra, to chyba tylko dlatego, że nasz ulubiony beat-writer Tauron Ligi Kosma Zatorski wciąż nie miał okazji go o to zapytać.

 

01:30 NEW ORLEANS (4-16) @ MIAMI (15-5)

 

Chris Kaman został już oficjalnie położony na ladzie. Teraz pozostaje zadać sobie pytanie, co Dell Demps będzie w stanie z niego przyrządzić. Myślicie, że David Stern znów zablokuje jakąś wymianę?

 

Jeśli Kaman zniknie z klubu już niebawem, to może to oznaczać więcej minut dla Gustavo Ayona. Kogo? Gustavo Ayona! 27-letni debiutant z Meksyku, który zalicza w tym sezonie PER 24 (i 27 z pozycji centra) i z którym na boisku Hornets są najwyraźniej dużo lepsi. Niczego nie chcę tu sugerować. Gustavo gra po 10 minut w meczu, ale nie ukrywam, że lubię tego typu historie.

 

02:00 MINNESOTA (9-11) @ HOUSTON 12-8

 

Naprawdę część z was nie lubi tego chłopaka? Eat this.

 

Po meczu z Lakers Ricky ucinał sobie pogawędkę z Pau Gasolem, w którą włączył się Kobe. Posłuchajcie sami (link wyżej), a jak nie rozumiecie to uczcie się języków, bo kiedyś przestanę tłumaczyć.

 

KB: Gadacie o Londynie?

PG: O tak.

RR: Będziesz tam?

KD: Taa

RR: Wiesz, że dostaniesz srebrny medal. Wiesz to.

KB: O cholera! Przyjmuję zakład. Jeśli wygram, biorę kluczę do Barcelony.

RR: Założę się o co chcesz.

KB Stoi.

 

Nie wiem jak jest swagger po hiszpańsku, ale chłopak już to ma.


03:00 DALLAS (13-8) @ PHOENIX (7-12)

 

Fani Mavs pamiętajcie o tej prostej przestrodze:



A skoro mówimy o Mavs. Od porażki z Timberwolves w pierwszy dzień nowego roku są 12-4. To jeszcze wcale nie początek dobrych wiadomości, bo jeśli już przegrywali to robili to z rywalami z konferencji. Spurs, Lakers, Clippers i ponownie Wolves. To na podstawie tych spotkań będziemy wyciągać wnioski przed rozpoczęciem playoffów, ale... I tu znajdziecie początek dobrych wiadomości.

 

Jedna z bardziej popularnych narracji tego sezonu głosi, że Nuggets są tak groźni, bo mają przynajmniej 8 ludzi gotowych w każdym meczu rzucić więcej niż 20 punktów. Tak sobie w ten weekend pomyślałem, że chyba nie tylko Nuggets. Nowitzki, Terry, Marion, Beaubois, Carter, Odom, West no i może nawet Kidd są w stanie w tym zespole mieć dzień konia. I oczywiście możecie mówić, że w przypadku części z nich, to wypadki przy pracy, ale to właśnie potencjał do takich wypadków czyni z Mavericks tak groźnych w tym sezonie. I uczyni ich jeszcze groźniejszymi w playoffach. Zwłaszcza, że nawet przy jakiejś zadyszce powinni mieć przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie, bo pod nieobecność Manu Ginobiliego powinni wygrać swoją dywizję.

 

To tak tylko, żeby wlać odrobinę optymizmu w zmrożone serca fanów Dirka.

 

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

DNIÓWKA: DZIEŃ W KTÓRYM NIE JESTEM FANEM DWIGHTA HOWARDA

wtorek, 24 stycznia 2012 22:06





 

Przemek Kujawiński

 

Po pierwsze, to nie ACTA, a nasz dostawca internetu jest odpowiedzialny za brak wczorajszej Dniówki. Mam nadzieję, że to się już nie powtórzy i jednocześnie dziękuję bardzo za wszystkie maile. W większości ssiecie, ale zdarzają się wyjątki (tak się właśnie czujemy po tej drugiej stronie komentarza).

 

A teraz do rzeczy.

 

Jestem fanem Orlando Magic od kiedy pamiętam. Nie fanem tego typu, który będzie twierdził, że Pepe jest niewiniątkiem, które nie patrzy gdzie stąpa, a w polu karnym Barcelony nie było ręki. Nie emocjonuję się występami Magic aż tak. Zwyczajnie, mam sentyment i czuję się jakby lepiej, gdy Orlando wygrywa. Wszystko za sprawę 1995 roku i Penny'ego Hardawaya.

 

Tak to już jest gdy masz około dziesięciu lat i po raz pierwszy emocjonujesz się sportem. Stąd sentyment do Orlando, do Seattle, do Andrzeja Juskowiaka, Ryszarda Wolnego, Arkadiusza Skrzypaszka czy Andrzeja Huszczy, który śmigał na motorze po bieżni "stadionu" koło mojej podstawówki.

 

To tylko sentyment i aż sentyment, bo kiedy nie potrafię znieść Orlando Magic Stana Van Gundy'ego i Jameera Nelsona - wciąż im po cichu kibicuję. Dlatego moje serce krwawi, gdy Dwight Howard otwiera usta. Zwłaszcza, gdy pytają go przed meczem z Celtics, czy wysłuchałby oferty tychże Celtics.

 

"Zawsze, zawsze. Zawsze wysłuchałbym takiego klubu. Ja chcę wygrywać. Nie robię tego dla pieniędzy. Wygrywam. Chcę to zrobić na swój sposób.

 

Najważniejszą rzeczą jest koszykówka. Chcę wygrać mistrzostwo, a tylko specjalne zespoły je wygrywają. Wiecie, jest mnóstwo zespołów dobrych w sezonie regularnym. Grają dobrze, ale w playoffach gra się inaczej, rozumiecie?

 

To właśnie powiedziałem Magic. Po prostu chcę wygrywać. Nie chcę zespołu, który nie wie jak się wygrywa w playoffach. Chcę zespołu, który każdej nocy wyjdzie na parkiet i zapomni o statystykach. Zapomni o tym, kto zdobywa najwięcej punktów i kto jest ulubieńcem fanów. Po prostu wyjdzie i zagra. Wszyscy za jednego. Zagra by wygrać. To wszystko.

 

Patrzysz na zespół jak Boston i zespół jak Lakers, który wygrywał. Przede wszystkim Boston. Człowieku, ci goście wychodzili razem i nie dbali o to, kto zdobywał najwięcej punktów. Oni osiągnęli już te wszystkie indywidualne rzeczy.

 

Wiecie, ja zrobiłem już te wszystkie indywidualne rzeczy i chcę mistrzostwa.

 

Bla bla bla".

 

Było tego więcej.

 

Podsumujmy.

 

Raptem kilka dni temu Celtics skopali Magic niemiłosiernie, zatrzymując ich na najniższej zdobyczy punktowej w ich historii. Teraz - przed rewanżem - gwiazdor zespołu otwarcie mówi o tym, że właściwie chętnie grałbym w takim zespole. Bo mentalność, bo zwycięzcy, bo to, bo tamto.

 

Po tyłku Celtics spokojnie skapuje ślina Dwighta...

 

Przed meczem, przed którym powinien być skupiony, by dokonać zemsty. Przed meczem, w którym będzie najlepszy zawodnikiem na parkiecie i powinien zrobić wszystko, by zmazać hańbę. Przed mecze z drużyną z... dużo gorszym bilansem!

 

Tu nie chodzi o pieniądze? Dwight! Weź od Magic 10 milionów za sezon i pozwól Otisowi Smithowi ściągnąć wzmocnienia. Weź w rękę komórkę, otwórz książkę adresową i zacznij pisać sms-y. Jak Kobe, jak Dwyane. Spraw, by ludzie chcieli grać tam, gdzie ty chcesz, żeby grali. Bądź samcem alfa!

 

I nie tłumacz się, że klub nic dla ciebie nie robi. Klub dla ciebie zdecydował się ściągnąć Gilberta Arenasa. Klub -  w dużej części -  z twojego powodu szarpnął się na najlepszą halę w lidze. Klub zrobi wszystko, by cię zatrzymać.

 

Chcesz grać w zespole, który umie wygrywać w playoffach? Ty jesteś jego gwiazdą, więc to ty spraw, by ten zespół wygrywał w playoffach. To twoim zadaniem jest zmieniać kulturę i mentalność w tym zespole. To ty możesz sprawić, że o Magic będzie mówiło się jako o kolektywie, który nie dba o statystyki i chce jedynie wygrywać. To ty jesteś powinieneś być liderem!

 

To ty jesteś prawdopodobnie drugim najlepszym koszykarzem na tej planecie!

 

Jak możesz teraz spokojnie spojrzeć w oczy kolegom z drużyny?

 

Just shut up and play!

 

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

DNIÓWKA: RYCZ DUŻY RYCZ, PŁACZ DZIECIAKU PŁACZ

poniedziałek, 23 stycznia 2012 22:35





 

Przemek Kujawiński

 

O ja cię... 10 spotkań i w żadnym nie zagrają dwie drużyny z dodatnim bilansem. Do tego nie zagrają też Clippers w dzień, gdy wychodzi na jaw, że Chris Paul kupił dom Avril Lavigne, a ja 10 razy z rzędu słucham tej piosenki i zdaję sobie sprawę, że nie jestem już tym twardzielem z poznańskich kamienic.

 

01:30 ORLANDO (11-4) @ BOSTON (6-9)

 

Glen Davis wraca do domu. Spodziewajcie się wzruszeń. Glen już zapowiedział, że jeśli Celtics pokażą wyrywki z mistrzowskiego sezonu, to na bank się popłacze. Z tego, co mówi ("Mam nadzieję, że kibice okażą mi trochę miłości bla bla bla") spodziewam się, że łez byłoby więcej, gdyby Celtics tych wyrywków nie pokazali.

 

Spokojna głowa Big Baby. Kibice w Garden lubią oglądać te wyrywki. Dużo więcej im nie zostało.

 

Tymczasem plotka głosi, że Knicks zaproponowali Tysona Chandlera i Amar'e Stoudemire'a za Dwighta Howarda. Śmiało Dwight, przekonaj Otisa. Dobijanie po Melo z pewnością ci się spodoba.

 

Uwaga, Paul Pierce był wczoraj znów jak ten starszy gość, z którym grywacie czasem na orliku, a który trafia wam nad głowami, zabiera piłki i znajduje na wolnych pozycjach swoich kumpli z pokoju nauczycielskiego w szkole, gdzie uczy wychowania fizycznego. I co najgorsze robi to tak wolno, że możecie obejrzeć to sobie bardzo dokładnie.

 

01:00 WASHINGTON (2-14) @ PHILADELPHIA (11-5)

 

Obejrzałem wczoraj mecz Bostonu z Wizards. John Wall złapał wreszcie flow.

 

Mama McGee ma rację. Jest syn jest kimś specjalnym. If you know what I mean.

 

02:00 HOUSTON (9-7) @ MINNESOTA (7-9)

 

Jonny Flynn kontra Ricky Rubio.

 

Haha, taki tam mało wyszukany żart.

 

02:00 SAN ANTONIO (10-7) @ NEW ORLEANS (3-13)

 

W idealnym świecie Hornets po utracie Chrisa Paula w ciągu roku mogą stać się lepszym zespołem niż z Chrisem Paulem. W idealnym świecie badania, które przechodzi obecnie kolano Erika Gordona powiedzą sztabowi Szerszeni dwie rzeczy. Ich rzucający obrońca nie zagra do końca sezonu i... poza tym to nic poważnego. W idealnym świecie Hornets na podstawie tej diagnozy przedłużą korzystny kontrakt z Gordonem (mają na to czas o środy - w innym wypadku stanie się zastrzeżonym wolnym agentem), a następnie zanurkują w morze porażek, na których dnie czeka Anthony Davis i ktoś jeszcze - na przykład jakiś niski skrzydłowy (Jones? Perry? Kidd-Glichrist?). W idealnym świecie, któryś ze stu najbogatszych ludzi świata szybko zwącha biznes i odkupi klub od NBA. W idealnym świecie Hornets zaliczają najszybszą przebudowę od czasu Shawna Kempa w 1998.

 

Niestety świat ssie. Eric Gordon wróci za dwa tygodnie, Hornets zaczną wygrywać, po czym Eric połamie się na dobre (już pod nowym zapychającym salary klubu kontraktem). Timberwolves nadal będą wygrywać i Hornets zostaną z wyborami numer 13 i 14, gdzie wyłowią następców Eda O'Bannona. Zaś na sam koniec Marco Belinelli zadławi się spaghetti, które było trochę zbyt "al dente".

 

21 marca pod kopułą hali Spurs zawiśnie koszulka Bruce'a Bowena. Zgodnie z planem znajdować się ma na niej numer 12, odcisk jego buta i trochę krwi Steve'a Nasha.

 

02:00 NEW JERSEY (5-12) @ CHICAGO (15-3)

 

Wraca Derrick Rose! Może się jednak okazać, że będzie zmuszony zagrać sam, bo lista kontuzji w Chicago jest pokaźna niczym torba na zakupy Carlosa Boozera: Deng (nadgarstek), Gibson (kostka), Noah (kostka), Lucas (pachwina).

 

02:00 ATLANTA (12-5) @ MILWAUKEE (6-9)

 

Zagadka: Isiah Thomas, Patrick Ewing, Derek Fisher, Al Horford. Co za jakiś czas będzie łączyć tych czterech graczy? Tak przynajmniej ćwierka ESPN.

 

02:00 DETROIT (4-13) @ OKLAHOMA CITY (13-3)

 

Kevin Durant twierdzi, że Russell Westbrook jest jednym z 10 najlepszych graczy w lidze. Russell Westbrook twierdzi, że Thabo Sefolosha powinien zacząć rzucać wreszcie tę p******ą piłkę.

 

02:30 PHOENIX (6-9) @ DALLAS (10-7)

 

Dirk Nowitzki dostanie 8 dni wolnego, by nadrobić braki kondycyjne i rozwiązać problemy z kolanem. Niemiec nie ukrywa swoich problemów i dosyć śmiało mówi o ich powodach: "Gra na Eurobaskecie, patrząc wstecz, nie było oczywiście dobrym wyborem, ale była to decyzja, którą podjąłem dla mojego kraju. Z pewnością jednak nie pomogło mi to przygotować się do sezonu".

 

Marcin Gortat będzie dzisiaj z parkietu wytykał Dirka swoim złamanym kciukiem.

 

04:00 SACRAMENTO (6-11) @ PORTLAND (9-7)

 

To była długa wycieczka, ale Blazers wracają wreszcie do Rose Garden. Kings na rozgrzewkę.

 

04:30 MEMPHIS (9-6) @ GOLDEN STATE (5-10)

 

Wzór na wygrywanie Grizzlies? Strać swojego najlepszego gracza. No i już. Grizzlies wygrali sześć ostatnich spotkań z rzędu, a Marc Gasol jest od jakiegoś czasu mordercą o twarzy zarośniętego Katalończyka. Mówiąc po katalońsku jest po prostu a foc! Czyżby wreszcie na ławce w Meczu Gwiazd miał zasiąść na zachodzie jakiś prawdziwy center?

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

DNIÓWKA: IT'S FUCKING DWIGHT HOWARD, MAN

piątek, 20 stycznia 2012 21:51

 





 

Przemek Kujawiński

 

02:00 LA LAKERS (10-6) @ ORLANDO (10-4)

 

Kobe Bryant za dużo rzuca znów kąsa. Sezon jeszcze w powijakach, ale część z drużyn z zachodu już teraz powinno zacząć myśleć, jak zatrzymać gwiazdora Lakers. Raja Bell i Shane Battier są już zajęci, ale wciąż do wzięcia jest adwokat Vanessy Bryant, który właśnie wyciągnął od Kobego 3 domy i 75 milionów dolarów.

 

W między czasie Otis Smith zdołał wyjaśnić problemy Jameera Nelsona: "Media wciąż mówią o Chrisie Paulu i Deronie Williamsie, a na jakiej pozycji oni grają? To jest jego pozycja. Tak więc nie chodzi o to, że Howard bezpośrednio wrzuca go pod autobus. Wrzuca go pod autobus pośrednio".

 

Bezpośrednio czy pośrednio Nelson leży pod autobusem. Wpychając tam Nelsona Howard musiał przypadkiem zahaczyć o Hedo Turkoglu, który nie zagra dziś z powodu kontuzji pleców.

 

Wracając do Kobego. Od czasów słynnej sceny parkingowej nic się nie zmieniło. Kobe nie wierzy w Andrew Bynuma i już. Wierzy za to w wielkie nazwiska i miał ostatnio dłuższą pogawędkę telefoniczną z Dwightem Howardem. Zgadniecie o czym? It's fucking Dwight Howard, man.

 

01:00 DENVER (10-5) @ WASHINGTON (2-12)

 

"On nie jest głupkiem. JaVale to dobry chłopak. Mój syn jest kimś specjalnym. Ma coś czego nie możesz nauczyć: ręce, wzrost i serce" - mama McGee nie ma wątpliwości, że JaVale jest przyszłością NBA.

 

Mama Blatche postanowiła nie zabierać głosu.

 

01:00 ATLANTA (11-4) @ PHILADELPHIA (10-4)

 

Czy naprawdę jedyna drużyna, która cierpi przez brak Ala Horforda, to mój zespół w fantasy?

 

01:00 PORTLAND (8-6) @ TORONTO (4-11)

 

Jeszcze tylko dwa mecze i Blazers wreszcie wracają do Roe Garden. Bez przewagi parkietu ani rusz. Poza tym właśnie zorientowałem się, że Linas Kleiza... właściwie, że Linas Kleiza żyje.

 

01:30 MILWAUKEE (4-9) @ NEW YORK (6-8)

 

Stephen Jackson spóźnił się dziś rano na klubowy autobus. Scott Skiles mógł zabić, a jedynie zawiesił na jedno spotkanie.

 

01:30 PHOENIX (5-9) @ BOSTON (5-8)

 

Steve Nash jest... Dokończcie sami. W wersji Doca Riversa: Steve Nash jest Mohamed Ali: "Nie wiesz, czego się po nim spodziewać. 'George Foreman powiedział: Ten gość mentalnie bił mnie jeszcze przed walką. On miał plan'. Taki właśnie jest Nash.

 

Doc! Do boksera bliżej komuś innemu z Phoenix. No chyba, że mówimy o tym, kto więcej razy miał złamany nos...

 

01:30 CHICAGO (13-3) @ CLEVELAND (6-7)

 

Nici z tego, byśmy mogli zobaczyć, dlaczego Kyrie Irving nigdy nie będzie Derrickiem Rosem, bo Rose nie zagra. Kyrie zagra i na boga oglądajcie debiutanta na jedynce, który w sześciu ostatnich meczach z rzędu nie schodził poniżej skuteczności 50%. Ty też Brandonie Jenningsie.

 

01:30 MEMPHIS (7-6) @ DETROIT (3-12)

 

Austin Daye ma PER -2 (słownie: minus dwa). Naprawdę mu kibicowałem.

 

02:30 SACRAMENTO (5-10) @ SAN ANTONIO (10-5)

 

Jak tam fani Jimmera Fredette? Pretty cool huh?

 

04:30 INDIANA (9-4) @ GOLDEN STATE (5-9)

 

Mecz z podtekstem. Mark Jackson kontra jego były zespół. Znając CV Jacksona spodziewajcie się przeczytać to w tym sezonie jeszcze kilkanaście razy. Poczekajcie tylko aż trenerem zostanie Joe Smith.

 

04:30 MINNESOTA (6-8) @ LA CLIPPERS (8-4)

 

Kevin Arnovitz z TrueHoop przeprowadził żmudne dochodzenie o tym jak wymiana między Minnesotą i Clippers w 2005 roku odcisnęła się piętnem na tych dwóch zespołach. Zgubiłem się gdzieś koło tego, gdy przypomniał, co Mario Jaric zrobił z Adrianą Limą.

 

Adriana Lima.

 

Adriana Lima.

 

A skoro mówimy o gorących rzeczach. Clippers i Timberwolves - dwie najbardziej żałosne drużyny ostatnich lat - uczą się żyć w świetle reflektorów. Coś czuję, że Bill Simmons, który posiada karnet na Clippersów napisze po tym meczu soczysty kawałek o Rickym Rubio. Zwłaszcza, że nawet jeśli Katalończyk trafi, tak jak ostatnio, raptem jeden rzut z gry, to będzie to rzut, o którym będzie się pisało. Jak mówi Rick Adelman, Ricky robi na boisku rzeczy, które inni próbują robić, gdy są sami na sali gimnastycznej.

 

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

WASZA DNIÓWKA: CZY STEVE BĘDZIE MIAŁ TROCHĘ LITOŚCI?

środa, 18 stycznia 2012 23:13

 






 

Przemek Kujawiński

 

Wielkie dzięki za wszystkie maile! Wasza kolejna Dniówka już za tydzień w środę. Chcecie zabłysnąć? Dokopać komuś kogo nie lubicie? Już teraz zacznijcie zbierać haki przed środowymi spotkaniami.

 

01:00 DENVER (9-5) @ PHILADELPHIA (10-3)

 

Sixers nie znaleźli jeszcze pogromcy w hali Wells Fargo. Zespół pod wodzą Douga Collinsa notuje fantastyczny start sezonu, najlepszy od czasów Allena Iversona. 76Ers mają drugą najlepszą obronę w lidze, minimalnie przegrywając z Chicago. Ale to oni, a nie Bulls są także w czołówce w ataku. To drużyna najlepiej biegająca do kontry, której ławka potrafi dosłownie wybuchnąć punktowo w każdym momencie. Hej! Zaraz, zaraz toż to prawie opis Denver, no dobra, bez tej wzmianki o obronie. To prawda, dziś spotykają się bardzo podobne ofensywnie drużyny. I tylko jedna może wyjść z tego pojeydnku zwycięsko. Nuggets mają jeszcze bardziej nieprzewidywalnych bombardierów, pytanie tylko czy odpalą przeciwko tak znakomicie funkcjonującej obronie. Odpowiedź już o 1 w nocy. Pora zacna jak na taki ciekawy mecz. Bądźcie gotowi na szybki, jak nie najszybszy mecz. Jru Holiday vs Ty Lawson, kto będzie pierwszy pod koszem rywali?

Karol Frankowski

 

Kiedy ostatnio 76ers byli drugą drużyną w lidze? Nie mam pojęcia. Tak naprawdę nie mam też pojęcia dlaczego te dwie drużyny grają tak dobrze (choć jeśli chodzi o Nuggets to już się do tego przyzwyczaiłem), ale jeśli utrzymają podobną formę do końca sezonu to ich rywale mogą mieć w PO niezły orzech do zgryzienia.  Warto też obejrzeć ten mecz, gdyż na parkiecie będzie jednocześnie przebywać 187415 opcji ofensywnych.

Krzysztof Uzdowski

 

Druga najlepiej punktująca drużyna kontra druga najmniej tracąca punktów drużyna. Co się stanie gdy siła nie do powstrzymania spotka obiekt nie do ruszenia. Odpowiedzi na filozoficzne zagadki zostawcie sobie na którąś z imprez, zaś tych czysto koszykarskich szukajcie dziś na parkiecie w Phily.

Dawid Ciepliński

 

01:00 OKLAHOMA CITY (12-2) @ WASHINGTON (1-12)

 

Jedynym co może ciekawić w tym meczu, to czy John Wall znow przekroczy barierę 30 punktów.

Przemek Połeć

 

Stawiając trzy złote na Wizards można wygrać ponad piętnaście. Chyba lepiej wysłać jednak kupon Dużego Lotka, szansa na trafienie identyczna, a wygrana o wiele wyższa.

Jędrzej Graszek

 

01:00 SAN ANTONIO (9-5) @ ORLANDO (10-3)

 

Dziś do Orlando przyjeżdża idealny klub dla Howarda. Pop to najlepszy trener z idealną taktyką dla wysokich. Do tego Parker i Manu wiedzą jak grać z nimi pick&rolle. A po wczorajszej tragedii widać, że i Spurs potrzebują kogoś takiego jak Howard. Razem mieliby kilka pierścieni. Osobno nie osiągną w najbliższej dekadzie pewnie nic.

Łukasz Góralski


01:30 TORONTO (4-10) @ BOSTON (4-8)

 

 

"For the people who are out there wondering about production with me scoring, that's not my role. My role has been given to me, and my role has been said to be a defender, not a scorer"  - J.O'Neal.

Skoro Jermaine mówi o swojej roli w defensywie Celtics to wiedz, że coś się dzieje. Celtics są jedną z dziesięciu drużyn mających ujemny bilans spotkań at home. Dodatkowo ich PPG 89.1 jest piątym najgorszym wskaźnikiem w lidze. Sezon temu Garnett nie zaprosiłby Raptors do sieni na małą czarną a co w tym sezonie? Zanim dokuśtyka do drzwi, Toronto będą już na sofie w salonie?

Maciek Skiba

 

01:30 GOLDEN STATE (5-8) @ NEW JERSEY (3-11)

 

Najwyraźniej mieliście dziś w Polsce pogodny dzień, bo nikt nie nie zdecydował się dokopać Krisowi Huphriesowi, ani zauważyć, że Mark Jackson od początku meczu powinien od pierwszej minuty kazać swoim graczom faulować Memo Okura, który trafia w tym sezonie 50% swoich wolnych. Rzucał do tej pory dwa razy.

 

01:30 PHOENIX (4-9) @ NEW YORK (6-7)

 

Czy pojedynek Polskich Młotów z Phoenix z Aniołkami `Antoniego z NY może być ciekawym widowiskiem? Ciekawym - tak, jako że obie drużyny są w podobnej(słabej) dyspozycji, walka może się więc toczyć do ostatnich sekund. Ładnym - nie, gdyż forsowana ofensywa Knicks powoduje ból zębów, a oglądanie starzejącego się Granta Hilla powoduje smutek i refleksje zamiast ekscytacji. Jeśli Knicks nie wyjdą ze slumpu strzeleckiego zabawnym będzie obserwowanie jak Suns starają się partaczyć w obronie a Knicks i tak nie trafiają. Mecz jest skierowany do dwóch nietypowych grup ludzi - Polaków oraz psychofanów Knicks. Jako, że zaliczam się do obu tych grup - wchodzę w to! A na poważnie - poza Gortatem i "gwiazdami" Knicks warto zobaczyć mecz dla dwóch debiutantów, którzy sprawują się znacznie powyżej oczekiwań - Imana Shumperta i Markieffa Morrisa.

Radek Furmanek

 

Kto wie, może Nash z litości zagra choć jeden pick&roll z Amar'e?

Łukasz Góralski

 

02:00 DETROIT (3-11) @ MINNESOTA (5-8)

 

Detroit rzucają zaledwie 85 oczek na mecz, to najgorszy wynik w lidze. Poza tym są 1-6 na wyjeździe, a jedyny team jaki pokonali w obcej hali to Charlotte Bobcats. To idealny rywal dla Rickiego Rubio i spółki by zwyciężyć i zacząć piąć się w górę tabeli. Możecie się spodziewać wielu ciekawych i widowiskowych zagrań od Hiszpana. Jego gra zaskakuje mnie z każdym kolejnym spotkaniem. Ostatnio awansował nawet do pierwszej piątki i nie zdziwię się jeśli powalczy o tytuł Rookie of The Year. Tym bardziej, że co mecz notuje postęp, a już teraz ma średnie na poziomie 10pkt/8as. To niesamowite jak wiele daje on drużynie. Jeszcze żeby pozbyć się tego kapryśnego Michaela Beasleya, może wtedy coś z tych Wilków by było. Może nawet powalczyliby o playoffy? Kto wie.

Karol Frankowski

 

02:00 PORTLAND (8-5) @ ATLANTA (10-4)

 

Portland ostatnio obniżyło trochę loty. Hawks za to wciąż w niezłej formie, mimo utraty Horforda. Plus coś dla koneserów: pojedynek na centrze Kurt Thomas vs. Jason Collins…

Paweł Joachimiak

 

03:00 MEMPHIS (6-6) @ NEW ORLEANS (3-10)

 

04:00 INDIANA (9-3) @ SACRAMENTO (4-10)

 

Czyli nic ciekawego. Chyba najmniej interesujący mecz tej kolejki. Kto wie, czy Pacers rzucając w tym meczu na skuteczności 30% i tak by go nie wygrali.

Paweł Joachimiak

 

04:30 DALLAS (8-6) @ LA CLIPPERS (7-4)

 

Mistrzowie NBA kontra mistrzowie highlights-ów. Gdyby tylko pierwsi byli w optymalnej formie (o ile można o takowej mówić przy drużynie weteranów przez duże W). Ale nawet Vince Carter pokazuje ostatnio, że umie jeszcze latać (choć czasami myślę jeszcze, że to fotomontaż). Jednak pojedynek Dirka z Blake’em powinien Was zelektryzować przynajmniej tak jak mnie (choć to może przez uwielbienie dla umiejętności Nowitzki’ego). A Griffin to Griffin. Możecie myśleć, że wiecie co zrobi a tu… bach i macie następny wsad nad kolejnym centrem z serialu „Boże, weź mnie stąd, ten gość to bestia”. No i jeszcze Caron Butler. Patrząc na obecny sezon pewnie pokaże Mavericks, dlaczego popełnili błąd nie przedłużając z nim kontraktu.

Adam Zakrzewski

 

 

 

 

MMMMMMMMMMhttp://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

DNIÓWKA: KAPITAN NIE ZAWSZE SCHODZI ZE STATKU OSTATNI

wtorek, 17 stycznia 2012 23:32






 

Przemek Kujawiński

 

O ile nie sięgnie nas klątwa Majów i świat wciąż będzie istniał, to spodziewajcie się, że (ku radości części z was) zniknę z tego bloga dokładnie 15 września 2014. Tego dnia spakuje się w jeden plecak i wyjadę gdzieś, gdzie nie ma Internetu. A może po prostu gdzieś, gdzie nie ma kalendarzy. Kończenie 30 lat to nie przelewki.

 

Dwyane Wade nie spakował plecaka i nie zniknął w swoje 30 urodziny. W zamian wyprawił huczną imprezkę, na której inspirowaną Edytą Górniak wersję "Happy Birthday" zaśpiewała mu Kelly Rowland, a jeden z lokalnych dealerów samochodów, przewidując zbliżający się kryzys wieku średniego, sprezentował mu takie cacko (w cenie bagatela 230 tysięcy dolarów). Sam Dwyane prezentu na boisku sobie nie zrobi w meczu ze Spurs, bo... skręcił kostkę. Na pocieszenie pozostaje mu fakt, że LeBron James i tak wygląda starzej (choć piosenka, którą wykonał na scenie - do zobaczenia w dalszej części filmiku z Kelly - ma przynajmniej chwytliwy tekst).

 

30 lat to dla sportowca przełomowa data. W tym momencie przestaje się o nim mówić "młody". W tym momencie przestaje być zaliczany do "nowej generacji". To symboliczna data, która wcale nie oznacza, że nagle stanie się gorszym zawodnikiem (wręcz przeciwnie - wielu wielkich swoje najlepsze sezony zaliczało po trzydziestce, zresztą kto wie, czy właśnie nie robi tego Kobe Bryant). Oznacza jednak tyle, że do końca kariery jest już bliżej niż dalej. Jak niestety często się okazywało, czasem to "bliżej" oznacza "bardzo blisko".

 

Dwyane Wade stanie niebawem przed poważnym zadaniem. Jak dostosować się do swojego zmieniającego się ciała. Lata wbijania się w obrońców i upadania na parkiet spod kopuły hali zaczynają dawać o sobie znać. Dla D-Wade najważniejsze pytanie brzmi: W którą stronę będzie potrafił przetransformować swoją grę, gdy nagle okaże się, że nie jest już szybszy i skoczniejszy od swoich rywali - nie wspominając już o tym, że nigdy nie był od nich większy.

 

Maciek pisał o tym dzisiaj na wp, więc żeby nie powtarzać, po prostu zacytuję:

 

"Gdy urazy ograniczają jego atletyzm, jego postawa nie broni się też tak dobrze jak styl gry Kobe'go Bryanta czy Reggie'go Millera.Wade nie może grać zachowawczo, bo bez posiadania pewnego rzutu z półdystansu i dystansu staje się dla Heat dużo mniej przydatny po atakowanej stronie boiska czy w szczególności w kontratakach".

 

Nie twierdzę, że Wade się już skończył. Wygląda po prostu na to, że ze swoim stylem gry i historią urazów może skończyć się odrobinę szybciej niż by chciał. Przede wszystkim zaś odrobinę szybciej niż chcieliby Heat. Dlatego zastanawiam się, czy jeśli Heat polegną w walce o mistrzostwo (a bez zdrowego Dwyane'a prawdopodobieństwo takiego scenariusza wzrasta) w tym i następnym roku nagle nie okaże się, że kapitan wcale nie zejdzie z tego statku ostatni. LeBron James jest prawie trzy lata młodszy i już zaczął zmieniać swój styl gry. Chris Bosh, cóż, Chris Bosh jest dużo większy (sprawdźcie średnie zarobki startujących centrów). Sentyment, sentymentem, ale w pewnym momencie zimna kalkulacja i pieniądze mogą okazać się ważniejsze. Zwłaszcza w sytuacji, gdy pewien kapitan nie zszedł z pokładu ostatni. 

 

Dziś to, że Costa Concordia wpadła na skały gdzieś u wybrzeża Isola de Giglio nie ma żadnego związku z koszykówką. Wyobraźcie sobie jednak, że za 2 lata Heat postanawiają pozbyć się kogoś z wielkiej trójki (pal to licho, może stanie się to nawet za rok). Macie jak w banku, że wielu dziennikarzy pokusi się o karkołomne próby porównania katastrofy projektu Heat z Costą Concordią. Dlaczego?

 

Właścicielem statku jest Carnival Corporation. Nie muszę wam chyba mówić jak nazywa się jak nazywa się szef i główny udziałowiec Carnival Corporaion? Zgadliście: Micky Arison.

 

Właściciel Heat nie ma dobrej passy. W zeszłym roku stracił 1,3 miliarda ze swojej szacowanej wcześniej na 6 miliardów dolarów fortuny. Jak łatwo się domyślić po katastrofie Costy Concordii akcje jego firmy poleciały na łeb na szyję (23%), co pociągnęło za sobą kolejną stratę w wysokości ponad miliarda dolarów (co oznacza, że z konta Arisona wyparowało w ciągu kilku godzin ponad 300 milionów dolarów).  Co więcej, jak twierdzą specjaliści tego typu katastrofa będzie miała długofalowe konsekwencje dla kompanii...

 

Hej fani Miami, mówimy ciągle o jednym ze stu najbogatszych ludzi świata (no może teraz dwustu), no nie? Miliarderzy liczą jednak pieniądze trochę inaczej niż my...

 

Skręcona kostka, trzydzieste urodziny i statek na mieliźnie. Jeśli wszystko to pójdzie w złą stronę, to ktoś kiedyś zbuduję z tego zgrabną teorię spiskową. Póki co jednak przed Heat po prostu kolejny mecz i jeśli przerywać serię porażek, to może właśnie ze Spurs, którzy na wyjeździe nie wygrali... od początku kwietnia zeszłego roku.

 

pees: Jutrzejsza Dniówka należy do was. Zasady są proste. Przesyłajcie swoje spostrzeżenia, refleksje, obelgi, satyry, limeryki, czy co wam tam wpadnie do głowy - byle na temat środowych spotkań - na adres: pkujawinski@gmail.com. Najlepsze (całkiem subiektywnie, a jak będę wredny to losowo) z nich trafią na ZP1. Czas do 19:00.

 

 

 

 

http://youtu.be/qEjOQuE57rQ

 


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 718 156  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18718156

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0