|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Czwartek, klasyczyny double-header w TNT i dwa oficjalne debiuty: John Wall oraz Amway Center, hala w której jest więcej toalet niż udanych manewrów podkoszowych Dwighta Howarda w poprzednim sezonie. Zapytałem Marcina Gortata w wywiadzie, który opublikujemy jutro rano o to czy Howard faktycznie się zmienił, spoważniał. Nurtowało mnie konkretnie ile w tym naturalnej przemiany Howarda, zwłaszcza po dołku 0-3 w jakim znaleźli się minionej wiosny w Finale Konferencji z Boston Celtics, a w jakim stopniu jest to dla niego wyzwanie, żeby jako najlepszy gracz Magic faktycznie przejąć rolę lidera teamu, który prawdopodobnie przejdzie drogą od niedoceniania go przed sezonem, po stopniowe przekonywanie się, że może jednak Magic są w stanie w play-offowych matchupach pokonać Boston Celtics i Los Angeles Lakers.
W drugim pojedynku zmierzą się Phoenix Suns i Utah Jazz, którzy zaczęli sezon od blowoutów. Suns dopiero w czwartej kwarcie dali się porządnie rozjechać Trail Blazers i bardzo zabrakło im tej kończącej mecze broni jaką był pick & roll Steve'a Nasha i Amar'e Stoudemire'a. Suns znowu chowali Nasha w obronie i Nicolas Batum zebrał pięć piłek w ataku. Gdy w czwartej kwarcie przeszedł na niego Hedo Turkoglu, zasypiał na help-defense i Batum trafiał trójki dobijające Suns. Z kolei Jazz oglądałem jeszcze dziś nad ranem i nadchodzącej nocy mają szansę się zrehabilitować, wygrywając wyraźnie na tablicach. Tylko czy ich defense jest już gotowy na Steve'a Nasha?
|
|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski
Dziś rozpoczyna się sezon dla kolejnych 22 drużyn. Jako dwie ostatnie zainaugurują go w czwartek Orlando Magic i Washington Wizards. Jest kilka interesujących meczów nadchodzącej nocy, na czele z chyba najciekawszym starciem osłabionych brakiem Carlosa Boozera Chicago Bulls z Kevinem Durantem i Oklahoma City Thunder.
Ale też godzinę później, bo o 03:00 Carmelo Anthony i Denver Nuggets, wzmocnieni na ławce trenerskiej George'm Karlem będą chcieli pokazać, że trade rumors nie są jakimkolwiek problemem i zrewanżować się Utah Jazz za porażkę w pierwszej rundzie play-offów. Jazzmani z kolei z Alem Jeffersonem zamiast Boozera i Paulem Millsapem, który powinien być maszyną do double-double, jeśli pozostanie w piątce Jazz. Oczywiście, że czekam, by pooglądać Gordona Haywarda. Ciekawe też ile minut gry otrzyma Arron Afflalo, który ma za sobą znakomity pre-season, w którym rzucał powyżej 20 punktów w meczu. Staples Center drugą noc będzie miejscem wydarzeń. Los Angeles Clippers o 04:30 podejmują Trail Blazers, którzy wczoraj dzięki 31:11 w czwartej kwarcie pokonali Phoenix Suns. Baron Davis i Blake Griffin jako nowy duet pick & roll nr 1 w lidze? Będzie to ciekawe do obejrzenia. Transmisję meczów z Chicago i Los Angeles robi dziś w double-headerze ESPN. Miami Heat po wczorajszej czwartej z rzędu porażce LeBrona Jamesa z Celtics gościć będą o 01:00 w Filadelfii, gdzie najprawdopodobniej pierwszy raz od sezonu 2006/07 mecz opuści Andre Iguodala, który ma kontuzjowany nadgarstek. Miał z nim problemy już latem, ale w poprzednim tygodniu przespał się w jakiejś prawdopodobnie dziwnej pozycji, wstał z łóżka i od tamtego czasu nie może nawet oddać rzutu. Zobaczymy czy Don't Call Me Iggy, który przez sześć lat kariery opuścił sześć meczów nie zdecyduje się jednak wykorzystać szansy i złapać Heat na starcie sezonu, w meczu back-to-back. Dziś Chris Bosh & Pickandpops (UD, Big Z i Joel Fleishmann) będą mieli dużo łatwiejsze zadanie pod tablicami w walce z Eltonem Brandem, Spencerem Hawesem i Marreesem Speightsem, którzy mieli trochę problemów z urazami w pre-season. Poza tym założyłem się z Jakubem Wojczyńskim z Przeglądu Sportowego, że jego 76ers będą mieli gorszy wynik w sezonie regularnym niż New Jersey Nets? Jakie mam szanse? Co jakiś czas będę też publikował w Dniówce swoje - nazwę to jeszcze "running", bo to dopiero początek sezonu - "power rankingi" i rankingi MVP, w których wszyscy zaczynają od zera, bo tak ciekawiej i tyle. Yup, zrobię to i po pierwszym dniu rozgrywek, dlatego że jestem bardzo mocno podekscytowany tym, że wczoraj to nie był tylko wyjątek - co noc będzie okazja pooglądać najlepszych w najlepszej dyscyplinie sportowej na świecie. Cieszę się, że kolejny sezon będę mógł o tym pisać i będę cieszył się jeśli będzecie chcieli to czytać. Running power-ranking: 1. LA Lakers 2. Boston 3. Orlando 4. Miami 5. Oklahoma
|
|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Mam nadzieję, że podobnie jak ja nie chcecie już czytać kolejnej zapowiedzi Miami Heat. Chciałem napisać taką, którą przeczytacie dokładnie w 3 minuty i 17 sekund. Możecie ją sprawdzić w nowym MVP, które wyjdzie w piątek.
To był słaby żart, ponieważ zgłosiłem się do napisania o Miami tutaj na blogu i nawaliłem. To byłaby już moja czwarta zapowiedź i niestety w październiku niewiele zza tej czarno-czerwonej kurtyny zostało odsłonięte. Ale dzisiaj - dziś zobaczymy w końcu Miami Heat w (prawie) pełnym składzie i jeśli nie pobiją jakiegoś rekordu kolejnych meczów z rzędu opisywanych w naszym Day-to-Day, to znaczyć będzie, że prawdopodobnie coś uderzyło w Japonię i też to odczuliśmy. Team John Dillinger. Ostatnia inscenizacja jego historii z Johnnym Deepem w roli głównej była kolejną z cyklu kocham Cię gangsterze, czemu giniesz gangsterze? Świetne dialogi i giń gangsterze giń.. Dobrze, że można było popatrzeć w oczy Marion Cotillard. LeBron James, który tak właśnie nazwał Miami Heat "Team John Dillinger" nie ma pewnie na myśli obrobienia kilku banków, ale "to o Tobie pisałem na twitterze!" w postaci 20-10-10 w każdym kolejnym meczu do końca sezonu plus ta nowa reklama Nike'a, kolejna produkcja od niezawodnych Wieden & Kennedy to majstersztyk. Team John Dillinger gości dzisiaj na inaugurację sezonu w Bostonie, o 1:30. - Bądźmy szczerzy. Każdy jest podekscytowany. Moi zawodnicy próbują nie robić z tego meczu wielkiego 'halo', dopóki nie przejdziesz się obok szatni i nie usłyszysz co mają do powiedzenia. Film z meczów pre-season Miami Heat leci u nas w kółko. Tako rzecze Doc Rivers, który o 1:30 gościć będzie dzisiaj Erika Spoelstrę. Najważniejszą historią tego meczu będzie to czy drużyna, która dzięki swojej defensywie wyeliminowała Jamesa z 2 z 3 ostatnich sezonów będzie w stanie zrobić to samo, gdy na boisku będzie nie tylko James, ale i Wade. Dobrze ktoś zauważył - i zapomniałem niestety kto - zawodnicy Celtics prawdopodobnie ani razu nie wspomną o Chrisie Boshu, aby tym samym zacząć z nim pozaboiskowe gierki, które Shaq zaczął już dawno, nazywając go imieniem transwestyty, wykonującego wpadające w ucho piosenki, jak ta na przykład. Miami Heat wyjdą dziś piątką: Carlos Arroyo (yiiii!), Wade, James, Bosh, Joel Anthony. Boston Celtics zainaugurują sezon, wystawiając do gry swojego najlepszego gracza i czterech przyszłych Hall-of-Famers : Rajon Rondo, Ray Allen, Paul Pierce, Kevin Garnett, S.O'Neal. W Miami nie zagra Mike Miller. Boston będzie bez Delonte Westa (zdyskwalifikowany na pierwsze 10 meczów), więc tutaj, jeśli będziecie w ogóle szukać jakiejś bezwzględności, powinno być równo. Nie chcę naprawdę pisać czemu Kobe Bryant rzucał 28% z gry i 17% za 3 w pre-season. Nie dlatego, że nagle Bryant wyjdzie dziś na parkiet i rzuci 50 punktów. Tym bardziej grając przeciwko niewygodnej defensywnie drużynie. Dziś startuje sezon regularny i co najwyżej odebranie piątego pierścienia może go jakoś dogłębnie poruszyć. Do prawdziwego sezonu pozostało jeszcze 82 meczów, a my tutaj już nie możemy się doczekać pierwszego z tych 82 spotkań? Nie mówcie tego Kobe'mu. Phil Jackson zamierza limitować jego czas gry na starcie sezonu, ale Bryant już powiedział, że nie chce grać mniej niż 30. W poprzednim sezonie zaliczał średnio 39 w meczu (7 m w lidze) i powrót Shannona Browna, sprowadzenie Matta Barnesa czy zatrzymanie Sashy Vujacica pomoże Jacksonowi obniżyć minuty Bryanta, który w lipcu przeszedł operację prawego kolana. Dzisiaj pod kopułą Staples Center zawiśnie 16 baner mistrzowski, co oznacza, że jeszcze tylko jeden i Los Angeles Lakes w końcu zrównają się z Boston Celtics. - Mamy tak wielu ludzi, którzy potrafią grać i pod koszem i na obwodzie. To nieistotne kto jest pierwszą, drugą czy trzecią opcją. Nadal jesteśmy jednym z najlepszych ofensywnie teamów w lidze - powiedział mąż Khloe Kardashian i tak bardzo chciałbym mu przypomnieć, że Lakers mieli zaledwie 15. ofensywę w poprzednim sezonie, ale zwłaszcza z pierwszą częścią tego zdania nie sposób się nie zgodzić. Dziś bez Andrew Bynuma w składzie, który wrócił przedwczoraj na bieżnik i na parkiecie może się pojawić pod koniec listopada. Za to z nowo pozyskanymi Steve'm Blake'm, Barnesem, Theo Ratliffem i o rok starszym Ronem Artestem. Lakers 'swagger' mieli już po zdobyciu tytułu w 2009 roku, ale po wygraniu ostatniego i w tym off-season dołożyli dużo fizycznego i mentalnego 'toughness' (pardon). Bryant, Odom, Artest, Fisher a teraz jeszcze Gasol, nawet Barnes - każdy z nich skończył już 30 lat, ale też w większym lub mniejszym stopniu dojrzał już do tego, że nie pozwoli sobą w jakikolwiek sposób pomiatać. Na pewno będą chcieli utrudnić debiut Yao Mingowi. Yao wraca po ponad rocznej przerwie. Davidowi Sternowi udał się majstersztyk czyli zestawienie pierwszego dnia rozgrywek najpopularniejszej drużyny na świecie i najpopularniejszej chińskiej drużyny na świecie. Houston Rockets grają i dziś, i w środę. Yao ma grać do 24 minut i ma być oszczędzany w meczach back-to-back, ale Rick Adelman roześmiał się i przyznał, że przecież nie miał wyboru czy wystawić Yao na Lakers we wtorek, czy na Warriors w środę. Yao zaliczał 19.1 punktów i 9.3 zbiórek w siedem sezonów jakie rozegrał w NBA. Te średnie po tym sezonie na pewno spadną, ale interesujące będzie oglądać czy Rockets tak dobrze jak w poprzednim sezonie radzić będą sobie z zakładaniem drugiej maski, przerzucając się też i na grę w tej pierwszej. 24 minuty z Yao, 24 minuty bez. Jak odnajdzie się w tym Aaron Brooks? W pre-season trafiał 46% z gry, Kevin Martin dokładał niesamowite nawet na pre-season 50/40/90 i tych dwóch bardzo szybko znalazło wspólny język. Martin kończył sezon w Houston, zaliczając po 21 punktów. Brooks otrzymał nagrodę dla gracza, który zrobił największe postępy. Wygląda na to, że Martin obok Yao powinien wyglądać prawie jak All-Star. Brooks? Mam wątpliwości, ale przekonamy się. I Brad Miller. Tak, Brad Miller, o nim piszę, 34 lata. Bardzo szybko stracił swoją grę na deskach, ale idealnie wpasowuje się w system Rockets, w którym podkoszowi nie nazywający się Yao używają łokci częściej niż metrowego wyskoku i grają najczęściej przodem do kosza, wychodząc na linie rzutów wolnych, trafiając stamtąd pół-dystans czy ogrywając ścinających pod kosz. A w tym taki Martin akurat jest jednym z najlepszych w lidze. Interesujący, dobrze zbudowany team, który dziś prawdopodobnie zagra bez narzekającego na bóle pleców Kyle'a Lowry'ego. A to z kolei pozwoli zobaczyć w akcji Ishmaela Smitha i chciałbym napisać o nim coś dobrego jutro. A propos pleców - Minnesocie będzie brakować Martella Webstera. Trzecim meczem, a w zasadzie drugim bo rozpocznie się pół godziny przed starciem Lakers/Rockets będzie pojedynek Phoenix Suns i Portland Trail Blazers. Po oddaniu Jerryda Baylessa, Brandon Roy otrzyma w końcu swoją szansę. Jeszcze niedawno domagał się więcej piłki, teraz najprawdopodobniej pełnić będzie rolę rezerwowej jedynki i musi przygotować się na 38-40 minut gry. Suns dziś w pełnym składzie, jeśli można tak powiedzieć o teamie, który na czwórce wystawia Hedo Turkoglu. Trail Blazers natomiast jeszcze bez Grega Odena i Joela Przybilli, którzy wrócili już do treningów. Tak więc, szykujcie się moi drodzy. Ja dziś zwlokłem się z łóżka o 15:30, w zasadzie to jeszcze nie wstałem nawet. Ponoć to najlepsza pozycja do blogowania, tak mówią. Muszę wstać, zrobić kilka rzeczy, ale już od kilku dni traktowałem każdy dzień jakby to była wigilia. Dziś, w końcu najemy się troszeczkę. Nie zapomnijcie tylko sprawdzić ilp.nba.com, bo do 1 listopada można oglądać mecze za friko. Może przydać się też pełny terminarz z polskimi godzinami meczów, który po intensywnej walce udało mi się sporządzić. Zaczynamy.
|
Tak wiem, to nie jest plotek.pl, ale tematyka ślubów mi jest ostatnio bardzo bliska (przy okazji jeszcze raz wszystkiego dobrego dla M&J!). Co nie zmienia faktu, że trzeba o tym napisać, bo jak wieść niesie przez ćwierkacza, Shannon Brown (24 lata) zaręczył się z piosenkarką Monicą (29 lat). Źródło dość pewne, bo sam ćwierkacz Moniki, na którym opublikowała zdjęcie pierścionka zaręczynowego, które widzicie po lewej. Nie wiadomo kiedy dojdzie do ślubu, jednak potwierdziło się coś o czym po cichu mówiło się już od jakiegoś czasu, iż są razem. Para poznała się przy kręceniu teledysku "Love all over Me". Shannon, dla którego był to drugi występ w teledysku R'n'B (poprzednio wystąpił z Ronem Artestem kawałku Toni Braxton "Yesterday"), do odegrania miał podobną rolę, był jednym z 2 facetów piosenkarki.|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Flip Saunders nie wie jeszcze czy Gilbert Arenas wyjdzie dziś w pierwszej piątce. Mam nadzieję, że Flip wybrnie z tego wystawiając do gry na trójce Nicka Younga. Będzie kupa śmiechu. Mam nadzieję, ale Saunders taki nie jest. Wczoraj coach Wizards stwierdził na antenie jednej z waszyngtońskich rozgłośni radiowych, że żadnego gracza nie prowadzi się tak dobrze jak Arenasa. Że Gilbert nie sprawia mu kłopotów, że sprawa sprzed dwóch dni "to już przeszłość i idziemy dalej".
Typowe, ale Saunders traci Arenasa, skoro ten tak lekkomyślnie podejmuje głupawe decyzje, które w zasadzie nikomu krzywdy nie robią, ale nie mają najlepszego timingu. Dobrze zauważył Kelly Dwyer na Ball Don't Lie - czy Gilbert nie mógł po prostu porozmawiać z Saundersem i powiedzieć mu, że chce wziąć mecz wolnego, żeby może Young dostał więcej minut? W końcu to pre-season i nikt nawet by nie zauważył jego absencji. Jak też stwierdziliście w komentarzach - gdyby Arenas aktualnie był w wielkiej formie, rzucał po 25 punktów w meczu i tworzył najlepszy backcourt ligi z Johnem Wallem, to kto by się tam przejmował wybrykiem tego typu. OK. Gdyby nie zrobił sobie z Verizon Center przechowalni broni - być może byśmy się tylko uśmiechnęli, ale gość zarabia ponad 20 mln dolarów rocznie i mimo tego, że nadal mam do niego słabość, już grubo ponad rok temu nadszedł czas aby wziął się w garść i trzymał się tego dłużej niż przez tydzień. Ma 28 lat (jak ja hmmm bloger w klapkach, 14h dziennie przed komputerem...), nie jest już liderem teamu, ale może być niezwykle pożytecznym, nie tak dominującym piłkę, ale piekielnie efektywnym spot-up shooterem obok Walla. Do licha... jeśli zagra w 80-82 meczach to nawet mimo nonszalanckiego Andray'a Blatche'a, uzależnionego od bycia "in the zone" w każdym meczu, Wizards są w stanie pozostać w walce o 8 miejsce play-offów. do kwietnia W tym sezonie do awansu na Wschodzie powinno wystarczyć nawet 39-40 zwycięstw. Dzisiaj siedem meczów, ale patrzę na myp2p.eu i wynika stamtąd, że aż cztery z nich nie będą pokazywane. Andrew Bogut nie zagra jeszcze dla Bucks, Corey Maggette wrócił natomiast wczoraj do treningów. Jest szansa zobaczyć Larry'ego Sandersa i porównać jego koszykarski mind-set z Blatche'm. Będzie też Brandon Jennings, który na pewno nie odpuści Wallowi i już wiecie czemu wybrałem ten mecz na "mecz wieczoru." Godzina 01:00 też sprzyja, ale musicie być cierpliwi z Atdhe - ostatnio niemal regularnie linki zaczynają działać kwadrans po planowym rozpoczęciu. Dwa pozostałe spotkanie, które gdzieś będzie można okazję złapać, to Phoenix Suns - Utah Jazz oraz Denver Nuggets - Los Angeles Clippers. Spokojnej nocy i powodzenia z tymi, którzy próbują Was przekonać, że czwartek to nowy piątek.
|
|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Widziałem wczorajszy mecz Miami Heat z CSKA Moskwa i wcześniejsze komentarze LeBrona Jamesa o wyższości Bostonu czy Orlando powinny być komentarzami pomeczowymi. Heat wyglądali po prostu źle, nie radząc sobie do przerwy ze strefową obroną CSKA. James i Chris Bosh zostawali na półdystansie, skąd trafili kilka rzutów, ale z drugiej strony Ceska kombinacyjnie rozrywała obronę pięcioma-sześcioma podaniami i znajdowała niepilnowanych Ramunasa Siskauskasa i Trajana Langdona. Heat mieli kłopoty do przerwy, aby przedostać się pod kosz. Nawet James, który miał obrońcę na sobie i dwóch tuż za nim, czyli jednak też coś czego nie zobaczy, gdy wróci do gry Dwyane Wade.
Po przerwie Heat pouczeni przez Erika Spoelstrą zaczęli przynajmniej lepiej bronić, wyszło kilka przechwytów, James założył wrotki, zdominował mecz na dwie minuty i z -5 zrobiło się szybko +3. Potem Heat jeszcze powiększyli przewagę i za sprawą Kenny'ego Hasbroucka kontrolowali ją w końcówce, gdy lekarze w szatni zajmowali się ścięgnem podkolanowym Jamesa. Może starcie z europejskim teamem, który jest już w gazie nie jest najodpowiedniejszym testem dla teamu NBA, o czym przekonali się Lakers w Barcelonie, ale Heat mieli dużo problemów, jeśli chodzi o chemię, płynność i zawiązywanie akcji. Widoczne będzie to tym bardziej przeciwko strefie, co doskonale przewidział serbski trener Dusko Vujosevic. Co dzisiaj - przede wszystkim każdy mecz będzie transmitowany, jak podpowiada myp2p.eu. Sacramento Kings grali wczoraj, więc mogą być przemęczeni, ale mają też kilku graczy (np Luther Head), którzy walczą o awans do składu, czy też debiutanta Hassana Whiteside'a pod koszem, który teraz ma szansę na minuty. DeMarcus Cousins kontynuuje swój udany pre-season, który wobec kontuzji Samuela Dalemberta doprowadzi go do pierwszej piątki Kings na starcie sezonu. Dziś Kings grają w Las Vegas z Los Angeles Lakers, wśród których Kobe Bryant ma nie grać dłużej niż 16 minut. Lakers wrócili z Europy na swoje obiekty i powoli, bardzo powoli odbudowują swoją tożsamość. Miami Heat gra z New Orleans Hornets, ale Heat dziś bez Bosha i James, dlatego warto chyba zarwać trochę nocy, gdy o 01:00 Minnesota Timberwolves grać będzie z Indianą Pacers. Choćby po to, aby zobaczyć w akcji Tylera Hansbrougha i debiutanta Paula George'a czy przede wszystkim jak wpasowuje się w system Jima O'Briena Darren Collison i czy rzeczywiście Pacers będą mieli kłopoty na deskach, dziś akurat w starciu z Kevinem Love'm, Darko Milicicem i Nikolą Pekovicem. A jeśli myślicie, że nie warto, że wkręcam, to gdzieś już w sieci powinien być wczoraj wyemitowany dokument z serii ESPN 30 for 30 "Once Brothers", traktujący o Drazenu Petrovicu i Vlade Divacu. Must-see.
|
|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Nie jest ponoć bezpiecznie w Mexico City, gdzie dziś o 03:30 zagrają San Antonio Spurs i Los Angeles Clippers. NBA zabroniła koszykarzom dla ich bezpieczeństwa opuszczać hotel. Mimo wszystko Matt Bonner aka "The Sandwich Hunter" przyznał, że liczy, że znajdzie coś na swoim tropie i może autobus, którym Spurs będą jechać na halę na chwilę się zatrzyma, Red Rocket wyskoczy, złapie coś szybko z lady i...
Ok, nie miałem dziś czasu porządnie zjeść. Wybaczcie. Bonner też, a przede wszystkim DeJuan Blair staną dziś twarzą w twarz z jedną z największych gwiazd tego pre-season, Blake'm Griffinem (pamiętacie go?). Będą też Tim Duncan i Chris Kaman. Zabraknie Tiago Splittera, którego rehabilitacja po wydawałoby się niegroźnej kontuzji łydki nadal się przedłuża. Z pewnością nie tak swoją karierę w NBA chciał zacząć Splitter, ale z drugiej strony co za właściwy chrzest bojowy zaczynać karierę w Spurs od kontuzji. Amerykanie mówią na to paying dues. Żartuję, wracaj do zdrowia Tiago, Spurs liczą, że ten frontcourt będzie ich najlepszym od lat. Dziś w nocy kilka spotkań i tylko trzy nie będą dostępne. Oglądałem wczorajszy mecz Dallas z Cleveland do końca, na chropowatej jakości, kwadratowej jak postaci z "Money for Nothing", więc oszczędziłem sobie pisania o tym meczu, nie mogąc odróżnić Jawada Williamsa od Christiana Eyengi czy Briana Cardinala od Steve'a Novaka. Nie to, by akurat to było decydujące, ale w crunch-time do ich obecności ten mecz właśnie się sprowadził. Imponujący był do przerwy Daniel Gibson, który w końcu jest zdrowy w pre-season i wykorzystując brak kontuzjowanego Mo Williamsa (i tego, który na ogół kozłował piłkę za linią za trzy) przypomina, że był niegdyś playmakerem. Gdy pierwszy raz wyprowadził kontrę autentycznie przeszedłem z bardziej kwadratowego trybu full-screen na Atdhe na małe okienko, aby zobaczyć czy to na pewno on. Coach Byron Scott wskazał go nawet jako najlepszego gracza obozu. O godzinie 01:00 natomiast jeśli chcecie zarwać trochę z nocy John Wall będzie miażdżył Mike'a Bibby'ego, a Kirk Hinrich być może nadal będzie zaczynał w piątce jako niski skrzydłowy. Gilbert Arenas rzuca w tym pre-season średnio 13 punktów, ale robi to na skuteczności 50%. Co ciekawe Wall w wieku 20 lat został współ-kapitanem Wizards i coach Flip Saunders przyznał, że jest to bardzo naturalny wybór, biorąc pod uwagę zdolności przywódcze jakie przejawia. Wygląda na to, że z puli trzech PG's rzuconych nam do NBA w ostatnich trzech sezonach przez Coacha Cala, Wall jest daleko z przodu jeśli chodzi o leadership w porównaniu z Tyreke'm Evansem, czy tym bardziej Derrickem Rose'm.
|
|
[ Copy this | Start New | Full Size ] Maciej Kwiatkowski Niestety telewizja Atdhe nie pokazała wczoraj żadnego z czterech nocnych spotkań (Knicks/Wolves wyłączyłem w połowie - Minny miało 17 strat w 24 minut, a mimo tego Knicks wygrywali tylko jednym punktem), więc pozostało oglądanie highlightów i czytanie relacji bostońskich dziennikarzy z blowoutu jakiego Boston Celtics z Shaqiem w składzie dokonali na drugim składzie 76ers (70:40 po trzech kwartach; Sixers mieli 16% z gry do połowy...). To jednak nic przy tym co Toronto Raptors zrobili Phoenix Suns (129:78). Dziś jest ten dzień, że gdy zaczepicie kibica Raptors to powie Wam, że w zasadzie Toronto może mieć realne szanse by awansować do play-off.
Reggie Miller już zdążył napisać na swoim niedawno założonym twitterze (@reggiemillertnt), że Celtics są 'team-to-beat' w Konf. Wschodniej. Zrobił to w trakcie sparingu z 76ers, grających bez Andre'go Iguodali i Eltona Branda. Zresztą, Celtics w tym momencie, przed sezonem, wzmocnieni wyglądają na 'team-to-beat'. Wyglądali tak też w listopadzie i grudniu 2009, ale przyjdzie sezon regularny i tak w okolicach lutego i marca pewnie (znów) już nie będziemy mogli tak powiedzieć, choć wzmocnienie rezerwowego składu daje Bostonowi szanse na wygranie kilku spotkań więcej. W poprzednim sezonie wystarczyło, że ze składu wypadli Kevin Garnett czy Paul Pierce, a rotacja rezerwowych okazywała się nadal za krótka. Zresztą była taką na obwodzie, gdy uraz nadgarstka na dwa miesiące wyłączył z gry Marquisa Danielsa. Rajon Rondo, Delonte West (ma 10 meczów kary na starcie sezonu) i Garnett mogą być fascynującym tercetem jeśli chodzi o pressing. Dwóch pierwszych może to robić na 3/4 czy 2/3 boiska. Natomiast KG, który rok po kontuzji jest ponoć żwawszy i mobilniejszy (Doc Rivers mówi wprost: niebo, a ziemia) może wrócić na pozycję jednego z najlepiej broniących pick & rolle graczy w lidze - tak samo, gdy gra na pomocy. Rivers podkreślał, że ten brak mobilności KG, zwłaszcza przy ruszaniu się na boki utrudniał Celtics bronienie z Rondo naciskającym rozgrywającego na 3/4 parkietu. KG nie mógł wtedy arogancko asekurować na pomocy tak jak robił to jeszcze dwa lata temu. Coach Doc stwierdził nawet, że Celtics właśnie przez to w zasadzie przestali to robić. No ale można mu wybaczyć te chwile amnezji, bo jednak, zwłaszcza w serii przeciwko Cleveland Cavaliers właśnie tak grali, choćby w pamiętnym meczu nr 4, gdy Rondo oprócz 29/18/13 krył też Mo Williamsa agresywnie już za połowę (dlatego też ten występ był naprawdę naprawdę wyjątkowy - nie tylko przez pryzmat triple-double), a Antawn Jamison nie istniał przy KG. Ale tak poza tym optymizmem, płynącym z obozu Bostonu, Garnett jest rok starszy, skończy niedługo 35 lat, więc te świeże nogi nie będą takie świeże w styczniu-lutym, a do kwietnia jeszcze bardzo daleko. Dzisiaj kilka spotkań i jest szansa na co najmniej cztery transmisje. Czemu mecz Los Angeles Lakers z Regal FC Barceloną (20:30, Canal Plus Sport) nie dorobił się jeszcze stosownego hype'u z tytułu nieoficjalnego meczu o klubowe mistrzostwo świata? Nie wiem. To i porażka w Minnesocie powinna zmobilizować Lakers do lepszej gry, a nuż zobaczymy więcej minut od Kobe'go Bryanta. Dziś jednak wieczór Pau'a Gasola, który jest absolutną gwiazdą rocka w stolicy Katalonii, z tego co podkreśla Przemek, który rezyduje właśnie w Barcelonie. Ma słońce, palmy i plażę, gdy rano wychodzi z pracy... O godzinie 01:00 NBA TV pokazuje mecz Bostonu z New Jersey Nets. Starterzy Celtics nie grali wczoraj dłużej niż 20 minut, więc może i tym razem uda się zobaczyć wyjściową piątkę celebrytów Rondo/Allen/Pierce/Garnett/Shaq. O 2:30 pokazywane też będą starcia Chicago Bulls (zainteresowanych pozyskaniem Ericka Dampiera) z Dallas Mavericks oraz derby Teksasu, San Antonio Spurs (Tim Duncan i jego brazylijski, młodszy brat Tiago Splitter Duncan) z Houston Rockets. Pre-season moi drodzy rozkręca się w najlepsze. Jesteście podekscytowani? |
Maciej Kwiatkowski|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Najlepszy i najgorszy team NBA spotkają się dzisiaj w Londynie (21:00) i wiem, że na trybunach będzie kilku naszych znajomych, kilku naszych czytelników. Zanim jednak o tym: (...i nie pytajcie mnie czemu nie poleciałem. Spieprzyłem to) New Jersey Nets rozbili wczoraj Maccabi Haifa, 108:70. Derrick Favors miał 14 punktów i 9 zbiórek przeciwko mierzącym po 200 cm podkoszowym z Izraela. Nie widziałem tego spotkania, bo nie transmitowała go żadna stacja telewizyjna w USA - zresztą na trybunach Prudential Center było raptem 3 tys. kibiców (5 tys. wg oficjalnych danych). Coach Avery Johnson pochwalił Favorsa, wyróżnił też Anthony'ego Morrowa (14 pkt, 4x3), ale nie był zadowolony z Brooka Lopeza, który już od czasu campu kadry USA coś nie może złapać wiatru w żagle. Lakers grają z Minnesotą w Londynie i grają bez Andrew Bynuma oraz Luke'a Waltona. Bynum tydzień temu zapowiedział, że wróci do gry pod koniec listopada. Wczoraj natomiast przesunął datę powrotu, sugerując że może być do dyspozycji dopiero w grudniu. Phil Jackson nie zgodził się z tą prognozą, o czym przeczytacie w powyższym linku. Minnesota zagra na pewno bez Jonny'ego Flynna, który kuruje się po operacji biodra... Nie to, żebym tęsknił... Stąd miejsce w pierwszej piątce otrzyma Luke Ridnour, który podobnie jak Steve Blake ponoć bardzo szybko uczy się triangle offense. Bo to właśnie obserwowanie różnic w egzekwowaniu triangle offense może być tym na co będzie można dziś popatrzeć. Np pierwsza podstawowa i łatwo zauważalna, o której powiedział wczoraj Reggie Theus, asystent "Wilków". Gdy Lakers grają na dwóch obrońców ustawionych w linii przy rozpoczynaniu trójkątów, Kurt Rambis nie stosuje już tego wariantu i gra na jednego playmakera Kobe Bryant powoli wraca do rytmu treningowego po operacji kolana jaką przeszedł po zakończeniu sezonu. Legendarny palec natomiast to jak już wiemy sprawa artretyczna i nie da się już go zoperować, więc Bryant będzie musiał sobie z tym radzić do końca kariery. Póki co wychodzi mu to zupełnie dobrze. Całkiem przyzwoicie - 2 kolejne tytuły, dwie nagrody MVP i życiowe serie przeciwko Utah Jazz oraz Phoenix Suns tej wiosny. Dzisiaj w Londynie ma jednak zagrać kilkanaście minut. W Minnesocie log-jam na log-jamie: Kevin Love czy Mike Beasley na czwórce; Mike Beasley czy Wes Johnson na trójce; Wes Johnson czy Corey Brewer na dwójce. A to nie wspominając o Martellu Webstrze (tak, też tam gra), czy Darko Milicicu, który ma jakiś podejrzany "inside track" do rotacji Rambisa. Zarówno Love, jak i Beasley potrzebują pewnych minut gry, aby zrobić krok do przodu. Obaj potrzebują tego po doświadczeniach gry z ławki w swoich pierwszych sezonach gry. Obaj też powinni nominalnie grać na "czwórce", nawet jeśli Beasley radzi sobie na obwodzie ("radzi", ściślej - bardzo lubi rzucać z 5-6 metra), a Love może grać też jako środkowy. Myślę, że tych dwóch nie da się razem ustawić w jednym systemie gry, w którym obydwaj byliby efektywni. Jeśli tandem Beasley-Love ma grać na pozycjach 4/5, to Wolves stracą dużo w obronie pod koszem, nawet jeśli Love jest w samej czołówce graczy statystycznie najlepiej broniących pick & rolle w lidze. Beasley/Love może być jeszcze gorszym pomysłem niż Jefferson/Love. Zobaczymy, mam nadzieję, że się mylę, bo obydwaj to utalentowani i młodzi gracze. Timberwolves nie wygrają 20 meczów w przyszłym sezonie. Lakers przegrają może około dwudziestu do połowy kwietnia. Pierwszy mecz Blake'a, Matta Barnesa, może Theo Ratliffa, a także dwóch interesujących debiutantów - w końcu jakiś nie-chińskich debiutantów - Derricka Caractera pod koszem i Devina Ebanksa na trójce. NBA, jak dobrze że jesteś z powrotem. * Zapowiedzi pięciu dywizji (szósta jutro) mojego autorstwa możecie znaleźć w dziale NBA, który prowadzę na Wirtualnej Polsce. Jesteśmy na etapie poprawiania designu, wprowadziłem już pełen terminarz na przyszły sezon, wyszukuję właśnie odpowiednie zdjęcia, aby dalej wprowadzać składy i wizytówki graczy (tak, to też będzie. Tęsknię za bazą E-basketu do dziś). Tak więc - co tu dużo mówić - chciałbym abyście zaczynali dzień z NBA tutaj i tam. Najlepiej tam, a potem tutaj. Jeśli czegoś nie ma tutaj, to pewnie jest tam, i odwrotnie. W trakcie sezonu znajdziecie TAM zawsze rano wyniki, krótkie recapy nocy i najświeższe informacje, a tutaj na blogu rozwinięcie opisów spotkań w naszym tradycyjnym Day-to-Day. |
Licznik odwiedzin: 17 067 365 (wersja testowa)
| « październik » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: