Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


NIECH KTOŚ PRZYTULI CHORWACJĘ. CZAS NA DRAGICA

niedziela, 29 sierpnia 2010 8:28
Maciej Kwiatkowski

Mecz przeciwko Chorwacji wypadł dla Amerykanów tak dobrze, że zastanawiam się czy Ci pierwsi, aby na pewno byli na to przygotowani. Nie potrafię sobie przywołać sytuacji, w której ostatni raz widziałem run 50-15. Przez drugą i trzecią kwartę defensywa Teamu USA zdominowała Roko Ukica i innych, którzy próbowali. Chorwaci spudłowali w tym czasie aż 28 z kolejnych 34 rzutów i z prowadzenia 19-18 przeszli do 34-68. Mecz rozpłynął nam się w rękach. Ryszard Łabędź był tak zaskoczony, że zrezygnował nawet  w końcu z odwoływania się do finału igrzysk w Barcelonie, który w zasadzie był bardziej zacięty od tego spotkania.


Amerykanie trafili 66% rzutów za 2, 40% za 3 (12/30) i aż 52 ze 106 punktów zdobyli po rzutach zza trumny. Każdy z dwunastki trafił przynajmniej dwa razy z gry i moglibyśmy tak jeszcze dalej pławić się nad tym co zbudowało ten blowout, ale w niedzielę rano najważniejsze, że między czasem gry dwunastego Tysona Chandlera (11) i najdłużej grającego Erica Gordona (22) było tylko 11 minut.

Gordon był ponownie niemal bezbłędny, bread & butter poza meczem z Hiszpanią. Trafił 6 z 8 rzutów, z czego 4/6 za 3. To jego dwie trójki akcja po akcji przypieczętowały run 24-4 na starcie drugiej kwarty. Ten run zaczął się od powrotu na boisko podstawowej piątki, (Rose,Billups,Durant,Iguodala,Odom) Amerykanie zdobyli punkty w ośmiu z pierwszych dziewięciu posiadań.

Kevin Durant miał ten rzut z 5-6 metra przez cały wieczór, kryjący go Luka Zoric czy Luksa Andric wciąż byli łapani w mismecz. Sporo izolacji, ale też wiele czystych pozycji, wynikających ze zorganizowanego przejścia do wczesnej ofensywy. (tylko 7 strat w całym meczu) Jeśli dwunasty, który pojawił się na parkiecie Danny Granger trafia 4 z 7 rzutów, a jedenasty w rotacji Kevin Love ma 7 punktów i 10 zbiórek w 13 zbiórek to widać, że coś znaleziono.


Rozgrywki grupowe to w gruncie rzeczy będzie jednak pięć odrębnych sparingów. Prawdziwy turniej rozpocznie się od 1/8 finału, jak nie rundę dalej. Gdybyśmy puścili obok siebie kwarty meczu z Chorwacją, a sparingu sprzed dwóch tygodni z Francją - różnica  byłaby wyraźna, ale choć od trzech meczów Amerykanie grają sukcesywnie lepiej, to każdy kolejny rywal był proporcjonalnie gorszy.


USA: Eric Gordon 16 (4x3), Kevin Durant 14 (8 zb., 5/11), Kevin Love 7 (10 zb.)
CHORWACJA: Bojan Bogdanovic 17 (5x3), Marko Popovic 16 (3x3), Ante Tomic 12 (8 zb.)




* SŁOWENIA 80, TUNEZJA 56. Koszykarze Słowenii spędzili miłe, sobotnie popołudnie, mając za sobą ok. 4 tysięcy kibiców, którzy wydają się skolonizować halę Abdi Akpeci, albo chociaż wypożyczyć na kilka kolejnych dni. Bez Erazema Lorbeka i Matjaza Smodisa Słoweńcy postawili w pierwszej piątce na Urosa Slokara i Gaspara Vidmara, duet przeciętnie zbudowanych silnych skrzydłowych.  Vidmar ma jednak ogromne możliwości atletyczne i jego wsady po screen/rollach z asystującym Sanim Becirovicem były ozdobą tego meczu. Słowenia przywiozła do Turcji pozornie słabszy skład niż ten, który zdobył czwarte miejsce rok temu w Polsce, ale od tego czasu ewoluował talent Gorana Dragica, nadającego ewidentnie ton grze.

Dragic w 26 minut gry zdobył 16 punktów, zebrał 5 piłek i zaliczył 8 asyst, z których kilka było znakomitymi dograniami sprzed, z lub tuż zza połowy do strzelców w rogach boiska. Z 25 rzutów za trzy Słoweńcy mieli przynajmniej 20 otwartych prób, z których wykorzystali raptem tylko 9. Gdy próbowali grać pick/rolli Dragic i spółka mieli defensywę Tunezjczyków na widelcu, asystując przy 17 z 31 rzutów i trafiając 69% za 2.

Zatrzymanie Dragica będzie kluczem do zwycięstwa nad Słowenią. Dragonowi nie straszny będzie z pewnością Derrick Rose i będzie szukał jakiegokolwiek podwojenia, aby potem znajdować strzelców w rogach boiska czy na skrzydłach. Jaka Lakovic grał 25 miut, ale zdołał oddać tylko cztery rzuty i jako jedyny oprócz Becirovica dostaje czasem możliwość zabrania piłki z rąk Dragicowi. Słowenia ma wielu strzelców z dystansu, którzy bardzo chętnie dadzą mu się odnaleźć - Becirovic, Laković, Slokar, Dragić, Jaka Klobucar, Goran Jagodnik, Samo Udrih czy w końcu Bostjan Nachbar (4/7 za 3) - wszyscy oni oddali przynajmniej po dwa rzuty z dystansu.

Jeśli ktoś chce ograć na tym turnieju Team USA musi zaaplikować im solidną dawkę celnych trójek. Dobrze mieć wtedy takich rozgrywających jak Ricky Rubio czy Goran Dragic.

SŁOWENIA: Goran Dragic 16 (8 as.), Gaspar Vidmar 15 (7 zb.), Bostjan Nachbar 14 (4x3, 6 zb.)
TUNEZJA: Radhouane Slimane 11, Salah Mejri 9 (6 zb.), Marouan Kechrid 9



* BRAZYLIA 81, IRAN 65


Brazylia nie potrafiła postawić kropki nad "i" i odseparować się wyraźnie poziomem gry od Iranu. Inna sprawa, że nadal oszczędzany jest Anderson Varejao, który ma kłopoty z kostką i przesiedział cały mecz na ławce w zielonym, brazylijskim dresie.

Rozgrywający Marcelo Huertas i środkowy Tiago Splitter tworzyli w ubiegłym sezonie duet w Caja Laboral Vitoria. Ten hiszpański klub nieoczekiwanie zdobył mistrzostwo kraju, sweepując (3-0) w finale zwycięzcę Euroligi, Regal Barcelona. Dwójkowa gra Huertasa (10 pkt, 9 as w 22 min) i Splittera (6/10) była ozdobą tego meczu.


Gdy do szybkości Huertasa dodać prędkość Leandro Barbosy (13 pkt, 5/10) i startującego na trójce, mierzącego zaledwie 191 cm Alexa Garcię - widać gdzie musi szukać przewaga Brazylia. I to dosłownie, bo łatwo o takie, mając tak dobrze biegającego wysokiego jak Splitter. W meczu z Iranem podopieczni Rubena Magnano szukali każdej okazji, aby nacisnąć tempo i nie pozwolić się wrócić podkoszowym rywala. Kiedy Huertas nie mógł nabrać szybkości, Barbosa dominował piłkę w atakach pozycyjnych i niewiele dobrego z tego wynikało - Splitter zagrał w post-up może raz czy dwa razy.

Aktualni mistrzowie Azji z Iranu przyjechali na turniej bez Samada Nikkah Bahraniego, drugiego najlepszego gracza kadry, jedynego kreatora na obwodzie. Jeśli zobaczycie Iran, może być Wam dane oglądanie w akcji Hameda Haddadiego w jego koszykarskim ogródku. Mierzący 218 cm, trzeci center Memphis Grizzlies czterokrotnie w tym meczu z dużą swobodą przeprowadzał piłkę na połowę Brazylii, co oczywiście świadczy o marnej grze obwodu (Tylko 7 asyst przy 26 celnycyh rzutach), ale też pokazało absolutny luz i pozycję jaką Haddadi ma w kadrze.

W pewnym sensie Haddadi jest jak Elvis Pressley reprezentacji Iranu i nawet nie wiem czy to brzmi dobrze. Jego pojedynki ze Splitterem w pierwszej kwarcie były jak na razie najlepszym matchupem tej grupy.  Haddadi miał 3 bloki w pierwsze 7 minut gry, ale nowy Spur wymusił na nim dwa faue, kończąc przy tym obydwie akcje 2 plus 1.


Bez Haddadiego na parkiecie Irańczycy zaczęli nabierać wody i z czterech punktów straty w pierwszej kwarcie zdobyło się ponad dziesięć. Iranowi zabrakło zwyczajnie talentu, aby wrócić do tego meczu, ale był to kolejny zespół z Azji, który zaliczył dobry start turnieju w sobotę. Irańczycy bowiem nigdy nie stracili koncepcji na grę. To wyróżnia ich jak dotąd na tle zarówno Tunezji, jak i Chorwacji.

IRAN: Hamed Haddadi 16 (9 zb., 5 blk.), Mehdi Kamrani 13, Oshin Sahakian 10
BRAZYLIA: Guilherme Giovannoni 17 (7 zb.), Tiago Splitter 13, Leandro Barbosa 13



Grupa "A":

15:30 (0-1) Jordania vs (0-1) Angola
18:00 (1-0) Serbia vs (0-1) Niemcy
20:30 (1-0) Argentyna vs (1-0) Australia

Grupa "B":

15:30 (1-0) Słowenia vs (1-0) USA
18:00 (0-1) Chorwacja vs (0-1) Iran
20:30 (1-0) Brazylia vs (0-1) Tunezja

Grupa "C":

15:00 (0-1) Chiny vs (0-1) WKS
17:30 (0-1) Portoryko vs (1-0) Grecja
20:00 (1-0) Turcja vs (1-0) Rosja

Grupa "D"

15:00 (1-0) Litwa vs (0-1) Kanada
17:30 (1-0) Liban vs (1-0) Francja
20:00 (0-1) Hiszpania vs (0-1) Nowa Zelandia


Podziel się:

komentarze (12) | dodaj komentarz

TEAM USA ZACZYNA Z CHORWACJĄ, KTÓREJ KIBICOWAĆ ŁATWO

sobota, 28 sierpnia 2010 14:48




[ Copy this | Start New | Full Size ]





 


Maciej Kwiatkowski


Grupa A

15:30 Australia - Jordania
18:00 Angola - Serbia
20:30 Niemcy - Argentyna (TVP Sport)

Grupa B

15:30 Tunezja - Słowenia
18:00 USA - Chorwacja (TVP Sport)
20:30 Iran - Brazylia

Grupa C

15:00 Grecja - Chiny
17:30 Rosja - Portoryko
20:00 Wyb. Kości Słoniowej - Turcja

Grupa D

15:00 Nowa Zelandia - Litwa
17:30 Kanada - Liban
20:00 Francja - Hiszpania


Dziś o godzinie 18:00 w hali Abdi Ipekci Arena w Stambule oprócz Team USA na parkiet wyjdzie też reprezentacja Chorwacji. I - jak bardzo chciałbym oglądać Gorana Dragica co dzień, to Primoza Brezeca już nigdy - poza starciem z Brazylią powinien być to najciekawszy mecz jaki Amerykanie rozegrają w rozgrywkach grupowych.

Jeśli pamiętacie, nasza kadra grała sparingi z Chorwacją jeszcze w sierpniu ubiegłego roku. Potem Chorwaci zaliczyli bilans 4-4  w grupach Eurobasketu i przegrali ćwierćfinał ze Słowenią zaledwie dwoma punktami. W turnieju błysnął Roko Ukic, chorwacki Penny Hardaway, wysoki rozgrywający z zaskakująco dobrym już na ten wiek pull-up jumperem. Myślę, że kwestią czasu jest zanim zrobi karierę w Europie i wróci do NBA.

Tony Ronzone, skaut Teamu USA, via ESPN.: "They're a team that with Roko Ukic is very streaky, talented. They've played together for many, many years. They're going to play this game trying to win it and attack us."

Obok niego na obwodzie grywa doświadczony, lubiący postować swoich rywali Zoran Planinic. Chorwaci rok temu grali w zasadzie systemem, w którym rozgrywających było dwóch, ale niewysoki Marko Popovic, to ktoś kto, gdy wstrzeli się z dystansu może obcinać się po zasłonach i rzucić 25-30 punktów w meczu.


W tym roku Chorwaci mogą być jednak groźniejsi. Rok temu kontuzji w meczu z Polską doznał swingman Marko Tomas, bardzo wszechstronny gracz, który ma w zasadzie wszystko, poza odrobiną koszykarskiej złości i agresji, która wzniosłaby jego grę i talent na poziom NBA.

Bardziej interesującym graczem jest jednak Bojan Bogdanovic, który w jednym ze sparingów rzucił 23 punkty reprezentacji Rosji. Bogdanovic to prospekt NBA, 201 cm, pozycja 2/3, 21 lat i... nie widziałem go nigdy w akcji.

W strefie podkoszowej Chorwaci mają doświadczonych i fizycznie grających Kresimira Loncara i Marko Banica, ale gdy rok temu siedziałem przy parkiecie hali Atlas Arena i oglądałem na rozgrzewce Ante Tomica nie mogłem oderwać wzroku. 218 cm, kozioł, miękkie ruchy, finezja, gra przodem i piwoty tyłem do kosza. W meczu i turnieju nie wyglądało to już tak dobrze, ale Tomic zaliczył przełomowy sezon w Realu Madryt i dzisiaj jego pojedynki z Lamarem Odomem i Tysonem Chandlerem mogą być jednymi z najciekawszych.

Ważne - prawa do niego w NBA mają już Utah Jazz.

Piszę "jednymi", bo Chorwacja jest jedną z tych reprezentacji, którym kibicuję. To młoda drużyna, mająca dwójkę ekscytujących graczy w osobach Ukica i Tomica (+ nie widziałem jeszcze Bogdanovica, a może być lepszy od nich obydwu), Planinica grającego z imponującą rutyną, nieobliczalnego Popovica i nawet taki fighter jak Banic zostaje ulubieńcem publiczności gdziekolwiek nie gra.

T.Ronzone "I think they're going to start out man-to-man on defense, and if things don't go well they'll drop into a zone. I think we're going to see a lot of zone, I really do. As we continue in this tournament we're going to see more and more zone. We haven't seen it at all so far,"

Chorwaci nie są jednak typowani do medali, w dużej mierze z racji na ich nieprzekonujące wyniki w meczach sparingowych:

W Włochy 89-72 Zoric,Bogdanovic 15
W Włochy 80-71 Loncar 17
L Rosja 64-66 Bogdanovic 18
W Niemcy 77-76 Ukic 18
L Grecja 81-90 Ukic 19
W Niemcy 79-67 Popovic 20
W Turcja 72-61 Ukic 19
L Litwa 82-93 Loncar 18
W N.Zelandia 93-88 Popovic 22
W Jordania 85-75 Loncar 16
L Rosja 76-82 Bogdanovic 23

Trzymam jednak za nich kciuki i jeśli postawią się dzisiaj na deskach, to starcie ich kombinacyjnie grającego obwodu z napastliwą defensywą Teamu USA może być czymś przy czym da się posiedzieć dziś popołudniu.


Podziel się:

komentarze (20) | dodaj komentarz

PSIE DNI OFF-SEASON: CARMELO ANTHONY NAPRAWDĘ CHCE ODEJŚĆ Z DENVER

piątek, 27 sierpnia 2010 2:58



Maciej Kwiatkowski


Kiedy Amar'e Stoudemire, Chris Paul i Carmelo Anthony wznosili toast za wspólną grę w Nowym Jorku, Josh Kroenke, przyszły właściciel Denver Nuggets i syn Stana, który przejął właśnie St. Louis Rams (NFL) był gdzieś w pobliżu. Był zaproszony na nowojorski ślub Anthony'ego z Lalą Vazquez, nominowaną tego lata do nagrody najbardziej wartościowej żony off-season.

To jeden z kilku wątków, które porusza Adrian Wojnarowski w swoim najświeższym i wyczekiwanym raporcie w tej sprawie. Yahoo! Sports nie miało tej historii od jej startu. Teraz Wojnarowski informuje, że na weekendowym spotkaniu Anthony'ego z Kroenke, które mogło sugerować początek nowej linii rozmów w sprawie niepodpisanego przedłużenia kontraktu, doszło do małej scysji między 30-letnim byłym swingmanem Missouri Tigers, a CAA, agencją Anthony'ego reprezentowaną przez Williama "World Wide Wesa" Wesley'a i Leona Rose.

Historia potwierdza wcześniejsze doniesienia Rica Buchera (ESPN) i Kena Bergera (CBS), że Anthony nie chce pozostać w Denver, teraz jednak Wojnarowski informuje, że takie żądania padły na spotkaniu wprost od jego ludzi.

Oczywiście znowu pojawiają się inne kluby niż New York Knicks.

Są Houston Rockets z pełnym - za wyjątkiem Yao Minga - składem do wynajęcia. Są Los Angeles Clippers - z niezrównoważonym właścicielem, któremu z nieba spadł pick nr 1 2009. Zresztą Clippers Wojnarowski wymienia pierwszych w kolejności - Al-Farouq Aminu? DeAndre Jordan? picki w drafcie?


Nie Chris Kaman - po co Anthony'emu nowy zespół bez centra, Marcus Camby już zmienił adres. Jak sugeruje Wojnarowski, Kroenke'mu jest niedaleko od rozbicia obecnej drużyny i przehandlowania Anthony'ego, a co za tym idzie Chauncey'a Billupsa, który nadal jeszcze mógłby pomóc innemu zespołowi przeskoczyć rundę wyżej w play-offach.

Są nawet Golden State Warriors - bo co?

Charlotte Bobcats? A jak.


Jeśli jednak podążymy ścieżką logiki. Anthony i jego - co gdybym nie obejrzał głupich MTV Cribs mogłoby nie mieć znaczenia - o pięć lat starsza żona, LaLa Vazquez prawdopodobnie chcą zahaczyć o przystanek, w którym ich życie nabierze rozpędu i rozgłosu (przeważnie nie oceniam ludzi po obejrzeniu MTV Cribs, zaufajcie mi). Vazquez prowadziła programy w MTV, nie w tej dekadzie, w której oglądałem MTV, ale musiała być dobra, bo robiła to przez kilka lat, w międzyczasie grywając tu i ówdzie.

Vazquez prowadziła nawet show "I Love New York". To fantastycznie, bo choć Rockets mogliby przejąć Anthony'ego, zagrozić Lakers w finałach Zachodu za rok, może za dwa, to Yao Ming długo nie pociągnie, a Anthony potrzebuje przynajmniej tego typu zabezpieczenia, jeśli miałby rezygnować z przenosin do Knicks czy New Jersey Nets - również wymienianych przez Wojnarowskiego. Poza tym Daryl Morey, GM Rockets to guru zaawansowanych statystyk przy doborze graczy. Anthony wypada w nich niewiele lepiej niż Kevin Martin.

I to Kevin Martin z ostatniego sezonu.


Pamiętacie toast? Knicks nie mają picków - trade z Tracy'm McGrady'm okazał się nietrafionym ryzykiem - ale mają kontrakt Eddy'ego Curry'ego. Są Danilo Gallinari, Wilson Chandler, Toney Douglas plus - ok - picki 2014 i 2016 mogą być. Jeśli Kroenke chce faktycznie zrestartować organizację i wyszorować ją finansowo przed rozmowami o CBA, to Nuggets nie muszą wcale więcej chcieć. Oczywiście otrzymają inne oferty,  lepsze oferty, ale jeśli William Wesley i Leon Rose są faktycznie tak możnowładni tego lata, a Anthony i LaLa chcą tego Nowego Jorku, to alternatywą pozostaje trzymanie niezadowolonej gwiazdy przez jeden rok w składzie.

Ale jeśli prawdą jest to, że 30-letni Kroenke, była gwiazda szkół średnich i młody człowiek, o którym mówi się, że ponoć w niczym nie przypomina rozwydrzonego bachora bogatego tatusia, chce iść na wojnę z CAA, to rozwiązania możemy nie doczekać się wcale szybko.

I jeśli nie dowiedzieliście się nic nowego ponad to, że Anthony chce odejść z Denver, to wybaczcie. Jest off-season, sierpień. Wszyscy staramy sie robić co w naszej mocy, by doczekać kolejnego sezonu.

Good luck mr Ujiri, good luck.



Podziel się:

komentarze (32) | dodaj komentarz

TEAM USA GRA W ATENACH GRECJĄ (18.00)

środa, 25 sierpnia 2010 16:47




[ Copy this | Start New | Full Size ]





 


Maciej Kwiatkowski

 

Nie wiem na co czeka FIBA. To już piąty dzień od bójki, która miała miejsce w towarzyskim meczu Serbia - Grecja i nadal nieznane są kary dla graczy. Oficjalny press-release w tej sprawie zapowiedziano na dziś, na środę, ale jest godzina 16:30 i nic nie wiadomo. A to niedobra informacja dla Greków, dzisiejszych rywali reprezentacji USA, którzy cały czas pozostają w niepewności.

Grecy liczą, że FIBA nie wymierzy kar wyższych niż dwa mecze absencji dla Big Sofo Schortsianitisa, Antonisa Fotsisa i Kostasa Tsartarisa. W pierwszych dwóch spotkaniach MŚ Grecy zmierzą się bowiem z Chinami i Portoryko, licząc że nawet w dziewiątkę uda im się pokonać te dwie drużyny. Trzeci mecz to już natomiast lokalny klasyk w Ankarze, spotkanie pod specjalnym nadzorem, Turcja - Grecja, a zarazem mecz, który może zadecydować o tym czy Grekom uda się ominąć USA i Hiszpanię aż do wielkiego finału.

Drabinka jest bowiem tak skonstruowana, że jeżeli Amerykanie i Hiszpanie nie przegrają żadnego meczu, to spotkają się już w półfinale. Z drugiej strony drabinki Grecy zmierzą się z Argentyną - o ile oczywiście i te dwie reprezentacje nie będą przegrywać swoich spotkań.

Wczorajsza rezygnacja Rajona Rondo sprawia, że do dzisiejszego meczu Amerykanie podejdą spokojniej, z powoli klarującą się rotacją. Mike Krzyzewski zapowiedział, że spotkanie rozpocznie taka sama piątka jaka zaczynała w niedzielę przeciwko Hiszpanii.

Tak więc na pozycjach 1/2 powinniśmy oglądać kombinacje:

Derrick Rose / Chauncey Billups oraz Stephen Curry / Russell Westbrook - gdzie Eric Gordon może też zaliczyć minuty obok Westbrooka (Krzyzewski powiedział przedwczoraj, że zależy mu aby mieć zawsze na boisku przynajmniej jednego strzelca za 3 na pozycjach 1-2).

Kevin Durant / Andre Iguodala (co frapujące, Chris Sheridan z ESPN, który przebywa z kadrą w Europie raz po raz klasyfikuje Iguodalę jako silnego skrzydłowego w tym ustawieniu). Durant zagrał przeciwko Hiszpanii 37 minut i wygląda na to, że zwłaszcza w starciach przeciwko tym silniejszym drużynom Durant będzie grywał po ok. 35-37 min. To z kolei oznacza, że rotacja skrzydłowych skrócić się może tylko do trzech graczy (Durant-Iguodala-Rudy Gay), z Danny'm Grangerem jako rezerwowym.

Lamar Odom / Tyson Chandler. Plus Kevin Love jako zabezpieczenie i mam nadzieję, że dziś przeciwko fizycznie grającym Grekom zobaczymy go na boisku więcej.

Durant przyznał, że widział i pamięta mecz półfinałowy MŚ w 2006 r., w którym Amerykanie sensacyjnie przegrali z Grecją, nie mogąc poradzić sobie z grą screen-and-roll Theo Papaloukasa (nie gra już w kadrze) i Big Sofo. Dlatego dzisiejsze spotkanie - tym bardziej, że rozgrywane jest w Atenach - może mieć dla Amerykanów dodatkową wartość mobilizującą. Do tego dochodzą wyniki greckiej kadry w dotychczasowych sparingach - wygrana różnicą aż 74 punktów z Kanadą, +38 z Rosją (!), +28 z Niemcami i +9 z Chorwacją.


Podziel się:

komentarze (15) | dodaj komentarz

DNIÓWKA: TEAM USA GRA W MADRYCIE Z LITWĄ

sobota, 21 sierpnia 2010 19:43




[ Copy this | Start New | Full Size ]





 


Maciej Kwiatkowski



Niestety nie widziałem jeszcze meczu Polski z Portugalią, a przyzwyczaiłem się pisać o tym co widzę, więc uniknę dziś popełnienia felietonu w smutnym tonie. Tym bardziej, że taki wynik wobec braku transmisji do Polski nie jest dla mnie zupełnym zaskoczeniem.

Dzisiaj o godzinie 21.00 kadra USA gra w Madrycie z reprezentacją Litwy. I jak miło jest z tej okazji wrócić z Dniówką. Brakowało jej (nam) w drugiej części poprzedniego sezonu, ale wskutek lepszej organizacji na jaką chcemy się zdobyć z kolejnym rokiem Dniówka powinna wrócić i być regularnie tak jak działo się to w sezonie 2008/09.

Kadra USA przyleciała do Madrytu we wtorek popołudniu i co ciekawe potrzebowała w tym celu aż 15 godzin, zaliczając tankowanie w Islandii, która wydaje się być jakoś zupełnie nie po drodze z lotniska w Nowym Jorku.

Obecnie w składzie jest trzynastu graczy. Wszyscy są zdrowi, za wyjątkiem Stephena Curry'ego, który na porannym, środowym treningu skręcił kostkę. Wyglądało to dosyć poważnie, Mike Krzyzewski mówił nawet o przerażeniu jakie widział w oczach brata nowego rozgrywającego Duke, Setha Curry'ego. Curry nie trenował z drużyną w czwartek, ale już wczoraj wziął udział w zajęciach bez kontaktu, wyglądając dużo lepiej i jak sam zapewnił dziennikarzy z Oakland zagra dzisiaj przeciwko Litwie.

Curry walczy o jedno miejsce w składzie z Ericem Gordonem i Russellem Westbrookiem - tak to mniej więcej obecnie wygląda, aczkolwiek sparingi z Litwą, Hiszpanią i Grecją mogą tą percepcję jeszcze zmienić, tak jak stało się to choćby z pozycją w kadrze Rajona Rondo. Ten - jak przypomnę - przeszedł szybką drogę od bycia jednym z tych, którzy mogą nie znaleźć się w dwunastce, do pewnego miejsca w pierwszej piątce.

Po dwóch, ponad 30-punktowych wygranych nad Chinami i Francją, Amerykanie rozpoczną dzisiaj tym samym podstawowym składem: Rondo, Chauncey Billups, Andre Iguodala, Kevin Durant, Tyson Chandler. Rezerwową rotację powinni stanowić: Derrick Rose (albo Westbrook), Gordon (albo Curry), Danny Granger, Rudy Gay i Lamar Odom (lub Kevin Love). Kolejny raz dwoma najważniejszymi kwestiami dla Amerykanów będą gra na deskach oraz atak pozycyjny. Fanom NBA nie śledzącym rozgrywek europejskich polecam zwrócić uwagę na Donatasa Motiejunasa, lottery-pick w Drafcie 2011. Zagra też m.in. Linas Kleiza.

Litwini przegrali wczoraj z Hiszpanią, 75:94.

Mecz rozpocznie się o 21.00 i jako, że jest pokazywany przez ESPN, link powinien być dostępny wiecie gdzie - na Atdhe.net. W niedzielę podopieczni Coacha K zmierzą się z Hiszpanią i to powinien być dużo poważniejszy test niż dzisiejsze spotkanie.



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 067 406 (wersja testowa)

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u