Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DARKO MILICIC: W NBA AŻ ROI SIĘ OD KŁAMCÓW

czwartek, 31 grudnia 2009 10:31

źródło: imageshack

 

Piotr Makulec

 

We wtorek 29 grudnia, gdy New York Knicks grali z Detroit Pistons, Darko Milicic udzielił wywiadu jednej z gazet z Michigan. Stwierdził w nim, że w NBA aż roi się od kłamców, że nie ważne do jakiego zespołu by trafił, bo i tak nie dostawałby wielu minut na grę. Dlatego po sezonie 2009-10, gdy tylko skończy mu się umowa z Knicks, wyjedzie ze Stanów Zjednoczonych do Europy, by tam kontynuować koszykarską karierę. Milicic mówił szczerze, to co myśli, nie przejmując się w ogóle tym, że NBA może nałożyć na niego karę finansową...

 

"Tak, (Pistons) mnie oszukali. Ale nie tylko oni, bo tu wszyscy oszukują wszystkich. To jest NBA. NBA, wszystko inne wokół ligi, to samo g****. 'Twoja szansa jeszcze nadejdzie'. I inne tego typu pie*******. J**** to. Mam dosyć już tego wszystkiego, więc zdecydowałem się na powrót do Europy. Muszę być szczery i prawdziwy. Nie ma w tej lidze żadego zespołu, który chciałby dać mi szansę której szukam. Moja jedyna szansa to powrót do Europy. I tak zrobię. Chcę być szczęśliwy. Chcę regularnie grać."


"Poza parkietem mam dobre wspomnienia (w Detroit), ale na nim same złe. Nie wiem dlaczego oni wybrali mnie z drugim numerem (w Drafcie 2003 roku), skoro nie mieli zamiaru wystawiać mnie do gry. Nigdy tego nie zrozumiem. Byłem szczęśliwy będąc wybrany z drugim numerem i tak dalej, ale nie wiedziałem wtedy w co się wpakowałem. Nigdy nie spodziewałem się, że przyjdę tu (do Detroit) by grzać ławę. Nikt mi nic nie mówił. Ja jestem zawodnikiem, który albo angażuje się w 100%, albo wcale. Gram z sercem. I jeśli widzę, że coś nie wychodzi dobrze i widzę ludzi okłamujących mnie, to przestaję się angażować. To wszystko."

 



Podziel się:

komentarze (24) | dodaj komentarz

ANTOINE "T.B.K." WALKER, CZYLI TOTALNY BRAK KASY

czwartek, 31 grudnia 2009 9:48

źródło: suntimes.com

 

Piotr Makulec

 

Kasyna, hazard to fajna sprawa... gdy się ma pieniądze. Przekonał się o tym niedawno Antoine Walker (ex-Celtics), który tak uzależnił się od hazardu w jednych z najlepszych kasyn w Las Vegas, że gdy nie miał już gotówki, wystawiał czeki bez pokrycia i w rezultacie zadłużył się na 900.000$!


Antoine myślał, że zostanie mu to puszczone płazem, ale amerykańskie prawo - i kasyna - są nieubłagane. W miniony poniedziałek podczas rozprawy dostał ultimatum - albo płaci z procentami (905.050$), albo idzie siedzieć na kilka lat. I choć na sali sądowej był tylko jego prawnik Jonathan Powell, to Walker nie mając wyboru zaakceptował wyrok sędziny Melanie Andress-Tobiasson i zobowiązał się przez najbliższe 5 lat spłacać długi, co miesiąc po 13.000$...


Z tego też względu usilnie szuka teraz nowego zespołu w NBA, który chciałby podpisać z nim kontrakt za minimum (czyli ok. 1.3 mln), co wystarczyłoby na pokrycie długów. Jednak perspektywa powrotu do NBA wydaje się marna, więc agent Walkera rozgląda się także za pracodawcami w Europie, by ten mógł wrócić na parkiet jeszcze w tym sezonie.


Więcej o Walkerze napisał Łukasz Brylski w 3 numerze MVP Magazynu.



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

FLIP SAUNDERS MA DOŚĆ?

czwartek, 31 grudnia 2009 1:49
Michał Górny



Po wczorajszej porażce z Oklahoma City Thunder (110 - 98) Flip Saunders w następujący sposób opisał grę, zwłaszcza w obronie, swoich podopiecznych.


Nie możemy bronić w taki sposób. Potrzebna jest zmiana podejścia do gry. Thunder nie należą do ścisłej czołówki, jak Cavs, czy Lakers, ale to oni dzisiaj byli górą. "Stawiając strefę" (czyt. obronę strefową)  był nawet dobrze jednak, kiedy przeszliśmy do krycia jeden-na-jeden wszystko się popsuło. Mógłbym wyjść teraz na boisko i ograć każdego z moich zawodników. Oni po prostu nie potrafią bronić!

Flip Saunders ma 54 lata i raczej jego powrót na parkiet skończyłby się, w najlepszym wypadku, lekkim urazem. Jednak mówiąc takie słowa dał do zrozumienia "czarnoksiężnikom", że tak dłużej być nie może. Może na początku przyszłego roku będziemy świadkami rozbicia tercetu Jamison - Butler - Arenas ?
I chyba nie jest tak łatwo odgadnąć kogo z tej trójcy będzie można łatwo przehandlować....


Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

W PHOENIX OSZCZĘDZAJĄ, WILKI BIORĄ TUCKERA I PICK W DRAFCIE

środa, 30 grudnia 2009 0:02

źródło: sunsblog.dreamhosters.com

 

Piotr Makulec


Mało znacząca wymiana, choć "Leśnym Wilkom" przyda się kolejny zawodnik na pozycję rzucającego obrońcy/niskiego skrzydłowego. Jason Hart zostanie naprawdopodobniej zwolniony w styczniu, z racji tego, że ma niegwarantowany kontrakt.


Minnesota Timberwolves i Phoenix Suns dokonali dzisiaj "kosmetycznej" wymiany, w której wzięło udział dwóch zawodników.

Leśne Wilki wytransferowały do Phoenix Suns rozgrywjącego Jasona Harta w zamian za niskiego skrzydłowgo Alando Tuckera, wybór w drugiej rundzie Draftu i gotówkę.

Kilka godzin wcześniej Timberwolves byli bliscy dokonania transferu z New Orleans Hornets, w którym obydwie drużyny miały się zamienić dwoma zawodnikami - Jasonem Hartem i Devinem Brownem. Transfer jednak nie doszedł do skutku z niewiadomych przyczyn.


- Probasket.pl


Maciej Kwiatkowski


Phoenix Suns postanowili zaoszczędzić maksimum 875 tys. dolarów. Tyle zyskali na pozbyciu się gwarantowanego do końca sezonu kontraktu Alando Tuckera, który przez dwa i pół sezonu rozegrał dla nich tylko 47 spotkań oraz na oddaniu wyboru w drugiej rundzie draftu 2010. Do wczoraj Suns mieli trzy wybory: swój, jeden z wymiany Shaq/Big Ben i jeden od Charlotte, który pozyskali z Jasonem Richardsonem i Jaredem Dudley'em. Zdecydowali się oddać ten od Cavaliers.

Suns pozyskali Jasona Harta, który siedział głęboko na ławce Minnesoty i przede wszystkim ma niegwarantowany kontrakt. Te gwarancje dzisiaj wynoszą 306 tys. dolarów, czyli 766 dolarów mniej niż wartość Tuckera. ale jako że Suns są powyżej luxury-tax to oszczędziliby podwójnie (1,53 mln. dol.). Wolves nie są, więc jeszcze wymusili na Phoenix opłacenie do końca sezonu umowy Tuckera (ok. 675 tys. dol.) i tym samym mają do przetestowania na pół sezonu 25-letniego rzucającego obrońcę/niskiego skrzydłowego , który w D-League rzucał po 28 punktów w meczu. To samo w sobie jest warte spróbowania, a potem pick dla Davida Kahna, by poszukał może jeszcze jednego rozgrywającego.

Zanim do tej wymiany doszło - to New Orleans Hornets byli bliscy zaoszczędzenia na Harcie, chcąc oddać do Minnesoty ostatni rok umowy Devina Browna. Brown ma jednak w kontrakcie 10-procentowy trade kicker, który pozwoliłby mu zarobić dodatkowe 100 tysięcy, czyli 1,21 mln. dolarów. Nie chciał z niego zrezygnować, a Hornets swój pick w drugiej rundzie draftu 2010 oddali pozyskując z Miami Marcusa Thorntona. Wolves postanowili poszukać dalej i już po kilku godzinach dobili targu z Phoenix.

Wygląda więc na to, że "Szerszenie" mogą się pozbyć swojego startującego rzucającego obrońcy, by obniżyć koszty pobytu ponad luxury-tax. Umowa Browna kosztuje ich w gruncie rzeczy 2.2 mln. dolarów.

Suns mają obecnie w składzie 13 graczy i dwa niegwarantowane kontrakty - Jarrona Collinsa i Taylora Griffina. Ten pierwszy choć gra niedużo może się jednak sprawdzić w krytycznych momentach. Chyba, że Robin Lopez zamierza grać tak jak w pierwszej połowie meczu z LA Lakers. Griffin został natomiast ponownie odesłany do D-League, w którym może zostać na długie lata jeśli nie przejdzie transformacji z czwórki w trójkę, co na tym etapie kariery w NBA rzadko się udaje.




Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

"I HATE YOU COACH KARL"

wtorek, 29 grudnia 2009 23:04
Michał Górny


 



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

MO WILLIAMS - "KLUCZ CAVALIERS DO ZWYCIĘSTW"

wtorek, 29 grudnia 2009 21:02
Marek Dziuba

Mo Williams ostatnio jest w wybornej formie. Szkoda, że to mu nie przyznano nagrody dla Zawodnika Tygodnia Konferencji Wschodniej, która przypadła.. jego koledze z Cavaliers. Tak wiecie o kogo chodzi. LBJ i tak sobie z niej pewnie niewiele robi.

Poniżej możecie przeczytać tłumaczenie (via. Cavs.e-nba.pl) artykułu Briana Windhorsta (redaktora Cleveland Plain Dealer) a w roli głównej nie LeBron (niespodzianka!)... a Mo.




 
W niedzielę po kolejnym udanym występie otoczony przez media Mo Williams zapiął swój sweter a następnie poprosił, by dziennikarze i kamerzyści cofnęli się mu z drogi, po to aby mógł przejrzeć się w lustrze umieszczonym po drugiej stronie szatni Cavaliers.


Poprawił swoją marynarkę, po czym, gdy zrywał metkę z nowej apaszki pochodzącej z kolekcji Louisa Vuittona, jaką otrzymał na Boże Narodzenie, poprosił o kolejną chwilkę.

Nie pytajcie o cenę. Podobno składała się z trzech cyfr, a pierwszą z nich nie było "1".

"Nie brakuje mi pewności siebie." - powiedział kilka minut później. Puentą tutaj nie jest dochodzenie do tego czy Williams jest narcyzem. Mo miał naprawdę dużo frajdy w rozmowie z dziennikarzami i poświęcił im sporo czasu po pewnej wygranej Cavaliers. Nie chodzi też o to by pokazać, że jest bogaty: wprawdzie zainkasuje za ten sezon ponad 8 milionów dolarów, ale nie znajduje się nawet w gronie trzech najwyżej opłacanych "Kawalerzystów". Wszyscy dobrze o tym wiemy.

Nie. To był przykład nowego Williamsa. Być może nawet jego lepszej wersji, zatwardziałej, pewnej, żądnej rywalizacji jak nigdy i nie gorszej w ubiorze.

W niedzielę Cavs ograli Rockets 108:83 a Mo zdobył 20 punktów. To tylko jeden z serii świetnych występów Maurice'a w "wielkich meczach". Lub inaczej, wprost odwrotny do tych, jakie zaliczał pod koniec ostatniego sezonu.

"Kiedy przybyłem na obóz przygotowawczy, ludzie ciągle pytali mnie o to, czego nauczyłem się po ubiegłorocznych doświadczeniach. Nauczyłem się pewności, wiary w siebie. Teraz, gdy czekają mnie te wielkie mecze, muszę wspinać się na wyżyny i spełniać swoją rolę."

Nietrudno doszukać się punktu odniesienia. W poprzednim sezonie Mo zawiódł podczas najważniejszej fazy wyścigu Cavaliers po mistrzostwo, szczególnie w Finałach Konferencji Wschodniej. Grał z "gorącą głową" - zbyt szybko, zbyt niedokładnie, nieskutecznie i widać to było każdego dnia. Chciał aż za bardzo.

Mo zdaje sobie sprawę, że kilkoma dobrymi występami nie rozgrzeszy się za ówczesne rozczarowanie z jego strony.. dopóki nie potwierdzi swojej wartości w dalszej części sezonu - Playoffs. W każdym razie ostatnio jest w formie. Cavaliers wcześnie zgarnęli kilka znakomitych zwycięstw. Williams był ich wielką częścią.

W ubiegłym tygodniu w Los Angeles, Mo zgromadził na swoim koncie 28 punktów (najwięcej w zespole), 5 zbiórek i 6 asyst. Przed tym w Phoenix zapisał 24 oczka i po 6 zbiórek i asyst. Między innymi dzięki jego postawie Cavs zakończyli passę 19 domowych zwycięstw Suns z rzędu. Williams dwukrotnie w tym sezonie przyćmił Steve Nasha w bezpośrednim starciu.

20 grudnia w spotkaniu Dallas Mavericks - wielkiej wygranej Cavaliers w na własnej hali - Mo-Gotti uzyskał 25 punktów. Największe wrażenie zrobił tym że, trafił wówczas wszystkie 7 prób za trzy punkty. W zaciętym listopadowym pojedynku z Utah Jazz zanotował 21 punktów. Fantastycznie zaprezentował się również na trasie "Floryda". W Orlando zaaplikował miejscowym Magic 28 punktów, dzień później w Miami rzucił 25.

Zwycięstwa przychodziły przeciwko najlepszym klubom w lidze (póki co poza Celtics). Do tego przyczyniają się oczywiście inne czynniki - rzecz jasna LeBron James, ale on zdążył już każdego przyzwyczaić do regularnej gry na wysokim poziomie. Williams nie zawsze, ale kiedy gra jak All-Star ekipa z Cleveland zazwyczaj wygrywa.

Co bardzo istotne, jak dotychczas Mo-Ammo wypada najlepiej w meczach "wyższej rangi" - z najsilniejszymi zespołami.

To będzie Cavaliers potrzebne w dalszym ciągu. We wtorek w Atlancie zaczyna się dwumecz (dzień po dniu) z Hawks. Jastrzębie dysponują jednym z najlepszych obwodów w lidze.

"Wymuszam na sobie tą samą presję. Podejmuję wyzwanie." - zakończył przed wyjazdem do Atlanty, Mo.


Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

LEBRON JAMES I KOBE BRYANT GRACZAMI TYGODNIA

poniedziałek, 28 grudnia 2009 21:24

źródło: wordpress.com

 

Piotr Makulec

 

LeBron James z Cleveland Cavaliers został wybrany Graczem Tygodnia w Konferencji Wschodniej NBA. Na Zachodzie taki sam zaszczyt przypadł Kobe'mu Bryantowi z Los Angeles Lakers. Wyróżnienia przyznano za mecze rozegrane między poniedziałkiem 21. grudnia a niedzielą 27. grudnia.

Cleveland Cavaliers odnieśli w minionym tygodniu cztery zwycięstwa w czterech meczach, w tym trzy na wyjeździe. LeBron James zdobywał podczas nich średnio 28.8 punktu, 7.3 asysty, 7.8 zbiórki i 1.8 przechwytu. Podczas meczu z Sacramento Kings, wygranym po dogrywce 117:104, miał triple-double - 34 punkty, 16 zbiórek i 10 asyst. To drugie takie wyróżnienie dla LeBrona w tym sezonie.

LA Lakers wygrali dwa z trzech spotkań w poprzednich 7. dniach, a Kobe Bryant zdobywał po 37.7 punktu, 8.0 zbiórki, 6.0 asysty i 2.7 przechwytu, będąc najlepszym strzelcem zespołu we wszystkich tych meczach (Thunder, Cavaliers i Kings). Jest to trzecie w tym sezonie i drugie z rzędu wyróżnienie dla kapitana Jeziorowców.

Innymi nominowanymi byli: Al Horford z Atlanty Hawks, Mo Williams z Cleveland Cavaliers, Erick Dampier z Dallas Mavericks, Chris Kaman z LA Clippers, Zach Randolph z Memphis Grizzlies, Dwyane Wade z Miami Heat, Kevin Durant z OKC Thunder oraz Brandon Roy z Portland Trail Blazers.



Podziel się:

komentarze (16) | dodaj komentarz

OMRI CASSPI - "SYNONIM OBECNYCH KINGS"

poniedziałek, 28 grudnia 2009 14:36

 

Marek Dziuba

W poprzednim sezonie byli najgorszą drużyną w lidze. Nie szło ich oglądać. Kończyli rozgrywki z zaledwie 17 wygranymi. Nie bez powodu byli określani mianem "Queens". Drużyna bez "iskry", bez obrony i z atakiem opierającym się wyłącznie na strzeleckich popisach Kevina Martina.

Przed obecnymi rozgrywkami nie było ciekawiej. Z miejsca skazywani byli na walkę, ale o wysoki numer w Drafcie. Pojawiały się wątpliwości, czy ta ekipa dałaby sobie radę.. w Eurolidze. A tu proszę. Któż by się spodziewał. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Dlatego kochamy NBA. Tutaj dzieją się rzeczy niesamowite. Zawodnicy z Sacramento są jak dotąd bardzo pozytywną niespodzianką w lidze. To już nie "Księżniczki'. To klub, który naprawdę bardzo przyjemnie się ogląda, na który warto zwrócić uwagę. Młody, waleczny, z ambicją zakrywającą nieco brak doświadczenia. Każdemu są w stanie napsuć sporo krwi.

Dokładnie tak jak Omri Casspi.

Przekonać się o tym mogli między innymi Los Angeles Lakers czy Cleveland Cavaliers, którzy z wielkim trudem, dopiero po dogrywkach ogrywali "Królów". Najboleśniej o nieustępliwości drużyny z Sacramento przekonały się Byki z Chicago. Sacto zdołało odrobić 35-punktową stratę i ostatecznie pokonało Bulls. To nie lada wyczyn.
Zaliczyli największy "comeback" od 27 listopada 1996 roku, kiedy to Utah pokonało Denver - mimo 36 punktowej straty. Kings rozegrali dotychczas 29 spotkań. 13 wygrali. Rok temu na tym samym etapie mieli 6 porażek więcej.

Bez cienia wątpliwości największy wpływ na poprawę Kings ma jednak inna postać - rewelacyjny debiutant, Tyreke Evans. Słyszeliście o nim już pewnie nie jeden raz i spokojnie jeszcze usłyszycie. Wyjątkowo pominę temat "Mini-LeBrona" i skupię się na kimś w jego cieniu. Choć niekoniecznie, bo dostrzegany jest coraz częściej.

21-letni Casspi (206cm, 102kg), pierwszy Izraelczyk wybrany w 1. rundzie Draftu NBA to chyba najlepszy możliwy synonim obecnych Kings, być może nawet ich definicja. Bardzo cenię takich zawodników. Nieustępliwy  jak lew. Gdy trener Paul Westphal - kolejny powód dobrej koszykówki w wykonaniu Królów - wprowadza go na parkiet to tak jakby wypuszczał z klatki "głodną zwierzynę". Nie wie, ile punktów upoluje, ale może być pewny, że Omri da z siebie wszystko.

Ten chłopak kocha grać i robi to z niezwykłą ambicją. Widać to w jego oczach.
Tego typu gracze podnoszą tzw. energy level, co jest bezcenne. Zarażają swoją wolą walki, zwycięstwa innych czy jest dobrze czy źle. W tym tkwi tajemnica sukcesu? W jakimś stopniu na pewno.

Omri przebojem wdarł się do składu Kings i stał się ważnym elementem rotacji. Już w debiucie 28 października przeciwko Oklahoma City Thunder rzucił 15 punktów. 17 grudnia, czyli całkiem niedawno zaliczył pierwszy występ w wyjściowej piątce. Efekt? 22 punkty przeciwko Washington Wizards.
Przeciwko Lakers zanotował 15 punktów i 10 zbiórek. W pojedynku z Cavaliers - 18pkt, lecz same statystyki nie odzwierciedlą jego pracy na boisku.

Zanim trafił do NBA był czołowym rezerwowym jednej z najlepszych europejskich drużyn, Maccabi Tel Aviv. W lutym 2009 roku w głosowaniu FIBA na najlepszego europejskiego gracza młodego pokolenia (za sezon 2008/09) zajął czwarte miejsce za Rickym Rubio, Danilo Gallinarim i Kosta Koufosem. Odkąd gra w najlepszej lidze świata.. w Izraelu zapanowała Casspimania.

O.C. jest szybki, wszędzie "wciska swoje łapy", nie pozwala na łatwe rzuty, gra agresywnie po obu stronach parkietu. Jest bardzo produktywny. Czy to z ławki czy to jako starter. Nie boi się zdobywać punktów. Nie trzęsie się ze strachu, gdy przebiega obok niego ktoś taki jak Kobe Bryant. To może się podobać. Oczywiście ma swoje słabsze strony jak rzuty osobiste czy te zza łuku. Jeśli je poprawi to ma szansę stać się naprawdę dobrym koszykarzem. Nie gwiazdą, ale kimś, kogo każda drużyna chętnie widziałaby u siebie w składzie na pozycji 2/3.

Ja, gdybym był generalnym menadżerem, z pewnością. Jeśli wszystko będzie dalej zmierzać w dobrym kierunku to Casspi ma przed sobą świetlaną przyszłość. Podobnie zresztą jak całe Sacramento. Czy już w tym roku stać ich na awans do Playoffs? Nie odpowiem Wam na to pytanie. Mogę tylko zapewnić, że z pewnością powalczą.
(niezależnie od rezultatu zostawią na parkiecie dużo zdrowia i serca, czego brakowało z ich strony rok temu)

Szczypta statystyk: 27 spotkań, śr. 25.5 minut na mecz, 11.9ppg (49.2% z gry), 4.1rpg, 1.1apg, 0.6spg, 60% FT


Podziel się:

komentarze (22) | dodaj komentarz

OFICJALNA REKLAMA ALL-STAR GAME 2010

poniedziałek, 28 grudnia 2009 13:46

DRUGIE WYNIKI DO NBA ALL-STAR GAME 2010

niedziela, 27 grudnia 2009 22:08

Piotr Makulec

 

źródło: nysportsjournalism.com

 

EASTERN CONFERENCE

Skrzydłowi: LeBron James (Cle) 1,315,292; Kevin Garnett (Bos) 1,113,213; Chris Bosh (Tor) 553,230; Paul Pierce (Bos) 263,189; Josh Smith (Atl) 236,527; Andre Iguodala (Phi) 167,799; Danny Granger (Ind) 165,543; Michael Beasley (Mia) 132,794; Hedo Turkoglu (Tor) 95,329; Rashard Lewis (Orl) 95,328; Caron Butler (Was) 83,317.

Obrońcy: Dwyane Wade (Mia) 1,314,215; Allen Iverson (Phi) 635,084; Vince Carter (Orl) 554,779; Ray Allen (Bos) 385,744; Gilbert Arenas (Was) 355,544; Derrick Rose (Chi) 305,029; Joe Johnson (Atl) 227,896; Rajon Rondo (Bos) 203,252; Jose Calderon (Tor) 115,071; Mike Bibby (Atl) 106,830.

Środkowi: Dwight Howard (Orl) 1,252,786; Shaquille O'Neal (Cle) 455,239; Andrea Bargnani (Tor) 121,253; Al Horford (Atl) 118,802; Brook Lopez (NJ) 105,157; Andrew Bogut (Mil) 87,876; Jermaine O'Neal (Mia) 81,262; Rasheed Wallace (Bos) 66,307; Kendrick Perkins (Bos) 40,057; Samuel Dalembert (Phi) 35,714; Tyson Chandler (Cha) 31,470; Brad Miller (Chi) 29,369.


WESTERN CONFERENCE

Skrzydłowi: Carmelo Anthony (Den) 1,204,234; Dirk Nowitzki (Dal) 668,243; Pau Gasol (LAL) 565,414; Tim Duncan (SA) 564,728; Kevin Durant (OKC) 406,581; Trevor Ariza (Hou) 355,529; Luis Scola (Hou) 295,691; Shawn Marion (Dal) 268,853; Ron Artest (LAL) 197,689; Lamar Odom (LAL) 152,684; LaMarcus Aldridge (Por) 129,909.


Obrońcy: Kobe Bryant (LAL) 1,380,383; Steve Nash (Pho) 546,064; Tracy McGrady (Hou) 541,190; Chris Paul (NO) 521,468; Jason Kidd (Dal) 372,225; Aaron Brooks (Hou) 298,892; Chauncey Billups (Den) 241,737; Deron Williams (Utah) 208,991; Jason Terry (Dal) 195,456; Brandon Roy (Por) 189,137; Manu Ginobili (SA) 171,624.

Środkowi: Amar'e Stoudemire (Pho) 950,737; Andrew Bynum (LAL) 588,471; Nene (Den) 199,667; Marc Gasol (Mem) 160,686; Greg Oden (Por) 108,147; Al Jefferson (Min) 98,669; Antonio McDyess (SA) 94,479; Marcus Camby (LAC) 86,719; Andris Biedrins (GS) 77,287; Mehmet Okur (Utah) 69,612; Emeka Okafor (NO) 61,823; Spencer Hawes (Sac) 20,646.



Podziel się:

komentarze (25) | dodaj komentarz

 1234  »

Licznik odwiedzin:  17 067 406 (wersja testowa)

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u