
Przemek Kujawiński
CAN'T FEEL MY FACE

Po całym zamieszaniu z Rickym Rubio w roli głównej w przerwie między sezonowej jakby mniej się obecnie o nim słyszy. Tymczasem Ricky żyje i ma się całkiem dobrze. Niebawem startujeWłaśnie wystartowała druga faza Euroligi. Fc Barcelona awansowała do niej bez straty meczu. Mało tego na 10 spotkań. 9 kończyło się zwycięstwami Barcy różnicą co najmniej 10 oczek. Zespół Rubio wygrywał średnio różnicą prawie 21 punktów (sic!). Dzięki takiej grze i postawie w lidze ACB (bilans 17-2 i pierwsze miejsce w tabeli) Katalończycy uważani są ostatnio za najlepszy zespół w Europie. Duży udział w tych sukcesach ma właśnie Rubio. M.Haubs na blogu Painted Area przeprowadził ciekawą analizę statystyk Ricky'ego ze spotkań Euroligii. 10 spotkań (w których Rubio grywał średnio po 21 minut) nie jest może oszałamiającą próbką badawczą ale wyniki i tak wydają się dosyć ciekawe.
Ricky w Eurolidze zaliczał do tej pory średnio 6,4 punktu, 3,2 zbiórki, 5,6 asysty, 1,5 przechwytu i 1,9 straty. Rzucał ze skutecznością 39 % (40% za trzy) i 96% z linii. Haubs na początek przeliczył te statystyki na 36 minut gry (11.0 pt, 5.5 zb., 9.7 ast, 39% z gry, 22.2 PER). Chcąc jednak porównać te statystyki z tymi uzyskiwanymi przez graczy NBA zaadoptował je korzystając z systemu stworzonego przez Johna Hollingera. Zakłada on, że statyki punktowe, skuteczność i PER należy obniżyć odpowiednio o 25, 12 i 30 procent. Natomiast zbiórki i asysty trzeba zwiększyć odpowiednio o 18 i 31 procent. Po takich działaniach statystyki Rubio przedstawiają się następująco:
Liczba asyst i zbiórek musi imponować (Steve Nash najlepszy asystujący na 36 minut w lidze ma wynik 11,8). Z drugiej strony skuteczność wygląda zatrważająco. Oczywiście po części jest to wina systemu przeliczania ale ma on swoje podstawy więc nie będę tu teraz z nim dyskutował. Statystyki Rubio przypominają nieco te, które uzyskiwał Jason Kidd (również świetnie asystujący i zbierający ale gorszy strzelec). Haubs postanowił więc porównać jego wyniki a także kilku innych czołowych jedynek z ich debiutanckich sezonów i obecnie. Ja dodałem do tego jeszcze ich najlepsze sezony. Jak to wygląda?
Ale bardziej mi brak Shaqa w ASG :( No Shaqwackie this year :(

... pomyślcie sobie, że mogło być gorzej.
Kiedy spojrzałem na listę rezerwowych do meczu gwiazd pomyślałem sobie: "nie jest źle". Jasne brakuje mi Josha Smitha bardzo bo on naprawdę na to zasłużył w tym sezonie. Nieco mniej Shaqa. Choć podobnie jak wiele osób uważam, że jest to mecz GWIAZD a nie mecz najlepszych zawodników (a teraz niech się uderzą w pierś Ci, którym brakuje Shaqa a przeszkadza im Iverson. A tak na marginesie dlaczego nikt nie protestuje w takim razie przeciwko obecności Garnetta w pierwszej piątce?). Umówmy się jednak pozostali zawodnicy, których zobaczymy w Dallas to albo gwiazdy albo, praktycznie pewne, przyszłe gwiazdy, ewentualnie zawodnicy pokroju Geralda Wallace i Zach Randolpha, których ten sezon odkrył na nowo. Jedyne wątpliwości miałbym wobec Ala Horforda, którego obecność nie jest dla mnie do końca jasna. Po pierwsze rozumiem, że Atlanta dostaje dwóch All-Star trochę za zasługi całego zespołu ale w takim razie dlaczego nie Josh Smith? Odpowiedź brzmi bo Wschód potrzebuje rezerwowego centra. Ok ale w takim razie mimo generalnej posuchy wśród środkowych z miejsca mogę wymienić dwa nazwiska centrów, którzy mają nawet bardziej udany sezon niż Horford. Brook Lopez i Andrew Bogut (edit: Przede wszystkim David Lee - dlaczego nikt, nawet ja, o nim nie pamięta?). Dlaczego więc żaden z nich? No tak ale rozmawiajmy poważnie. All-Star z zespołów ze słabym bilansem (nie wiem, czy słaby w kontekście New Jersey to dobre słowo) mogą się zdarzyć ale jeśli naprawdę nie ma konkurencji na danej pozycji. Zgoda. Dlaczego więc nie Shaq? Ba! Andrea Bargnani, czy nawet Joakim Noah. Generalnie jednak mam nadzieję, że ten, trochę na zachętę dla Horforda, wybór dobrze mu posłuży w przyszłości i wierzę, że jego następny występ w All-Star będzie się już wydawał oczywisty.
Wróćmy jednak do tego, o czym od początku chciałem napisać. Nie narzekajcie aż tak bardzo bo naprawdę mogło być gorzej. Historia zna przypadki. Cofnijmy się do 2000 roku, kiedy w All-Star Game w Oakland zagrał Dale Davis. Jeśli nie pamiętacie, kto to taki to znaczy, że gwiazdą raczej nie był. Jego statystyki z tego sezonu (10/10) też nie są chyba na tyle przekonujące. Rok później było jeszcze ciekawiej, gdy w pierwszej piątce drużyny wschodu na przeciwko Tima Duncana i Kevina Garnetta stanęli Anthony Mason i Antonio Davis. Do obu panów mam dużo szacunku, bo przez całe swoje kariery byli solidnymi graczami (Mason może nawet trochę więcej) ale mimo wszystko. W 2002 roku na swoje 12 minut "gwiazdorstwa" załapał się nawet Wally Szczerbiak. Nic to jednak wobec tego, co wydarzyło się w roku 2004 gdy do drużyny Wschodu wybrany został Jamaal Magloire. Dzisiaj brzmi to jak żart. Magloire nie dosyć, że może o sobie mówić per All-Star to jeszcze może być z tego występu dumny. Jamaal w 22 minuty zaliczył 19 punktów i 8 zbiórek a tego niektórym graczom nie udało się uzbierać w kilku meczach (patrz: Joe Johnson). Nie zmienia to faktu, że Jamaal gwiazdą nie był, nie jest i już z pewnością nie będzie. Kiedy więc spojrzycie jeszcze raz na tegoroczne składy pomyślcie, że naprawdę mogło być gorzej.


Rozmawiałem z Panem Arenasem i Panem Crittentonem i obaj wyrazili chęć poprawy za swoje czyny. Obaj zawodnicy rozumieją również, że takie przypadki "zabaw z bronią" nie mogą mieć miejsca w naszej organizacji. Dlatego tez, nakłożyłem na obu graczy karę zawieszenia na resztę sezonu 2009/2010 (przyp.red - "bez wypłaty") ~ David Stern



źródło: espn.com
Piotr Makulec
Amare Stoudemire odejdzie z Phoenix Suns jeszcze w tym sezonie, ale dopiero po All-Star Game, prawdopodobnie na dzień przed lub podczas Trade Deadline (18. lutego). Wyszło bowiem na jaw, że jego agent nie porozumiał się z Suns na temat nowego (maksymalnego) kontraktu i zakomunikował, że skoro tak, to on odstąpi przed 1. lipca od ostatniego roku umowy i zostanie wolnym agentem. W Phoenix zdają sobie sprawę, że jeśli do tego dojdzie to nie uda im się zatrzymać Amar'e i będą zmuszeni puścić go za darmo. Dlatego już teraz chcą zapobiec tej sytuacji - nazwijmy to umownie - wystawiając go pół-oficjalnie na sprzedaż. Chętnych jest wielu, Sixers, Heat, Warriors, Spurs, ale najbardziej zdeterminowani by go ściągnąć są ponoć Pistons, Nets i Bulls. Według źródeł nie chcą go już Cavaliers, którzy swoje zainteresowanie przenieśli całkowicie na Antawna Jamisona i Troy'a Murphy'ego.
Memphis Grizzlies szukają dobrego zawodnika na pozycję rzucającego obrońcy i zanim pozyskają takowego w wymianie, dali jeszcze jedną szansę Vonowi Waferowi, który... znowu ją zawalił. Wygląda więc na to, że teraz ich oczy skierują się na Dorella Wrighta z Miami Heat, za którego - chodzą słuchy - zaproponowali Stevena Huntera i/lub wybór w pierwszej rundzie Draftu NBA. Wciąż patowa sytuacja jest z Rudy'm Gay'em, który nie przedłużył umowy przed sezonem i jeśli nie otrzyma minimum 10 mln $ za sezon - odejdzie. Grizzlies, mimo deklaracji, że zostanie, że Gay jest cacy i nie na sprzedaż, rozmawiają na temat wymiany z jego udziałem jak szaleni. Wyczytałem, że dyskutowali różne kombinacje wymiany z Detroit Pistons i Minnesotą Timberwolves. "Niedźwiedzie" rozważają także pozbycie się Hasheema Thabeeta, którego nazwisko wyczytałem u jednego z insiderów z Detroit.
Andre Miller niby nie jest na sprzedaż, niby Kevin Pritchard (GM Blazers) go bardzo lubi i jest z niego zadowolony, ale... No właśnie, ale. Zgrzyta ponoć między Millerem a trenerem Nate'm McMillanem, który przekonuje Pritcharda, żeby pozbyć się 33-latka i pozyskać w jego miejsce dobrego środkowego, którego największymi atutami byłaby obrona, z dużą ilością zbiórek i bloków na czele (Brendan Haywood z Wizards?). Tutaj nie ma co wymyślać, bo McMillan ma rację. Jeśli Blazers chcą zajść dalej po sezonie, to muszą koniecznie ściągnąć jakiegoś byka pod kosz, bo podstarzały Juwan Howard i LaMarcus Aldridge to za mało, a reszta wysokich jest po prostu za młoda i za mało doświadczona.
Josh Howard, Drew Gooden, J.J. Barea i pieniądze do Sacramento Kings, a Kevin Martin i Andres Nocioni do Dallas Mavericks? Bardzo realna wymiana, która - jeśli Nocioni nie zostanie wcześniej wytransferowany do Bulls za Tyrusa Thomasa - może mieć miejsce po Weekendzie Gwiazd. Mavs chcą pozbyć się Josha Howarda już od dawna, pozyskując w zamian kogoś dobrego na pozycję rzucającego obrońy, a Kings, którzy szukają dobrego centra jako zmiennika Spencera Hawesa oraz niskiego skrzydłowego, mogą być zainteresowani Goodenem i Howardem, który pasowałby chyba lepiej do Tyreke Evansa niż Martin. Pozbycie się Martina dawałoby jeszcze większą szansę na grę dla jednego z moich ulubieńców Donte Greene'a, który zrobił w tym sezonie bardzo duży postęp.
Według plotek Golden State Warriors zaoferowali przedwczoraj "Celtom" Montę Ellisa i Vladimira Radmanovica w zamian za Ray'a Allena. Wczoraj Allen przyznał, że chciałby zostać w Bostonie i tu zakończyć karierę, Danny Ainge go poparł mówiąc, że nie odda żadnego zawodnika z "Wielkiej Trójki" do końca sezonu, a insiderzy Warriors zanegowali tą informację twierdząc, że Ellis nie jest na sprzedaż. I to by było na tyle jeśli chodzi o tą plotkę.
T.J. Ford został uziemiony na dobre i od 30. grudnia 2009 roku nie zagrał ani minuty. Trener Jim O'Brien woli zamiast niego Earla Watsona i debiutanta A.J.-a Price'a, a gdy wróci Travis Diener, to pewnie i jego będzie widział w rotacji, a nie Forda. Nie rozumiem trochę decyzji trenera Pacers, podjętej wspólnie z Larry'm Birdem, bo mimo wszystko T.J. jest bardzo dobrym graczem i trzymanie go na liście nieaktywnych jest robieniem sobie pod górkę. Owszem, Ford nie gra w tym sezonie tak dobrze jak w poprzednim, a pierwszą "trójkę" trafił dopiero pod koniec listopada, ale to dlatego, że aby być efektywnym potrzbuje więcej minut. To właśnie taki typ zawodnika. W każdym razie pewne jest już w 100%, że Indiana będzie chciała się go pozbyć do 18. lutego.
Mike Dunleavy Sr, trener oraz Generalny Menedżer Los Angeles Clippers, odrzucał w 2009 roku wszystkie propozycje wymiany z udziałem Marcusa Camby'ego. Odrzucał, bo wierzył, że duet Camby-Griffin będzie bardzo dobrze współpracował ze sobą i dzięki temu Clippers wejdą do PlayOffs (tak tak, Kaman powędrowałby wtedy na ławkę rezerwowych). Jego marzenia prysły jednak jak bańka mydlana, gdy dowiedział się, że Blake Griffin nie zagra w tym sezonie i będzie musiał przejść operację kolana, by w ogóle móc zadebiutować od następnego sezonu NBA. Nie wiem co teraz zrobi trener LAC, ale plotki mówią, że zmienił zdanie i jeśli nadpłynie "odpowiednia" oferta, to Camby'ego odda.
Luis Williams, Elton Brand, Samuel Dalembert i Andre Iguodala są na sprzedaż. Wszyscy. I teraz najciekawsza plotka jaką udało mi się znaleźć, co prawda traktuję ją z dużym przymrużeniem oka, ale warto o niej wspomnieć - Andre Miller do Sixers, a Elton Brand albo Samuel Dalembert do Blazers. A jeśli chodzi o Andre Iguodalę, to Sixers prowadzili rozmowy z Rockets i Cavaliers, ale chyba nic z nich nie wyniknie.
Nets chcą Johna Walla w tegorocznym Drafcie i chcą go bardzo. Tak bardzo, że jeśli uda im się mieć "pewność", że będzie ich, to oddadzą lekką ręką Devina Harrisa. Jeśli nie teraz, to w noc naboru do NBA.
Nate Robinson wzbudził w ostatnich dniach zainteresowanie Boston Celtics oraz Los Angeles Lakers, którzy prócz zapytań o niego, prowadzą - ponoć już coraz bardziej zaawansowane rozmowy - z Chicago Bulls w sprawie transferu Kirka Hinricha. Nate zawetował już wymianę z Grizzlies za Marcusa Williamsa i pieniądze, bo ma taką możliwość dzięki specjalnemu zapisowi w kontrakcie, ale oświadczył, że nie zrobiłby tego samego, gdyby miał możliwość przejścia do "Celtów". Plotki mówiły, że zaoferowali oni za niego Tony'ego Allena, ale ta oferta z kolei została odrzucona przez Knicks.
Chris Bosh raz jest na sprzedaż, raz nie. Ja uważam, że przy obecnych wynikach Toronto nie będzie chciał odejść i sezon dokończy w Kanadzie. Dopiero po PlayOffach odstąpi od umowy i prawdopodobnie przejdzie do Miami Heat. Teraz Raptors będą chcieli dokonać kosmetycznych zmian, pozbyć się takich zawodników jak Antoine Wright czy Marcus Banks i spróbować z takim składem jaki mają obecnie zajść jak najdalej po 82 meczach.
Na koniec mega-plotka-z-kosmosu - Tracy McGrady za Vince'a Cartera...


Więcej informacji znajdziecie na blogasku "atletycznego koguta"

Licznik odwiedzin: 17 067 406 (wersja testowa)
| « styczeń » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: