Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


"GDZIE JAKI ZESPÓŁ TACY LEKARZE"

piątek, 19 marca 2010 20:59


Marek Dziuba

Tyler Hansbrough, na którego chciałem zwrócić uwagę w tym sezonie, bo sądziłem, że będzie wyróżniającym się debiutantem, nie pojawia się na parkiecie od ponad dwóch miesięcy. Prawdopodobnie już w ogóle nie zobaczymy go w tym sezonie.

Zdarza się. Najciekawszy jest jednak powód jego absencji. Nie jest to ani jakiś poważny uraz kolana czy bóle pleców. Od grudnia jako przyczynę takiego stanu rzeczy podaje się.. wewnętrzne zapalenie ucha. Tak, dobrze przeczytaliście - wewnętrzne zapalanie ucha i tak naprawdę lekarze Indiany sami nie wiedzą, co mu jest.

Wiecie może, czy w tym sezonie ktoś doznał dziwniejszego urazu?

  • Jestem naprawdę zawiedziony, że muszę zmagać się z tą kontuzją. Nigdy wcześniej żadna nie wyłączyła mnie na tak długi czas. Muszę ją przezwyciężyć.

Trener Jim O'Brien zasugerował dwa tygodnie temu, że może to być wstrząśnienie błędnika. To przykra sprawa i dużo by wyjaśniła.

Jeszcze rok temu Tyler przeżywał swoje najlepsze chwile, gdy prowadził North Carolina Tar Heels do mistrzostwa NCAA. Uznano go tam za legendę. W barwach Pacers póki co wiele nie pokazał. Rozegrał tylko 29 spotkań, wchodząc z ławki. W ciągu niespełna 18 minut "dostarczał" po 8 punktów i 5 zbiórek na mecz. Nikogo nie powalił z krzesła, ale spisywał się solidnie jak na "żółtodzioba".

Do końca rozgrywek pogra, ale jedynie w NBA2K10. Pacers i tak grają już tylko o honor, choć tutaj bardziej chodziło mi o kolejne cenne minuty na parkiecie dla utalentowanego skrzydłowego. Cóż, trzymam kciuki, że w następnych rozgrywkach wróci zdrowy. Przejdzie przez "drugi sezon debiutancki". Ten nie powinien być gorszy. Czuję, że Tyler da jeszcze o sobie znać w tej lidze.

Chociaż brzmi to zabawnie.. to jak widać infekcja ucha może być naprawdę uporczywa i pomyślcie sami, jak musi przeszkadzać. Wiadomo przecież, jak trudno się skupić na czymkolwiek, gdy ma się zawroty głowy.



Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

DJ MBENGA MA GEST

piątek, 19 marca 2010 14:52


Marek Dziuba

Fani często drwią z DJ'a Mbengi, ale zapominają o tym, że osiągnął coś o czym każdy z nas może jedynie pomarzyć. Tak poza tym to niezwykle dobroduszny człowiek.  Ma własną fundację i choć nie zarabia wiele w stosunku do reszty swoich kolegów tak spośród nich przeznacza na szczytne cele prawdopodobnie najwyższy procent. Najpiękniejsze jest to, że robi to prosto z serca.

Mu udało się wyrwać z nędzy i teraz stara się pomagać innym dzieciakom z Afryki.

W poprzednim sezonie DJ razem z Los Angeles Lakers  wywalczył mistrzostwo. Jest wdzięczny za to przede wszystkim liderowi LAL. W ramach podziękowania Mbenga wybuduje w Kongo boisko imienia Kobe'go Bryanta.

"Powiedziałem mu tak: 'Zamierzam dać ci najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymałeś. Buduję boisko koszykarskie w Kongo, które będzie nazwane twoim imieniem. Ludzie cię tam kochają. Ty pomogłeś mi zdobyć pierścień, dlatego muszę dać ci coś w zamian. To coś, czym nikt inny nie może się pochwalić. Nawet Michael Jordan. Będziesz dawał ludziom nadzieje. Dzieciaki zabijają się tam, kradną, biorą narkotyki, zamiast tego chcę im dać pograć w koszykówkę na boisku im. Kobe'go Bryanta'. Powstanie ono w miejscowości Kinshasa.
"

Jak zareagował Kobe?

"Mówił, że szykuje dla mnie niespodziankę. Często rozmawialiśmy o wspólnej wizycie w Kongo i zabawą z  miejscowymi dzieciakami. DJ i ja mamy bardzo dobre relacje. Dla mnie jego prezent to ogromne wyróżnienie, coś, czego się nie spodziewałem. DJ wykonuje nieocenioną robotę dla swojego kraju. To coś, o czym ludzie nie słyszą, ale on nie robi tego po to, by zwrócić uwagę, lecz z potrzeby serca. Koniecznie muszę odwiedzić Kongo."

Trudno będzie mi uwierzyć, jeśli po tym co przeczytaliście Didier Ilunga-Mbenga nie zyska w Waszych oczach.



Podziel się:

komentarze (21) | dodaj komentarz

SZYBKI JAK...

piątek, 19 marca 2010 0:26

 

Marek Dziuba


Jest - jak widzicie na zdjęciu wyżej (jeśli coś widzicie) - tak szybki, że trudno ująć go w obiektywie. Kto to taki? Jeśli obserwujecie choć trochę New Orleans Hornets w tym sezonie nie powinniście mieć z tym najmniejszego kłopotu, ale zaraz, zaraz. To nie Chris Paul.


To oczywiście Darren Collison. Chłopak, o którym na początku rozgrywek niewiele wiedzieliśmy, wyszedł z cienia podczas absencji CP#3. Świetnie wykorzystał ten okres i grał (gra) rewelacyjnie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Sam Paul przyznał, że z każdej jego udanej akcji cieszy się tak samo lub nawet bardziej niż z własnej. W lutym Darren rzucał średnio prawie 22 punkty i rozdawał ponad 8 kluczowych podań co mecz, w marcu jego średnia punktowa nieco zmalała, ale kosztem asyst. Może żałować, że do wyścigu o tytuł Debiutanta Roku podłączył się zbyt późno. Lecz nie przejmuje się tym zbytnio i ma na oku pewien.. nieoficjalny tytuł.


Najszybszego zawodnika w lidze. Czemu nie?


  • "Uważam, że jestem najszybszym graczem w NBA. Miałem okazję zobaczyć w akcji Ty Lawsona i on też liczy się w tej kategorii, ale powiedziałbym bez wahania, że to ja jestem tym najszybszym."


Trudno to oszacować. Różnice między nimi są pewnie minimalne. Tym bardziej, że jeden może być szybszy bez,  a drugi z piłką. Jestem pewny jedynie tego, że krycie ich nie należy do przyjemności, skoro nie jest łatwo nadążyć za nimi nawet podczas transmisji ze spotkania. Szybkość to jest jednak jedna z tych zalet, która z wiekiem często drastycznie zaczyna zanikać.. ale nie ma co marudzić, póki co delektujmy się grą naszych sprinterów.

Kto jeszcze może się do nich zaliczyć? Aaron Brooks? Rajon Rondo? Derrick Rose? Leandro Barbosa? Macie jakiś swoich kandydatów?



Podziel się:

komentarze (22) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 067 419 (wersja testowa)

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u