Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 587 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




INFORMACJE PO KOŃCU ŚWIATA

piątek, 18 stycznia 2013 15:58

Maciej Kwiatkowski

 

Koledzy, koleżanki. Druhowie, nasi czytelnicy, czytelniczki lub niedoszli czytelnicy, którzy trafiliście tutaj po raz pierwszy.

 

Jak pewnie już wiecie - a jeśli nie to - blog o naszej ulubionej lidze NBA znajduje się obecnie na szostygracz.pl i tam serdecznie Was zapraszamy. Blog, w zasadzie strona, działa już od 20 października i wydaje mi się, że znajdziecie na Szóstym Graczu, to czego potrzebujecie i w jeszcze lepszej formie aniżeli miało to miejsce tutaj.

 

Zapraszam też Was bardzo chętnie do wskrzeszenia Zawszepopierwsze na WP.PL. Znajdziecie nieregularnie pojawiające się wpisy na stronach opinii części sportowej portalu Wirtualna Polska, który od początku istnienia naszego bloga tutaj miał nad nami patronat.

 

Szostygracz.pl jest natomiast wspólną inicjatywą Adama Szczepańskiego (Czwarta Kwarta) i moją. Ma ona na celu publiczne oberwanie po głowie, utratę reputacji, przeciągnięcie twarzą po bruku, a także udowodnienie tego jacy jesteśmy głupi, że w wieku 28-30 lat decydujemy się nadal zajmować koszykówką NBA, zamiast zarabiać wielkie pieniądze w prywatnych firmach, które chętnie by nas zatrudniły od zaraz.

 

Trik polega na tym, że blog Szostygracz.pl jest inicjatywą, do której musicie się dorzucić, żeby móc czytać. Już piszę Wam dlaczego tak jest: to nie jest tak, że my chcemy Waszych pieniędzy i chcemy Wam je zabrać. Najchętniej nie chcielibyśmy nic, chcielibyśmy aby piękny pan na białym koniu zjawił się i stworzył nam wszystkim ESPN NBA po polsku.

 

 My mieliśmy marzenie, którego nie uda się zrealizować w Polsce innymi sposobami niż ten. Mamy też ambicje, by robić coś w profesjonalnej formie. Żadne banery reklamowe - w większości spóźniających się z przelewami firm - nie są w stanie postawić portalu, który dostarczałby wiedzy up-to-date z tak horrendalnie źle ustawionej w godzinach ligi jaką jest NBA.

 

Pamiętajmy, że liga gra od 1 do 7, a nie od 19 do 23. To jest ta delikatna różnica i przecież wiecie o jakiej różnicy mówię. Wszyscyśmy budzili się do szkoły/pracy po 2-3h snu.

 

Dlatego prawdopodobnie nigdy nie udało się stworzyć portalu/bloga o NBA, który byłby wystarczający od A do Z. My jesteśmy na "Ń"... "Ń" jak Ńe zamierzamy przestać poprawiać się w tym co robimy i dochodzimy do O - Oczekujemy, że przyjdziecie do nas, bo serio - guys - blog za 10zł miesięcznie, to nie jest naprawdę dużo. Popatrzcie na ceny w sklepach... Nie kupujecie gazet? Och, ja prawie też nie, ale za 3-4 lata będziemy musieli płacić za to, by odpalić Facebooka. Takie, a nie inne, są warunki. Takie, a nie inne, są nasze ambicje. Dla nas to przyjemność, ale i praca, jak każda inna.

 

Możecie nas znaleźć na Twitterze, poczytać na Wp.pl, w MVP i na Szóstym Graczu. Tam zapraszamy Was szczególnie, bo chcemy stworzyć pewnego rodzaju środowisko, które udało nam się stworzyć kiedyś tutaj na Zawszepopierwsze. Kiedyś zanim popularność bloga przerosła nasze oczekiwania, kiedyś kiedy Przemek miał pracę po nocy w hostelu w Barcelonie i mógł oglądać mecze. Pamiętacie te słodkie czasy? Próbujemy to odtworzyć. Możecie sprawdzić jak nam idzie dzięki porcji kilku tekstów udostępnionych za free.

 

Przemek Kujawiński, Sebastian Hetman, Marek Dziuba i ja - wszyscy nadal piszemy w sieci, znajdziecie nas na Szóstym Graczu i część z nas pisze też nadal dla Magazynu MVP. Teksty Michała Kajzerka znajdziecie natomiast na blogu Z Krainy NBA, na Probasket a także w MVP.

 

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania/wątpliwości dot. Zawszepopierwsze, Szóstego Gracza, muzyki folkowej, geografii Alaski i głębokich lig fantasy  - piszcie na mac.kwiatkowski@gmail.com . Odpowiem na wszystko.


Podziel się

SZÓSTY GRACZ WCHODZI DO GRY

sobota, 20 października 2012 14:41


Minęło już kilka dobrych lat od czasu gdy postawiliśmy pierwsze kroki w blogosferze. Byliście z nami, gdy raczkowaliśmy. Byliście, gdy nieśmiało próbowaliśmy ubierać ligę w nasz pogląd, z którym czasem się zgadzaliście - czasem nie. Naszym celem było znalezienie odpowiedzi na czas, w którym sztywne ramy serwisów sportowych zaczęły ustępować blogowej treści. Staraliśmy się tworzyć nową platformę do wymiany opinii dla najbardziej szalonych kibiców w sporcie, czyli kibiców NBA w Polsce, którzy zarywają noce, aby oglądać i inspirować się koszykówką w najlepszym wydaniu.
 
Przez tyle lat pisania ścigaliśmy się zawsze z ideą, do której z czasem Wy nas zobligowaliście. Chcieliśmy stworzyć coś większego, coś co w pełni zadowoli Was, odbiorców i sprawi, że jedno miejsce, jeden blog, jedna strona stanie się zupełnie wystarczalna. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się obowiązki, doganiać zaczęła nas dorosłość. Kolejni z nas zaczynali w nowych miejscach pracy, kolejni znajdowali tę dorosłość w biurach od godz. 9 do 17 i znajdowali to jak fantastycznie byłoby móc pasjonować się rozgrywkami, które toczą się w godzinach popołudniowych.
 
Marzenie to jednak trwało i dziś nie zamierzamy zostawiać go tak jak inni, którzy byli przed nami. To marzenie jest w nas zbyt silne, a my czujemy jeszcze te młodzieńcze szaleństwo.
 
Dlatego prezentujemy Wam nowy portal - na nowych zasadach. Portal, którego przyszłość zależeć będzie od nas, jak i od Was. Tylko w ten sposób możemy próbować stworzyć miejsce, w którym zawsze chcieliśmy znaleźć się z Wami.
 
Prezentujemy Wam Szóstego Gracza - Zapraszamy, Adam Szczepański i Maciej Kwiatkowski.



 
 

 

* Najlepszy w polskiej sieci Skarb Kibica sezonu 2012/13
* Sylwetki 300 graczy NBA
* Przewidywania i typy na sezon 2012/13
* Kwiatkowski vs Szczepański
* Kujawiński bloguje o Lakers
* zNYKajacy bloguje o rywalizacji Knicks i Nets
* Karnowski opowiada Hetmanowi
* Jamrozik vs Harasimowicz (wyjaśnienie: Harasimowicz nie jest w składzie redakcji. Nasz kolega jedynie konfrontuje jego opinię w konkretnym wpisie)
 

Teksty, które są ogólnodostępne oznaczone są zielonym kółeczkiem "Free".

 

 

Bartka Tomczaka i Przerwę na Żądanie ciągle będzie można śledzić na kanale youtube (Polecamy subskrypcję). Przerwa na Żądanie ukazywać się będzie prawdopodobnie od poniedziałku do piątku, a Przerwa na Żądanie Extra raz w tygodniu. Zapraszamy

 

 

 

Podziel się

ZASPANE KOSZULKI ZNÓW DOSTĘPNE

czwartek, 18 października 2012 11:51

 

Fani NBA, zwłaszcza Chicago Bulls – już po raz drugi mają szansę wyrażenia swojej pasji w postaci nabycia „zaspanej koszulki”. Byki.bloog.pl postanowiło raz jeszcze zorganizować całą akcję, głównie ze względu na to, że ostatnia okazała się sporym sukcesem i nadal przychodzą zapytania o możliwość zakupu tej unikatowej koszulki.

 

Poniżej wszystkie informacje niezbędę do podjęcia decyzji i ewentualnego zamówienia zaspanej koszulki.


Po ostatnim, niebywałym sukcesie odniesionym podczas akcji "Jestem Zaspany", dostawaliśmy mnówstwo wiadomości na facebooka i maila z pytaniamI, kiedy będzie można składać kolejne zamówienia. Musieliśmy z przykrością odmawiać. Ale dziś nareszcie odpowiedź będzie inna: ZAMÓWIENIA NA ZASPANE KOSZULKI ZOSTAJĄ PONOWNIE OTWARTE!.

Osoby, które pierwszy raz mają styczność z naszym projektem, poniżej mogą zobaczyć jak prezentuje się koszulka z obu stron:

PRZÓD: [KLIKNIJ ABY ZOBACZYĆ]

TYŁ: [KLIKNIJ ABY ZOBACZYĆ]

Oczywiście nasz kochane FANKI Bullsów również mogą zamawiać koszulkę - napis ZASPANY, możemy zamienić oczywiście na ZASPANA.

Teraz należy się wam kilka spraw technicznych. Te T-shirty mają charakter fanclubowy. Są  one trwałe i wykonanie sitodrukiem(wersja damska folią flex). Oba rodzaje nadrukó są bardzo wytrzymałe i żadna pralka im nie straszna.;) By zadowolić wszystkich, proces zakupów będzie dosyć zwięzły. OD DZIŚ do 29 Października  przyjmujemy zamówienia na koszulki. W tym czasie czekamy również na WPŁATY PIENIĘDZY. Później w ciągu 2-3 dni koszulki będą już spakowane i wysłane. UWAGA! LICZBA OGRANICZONA!

Dostępne kolory:

-Biały
-Czarny

Oto instrukcja krok po kroku, jak stać się wyjątkowym kibicem Bulls:


1) Na adres mailowy bykibloog@yahoo.pl wysyłacie nam swoje zamówienie podając:

-Imię i Nazwisko
-Rozmiar i kolor koszulki
-Rodzaj nadruku (Kobieta/Mężczyzna)
-Dane do wysłania paczki (Imię, Nazwisko, Adres, Kod pocztowy)

2) W odpowiedzi otrzymacie potwierdzenie zamówienia, zostanie Wam przydzielony specjalny numer oraz podane zostaną dane do wykonania przelewu, na który czas zostanie określony. Dodatkowo napiszę wam swój numer kontaktowy, na który możecie dzwonić w przypadku jakichś problemów.

3) Przelewacie pieniądze na podane w w/w mailu dane, w tytule wpisując numer zamówienia.

4) Po ogólnie ustalonej dacie otrzymania wszystkich przelewów rozpoczynamy proces wysyłki.

5) CIESZYCIE SIĘ SWOJĄ UNIKATOWĄ KOSZULKĄ!


Warto dodać, że nabywając koszulkę wspieracie naszego bloga i pomagacie nam w rozwoju. Do tej pory bardzo wiele wam zawdzięczamy i chcemy stawać się z każdym dniem lepsi  - specjalnie DLA WAS!

Koszt koszulki: 65zł. (W TYM WLICZONE WSZYSTKIE KOSZTY WYSYŁKI)

ROZMIARÓWKA: [KLIK]

*Projekt należy do Michała Świętnickiego, jest jego własnością, a nasz serwis jest jedynym oficjalnym dystrybutorem tych koszulek.

Czas zacząć zapisy. Już teraz zapraszamy do składania zamówień na mail:
bykibloog@yahoo.pl

I TY BĄDŹ WYJĄTKOWY/A. POZWÓL SOBIE, BY BYĆ DUMNIE ZASPANYM KIBICEM BYKÓW!


Podziel się

DEBIUTY NASHA, ALLENA, JUMPERA GRIFFINA I JOHANA PETRO

poniedziałek, 08 października 2012 13:53

 

Maciej Kwiatkowski

 

...i zawsze jesienią zamykaj okno jeśli dopiero co umyłeś głowę. Wystarczyło 5 minut nieuwagi i mam za swoje. Quentin Richardson i Draymond Green też walczą z przeziębieniem. Nie zagrali w pierwszych meczach swoich drużyn w pre-season. Mieliśmy za to w przeciągu trzech dni kilka interesujących debiutów i przypomnienie dlaczego Bo McCalebb nie tylko powinien grać w naszej lidze na N, ale może być w Top5 na świecie jeśli chodzi o łamanie pick&rolli. 

 

Pre-season to oczywiście nie jest czas, aby oceniać zespoły, ale możemy pewne rzeczy powoli zacząć podejrzewać. Np to jaki jest pomysł na rotacje, kto będzie grał w piątce czy w końcu możemy podejrzeć w jakiej formie fizycznej są poszczególni zawodnicy. Kilka luźnych spostrzeżeń z meczów, które dotychczas obejrzałem:

 

* LeBron James rozpoczął pierwszy mecz Miami w pre-season jako power-forward, a grał jak point-power-forward (Heat grali bez Wade'a i Chalmersa). 8-4-3 w samej pierwszej kwarcie i wyglądał jak w midseason form. Chris Bosh grał jako center (22 pkt, 8/14) i wygląda na to, że nic się już się nie zmieni w kwestii frontcourtu Heat.

 

* Tymczasem Mike Brown w pierwszym meczu Lakers poszedł w zupełnie inną stronę i grał klasycznymi duetami pod koszem (bez Dwighta Howarda), a Antawn Jamison cały mecz biegał jako niski skrzydłowy. Warriors mieli run 35-0 (yup) na przełomie trzeciej/czwartej kwarty, gdy Brown grał rezerwowymi, z Jamisonem lub Earlem Clarkiem na trójce. Cóż, starterzy Warriors mają duże szanse z rezerwowymi Lakers w playoffach...

 

* Steve Nash zaliczył bardzo dobry debiut dla Lakers - 5 punktów, 3 asysty, +12 w 15 minut. Coś czego nie widzieliśmy w Lakers od dawna, czyli playmaker wyprowadzający kontrataki i rzucający precyzyjne podania na prawo/lewo, za trójkę - wszędzie. Minęły lata świetlne od triangle-offense, gdy Derek Fisher i Kobe Bryant wyprowadzali we dwóch piłkę z połowy. Nash i Bryant wyglądali obok siebie dobrze. Kobe funkcjonował bardziej jako spot-up shooter czy cutter, ale raz miał też swoją izolację (co ciekawe, bez Nasha na parkiecie) -  fade-away z pompką w powietrzu, celny. 2/7, 6/6 z linii, 10 punktów.

 

* Ray Allen wyglądał jakby - kibice Celtics przejdźcie proszę może lepiej do kolejnego akapitu - grał z Jamesem nie od wczoraj czy nie od poprzedniego piątku. W jednej minucie wymienili względem siebie asysty, a innym razem Allen rozegrał pick/roll i znalazł pod koszem Bosha - 10 punktów, 5 asyst w debiucie z ławki. 

 

* Jeff Green (33 pkt w dwóch meczach) wyglądał bardzo dobrze z ławki rezerwowych dla Celtics. Nie wyglądał na kogoś kto półtora roku spędził poza grą i nie wyglądał na tego samego przestraszonego gracza, który przyszedł do Bostonu za Kendricka Perkinsa.

 

* Jeśli siedzi w Tobie mały koszykarski 'geek', to jest problem do rozwiązania - kto będzie wychodził w pierwszej piątce Atlanta Hawks na pozycjach 2/3? Z Miami zaczęli DeShawn Stevenson i Kyle Korver. Stevenson wyglądał nieźle i jak spojrzał po meczu w protokół, pomyślał "Ja 11, James 10".

 

* Johan Petro zmienił technikę jump-shotu. Bądź świadomy. 1/6

 

* Metta World Peace jest w świetnej formie fizycznej. Co innego Lamar Odom, który dla moich przykrytych 38-stopniową gorączką oczu był w meczu z Nuggets bardziej podobny do Antoine'a Walkera albo żelka w koszulce Clippers.

 

* Matt Barnes trafił 7 z 43 trójek dla Lakers w dwóch ostatnich playoffach. Zaczął od 3/6 w pierwszym meczu Clippers i mój boże - jak głęboka będzie rotacja na pozycjach 1-3, gdy wrócą Chris Paul i Chauncey Billups? Możemy widzieć nawet ustawienia z Barnesem czy Grantem Hillem na czwórce. 

 

* Co zrobią Clippers z Ericem Bledsoe? 25 pkt, 8 zb, 6 as, 5 stl w meczu z Denver, kontynuacja tego co robił przeciwko Spurs w playoffach. Raczej nie będą grać nim w piątce, ale Bledsoe powinien widzieć dużo minut obok Chrisa Paula (to było b.efektywne w playoffach), jako podobny duet jak ten z zeszłego sezonu Celtics: Rondo/Bradley.

 

* Nie liczyłem dokładnie, ale Rajon Rondo był jakieś 6/8 z jump-shotów w Europie. Nie widziałem aby spudłował, gdy obrońca przechodził pod zasłoną. W zeszłym sezonie trafiał solidne 39% z 5-6 metrów i miał swoją klepkę na lewym łokciu, z której trafiał i w meczu z Armani. Jeśli poprawi to do 43-45%, obrońcy będą musieli respektować jego rzut, a wtedy będzie miał więcej okazji na penetracje z tym swoim fake-passem za plecami. To w zasadzie może być sezon Rondo. 

 

* Denver Nuggets mają superatrakcyjny team, ale będą potrzebować snajpera po odejściu Arrona Afflalo. Danilo Gallinari trafiał tylko 32% z dystansu w poprzednim sezonie i musi zacząć trafiać lepiej. 3/6 z Clippers to dobry początek, ale 3/6 za trzy trafił też drugoroczniak Jordan Hamilton (17), który będzie rywalizował o minuty z Corey'em Brewerem i Wilsonem Chandlerem. Hamilton ma wzrost, warunki i łatwość rzutu - być może powinien być w rotacji teamu NBA już w poprzednim sezonie.

 

* A propos łatwości rzutu - Klay Thompson (18 pkt) rzuca czasem tak jak Pau Gasol robi to spod kosza, czyli po dostaniu podania nie opuszcza piłki. Nie byle co.

 

* Szkoda, że Ioannis Bouroussis nie trafił jednak do Spurs.

 

* Blake Griffin pracuje nad nową techniką rzutu. Póki co jego pierwszy rzut z półdystansu w pre-season był air-ballem, a pierwsze cztery wolne niecelne. Najcięższe przy zmianie techniki rzutu jest wytrzymać początkowe niepowodzenia.

 

* A propos... Boston jest 0-1 w Europie, gdy ich trzy ostatnie rzuty w meczu są air-ballami.

 

* Celtics byli w poprzednim sezonie najgorzej zbierającym w ataku teamem NBA ...w historii. Dlatego kto wie czy Jared Sullinger nie ma szansy utrzymać miejsca w pierwszej piątce, po tym jak miał osiem zbiórek ofensywnych w Europie i dobrze kończył akcje wokół obręczy. 

 

* Ryan Hollins i Ronny Turiaf rywalizują o miejsce rezerwowego centra Clippers. Przegrany zostanie najgorszym graczem NBA z gwarantowanym kontraktem.

 

* DeAndre Jordan miał sekwencję czterech posiadań: półhak przy podwojeniu (!), blok na Javale'u McGee (na wys. 325-330 cm), dunk pod koszem i jeszcze jeden blok na McGee. Miał 14 punktów i 3 bloki, a jego pierwszą akcją w meczu był ładny up-and-under move po pompce z post-up. Jego potencjał i potencjał Bledsoe to upside Clippers nawet na granicy poprawy w przyszłości o jedną rundę playoffów.

 

* Flip Murray jest na obozie Memphis Grizzlies. Wasze zdrowie

 

 


Podziel się

CASUS JAMESA HARDENA

niedziela, 07 października 2012 12:46

 

Michał Kajzerek


Kolejna transferowa drama NBA wisi w powietrzu. Jeżeli Oklahoma City Thunder nie przedłuży kontraktu Jamesa Hardena przed 30 października, to zawodnik w przyszłym roku zostanie zastrzeżonym wolnym agentem. Na rynku znajdzie się kilka ekip, które będą miały wystarczająco dużo miejsca w salary-cap, aby pozwolić sobie na zainwestowania w gracza grubych milionów. Już teraz jesteśmy w stanie stwierdzić, że na czele grupy zainteresowanych jest  Dallas Mavericks. Mark Cuban kieruje się w tym wypadku pragnieniem zawieszenia pod kopułą hali kolejnego mistrzowskiego baneru, zanim Dirk Nowitzki opuści ligę bezpowrotnie.
 
Kilka tygodni temu pisaliśmy o nowym opodatkowaniu, które zacznie obowiązywać od sezonu 2013/2014. Zespoły już teraz muszą podejmować wszystkie decyzje z zimną głową, aby nie podwoić albo potroić swoich płatności z tytułu luxury-tax. Ligowego kopciuszka, jakim są Thunder wśród najbogatszych tej ligi, czekają kolejne wyzwania, aby pomimo bezlitosnych restrykcji utrzymać się na powierzchni. Nowe kontrakty dla Ibaki, Westbrooka i Duranta są dobrą gwarancją i zabezpieczeniem, ale ewentualna utrata Jamesa Hardena i Erica Maynora stworzy niebezpieczną szczelinę w tej solidnej konstrukcji Grzmotów.
 
- Przed nami kilka wyzwań, którym musimy stawić czoła – mówił na konferencji prasowej Presti. – Nie czuję się komfortowo mówiąc o ograniczeniach, które ostatecznie zaważą na naszej decyzji. Postaramy się, aby nasz zespół pozostał konkurencyjny. Z drugiej strony musimy dbać o organizację i działać w odpowiednim dla niej kierunku. Zarówno teraz, jak i potem – dodaje. Thunder za przekroczenie limitu luxury-tax o – dajmy – 15 milionów dolarów (kontrakt Hardena) – sprowadzą na siebie podatek rzędu 28 milionów (od sezonu 2013/2014). Szaleństwo, na które stać zaledwie kilku.

Działając na tak małym rynku, ciężko oczekiwać, że umowy sponsorskie, czy telewizyjne zwrócą pieniądze wydane na podatek od luksusu. W Nowym Jorku, czy Los Angeles nie ma to żadnego znaczenia, bo tam z reguły dolary leżą na ulicy, a ludzie lubią je wydawać na przyjemności. Cóż może spotkać cię lepszego będąc w Big Apple, niż mecz New York Knicks przeciwko Chicago Bulls, gdy Melo rzuca dwa buzzer-beatery w tym jeden game-winner? Poza tym Clay Bennet to nadal ten sam człowiek, który ukradł koszykówkę Seattle. Wróćmy do Oklahomy.

 

Sam Presti nie jest pierwszym Generalnym Menadżerem w historii tego sportu, który jest zmuszonym do podjęcia jednej z najbardziej kluczowych decyzji w swojej karierze. Wcześniej podobne problemy na głowie mieli w San Antonio i Phoenix, gdy rozkwitały kariery Manu Ginobiliego i Joe Johnsona. Dzisiaj obaj panowie mogą z perspektywy czasu spojrzeć na swoje dokonania i ocenić wybory, za które także są odpowiedzialni. W międzyczasie Joe po kilku latach w Atlancie spróbuje odświeżyć swoją karierę na Brooklynie w towarzystwie kilku głodnych zwycięstw młodszych kolegów. Manu natomiast wraca z Londynu, który okazał się rozczarowaniem, i u boku Tima Duncana postara się raz jeszcze zaskoczyć koszykarski świat.
 
W ekipie Słońc Joe Johnson przed rozgrywkami 2004/2005 razem z Amare Stoudemirem, Steve Nashem oraz Shawnem Marionem, tworzył zespół zdolny do walki o mistrzostwo. Podczas sezonu 2003/2004 Suns bez Nasha, ale z Maciejem Lampe – wygrali w sezonie regularnym 29 spotkań i nie weszli do fazy rozgrywek posezonowych. Sytuacja miała się diametralnie zmienić, gdy do Arizony powrócił Nash. Oczekiwania były wielkie, ale z tej klasy rozgrywającym miały swoje uzasadnienie. Drużyna z Phoenix po 62 zwycięstwach w regularnym weszła do playoffów jako absolutny faworyt. Joe w playoffach notował średnio 18,8 punktu, 1,1 przechwytu 3,3 asysty i 4,4 zbiórki, trafiając 50% swoich rzutów. Zespołowi sił nie starczyło tylko na Spurs, z którymi przegrali w finale 4-1.

Przed rozpoczęciem okienka transferowego Johnson pokazał się jako perspektywiczny gracz, który ma odpowiednie predyspozycje, aby zostać liderem. Podobnie, jak James Harden – był zastrzeżonym wolnym graczem, którego w kręgu zainteresowania miało już kilka ekip. Za plecami Suns doszedł do porozumienia z Atlantą Hawks. Po krótkich negocjacjach podpisał kontrakt warty 70 milionów dolarów, na co Robert Sarver – właściciel Suns – odpowiedział krótkim westchnięciem.

Manu Ginobili to zupełnie inna para kaloszy. Zawodnik, który został All-Star w trzecim sezonie na parkietach NBA, czuł się na tyle zobowiązany wobec San Antonio Spurs, iż nie szukał koszykarskiego Eldorado, cały czas podpisując z Ostrogami umowy, który w gruncie rzeczy nie były adekwatne do jego faktycznej rynkowej wartości. To nastawienie przy okazji zapewniło mu kilka mistrzowskich pierścieni i reputację jednego z najtwardszych zawodników w lidze. Gregg Popovich odnalazł dla Manu najlepsze środowisko w głównej mierze grając nim jako rezerwowym. Za kilka lat współpracę między tą dwójką będziemy określać mianem legendarnej. Możemy tylko gdybać, co stałoby się, jeżeli Joe Johnson byłby skłonny do podobnego wyrzeczenia.
 
Fakty są takie, że gdy w 2016 wygaśnie kontrakt Joe, zarobi on w NBA łącznie 200 milionów dolarów. Natomiast Manu Ginobili, którego umowa kończy się po sezonie 2012/2013, za swoje poświecenie i wiarę w ideologię Gregga Popovicha - dostanie 95 milionów.

- Ten zespół jest jak rodzina, jak naprawdę bylibyśmy braćmi. Niemal każdy dzień spędzamy razem, czy to na parkiecie, czy poza nim. Nie znajdziesz drugiej takiej ekipy, dlatego kocham tu być – słowa Jamesa Hardena sprzed kilku miesięcy.


Podziel się

BUZZER BEATER LAWSONA ZAKOŃCZYŁ MAŁY SHOW BLEDSOE

niedziela, 07 października 2012 9:26

Maciej Kwiatkowski

 

Czwarta kwarta rozegranego dziś nad ranem meczu pomiędzy Nuggets i Clippers nie przypominała pre-season. Do tego Ralpha Lawler i jego "bingo" i było znaaaaaaaacznie ciekawiej/lepiej niż w Stambule czy Berlinie (kto będzie dla Mavs bronił obręczy?). Grano w Las Vegas, więc może dlatego wyglądało to jakby grano o stawkę.

 

Najpierw w ostatniej minucie ważne rzuty z daleka Danilo Gallinariego i - hello - Anthony'ego Cartera (walczy z Benem Uzoh i Julyanem Stone'm o miejsce w Nuggets), utrzymały przewagę przed nacierającym Jamalem Crawfordem, który rzucił 8 punktów z rzędu i pomagał Clippers odrabiać straty. 


Po rzucie Cartera na 16 sek. przed końcem, który dał Nuggets prowadzenie 103:99, za trzy trafił nie kto inny jak Matt Barnes. Na 7 sek. do końca Gallinari przestrzelił pierwszy rzut wolny, trafił drugi i Nuggets mieli już tylko dwa punkty przewagi.

 

Eric Bledsoe pod nieobecność Chrisa Paula przedłużył swój run z playoffów - 25 punktów, 8 zbiórek, 6 asyst, 5 steali, ciągle w attack-mode. Swój 12 kosz z gry (na 17) zdobył nie byle jak, bo mijając od linii JaVale'a McGee i zawisając pod obręczą:

 

 

Ty Lawson przyszedł, a w zasadzie wjechał z odpowiedzią, mijając Bledsoe i Ryana Hollinsa. Nuggets wygrali 106:104

 


Podziel się

PLAN: INDIANA PACERS (42-24)

środa, 03 października 2012 12:21

Maciej Kwiatkowski

 

Cztery drużyny zakończyły poprzedni sezon regularny w Top 10 efektywności w ataku i obronie: obaj finaliści, najlepszy team sezonu regularnego i Indiana Pacers. Danny Granger nie musiał wcale skakać do gardła LeBronowi Jamesowi czy podbużać New York Knicks - każdy team NBA bierze już Pacers na poważnie. Nie możemy tego tak pominąć i od razu zająć się kolejnym krokiem Pacers, bo praca jaką wykonał Larry Bird - po drodze m.in kradnąc Roya Hibberta z #17 draftu czy Paula George'a z #10 - czyszcząc skład po bójce w Detroit, zasługuje na podziw. Pacers znów stali się symbolem stanu Indiana - drużyną bez gwiazd złożoną w zdecydowanej większości z dobrych charakterów. Hoosiers Basketball. 

 

Zakończenie sezonu na 8. miejscu ofensywy powinno być wytłuszczone w CV Franka Vogela. Pomimo braku zawodnika, który regularnie potrafiłby łamać pierwszą linię obrony i dostawać się pod kosz, David West czy George Hill w swoim pierwszym sezonie gry w Pacers wyglądali jakby grali w Indianie od kilku lat i Pacers zaliczyli siódmy najniższy wskaźnik strat w lidze. 

 

Nadzieje kibiców Pacers zamieniły się teraz w dumę. Tym bardziej, że żaden team nie wystraszył ostatniej wiosny późniejszych mistrzów NBA tak jak zrobili to Pacers właśnie. Ostatnie zdanie swojego wpisu po meczu nr 3 serii Heat-Pacers kołacze mi w głowie do dziś - myślałem, że Heat przegrywając 1-2 nie odwrócą już losów tamtej serii. Potrzeba było fenomenalnej gry najlepszego gracza na świecie i 61% z gry + 33 pkt na mecz od Dwyane Wade'a w trzech ostatnich spotkaniach, aby Pacers zakończyli swój sezon.

 

Bad news w kontekście przyszłości? Fakt, że Heat grali od meczu nr 2 bez Chrisa Bosha. To bowiem druga historia sezonu Pacers - poza kontuzją pachwiny Darrena Collisona, która wiosną otworzyła George'owi Hillowi drogę do piątki, pozostali gracze wyjściowego składu opuścili łącznie zaledwie pięć spotkań (!). Granger był liderem, Hibbert zagrał w All-Star, West był - przynajmniej dla tych oczu i uszu też - MVP zespołu, a Hill i Paul George nie przestali robić postępów. Choć ławka rezerwowych ciągnęła Pacers w dół przez cały sezon (drugi sezon z rzędu nie udało się przechwycić O.J.'a Mayo, co kosztowało pracę GM'a David Morway'a), to zdrowie graczy pierwszej piątki - zwłaszcza wracającego po zerwaniu więzadła - Westa było kluczowe dla najlepszego sezonu w Indianie od 2003/04. 

 

Wiele klubów może pozazdrościć Pacers korzeni i stabilności. Gdyby nie te pierwsze, to takie mózgi jak Donnie Walsh (pracował w Pacers od 1984 do 2007 r.) czy Kevin Pritchard (urodził się niedaleko w Bloomington) prawdopodobnie nie staliby się następcami Birda i Davida Morway'a. Zaskakująco atletyczny biały big-man Miles Plumlee to jeszcze wybór Birda. Pod kolejnymi ruchami podpisali się już Walsh i Pritchard. Niektóre z nich są zrozumiałe, inne mniej, a jeszcze inne zostały wymuszone.  

 

Glen Davis i Orlando Magic zbyt łatwo wypychali Hibberta z dobrych pozycji w post-up, a Wade i James trafiali ponad nim, po tym jak w trzech pierwszych meczach serii kontestował rzuty jakby wychował się w Kinszasie. Hibbert to jednak (już) All-Star i w czasach tylu jednostronnych centrów, ma dużą wartość na tej pozycji po obu stronach boiska i wciąż jeszcze ma sporo miejsca na progres. 58 mln dolarów, które zaproponowali mu Trail Blazers, musiało zostać wyrównane. Ta właśnie oferta oraz generalna niechęć właściciela Herba Simona do  sign-and-trade sprawiły, że zamiast Erica Gordona Pacers podpisali nowy kontrakt z Hillem za 55% tego ile zarobi rzucający - i na starcie obozu narzekający na kolano - obrońca New Orleans Hornets. 

 

Nie rozumiem do końca czemu Pacers oddali Darrena Collisona do Dallas w zamian za Iana Mahinmiego skoro mogli podpisać Francuza (był niezastrzeżonym wolnym agentem) poniżej salary-cap, a za Collisona pozyskać co najmniej pick w trakcie draftu lub w przyszłym drafcie i niegwarantowany kontrakt. Wykorzystali potem to miejsce m.in. na sprowadzenie Renesansu Geralda Greena, ale myślę, że nie wykorzystali tego lata do końca wartości jaką mieli w Collisonie. 

 

Przyszłość Pacers uzależniona będzie od tego co zrobią z Westem, gdy po sezonie 2012/13 upłynie jego dwuletni kontrakt. Za rok zastrzeżonym wolnym agentem stanie się dodatkowo jego zmiennik Tyler Hansbrough. Psycho T zaliczył regres w poprzednim sezonie i może być to jego ostatni sezon w Indianie, chyba że zdejmie klapki z oczu i okaże się być czymś więcej niż największą czarną dziurą na tej pozycji w lidze. Za dwa lata upływa natomiast kontrakt Grangera i podejrzewam, że prędzej Pacers wydadzą za rok znowu 20 mln na dwa lata dla Westa niż podpiszą Grangera za 45 mln płatne przez cztery lata.  

 

Pacers stawiają na to, że grający praktycznie na tej samej pozycji George z czasem stanie się najbardziej wartościowym graczem inauczy też sobie kreować pozycję w ataku pozycyjnym. Pacers liczą na to, że George dotrze do poziomu All-Star (Hollinger: I'll be suprised if he's not in All-Star Game at some point in the next few years) i że nadzwyczaj zdrowy jak na swoje warunki Hibbert w nie przekroczy w najbliższych latach swojej dotychczasowej średniej opuszczonych spotkań na sezon - 3,75 Stawiają też pewnie na to, że młody weteran Hill co najmniej pozostanie na swoim poziomie, Mahinmi przyspieszy swój progres, a w trakcie dwóch kolejnych sezonów Green i Lance Stephenson zaczną odbierać Grangerowi minuty w rotacji.


To nie będzie team, który przekroczy luxury-tax - rynek jest za mały - ale próbował będzie nie zostać kolejną Atlantą Hawks rozwijając swoich młodych graczy lepiej niż czynione to było i jest w ATL. W czasach teamów złożonych z gwiazd Pacers są prawdopodobnie najlepszym z tych, które nie posiadają w składzie ani jednej i ...są lepsi niż 75% ligi. To póki co w Indianapolis w zupełności wystarcza.

 

Charlotte Bobcats (7-59), Washington Wizards (20-46), New Orleans Hornets (21-45)

Cleveland Cavaliers (21-45), Sacramento Kings (22- 44),

Brooklyn Nets (22-44), Toronto Raptors (23-43),

Golden State Warriors (23-43), Detroit Pistons (25-41)

Minnesota Timberwolves (26-40) , Portland Trail Blazers (28-38)

Milwaukee Bucks (31-35) , Phoenix Suns (33-33)

Houston Rockets (34-32), Philadelphia 76ers (35-31), New York Knicks (36-30)

Dallas Mavericks (36-30) , Utah Jazz (36-30)

Orlando Magic (37-29), Denver Nuggets (38-28)

Boston Celtics (39-27) , Atlanta Hawks (40-26)

Los Angeles Clippers (40-26)

 

 


Podziel się

PLAN: LOS ANGELES CLIPPERS (40-26)

poniedziałek, 01 października 2012 16:10

 

 

Maciej Kwiatkowski

 

Powyżej moje ulubione zdjęcie Donalda Sterlinga w kurtce, na którą mnie stać... Całkiem nieźle jak na zespół bez GM'a, nie? Bo tylko Sterling mógł pozwolić odejść "GM of the Year"... Sterling próbował jeszcze zawołać Neila Olshey'a do swojego przepastnego gabinetu w czerwcu i zaoferował mu ponoć nawet nowy kontrakt, ale ten psychol Paul Allen już miał Olshey'a w garści. Teraz oczywiście istnieje bardzo duża szansa na to, że Olshey dołączy w maju 2013 roku do panteonu menedżerów, którzy nie popracowali ostatnio w Portland dłużej niż dziesięć miesięcy. Historia toczy się dalej.


To Vinny Del Negro, niejaki Gary Sacks i Chris Paul wypełnili rolę generalnego menedżera Clippers w trakcie ostatniego off-season. Ręka Paula w tym wszystkim jest widoczna (Grant Hill, Matt Barnes), ale to Sacks dokonywał wymiany, w której pozyskał Lamara Odoma i to z pewnością Del Negro - bo najłatwiej zrzucić na Del Negro - powiedział okej i Sacks przytaknął zaraz Andy'emu Millerowi, dając Jamalowi Crawfordowi 21 mln dolarów (choć w gruncie rzeczy może być to tylko 10, o czym niżej). Sacks, który teraz już formalnie pełni rolę wiceprezydenta, zajmował się stroną finansową. Del Negro wspomagał Paula przy rekrutacji.


Przy okazji tej trójpolówki działań pojawiła się interesująca kwestia (nie spałem minionej nocy, więc pozostańcie ze mną, bo może nie być łatwo) - po zakończeniu sezonu management każdego z zespołów musi poczekać do 1 lipca, aby móc skontaktować się z graczem, którym jest zainteresowany. Tymczasem taki CP3 mógł jeszcze 27 czerwca wykręcić numer do Granta Hilla i zacząć go namawiać do gry w Clippers, nie tylko robiąc to jako lider zespołu, ale praktycznie przechodząc od słów do czynów, od tet-a-tet do konkretnych ofert.


Niewątpliwie to niekoniecznie jest postępowanie fair, ale z drugiej strony podobne telefony mogli wykonywać inni liderzy, którzy też są w stanie pewne rzeczy zagwarantować już w czerwcu (nie Melo). W przypadku Paula faktycznie jednak wydarzyć się mogło, że - poza wiedzą o 'salary-cap', jak mniemam, choooć nie jest to znowu aż takie trudne - funkcjonował w zasadzie jako GM Clippers.


Tu oczywiście pojawia się najważniejsza kwestia dla "Planu" - czy sam Paul za rok od teraz zdecyduje się pozostać w Clippers? Czy Sterling go - mój boże - lubi? Czy Sterling da mu kurtkę? Czy Sterling da mu kurtkę, 100 mln dolarów i odda panowanie nad organizacją?  Co jeśli to panoszenie się Paula nie zyskuje pełnej aprobaty Sterlinga?


Oddać trzeba jednak Paulowi/Sacksowi, że nie wkopali tego lata Clippers w kłopoty z payrollem. Jeśli więc CP3 odejdzie, to już w 2014 roku Clippers będą mieć cap-space na maksymalny kontrakt. Mogą zresztą nawet uzyskać tą przestrzeń, albo być na poziomie 11-12 mln dolarów już w 2013 roku. Jeśli jednak Paul O.D.E.J.D.Z.I.E., będzie to ogromny krok wstecz dla całego klubu.


Z nowych graczy tylko Crawford ma umowę gwarantowaną w pełni na sezon 2013/14. Lider NBA w akcjach 3+1 podpisał czteroletni kontrakt wart 21,4 mln dolarów. To sporo, ale tylko dwa pierwsze sezony są gwarantowane. Lamar Odom jest w ostatnim roku umowy wartej 8,2 mln dolarów. Chauncey Billups, Matt Barnes, Ronny Turiaf, Ryan Hollins - wszyscy oni mają kontrakty na jeden sezon, a umowa Granta Hilla jest niegwarantowana w 2013/14. Caron Butler ma jednak jeszcze dwa lata za 16 mln dolarów, a Clippers użyli już amnestii na Ryanie Gomesie, więc nie mogliby się np ratować za rok amnestią dla Butlera, gdyby Paul odszedł i Sacks szukał przestrzeni np na ...Jamesa Hardena z Artesia High School w Los Angeles.


Podpisanie maksymalnego kontraktu z Paulem, co póki co moim zdaniem wydaje się w 90% pewne, sprawi, że Clippers wylądują tuż poniżej poziomu "luxury-tax". Ponad 30 mln dolarów, które przez trzy kolejne sezony płacić będą DeAndre Jordanowi praktycznie zablokuje do 2015 roku możliwość dokoptowania kogoś innego do duetu Paul-Griffin poprzez rynek wolnych agentów. Przez trzy kolejne sezony Clippers będą więc najprawdopodobniej oparci na tym duecie i rekrutować będą weteranów, którzy zgodzą się grać na krótkich umowach. To dobre rozwiązanie, gdy zespół jest kontenderem, ale czy mimo wszystko tak możemy powiedzieć o Clippers?


Będą w przyszłym sezonie kontenderem, ale takim trochę papierowym - z bardzo silną ławką, ale i z dużym ryzykiem kontuzji i przeciętnym coachem, który jest w ostatnim roku kontraktu. To czy Clippers dobiją w dwóch kolejnych sezonach do Heat/Thunder/Lakers uzależnione będzie od postępów Jordana po obu stronach boiska, od progresu Griffina w obronie, ale też od tego co Clippers zdecydują się zrobić z Ericem Bledsoe. Czy po fantastycznej grze w playoffach ta hybryda mini-Wade'a i Avery'ego Bradley'a nie zostanie zablokowana w rotacji minutami dla Crawforda? Czy też może Clippers spróbują przehandlować go w lutym, aby znaleźć kogoś przyszłościowego na pozycje 2/3?


To nie jest dobra organizacja. Nie była taką w San Diego, nie jest taką w L.A.. Pisałem o tym ostatnio, ale już w 1989 roku nr 2 Draftu Danny Ferry wybrał grę w Rzymie zamiast spędzać debiutancki sezon w Zee Clippers. Gdy wrócił, został przehandlowany do Cleveland gdzie spędził 10 sezonów. Podobnych przykładów choroby jaka gnębi Clippers możnaby oczywiście znaleźć dużo więcej. Złe wybory w drafcie, fatalne kontuzje, przerywane negocjacje, dziwni ludzie w szatni.

 

CP3 spadł Clippers z nieba, ale nie mamy wciąż pewności czy nie stanie się wrzodem na tyłku Sterlinga. Historia Clippers po prostu kwestionuje każdy nasz optymizm dotyczący ich potencjalnych ruchów. Pamiętacie tę scenę z "2012", gdy wielka fala przelewa się przez Pacyfik, wpada przez taras do salonu Sterlinga i dopiero potem zalewa L.A.? Jeśli Majowie mieli rację, to zacznie się od Clippers. Jeśli nie... [System nie może nawiązać połączenia]

 

 

Charlotte Bobcats (7-59), Washington Wizards (20-46), New Orleans Hornets (21-45)

Cleveland Cavaliers (21-45), Sacramento Kings (22- 44),

Brooklyn Nets (22-44), Toronto Raptors (23-43),

Golden State Warriors (23-43), Detroit Pistons (25-41)

Minnesota Timberwolves (26-40) , Portland Trail Blazers (28-38)

Milwaukee Bucks (31-35) , Phoenix Suns (33-33)

Houston Rockets (34-32), Philadelphia 76ers (35-31), New York Knicks (36-30)

Dallas Mavericks (36-30) , Utah Jazz (36-30)

Orlando Magic (37-29), Denver Nuggets (38-28)

Boston Celtics (39-27) , Atlanta Hawks (40-26)

 

 


Podziel się

SMALL TALK (4): KOSMA ZATORSKI

czwartek, 27 września 2012 18:03

Maciej Kwiatkowski

 

W czwartek porozmawiałem z Kosmą Zatorskim, który w lipcu odwiedził Nowy Jork i ...Brooklyn. Tak, Brooklyn to prawie jak oddzielne miasto, a teraz będzie mieć w dodatku swój klub w NBA. O nadchodzącej rywalizacji Knicks/Nets, a także o cheerleaderkach Asseco Prokomu Gdynia możecie posłuchać w czwartym odcinku Small Talku.



Zespół Fluktua pozwolił nam wykorzystać swój utwór "Silly Boy", który od dzisiaj otwierać będzie nasze rozmowy. Jeśli podoba Wam się muzyka grana przez Fluktua sprawdźcie ich stronę internetową.

 

DOWNLOAD

 



Podziel się

PLAN: ATLANTA HAWKS (40-26)

czwartek, 27 września 2012 14:58

 

 

Maciej Kwiatkowski

 

Erik Spoelstra raz jeszcze obiecuje, że Miami Heat będą grać szybciej w sezonie regularnym. Boston Celtics po dodaniu Courtney'a Lee i Jasona Terry'ego powinni mieć te jedno-dwa posiadanie więcej niż w poprzednim sezonie. Raymond Felton będzie pchał piłkę do przodu i New York Knicks powinni przyspieszyć tempo, nawet jeśli Carmelo będzie biegał tylko od trójki do trójki.


Milwaukee Bucks, którzy po dodaniu Monty Ellisa grali z miesiąca na miesiąc coraz szybciej i zakończyli sezon regularny jako najszybszy team Konferencji Wschodniej powinni mieć jednak nieco nieoczekiwanego rywala.


W poprzednim sezonie dribble-dribble-and-shoot styl Hawks był dopiero 22. ligowym tempem. W 2010/11 i 2009/10 - jeszcze niżej, bo na 27. i to pomimo tego, że marketing Hawks już od pięciu lat próbuje lansować wizyty w Phillips Arena jako odwiedziny "Highlight Factory".


Josh Smith i Al Horford mogą być prawdopodobnie najlepszym duetem podkoszowym NBA, który spełnia się w kontratakach. Obaj potrafią zebrać piłkę i wyprowadzić szybki atak, a komentatorzy będą piać z zachwytu jakby mierzący po 7 stóp Caldwell Jones i Vlade Divac nie robili tego 30 i 20 lat temu. Jeśli jednak masz w teamie Joe Johnsona, Tracy'ego McGrady'ego czy Kirka Hinricha możesz spodziewać się, że nawet wyprowadzając piłkę spod kosza będziesz pierwszy w kontrze. Wymiana tej trójki na Lou Williamsa, Devina Harrisa i Johna Jenkinsa, którzy dojdą teraz do zapalczywego Jeffa Teague'a, a do tego pozyskanie dwóch znakomitych spot-up shooterów Kyle'a Korvera i Anthony'ego Morrowa powinno uskrzydlić Jastrzębie i sprawić, że zaliczą skok o 15-20 pozycji jeśli chodzi o tempo.


Atlanta Hawks mogą nagle okazać się tym teamem, który będziecie chcieli włączyć o godzinie 1 w jakąś wtorkową noc. Choć oczywiście - we don't care. Nie zajmuje nas to, ponieważ sami fani Hawks nie wydają się być specjalnie przejęci posiadaniem klubu NBA, który swoją drogą w całej swojej historii w Atlancie nigdy nie dotarł nawet do finału Konferencji Wschodniej.


Nie obchodzi nas to tak bardzo, że mi np przytrafiło się zupełnie zapomnieć o Atlancie, gdy pisałem o Dallas Mavericks jako jedynym realnym klubie, który za rok może Chrisowi Paulowi i Dwightowi Howardowi zaproponować wspólną grę. Hawks mogą teraz zrobić to samo i to wszystko dzięki człowiekowi, który przypomina Johna Holllingera. Kocha Półwysep Apeniński, uwielbia Arabiattę i kiedyś wybrany nr 2 Draftu 1989 postanowił spędzić swój debiutancki sezon razem z Brianem Shawem w Il Messaggero Roma. Tak, był wyborem Zeee Clippers. Kto nie wolałby grać wtedy we Włoszech?


Danny Ferry spędził dwa ostatnie sezony na trybunach z R.C. Bufordem w San Antonio, ale (widzicie w jaki sposób użyłem "ale"? Tak jakby samo siedzenie obok R.C. Buforda dodawało punktów prestiżu i skillów menedżerskich)  ma przypiętą łatkę generalnego menedżera, który przez pięć lat nie umiał na tyle wzmocnić zespołu wokół LeBrona Jamesa, aby ten zdobył mistrzostwo NBA. Bla bla. Łatwo jest winić Ferry'ego, ale hej, najłatwiej LeBrona (żartuję teraz). Pamiętajmy, że dwa lata z rzędu Cavaliers kończyli sezon z najlepszym wynikiem w sezonie regularnym, a to co stało się z Jamesem w serii z Boston Celtics w 2010 roku tak zupełnie szczerze pozostaje największą psychologiczno-medyczną zagadką ostatnich lat poza zaniknięciem Andrisa Biedrinsa w Andrisie Biedrinsie..


Ferry od trzeciej dekady czerwca jest GM'em Hawks i choć pewnie będzie zapomniany w maju, gdy Mitch Kupchak czy Billy King wybrany zostanie GM'em sezonu, to póki co każdy jego ruch jest co najmniej dobry, jeden bardzo dobry, a jeden wybitny. Zacznijmy od wybitnego:


1) Pozbycie się 90 mln dolarów pozostałych w kontrakcie Joe Johnsona za umowy, z których żadna nie jest gwarantowana w sezonie 2013/14. To majstersztyk.


2) Wyjęcie będącego w swoim prime Lou Williamsa z Philadelphia 76ers za 15 mln dolarów płatnych przez trzy lata. Ruch bardzo dobry, bo jeszcze po zakończeniu sezonu Słodki Lou szeptał coś o 7-8 mln dolarach za rok.


3) Pozbycie się dwóch lat kontraktu Marvina Williamsa za jeden sezon Devina Harrisa. Dobry ruch.


4) Wykorzystanie wyjątku od wymiany, aby po prostu zabrać Kyle'a Korvera z truchlejących przed "luxury-tax" Chicago Bulls. Jak wyżej.


5) Sprawienie, że Josh Smith nie domaga się już wymiany i jest żywo zainteresowany pozostaniem w Atlancie. Nawet bardzo dobry ruch, bo przecież nikt nie lubi Atlanta Hawks.


6) Wybranie w drafcie Johna Jenkinsa z #23, który wielką gwiazdą nie będzie, ale jest prawdopodobnie najlepszym shooterem w tym drafcie i będzie zdobywał te 12 punktów na mecz przez wiele lat.


Najważniejsze dla "Planu" jest wyczyszczenie aż 30 mln dolarów w cap-space na sezon 2013/14. Tyle warte są bowiem umowy Johnsona i Williamsa. Teraz Hawks mają zaledwie 21,5 mln dolarów w kontraktach na 13/14 dla Horforda, Williamsa, Teague'a i Jenkinsa. Pozostali gracze + trener Larry Drew będą w roku kontraktowym co może nie wróżyć najlepiej, jeśli chodzi o atmosferę w szatni i procent asystowanych rzutów, ale to nie jest w tym momencie istotne.


Istotne jest to, że Hawks nie są interesującą organizacją dla wolnych agentów. Myśleliście, że będę pisał nagle o tym jaka to Atlanta jest fajna?


Hawks będą mogli zaoferować Smithowi najwyższy, pięcioletni kontrakt w lipcu 2013 roku, ale podobnie zrobią przecież Los Angeles Lakers z Howardem i Los Angeles Clippers z Paulem. Smith jest z Atlanty Howard jest z Atlanty - grali razem w high schoolu, a Paul wychował się niedaleko w Winston-Salem (Płn Karolina). Jestem pewien, że gdzieś na świecie w piątej godzinie picia Peachtree Pale Ale kibice Hawks traktują ten plan jako "w miarę realny". Możemy śmiać się z tych pomysłów, ale wiemy przecież (po sobie), że spekulacje/opcje/możliwości tylko podsycają zainteresowanie klubem i może z nowym stylem gry doprowadzą nawet i w Atlancie do sytuacji, w której nie będziemy widzieć pustych trybun w trakcie pierwszej rundy playoffów.


Za rok od teraz Hawks zaoferują najprawdopodobniej nowy kontrakt Smithowi, a być może już do 31 października przedłużą umowę z Teague'm, który za rok może stać się zastrzeżonym wolnym agentem. Jeśli nie Paul i jeśli nie Howard, to nawet po podpisaniu Smitha i Teague'a Hawks wciąż powinni mieć jeszcze miejsce na jeden wysoki kontrakt, jeśli taki oczywiście chcieliby dodać. Przypuśćmy, że umowa Smitha zacznie się od 12-13 mln dolarów, a Teague'a od 6-7 i Hawks powinni móc jeszcze wysupłać ok. 15-16 mln dolarów na zaoferowanie komuś maksymalnego kontraktu. Może być to James Harden, może być to Andre Iguodala, może być to Tyreke Evans.

 

Cichy typ to Tiago Splitter za 8-10 mln (zastrzeżony w 13' - Ferry skautował go teraz przez dwa lata spędzone w S.A.), przesunięcie Horforda na czwórkę, puszczenie Smitha do innego klubu i kontrolowanie cap-space tak aby być graczem na rynku w 2013, 2014 i aż do 2016 roku, gdy wygaśnie umowa Horforda.

 

 

Charlotte Bobcats (7-59), Washington Wizards (20-46), New Orleans Hornets (21-45)

Cleveland Cavaliers (21-45), Sacramento Kings (22-44),

Brooklyn Nets (22-44), Toronto Raptors (23-43),

Golden State Warriors (23-43), Detroit Pistons (25-41)

Minnesota Timberwolves (26-40), Portland Trail Blazers (28-38)

Milwaukee Bucks (31-35), Phoenix Suns (33-33)

Houston Rockets (34-32), Philadelphia 76ers (35-31), New York Knicks (36-30)

Dallas Mavericks (36-30), Utah Jazz (36-30)

Orlando Magic (37-29), Denver Nuggets (38-28)

Boston Celtics (39-27)

 

 


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 725 353  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18725353

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0