Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE TO NIE JEST ICH WINA

czwartek, 31 grudnia 2009 16:21

źródła: AP

Maciej Kwiatkowski


(12-18) CHARLOTTE BOBCATS @ (16-17) TORONTO RAPTORS 103:107 boxscore

Starcie dwóch zespołów, z których obydwa technicznie jeszcze do wczoraj były w ósemce play-offs (Raptors nadal są). I jeśli Larry Brown mówił przed tym meczem, że z biegiem czasu środek Konf. Wschodniej powinien zacząć wyglądać coraz lepiej, to to spotkanie od razu pokazało, że miał rację. Oczywiście były błędy, trochę taki 'Dzień Świstaka' dla obu teamów, ale mecz nie tylko utrzymany w szybkim tempie, ale czuć było jakby był to już kwiecień i jedni i drudzy walczyli właśnie o play-offy.

Raptors wykorzystali brak kontuzjowanego Tysona Chandlera i kuriozalne 9 minut, które otrzymał Nazr Mohammed (8 pkt). Mohammed zdobył pierwsze 6 punktów dla Bobcats i choć raczej ciężko było wymagać, by dał sobie radę z Chrisem Boshem (33 pkt, 13 zb), to mógł się przydać w ataku i może chociaż wprawić w kłopoty z faulami duet podkoszowych Raptors.

Larry Brown postanowił przez ponad 20 minut tego meczu grać nisko, z Borisem Diawem (9 pkt, 3 zb) jako centrem i tą przewagę wzrostu Raptors bezczelnie wykorzystywali, m.in. zbierając aż 37% piłek na atakowanej desce. Bosh czy Andrea Bargnani (28 pkt, 4 zb) mieli cały czas przeciwko sobie niższych obrońców i choć Diaw, Gerald Wallace (15 pkt, 16 zb) i Stephen Jackson (30 pkt, 7 strat) to dobrzy lub nawet bardzo dobrzy defensorzy, którzy potrafili już zaleźć w swojej karierze za skórę takim wygom jak - odpowiednio - Tim Duncan, LeBron James czy Dirk Nowitzki, to tym razem Bosh był notoryczny w swojej grze post-up (a nie zawsze jest), a Bargnani był tam częściej niż przez cały swój debiutancki sezon.

Bobcats zaliczyli 22 straty, ale aż 11 po pierwszych 15 minutach meczu. Dopóki tracili piłkę - Raptors uruchamiali kontrataki, efektowne gdy na parkiecie są obok siebie najlepsi kumple, DeMar DeRozan (10 pkt) i Sonny Weems (9 pkt). Aż 39 punktów z szybkich ataków, zdecydowana przewaga w punktach drugiej szansy, więc czemu jeszcze na 1.40 przed końcem goście prowadzili jednym punktem?

Bobcats tracili piłkę, ale nie mieli problemów z dochodzeniem do czystych pozycji, a te tylko sprzyjały im, by nie wyglądać jak jeden z najgorzej rzucających teamów w lidze. Oczywiście - Raptors team-defense, Jarrett Jack (7 pkt, 6 as) nie radzący sobie z quickness Raymonda Feltona (23 pkt, 7 zb, 10/12 z gry) oraz brak dodatkowej ręki, która pojawiłaby się przy koszu, gdy Bobcats zdobywali punkty z pomalowanego. (Mała dygresja: Oglądając jakoś przypadkowo jeden z przedsezonowych meczów Raptors widziałem kontuzję stopy Reggie'ego Evansa, Właśnie ten uraz trzyma go poza parkietem po dwóch miesiącach sezonu. Wierzę, że gdyby Evans mógł być w rotacji, to Raptors wyglądaliby lepiej. Nie dużo lepiej, ale Evans pomógłby i na desce i bardzo dobrze rotując w obronie. W końcu zastępowałby na parkiecie jednego z najgorzej zbierających silnych skrzydłowych ligi, Bargnaniego).

Na 35 sekund przed końcem Bobcats mieli piłkę i punkt straty. No ale właśnie - stracili tą pozycję, po tym jak piłka uciekła w koźle Feltonowi, a zaraz obok pojawił się z pomocy Antoine Wright (18 min, 3 pkt), zastępujący w drugiej połowie Hedo Turkoglu (14 min), który doznał jakiegoś niegroźnego ponoć urazu kolana.

Mimo tych błędów - notorycznie się powtarzających, bo Bobcats to najczęściej tracący piłkę team ligi, a Raptors jeden z dwóch najgorzej broniących - obydwa teamy starały się,  obydwu drużynom ewidentnie zależało. Nawet gdy pojawiały się błędy, to nie było momentów roźluźnienia. I może Raptors faktycznie należy się wejście w 2010 r. z podniesionym czołem, bo choć każda z pięciu wygranych z rzędu była z teamem poniżej 0.500 (NJ,NOR,DETx2,CHA), to nie wygląda to już tak nonszalancko i bezpłciowo jak choćby na przełomie listopada i grudnia.

Poza tym Chris Bosh nadal jest bestią. Naprawdę warto by było go zobaczyć w parze z kimś kto potrafi bronić. Reggie Evans wielu rzutów nie zablokuje i jakąś postacią z pierwszych stron gazet nigdy nie był, ale ile jeden defensor z energią potrafi zmienić w wyrazie ogólnym gry zespołu pokazuje choćby ostatnio Tyrus Thomas.


(16-13) MIAMI HEAT @ (14-16) NEW ORLEANS HORNETS 91:95 boxscore

Nie mogę rozgryźć Miami Heat. Podoba mi się to, że więcej w ich grze drużyny niż w zeszłym sezonie, gdy to wszystko ciągnął Dwyane Wade, ale potrafili przez trzy kwarty grać absolutny piach w ataku, by w czwartej wrócić i prawie wygrać to spotkanie. New Orleans Hornets są bowiem niedorozwinięci (koszykarsko) na każdej pozycji prócz rozgrywającego. Devin Brown (16 pkt, 4/11) ma dni, gdy trafia sześć trójek w połowie, ale Devin Brown nie powinien być starterem w żadnym teamie NBA. Obaj razem z Peją Stojakovicem (6 pkt, 2/11) zajmują pozycje 2/3 w piątce i obaj trafiają z dystansu tylko gdy złapią wiatr w żagle. Nie mówiąc o tym że w repertuarze zagrań jednego i drugiego nie ma czegoś takiego jak mocna penetracja z wymuszeniem faulu. Dalej jest David West (21 pkt, 10 zb) - tak, wiem , w rewelacyjnej formie bo widziałem też wczoraj 44 punkty przeciwko Houston - ale West to power-forward tylko z nazwy. Dobrze, że jest jednym z lepszych ball-handlerów na tej pozycji, bo w innym przypadku ograniczałby się tylko do jumperów z 4-5 metrów. Na koniec Emeka Okafor (15 pkt, 14 zb) - pierwszy gracz na liście tych, którym oddałbym 3-4 cm, by patrzeć jak stają się gwiazdami. Okafor to regularne double-double, dwa bloki na mecz, ale czy można powiedzieć o nim, że jest KIMŚ w obronie pomalowanego? Statystyki w tym wypadku zakłamują trochę sytuacje, bo West zbiera nie dużo lepiej niż Bargnani.

A tak poza tym, to nadal bardzo lubię oglądać New Orleans Hornets. Nie tylko dla highlightów z magii jaką oferuje Chris Paul (18 pkt, 9 as, 4 prz, 7/12 z gry), ale z racji rozsądnego spacingu, dobrego passing-game i ...ok, Chrisa Paula. Ten zespół nie będzie jednak potrafił w obecnym składzie przejść pierwszej rundy play-offów, chyba że będzie mieć troche szczęścia z kontuzjami rywali. Sytuacja finansowa też nie sprzyja temu, by zacząć spekulować o tym kto mógłby im pomóc. Hornets razem z Utah Jazz cierpią na to, że kilkanaście milionów dolarow zżerają im rocznie kontrakty Stojakovica i Andreia Kirilenki.

Ale nadal lubię oglądać ten zespół. I nawet lubię bardziej oglądać Heat niż rok temu (zwłaszcza gdy dobrze gra Mike Beasley - wczoraj był widoczny tylko w 1 kwarcie), ale nie wiem czy satysfakcjonuje Was opis tego meczu. Zapewne nie, ale to nie jest wina graczy, to nie jest wina trenerów, że realnie obydwa teamy nie mogą spojrzeć wyżej niż 5. miejsce w konferencji. To wina wzmocnień potentatów i kilku błędnych decyzji generalnych menedżerów. Chciałbym zobaczyć twarz Dwyane Wade'a (22 pkt, 6 strat), gdyby w 2006 roku ktoś mu powiedział, że za trzy lata jego partnerem na obwodzie będzie Carlos Arroyo (11 pkt).

...całkiem nieźle grającego Arroyo - 1 strata w ostatnich 10 meczach.

Oby Nowy Rok był lepszy.


Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT: BIRTHDAY BRON

czwartek, 31 grudnia 2009 9:39

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski

MECZ WIECZORU:  Cleveland Cavaliers - Atlanta Hawks 106:101 Jeśli nie znosicie Cleveland Cavaliers to prawdopodobnie mieliście nienajlepszy tydzień. Cavaliers przejęli NBA przez ostatnie 7-8 dni.  Atlanta postawiła tym razem dużo bardziej wygórowane warunki, rzucając 62 punkty do przerwy, ale Hawks nie mogli zatrzymać pewnego gościa nazwiskiem James. Jest szansa, że już o nim słyszeliście. Rzucił 48 punktów w dzień swoich 25 urodzin, a Anderson Varejao trafił nawet trójkę w końcówce, która zapewniła zwycięstwo gospodarzom.

Tymczasem w końcówce właśnie zdarzyło się coś co może przysporzyć NBA o ból głowy. Ken Berger z CBS i Adrian Wojnarowski z Yahoo! już poinformowali, że Atlanta Hawks złożą protest o powtórzenie ostatnich dwóch minut meczu w związku z niewyzerowaniem zegara przed jedną z ich akcji ofensywnych.

Po tym jak rzut Mo Williamsa na 1:58 sek. przed końcem nie trafił nawet w obręcz, liczący przy stoliku czas nie wyzerowali zegara. Mike Bibby przekozłował na stronę Cavs, oddał piłkę do Josha Smitha, który ją stracił, po czym punkty dla Cavs zdobył Varejao dając prowadzenie 100:99. Na niekorzyść Hawks może działać jednak fakt, że Smith stracił tą piłkę bez widocznej presji, że to już "końcówka akcji" i musi oddać rzut.



KRÓLOWE NOCY: Portland Trail Blazers - Los Angeles Clippers 103:99. Patrząc na wyniki - chciałoby się 'wynagrodzić' Celtics, ale zagrali bez czwórki graczy z rotacji, w tym dwóch najlepszych więc byłoby to jak skakanie po pijanemu na prawym kolanie Kevina Garnetta, a jako, że bardzo lubię Garnetta nie będzie nikt mu tutaj po kolanie skakał. Dlatego Clippers, czemu? Znacie kontuzje, pech Blazers itd itd, ale teraz dodatkowo w 6 minucie stracili jeszcze LaMarcusa Aldridge'a, który skręcił kostkę, więc do końca meczu Blazers mieli pod koszem takich tuzów jak Juwan Howard, Jeff Pendegraph i Dante Cunningham (obaj z 2 rundy tegorocznego draftu)., gdy Clippers grali w pełnym składzie z Marcusem Camby'm i w dodatku przegrali deskę (33-40). 


Indiana Pacers - Memphis Grizzlies 110:121
Orlando Magic - Milwaukee Bucks 117:92
Toronto Raptors - Charlotte Bobcats 107:103
New Jersey Nets - New York Knicks 104:95
Minnesota Timberwolves - Utah Jazz 103:107
New Orleans Hornets - Miami Heat 95:91
Phoenix Suns - Boston Celtics 116:98
Sacramento Kings - Philadelphia 76ers
106:116


MVP: LeBron James (CLE) - 48 punktów, 10 zbiórek, 6 asyst, 2 bloki, 2 przechwyty, 15/23, 4 trójki, 14/16 z linii, kilka highlightów. Jedna z najwięcej ważących linijek w tym sezonie.

BESTIA:  Chris Bosh (TOR) - 33 punkty, 13 zbiórek, 1 blok, 11/20 z gry, 11/11 z linii przeciwko defensywie Charlotte Bobcats.

COUSY: Deron Williams (UTA) - 21 punktów, 12 asyst, 6 zbiórek, 6/12 z gry, 3 trójki

FANTASY PICKUP: Luther Head (IND) - 30 punktów, 7 zbiórek, 4 trójki - nie polecam z racji na rotacje Jima O'Briena, ale skoro awansował do piątki i od razu rzucił 30 punktów....

CIENIAS: Michael Redd (MIL) - 6 punktów, 3/12 z gry. Michael Redd wrócił i Bucks przegrywają. Korelacja nie jest przypadkowa jeśli pooglądać Bucks z Reddem w akcji, a gdy siada na ławkę.

Co dalej w terminarzu

    21.00        CHICAGO @ DETROIT
    01.00        DALLAS @ HOUSTON
    01.00        MIAMI @ SAN ANTONIO
    02.00        UTAH @ OKLAHOMA CITY
    03.30        PHILADELPHIA @ LA CLIPPERS



PS. Trochę mnie ostatnio nie było, odwiedziłem rodzinę na święta, miałem problemy z kolanem i cały czas dużo do zrobienia, ale już jestem z powrotem i dzisiaj po południu 'Day-to-Day' z meczów takich, że się nie spodziewacie.



Podziel się:

komentarze (54) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT: 30.12

środa, 30 grudnia 2009 7:22

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski

MECZ WIECZORU: Atlanta Hawks - Cleveland Cavaliers 84:95 Cavaliers nie dali się zdominować przez podkoszowych Hawks, LeBron James wyłączył Joe Johnsona w czwartej kwarcie - Joe miał 4 punkty po pierwszej. Przez blisko 9 pierwszych minut czwartej kwarty Hawks nie zdobyli nawet punktu, a goście za sprawą tercetu Delonte West - Mo Williams - James wygrali po raz 8 w 9 ostatnich meczach tych drużyn.

A..i Zydrunas Ilgauskas rzucił znowu daggera.

KRÓLOWE NOCY: Washington Wizards - Oklahoma City Thunder 98:110 Wizards zostali wybuczeni przez swoich kibiców. Kevin Durant, urodzony w Waszyngtonie rzucił 35 punktów i otrzymywał brawa. "[Wizards] can't guard anybody! I could go out on that floor & take anyone on our team 1-on-1 at 54 years old and drive around them" Flip Saunders

Detroit Pistons - New York Knicks 87:104
Chicago Bulls - Indiana Pacers 104:95
Houston Rockets - New Orleans Hornets 108:100
San Antonio Spurs - Minnesota Timberwolves 117:99
Los Angeles Lakers - Golden State Warriors 124:118

MVP: Kobe Bryant (LAL) - 44 punkty, 11 asyst, 4 zbiórki, 13/27 z gry, 16/16 z linii, 1 strata

BESTIA:  David West (NOR) - 44 punkty, 12 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty, 18/30 z gry

COUSY: Chris Paul (NOR) - 16 punktów, 10 asyst, 11 zbiórek, 2 przechwyty, 2 bloki, 1 strata, 7/15 z gry

FANTASY PICKUP: Ronny Turiaf (GSW) - 22 min, 7 punktów, 5 bloków, 3 zbiórki, 3 asysty

CIENIAS: Joe Johnson (ATL) - 15 punktów, 4 asysty, 2 zbiórki, 4 straty, 5/14 z gry

Co dalej w terminarzu

    01.00        ATLANTA @ CLEVELAND
    01.00        MEMPHIS @ INDIANA
    01.00        MILWAUKEE @ ORLANDO
    01.00        CHARLOTTE @ TORONTO
    01.30        NEW YORK @ NEW JERSEY
    02.00        UTAH @ MINNESOTA
    02.00        MIAMI @ NEW ORLEANS
    03.00        BOSTON @ PHOENIX
    04.00        LA CLIPPERS @ PORTLAND
    04.00        PHILADELPHIA @ SACRAMENTO



Josh who?



Podziel się:

komentarze (51) | dodaj komentarz

PORANNY (Z)RZUT 28.12: BOOM DIZZLE

poniedziałek, 28 grudnia 2009 10:37

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski

MECZ WIECZORU: Los Angeles Clippers - Boston Celtics 92:90 To jest niesprawiedliwe, że Mike Dunleavy ratuje swoją posadę (Bill Simmons znowu miał jakiś przeciek...) po wygraniu meczu w ostatniej sekundzie przeciwko Boston Celtics, grających bez Paula Pierce'a i z obolałym (plecy, głowa) Kevinem Garnettem. Wynik idzie jednak w świat, a na ten mecz Clips, którzy grali też bez Marcusa Camby'ego, dopiero po raz pierwszy w sezonie wyprzedano wszystkie bilety. Rajon Rondo może być jednym z najbardziej ekscytujących graczy w lidze i grał świetnie (20 pkt., 6 as.), ale na 1.5 sekundy przed końcem spudłowal nawet nie dwa, co trzy rzuty osobiste (jeden został powtórzony). Potem już był Baron Davis (24/13), ale zanim trafił swój rzut (był lepszy buzzer-beater w tym sezonie?), Rasual Butler trafił za trzy na 9 sek. przed syreną. Muszę solidnie rozważyć powrót do bookmachera. Dzisiaj Celtics grają w Golden State...

Czemu nie zwycięstwo Dallas w Denver? Nuggets są 1-6 w tym sezonie, gdy grają bez Kenyona Martina albo Chauncey'a Billupsa. Tym razem znowu nie zagrał Billups i opuści jeszcze minimum jeden mecz.

KRÓLOWE NOCY: Miami Heat - Indiana Pacers 114:80. Nie oglądałem tego meczu i zamierzam nie oglądać. Oczywiście Pacers grają bez Danny'ego Grangera, więc ciężko oceniać ten team bez najlepszego gracza, ale mimo wszystko - dwie rzeczy atakują z samego boxscore'u (w domyśle zostawiając skuteczność 31%): Pacers pozwolili Heat na rzucenie 98 punktów po trzech kwartach, czyli punkt więcej niż Heat zdobywają zwykle przez ...całe spotkanie. Rzecz druga i czegoś takiego jeszcze nie widziałem: wg Yahoo najlepszym graczem Pacers był Tyler Hansbrough - 10 punktów, 10 zbiórek - czasem widziałem gorsze rezultaty w okienkach wyróżnionych, ale jeszcze nigdy nie zauważyłem, by najlepszym graczem zespołu wybrano zawodnika, który nie trafił żadnego rzutu z gry (0/5). Myślę, ze to coś. Pacers przegrali 17 z ostatnich 21 spotkań.

Toronto Raptors - Detroit Pistons 102:95
Denver Nuggets - Dallas Mavericks 96:104
New York Knicks - San Antonio Spurs 88:95

MVP: LeBron James (CLE) - 29 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek, 3 przechwyt, 1 strata, 12/20 z gry

BESTIA: Chris Bosh (TOR) - 25 punktów, 16 zbiórek, 3 bloki, 8/14 z gry

COUSY: Baron Davis (LAC) - 24 punkty, 13 asyst, 3 przechwyty, 7/11 z gry, 9/9 za 1

FANTASY PICKUP: Tyler Hansbrough - 10 punktów, 10 zbiórek, 0/5 z gry, 10/10 z linii - Psycho T. jest po prostu aktywny i w jego przypadku przekłada się to na statystyki. W przedostatnim meczu oddał 20 rzutów, grając oczywiście cały czas z ławki. Używać tylko w głębokich ligach.

CIENIAS: Carmelo Anthony (DEN) - 16 punktów, 12 zbiórek, 5/19 z gry


Co dalej w terminarzu:

01.00 MILWAUKEE @ CHARLOTTE
01.30 OKLAHOMA CITY @ NEW JERSEY
02.00 WASHINGTON @ MEMPHIS
03.00 LA LAKERS @ PHOENIX
04.00 PHILADELPHIA @ PORTLAND
04.00 DENVER @ SACRAMENTO
04.30 BOSTON @ GOLDEN STATE


 

David Lee > Joakim Noah




 

Marek Dziuba

(18-13) HOUSTON ROCKETS @ (24-8) CLEVELAND CAVALIERS 83:108 boxscore

Rakiety nigdy nie leżały "Kawalerzystom" w erze LeBrona Jamesa czy to z T-Makiem, Yao Mingiem.. ale bez nich również. Dlatego blow-out jest tutaj tym bardziej dużym zaskoczeniem. Dla Cavs był to zarazem udany rewanż za 9 grudnia (porażkę w Houston) i 10 domowa wygrana z rzędu. James po raz pierwszy w tym sezonie w ogóle nie musiał i nie wyszedł na parkiet po trzeciej kwarcie. W ciągu niespełnia 30 minut zaliczył 29 punktów, 6 asyst i 5 zbiórek.

Mecz przed czwartą kwartą można było już właściwie wyłączyć. Rockets postraszyli Cavs tylko na początku spotkania, obejmując szybkie prowadzenie 16:4. Nie na długo, bo wkrótce kibice zgromadzeni w Q Arena doczekali się "tej" drużyny, która w niedzielę pokonała w prestiżowym spotkaniu Lakersów. Wszystko roztrzygnęło się pod koszem. Ekipie z Houston ewidentnie brakowało centymetrów na kogoś takiego jak Shaq czy Z. Trener Rick Adelman na pewno bardziej od jakgdyby "niechcianego" T-Maca zastęsknił za swoim kontuzjowanym 230cm chińskim wieżowcem.

O'Neal po nieudanym występie w Toyota Center, tym razem dał odczuć swoją obecność Rockets. Mimo 38 lat zaszalał w trumnie. Wiadomo, to już nie ta sama siła w nogach, nie ten sam wyskok - ale to ciągle 216 centymetrów i ponad 145 kilo żywej wagi. Shaq zrobił swoje. Zaliczył double-double (13 punktów, 11 zbiórek).

W pierwszej połowie gospodarze mieli wyraźną przewagę w punktach spod kosza (28-6). Ponadto rzucali o 14% skuteczniej a oprócz tego częściej wykorzystywali "drugą szansę" w ataku i zdobyli więcej punktów po stratach. Po przeczytaniu tego fragmentu zastanowiliście się zapewne jak wysokie mogło być wówczas prowadzenie Cavs? Powinno być co najmniej 10 punktowe. Nie! Rockets po pierwszych 24 minutach mieli tylko 3 oczka straty. Dlaczego? Bo trafili więcej osobistych (15) i trójek (5). Cavs kolejno tylko 6 wolnych i 1 trójkę.

Aha.. i Aaron Brooks (23 pkt.). W pierwszej połowie ten człowieczek z "motorkiem w d.." wydawał się nieomylny i poza wyżej wspomnianymi czynnikami to on utrzymywał Rakiety w grze. Nikt nie potrafił go zatrzymać. Nie należy oczywiście pomijać trenerskiej ręki Adelmana, który stworzył zespół w pełni tego słowa znaczeniu i skazywani na dolne rejony tabeli Rockets mimo braku gwiazdora prezentują świetną, mądrą koszykówkę, ale to już swoją drogą. Dzisiaj coś poszło nie tak, a znak o sobie dało pewnie zmęczenie. Dla Rakiet był to czwarty mecz w przeciągu pięciu dni - ten rozgrywali świeżo po sobotniej wygranej nad Nets.

W przerwie Cavaliers chyba zdali sobie sprawę, że wynik powinien wyglądać inaczej, że powinni gładko prowadzić. W trzeciej kwarcie huknęli po prostu jak z armaty. LeBron i Mo Williams wzięli sprawy swoje ręce. W pierwszych 10 minutach trzeciej odsłony tylko oni
punktowali dla Cleveland. W odstępie 220 sekund trafili 5 trójek. Williams (20 punktów, 5 asyst) pokazał, że udany występ przeciwko Lakers to nie przypadek. Przewaga Cavs zaczęła rosnąć.. chęci gości przeciwnie. Trudno było o nie, gdy osłabł już nawet Aaron Brooks.

Cavs wypracowali sobie 20 punktów przewagi przed czwartą kwartą.

W NBA wszystko jest  jednak możliwe, co niedawno udowodnili choćby Sacramento odrabiając 35 punktów straty w meczu z Bulls. Rockets co prawda słyną z walki do końca, lecz patrząc na ich dzisiejszą postawę trudno było wierzyć, że będą w stanie odrobić tak dużą stratę przeciwko będącym on fire Cavs. I tak też się stało. Nic ciekawego już się nie wydarzyło (happy basketball). W połowie czwartej kwarty na parkiecie pojawiły się takie sławy jak Jermaine Taylor czy Jawad Williams.. co dało jasny sygnał, że wynik jest już rozstrzygnięty.


Podziel się:

komentarze (38) | dodaj komentarz

DAY-TO-DAY: NBA DRINK GAME

niedziela, 27 grudnia 2009 15:46



Maciej Kwiatkowski

(24-5) LOS ANGELES LAKERS @ (13-16) SACRAMENTO KINGS 112:103 (po 2 dogrywkach) boxscore

NBA drink game... +6 punktów przewagi Lakers stracone w ostatnich dwóch minutach czwartej kwarty. Łącznie z tymi dwoma minutami i pierwszymi dwoma i pół dogrywki Kings zrobili 13:0, a potem Lakers wrócili i zakończyli mecz runem 19:2.

Pau Gasol (24 pkt, 11 zb, 6 blk) przed tym meczem był w top5 najlepiej rzucających osobiste graczy w lidze, ale przy remisie 94:94 przestrzelił dwa na 20 sekund przed końcem czwartej kwarty. Gasol uratował potem te dwa pudła dobijając na 0.4 sek. przed końcem pierwszej dogrywki rzut Dereka Fishera (11 pkt, 3/11), który był dobitką rzutu (oczywiście) najlepszego na parkiecie Kobe'go Bryanta (38 pkt, 16/30, 4x3).

Up-and-down game w pierwszej połowie, zwłaszcza w pierwszej kwarcie, w której Lakers popełnili aż 7 strat, ktore Kings zamieniali na punkty z kontrataków. Potem jednak rozpoczęła się walka w pomalowanym, co jak podkreślał w przerwie Beno Udrih (23 pkt, 6 as) było kluczem Kings na wygranie tego spotkania. Piętą achillesową Kings jest bowiem defensywa podkoszowa i zbieranie piłki na własnej tablicy (25 m. w lidze), za to już na atakowanej desce lepsi są od nich tylko Grizzlies i Pistons. Cavaliers natomiast pokonując ostatnio Lakers zagrali tzw. blueprint game, czyli pokazali jaką drogą trzeba pójść, by pokonać mistrza - ograniczyć poczynania wysokich i pozwolić Lakers wygrać mecz przez Kobe'go i rzuty z dystansu.

Tak więc ten mecz przerodził się w przepychanki w pomalowanym z udziałem Lamara Odoma (13 pkt, 15 zb, 6 strat, 6/15), Gasola, a z drugiej strony Jona Brockmana (0/1, 9 zb), czy nawet Udriha. Z tego spotkania dowiedziałem się m.in., że Udrih nie ma problemów w ogrywaniu Andrew Bynuma (36 min, 3 pkt, 9 zb, 1/9) pod obręczą, jak też i tego, że Donte Greene (16 pkt) może uderzyć twarzą w łokieć Bynuma i otrzymać za to faul. Greene grał znakomicie do tego momentu w drugiej kwarcie, zdobył 11 punktów w pierwszej, ale po tym uderzeniu, które poskutkowało kilkoma szwami na podbródku potem już nie był tym samym graczem.

Kings zebrali 34% piłek na atakowanej tablicy, Lakers - 32%. Wzrost Lakers robił przewagę w obronie (11 bloków), choć Bynum dawał się mijać jak tyczka Udrihowi czy choćby Tyreke'owi Evansowi (18 pkt, 2 as, 9/23) (54 pkt. Kings w pomalowanym). Kings mieli jednak problem ze znajdywaniem czystych pozycji rzutowych na półdystansie, a razem ze zmniejszeniem strat Lakers mieli kłopoty z przyspieszeniem tempa, gdzie ewidentnie czuli się lepiej niż w ataku pozycyjnym. Widoczny był brak Kevina Martina, słaby spacing (6/25 za 3), który K-Mart z pewnością poprawi, przez co da więcej miejsca Evansowi. Martin to jeden z najefektywniejszych strzelców w NBA na przestrzeni 2-3 ostatnich lat, wrócić ma do gry w połowie stycznia i Kings niespodziewanie mogą włączyć się do walki o play-offy. Martin pomoże zwłaszcza w tych sytuacjach, w których Kings kolejny mecz z rzędu dają w końcówce piłkę Evansowi i patrzą co zrobi przeciwko tak świetnym obrońcom jak Kobe Bryant czy wcześniej LeBron James.

Przeciętny ofensywnie mecz Lakers (99.8 efektywności i spadek na 17m w lidze, nawet za Houston Rockets), ale też 8/19 z dystansu i bardzo przytomna obrona po przerwie (tylko 46 pkt Kings przez ostatnie 34 minuty), która dotychczas w tym sezonie jest ich znakiem rozpoznawczym. Trochę szczęścia, dwa sprzyjające gwizdki w końcówce czwartej kwarty i - pod nieobecność Rona Artesta - w końcu coś od Shannona Browna (15 pkt, 7 zb, +9) i Saszy Vujacica (15 min, 5 pkt, dobry def.).


(13-16) MEMPHIS GRIZZLIES @ (21-9) DALLAS MAVERICKS 101:106 boxscore

Jason Terry (23 pkt, 5 as, 7/18) nie miał najlepszego grudnia. To jego mało skuteczna gra spodowowała m.in. komentarz Dirka Nowitzkiego (20 pkt, 10/16) z zeszłego tygodnia, w którym Dirk żalił się trochę, że tak wiele zależy od niego w czwartych kwartach. Kiedyś Nowitzki nazwał Terry'ego najlepszym clutch-shooterem w lidze i wczoraj Jet wrócił do swojej formy, zdobywając 12 punktów w czwartej kwarcie.

Zanim jednak zaczął trafiać z dystansu - rozpoczął od zdobycia 8 punktów po wjazdach pod kosz w pierwszej połowie. W tym samym czasie pod koszem Mavericks szalał natomiast Zach Randolph (27 pkt, 14 zb, 12/19). Z-Bo, kryty przez Dirka i Shawna Mariona (10 pkt,. 7 zb) miał już 18 punktów po pierwszych 11 minutach gry.

Wtedy jednak Rick Carlisle postanowił zmienić przydział i na przeciw Randolpha wystawił Ericka Dampiera (13 pkt, 10 zb, 3 blk, 6/6). Damp kolejny raz pokazał, że jest wcale nie mniej kluczowym graczem niż Terry i od tego momentu do końca spotkania Randolph rzucił ledwie 9 "oczek", a był też momentami dodatkowo podwajany.

Memphis Grizzlies grając na Wschodzie byliby obecnie 5-6 teamem w konferencji, ale prócz królowania w NBA w pomalowanym (1m i aż 60 punktów przeciwko Dallas) i na atakowanej desce (1m - 20 zb. w ataku), mają też swoje ogromne problemy w obronie. O ile Randolph to gracz na 25 punktów w meczu, to jest też zawodnikiem na 30 punktów straconych albo przez to, że się zagapi, albo przez to, że nie doskoczy wyżej niż 10 cm nad obręcz. Grizzlies mieli w całym spotkaniu zaledwie 1 blok i dali Mavericks trafiać aż 57% z samych rzutów za dwa, z czego 21 punktów stracili w kontratakach. Dirk otrzymał w końcu pomoc od Terry'ego, Josha Howarda (11 pkt, 4/6). Swoje zrobili J.J. Barea (11 pkt) i Jason Kidd (10 pkt, 10 as), ale to Erick Dampier (plus zdrowe kostki Howarda) i jego gra na deskach i w obronie robią z Dallas kontendera a nie kolejny team na 50 zwycięstw w sezonie regularnym na Zachodzie.



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT 26.12 STARE DOBRE ARCO

niedziela, 27 grudnia 2009 11:02

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski

MECZ WIECZORU: Sacramento Kings - Los Angeles Lakers 103:112 (po 2 dogrywkach) Dwie dogrywki, wielki Kobe, dobitka Pau'a Gasola ratująca wszystko na 0.4 sek. przed końcem pierwszych doliczonych 5 minut, ARCO Arena w najlepszej formie, brylujący Beno Udrih.

KRÓLOWE NOCY: Minnesota Timberwolves - Washington Wizards 101:89 Jak długo jeszcze? Wizards mieli 12 asyst przez cały wieczór.

Dallas Mavericks - Memphis Grizzlies 106:101
Indiana Pacers - Atlanta Hawks 98:110
New Jersey Nets - Houston Rockets 93:98
Chicago Bulls - New Orleans Hornets 96:85
Oklahoma City Thunder - Charlotte Bobcats 98:91
Milwaukee Bucks - San Antonio Spurs 97:112
Utah Jazz - Philadelphia 76ers 97:76
Golden State Warriors - Phoenix Suns 132:127



MVP: Monta Ellis (GSW) - 33 punkty, 10 asyst, 6 zbiórek & Corey Maggette (GSW) - 33 punkty, 13/17 z gry, 7/7 z linii

BESTIA: Al Horford (ATL) - 25 punktów, 19 zbiórek, 5 bloków, 11/14 z gry

COUSY: Jason Kidd (DAL) -
10 punktów, 10 asyst, 5 zbiórek, 3 przechwyty, 2 bloki

FANTASY PICKUP: Nazr Mohammed (CHA) - 27min, 16 punktów, 8 zbiórek, 1 blok, 1 przechwyt, 7/10 z gry i kontuzja stopy Tysona Chandlera

CIENIAS: Marreese Speights (PHI) - 0 punktów, 5 zbiórek, 0/8 z gry, 3 straty


Co dalej w terminarzu:

    19.00        DETROIT @ TORONTO
    00.00        HOUSTON @ CLEVELAND
    00.00        INDIANA @ MIAMI
    00.00        SAN ANTONIO @ NEW YORK
    02.00        DALLAS @ DENVER
    03.30        BOSTON @ LA CLIPPERS




Podziel się:

komentarze (16) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT 25.12: LECĄ PALCE Z PIANKI, LEEECĄ PALCE Z PIANKI

sobota, 26 grudnia 2009 9:39

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski
aktualizowany: 11:14

MECZ WIECZORU: Los Angeles Lakers - Cleveland Cavaliers 87:102 Nie wiem czy przy takiej pogodzie można pisać u nas o zimnym prysznicu - wiem, że w Kalifornii teraz ciepło, ale Cavaliers raczej ugotowali Los Angeles Lakers i kibiców w Staples Center. Na miękko. Shaquille O'Neal, Anderson Varejao i Zydrunas Ilgauskas odebrali podkoszową dominację Andrew Bynuma, Pau'a Gasola i Lamara Odoma (razem tylko 21 punktów!). Cavaliers ograniczyli Lakers do 37% z gry (28% za 3), ale imponujące było przede wszystkim 7 bloków, 7 przechwytow i jakieś 8-10 przerwań akcji ofensywnych gospodarzy (tzw. deflections) przez znakomicie taktycznie przygotowany i skoncentrowany team Cavaliers. Poza wiwatującymi młodymi graczami z ławki Cavs, nie widziałem by ani Mo Williams (28), ani LeBron James (26), ani Shaquille O'Neal i pozostali weterani rozluźnili się choć na jeden moment. Nawet po zakończeniu meczu James wyrażał się z opanowaniem i szacunkiem dla rywali.

Tego szacunku i opanowania zabrakło kibicom w Staples Center, którzy zachowali się (nie lubię tego słowa, ale jest tutaj niestety adekwatne) żenujaco w czwartej kwarcie rzucając na parkiet papier, ręczniki, duże palce z pianki (tzw foam fingers), a nawet poleciała jedna butelka. I to wszystko w dzień świąteczny. Phil Jackson miał po meczu pretensje do sędziów o domniemane faule Shaqa na Kobe'm, ale jeśli dobrze pamiętam po Finałach 2008 r. Lakers za punkt honoru wzięli sobie, by grać twardo i fizycznie, Pau Gasol zrobił wszystko, by nie nazywano go 'soft' i choć może jednego-dwóch gwizdków zabrakło przy kontaktach Shaqa z Kobe'm, to Cavaliers wygrali ten mecz właśnie znakomitą, fizyczną defensywą w pomalowanym.

Być może najlepszy, a jeśli już - jeden z najlepszych mecżow w karierze Mo Williamsa - 28 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst, 8/13 z gry, 9/10 z linii przeciwko najlepszej obwodowej defensywie ligi w tym sezonie.

Rewanż - 21 stycznia w Cleveland.

Shaq: "When the fans was throwin stuff, somebody hit me n da head wit some wet peanuts."

KRÓLOWE NOCY: Orlando Magic - Boston Celtics 77:86 Obydwie drużyny zasłużyły swoją grą w pierwszej połowie. Aż 28 strat do przerwy i była to fatalna reklama tego co dzieje się w tym sezonie w NBA dla tych, którzy ogladają ligę od święta. To jednak Celtics zagrali bez swojego najlepszego strzelca, Paula Pierce'a i to oni defensywnie jak żaden inny zespół w lidze - bo zrobili to już drugi raz w tym sezonie - potrafili zdominować Dwighta Howarda. DH12 oddał 7 rzutów, trafił jeden, miał 7 strat i 5 punktów, i nie bardzo widzę możliwość jak Magic mogliby w tym momencie wygrać serię play-offs z Celtics, jeśli ci byliby wszyscy przy zdrowiu i przede wszystkim mieli zdrowych pod koszem Kendricka Perkinsa i Rasheeda Wallace'a. Howard już na pewno ma ich w głowie i to nie tylko dobry duet obrońców na "Supermana", ale defensorzy nr 1 i nr 2 w lidze w starciu z centrem Magic. A do tego w obwodzie zawsze pozostaje Kevin Garnett czy nawet Big Baby Davis, który potrafił sobie solidnie radzić z Howardem w poprzednich play-offs.

Oczywiscie, że nie musi rzucać po 20 pkt., ale w tym sezonie jest 3/11 z gry i ma 10 strat przeciwko Bostonowi, podczas gdy normalnie rzuca 62% w sezonie i ma 3.4 straty. Magic potrzebują Howarda grającego przynajmniej solidnie jesli chcą wygrać 4 mecze. Nie musi byc to 20-20, ale Celtics z kolei nie muszą go podwajać przez co  Magic nie mogą uruchomić inside-outside. Wczoraj i tak oddali 26 rzutów (trafili 5), ale nie wynikały one z odegrań Howarda (0.5 asysty vs Celtics w tym sezonie) czy nawet asyst hokejowych.

Magic potrafili jednak pokonać Celtics na początku sezonu w Bostonie, ale zrobili to wtedy dzięki wściekłej obwodowej defensywie na Ray'u Allenie i Paulu Pierce. Tymczasem wczoraj przystąpili do tego meczu jakby dopiero co wstali od stołu i grali z ciężkim kacem, albo nadal byli pijani. To samo zresztą Boston. W drugiej połowie było już lepiej, ale gra nadal pozostawała nieskładna. Celtics byli jednak agresywniejsi: rzucili 44 punkty z pomalowanego (8 więcej niż tracą w tym sezonie Magic) i 28 razy byli na linii rzutów wolnych (+4). Mieli też Rajona Rondo, który robi czasem takie rzeczy, że głowa mała.

New York Knicks - Miami Heat 87:93
Phoenix Suns - Los Angeles Clippers 124:93
Portland Trail Blazers - Denver Nuggets107:96



MVP: Brandon Roy (POR) - 41 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty, 3 trójki, 16/26 z gry, 2 straty. COME ON! Miami, Dallas, San Antonio, a teraz Denver. Jeśli Trail Blazers nie zostali w ostatnim tygodniu Waszym drugim ulubionym zespołem, to nie wiem co jeszcze mogą zrobić. Nie widziałem tego spotkania, ale niech tylko dodam ten wpis. Ps. Tak, Chauncey Billups zagrał.

BESTIA: Shaquille O'Neal (CLE) - 11 punktów, 7 zbiórek, 5/8 z gry i 4-5 wspomnianych wyżej deflections, nie liczonych w tradycyjnych boxscore'ach, ale gołym okiem widocznych. Shaq nie miał akurat minionej nocy wielu rywali do tego wyróżnienia, ale ruszał się wczoraj w polu trzech sekund jakby po drodze z Sacramento do L.A. wyskoczył jeszcze na chwilę do Phoenix. Ruchliwa bestia.

COUSY: Rajon Rondo (BOS) -
17 punktów, 13 zbiórek, 8 asyst, 7/18 z gry, 8 strat. W zasadzie to bardziej zasługiwał na miano "besti". 6 z tych 8 strat zaliczył w pierwszej połowie, gdzie i tak był najlepszym graczem na parkiecie.

FANTASY PICKUP: Tony Allen (BOS) - 16 punktów, 4 zbiórki, 6/11 z gry, 4/7 z linii.

CIENIAS: Pau Gasol (LAL) - 39 min., 11 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta, 0 bloków, 0 przechwytów, 2 straty, 4/11 z gry. Andrew Bynum (LAL) - 26 min, 4 punkty, 6 zbiórek, 1 blok, 2/5 z gry. Niewiele drużyn w NBA może sobie pozwolić na wystawienie silnego skrzydłowego mogącego pogrozić Gasolowi wzrostem. Cavaliers są jednak jedną z nich - mają wyższego o 5cm Zydrunasa Ilgauskasa. Mike Brown wystawił Litwina wczoraj na start drugiej połowy i to jak przygotował swój zespół na czwarty (!) mecz trasy wyjazdowej zasługuje na to, by jednak docenić go trochę. Nawet Kobe (35 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst), który spudłował 21 rzutów był w drugiej połowie spychany do rogów i zamykano mu wejścia do środka trumny. Nie chodzi o rzuty, bo Kobe nie ma słabych klepek, ale o możliwość wrzucania łatwych piłek pod kosz z 4-5 metra na wprost tablicy. Dodając do tego 85 minut gry Varejao-Shaqa-Ilgauskasa, Cavs zamknęli Lakers jedną z ich największych broni czyli passing-game w pomalowanym. Gospodarze mieli 16 asyst i ledwie 51% ich 31 celnych rzutów było asystowanych (60% przed tym meczem i 4m. w lidze)

Co dalej w terminarzu:

    21.00        MEMPHIS @ DALLAS
    01.00        ATLANTA @ INDIANA
    01.30        HOUSTON @ NEW JERSEY
    02.00        NEW ORLEANS @ CHICAGO
    02.00        WASHINGTON @ MINNESOTA
    02.00        CHARLOTTE @ OKLAHOMA CITY
    02.30        SAN ANTONIO @ MILWAUKEE
    03.00        PHILADELPHIA @ UTAH
    04.00        LA LAKERS @ SACRAMENTO
    04.30        PHOENIX @ GOLDEN STATE




Podziel się:

komentarze (49) | dodaj komentarz

MŁODZI GNIEWNI NA ZP-1: Rookie Ranking # 4 (tygodnie 7-8)

czwartek, 24 grudnia 2009 15:14



Sebastian Hetman


Zapraszam na świąteczny Rookie Ranking - tym razem tygodnie 7 i 8. Znalazłem chwilę czasu podczas wigilijnego szaleństwa, więc zapraszam do kolejnej lektury na temat „młokosów" z NBA. Pierwsza trójka pozostaje nadal bez zmian, wraca Taj Gibson i pojawia się w końcu Tyler Hansbrough. MŁODZI GNIEWNI NA ZP-1: Rookie Ranking # 4 (tygodnie 7-8).


*  średnie podane do dnia 23.12.2009 (włącznie)

Legenda:
na czerwono w statystykach - lider rookies w danej statystyce

MIN
                  minuty średnio spędzane na parkiecie
PKT                 średnia punktów na mecz
ZB                    średnia zbiórek na mecz
AST                 średnia asyst na mecz
PRZ                 średnia przechwytów na mecz
BLK                 średnia bloków na mecz
RZG                 procent rzutów z gry
RZ3P               procent rzutów za 3 punkty
RW                  procent rzutów wolnych

(-)
                     brak miejsca w ubiegłym rankingu


NAJLEPSZY WYSTĘP TYGODNI 7-8:
Stephen Curry:            18.12.09 vs. Wizards: 46 min., 27 pkt., 8 zb., 4 ast., 3 przech. (9-17 z gry, 5-9 za 3)


TOP 10 ROOKIES:

1. Tyreke Evans - Sacramento Kings              #13  PG/SG                 
College: Memphis (Draft - nr 4 2009)
Wzrost: 198 cm
Waga: 100 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 1
Śr: MIN: 36,4, PKT: 20,4, ZB: 5,2, AST: 5,0 , PRZ: 1,5, BLK: 0,5, RZG: 46%, RZ3P: 27%, RW: 78%

Kings są teraz na fali, a Tyreke Evans stał się czwartym graczem w historii, który w swoim debiutanckim sezonie osiągnął pułap średnich (punkty, zbiórki, asysty) na minimum 20-5-5. Przed nim dokonali tego tylko trzej gracze: Oscar Robertson, Michael Jordan i LeBron James. Evans jest po prostu liderem Kings, a statystycznie poprawia się z meczu na mecz. Królowie trafili w tym roku na rewelacyjnych debiutantów, a samemu Evansowi Sports Illustrated przylepiło etykietę „LeBron James rozgrywających". Ci co oglądali mecz z Bulls, wiedzą jak poderwał swój zespół do odrobienia 35 punktów straty. „Team Tyreke" bezdyskusyjnie numerem jeden. Pozostaje zatem jedno pytanie - Kiedy wróci Blake Griffin?


2. Brandon Jennings - Milwaukee Bucks
        #3  PG
College: brak - Oak Hill Academy HS (Draft - nr 10 2009)
Wzrost: 185 cm
Waga: 76,7 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 2
Śr: MIN: 35,0, PKT: 19,7, ZB: 3,9, AST: 6,0 , PRZ: 1,1, BLK: 0,3, RZG: 40,5%, RZ3P: 41%, RW: 82%

Przez ostatnie dwa tygodnie Jennings ma problemy ze skutecznością, a Bucks nie mogą pochwalić się zadowalającym bilansem (12-15). Rozgrywający z Milwaukee powinien mieć się na baczności, ponieważ rewelacyjnie spisuje się ostatnio Jonny Flynn. Na dzień dzisiejszy Jennigs pozostaje na stabilnej pozycji numer 2. W końcu to najlepszy podający wśród rookies i cieszy mnie bardzo fakt, że cały mecz szuka swoich partnerów. Patrząc na nachodzące mecze jeszcze w 2009, B-J nie będzie miał łatwego życia na obwodzie (Spurs Bobcats, Magic), ale myślę, że podoła wyzwaniu (Parker, Felton-Augustin, Williams-Nelson)


3. Jonny Flynn - Minnesota Timberwolves    
#10  PG
College: Syracuse (Draft - nr 6 2009)
Wzrost: 183 cm
Waga: 84 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 3
Śr: MIN: 29,3, PKT: 14,5, ZB: 2,3, AST: 4,1 , PRZ: 1,2, BLK: 0,1, RZG: 44%, RZ3P: 33%, RW: 81%

Tak jak pisałem wcześniej, Jonny Flynn od powrotu Kevina Love'a jest motorem napędowym Wolves. W meczu przeciwko Utah (14.12.09) rzucił 28 punktów (carer high), w tym 4-6 za 3 i rzut, który dał zwycięstwo Wilkom 110-108. Flynn trzyma poziom, a obawiałem się, że wypadnie poza Top 5. Przede wszystkim gra pewniej, nie boi się podejmować ważnych decyzji. Jak widzicie przyszłość Wolves? W następnym sezonie powinni się dotrzeć, przede wszystkim tercet Flynn-Love-Jefferson.


4. Stephen Curry - Golden State Warriors      
#30  PG/SG
College: Davidson (Draft - nr 7 2009)
Wzrost: 191 cm
Waga: 84 kg
Rocznik: 1988
Poprzednio w rankingu: 5
Śr: MIN: 33,1, PKT: 12,1, ZB: 3,8, AST: 4,8, PRZ: 1,9, BLK: 0,4, RZG: 44,5%, RZ3P: 39%, RW: 84%

Curry wdał się bezapelacyjnie w swojego ojca. Coraz częściej jest tzw. „clutch playerem" i ma pewną pozycję w pierwszej piątce Wojowników. Gra na bardzo przyzwoitym poziomie i rzuca bez kompleksów jak za czasów gry w Davidson. Defensywnie również przyzwoicie - prawie 2 przechwyty na mecz (lider rookies). Curry będzie graczem wielkiego formatu, może nie gwiazdą typu „basketball celebrity", ale tym, na którego zespół będzie mógł liczyć w najważniejszych momentach spotkania. Dociera się z meczu na mecz, ale obawiam się, iż może go utemperować Don Nelson, który jak wiemy ma czasami różne „odpały". Stefanek goni pierwszą trójkę!


5. Omri Casspi - Sacramento Kings              
#18  SF
College: brak - Izrael (Draft - nr 23 2009)
Wzrost: 206 cm
Waga: 102 kg
Rocznik: 1988
Poprzednio w rankingu: 6
Śr: MIN: 25,2 PKT: 11,7, ZB: 3,9, AST: 1,2, PRZ: 0,6, BLK: 0,4, RZG: 50%, RZ3P: 47%, RW: 60%

Casspi statystycznie w przeciągu dwóch ostatnich tygodni miał wzloty i upadki, ale walczy po prostu do upadłego. Gryzie parkiet i również dzięki niemu Kings grają bardzo fajną koszykówkę. Izraelczyk imponuje nadal rzutem za 3 punkty (choć ostatnio oddaje ich za mało) i szybkim przemieszczaniem się pod kosz przeciwnika w kontrataku. Z tygodnia na tydzień poprawia skuteczność rzutów wolnych. Miejsce w Top 5 jak najbardziej zasłużone.


6. James Harden - Oklahoma City Thunder   
#13  SG
College: Arizona State (Draft - nr 3 2009)
Wzrost: 196 cm
Waga: 100 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 7
Śr: MIN: 22,3, PKT: 10,1, ZB: 3,3, AST: 2,5, PRZ: 1,0, BLK: 0,3, RZG: 39,5%, RZ3P: 36%, RW: 85%

James Harden ustabilizował sobie miejsce w składzie i jako szósty gracz OKC gra wg. mnie stabilnie, a przede wszystkim wnosi ostatnio prawie 15 punktów z ławki. Jestem ciekaw jak będzie wyglądać jego gra w roku 2010. Będzie jeszcze o nim głośno, a na dzień dzisiejszy J-Hard musi się zadowolić 22 minutami na parkiecie. U Nas szósty gracz Thunder na pozycji numer 6.


7. Taj Gibson - Chicago Bulls            
#22  PF
College: USC (Draft - nr 26 2009)
Wzrost: 206 cm
Waga: 102 kg
Rocznik: 1985
Poprzednio w rankingu: (-)
Śr: MIN: 25,0, PKT: 8,6, ZB: 6,4, AST: 0,6, PRZ: 0,6, BLK: 1,1, RZG: 50%, RZ3P: 0%, RW: 52%

Taj Gibson powraca do Top 10 jako bosman z tonącego okrętu Bulls. Pod nieobecność Tyrusa Thomasa debiutant z USC jest najlepszym zbierającym i drugim blokującym wśród rookies. Świetne wejścia z ławki i gra na atakowanej tablicy. Na dzień dzisiejszy Gibson jest ogromnym wsparciem dla Brada Millera i Joakima Noaha, a Byki zapewne chcą, aby grudzień skończył się jak najszybciej (bilans 4-8)


8.Ty Lawson - Denver Nuggets                      
#3  PG
College: North Carolina (Draft - nr 18 2009)
Wzrost: 180 cm
Waga: 88,5 kg
Rocznik: 1987
Poprzednio w rankingu: 4
Śr: MIN: 20,4, PKT: 8,1, ZB: 2,2, AST: 3,4, PRZ: 0,8, BLK: 0,1, RZG: 50%, RZ3P: 54%, RW: 78%

Lawson nieco obniżył loty, ale podejrzewam, że jest to skutkiem małej ilości minut spędzanych na parkiecie. Od dwóch spotkań wychodzi w pierwszej piątce i myślę, że pod nieobecność Billupsa będzie spisywał się po prostu dobrze (patrz wczoraj: 25 minut, 16-6-5 vs. Hawks). Chciałbym widzieć go w akcji przez 30-35 minut, ale dajmy mu szansę. W następnym rankingu powinien być wyżej.


9. Jonas Jerebko - Detroit Pistons                 
#33  SF
College: brak - Szwecja (Draft - nr 39 2009)
Wzrost: 208 cm
Waga: 104 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 8
Śr: MIN: 28,3, PKT: 8,5, ZB: 5,5, AST: 0,7, PRZ: 0,7, BLK: 0,3, RZG: 47%, RZ3P: 25%, RW: 70%

Jonas Jerebko spada o jedną pozycję ze względu na mocne wejście Taja Gibsona, ale to i tak drugi zbierający pośród debiutantów. W słabo spisujących się Pistons Szwed jest stabilnym punktem zespołu i radzi sobie bardzo dobrze. Z meczu na mecz gra coraz więcej, co może zaowocować jeszcze lepszą grą w roku 2010 i wyższą pozycją w Top 10.


10. Tyler Hansbrough - Indiana Pacers
           #50  PF
College: North Carolina (Draft - nr 13 2009)
Wzrost: 206 cm
Waga: 113 kg
Rocznik: 1986
Poprzednio w rankingu: (-)
Śr: MIN: 18,1, PKT: 8,8, ZB: 4,6, AST: 1,0, PRZ: 0,6, BLK: 0,3, RZG: 38%, RZ3P: 0%, RW: 75%

Psycho-T nareszcie w pierwszej dziesiątce. Po średnich występach na początku grudnia Tyler Hansbrough zostawia serce na boisku. Podejrzewam, że mógłby tam siedzieć przez 24 godziny na dobę. Legenda UNC, najlepszy strzelec w historii konferencji ACC w Pacers pełni rolę bardzo solidnego zmiennika i niesamowitego walczaka w polu trzech sekund. Imponuje atletyzmem i poprawił znacznie rzut z pół dystansu. Czy będzie wyżej? Czas pokaże, ponieważ Jim O'Brien na dzień dzisiejszy nie daje mu więcej niż 20 minut w każdym spotkaniu.



SPADAJĄ:
DeMar DeRozan (poprzednio pozycja numer 9)
Wesley Matthews (poprzednio pozycja numer 10)

Warto w
yróżnić:
Sam Young - Memphis Grizzlies

Kolejny ranking już za 2 tygodnie!!! Stay tuned!!!

WESOŁYCH ŚWIĄT!



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

PORANNY ZRZUT: 24.12, PORTLAND TRAIL BLAZERS TO TEAM TYGODNIA!

czwartek, 24 grudnia 2009 8:25

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski


MECZ WIECZORU: Sacramento Kings - Cleveland Cavaliers 104:117 (po dogrywce) Ekscytujący mecz, w którym Sacramento Kings pokazali jak ogromny zrobili postęp. LeBron James pokazał też respekt Tyreke'owi Evansowi i zaczął go kryć w czwartej kwarcie. Evans rzucił 28 punktów, ale tylko 2 pod kuratelą Jamesa - te dwa doprowadziły do dogrywki, a tam królował kto? Kto trafił trzy trójki? James? Nie. Mo Williams? Miał znakomitą trzecią kwartę, ale też nie. Delonte West? Nie. Może najskuteczniejszy za trzy w całej lidze Anthony Parker? E-e. Więc kto taki? Taraaam. Zydrunas Ilgauskas 3/3 w dogrywce i 13-0 Cavaliers. Triple-double Jamesa i 30 punktów od debiutantów, Evansa (16) i Omriego Casspiego (14) do przerwy. Całkiem niezły, ofensywny mecz. Idealny jak na dzisiejszy poranek.

KRÓLOWE NOCY: San Antonio Spurs - Portland Trail Blazers 94:98 Wesołych Świąt dla wszystkich fanów Portland Trail Blazers i chodziło to za mną już wczoraj, choć to też brak czasu, że nie napisaliśmy nic więcej o zwycięstwach w Miami i Dallas. Trail Blazers wygrali trzy ostatnie mecze trasy wyjazdowej, tracąc w meczu z Dallas Joela Przybille, a w San Antonio grając bez - uwaga, choć to nic groźnego - Brandona Roy'a. Juwan Howard (12pkt, 12 zb) zrobił wynik +22 w tym meczu, Jerryd Bayless rzucił 31 punktów, Blazers grali w ośmiu licząc razem z debiutantami Dante Cunninghamem i Jeffem Pendegraphem, a ten drugi gra w dodatku z niewyleczoną kontuzją. Oczywiście nagroda dla Spurs, już drugi raz w tym tygodniu... Hej, Blazers grali back-2-back, 3 mecz w przeciągu 4 dni. Spurs mieli dzień odpoczynku i grali trzeci mecz z rzędu u siebie. Jest wigilia, nie będę złośliwy. Dziś wigilia, nie będę złośliwy. Dziś wigilia, nie będę złośliwy. Dziś wigilia....

Orlando Magic - Houston Rockets 102:87
Detroit Pistons - Toronto Raptors 64:94
Miami Heat - Utah Jazz 80:70
New Jersey Nets - Minnesota Timberwolves 99:103
Milwaukee Bucks - Washington Wizards 97:109
New Orleans Hornets - Golden State Warriors 108:102
Denver Nuggets - Atlanta Hawks 124:104
Phoenix Suns - Oklahoma City Thunder 113:117


MVP: J.R. Smith (DEN) - 41 punktów, 15/25 z gry, 10/17 za 3 (!)

BESTIA: LeBron James (CLE) - 34 punkty, 16 zbiórek, 10 asyst, 14/30 z gry

COUSY: Jerryd Bayless (POR) - 31 punktów, 7 asyst, 10/24 z gry, 9/10 z linii

FANTASY PICKUP: Yi Jianlian (NJ) - 30 min, 22 punkty, 8 zbiórek, 4/6 za trzy

CIENIAS: Dziś wigilia. Nie będe złośliwy.


Co dalej w terminarzu, 25 grudnia, piątek:

    18.00    ESPN    MIAMI @ NEW YORK
    20.30    ABC      BOSTON @ ORLANDO
    23.00    ABC/CP  CLEVELAND @ LA LAKERS
    02.00    ESPN    LA CLIPPERS @ PHOENIX
    04.30    ESPN     DENVER @ PORTLAND




Podziel się:

komentarze (22) | dodaj komentarz

ŚWIĘTA BEZ PAULA PIERCE'A

środa, 23 grudnia 2009 22:18


Maciej Kwiatkowski


No i jeden z meczów świątecznego double-headera się popsuł.

Paul Pierce poczuł dyskomfort w kolanie po tym jak rzucił 16 punktów w czwartej kwarcie wtorkowego meczu przeciwko Indiana Pacers. Wykryto u niego jakąś infekcję, która wymagała spuszczenia wody z kolana. Pierce opuści najbliższą czteromeczową trasę wyjazdową Celtics - czyli m.in. piątkowy mecz w Orlando. Maksymalnie ma nie pograć przez najbliższe dwa tygodnie.

Jako że Celtics do końca stycznia grać będą bez Marquisa Danielsa (kciuk) - freakin Tony Allen dostanie swoją szansę po ostatnich kilku nadspodziewanie (naprawdę, Tony Allen) dobrych występach z ławki.


W podobnej sytuacji znajduje się aktualnie Allen Iverson, który nie pogra jeszcze minimum do 28 grudnia i też mu wodę z kolana spuszczano. Chyba nawet dwukrotnie.



Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

 123456  »

Licznik odwiedzin:  17 067 406 (wersja testowa)

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u