
źródło: espn.com
Piotr Makulec
Rozgrywający Tony Parker, który po sezonie miał zostać wolnym agentem, porozumiał się z San Antonio Spurs w sprawie nowego kontraktu. Będzie to 4-letnia umowa warta 50 mln $. Zasłużenie? Tak. Wiele wskazywało na to, że Francuz będzie wolnym agentem i następny sezon rozpocznie w innym zespole, a Gregg Popovich postawi na młodszego George'a Hilla. Spurs postanowili zatrzymać "trzon" zespołu z poprzedniego sezonu (Jefferson i Ginobili) i walczyć o kolejne mistrzostwo z Timem Duncanem. Z pewnością będzie im łatwiej z Parkerem, niż bez niego.
"Jestem usatsfakcjonowany tym, że Spurs zaproponowali mi taki kontrakt. Dziękuję właścicielowi Spurs Peterowi Holtowi, Greggowi Popovichowi i R.C. Bufordowi. To potoczyło się tak szybko, bo negocjacje rozpoczeliśmy dopiero dwa tygodnie temu. Spurs powiedzieli mi jasno, że chcą budować zespół w oparciu o mnie. Kocham ten klub, kocham to miasto. Jestem tu u siebie. Nie mogłem odrzucić tej oferty." - powiedział na konferencji prasowej 28-latek.
"Wielokrotnie powtarzałem ludziom, że chcę zostać w San Antonio, ale nikt mi nie wierzył. Wiedziałem, że zostanę. Spurs też tego chcieli. Po jakimś czasie nie słuchałem co ludzie mówili. Pozwalałem im się wygadać. Teraz wyszło na jaw, że będę nosił koszulkę Spurs do 2015 roku. Czternaście lat w tej samej koszulce, jestem z tego dumny." - dodał.
via Probasket.pl










Przemek Kujawiński

Po prysznicu Wafer usiadł przy swojej szafce, a West podszedł od tyłu i uderzył go. Wafer kompletnie się tego nie spodziewał, ale szybko wstał z ziemi i sam odpowiedział dwoma ciosami. Potem rzucił Westa na podłogę, zanim obaj zostali rozdzieleni przez weteranów C's.
Różne źródła mówią, że Celtics mają dość problemów Westa z resztą kolegów i rozważają jego zwolenienie."

|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Na pewno nie gorszy niż we wtorek mecz zapowiada się dziś w Miami. Chyba nawet lepszy i ciekawszy. Choćby dlatego, że Magic znowu grają jak najlepszy team w lidze - najlepszy team w lidze przeciwko średniakom z wyższej półki i słabszym teamom, które rozjeżdżają gdzieś tak od stycznia tego roku jak żadna inna drużyna w lidze. Czy w starciu z talentami niezgranych jeszcze ze sobą LeBrona Jamesa, Dwyane'a Wade'a i Chrisa Bosha wyjdzie fakt, że Vince Carter, Rashard Lewis i Quentin Richardson nie mają z nimi większych szans w obronie, w indywidualnych match-upach?
Magic mają ogromną przewagę w pomalowanym i będą musieli wykorzystywać Dwighta Howarda., którego Heat nie mają za bardzo kim kryć jeden na jednego. Czy James i Wade będą dochodzić z podwojeniem zostawiając czystego Cartera, który jest od pre-season tak gorący z półdystansu i dystansu jak chyba żaden inny gracz w lidze? Yup, Vince. Minionej nocy Howard zdobył 23 punkty w 29 minut, mimo tego, że spudłował 10 rzutów wolnych. Joel Anthony nie będzie miał z nim większych szans, podobnie Zydrunas Ilgauskas. Jakimi matchupami zagra więc Erik Spoelstra w czwartej kwarcie? Czy zdecyduje się pozostawić na boisku Bosha z Udonisem Haslemem i tego pierwszego wysłać na Howarda? Jak Richardson i Carter poradzą sobie z kryciem Jamesa i Wade'a, który sprawiał Orlando kłopoty od zawsze?
Miami Heat i Orlando Magic - dwa mimo wszystko nadal młode kluby (grają w lidze odpowiednio od 1988 i 1989 r.), których czapeczki w latach 90-tych były hitem na naszym "Manhattanie" w Słupsku. Miałem z trzynaście lat, buty marki Roobins, dużo za długie spodenki startera Orlando Magic, które przeżyły chyba z 10 lat i zupełnie nieoryginalną czapeczkę Miami Heat. Myślę, że byłem wtedy najbardziej wypasionym kibicem w całym bloku. Ale wracając do rywalizacji na Florydzie - tak się jakoś wydarzyło, że te dwa kluby nigdy nie były dla siebie poważnymi i wielkimi rywalami, bo zawsze któryś z nich - jeśli nie obydwa - zaliczał gorszy okres. Heat i Magic to również prywatny pojedynek Stana Van Gundy'ego z Patem Riley'em, który wykurzył go z posady w 2006 roku i poprowadził Miami Heat do jedynego mistrzostwa w historii klubu. Magic to też team, który chyba najgłośniej mówi o tym, że ma już dosyć uwagi mediów skierowanej na Miami. Mówił mi o tym zresztą wczoraj Marcin Gortat, co potem powtórzył w pomeczowym, oficjalnym recapie dla agencji Associated Press. To będzie zdecydowanie mecz weekendu, ale to nie wszystko na co warto zarwać dwie najbliższe noce. Z Day-to-Day wrócimy w poniedziałek, bo i my potrzebujemy naładować baterie. Choć niezupełnie, bo przez weekend pisać będę trochę więcej o meczach (i nie tylko) na serwisie NBA na WP.PL. piątek, 02:00 - Denver @ New Orleans. Alternatywnie, u mnie na podlgądzie, bo o tej samej godzinie startuje mecz w Miami. Chris Paul zdobył 17 punktów, rozdał 16 asyst i dominował piłkę w wygranym, pierwszym meczu Hornets przeciwko Milwaukee Bucks. Carmelo Anthony natomiast nie chce grać dłużej w Denver, mówi o tym, że "nadszedł czas na zmiany" i nie przypominam sobie, aby dotychczas wyraźniej podkreślił chęć opuszczenia Nuggets. Tymczasem Nuggets zdemolowali Utah Jazz w środę i dziś zagrają w Nowym Orleanie w jednym z ostatnich spotkań, w których Paul i Anthony mogą grać jeszcze przeciwko sobie. piątek, 04:30 - LA Clippers @ Golden State. O tej samej porze LA Lakers goszczą w Phoenix, ale bez Amar'e Stoudemire'a i z Lakers dopiero wchodzącymi w sezon to już nie to samo co w maju. Dlatego na dużym ekranie będzie u mnie starcie najlepszego strzelca ligi tego sezonu, Monty Ellisa z Baronem Davisem, jego byłym funflem z Warriors. A gdzieś między jedną, a drugą akcją Blake Griffin będzie pokazywał, że obok LeBrona Jamesa i Dwighta Howarda może być jednym z trzech najbardziej atletycznych koszykarzy grających obecnie w lidze. sobota, 01:30 - Sacramento @ Cleveland. Pamiętacie jeszcze co oznacza sobota w NBA? Zielone światło dla kibiców z Polski, żeby spędzić wieczór poza domem. Dziewięć spotkań i poza wizytą Tyreke'a Evansa w Cleveland (dla obu drużyn będzie to mecz back-to-back) interesująco dla mnie wygląda jeszcze przyjazd Paula i Hornets do San Antonio, którzy w pierwszym meczu sezonu rzucili 122 punkty i wygrali u siebie z Indianą Pacers.
|
Przemek Kujawiński
Przemek Kujawiński

(0-1) CHICAGO @ (1-0) OKLAHOMA CITY 95-106
(1-1) MIAMI @ (0-1) PHILADELPHIA 97:87
(0-1) UTAH @ (1-0) DENVER 88:110Licznik odwiedzin: 17 067 437 (wersja testowa)
| « październik » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: