Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE NAWET RICKY RUBIO KIBICUJE ORLANDO

piątek, 19 marca 2010 13:22



Maciej Kwiatkowski



ORLANDO 108, MIAMI 102 (OT)

Wczoraj rozegrano 16 spotkań w NCAA i nawet Chad Ford z ESPN okrzyknął tą noc najlepszym pierwszym dniem turnieju jaki widział. Widziałem kilka meczów, więcej emocji niż fajnej gry, ale to przecież nadal pierwszy dzień, choć niespodzianek było sporo. Mimo wszystko zastanawiam się czy rozegrano lepsze spotkanie niż to w Miami, w tej lidze braci starszych, o której tutaj pisujemy. Obrona była jak zwykle kluczem, ale dobra obrona czasem nie przeciwstawi się tej najlepszej ofensywie. I gdy takie mecze mają miejsce czuje się tak.


Były trzy znakomite sekwencje w tym meczu. Zacznę od końca. Jameer Nelson (15 pkt, 5 zb, 3 prz), Vince Carter (27 pkt, 6 as, 9/21) i Rashard Lewis (24 pkt, 11 zb, 4/8 za 3) - każdy z nich trafiał rzuty w crunch-time i każdy był lepszy od następnego. Na minutę przed końcem czwartej kwarty Nelson zebrał air-ball Matta Barnesa (40 min, 13 pkt, 5/8, 9 zb) i został sfaulowany, gdy próbował dobić spod samej obręczy. Miał akurat osobiste, nie trafił z faulem, ale to nic, bo tuż po tym miał w sobie tyle energii, że próbował dosłownie przejść przez jednego z graczy Heat, już nie pamiętam dokładnie kogo. To tylko pokazało jak zmieniła się gra Nelsona z biegiem sezonu. Nadal oddał 11 rzutów z wyskoku, ale jakbym zapamiętał z tego meczu tylko jego wjazdy pod kosz. Odzyskał pewność tego, że wchodząc pod obręcz nic mu się nie stanie. Przestał się martwić o swoje ramię, odzyskał pierwszy krok po urazie kolana. Trafił kilka wysokich floaterów nad Jermaine'm O'Nealem (4/13, 5 blk), który nie chciał oddać pola pod koszem w pierwszej połowie, ale też gdy zablokował wsad Dwighta Howarda (31 min, 3/9, 11 zb, 4 blk) w ostatniej minucie czwartej kwarty. Howard miał w całym meczu tylko cztery próby spod kosza, z czego dwie skończył.

Magic dali popis w crunch-time, ale najpierw Heat prowadzeni przez Dwyane'a Wade'a (36 pkt, 12/26, 10 zb, 7 as) odrobili 12 punktów straty z 5 minut przed końcem. Trafiali też Dorell Wright i Mario Chalmers (wielka trójka na 88:88), ale potem brylował już tylko Wade. W jednej z akcji (na 92:92), Wade minął łatwo kryjącego go wczoraj Barnesa, mając zostawioną całą lewą stronę boiska. Niby zwykłe zagranie, ale pod koszem O'Neal już w momencie minięcia Barnesa przez Wade'a postawił delikatną zasłonę na Howardzie. Superman nie miał jak przejść z jednej strony trumny na drugą, by zablokować lub przeszkodzić mu w wykończeniu lay-upu. Wade skończył akcję i wyglądało to na zaplanowane zagranie. Punkty dla Wade'a i Miami, jeśli tak było.

Trzeci moment to większość trzeciej kwarty w wykonaniu Orlando. Z Howardem na ławce (4 faul) i z Marcinem Gortatem wykorzystywanym przy pick&rollach (...i niestety nie łapiącym dwóch piłek pod kosz od Nelsona), Magic uruchamiali extra-passy, robili masę pump-fake'ów i przez dobre 5-6 minut poza znakomitym ruchem piłki akcje kończyli czy to Nelson, czy Carter, czy Barnes, grający przecież z kontuzją palca. Był to taki krótki film instruktażowy o tym jak stworzyć ofensywę na prostych zagraniach i dobrej dystrybucji bez używania gry post-up oraz jak istotny jest pump-fake w NBA (Barnes). Gortat nawet po pick&rollach trochę zbyt mało agresywnie pokazywał się pod koszem, ale jego koledzy w tym czasie nie próżnowali.

Nie było to łatwe zwycięstwo Magic. Przypominany przez Douga Collinsa fakt, że grali w b-2-b niekoniecznie znaczył akurat tak wiele, bo mecz z San Antonio skończył się już w 28 minucie, ale Wade przejmował to spotkanie i tym razem miał trochę wsparcia od reszty zespołu. Nawet Mike Beasley (32 min, 3/11) trafił arcyważny floater w końcówce czwartej kwarty. Potem jednak ci sami koledzy Wade'a popełnili kilka błędów w dogrywce, a Beasley stracił piłkę w koźle czy zagapił się zostawiając Lewisa, który trafił daggera na 108:102. Nie było to dla Magic łatwe zwycięstwo, bo brakowało też Mickaela Pietrusa, a o Howardzie niewiele dobrego możnaby drugi dzień z rzędu powiedzieć.

A jednak znowu: Nelson, Carter i znowu Lewis, drugi dzień z rzędu. Orlando gra coraz lepszą koszykówkę, gdy inne teamy z czołówki dopiero szukają (Lakers, Dallas) albo zaczynają już same nudzić się swoją grą (Denver, Cavaliers), czekając na play-offy i powrót nieobecnych.

To było bardzo dobre 2.5 h z NBA. Jeden z najlepszych meczów, jeśli nie najlepszy w tym miesiącu. Był taki moment w trzeciej kwarcie, gdy między kolejnymi zagraniami - choć wynik był na styku - Barnes i Nelson uśmiechali się do siebie. Grali z wielką pewnością, tak samo Carter, ale tymczasem Heat kolejny raz pokazali, że potrafią grać z kontenderami. Przed nimi jeszcze 8 meczów na wyjeździe i aż 11 z drużynami powyżej 0.500. Jeśli to ma pomóc Beasley'owi wrócić do formy, to pierwsza runda play-offów na Wschodzie powinna być ciekawsza niż rok temu i może wcale nie Bucks czy Bobcats, ale jednak Heat mogą mieć największe szanse, by wyeliminować kogoś z pierwszej czwórki.

Orlando - Charlotte, Boston - Miami, Atlanta - Milwaukee i Cleveland w nagrodę z Toronto. Może być?

Drugi mecz minionej nocy "zaczął się" dopiero w drugiej kwarcie. TNT pokazywało dogrywkę z Miami. Tymczasem już w drugiej kwarcie Denver miało 20 punktów przewagi nad Nowym Orleanem..

Od jutra do przyszłego piątku nie będę raczej w stanie przeszkadzać Wam w surfowaniu po internecie swoją wersją wydarzeń w Day-to-Day'u. Przez tydzień zostanie on w rękach Przemka. W weekend czeka mnie wyjazd do Lublina na Mecz Gwiazd i innych graczy PLK, a od poniedziałku razem z Michałem Górnym będziemy reprezentować Zawszepopierwsze na kolejnych Mistrzostwach Polski Dziennikarzy w kosza, tym razem wyjątkowo w Brennej. W tym roku gramy w ekipie, której nazwy w zasadzie nie znam, ale będą w niej m.in. Wojciech Zeidler z PolskiegoKosza, Krzysiek Srogosz z Eurosportu czy Jakub Nowacki z rozgrywki.pzkosz.pl. Ostatnim razem energii starczyło nam do startu drugiej połowy (2x15min), więc w tym roku definitywnie liczymy na poprawę. Jeśli bylibyście gdzieś w pobliżu to nawet się nie zastanawiajcie - jeśli wolicie niewymuszone straty i spudłowane lay-upy, to lepiej zostańcie w domach, trwa przecież turniej NCAA (do niedzieli - www.mmod.ncaa.com i potem znowu od czwartku do niedzieli).

I czemu Ricky Rubio podaje ręczniki w Orlando (na zdjęciu)



Podziel się:

komentarze (9) | dodaj komentarz

MNIEJ BIRDMANA W NAJBLIŻSZYCH TOP10?

piątek, 19 marca 2010 2:20

 

Marek Dziuba

Denver Nuggets zagrają dzisiaj mecz po trzech dniach przerwy. Ich rywalem będą New Orleans Hornets.
Zapachniało trochę dniówką. Przyjrzyjmy się jednak pewemu niecodziennemu zjawisku. W poniedziałek w starciu z Houston Rockets nasz i Wasz ulubioniec - Chris "Pkaaa" Andersen nie był sobą (czytaj: nie wybił ani jednej piłki przy bloku w trzeci rząd trybun). Żeby tego było mało w ciągu 16 minut nie miał żadnego bloku. Pogrubiłem to nie bez powodu.

Raporty z Denver Post podały, że powodem może być złamany palec obrączkowy prawej dłoni. Wspomnianej kontuzji Andersen doznał w sobotę, kiedy Nuggets ograli Grizzlies. Wówczas rozdał pięć czap. A może to przez kostki? Albo kolana? Oczekuje się, w każdym razie że żaden z tych urazów nie powstrzyma go od gry. Mimo to procent spektakularnych bloków pewnie trochę spadnie. Nuggets powinni wiedzieć najlepiej, co robić. Na pewno muszą uważać na zdrowie tak kluczowego gracza.

Update: Decyzja o jego występie ma zapaść przed meczem.
Z innej beczki Birdman nie dotrzymał słowa i już dawno temu ściął brodę, ale nie miałem okazji o tym wspomnieć.



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

RZUTY OSOBISTE, CZYLI NIE TAKIE ŁATWE PUNKTY JAK JE MALUJĄ

piątek, 19 marca 2010 1:14

"Antawn Jamison nie dowierza po spudłowanym osobistym numer 14776852322"            źródło: Getty Images

Marek Dziuba

Środowisko koszykarskie zwykło nazywać rzuty osobiste łatwymi punktami. (Shaq i Ben Wallace robią w tym momencie wielkie oczy). Te z reguły takimi powinny być, ale określenie "easy points" dla wielu zawodników nie ma z nimi nic wspólnego. Andris Biedrins "wolał" skończyć sezon niż dalej męczyć się na linii, niedługo potem Maciek wstawił video, jak to Emeka Okafor oddał mu hołd, wykonując dwa "soczyste" niedoloty.
Jeśli Was to ominęło to przeszukajcie archiwum z marca.

Ale powiedzcie mi, jak tłumaczyć zawodnika rozgrywającego 12 sezon w NBA, który w swojej karierze trafia ponad 70% osobistych, a odkąd gra w nowym klubie rzuca gorzej nawet o samego O'Neala? Simply amazing.

Tak Antawnie Jamison. AJ, choć ogólnie prezentuje się w barwach Cavs bardzo dobrze, tak to, co wyprawia na linii woła o pomstę do nieba. Z ostatnich 32 oddanych trafił zaledwie 11! 
I Ty, tak mówię do Ciebie, trafiłbyś więcej mój przyjacielu!

  • "To dobija, ponieważ obecnie każdy mój rzut osobisty jest za krótki. Niekiedy ledwo trafiam w obręcz. Sam w myślach mówię sobie, co jest grane?"

Być może to kwestia numeru. Jamison gra w Cavaliers z #4 na koszulce,i wykonuje osobiste podobnie jak poprzedni nosiciel "czwórki" Big Ben, a każdy wie jaką opinią jeśli chodzi o osobiste cieszy się Benio. Dobra, to wygląda już jak rozpaczliwe doszukiwanie się winy.

Antoni przyznał, że wpadł  w dołek
w tym elemencie. Sądzi, że wyjście z niego to kwestia mentalna i ja też tak myślę:

  • "Tu chodzi przede wszystkim o moją psychikę. Dopadło mnie coś takiego, że gdy na linii pudłuję jeden rzut to, to automatycznie wpływa na kolejny. Muszę to zmienić i zostawić za sobą. Przechodzę chwilowo przez ten kryzys, normalnie nie pozwalam, aby wpływało to na moją grę. Kiedy jesteś w rzutowym dołku, najważniejsze jest to, aby w nim nie zostać."

A żeby w nim nie zostać trzeba także ćwiczyć osobiste do bólu. Rzucać, rzucać, rzucać... i rzucać. Nie uwierzę, jeśli się ze mną nie zgadzacie. Zresztą Mike oddaję Ci głos.



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 067 406 (wersja testowa)

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u