Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 925 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



WIEŚCI Z POLA WALKI FANTASY BASKETU

środa, 11 stycznia 2012 22:54

Sławek Mróz

Sezon powoli się rozkręca, rotacje powoli się stabilizują. Za sobą większość z nas ma tradycyjnych ślepych strzałów, kiedy to pobieramy gracza po jednym dobrym meczu… ba, czasem po dwóch dobrych akcjach… a potem obgryzamy nerwowo paznokcie, obserwując kolejne wyczyny naszego bohatera. Teraz pora na spokojne wyszukiwanie potencjalnych wzmocnień dla Twojej drużyny.

Do rozważenia

Gary NealGary Neal – jakim cudem ten chłopak trafił pod skrzydła fantasy owners tylko w 23% lig Yahoo?? Wraca co prawda po operacji, ale już pokazał, że potrafi zagrać 30 minut i że potrafi zagrać te minuty dobrze. Manu jeszcze długo zostanie poza grą, więc jeżeli szukasz trójek w roto, Neal może okazać się priorytetowym kandydatem.

Daniel Gibson – nieco schowany w rotacji Cavs, nieco też z tylnego fotela nabija przyzwoite statystyki dla roto. Statystyki pozornie mało imponujące, ale oprócz solidnych trójek i bloków (jak na niskiego) notuje też Bobbie mało strat. Taki niepozorny glue guy, jacy bywają przydatni w roto.

Steve Blake – zmiana warty w Lakers? Być może… Takie w każdym razie napływają sugestie. A sam Steve zdaje się być gotowy na przejęcie od Dereka Fishera roli startującej jedyneczki drużyny z Los Angeles. Może wydawać się nieco dziwne, że dopiero teraz. Wszak już przed rokiem wręczono mu do podpisania solidny kontrakt z założeniem, że będzie robić dokładnie to, czego Lakers od swojego rozgrywającego potrzebowali, czyli agresywnie bronić i trafiać skutecznie z dystansu. Jak dotąd na siebie nie zarobił, powoli jednak Mike Brown zaczyna dostrzegać rosnącą formę Blake’a. Oczywiście, nie należy spodziewać się tu rewolucji w podziale minut, wszak Fisher jest nadal bardzo ważnym elementem układanki pod nazwą Los Angeles Lakers. Ot, do rozważenia w głębokich ligach i z nadzieją na trójeczki.

Nie trać nadziei!

Lamar Odom – zaczął sezon koszmarnie. Po szokującym transferze do Mavericks można było mieć nadzieję, że Lamar nieco odżyje, że błyśnie formą w small lineupach, że powalczy o minuty i pozycję w zespole z Marionem. Na razie nic z tych rzeczy, ale powolutku, powolutku zaczynam obserwować krótkie przebłyski niedawnego jeszcze basketu Odoma. Moja rada – nie wyrzucaj. O ile oczywiście masz miejsce na ławce.

Dorell Wright – ten sam o sobie przypomniał, choć potrzebne w tym celu było spotkanie ze starą ekipą, a raczej z jej aktualnym wcieleniem.  W międzyczasie zdążył już w niejednej lidze fantasy wylecieć z roboty. Nie tak szybko! Pamiętaj, ile Wright kosztował na drafcie i jaki potencjał nadal w nim tkwi. Może już nie top 30, ale spokojnego miejsca w Twojej drużynie wart będzie. A jeżeli nie należysz do pechowców, którzy Dorella draftowali, spróbuj kupić. Po cenie mocno promocyjnej oczywiście.

Serge Ibaka – poszły plotki, jakoby Ibaka stracił minuty z uwagi na znakomitą współpracę Hardena z Collisonem. Może to i po części prawda. Po części może winne są też zakusy do ustawiania Duranta na PF. Serge to jednak młody chłopak i nie widzę powodu, dla którego nie miałby już wkrótce wrócić do walki o wiodącą rolę pod koszem.

Dirk Nowitzki – absolutnie kupuj, jeżeli masz możliwość w promocyjnej cenie. Cała drużyna Mavericks po ostatnich zmianach personalnych stara się odnaleźć na nowo swą grę. Noo, poza Jasonem Terrym może. I odnajdą prędzej niż później, z całą pewnością. Wszak „never underestimate the heart of champion!”, czy jakoś tak.

Channing Frye – zaskakująco wartościowy w roto ostatnimi laty, sam się na niego nabrałem. I nadal wierzę, że słaby start to początek przy pracy. Już powoli zaczyna odzyskiwać swoją zwyczajową, i tak niespecjalnie wysoką, skuteczność z gry.  Markieff Morris (26% owned) oczywiście zaczął świetnie, ba, nawet pewnie pojawić się na liście moich sugestii do pobrania z FA, ale wygląda na to, że tylko od formy Channinga zależy to, ile minut będzie grać i czy nadal będzie skarbem fantasy.

Sprzedaj, póki płacą dużo!

Ray Allen – tak, Ray to żyła złota w roto, ale w tym sezonie przechodzi sam siebie. To zwyczajowo gracz z okolic top 40, dziś siedzi sobie w top 5, w sąsiedztwie niejakiego Kevina Love. Korzystaj póki możesz, bo starzejący się weteran (eeeech, mój rocznik, co robić…) z pewnością nie utrzyma tego poziomu przez cały sezon. Mało tego, jeżeli pozycja Celtów na playoffs będzie wiosną bezpieczna, z pewnością będzie oszczędzany w momencie, w którym jego produkcji najbardziej będziesz potrzebować.

Ryan Anderson – to się nazywa zacząć z wysokiego C! Potężne ilości trójek, rola startera, dużo swobody przy szalejącym Howardzie. Wystarczył jednak pojedynczy słabszy mecz, by Stan Van Gundy wyruszył do prasy z porcją uwag motywujących gracza. Swoją drogą, tak jak ceniłem Van Gundy’ego z czasów Heat, tak ostatnio coraz mniej zaczynam rozumieć jego sposoby komunikacji z graczami… Ale mniejsza o to. Nie od tego jestem, by krytykować zarządzanie drużyną przez trenera. Jestem od tego, by zasugerować, że jakkolwiek jestem fanem talentu ofensywnego Andersona, nie zawahałbym się, gdybym dostał za niego w ofercie którejś ze sprawdzonych lokomotyw fantasy.

Dwyane Wade – z bólem serca to piszę, ale co robić. Te problemy ze stopą brzmią coraz groźniej, a cel Heat w tym roku jest jasny – sukces w playoffs. Nic na siłę. Może zatem warto rozważyć okazję, jaką dał nam Dwyane, produkując solidnie w ostatnim meczu i wystawić go na blok?



Podziel się:

komentarze (1) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KATEGORIE ROTO W PIGUŁCE – CZĘŚĆ PIĄTA, WIGILIJNA: RESZTA

piątek, 23 grudnia 2011 11:27

Sławek Mróz

Serge IbakaHo, ho, hooo! Dziś pigułka znacznie większa. Piguła, można by rzec. Powody tego stanu rzecz są dwa. Po pierwsze należy się Tobie prezent świąteczny ode mnie. Po drugie – lada dzień startuje sezon, więc warto już być zaopatrzonym w komplet analiz.

Na pierwszy ogień rzucę bloki, kategorię niełatwą do zarządzania. Potem tę pozornie najłatwiejszą, ale też nie bez pułapek. Na koniec – rzecz nietypowa. Twoja liga z pewnością liczy asysty, zapewne też straty. W mojej walczymy na współczynniku asyst do strat (ATO). Dlaczego tak? Po części w celu zwykłego urozmaicenia rutyny roto. Po części dlatego, że współczynniki pozwalają skuteczniej walczyć na dystansie menedżerom dokładnie analizującym swoją sytuację, nawet dysponując mało imponującym zestawem graczy, czy to na skutek słabszego draftu, czy kontuzji.

Oczywistym przepisem na monstrualne bloki jest wycieczka po agresywnych w obronie centrów. Takie wycieczki należy jednak realizować z głową, co by nie zaopatrzyć się przy okazji w ból głowy w postaci beznadziejnie utopionych osobistych czy strat. Ostrożnie zatem (po raz kolejny) z Howardem. Ostrożnie z Okaforem, a najlepiej w ogólne unikać z okazji logjamu wysokich w Nowym Orleanie. Jeżeli już musisz w późniejszych rundach zakręcić się koło takiego profilu, celuj raczej w młodych, jak DeAndre Jordan czy Ed Davis, który też ściśnięty, albo podobno na okolice 30 minut może w Toronto liczyć. Ogólnie dobre pomysły to oczywiście Serge Ibaka, Al Jefferson czy Elton Brand. Z intencją na zdrówko dwóch ostatnich.

Można inaczej? Pewnie! Można tak, jak ja sobie poradziłem ostatnio w Lidze Ekspertów. Wybór wysokiego kwartetu w postaci Lee, Monroe, Frye i Ryana Andersona w żaden sposób mnie na blokach nie ustawiał. Co w  takiej sytuacji robić? Szukać obwodowców z klubu 1-1-1, czyli z potencjałem na jedną trójeczkę, jeden przechwyt i jeden blok. Nie jest ich dużo, ale trafiają się, ja zgarnąłem małą serię poza setnym wyborem. Paul George, Wesley Johnson… Już miałem też brać Shawne Williamsa, ale wystraszyły mnie wieści o zaawansowanych negocjacjach „Niets” z Andrzejkiem Kirilenką. Być może niesłusznie. Nawet point guard, Jeff Teague zdaje się kwalifikować w okolice 1-1-1, może z małym wyjątkiem dla trójek , jeżeli rzeczywiście przejmie rolę full time startera i nie nawali (i będzie zdrowy!! Dopisek z ostatniej chwili).

Jedno jest pewne. Bloki to nie trójki, niełatwo je uzupełnić na dystansie. A potrzeba ich niemało, w dodatku sensownie wplecionych w inne kategorie. Oto średnie z kiperka:

2007 - 0,68
2008 - 0,7
2009 - 0,68
2010 - 0,697
2011 - 0,67

… i osiągnięcia mistrzów:

2007 - 0,93
2008 - 0,83
2009 - 0,8
2010 - 0,87
2011 - 0,9

Uważaj zatem na drafcie! Uważaj też na punktach, chyba, że zauważysz owczy pęd konkurencji na strzelców i odpuścisz akurat tę kategorię. Jeżeli nie – mam w tym przypadku tylko jedną radę: nie bierz strzelców w ciemno, sugerując się li tylko średnią punktów na mecz. Jeżeli bowiem topowy strzelec zawala procenty, bardzo trudno będzie te kategorie nadrobić w kolejnych rundach, gdzie znajdziesz graczy albo rzucających mniej, albo rzucających sporo, ale z jeszcze bardziej mizernym skutkiem. Nie każdy ma oczywiście szczęście zatrudnić Kevina Duranta, LeBrona Jamesa czy Dwyane Wade’a (dwaj ostatni potrafią kuleć na osobistych, ale nie na tyle, by kategorii nie dało się odratować). Nie bardzo też można będzie liczyć na usługi Brooka Lopeza, wyrazy współczucia dla posiadaczy, należę do tej grupy. Rozważyć tu jednak można, oczywiście nie w pierwszej rundzie: Montę Ellisa, Paula Pierce’a, Kevina Garnetta, Davida Lee, Tony’ego Parkera czy LaMarcusa Aldridge’a. Pamiętaj cały czas o danych dotyczących skuteczności, które to dane zamieszczałem w poprzednich odcinkach. I mając te dane na uwadze, buduj potencjał strzelecki zespołu tak, by przynajmniej nie odstawać od peletonu:

2007 - 15,61
2008 - 15,5
2009 - 15,72
2010 - 15,39
2011 - 15,22

… a może wręcz powalczyć o prymat?

2007 - 17,14
2008 - 18,3
2009 - 17,5
2010 - 16,68
2011 - 17,33

Jak już napisałem wcześniej, gotowego przepisu na asysty czy straty u mnie nie znajdziesz. Jeżeli jednak zachowasz proporcje podane niżej, przy zachowaniu zdrowego balansu dla pozycji,  zazwyczaj powalczysz w obydwu kategoriach. Tu już powoli tracę proste przepisy, odkąd swoje pięć minut w roto skończył Jose Calderon, a i relatywnie mało tracący Chauncey Billups nie tylko starzeje się, ale i jakby zmienia w Clippers pozycję. Cenię tu jednak podkoszowych zapewniających korzystny współczynnik, jak Pau Gasol  czy David Lee. Nie cenię w tym miejscu gracza, którego nazwisko i tak wymieniałem już bardzo często. I nawet nie to, że nie cenię go w roto w ogóle, bo walczyłem o Dwighta jak lew w kiperku, tak mi pasował akurat. Zwyczajnie miej świadomość, że oprócz zawalonych osobistych, z Howardem na pokładzie trzeba się będzie zdrowo napracować, by powalczyć o takie ratia:

2007 - 1,54
2008 - 1,678
2009 - 1,65
2010 - 1,6375
2011 - 1,698

… nie wspominając już o takich:

2007 - 1,86
2008 - 1,86
2009 - 1,91
2010 - 1,98
2011 - 1,94

Podsumowując, z okazji Świąt Bożego Narodzenia i zbliżającego się Nowego Roku życzę Tobie samych celnych analiz i imponujących wyników w każdej kategorii.

Do dzieła!



Podziel się:

komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KATEGORIE ROTO W PIGUŁCE. CZĘŚĆ PIĄTA - PRZECHWYTY

poniedziałek, 19 grudnia 2011 0:47

Sławek Mróz

Chris PaulJakoś tak nagle nam ten sezon spadł na głowy, a ja w proszku z cyklem o kategoriach... Mea culpa. Poganiany i opóźnione spieszę z kontynuacją, wszak na korektę strategii nigdy nie jest za późno!

Czy trzeba być szczęściarzem, który zatrudni Chrisa Paula, by mieć świetną sytuację wyjściową w przechwytach? Niekoniecznie, choć oczywiście posiadanie rozgrywającego typu Paul czy Rondo bynajmniej nie zaszkodzi. Prawdą oczywistą bowiem jest, że kopalnia przechwytów to gracze obwodowi i tam większość fantasy menedżerów szuka swej przewagi.

Zanim przeanalizujemy temat głębiej - zwyczajowy statystyczny rzut oka na kategorię przechwytów w moim kiperku. Dla przypomnienia - dwanaście drużyn, dziesięć aktywnych slotów. Oto średnie osiągi złodziejskie:

2007 - 1
2008 - 1,029
2009 1,023
2010 1,018
2011 1,006

Czyli potrzeba aż jednego przechwytu średnio, by liczyć się w peletonie! Aby wygrać, trzeba oczywiście postarać się mocniej.

2007 - 1,2
2008 - 1,16
2009 - 1,17
2010 - 1,153
2011 - 1,149

Zwycięzcy zazwyczaj inwestują w mocny obwód, ale bywa taka taktyka okupiona odpuszczeniem kilku innych kategorii (FG, bloki, zbiórki), więc małe dająca szanse na zwycięstwo w roto. Jaki jest inny sposób? Ano poszukać wysokich, którzy kradną. Oto ranking graczy z przypisanymi przez yahoo pozycjami PF lub C. Za ostatnie trzy miesiące minionego sezonu. Dlaczego tak? Żeby nie uronić jednego ważnego nazwiska, ale o tym za chwilę.

1,6 - Andray Blatche
1,6 - Gerald Wallace
1,5 - Dwight Howard
1,4 - Andei Kirilenko
1,4 - Chuck Hayes
1,4 - Nene Hilario
1,4 - Greg Monroe
1,4 - Rudy Gay
1,3 - Paul Millsap
1,2 - DeMarcus Cousins
1,2 - Thaddeus Young
1,2 - DeJuan Blair
1,2 - Josh Smith

Gdzie tu szukać przechwytów? Można oczywiście w pierwszych rundach, choć wiadomo, jaka jest cena wyboru Dwighta, czy też jak chimerycznym graczem jest Smith.

Można pod koniec draftu, choć tu oczywiście problemem może okazać się zdrowie. Informacje na temat zdolności do gry Kirilenki czytam tylko od jego agenta, siłą rzeczy - będącego mało wiarygodnym źródłem. Nie wiadomo też, jak spodziewany wzrost obciążenia meczowego zniosą kolana Blaira.

Nadal też jestem sceptyczny co do Króli. Do Hayesa ze zrozumiałych względów. Staram się też unikać Cousinsa, dotąd roto killera i musiałby się tu wydarzyć prawdziwy breakout sezon, by ten stan rzeczy zmienić.

Co innego efektywny Nene, który zostaje w Denver i pozostanie tym samym jednym z optymalnych środkowych do roto. Co innego Monroe, szalejący w Pistons, odkąd tylko dostał minuty i rolę startera. I właśnie w środkowych rundach polecam szukać swej szansy. Środkowych, bo Grzesiek Monroe dawno już stracił status sleepera. Ja nabyłem go z 48 numerem w Lidze Ekspertów i ostrożnie jestem zadowolony. Polecam.

I obiecuję, że na bloki będziesz czekać tym razem mniej, niż niemal dwa miesiące...



Podziel się:

komentarze (3) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ALL-NBA DRAFT. RUNDA 5. PICK 9: PAUL PIERCE

niedziela, 18 grudnia 2011 20:09

 

Sebastian Hetman

 

 

Nie mam zamiaru się rozpisywać, dlaczego akurat wybrałem Paula Pierce’a, ale podkreślę tylko, że w grę wchodził jeszcze Dominique Wilkins, Górę wzięła gra na dystansie i w crunch time, a “The Truth” w swoim prime był jednym z najlepszych niskich skrzydłowych grających na low-post. Było to całkiem niedawno.

 

 

Pierce uzupełni mój zespół, w którym nie zabraknie piłki i uważam, że ten team absolutnie nie odstaje defensywnie od innych, a w ataku jest również zbilansowany. Można powiedzieć, że spieprzyłem swoje poczynania wybierając Thomasa już na początku drugiej rundy, ale co tam, ważne, że w jakiś sposób spełniła się moja idea składu tylko na podstawie graczy z lat 80-tych i 90-tych. Czy zrobiłem to umiejętnie,? Nie wiem. Dlatego nie grywam w fantasy…

 

 

Kapitan Celtics to oddany kompan, który w każdej organizacji znalazłby swoje miejsce, a w Bostonie już dawno stworzył kawał wielkiej historii. Ofensywnie i defensywnie moim zdaniem zbilansowany, ale najbardziej sprawdza się w obronie zespołowej. W mechanizmie na tyle skomplikowanym, gdzie każdy musi dokładać swoją cegiełkę. Poza tym to twardy gość pochodzący z Inglewood, który absolutnie nie należy do tzw. selfish players.

 

W karierze: 22,2 pkt., 6,1 b., 3,8 ast., 44,8% z gry, 36,9% za trzy

 

 


 


RUNDA 5

 

nr 1 - Sławek Mróz - Bill Walton
 
nr 2 - Michał Górny - Clyde Drexler
 
nr 3 - Bartek Tomczak - Gary Payton
 
nr 4 - Maciek Kwiatkowski - Alonzo Mourning
 
nr 5 - Rafał Niewiadomski –  Manu Ginobili
 
nr 6 - Piotr Kolanowski – Elgin Baylor
 
nr 7 - Marek Dziuba - Chauncey Billups
 
nr 8 - Przemek Kujawiński - Joe Dumars
 
nr 9 - Sebastian Hetman – Paul Pierce

 

 

ALL NBA DRAFT NA ZAWSZEPOPIERWSZE:

*wrzucajcie gdziekolwiek, róbcie symulacje w NBA 2K12 – z chęcią przedstawimy filmiki i wyniki na blogu!

 

Sławek Mróz:

G – Walt Frazier

G – Jerry West

G – Michael Jordan

F – Kevin Garnett

C – Bill Walton

 

Michał Górny:

G – John Stockton

G – Clyde Drexler

F – Rick Barry

F – Moses Malone

C – Wilt Chamberlain

 

Bartek Tomczak:

G – Gary Payton

G – Kobe Bryant

F – John Havlicek

F – Charles Barkley

C – David Robinson

 

Maciek Kwiatkowski:

G – Magic Johnson

G – Kevin Durant

F – Scottie Pippen

F – Dennis Rodman

C – Alonzo Mourning

 

Rafał Niewiadomski:

G – Jason Kidd

G – Manu Ginobili

F – Larry Bird

F – Karl Malone

C – Dwight Howard

 

Piotr Kolanowski:

G – Oscar Robertson

G/F – Michael Cooper

F – Elgin Baylor

F – Kevin McHale

C – Shaquille O’Neal

 

Marek Dziuba:

G – Chauncey Billups

G – Reggie Miller

F – LeBron James

F – Dirk Nowitzki

C – Bill Russell

 

Przemek Kujawiński:

G – Chris Paul

G – Joe Dumars

F – Julius Erving

F – Tim Duncan

C – Kareem Abdul-Jabbar

 

Sebastian Hetman:

G – Isiah Thomas

G – Ray Allen

F – Paul Pierce

F/C – Bill Laimbeer

C – Hakeem Olajuwon

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

FANTASY LIGA "NIE DLA EKSPERTÓW" - OGŁOSZENIE

sobota, 17 grudnia 2011 11:37

Sławek Mróz

Uwaga! Achtung! Wnimanje... czy jakoś tak. Dla wszystkich tych, którzy w komentarzach deklarowali chęć wzięcia udziału w zabawie pod tytułem fantasty basketball i ogólnie dla wszystkich zainteresowanych o zapale większym niż słomiany - ogłoszenie. Ogłoszenie komisarza jednej z lig grupy pl.rec.sport.koszykowka. Jednej z lig tego cyklu osobiście komiszuję, więc tym bardziej gorąco zachęcam.

---

Siemka. Witam wszystkich entuzjastów lig fantasy, nie tylko fanów anime. Niedawno pod sztandarem PRSK (pol.rec.sport.koszykówka) na google groups powstała liga FB 3. W tym momencie uzupełniamy skład naszej ligi i brakuje kilku graczy.

Chciałbym w tym miejscu zaprosić wszystkich chętnych do gry, nie tylko doświadczonych, ale również wytrwałych i konsekwentnych do podjęcia wyzwania którym jest udział w tej zabawie.

Jest to liga typu fantasy points i daily roster, czyli najważniejsze są statsy oraz trzeba ustawiać skład na każdy dzień.

Chętne osoby proszę o wpisywanie się na dole w komentarzach bądź pisanie na tego emaila slam88(tutaj małpa)ymail.com

Mile jest widziane doświadczenie

 Pozdrawiam i czekam na chętnych,

SLam



Podziel się:

komentarze (31) | zaloguj się, aby dodać komentarz

LIGA EKSPERTÓW - DRUGA RUNDA DRAFTU

środa, 14 grudnia 2011 18:09

Sławek Mróz


josh smith

Zabawa nabiera rozpędu. Powoli już można obserwować zalążki taktyk, zacząć typować liderów i outsiderów, oczywiście mocno przedwcześnie, ale to przecież emocje.

Panie i Panowie - oto druga runda:

18 - Liczy Sie Wynik - JOSH SMITH (wcześniej: LaMarcus Aldridge)

Czyli formowanie frontcourtu. Pełną gębą, bo z mocnym akcentem na statystyki defensywne. Pytanie tylko, czy motywacja Josha Smitha osiągnie akceptowalny poziom? No i czy Hawks nie pozbędą się chimerycznego skrzydłowego. To dość znaczące wątpliwości, jak na drugi wybór w zespole, ale jakichś szczególnych powodów do krytyki nie widać.

19 - Pi3TR45' Team - RUDY GAY  ( Al Horford)

Tutaj mam większy dylemat. Nawet nie to, że nie wierzę w Gaya. Obecny był do niedawna w mej kiperowej drużynie i sprawował się więcej niż dobrze. Ale kontuzja barku to nie przelewki. Czy od razu powróci do formy sprzed roku? Wątpię. Tym bardziej, że Grizzlies najprawdopodobniej będą znowu mocni i nie muszą forsować Rudy’ego od pierwszych spotkań.

20 - GRB - AL JEFFERSON ( Stephen Curry)

Świetny wybór. Bardzo mi zależało, żeby spadł jeszcze piętro niżej, ale cóż… Bardzo dobre statystyki przed rokiem, teraz ponoć w bardzo dobrej kondycji, solidnie przepracował lato i jesień. Tak, nadal nie jest powiedziane, że pozostanie w Jazz do końca sezonu. Istnieje bowiem spore podejrzenie, że w Salt Lake City spróbują „powalczyć o znaczące wzmocnienia z draftu 2012”. Ale gdziekolwiek by nie poszedł, raczej nie po to, by usiąść na ławce.

21 - Florida Pensioners - DAVID LEE ( Carmelo Anthony)

Uparłem się, by teraz wziąć podkoszowego. Uparłem się i koniec, bo przed rokiem z podkoszowymi zaspałem, co sprawiło mi w sezonie sporo problemów. Problem jednak był i tu, bo na liście życzeń w tym miejscu miałem kogoś z trio Horford, Jefferson, Aldridge. Niestety, koledzy odrobili pracę domową. Lee ostatniej zimy specjalnie nie imponował, ale przecież wracał po kontuzji łokcia. Druga połowa sezonu to już rank top 20 i po cichu na podobny pozostaje mi liczyć. Tym bardziej, że wśród pozostałych pozycji też nie widziałem kandydata, którego pozostawienie na stole sprawiłoby mi jakiś specjalny dyskomfort.

22 - Z dużą przewagą - JOHN WALL ( Kobe Bryant)

Przemek idzie ostro. Podobno do odważnych świat należy! I być może Wall zasłuży na tak szybki wybór. Łatwo jednak nie będzie i top 25 roto dla mnie wygląda na mocno optymistyczny scenariusz. Ryzykownie… Ale jeżeli uparł się Jaśka Ścianę pozyskać do swojej drużyny, to najprawdopodobniej w kolejnej rundzie nie miałby już takiej możliwości.

23 - Solid As a Rock - MONTA ELLIS ( Dirk Nowitzki)

Gdyby patrzeć na rankingi z ostatnich lat – Monta z dwudziestym trzecim numerem to skarb. Dlaczego więc nie poszedł wcześniej? Może to efekt obawy, że kiedyś w końcu Warriors naprawdę postanowią rozbić ten ultra efektowny duet niskich obrońców? Może trener Mark Jackson zmieni koncepcję (czytaj – tempo) gry? Na razie na to nie wygląda, czasu jest zbyt mało na rewolucję. Solidny pick.

24 - Bukkake - ERIC GORDON ( Amare’ Stoudemire)

Wówczas jeszcze plotki transferowe Gordona nie dotyczyły I miał spokojnie grać swoje, robiąc spacing Griffinowi. O ile oczywiście zdrowie by pozwoliło. I tu mam wątpliwość, bo jeśli brać gracza z historią problemów zdrowotnych, to raczej mocno obsuniętego. Gramy wszak w bardzo głębokiej lidze i ewentualne urazy bolą podwójnie.

25 - Original Cream Team - BLAKE GRIFFIN ( Russell Westbrook)

Kolejny przypadek sięgnięcia po potencjał. Gdy przeglądam prognozowane rankingi, wybór Blake’a o tej porze zasadniczo się broni. Pamiętać jednak trzeba, że o skok w te rejony rankingów roto nie będzie łatwo. Potrzeba tu nie tylko ogólnego progresu, ale i znaczącej poprawy na osobistych.

26 - Pędzące Imadła - PAUL PIERCE ( Deron Williams)

Bezpiecznie. Pierce co roku nie zawodzi, dostarczając stabilnej produkcji. I co roku zazwyczaj wybierany jest późno. Tej jesieni w obydwu moich ligach roto wreszcie został doceniony. I można być względnie spokojnym, że na zaszczyt wyboru w drugiej rundzie zasłuży raz jeszcze.

27 - Hoop Dreams - DANNY GRANGER ( Pau Gasol)

Nie tak dawno wydawało się, że dołączy Danny do elitarnego grona gwiazd fantasy basketu. Zniechęcać potencjalnych pracodawców mogły jedynie częste urazy. Przed rokiem Granger nieco spuścił z tonu, w drużynie przybywa nowych twarzy, pojawiły się plotki transferowe… Ryzyko zatem istnieje, ale biorąc pod uwagę statystyczne wyczyny skrzydłowego Indiany z ostatnich lat, wydaje się być ryzykiem nieźle skalkulowanym.

28 - Embraced Embarassment - MANU GINOBILI ( Dwyane Wade)

„It’s Manu…”, że zacytuję Grześka Popovicha. Z Manu w roto wychodzi się zawsze dobrze, o ile oczywiście zdrówko Argentyńczykowi dopisuje. I jakkolwiek mówi się o złym wpływie zagęszczonego sezonu na wydolność i zdrowie weteranów, Manu nie potrzebuje wielu minut na parkiecie, by zrobić to, co do niego należy. A roboty dlań nie zabraknie, zwłaszcza odkąd San Antonio opuścił George Hill.

29 - ROOKIES - STEVE NASH ( Kevin Love)

Od kilku lat mówi się, że Nash już za chwilę zacznie się starzeć, że powoli robi się wyborem ryzykownym. Że zjazd po równi pochyłej czeka tuż za rogiem. I co roku Steve zaprzecza takim czarnym scenariuszom. Ale i co roku spędza na parkiecie mniej minut, co w poprzednim sezonie znalazło już odzwierciedlenie w produkcji i rankingach. Ryzykownie, ale to nadal czołówka PG.

30 - Srogi Rewanż - ZACH RANDOLPH ( Dwight Howard)

Jakoś nie do końca, subiektywnie, ufam Zachowi. Może dlatego, że pamiętam czasy, gdy nie tylko sprawiał masę problemów pozaboiskowych, ale i w roto miał szereg słabych punków. Od tamtej pory najwyraźniej okrzepł, dojrzała też nieco jego gra. Ma niewątpliwie wiele plusów zwierzęcia podkoszowego (za wyjątkiem bloków, ale od czego Howard?), ale osobiście miałbym w tym miejscu na swojej osobistej liście preferencji kilka innych nazwisk.

31 - Fokommodores - PAUL MILLSAP ( Derrick Rose)

Jeżeli wziąć pod uwagę zestawienia ubiegłoroczne – steal! Do tego do Salt Lake City zdaje się nie wróci już Andrzej Kirilenko. A młodzi czy odrestaurowany Mehmed Okur dopiero muszą potwierdzić, że zasługują na to, by wydrzeć minuty żelaznym starterom. Podoba mi się ten pick na dziś. Co będzie potem? Zobaczymy, jakie mają plany Jazz. Tak transferowe, jak i sportowe na najbliższe miesiące.

32 - Sama-Sama - SERGE IBAKA ( Chris Paul)

Młody gniewny. Tytan bloków. Pewnie, nie będzie w Oklahomie gwiazdą ataku, od tego Grzmotki mają obwód. Pozycję w rotacji ma jednak pewną, odkąd do Bostonu poszedł Jeff Green. Zero ryzyka (może za wyjątkiem takiego, że wybór dość wczesny), tony potencjału.

33 - Andery - GERALD WALLACE  ( LeBron James)

Bardzo dobry wybór, zwłaszcza w świetle doniesień, jakoby Blazers mieli podkręcić tempo. Istnieje pewne ryzyko związane z kontuzjami, ale i statystyki od czasu przybycia do Portland zdecydowanie imponują.

34 - Warsaw BTeam - RAJON RONDO ( Kevin Durant)

Pewny wybór, oczywiste korzyści, oczywiste ograniczenia. Plotki na temat wymian jakby ucichły, a i w Bostonie rewolucji już chyba spodziewać się nie należy. Ładnie wygląda z Durantem, ale to akurat żadna sztuka. Wespół w zespół z Durantem wielu graczy wygląda dobrze!

Czekam na Twoje opinie, kolejna runda niebawem.

 

 

 

 



Podziel się:

komentarze (2) | zaloguj się, aby dodać komentarz

LIGA EKSPERTÓW - I RUNDA DRAFTU.

czwartek, 08 grudnia 2011 10:54

Sławek Mróz


Kevin Durant

Ruszyło! Jako, że sezon już niebawem, startują też powoli ligi fantasy. A start w takiej lidze to draft, czyli jedna z najbardziej emocjonujących części tej zabawy. Poniżej wrzucam wybory z pierwszej rundy Ligi Ekspertów, gdzie gra kilku z nas (imiona przy naszych teamach), niebawem kolejne. Gramy w szerokim gronie, jak widać, systemem roto z klasycznymi dziewięcioma kategoriami.

Przy każdym picku mój krótki komentarz, liczę na Wasze opinie!

1 - Warsaw BTeam (Michał) - KEVIN DURANT

Bez niespodzianek. Durant ma swoje słabe strony, ale zdążył już wyrosnąć na króla fantasy basketu. Na długie lata, zdaje się.

2 - Andery - LEBRON JAMES

Jak wyżej. Moim zdaniem, nie byłoby też większego zaskoczenia gdyby, zależnie od strategii, dwa pierwsze wybory zamieniły się kolejnością. LeBron może sobie być wielkim przegranym finałów, ale w fantasy to nadal najściślejsza elita. Zmotywowana elita!

3 - Sama-Sama - CHRIS PAUL

Wybór Paula wzbudził już nieco kontrowersji na forum ligowym. Raczej jednak na zasadzie tęsknoty za trash talkiem, niźli prawdziwego zaskoczenia. Krzysio może i ma obecnie zawirowania w temacie zmiany klubu, jednak to co nie ulegało zawirowaniom, to jego produkcja na przestrzeni ostatnich lat. Absolutne top 3, a często wyżej. Nie spodziewam się tu zmian, o ile zdrówko pozwoli.

4 - fokommodores - DERRICK ROSE

A tu już pierwsza niespodzianka. Nie jakaś znacząca, gdyby wziąć pod uwagą fakt, że mowa o MVP, ale wybór Derricka z czwartym numerem w roto zakłada dalszy progres. Szczerze mówiąc – miałem innych kandydatów o tej porze, ale trudno tu o większą krytykę. Rose zadziwił już przed rokiem, więc kto wie…

5 - Srogi Rewanż - DWIGHT HOWARD

Z Dwightem jest tak, że zawsze kogoś skuszą jego plusy. I zawsze zostanie wybrany wcześniej, niż suchy ranking sugeruje. Czy za wcześnie? Dla mnie tak, bo w roto taki pierwszy wybór mocno zawęża swobodę kolejnych. Ale nie to, żebym odsądzał od czci i wiary! Sam nabyłem Howarda w kiperku i liczę na dobry wynik. Tylko tam miałem komfort, by połączyć go z LeBronem Jamesem w punkty wyjścia, a to już całkiem inna historia.

6 - ROOKIES - KEVIN LOVE

Nie zdziwiłbym się, gdyby Love poszedł dwa picki wcześniej. Monstrum z cenną literką C. W dodatku zmiana trenera w Minneapolis na Ryśka Adelmana działać może tylko na plus. Świetny fundament pod drużynę roto.

7 - EmbracedEmbarrasment - DWYANE WADE

Czasami przewijają się w Necie opinie, jakoby w drugim roku wspólnej gry Dwyane miał nieco stracić ze swojej produkcji na rzecz coraz lepiej czujących się w Miami „nowoprzybyłych” gwiazd. Nie do końca się zgadzam, tym bardziej, że Mike Miller zdaje się nadal pozostawać w stanie zdrowia mało zdatnym do gry. Sam Wade natomiast, gdy zdrowy, ma rolę i zdolność do generowania imponujących osiągnięć statystycznych.  Po prostu bardzo dobry wybór.

8 - Hoop Dreams - PAU GASOL

Niedawno jeszcze najbardziej pożądany w roto gracz wśród zdolnych do gry na centrze. Dla roto nieistotne jest, że zawalił ostatnio playoffs (hello, Bron!!). To nadal bardzo bezpieczny wybór, zakładając pełnię sił i zdrowia.

9 - Pędzące Imadła - DERON WILLIAMS

Deron miewał swoje wzloty i upadki w fantasy. Do słabszych momentów można zaliczyć fatalną skuteczność pod koniec ostatniego sezonu, już w barwach Nets. Ale to se uz ne vrati, czy jak tam mawiają Czesi. Niezależnie od tego, czy będzie planować swą przyszłość w New Jersey, Deron wróci do formy, jaka jest jego znakiem firmowym. To nie będzie klasyczny contrach year, jaki dodatkowo motywuje słabszych graczy. Deron i tak dostanie kontrakt taki, jakiego w ramach CBA sobie zażyczy, sam wybierze od kogo. A w najbliższym sezonie pokaże, że na taki kontrakt zasługuje. Czy ta demonstracja przełoży się na top 10 fantasy? Nie wiem, ale ryzyka dużego nie ma.

10 - Original Cream Team (Maciek) - RUSSELL WESTBROOK

Śmiały pick, ale i Westbrook coraz śmielej sobie poczyna. Poukładanie zespołu i gry w Oklahomie to nadal temat rozwojowy, więc konserwatywni managos jak ja pewnie tak wysoko by po Russa nie sięgali, ale wybór jak najbardziej ma szanse się obronić.

11 - Bukkake – AMARE’ STOUDEMIRE

Tu mam większy problem. Sam miałem w swojej drużynie Amare’ odkąd do Nowego Jorku trafił Melo i mogłem obserwować ewolucję w statystycznych osiągnięciach STATa (nomen omen). Prawda, Amare’ to nadal cenny gracz, a i pewnie podział ról na boisku z czasem będzie się krystalizować. Mam jednak wrażenie, że to Anthony będzie grać pierwsze skrzypce w Knicks. A gdy już Melo posiądzie piłkę, nie zwykł jej oddawać tak chętnie, jak choćby James czy Wade.

12 - Solid As a Rock - DIRK NOWITZKI

Co tu dużo mówić – od lat pewny, bezpieczny pick. No i brany poza top 10 można uznać za obsuwkę.

13 - Z dużą przewagą (Przemek) - KOBE BRYANT

Nie tak dawno były czasy, gdy można było pomarzyć o zgarnięciu Kobo poza pierwszą dyszką. Te czasy niestety już minęły, a ja zaczynam się obawiać, że Bryant nie powróci już nawet do pierwszej dwudziestki. Oczywiście, istnieje śladowa szansa, że się mylę… Fani Lakers, nie ustawajcie w nadziei!

14 - Florida Pensioners (Sławek) - CARMELO ANTHONY

Mogę sobie być sceptykiem, jeżeli chodzi o współpracę gwiazd w Knicks. Mogę sobie wątpić w to, czy Mike D’Antonie poukłada nowojorski zespół tak, by zbudować faworyta na Wschodzie. Jestem jednak pełnym optymistą, gdy idzie o Carmelo w Knicks od strony fantasy. Maciek kontrował, że Denver grali wręcz szybciej, a 42% za trzy, jakie notował Melo pod koniec sezonu to miraż. Być może. Ja jednak zaufam wpływowi, jaki ma D’Antoni i jego system na wartość fantasy jego kluczowych graczy.

15 - GRB - STEPHEN CURRY

Nie ma o czym pisać. Steal! … o ile kostki wytrzymają ciężki sezon. Ja go z bólem serca przepuściłem, bo nie chciałem zaczynać draftu w głębokiej lidze od wyboru chłopaka, który niemal cały poprzedni sezon zmagał się z urazami, ale potencjał „Kury” jest tak ogromny, że zwyczajnie niżej nie mógł już się zsuwać.

16 - PI3TR45' Team - AL HORFORD

Bardzo solidny, bezpieczny pick. Al robi stały, niemały progres z roku na rok i tak, już teraz zasługuje na szesnasty wybór. Może nawet wyższy…

17 - Liczy Sie Wynik - LaMARCUS ALDRIDGE

Aldridge długo nie mógł eksplodować, choć miałem takie nadzieje rok po roku. Gdy już nadzieje utraciłem – stało się. W przypadku Cambiego możemy już mówić o łabędzim śpiewie, więc strefa podkoszowa Blazers należy do LaMarcusa. Wybór solidny, jak cała pierwsza runda zresztą.

Niespodzianki tak naprawdę zaczną się w rundzie drugiej… już niebawem!


 

 



Podziel się:

komentarze (4) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ALL-NBA DRAFT. RUNDA 5. PICK 7: CHAUNCEY BILLUPS

niedziela, 04 grudnia 2011 18:41

 

Marek Dziuba

 

Do zamknięcia mojego składu wszech czasów pozostał mi jedynie wybór rozgrywającego. Potrzebowałem takiego, który zapewni mnie, że każdy z moich zawodników otrzyma odpowiednią ilość piłek, bo trzeba w końcu podzielić ją między dwóch świetnych strzelców i agresywnego skrzydłowego, który sam często lubi sobie nią pokozłować jak PG. Dlatego niezbędny był dla mnie playmaker, który w związku z tym potrafi dodatkowo obyć się bez spaldinga w rękach i poważnie zagrozić rzutem oraz co istotne, nie będący jak Steve Nash dziurą w obronie.

 

Dlatego zdecydowałem się na Chauncey'a Billupsa, co możecie uznać za kontrowersyjny pick, bo nie ma zbyt wielu trofeów w swojej kolekcji ani 'szalonych' statystyk, ale w zasadzie wystarczy mi jedno by mieć pewność, że mam właściwą osobę na właściwym miejscu - MVP Finałów z 2004 roku. Chauncey to koszykarz-generał. Kierował moim zdaniem jednym z najlepszych zespołów NBA w pełnym tego słowa znaczeniu i poniekąd stworzyłem coś na wzór Pistons 04' właśnie. Zespół zrównoważony, gotowy grać po obu stronach parkietu, ze wskazaniem na obronę.

 

Bill Russell będzie pełnił podobną rolę jak Ben Wallace, typowa siła w defensywie. Bill, choć wybitnym graczem ofensywnym nie był, to jednak w przeciwieństwie do Big Bena stworzy tam pewne zagrożenie. Dirk Nowitzki będzie w pewien sposób przypominał Rasheeda Wallace'a, a jego defensywne braki nie będą akurat stanowić większego problemu, ze względu na plecy, które go chronią. LeBron James spełni się jako zdecydowanie mocniejsza wersja Tayshauna Prince'a i zapewnię mu dużo swobody, bo to on ma dominować, a gdy tylko zostanie podwojony to na pewno odnajdzie na wolnej pozycji jedną z trzech zabójczych strzelb. Stworzyłem mu raj na boisku.

 

Reggie Miller będzie niejako jak Rip Hamilton, czyhający gdzieś tam na czystej pozycji, by seryjnie wypunktować rywala. Niedoceniany powszechnie Chauncey zaś na pewno sprawnie pokieruje tą maszyną, a gdy odda piłkę do Jamesa, znajdzie sobie pozycję i zapewni podobnie jak Dirk czy Reggie dodatkowy spacing. Najfajniejsze jest to, że nikomu z nich nie zadrży ręka, gdy przyjdzie do zaciętej końcówki.

 

 


 

To tyle z mojej strony, dziękuję wszystkim za przydatne rady, komentarze... miłą zabawę.

 

 

RUNDA 5

nr 1 - Sławek Mróz - Bill Walton
 
nr 2 - Michał Górny - Clyde Drexler
 
nr 3 - Bartek Tomczak - Gary Payton
 
nr 4 - Maciek Kwiatkowski - Alonzo Mourning
 
nr 5 - Rafał Niewiadomski –  Manu Ginobili
 
nr 6 - Piotr Kolanowski – Elgin Baylor
 

nr 7 - Marek Dziuba - Chauncey Billups
 
nr 8 - Przemek Kujawiński -
 

nr 9 - Sebastian Hetman -


 

DO TEJ PORY

Sławek Mróz: Michael Jordan, Jerry West, Kevin Garnett, Walt Frazier, Bill Walton


Michał Górny: Wilt Chamberlain, Moses Malone, John Stockton, Rick Barry, Clyde Drexler

Bartek Tomczak: Kobe Bryant, Charles Barkley, David Robinson, John Havlicek, Gary Payton

Maciek Kwiatkowski: Magic Johnson, Scottie Pippen, Dennis Rodman, Kevin Durant, Alonzo Mourning

Rafał Niewiadomski: Larry Bird, Karl Malone, Jason Kidd, Dwight Howard, Manu Ginobili

Piotr Kolanowski: Oscar Robertson, Shaquille O’Neal, Kevin McHale, Michael Cooper, Elgin Baylor


Marek Dziuba: Bill Russell, Dirk Nowitzki, LeBron James, Reggie Miller, Chauncey Billups

Przemek Kujawiński: Kareem Abdul-Jabbar, Tim Duncan, Julius Erving, Chris Paul


Sebastian Hetman: Hakeem Olajuwon, Isiah Thomas, Bill Laimbeer, Ray Allen

 

 

 



Podziel się:

komentarze (14) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ALL-NBA DRAFT. RUNDA 5. PICK 6: ELGIN BAYLOR

sobota, 03 grudnia 2011 17:39

                   

Piotr Kolanowski

 

Elgin Baylor zamyka oficjalnie mój skład w naszym małym drafcie All-Time z niekoniecznie z najlepszymi, ale za to (tak myślę przynajmniej - być może naiwnie) najlepiej dopasowanymi zawodnikami. Fakt, że Elg dołącza do mojego składu jako ostatni nie znaczy rzecz jasna, że jest najmniej ważnym zawodnikiem. Wręcz przeciwnie. Po prostu, na pozycji SF był największy wybór, stąd wolałem zaczekać z tą decyzją na sam koniec.

 

 
Od samego początku zapowiadałem, że koncepcja gry mojego zespołu będzie opierała na dominacji pod koszami. Czy mogłem więc wybrać kogoś innego niż Baylora? Był taki czas kiedy był to dla wszystkich bezsprzecznie najlepszy skrzydłowy w historii. Był wybitnym atletą, który w walce o zbiórki ośmieszał niejednego centra. Jego średnie w tej kategorii mówią same za siebie - w najlepszym sezonie (1960/1961) było to kosmiczne 19,8. Nikt nie miał też bogatszego repertuaru zagrań w ataku. Niska skutecznośc rzutów z gry? Wtedy wśród graczy obwodowych było to na porządku dziennym, oddawanie ogromnej ilości rzutów nikogo nie dziwiło. Zbyt duże ego? Być może, ale skoro ostatecznie dopasował się do Wilta (z trudnością) i Westa (bez problemów), nie widzę powodu czemu nie miałby się zgrać z Robertsonem i O'Nealem. Przy okazji Elg był też świetnym podającym, co oczywiście również jest u mnie mile widziane. Oszczędźmy sobie jednak drwin z jego drugiego imienia.

 

Na koniec dzięki wszystkim za zabawę, a także za komentarze - te mniej lub bardziej przychylne. Kłaniam się!

 

 

 

 

RUNDA 5

nr 1 - Sławek Mróz - Bill Walton
 
nr 2 - Michał Górny - Clyde Drexler
 
nr 3 - Bartek Tomczak - Gary Payton
 
nr 4 - Maciek Kwiatkowski - Alonzo Mourning
 
nr 5 - Rafał Niewiadomski –  Manu Ginobili
 
nr 6 - Piotr Kolanowski – Elgin Baylor
 

nr 7 - Marek Dziuba - 
 
nr 8 - Przemek Kujawiński -
 

nr 9 - Sebastian Hetman -


 

DO TEJ PORY

Sławek Mróz: Michael Jordan, Jerry West, Kevin Garnett, Walt Frazier, Bill Walton


Michał Górny: Wilt Chamberlain, Moses Malone, John Stockton, Rick Barry, Clyde Drexler

Bartek Tomczak: Kobe Bryant, Charles Barkley, David Robinson, John Havlicek, Gary Payton

Maciek Kwiatkowski: Magic Johnson, Scottie Pippen, Dennis Rodman, Kevin Durant, Alonzo Mourning

Rafał Niewiadomski: Larry Bird, Karl Malone, Jason Kidd, Dwight Howard, Manu Ginobili

Piotr Kolanowski: Oscar Robertson, Shaquille O’Neal, Kevin McHale, Michael Cooper, Elgin Baylor


Marek Dziuba: Bill Russell, Dirk Nowitzki, LeBron James, Reggie Miller

Przemek Kujawiński: Kareem Abdul-Jabbar, Tim Duncan, Julius Erving, Chris Paul


Sebastian Hetman: Hakeem Olajuwon, Isiah Thomas, Bill Laimbeer, Ray Allen

 

 

 



Podziel się:

komentarze (1) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ALL-NBA DRAFT. RUNDA 5. PICK 4: ALONZO MOURNING

poniedziałek, 28 listopada 2011 0:17

Maciej Kwiatkowski

 

 

Świeże wspomnienie... W sezonie 2005/06 Miami Heat zdobyli mistrzostwo NBA. Alonzo Mourning wchodził wtedy z ławki za Shaquille'a O'Neala - rzadko grali razem obok siebie. Po dziś dzień jeden stat Mourninga z tamtego sezonu jest moim zdaniem jednym z najefektowniejszych statów ostatniej dekady: 

 

W 20 minut gry zaliczał średnio 2,7 bloku! Co 7 minut i 20 sekund Mourning notował blok. Gdyby w tamtym sezonie grał po 38 minut blokowałby 5,1 rzutu w wieku 36 lat. Gość, który nie miał nawet 210 cm wzrostu. Intensywność? Był bestią.

 

Mourning nie tylko blokował rzuty. Blokował je w ten sposób, abyś już nigdy potem nie zjawił się w pomalowanym. W przeciągu kolejnej sekundy po otrzymaniu bloku miałeś do czynienia z dzikością i intensywnością jego ogromnego serca do gry. Zo blokował rzuty trzymając na ramionach całą afrykańską dżunglę i wszystkie najgroźniejsze ssaki świata. Nie było takiego drugiego, który robił to w taki sposób.

 

W swoim 13.tym sezonie po tym wszystkim co przeszedł na początku poprzedniej dekady, grając z ławki za Shaqiem Mourning był absolutnie kluczowy dla mistrzostwa Miami. Nigdy o tym nie zapomnijcie. 

 

Był też Alonzo Mourning z lat 1992-2000 jednym z najlepszych obrońców ligi. Wiem, że w gronie tylu znakomitych centrów jego średnio 20/10 robione przez pierwsze osiem lat kariery nie zaimponują nikomu, ale gość w sezonie 1998/99 zaliczał też 3.9 bloku na mecz i 3.7 w sezonie 1999/2000. 

 

W moim teamie "Zo" robić będzie za ostatnią linię obrony, ale też wybrałem go do ataku przed Patrickiem Ewingiem z dwóch względów. Pierwszy - Mourning był jednym z najlepiej biegających centrów w historii. Był jak rozpędzona ciężarówka on the highway. Drugi - Alonzo nie był może królem gry post-up (choć miał swój running-hook shot, który działał niemal perfekcyjnie + rzut z półdystansu), ale był szczególnie dobry w grze pick/roll z Timem Hardaway'em jako finisher. I w takiej właśnie roli będzie funkcjonował u mnie, otwierając w ataku pozycyjnym pomalowane dla post-upów Scottie'go Pippena, Kevina Duranta i Magica - któryś z nich zawsze będzie miał za sobą mouse-in-the-house, więc nie oceniajcie mojego duo podkoszowego na zasadzie 'za mali' jako problemu, bo zabezpieczam sie dwoma genialnymi obrońcami + problemem dla rywali będzie wzrost mojego obwodu.  

 

Przede wszystkim mamy bronić, zbierać i grać szybko. W obronie natomiast niedociągnięcia wzrostowe pod koszem chcemy przykryć defense'm na pomocy długich rąk Pippena, Magica i Duranta. Będziemy też jedynym teamem w całej tej grze, który może switchować na każdym picku.

 

Rywale mają być może bardziej utalentowane ofensywnie teamy, ale będziemy pracować ciężko, grać intensywnie i ...bronić wszystko :) To jest przede wszystkim zespół, który sam chciałbym najbardziej oglądać.

 

 

 

 

nr 1 - Sławek Mróz - Bill Walton
 
nr 2 - Michał Górny - Clyde Drexler
 
nr 3 - Bartek Tomczak - Gary Payton
 
nr 4 - Maciek Kwiatkowski - Alonzo Mourning
 
nr 5 - Rafał Niewiadomski –  
 
nr 6 - Piotr Kolanowski – 
 
nr 7 - Marek Dziuba - 
 
nr 8 - Przemek Kujawiński -
 
nr 9 - Sebastian Hetman -


 

DO TEJ PORY

Sławek Mróz: Michael Jordan, Jerry West, Kevin Garnett, Walt Frazier, Bill Walton


Michał Górny: Wilt Chamberlain, Moses Malone, John Stockton, Rick Barry, Clyde Drexler

Bartek Tomczak: Kobe Bryant, Charles Barkley, David Robinson, John Havlicek, Gary Payton

Maciek Kwiatkowski: Magic Johnson, Scottie Pippen, Dennis Rodman, Kevin Durant, Alonzo Mourning

Rafał Niewiadomski: Larry Bird, Karl Malone, Jason Kidd, Dwight Howard

Piotr Kolanowski: Oscar Robertson, Shaquille O’Neal, Kevin McHale, Michael Cooper


Marek Dziuba: Bill Russell, Dirk Nowitzki, LeBron James, Reggie Miller

Przemek Kujawiński: Kareem Abdul-Jabbar, Tim Duncan, Julius Erving, Chris Paul


Sebastian Hetman: Hakeem Olajuwon, Isiah Thomas, Bill Laimbeer, Ray Allen



 

 



Podziel się:

komentarze (10) | zaloguj się, aby dodać komentarz

 123456789  »

Licznik odwiedzin:  15 104 429

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Piotr Makulec

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Rafał Niewiadomski

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u