Sławek Mróz
Sebastian Hetman


Portland Raptors - mamy już nowy klub, szukamy trenera. Niektórzy są zajęci, niektórzy piją za dużo alkoholu. Mój wybór pada na osobę, która w moich graczach zaszczepi dużo polotu i przede wszystkim będzie umiała pracować z młodym zespołem. Nate McMillan - o tak, gość, który z Portland Raptors uczyni bardzo solidny zespół i idealnie nadaje się do prowadzenia młodej armii. Myślę, że poradzi sobie ze składem, który skompletowałem w jeden dzień.
Podobnie jak Maciek jestem wielbicielem solidnej defensywy, a przede wszystkimi gry na deskach. Zaczynamy budować dwunasto osobowy skład od środkowego. Nie patrzę na salary cap, wymyśliłem sobie, że nie będę przeginał, ale powiedzmy, że Portland Raptors przejął Bill Gates (łącznie z moim wkładem 2%)
1. Center - Joakim Noah. Zdziwieni? Oczywiście, że nie. Noah sieje postrach pod tablicami i bardzo cieszy mnie
jego progres. Bez zastanowienia zaproponowałbym mu kontrakt, więc to robię. Poza tym świetnie uzupełnia się z graczem na pozycji numer 4, sam mógłby czasem grać na czwórce. Pamiętacie jego i Ala Horforda? Florida Gators byli nie do zatrzymania na deskach przez dwa sezony z rzędu. Noah to mój środkowy numer jeden.
2. Center (ławka) - Al Horford. Skoro tak dobrze im szło w NCAA to na pewno daliby radę w NBA, szczególnie podczas komfortowej rotacji u Nate'a McMillana. Horford podobnie jak Noah to bestia w strefie pomalowanej. Z pewnością o wiele lepszy technicznie, lepszy rzut z półdystansu, ale właśnie tych dwóch graczy chciałbym mieć u siebie na dzień dzisiejszy. Nie musiałbym tez martwić się o bloki.
Środkowi zostali skompletowani, teraz czas na drugą z moich ulubionych pozycji - silni skrzydłowi.
3. Power Forward - Kevin Love. K-Love to mój ulubiony gracz na pozycji numer 4 po Kevinie Garnecie. Mr.
Glass Cleaner już w UCLA był nie do zatrzymania i przede wszystkim ZBIERA. Mnóstwo zbiórek i bardzo skuteczna gra na półdystansie to jego główne atuty. Rewelacyjny na zasłonach, a co najważniejsze - nie podpala się i ma wysokie koszykarskie IQ. Myśli jak mało kto, a ma dopiero 21 lat. Biały rzemieślnik, wyszkolony technicznie i potrafiący grac nawet na piątce. 208 cm i Jaokim Noah u boku to jego szansa na bycie jedną z lepszych czwórek w lidze już za 2-3 lata, ale trzeba popracować nad defensywą i muskulaturą.
4. Power Forward (ławka) - Carl Landry. Bardzo skuteczny i solidny rezerwowy, który u boku Nate'a McMillana mógłby rozwinąć swoje umiejętności rzutowe, choć już dzisiaj na półdystansie gra bardzo skutecznie. Również posiada umiejętnośc zbierania piłek i coś co nakręca nie tylko kolegów z drużyny - wewnętrzną agresję i wole walki.
5. Power Forward (ławka) -Kenyon Martin. K-Mart to świetny defensor i dynamit mimo, iż miał operowane dwa kolana. Agresywną obroną i charakterem mógłby sporo nauczyć wyżej wymienionych kolegów. Kogoś takiego potrzebowałby każdy zespół, szczególnie w PO. Jego kontrakt to masakra, ale trudno. Jest wart tej roboty, którą wykonuje na parkiecie.
Frontcourt został prawie skompletowany. Przechodzimy do pozycji niskiego skrzydłowego. Gerald Wallace pojawił się już u Rafała, więc mój wybór pada na gwiazdę uczelni Kansas State.
6. Small Forward - Michael Beasley. B-Easy nie ogląda się za siebie. Czasy uczelni KSU minęły i Beasley
staje się graczem pokornym, wykonującym określone zadania. Nie jest już typem gwiazdy, potrafi dzielić się piłką i również mógłby dostarczać co najmniej 7-8 zebranych piłek na mecz. Poprawił rzut z dystansu, więc obok rzucającego obrońcy będzie świetnym uzupełnieniem. Zdaję sobie sprawę, że Beasley to taka niby czwórka, ale w Portland Raptors grałby na pozycji numer 3 (18 pkt. na mecz)
7. Small Forward (ławka) - Donte Greene. Greene za czasów Syracuse robił po prostu co chciał w konferencji Big East i ma talent do zdobywania punktów. Jest długi (208 cm) i potrafi znakomicie kozłować jak na wysokiego gracza. Przy 25 minutach stać go co najmniej na numerki w granicach 12-6. To podobny gracza co Hakim Warrick, ale na pewno z lepszym rzutem za 3 punkty.
8. Guard-Forward (ławka) - Marquis Daniels. Portland Raptors potrzebują także gracza, który może grywać nawet na pozycjach 1-3. Takim graczem jest Marquis Daniels, świetny role-player i zawodnik dobrze spisujący się jako combo-forward. Nie jest drogi, za to jest solidny i bardzo przydatny. Nie jeden zespół chciałby go mieć u siebie. Jest u mnie, więc o innych się nie martwię.
Poprzez środkowych i skrzydłowych, aż po obrońców i rozgrywających. Backcourt otwiera nie kto inny jak mój ulubiony gracz z pozycji numer dwa - Baaang B-Roy Baaang.
9. Shooting Guard - Brandon Roy. Roy będzie u mnie kapitanem. Jego inteligencja i zdolności przywódcze
samca alfa są cechami, które każdy lider powinien posiadać. U Roya fascynuje mnie jego gra na półdystansie. Co prawda poprawił również rzut za 3 punkty, ale na 5-6 metrze jest nie do zatrzymania i co najważniejsze - to clutch player. Nie musi oddawać 25 rzutów w meczu, wystarczy, że na 16 prób trafi 10. Brandon Roy staje się kapitanem Portland Raptors.
10. Shooting Guard (ławka) - J.R. Smith. Nie przypadkiem mój wybór pada na Smitha III. Dla odmiany mój zespół potrzebuje wariata odpalającego trójki jak maszyna. Przez myśl przeszedł mi także Eddie House, ale Smith jest bardziej atletyczny i wyższy. Co najważniejsze trafia niesamowite rzuty i będzie wg. mnie dobrym zmiennikiem dla Brandona Roya.
Przyszła pora na selekcję mózgu zespołu. Mój wybór pada na dość młodego kandydata.
11. Point Guard - Jonny Flynn. Nie jest to przypadek, ponieważ Flynn jest rozgrywającym typu first-pass guard,
a i potrafi skutecznie wjechać pod kosz. On i Kevin Love to bardzo przyszłościowy duet. Patrząc na towarzystwo Flynn mógłby się rozwijać jako kreator gry i skutecznie realizować taktykę Nate'a McMillana. Chciałem brać Rajona Rondo lub Ty'a Lawsona, ale postanowiłem dać szansę Jonny'emu.
12. Point Guard (ławka) - Jarret Jack. Jack to doświadczony, ale I nie stary zawodnik, który z ławki jest idealną opcją. Flynn mógłby się sporo nauczyć od solidnego grajka i przede wszystkim walczaka z charakterem. Poza tym Jack jest atletyczny, nie należy do smukłych playmakerów i potrafi zarówno rzucić, jak i doskonale podać po pick'n'rollu.
Zabawiając się w GM Portland Raptors widziałbym to dzisiaj tak, a nie inaczej. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to team z kalibrem Mistrzów NBA, ale z pewnością zespół, który za parę lat zwojowałby naprawdę sporo. Jedyną gwiazdą jest może Brandon Roy, reszta to gracze znani, są także zadaniowcy lub Ci trochę niedoceniani. W sumie nie kierowałem się pulą salary cap, ale na koniec zdecydowałem się policzyć roczne wydatki (z ciekaowości) i wyszło mi na sezon 2009/2010 niecałe 48 mln!!! Za taki team?!? Believe me! Dokładnie 47 740 752 $ „u es a". Prognozy? Druga runda PO w zasięgu.
Maciej Kwiatkowski
Rick Pitino próbował bez wielkiego szczęścia pracy w NBA, głównie dlatego, że zarówno w Bostonie i w Nowym Jorku nie było czasu, by dodać mu odpowiedni inwentarz. Dużo lepiej spełnił się w NCAA, gdzie do dziś jest jedynym trenerem, który doprowadził do Final Four trzy różne uczelnie.
Forward #1 (Power forward) - Mamy trenera gwiazdę, mamy zespół w Nowym Jorku, gwiazdy wokół boiska. Potrzebujemy megasuperhipergwiazdy, a jeśli chodzi o poziom atrakcyjności to wybacz Kobe (jesteś już na to za stary), wybacz D-Wade ale potrzebujemy kogoś dominującego, a nie under-sized SG, stąd wybór pada na "Króla". LeBron James to największy fenomen atletyczny w historii ligi i wielka gwiazda mojego teamu, jedyna tak naprawdę gwiazda wśród graczy NY Warriors, dzięki czemu nie będzie problemów w dzieleniu się koroną czy indywidualnymi tytułami. Nikt nie powinien być zazdrosny o tego drugiego. James spokojnie może sobie zostać królem koszykówki i grać w szybkim systemie, w którym dopiero zacząłby naprawdę błyszczeć.
Point Guard - Skoro chcemy grać częsty pressing, potrzebny jest szybki, agresywny, uparty, znakomity obrońca. Jednym słowem - Rondoooooooo! Rajon Rondo byłby co-kapitanem tej drużyny i wiem czemu Gary Payton tak go nie doceniał w zeszłym sezonie, gdy pracował w NBATV (już nie pracuje). Za 2-3 lata, gdy Celtics będą przebudowywać team - Rondo stanie się trochę niższą wersją Gary'ego Paytona. Doświadczenia z gry z trzema przyszłymi hall-of-famerami otworzą mu usta (już tak się dzieje) i uczynią z niego boiskowego dowódcę. Takiego gracza potrzebuję do tego teamu, ale póki co wystarczy mi ta 24-letnia wersja.
Guards - Kto będzie starterem na pozycji nr 2 nie jest aż tak istotne. Zakładam, że trener Pitino bez skrupułow (tak jak czyni to w NCAA) będzie żonglował całą czwórką-piątką graczy na pozycjach 1/2. No ale jeśli już mielibyśmy wybrać z coachem startera na pierwszy mecz sezonu, to moim drugim guardem byłby Delonte West. Niewiele gorszy obrońca od Rondo, ale przecież potrafi też kryć dwójki, a mógłby być też namolny dla niektorych niskich skrzydłowych w tej lidze. Nie chcemy z trenerem Pitino łatwych graczy, chcemy upartych, krnąbrnych zawodników. West dodatkowo grozi rzutem za trzy, atakuje pomalowane i u nas byłby czasem nawet przesuwany (tak jak i w Cleveland) na pozycję nr 3, jeśli coach Pitino chciałby wprowadzić w szeregi rywali totalny chaos.
Możliwe że brakuje nam trochę rzutu za trzy punkty (Rondo,Bynum), ale szukając trójek w kontratakach chodziłoby nam głównie o naszych graczy na pozycjach 3/4. Jako PF grałby James, a obok niego jako drugi strzelec zespołu - choć podejrzewam, że rzucający z 14-15 punktów, czyli połowę tego co James - brylowałby lock-down defender na tych, na których West byłby zbyt niski - Trevor Ariza. Od Arizy nie wymagalibyśmy tyle co w Houston, ale też nie tak mało jak w Lakers. Dlatego właśnie mielibyśmy najbardziej efektywną wersję Arizy, a przy okazji kolejnego mobilnego defensora i pierwszy ukłon w stronę naszych latynoskich fanów w Nowym Jorku.
Mamy też w Nowym Jorku dużą rzeszę fanów rodem z Izraela, stąd pierwszym z naszych trzech białych skrzydłowych byłby rookie Omri Casspi. W tym zespole role-playerów Casspi byłby tym naszym najklasyczniejszym. Coach Pitino wrzucałby go na pozycje 2-4, dzięki czemu mógłby np stosować wysokie piątki z Westem,Casspim,Arizą i Jamesem, a także używać go z niższymi jak Rondo,Brooks,West, gdyby ktoś chciał nas przechytrzyć (np Dallas). Mielibyśmy solidne duchowe i finansowe wsparcie z bliskiego Wschodu za jednego Izraelczyka, ktory przy okazji byłby jednym z ulubieńców GM'a.
Nie wiem ilu jest Turków w Nowym Jorku, ale zawsze to kolejny dodatkowy fanbase. Ersan Ilyasova byłby zmiennikiem LeBrona Jamesa na te 13-14 minut w meczu, dając nam atletyczność i rzut za trzy z pozycji nr 4. Jeśli przeciwnik nie chciałby się ugiąć i obniżyć składu, to Pitino wrzucałby do gry swojego ulubieńca, Tylera Hansbrougha i razem z Ilyasovą graliby czasem więcej, gdy James grałby niskiego skrzydlowego.
OK, do obsadzenia pozostaje pozycja centra. Tu jeszcze bardziej potrzebujemy atletów, a zwłaszcza blokujące i zbierające bestie. Nie przeszkadza też fakt, że startujący środkowy naszego teamu kozłuje jak mało który center w historii ligi i poza tym że jest obywatelem świata, jest też i nowojorczykiem. Joakim Noah w parze z wchodzącym za nim Kendrickem Perkinsem, nie tak biegającym, ale jednym z najlepszych obrońcow w post-up, stworzyliby duet, który trzymałby przyzwoitą defensywę w pomalowanym i zapewniał ogółem 25-26 zbiórek w meczu. Dodając do tego 8-9 od Jamesa i po 4 od takiego Rondo czy Arizy i już mamy 41-45 desek na mecz, co na start jest zupełnie przyzwoitym wynikiem.

źródło: dimemag.com
Sławek Mróz
Faktycznie, szkoda chłopaka. Niezależnie od tego, jak bardzo podatny jest Greg Oden na kontuzje, szkoda. Wiemy, że Oden to chodzące ryzyko, niektórzy prorokowali kolejny jego poważny uraz nie na zasadzie „czy", tylko „kiedy". Teraz. Teraz, gdy Grzesio zaczął wyglądać naprawdę jak center formatu All Star. Gdy zaczął łapać rytm grania po spóźnionym o rok starcie, również przerywanym co jakiś czas problemami zdrowotnymi. Szkoda...
W świecie fantasy (i nie tylko), tak to bywa, że nieszczęście jednego daje szansę innemu. Nie po raz pierwszy. Wszak już w poprzednim sezonie Joel Przybilla grywał powyżej 30 minut w meczach, najczęściej właśnie pod nieobecność Odena. Oto statystyki, jakie osiągał wówczas Joel:
8.6 PPG, 0 3PT, 12.4 REB, 0.3 AS, 1.1 TO, 0.6 ST, 1.8 BL, 63% FG (5.1 FG), 66% FT (3.1 FTA)
Kolejny „niepozorny". Na tyle, na ile niepozorne może być ponad dwanaście zbiórek w meczu. W każdym razie - profil tego gracza, na podstawie przytoczonych wyżej numerków, rysuje się bardzo wyraziście.
Taki profil przydatny jest w każdej niemal drużynie fantasy. Mało kto bowiem obsadzone ma pozycje podkoszowe w całości zawodnikami pokroju Pau Gasola, Tima Duncana czy Marcusa Camby'ego. Inna sprawa, że ogólnie wartościowych centrów pojawiło się na radarach jakby więcej. Był proponowany tu przeze mnie Varejao, coraz lepiej gra też, przykładowo, Kendrick Perkins. Do wyboru, do koloru?
... Być może. W każdym razie Przybilla zniknał z FA w moich ligach dość szybko. Nie wiem, czy nie zbyt szybko, zwłaszcza w tych niespecjalnie głębokich. Managos uznali jednak, że chłopak zasługuje na szansę. A Ty jak myślisz?


Sławek Mróz
Licznik odwiedzin: 17 067 419 (wersja testowa)
| « grudzień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: