Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 507 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


FANTASY ALERT: CARLOS DELFINO

poniedziałek, 25 stycznia 2010 16:18


źródło: clarin.com


Sławek Mróz

Dziś zacznę od pochwalenia się. Bo ileż można się dołować z powodu FB? Czym się chcę pochwalić? Ano dalekowzrocznością w przypadku Carlosa Delfino. Nie, nie jestem tak przewidujący jak Maciek, który zgarnął Argentyńczyka w Lidze Ekspertów i zbliża się właśnie do ataku na fotel lidera. Nie jestem tak przewidujący jak wiLQ, który zgarnął Delfino w naszym kiperku o wdzięcznej nazwie fb-best. Tak właściwie, to ja jestem przewidujący bardziej strategicznie!

Otóż w lidze PASPN, w czasie offseason, gdy co ciekawsze nazwiska wolnych agentów zniknęły już z rynku, zainteresowałem się Carlosem, gdy ten jeszcze nie zdążył wrócić do NBA. Jako, że objąłem dowodzenie Toronto Raptors, mogłem podpisać Delfino na sześć lat. Podpisałem. Wyjściowa pensja minimum (474 tysiączki zielonych), malejąca z każdym rokiem o 11 procent. Team option.
Nie wróciłby do NBA? Ryzyko niewielkie. Wszak sam podpisałem takiego Wafera za 850 tysięcy w pierwszym roku. A Bartek wywalił na Kleize coś w okolicach połowy Mid Level Exception.
Wracając do mojej, argentyńskiej inwestycji - wróciłby grać ogony? Trudno, pensja adekwatna byłaby do produkcji. Na dziś pensja z produkcją nijak nie ma nic wspólnego.

Eeeech, żebym to jeszcze był taki mądry w powyższych, tradycyjnych ligach, gdy wiadomo było, że Redda ktoś musi w Bucks zastąpić. Kolegom zatem gratuluję, sam załapałem się na Argentyńczyka jeszcze w lidze prsk fb1, grającej fantasy points. I już zdążyłem zostać wynagrodzony, choć generalnie w roto korzyść zdaje się być w tym przypadku większa.

O jakiej konkretnie korzyści rozmawiamy? Oto statystyki za dwa ostatnie tygodnie:

13.7 PPG, 2.2 3PT, 6.4 REB, 2.4 AS, 1.3 TO,  1.3 ST, 0.2 BL, 46.9% FG (10.9 FGA), 64.7% FT (1.9 FTA)

Mówimy w przypadku Delfino o konkretnej roli do obsadzenia. Roli, którą dotąd pełnił, od lat, franchise player Bucks. Jasne, Redd od pewnego czasu to już bardziej balast kontraktowy niż rdzeń drużyny. A i rolę dyżurnych strzelców coraz chętniej przejmują zarówno Bogut jak i rookie Jennings. Jest też wreszcie kilku role players aspirujących do przejęcia przynajmniej po części zadań Redda. Póki co jednak, jak widać wyżej, Delfino zdaje się być tym graczem, który na przegrupowaniu w Milwaukee może skorzystać najbardziej.

I jest dostępny w 68% lig Yahoo. Sprawdź u siebie, może jeszcze zdążysz?



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

FANTASY ALERT: RUDY FERNANDEZ

piątek, 15 stycznia 2010 22:51

źródło: nba.com


Sławek Mróz

Dobra, ja wiem, że możesz mieć uczulenie na Hiszpanów w tym sezonie.

Ja wiem, że Calderona już w zasadzie można uznać za jeden z „biustów" ubiegłorocznego draftu. Bo o ile w systemie fantasy points z pewnością ceniłem Jose niżej, niźli wielu konkurentów, o tyle w roto byłem naprawdę blisko jego pozyskania.

Ja wiem, że może szlag Cię trafiać na wieść o kolejnym opuszczonym meczu przez Pau Gasola. Tutaj łączę się w bólu w całej rozciągłości. W kiperku Pau miał być moim franchise playerem, nabytym za ciężkie pieniądze. W Lidze Ekspertów zdobyłem go w wymianie praktycznie w momencie złapania kolejnego urazu, wyzbywając się niemal połowy składu.

Oczywiście, w żadnej z lig nie przyszło mi ani trochę do głowy draftować jego brata, a tak się złożyło, że akurat Marc to najbardziej pozytywna ostatnio, w NBA, postać rodem z Półwyspu Iberyjskiego.

Drugą taką postacią mógłby być Rudy Fernandez. Mógłby, gdyby nie plączące się tu i ówdzie kontuzje, gdyby nie ścisk w rotacji Portland.
Ów ścisk to jakby już wspomnienie, bo pasmo kontuzji dziesiątkujących skład Blazers zdaje się nie mieć końca. Życzyłbym sobie i zawodnikowi, żeby wspomnieniem okazały się też jego własne problemy zdrowotne, ale czy tak rzeczywiście będzie - przekonamy się.

Póki co, Rudy wrócił i, choć powrót nie okazał się szczególnie udany, wzbudził owację wśród publiczności. Teraz proponuję zatem, by zwrócić na chłopaka uwagę. Niekoniecznie od razu pobierać, bo nie jest to okazja jedna na milion, ale warto obserwować, jak będzie rozwijać się rola Hiszpana w „nowych" Blazers. Zwróć uwagę tym bardziej, jeżeli grasz w roto.

Bo Fernandez może, o ile podoła, grać po więcej niż 30 minut średnio. Co to oznacza? Oto próbka średnich statystyk w meczach, w których Rudy grał więcej niźli pół godziny:

14 PPG, 45% FG (10.5 FGA), 69% FT (3.25 FTA), 2.25 3PT, 3.25 REB, 3.25 AS, 2.75 TO, 2.75 ST, 0 BL.

Niewielka to próbka, bo jak wspomniałem, niewiele miał w tym sezonie Rudy okazji, by pokazać w pełni swoje możliwości. Stąd nieco zaniżony procent z osobistych (83% za sezon wygląda znacznie lepiej).

Widać tu jednak więcej niż czytelnie, jakich statystyk powinie potrzebować potencjalny pracodawca Hiszpana. Przechwyty i trójki to zdecydowanie jego mocne strony. Mogą być i Twoimi, o ile tak postanowisz. I o ile Rudy wraca na dobre.

Czy rzeczywiście na dobre wróci? Zielonego pojęcia nie mam. Przecież to gracz Blazers. To tak, jakby próbować odgadnąć rotację Golden State.

W każdym razie, ryzyko ma szansę się opłacić. Bo kto nie ryzykuje...




Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

FANTASY BASKETBALL - PICK ONE CHALLENGE OKIEM "CZUCIOWCA"

wtorek, 05 stycznia 2010 16:33
Sławek Mróz

Sezon mamy już w pełni. Wielu z Was ma za sobą pierwsze doświadczenia z grą w fantasy basket. Bardzo jestem ciekaw Waszych wrażeń, dzielcie się w komentarzach. Dla zachęty wrzucam dziś relację Krzyśka Frąckowiaka, którą opublikował na mojej macierzystej grupie pl.rec.sport.koszykówka. Tekst załączam w formie i treści niezmienionej, stąd sformułowania typu "zachęcał tutaj" dotyczą własnie tejże grupy. Miłej lektury!

Krzysztof Frąckowiak

Swego czasu przy okazji serii wpisów na zawszepopierwsze dotyczących FB, zapytałem o czas, jaki nań poświęcacie.
Wasze odpowiedzi utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że to zabawa nie dla mnie. Nawet gdyby znalazły się chęci i czas, to i tak nie miałem pojęcia od czego zacząć - ogarnięcie wszystkich składów, statystyk z ubiegłego roku i ustalenie własnego porządku w drafcie przekraczało moje możliwości.

No i podstawowy problem - uważam się za "czuciowca", w koszykówkę gram, koszykówkę oglądam (coraz rzadziej niestety), a statystyki były do niedawna ciekawostką, dodatkiem.

Na moje nieszczęście tuż przed rozpoczęciem sezonu Tomek Waszczyński zachęcał tutaj do udziału w Pick One Challenge.
Kilka osób się dało namówić, ale przynajmniej w jednym przypadku zapał zgasł jeszcze przed pierwszym meczem (yes, Szczepan, i'm talking to you ;-). I ja, głupi, też dałem się wciągnąć, nieświadom, na co się piszę.

Tylko pierwszego dnia wszystko wydawało się takie proste - na początek wystaw wszystkich najlepszych.
Na pierwszy ogień poszli więc James, Wade, Roy, Paul, Nowitzki i Nash, czyli czołówka w punktach, zbiórkach i asystach w poprzednim sezonie. O ile James i Roy dali radę, to pozostali trochę mnie zawiedli.

W dodatku zauważyłem, że spędzam za dużo czasu na przeglądaniu statystyk (głównie box-score'ów z poprzedniego sezonu). Należało zatem opracować jakąś Strategię. Szybko przestałem opierać się tylko na liście "PRA-best", zrezygnowałem z analizowania wszystkich par w danym dniu, skupiając się tylko na meczach drużyn z tych samych konferencji (trochę większa próbka :).

Chociaż każdy gra na własny rachunek i nie rywalizujemy ze sobą bezpośrednio, to nie chcę całkowicie zdradzać swojego "warsztatu" (jest kilka reguł, których staram się trzymać). Zresztą wybory poszczególnych graczy są widoczne dla innych, więc każdy zainteresowany może sobie prześledzić moje picki i wysnuć własne wnioski. Trochę też ujawniam niżej.

Podsumowując 1/4 sezonu, mniej więcej z co trzeciego wyboru jestem zadowolony.
Patrząc na dzisiejsze średnie PRA, cieszy mnie na przykład 40 punktów Roy'a przeciwko Nuggets (jego aPRA na dzisiaj to 31), 35 - Barona Davisa przeciwko Thunder (27), 37 - Rondo przeciwko GSW (25), 50 - Collisona z Suns (26), 26 - Goodena z GSW (14) i też 26 - Dalemberta znowu przeciwko GSW (17).

Mimo to, ta gra jest cholernie frustrująca. Bo od tych udanych picków dłużej pamięta się te kompletnie nietrafione - oj, te bardzo (mnie) bolą.

Pierwszy był Noah (vs.Bucks) - aPRA Noah'a na dzisiaj to prawie 25 i na tyle liczyłem, dostałem 18. Cóż, najgorsze miało dopiero nadejść.
Następny był Dantaj Dżons i nędzne 11 punktów z GSW. Washko stwierdził, że za bardzo kombinuję i powinienem wybierać spośród 200 lepszych. Upieram się jednak, że to był przemyślany wybór, bo PRA Jonesa z trzech wcześniejszych spotkań to odpowiednio 24, 32 i 28. Zgodzicie się chyba, że miałem prawo oczekiwać co najmniej podobnego wyniku (zwłaszcza, że Pacers grali wtedy z Warriors; na marginesie Jones zaliczył 33, 26 i 34 w 3 nastepnych meczach). Senkju Dantaj Dżons, ju saks, enyłej.

To była nauczka na przyszłość - nie oczekuj, że "season's best" wypada zawsze w meczu przeciwko GSW. Mimo tej lekcji mój co piąty pick i tak przypada na mecz z Wojownikami.

Później musiałem przełkąć 9 punktów Artesta przeciwko Suns, 7 - Crawforda z TrailBlazers i 0 - Udriha, który nie zagrał z Knicks z powodu wirusa (hamburger z colą przed meczem?!, to ma być dieta sportowca?!).

Ale jak dotąd, najbardziej wkurzyli mnie (no, byłem wprost oburzony postawą, jak można zagrać na takim poziomie?) - w kolejności chronologicznej:
-Josh Smith (14 PRA w ciągu 12 minut z Knicks zanim został wyrzucony z boiska, jeszcze mną trzęsie, gdy sobie wyobrażę, ile mógłby wykręcić w 35 minut),
-Derrick Rose (14 PRA z Raptors, a wydawać by się mogło, że to idealny match-up),
-Trevor Ariza (4 PRA - k..., CZTERY?! - znowu z Raptors), najgorsze w tym wszystkim jest to, że moim pierwszym pomysłem był Hedo, ale chyba zbyt wcześnie na niego wpadłem - im dłużej nad nim myślałem, tym bardziej byłem przekonany, że Ariza i Battier to zbyt wymagający przeciwnicy (to ja - "czuciowiec").

Nie był to pierwszy raz, kiedy wycofałem się z pierwotnego pomysłu na rzecz innego, zwykle gorszego. Nie pierwszy też raz obiecuję sobie, że to był ostatni raz :), jakkolwiek dziwnie to brzmi. Bycie konsekwentnym to dobry pomysł i mam nadzieję, że Ariza mi w tym pomoże :)
Dlatego od początku sezonu (konsekwentnie) zamierzam "użyć" Bryanta w Nowym Jorku :), nie dopuszczam myśli, że może ugrać mniej niż 50 PRA (właściwie to liczę bardziej na 70; 50 to absolutne minimum :)

Oprócz kategorii udanych i nietrafionych, są jeszcze picki, które ogólnie nazwałem "przeoczone" (czyli gracze, których nie wybrałem, kiedy był dla nich najlepszy moment).
Tutaj od razu na myśl przychodzą mi Bynum i Blatche - ewidentnie przespane. Łudzę się, że sezon jest długi i przy odrobinie cierpliwości da się nimi coś ugrać. Tylko Odena trochę żal.
Zazdroszczę (nie pamiętam już komu) wyboru Maynora, kiedy wykręcił dwa przyzwoite wyniki podczas nieobecności Derona (PRA dla rookie liczone są podwójnie).
Zazdroszczę też 130 PRA Jenningsa - ja uznałem, że zagra życiówkę przeciwko NYK, za to że go nie wybrali w drafcie :) (to ja - "czuciowiec"), ale przyniósł mi marne 48 :(, a przecież wystarczyło sprawdzić, że kilka dni później Bucks grają z... GSW.

Kończąc, podejrzewam, że dla starych FB-wyjadaczy Pick One Challenge jest tylko dodatkiem do dania głównego (na który większość z Was i tak pewnie nie ma ochoty).
Dla mnie jest całkiem niezłym wstępem, jeśli kiedyś skuszę się na FB.
Jeszcze rok temu wystarczyły mi skróty spotkań na nba.com niejako "do śniadania" i sprawdzenie "osiągów" Gortata. Ostatnio, pierwszą rzeczą, jaką robię, zanim dobrze otworzę oczy, jest sprawdzenie statsów na wap.nba. I trochę wstyd przyznać, ale kilka razy zdarzyło mi się przywitać dzionek donośnym "k... mać".
Wciągnęło mnie na maksa.
I nie żałuję.


Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 067 447 (wersja testowa)

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u