
źródło: Getty Images

źródło: ESPN
Sławek Mróz
Ja w każdym razie Howarda pobrałem, co będzie - zobaczymy. Ostatnio zresztą Josh zaczął jakby grać więcej. Pocieszający to zatem sygnał, że być może zdrówko i kondycja powoli wracają. Gdyby tak rzeczywiście było - Howard może okazać się cenny nawet jeżeli pozostanie w Teksasie.
2. Andray Blatche - czyli kandydat do eksplozji w sytuacji, gdyby pogłoska o wyprzedaży w stolicy znalazła swe potwierdzenie. Ileż to razy już wierzyliśmy w chłopaka? A on zagrał kilka dobrych spotkań a potem znikał. Być może warto rzucić kostką jeszcze raz. Zwłaszcza gdyby faktycznie wypalił scenariusz, w którym sprzedani zostają zarówno Antawn Jamison jak i Brendan Haywood, a Wizards zaczynają walkę li tylko o wysoki wybór w drafcie.
3. Marreese Speights - niewątpliwie utalentowany młodzian, który jednak z racji urodzaju podkoszowców w Filadelfii więcej uwagi kibiców skupiał dzięki nieszablonowym gestom podczas udzielanych wywiadów niźli efektywną grą. To się szybko może zmienić, jeżeli Pennsylwanię opuści Brand czy Dalembert. Zerknij też, czy da się korzystnie kupić Tadeusza Younga. Może wręcz złapiesz go za darmo, ja przed chwilą miałem to szczęście w fb1 (30% lig Yahoo oferuje gracza na FA). Ten będzie mieć zielone światło by poszaleć, jeżeli z zespołem pożegna się Iguodala.
4. Mike Beasley - tu już w zasadzie nie ma mowy o zaciągu z FA. Ale zapytaj właściciela, może zdecyduje się oddać niepewnego młodzieńca półdarmo. A potem trzymaj kciuki za to, by Michałek stał się nowym „go to guyem" u boku Steviego Nasha.
Powyższa lista, to jedynie kilka propozycji, bardzo możliwe, że samodzielnie wytypujesz więcej kandydatów. Jeżeli zdążyłeś zaopatrzyc się w ciekawe, Twoim zdaniem, nazwisko - daj nam znać w komentarzach.
I powodzenia w łowach!

źródło: AP
Sławek Mróz
Nie uważam się za znawcę NCAA, ba, naprawdę niewiele wiem o tej lidze. Mecze oglądam w śladowych ilościach, raczej koncentrując się na obserwowaniu graczy wzmiankowanych jako kandydaci do NBA.
W takim też kontekście oglądałem swego czasu finał marcowego szaleństwa. Chłopaki z Florydy całym stadem szturmować mieli zbliżający wówczas się draft. Waleczni podkoszowcy, czyli Noah i Horford wzbudzili moje ciche uznanie, ale najwięcej uwagi przykuł Corey Brewer.
„Cóż taki latawiec może zdziałać w NBA?" - pomyślałem sobie wówczas. Tak, świetne warunki fizyczne to niewątpliwy atut, ale powiedzieć o Coreyu, że ma gorącą głowę, to było dużo za mało.
Pierwsze sezony w gronie zawodowców zdawały się te obawy potwierdzać, dodatkowo imały się Brewera rozmaite urazy... Nie było lekko, jednym słowem, przebić się w rotacji słabych Wolves.
Tym bardziej sceptycznie odnosiłem się kilka miesięcy temu do kandydatury Coreya jako potencjalnego startera fantasy. Kurt Rambis i poukładane trójkąty ... Gdzie tu szalony Corey? A jednak.
Brewer (dostępny w 46% lig Yahoo) to dość czytelny profil roto. Dobre statystyki defensywne, z naciskiem na przechwyty, kiepski procent FG. I nawet jeżeli numery z ostatnich dwóch tygodni
18.1 PPG, 2.3 3PT, 3.9 REB, 2.3 AS, 1.9 TO, 1.1 ST, 0.6 BL, 52% FG (13.1. FGA), 83% FT (2.6 FTA)
powiedzą nam, że można spodziewać się po tym graczu celności z gry godnej doświadczonego centra, nie kupuj tej idei. Pobierając Coreya siłą rzeczy godzisz się z osłabieniem tej kategorii. I ja bym się chętnie zgodził w kiperku, bo FG tam odpuściłem. Niestety, zastanawiałem się zbyt długo. Ty wykonaj szybką analizę potencjalnych zysków i strat i działaj szybko, może jeszcze zdążysz.
Z innej beczki... Przez szacunek do Ciebie daruję sobie peany polecające na cześć obwodowej młodzieży z Nowego Orleanu. Kontuzja Chrisa Paula to jedno z głośniejszych wydarzeń ostatnimi czasy w lidze i pewnie w Twojej lidze fantasy dawano zdążyłeś już pobrać Marcusa Thorntona albo Darrena Collisona, albo obydwu. A jeżeli nie Ty - prawie na pewno uczynili to Twoi rywale.
Dla uzyskania absolutnej pewności możesz jednak sprawdzić... A nuż...
Licznik odwiedzin: 17 067 466 (wersja testowa)




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: