Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




DZIŚ STARTUJE GORTATTV.PL

piątek, 17 lutego 2012 11:17

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że GortatTV.pl startuje już dzisiaj. A dzisiaj, czyli w dzień 28. urodzin Marcina Gortata, mamy zwiastun. Ciekawe jak długo jeszcze Hakeemowi Olajuwonowi uda się blokować opublikowanie jego pojedynku jeden na jednego z Marcinem. Hm..

 


Podziel się

TRAILER "MG13 & THE DREAM"

wtorek, 25 października 2011 16:48

Maciej Kwiatkowski

 

Na youtubowych stronach Gortat.TV ukazał się długo oczekiwany ...trailer. Trailer?! Póki co, tylko trailer, a już niedługo, jak mówi menedżer Marcina Gortata Michał Micielski, pojawić się powinien dokładniejszy zapis z treningów Gortata (i Garreta Silera) z Hakeemem Olajuwonem... Ten jeden move, który oklaskiwany jest przez Hakeema w wideo poniżej, potrzebuje kilkuset, kilku tysięcy powtórzeń, aby Gortat mógł z odwagą prezentować go na parkiecie, ale myślę, że - czego jak czego - odwagi MG13 nie brakuje. Ochoty do pracy też nie. Teraz liczą się powtórzenia. That's all...  

 

To fantastycznie, że Hakeem zdecydował się pracować z koszykarzami NBA. Wiemy już o Kobe'm, o Gortacie, o Howardzie, ale też w ostatnich tygodniach ćwiczył z Hakeemem LeBron James, a w niedługim czasie zrobi to Joakim Noah. Slow-clap dla Hakeema.

 

 


 


Podziel się

GORTATTV.PL

środa, 08 czerwca 2011 13:39

 

 

 

Maciej Kwiatkowski

 

Pożegnalna konferencja prasowa Shaquille'a O'Neala odbyła się w piątek w Orlando i był na niej nie kto inny, a ten drugi center, który grał i w Magic i w Suns. Na razie nic więcej o projekcie nie wiemy, ale pozwolę sobie przypuszczać, że gdy 1 lipca Gortat ogłosi swoją "Decyzję" w sprawie gry latem w kadrze, to zrobi to właśnie za pośrednictwem www.gortattv.pl. Stay tuned


Podziel się

DZIĘKUJĘ CI MARCIN + MAŁY BIAŁY TYGRYS LEO

piątek, 08 kwietnia 2011 11:02

RN

 

 

Oglądając ten kilkuminutowy materiał uświadomiłem sobie, że nareszcie mamy Polaka w NBA.  Polaka, który jest graczem NBA pełną gębą. Tak wiem, to wiadomo od kilku lat i ci, którzy dopiero poznają koszykówkę mają to za pewnik, coś co jest oczywiste. Ale kiedyś nie było tak wesoło. Jedyny namacalny kontakt z tą ligą to były skarpetki Clippersów, będące jedyną pamiątką Adama Wójcika z testów w klubie z LA. Wójcik był dla mnie od zawsze najzdolniejszym koszykarzem - Polakiem jakiego widziałem, niestety nigdy nie dane mu było zrobić kariery za Oceanem.

 

Coś co udaje się za to świetnie Marcinowi ale gdyby nie szlak przetarty przez (po części) Wójcika a także Trybańskiego (hej Jerry West!) i Lampe nie mielibyśmy MG w NBA. Marcin wykonał ogromną robotę. Miałem to szczęście, że widziałem jego pierwsze kroki w ŁKSie. Później śledziłem jego euroligowe poczynania w RheiEnergie a dziś widzę gracza, który co noc robi swoje. Swoje czyli gra na poziomie double double, potrafi poprowadzić swój zespół do zwycięstwa nad mistrzami NBA 2008, a przeciwko obecnym mistrzom NBA rzuca 24 punkty i zbiera 16 piłek.

 

O kimś takim marzyliśmy całe lata 90. Niemcy mieli swojego Schrempfa, Holendrzy Rika Smitsa, Chorwaci Kukoca a Serbowie Divaca czy Stojakovica. Byli też reprezentanci Afryki (Manute Bol czy Dikembe Mutombo) wschodniej Europy (Sabonis, Marciulonis, Muurseep). Nawet Rumuni mieli swojego George'a Muresana. Węgrzy (Kornel David) czy Ukraińcy (Vitaly Potapenko) też mieli już swoich przedstawicieli w latach 90. Tylko nie Polska. To się zmieniło, gdy na przełomie tysiącleci przyszła moda na graczy spoza USA i dziś jest to już standard.  Całkowicie inaczej w tej chwili wygląda droga do NBA naszej młodzieży. Ponitka i Karnowski przebywają właśnie w USA i przygotowują sie do Campu Nike'a przez który przewinęło się wielu graczy, którzy dziś biegają po parkietach NBA, choćby Nowitzki. Swoją drogą pewnie będą na dzisiejszym meczu Lakers-Blazers w Portland i pewnie spotkają Black Mambę, daaamn...

 

Niemniej Marcin takiej szansy nie miał. Gdy inni byli zapraszani na takie campy, on walczył w Mistrzostwach Polski juniorów starszych z ŁKSem i mało kto myślał wtedy, że będzie grał w NBA. Ba, nie wiadomo było czy w ogóle będzie zarabiał grając w koszykówkę, bo nie takie talenty musiały pływać w polskim... bagienku. Na szczęście jemu się udało. Choć użycie "udało się" może być wysoce niestosowne gdy mówimy o Gortacie. Marcin wywalczył sobie to co teraz ma. Tonami przerzuconych ciężarów na siłowni, litrami potu, łez, krwi itd.

 

Reasumująć: cieszmy się tym, że mamy wreszcie Marcina Gortata. Nie Czerkawskiego, nie Oliwę czy Janikowskiego. Nie piłkorzy, tylko koszykarza z krwi i kości. Wiem, że sezon jeszcze trwa, i że dla Marcina skończy się już po 82 meczach, nie tak jak w poprzednich latach, gdy bywało, że trwał nawet w czerwcu. Ale dzięki transferowi (dzięki Bogu, nie wypalił trade do Minnesoty...) byliśmy świadkami najlepszego sezonu NBA w tych 20 latach. Bo znów mówi się o NBA, bo nawet w pracy zaczepiają mnie i pytają "Jak dziś Gortat?" bo koszykówka wróciła nawet do reklam w TV (patrz reklama banku z Majewskim). I choć daleko do boomo z lat 90-tych.

 

To był świetny sezon.

 

Dzięki ci za to Marcin i prosimy o więcej.

 


Podziel się

MARCIN GORTAT BLOGUJE NA ZAWSZEPOPIERWSZE

czwartek, 24 marca 2011 17:48

 

 

Marcin Gortat

 

Cześć, witam Was ponownie i tym razem zacznę trochę nietypowo. Chciałem napisać o konsoli Nintendo 3DS, którą to miałem okazje przetestować. Czuję się bardzo zaszczycony, ponieważ jako jedyny koszykarz i chyba nawet Polak miałem okazję to zrobić. Światowa premiera tej gry jest zaplanowana na maj tego roku, jest to zupełna nowość. Gra w 3D, w której nie musimy używać okularów czy żadnych dodatków. Została dosyć inteligentnie pomyślana.  Ze Steve'm Nashem przetestowaliśmy ją chyba w każdym kierunku. Ciekawa zabawka bardzo polecam, choć nie wiemy jeszcze jak będziemy ją transportować ze sobą w trakcie sezonu. Nie wiadomo jak wytrzyma, bo potrzebna jest solidna bateria, ale może to być jedna z najpopularniejszych, nowych rzeczy na rynku.



Co u mnie słychać poza koszykówką? Po całej serii "Lost" i dwóch sezonach "Spartakusa" wziąłem się za nowy serial, "Pacyfika". Opowiada o wojnie, o tym co działo się na wyspach filipińskich, wtedy jeszcze japońskich, które były w tamtych czasach odbijane. Historia, której dużo Amerykanów nie znało, a która opowiada o tym jak dużo Amerykanów zginęło, żeby zdobyć wyspy, które potem w późniejszym czasie nie miały żadnego większego znaczenia. Jednak po obejrzeniu całego serialu zrozumiałem lepiej czemu wszystkie, zawodowe ligi w Stanach robią tak dużo akcji, żeby odwdzięczyć się za to wszystko armii. Skłoniło mnie to do pomyślenia, żeby zorganizować podobną akcję dla naszych, polskich żołnierzy.



W ostatnich dniach mówiło się trochę o moim konflikcie z Dwightem Howardem, o tym że nie podaliśmy sobie ręki podczas niedawnego meczu z Orlando. Myślę, że żadnego konfliktu nie ma. Dwight był moim przyjacielem przez ostatnie trzy i pół roku. Jestem mu bardzo wdzięczny za to, że mi pomagał w rozwinięciu swoich umiejętności. Będę mu zawsze za to wdzięczny, ale dzisiaj jestem już w innym zespole i przynajmniej dwa razy w sezonie będziemy stawać na przeciwko siebie. On będzie chciał wygrać ze mną, a ja będę chciał wygrać z nim, dlatego nie ma mowy o okazywaniu tu sobie jakiejś zażyłości na parkiecie. Myślę, że gdy spotkamy się w Orlando będziemy po prostu ze sobą normalnie rozmawiać, tak jak robiliśmy to kiedyś.



Sytuacją, która mnie niepokoi jest za to sprawa Polskiego Związku Koszykówki. Cieszę się, że nowym prezesem został Grzegorz Bachański. Myślę, że będzie to z pożytkiem dla polskiego kosza, ale martwią mnie wszystkie te problemy, które Grzegorz Bachański zastał w związku i mam nadzieję, że upora się z nimi jak najszybciej. Miejmy nadzieję, że zostanie również wybrany trener polskiej kadry i ustalony zostanie plan działania na najbliższe wakacje. Nie mogę się doczekać jak będzie wyglądał sztab reprezentacji oraz system szkolenia w Polsce, jaki miałby powstać w najbliższych miesiącach.



Do następnego razu. Trzymajcie kciuki za nasz awans do play-offów.

 



Podziel się

ROZWÓJ GRY W ATAKU MARCINA GORTATA

poniedziałek, 21 lutego 2011 16:16

 

Maciej Kwiatkowski

 

Mike Schmitz z bloga o Phoenix Suns, "Valley of the Suns" zamieścił wczoraj późnym wieczorem powyższe wideo, pokazujące miejsca postępu Marcina Gortata w grze ofensywnej. Schmitz zwrócił uwagę na cztery aspekty gry: poprawiony rzut z półdystansu, lepsze kończenie akcji pod koszem, lepszy chwyt piłki i po prostu więcej okazji.

 

Cieszy zwłaszcza dodanie przez Marcina rzutu z półdystansu, wobec jego dopiero rozwijającej się gry w post-up. To oczywista oczywistość, ale żeby być pożytecznym w ataku podkoszowym warto mieć przynajmniej jedną z tych dwóch rzeczy. Oczywiście można być też Brendanem Haywoodem, który oddaje rzuty tylko w okolicach obręczy, ale Marcin nie zawsze będzie grał ze Steve'm Nashem i nie zawsze będzie miał tak dobre dogrania w tempo, w ruchu. Mam nadzieję, że Jameer Nelson za każdym razem, gdy widzi akcję pick&roll Nasha z Gortatem wywraca oczami. Stan Van Gundy tak samo. Nie to, że Nelson potrafi podawać jak Nash, ale ten element gry Gortata w Orlando był zupełnie niewykorzystany i przy pickach granych na rolującego nie trzeba czasem wybitnych podań - zwłaszcza przy takim spacingu jaki mają Magic. Jak widać w Phoenix, szybkość Gortata w takich sytuacjach, dobre, bramkarskie ręce i coraz lepsze wykańczanie akcji robią za "łatwe punkty".




 


Podziel się

MARCIN GORTAT BLOGUJE NA ZAWSZEPOPIERWSZE

wtorek, 01 lutego 2011 17:36

 

 

Marcin Gortat

 

Witam Was po przerwie.



Na początku parę słów o tym co słychać u nas w Phoenix. Myślę, że ostatnie spotkania pokazały, że możemy być ekipą, która ma szanse zakwalifikować się do play-offów. Sześć z ostatnich dziewięciu spotkań wygraliśmy i myślę, że w sześciu z nich pokazałem się z bardzo dobrej strony i w końcu pokazałem to na co mnie stać. Myślę, że nadejdzie jeszcze taki moment, kiedy będę grał regularnie i będę mógł takie dobre passy podtrzymywać przez trochę więcej niż trzy cztery mecze. Oczywiście muszę najpierw przekonać do tego trenera Alvina Gentry'ego, zdobyć jego respekt i szacunek oraz przekonać też do siebie naszych graczy w zespole.



Dużo ostatnio podróżowaliśmy. Zaliczyliśmy trasę po wschodnim wybrzeżu i naprawdę cieszę się, że znowu jesteśmy w Arizonie, gdzie jest o wiele cieplej niż na Wschodzie. To dobrze, że udało nam się pokonać Boston Celtics i New Orleans Hornets, a teraz już niedługo czeka mnie wyjazd do domu w Orlando, gdzie spędzę przerwę na tegoroczny All-Star Game i będę mógł się trochę powylegiwać w basenie.



W czasie ostatniego pobytu na Wschodzie mieliśmy okazję odwiedzić Muzeum Holokaustu i muszę przyznać, że było to dla mnie bardzo wielkie przeżycie. Mimo, że dowiadywałem się tam o historii, którą trochę już przecież znam ze szkoły i z miasta, w którym się wychowałem, to pojawiłem się w muzeum, gdzie praktycznie 75 procent rzeczy pochodziło z Łodzi. Tematem aktualnej wystawy była Łódź, Warszawa i eksterminacja ludności pochodzenia żydowskiego.



Było to ciężkie przeżycie. Widziałem moje miasto z czasów wojny i to jak zupełnie inaczej wyglądało niż teraz. Nie było miło słuchać historii o tym jak ginęli Polacy. Koledzy z drużyny patrzyli się w tamtym momencie na mnie w zupełnie inny sposób. Okazywali współczucie. Było to dla mnie niesamowite przeżycie.



Powoli zaczynam też myśleć na temat wakacji, ponieważ tak to jest w moim zawodzie koszykarza, że trzeba sobie je zaplanować parę miesięcy wcześniej. Mam wiele rzeczy do zrobienia, ale postanowiłem sobie, że w te wakacje poświęcę bardzo dużo czasu na indywidualne szkolenie. Będę chciał popracować nad moim rzutem, nad skocznością z dwóch nóg oraz poprawić mój pierwszy krok minięcia. Jeżeli chodzi o moją grę jeden na jeden, to bardzo istotne, żebym nabrał też trochę przyspieszenia.



Planuję też odwiedzić latem kilka miejsc, które odwiedzam zawsze, czyli Miami, Karaiby, wyspę Saint Petit i wyspę Saint Vincent. Na sam koniec może jeszcze uda mi się odwiedzić Meksyk.



Pisałem już tutaj o tym jak lubię zwierzęta. Wyobraźcie sobie, że tuż po gwiazdce zostałem przekabacony i nakłoniony do tego, żeby kupić psa rasy maltipoo. Jest to piesek, który waży około pół kilograma. Kiedy go kupiłem był wielkości puszki od coca-coli i praktycznie mieścił mi się w dłoni. To niesamowity terror. Potrafi mnie obudzić wcześnie nad ranem i jęczy, piszczy oczywiście po to, żeby się tylko z nim pobawić, poszarpać i potarmosić. To oczywiście jest prezent dla mojej dziewczyny Ani, która bardzo się nim opiekuje.



W najbliższym czasie pojawi się też moja nowa kolekcja koszulek sportowych "MG13". Jestem pewien, że będzie to lepsza kolekcja niż ta z zeszłego roku, dlatego jestem podekscytowny i mam nadzieję, że znajdzie się dużo osób, które chętnie nabędą taką koszulkę i wspomogą przez to całą naszą fundacją "MG13". Dzięki temu w przyszłości my będziemy mogli organizować akcje, które pomogą innym instytucjom, szkołom i sportowcom.



Pozdrawiam Was, kibicujcie Phoenix i do następnego razu.




 


Podziel się

MARCIN GORTAT BLOGUJE NA ZAWSZEPOPIERWSZE

niedziela, 09 stycznia 2011 17:30

 

 

Marcin Gortat

 

Witam Was po przerwie. Tym razem mogę już powiedzieć, że w moim życiu wydarzyło się dosyć dużo. Oczywiście zmieniłem w grudniu klub, przeszedłem do Phoenix Suns, gdzie całkowicie zmieniło się moje otoczenie, podejście do meczu, do treningu. Są już nowe nawyki, z którymi niestety muszę walczyć. Potrwa to trochę, ale mam nadzieję, że będą grał ciutkę lepiej niż w pierwszych paru spotkaniach w moim nowym zespole.



Muszę Wam powiedzieć, że jestem bardzo podekscytowany samą grą i samym przebywaniem w Phoenix. To zupełnie inne miasto niż Orlando. Wszędzie rosną kaktusy i mam tylko nadzieję, że nie natknę się na żadnego skorpiona czy węże. Pustynię mam praktycznie kilka kilometrów od domu. Hektary rozległych obszarów, gdzie oprócz piasku nie ma zupełnie nic.



Gdy przechodziłem do Phoenix wiem, że dużo się o mnie mówił i dużo się o mnie pisało. Wypowiedzi niektórych portali, dziennikarzy czy ludzi związanych z koszykówką były szczerze mówiąc dla mnie troszkę śmieszne. Potrafią oceniać zawodnika już po dwóch-trzech meczach, podczas gdy sam trener mojej drużyny Alvin Gentry nie potrafił wypowiedzieć się o mnie po jednym czy dwóch rozegranych spotkaniach.



Pewne jest to, że będę grał na wysokim poziomie, moja gra się zmieni i stanę się zawodnikiem, który będzie grał nie tylko w obronie, ale również w ataku. Wszystko zależeć będzie od tego kiedy wkomponuję się w nasz system gry i nawiążę odpowiednią komunikację z moimi nowymi kolegami z zespołu. Myślę, że z kolejnymi dniami, tygodniami powinienem grać coraz lepiej i być zawodnikiem bardzo produktywnym.



Sam mój przyjazd do Phoenix sprawił, że niedługo stanę się chyba też jednym z największych fanów hokeja na lodzie. Zaprosiłem Wojtka Wolskiego z Phoenix Coyotes, naszego jedynego Polaka w NHL na nasz mecz. On zaprosił mnie na swój. Mam nadzieję, że pewnego dnia będziemy mieli okazję spotkać się i porozmawiać o życiu czy o sporcie w Phoenix.



W Phoenix mam ładny apartament i zaaklimatyzowałem się tutaj dobrze. Wszystkie moje auta, moje "dziewczyny" są już na miejscu. S65 jest już tutaj, tak samo BMW M5. Teraz nic innego, niż tylko ciężko trenować i przygotowywać się do każdego kolejnego meczu.



Jestem też bardzo podekscytowany tym, że tak blisko z Phoenix do Los Angeles. W L.A. mam dużo znajomych. Już wiem, że spędzę tam dużo czasu. Może uda mi się dostać zaproszenie na rozdanie Oscarów, albo chociaż na rozdanie nagród MTV. Chciałbym zobaczyć jak to wygląda od środka. Może uda mi się znaleźć jednego z moich ulubionych raperów, Lil Wayne'a i zdobyć od niego autograf.



W wolnym czasie, którego wiele co prawda nie mam, aktualnie pobijam nowe rekordy w "Call of Duty: Black Ops". Przeszedłem już całą grę i przechodzę kolejne poziomy "Zombie". Znajdziecie mnie na sieci, gram jako "polishmachine" albo "polishshark". Jeśli komuś uda się mnie znaleźć, to zapraszam do gry. Mam nadzieję, że przejdziemy razem kilka dobrych poziomów.



Trzymajcie się ciepło i do następnego razu.


Podziel się

GORTAT BĘDZIE (OCZYWIŚCIE) WALCZYŁ O PIĄTKĘ

poniedziałek, 20 grudnia 2010 16:45

"Myślę, że jest to ogromna szansa dla mnie. Oczywiście Robin Lopez jest bardzo dobrym młodym zawodnikiem, który również ma swoje silne strony. Na pewno będę jednak walczył i nie będzie miał łatwo, ponieważ przychodzę z drużyny, gdzie grałem z najlepszym centrem ligi. Przez trzy lata gry na wysokim poziomie rozgrywek widziałem już wiele i myślę, że moje doświadczenie w połączeniu z umiejętnościami pozwolą mi walczyć i mieć realną szansę na wygranie rywalizacji o miejsce w pierwszej piątce."

 

Cały wywiad znajduje się tutaj.


Podziel się

GORTAT LECI DO PHOENIX

niedziela, 19 grudnia 2010 21:36

 

Maciej Kwiatkowski

 

Marcin Gortat już dziś w nocy naszego czasu wylatuje do Phoenix, gdzie jutro przejdzie obowiązkowe badania. Tymczasem Suns grają dzisiaj na wyjeździe w Oklahomie, a jutro gościć będą w San Antonio. Dopóki każdy z sześciu graczy w wymianie Orlando/Phoenix nie przejdzie badań sprawdzających ich zdrowia i stanu fizycznego, żaden z nich nie będzie mógł zagrać w barwach swojej nowej drużyny.


Gortat być może we wtorek weźmie udział w treningu razem ze swoim nowym teamem, o ile Suns tego dnia nie dostaną wolnego po dwóch dniach grania na wyjeździe. Na pewno będzie trenował ze swoim nowym zespołem w środę, a w czwartek - o ile nic w badaniach nie wyjdzie - zadebiutuje w hali US Airways Center przeciwko Miami Heat.

 




 


Podziel się

Licznik odwiedzin:  18 779 698  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18779698

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0