Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 506 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DARREN COLLISON ROOKIE IN DA CITY MIX

poniedziałek, 01 marca 2010 22:16

Piotr Makulec

 

Bardzo fajny mix debiutanta Darrena "Chrisa Paula Light" Collisona, zmontowany przez Miśka z Nysy. Jeśli wam się spodoba, to koniecznie zajrzyjcie na jego kanał na YouTube.

 



Podziel się:

komentarze (10) | dodaj komentarz

LEBRON JAMES I DIRK NOWITZKI GRACZAMI TYGODNIA

poniedziałek, 01 marca 2010 22:04

 źródło: espn.com

 

Piotr Makulec

 

LeBron James z Cleveland Cavaliers i Dirk Nowitzki z Dallas Mavericks zostali wybrani Graczami Tygodnia w Konferencji Wschodniej i Zachodniej NBA, za mecze rozegrane między poniedziałkiem 22 lutego a niedzielą 28 lutego 2010 roku.

James notował w minionych siedmiu dniach double-double, prowadząc na Wschodzie w punktach (30.7) i będąc drugi w asystach (10.3). Dzięki jego bardzo dobrej grze "Kawalerzyści" wygrali wszystkie trzy mecze. Nowitzki natomiast rzucał w minionym tygodniu najwięcej punktów wśród wszystkich zawodników w NBA, średnio 31.8 w meczu, i poprowadził Mavericks do bilansu 4-0. Prócz tego notował średnio 8.8 zbiórki i 3.3 asysty.

Innymi nominowanymi byli: Joe Johnson i Josh Smith z Atlanty Hawks, Rajon Rondo z Boston Celtics, Jason Kidd z Dallas Mavericks, Andrew Bogut z Milwaukee Bucks, Dwight Howard z Orlando Magic, Amar'e Stoudemire z Phoenix Suns, Carlos Boozer z Utah Jazz oraz Andray Blatche z Washington Wizards.

__________________________________

 

Debiutantami Miesiąca wybrano Jonasa Jerebko z Detroit Pistons i Darrena Collisona z New Orleans Hornets, a Trenerami Miesiąca Scotta Skilesa z Milwaukee Bucks i Scotta Brooksa z Oklahomy City Thunder.



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

ZMIANY WIZERUNKU W CHARLOTTE?

poniedziałek, 01 marca 2010 18:15



Marek Dziuba
 
O tym, że Michael Jordan stał się nowym właścicielem Charlotte Bobcats w sobotę wspomniał  już Przemek.

Nie upłynęło wiele czasu, a pojawiły s
ię pierwsze głosy o przyszłych działaniach MJ'a. Mike podobno ma poważnie rozważyć zmianę nazwy klubu z Północnej Karoliny. Za tym idą oczywiście zmiany wizerunku: logo, strojów i tak dalej i tak dalej. Czy to dobry pomysł? Nie mnie oceniać. Na pewno byłby to jakiś powiew świeżości, ale w moim odczuciu przede wszystkim symbol początku nowej epoki w Charlotte. Może tej zwycięskiej po słabych pierwszych latach istnienia?

W tych rozgrywkach to inny zespół. Przełom nastąpił od sprowadzenia Stephena Jacksona. Kogoś takiego im brakowało. Nie jest jednak łatwo im kibicować, co nieraz przytaczał Maciek. Potrafią pokonać najlepszych... dzień po porażce z najsłabszą drużyną. Play-offy bądź co bądź jak najbardziej stoją przed nimi otworem i jako, że dysponują bardzo atletyczną grupą graczy - każdemu mogą sprawić tam mnóstwo problemów. (o ile awansują, rzecz jasna)

Zdążyłem się już nawet przyzwyczaić do obecnej nazwy, logo i barw. Nie podoba mi się tylko jedna z jej odmian stosowana przez polskich fanów, mianowicie "Bobki" wrrr. Rysie, Kiciusie są za to całkiem w porządku. Poprzedni właściciel wybrał ją spośród dwóch innych nazw: Flight i Dragons.

Pomysłu metamorfozy' nie można z góry skazywać na porażkę, bo zdarzało się, że takowa miała bardzo pozytywne odbicie. Tym bardziej, że Bobcats to najmłodsza organizacja bez głębszej historii = zmiana obyłaby się pewnie bez większych konsekwencji i kontrowersji, choć nie mogę powiedzieć, że design tego klubu jest zły. Znalazłyby się inne, którym prędzej poleciłbym taki manewr. Póki co to jedynie przypuszczenia. Hej, ale pogdybać zawsze można, więc:

Jaką nazwę zaproponowalibyście? Podpowiedzmy Majkelowi! psss, jak podoba się Wam nasza propozycja? :)


Podziel się:

komentarze (46) | dodaj komentarz

DAY-TO-DAY: GDZIE BUTLER I HAYWOOD NIE PRZESTAJĄ SIĘ UŚMIECHAĆ

poniedziałek, 01 marca 2010 16:16
Przemek Kujawiński


NEW ORLEANS 100, DALLAS 108

Mavs byli zdecydowanymi faworytami tego spotkania i wywiązali się z zadania. Nie było jednak tak łatwo jak mogło się wydawać. Pierwsza połowa to popis porywającej gry zespołu z Teksasu. Nie było takiej możliwości, żeby Hornets mogli zatrzymać natarcie z tego okresu (i nie wiem, czy tak grających Mavricks ktokolwiek byłby w stanie zatrzymać). Jason Kidd (13 punktów, 9 zbiórek) zaczął jakby wciąż był na parkiecie w Atlancie. Patrząc na to jak porusza się po boisku i napędza transition offense ciężko uwierzyć, że za 3 tygodnie skończy 37 lat. Caron Butler (19 punktów), nie mogąc gryźć słomki, przerabiał nadwyżki energii na zagrania rodem z boisk streetballa. Hornets przez większość kwarty byli w stanie utrzymać się w grze jedynie dzięki Darrenowi Collisonowi (35 punktów). Ten chłopak i jego crossover są niebezpieczni. Na przełomie kwart Mavs zrobili jednak run 20-2 a potem spokojnie powiększali przewagę by do połowy 3 kwarty prowadzić już 25 punktami i wydawało się, że w mecz się w tym momencie skończył. W każdym razie tak musieli pomyśleć zawodnicy Ricka Carlisle bo w tym momencie spakowali się i zeszli do szatni.

Najszybciej w sytuacji zorientował się Marcus Thornton (21 punktów), który widząc opuszczone boisko, do końca kwarty zdążył rzucić jeszcze 9 punktów. Mówiąc poważnie Dallas poczuli się chyba zbyt pewnie i zafundowali sobie nerwową końcówkę. Chociaż może sprawiedliwiej będzie powiedzieć, że zafundowali ją sobie na spółkę z Throntonem i Collisonem. Rookie Backcourt Hornets przez półtora kwarty rzucił Mavs 29 punktów (w tym Collison 11 ostatnich punktów w meczu dla Nowego Orleanu) i na minutę przed końcem z całej przewagi zostały już tylko 4 punkty. Od czego jednak w Teksasie jest Dirk Nowitzki?  36 punktów, 8 zbiórek, 7 asyst i 0 strat w 40 minut gry (sic!), 14 punktów w czwartek kwarcie i dagger na minute przed końcem. W tym samym okresie Collison zapłacił frycowe dwukrotnie tracąc piłkę na korzyść Mavs.

Jeśli nadal uważacie, że Dallas wciąż nie są contenderem  to po prostu spróbujcie obejrzeć ich następne spotkanie. Jeśli uważacie, że Dirk jest miękki i nie nadaje się na końcówki to po prostu się mylicie. Nie jestem przekonany, czy chętniej, na ostatnią minutę, nie dałbym piłki mu niż Kobemu. A jeśli jesteście fanami Hornets i płaczecie po CP3 to oglądajcie Collisona i uśmiechajcie się szeroko. 


MIAMI 80, ORLANDO 96

Z każdego recapu z tego spotkania najpierw dowiecie się, że Dwight Howard właśnie zakończył swoją serię 20 spotkań z double-double. Howard trafił raptem 1 z 7 rzutów z gry i skończył spotkanie z dorobkiem 7 punktów, 5 zbiórek i 3 bloków, przez większość czasu borykając się z faulami. I w gruncie rzeczy jest to najważniejsza wiadomość. Siedzący na ławce Howard nie był dziś dla Orlando wielkim problemem. Po pierwsze udanie zastępował go Marcin Gortat (9 punktów, 7 zbiórek, 3 bloki), po drugie większość zawodników Magic zagrała dzisiaj dobre spotkanie (Rashard Lewis 22 punkty, Vince Carter 17, J.J. Redick 15), po trzecie wreszcie, i dzisiaj najważniejsze, rywalem byli  Miami Heat.

Mam dużo sympatii dla Dwyane'a Wade'a ale gdyby to ode mnie zależało to z dziewiątki walczącej na wschodzie o posteseason wykluczyłbym właśnie Miami. Nie widzę po prostu nikogo komu obecni Heat mogliby w playoffs sprawić kłopot a nudna pierwsza runda to pierwsza runda, której nie chcę. Mówiąc potocznie Heat grają piach. Nie wiem, co planuje Pat Riley, żeby zatrzymać Dwyane'a po sezonie ale zakładam, że ostatnie dwa okna transferowe zostały przespane nie bez powodu. Pytanie, czy jeśli Heat nie awansują do playoffs Wade będzie chciał w ogóle o pozostaniu rozmawiać.

Dwyane (21 punktów) wrócił dziś do składu po kontuzji. Jak zawsze dostarczył kilka highlightów po czym w drugiej połowie schował się gdzieś pod klepkami parkietu w Amway Arena. Za rekomendację niech poświadczy fakt, że w ciągu ostatnich 20 minut spotkania nie zdobył punktów.

Generalnie nie ma specjalnie za dużo o tym meczu do powiedzenia. Magic kontrolowali sytuację praktycznie od początku do końca. Cały mecz prowadzony był w ślimaczym tempie. Przy braku Howarda Magic zaliczyli raptem 15 asyst. Gdyby nie 23 minuty Marcina Gortata to pewnie wyłączyłbym to spotkanie w połowie 3 kwarty.

Marcin w zastępstwie Howarda sprawił się lepiej niż on sam. Orlando zaliczyło +23 z Gortatem na boisku (-7 z Howardem) . To chyba jego najładniejsza tego typu linijka w tym sezonie. Do tego do listy potraktowanych polskim młotem udało się dopisać Wade'a. Stan Van Gundy w żołnierskich słowach pochwalił naszego środkowego: Marcin zagrał bardzo dobrze, kiedy potrzebowaliśmy od niego większych minut, a sam Marcin skromnie przyznał, że jego celem jest mistrzostwo i nie ma zamiaru narzekać na to ile gra.


Maciej Kwiatkowski


DENVER 89, LA LAKERS 95

Denver Nuggets w pierwszej połowie kolejny raz wyglądali jak team, który wie jak pokonać Los Angeles Lakers. Kibice w Staples Center nawet buczeli na swoich Lakers w drugiej kwarcie (gdyby Mitch Kupchak chciał nimi handlować dostałby może pick w drugiej rundzie draftu i musiałby jeszcze wysłać gotówkę na tacos). Lakers mają jednak w swoim składzie dwóch znajomych, którzy jako nastolatkowie wychowali się razem w sąsiedztwie zwanym Jamaica w nowojorskiej dzielnicy Queens. Ron Artest (17 pkt, 6 prz) i Lamar Odom (20 pkt, 12 zb) zabili bestię.

To nie był dobry mecz. Emocjonujący, ale mieliśmy w nim 37 strat (Denver 20). Kobe tracił piłkę w łatwy sposób w pierwszej połowie (5), Lakers mieli 14 do przerwy, a w drugiej Nuggets wpadali z dryblingiem w największy tłok jak kurczaki z odciętą głową.

Mam nadzieję, że przede wszystkim oglądaliście ten mecz. Niedziela, wieczór, dobra pora.

A tutaj panika i chaos. Tak określiłbym ofensywę Nuggets w drugiej połowie. Zresztą nawet w pierwszej nie błyszczeli (41% z gry), ale Lakers grali jedne ze swoich najsłabszych 24 minut w tym sezonie. Po przerwie Phil Jackson wprowadził usprawnienia. George Karl żadnych. Jackson dał trochę czasu Bryantowi (3/17, 12 as), by ten doszedł sam do wniosku, że nie ma zupełnie dnia strzeleckiego (duża w tym zasługa Arrona Afflalo, który dawał popis obrony 1-na-1). Tak więc Jackson zaczął notorycznie umieszczać Bryanta w post-up na prawej stronie, skąd Kobe raz po raz wrzucał piłki w trumnę w stylu ...Nuggets. Denver grają na ogół praktycznie to samo, ale bez trójkątów, gdy Carmelo Anthony szuka ścinających pod kosz wysokich. Dla Lakers pod koszem kończyli akcje Odom i Pau Gasol (15 pkt, 14 zb), wykorzystując fakt, że każdy z trzech podkoszowych Nuggets nie był w tym meczu w pełni sprawny. Kenyon Martin (l.kolano, 3/11, 9 zb) miał w ogóle nie grać, Nene (14 pkt, 11 zb, 3 prz) w drugiej połowie utykał po zderzeniu kolanami, z którymś z graczy Lakers, a Chris Andersen (0 pkt, 4 zb) zmaga się z bólami pleców od kilku tygodni. Dodatkowo Nuggets nie mieli w drugiej połowie Ty'a Lawsona (ramię), który grał bardzo dobrze przed przerwą (6 min, 6 pkt). Więc spokojnie Lakerlandzie - to nie był team, z którym prawdopodobnie możecie zmierzyć się w maju.

A mimo wszystko za ten chaos i panikę należałoby winić George'a Karla. Jackson zmobilizował swoich graczy do aktywnej obrony na obwodzie, po tym jak to Nuggets bronili dobrze na dystansie w pierwszej połowie. To Jackson też wiedział jak wykorzystać Kobe'go - tym razem jako asystenta, 12 asyst to jego rekord sezonu. Tymczasem krew mnie zalewała widząc bezradność Karla. Śledziłem uważnie każdą ofensywną zagrywkę Nuggets po przerwie i ani razu Carmelo Anthony (21 pkt, 7/19, 8 str) nie znalażł się na swojej ulubionej klepce na prawym skrzydle. Nie pamiętam też aby Chauncey Billups (17 pkt, 4/12) próbował grać z Anthony'm pick&pop na lewym. Zamiast tego były ciężkie rzuty i tylko 12 punktów w pomalowanym po przerwie. Może nie tylko Karl, ale Billups jako jego prawa ręka na boisku - obaj ponoszą odpowiedzialność za tą porażkę w nie mniejszym stopniu niż Artest, który wyjmował Anthony'emu piłkę w dryblingu, gdy ten atakował kosz z nienaturalnych dla siebie pozycji. Fatalny spacing Denver po przerwie i bad coaching George'a Karla. Brawa dla Lakers za to, że pokazali trochę dumy w tym meczu.
  

MILWAUKEE 102, ATLANTA 106 (OT)

John Salmons (32 pkt, 8 zb, 4 as) - jeden z moich ulubionych graczy. Nie błyszczy, nie olśniewa, ale potrafi przedostać się na linię, potrafi rzucić z dystansu i przede wszystkim potrafi też bronić. Poza tym naprawdę lubię jego brodę. Bucks mają z niego ogromny pożytek od czasu pozyskania go po Weekendzie Gwiazd. Z nim w składzie notują bilans 6-1, a byłoby 7-0 gdyby nie kilka prostych błędów w dogrywce. Bucks prowadzili już 97:92 w dodatkowych pięciu minutach, ale najpierw stracił piłkę Luke Ridnour (6/8, 13 pkt, 4 as), potem Salmons pozwolił sobie na kolejny rzut z cięzkiej pozycji, a w międzyczasie Ersan Ilyasova (9 pkt, 8 zb) pomylił Josha Smitha (22 pkt, 15 zb, 6 as) z Kevinem Garnettem i zamiast pozwolić mu rzucać z 5-6 metra, podszedł do niego tak blisko, że Smith minął go i skończył lay-up.

Bucks grali b-2-b, na ciężkim terenie, ale zabrakło im koncentracji w crunch-time, by trochę niespodziewanie dowieźć zwycięstwo. Atlantę uratował Iso-Joe (24 pkt, 4 prz), rzucając 9 punktów w dogrywce. Jerry Stackhouse z kolei zdobył 20 punktów (12 z pierwszych 26) i Bucks już dawno nie mieli 52 punktów z pozycji rzucającego obrońcy. "Kozły" grały przez Andrew Boguta (14 pkt, 9 zb, 4 as, 4 blk), którego Hawks podwajali. Bogut jest w znakomitej formie ostatnio i pamiętajcie, że wysocy potrzebują trochę więcej czasu, by dojrzeć do gry w NBA i może Australijczyk - w końcu bez problemów z plecami - zmierza w stronę stania się jednym z najlepszych środkowych ligi. W zasadzie poza przeciętną atletycznością ma wszystko: pół-haki, bardzo dobre odegrania z post-up i staje się znakomitym obrońcą (drugi w lidze w blokach), podporą defensywy, która wygrywa dla Bucks mecze.

Mój ulubiony blog Hawks nazwał ten mecz "Worst win ever". Josh Smith grał znakomicie, Johnson trafiał rzuty, Al Horford (17 pkt, 10 zb) emanował spokojem w polu trzech sekund, ale mimo wszystko - podobnie jak w starciu z Dallas - Hawks walczyli w crunch-time niemal i wyłącznie za pomocą rzutów z dystansu, nie umiejąc przedostać się pod kosz. Dobry defense Bucks, ale kilka mentalnych błędów z rzędu w dogrywce.

Bucks grają obecnie jak piąty team konferencji i ewentualna pierwsza runda play-offów z Atlantą może zakończyć się niespodzianką. Milwaukee ma tutaj dobry match-up i dużo lepszą ławkę rezerwowych: Ilyasova, Stackhouse, Ridnour, Kurt Thomas.

Josh Smith w pięciu ostatnich meczach zdobywa 19.8 punktów, 12.4 zbiórek i 6.2 asyst. Nigdy nie usłyszycie o jego bohaterskich rzutach w końcówce meczu, ale wystarczy, że zrezygnował z rzucania z dystansu i stał się MVP tego zespołu. Od wygrywania spotkań nadal jest Iso-Joe.



PHOENIX 110, SAN ANTONIO 113

Suns grali defense - tylko przez pierwszą kwartę. Spurs nie grali go w zasadzie w ogóle, pozwalając Steve'owi Nashowi (18 pkt, 11 as) i Amare Stoudemire (41 pkt, 12 zb) na jedno z ich najlepszych dwójkowych spotkań tego sezonu. Mimo wszystko Spurs mogą potraktować ten mecz jako krok do przodu, bo a) Gregg Popovich starał sie jak najwięcej grać dwoma wysokimi b) po raz pierwszy w tym sezonie Spurs otrzymali efektywne mecze w ataku od swoich czterech najlepszych graczy. Tim Duncan i Manu (po 21), Rysiek Jefferson (20, kolejny dobry mecz...) oraz Tony Parker (16).

Bohaterem był jednak Willis Reed. Tzn Antonio McDyess (12 pkt, 9 zb). W trzeciej kwarcie źle spadł na parkiet i uszkodził lewe kolano. Wyglądało to bardzo groźnie. McDyess mocno się wystraszył, nie o własnych siłach udał się do szatni, ale na szczęście to było tylko przeprostowanie.

Dice wrócił więc do gry i rzucił z rzędu trzy rzuty z 5-6 metrów. Dobrze było to widzieć. Oczywiście końcówka tego meczu miała kilka kuriozalnych zagrań, jak spudłowany wsad J-Richa, fenomenalna trójka Nasha, a potem jego błąd w ostatnich sekundach, czy nawet złe wznowienie piłki przez Spurs z autu.

W końcu jednak Spurs mieli trochę szczęścia, mieli też produkcję Jeffersona i kolejny dobry mecz od Manu. Do tego ławka Suns nie miała najlepszego wieczoru, tylko 17 punktów.



Podziel się:

komentarze (41) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 28 LUTEGO 2010

poniedziałek, 01 marca 2010 9:47

RONALD SIĘ PRZYDAŁ, SHAQ MA 2 MIESIĄCE WAKACJI, BIG AL POSIEDZIAŁ

poniedziałek, 01 marca 2010 8:38


Maciej Kwiatkowski


Mina sędziego na powyższym zdjęciu bezcenna. Ron Artest w końcu zaistniał w meczu o stawkę i nawet jeśli Lakers mówili przed spotkaniem, że 'to nie rywalizacja' (Gasol) albo że 'to tylko kolejny mecz' (Odom), to pokazali w końcu, że mają cojones i agresywną obroną wygrali u siebie z Denver, podczas gdy George Karl ewidentnie nie trzymał kontroli nad poczynaniami swoich graczy (o czym więcej w Day-to-day)..... Mavericks nadal grają wyśmienicie, tym razem pokonując u siebie Nowy Orlean. Hornets mają jednak Darrena Collisona, który rzucił 35 punktów i prowadził "run" w drugiej połowie, który może i by się powiódł, ale Mavericks mają Dirka.....Magic ograli łatwo Miami, Marcin Gortat miał więcej punktów i zbiórek niż Dwight Howard, a Dwyane Wade jest prawdopodobnie wściekły na każdego ze swoich kolegów...... Milwaukee przegrało w Atlancie, dopiero po dogrywce i to w back-2-back, ale Hawks nie chcieliby ich widzieć w pierwszej rundzie play-offów......Jason Richardson nie wygrał minionej nocy konkursu wsadów. Zrobił to za to Amare.....Glen Davis załatwił Shaqa na 6-8 tygodni i O'Neal może nie zagrać nawet w pierwszej rundzie play-offów.....Caron Butler przyznał, że pozwolono mu żuć słomki na ławce. Ponoć wyżuł 15 minionej nocy. Straw Bandit.


Day-to-Day dzisiaj być może wcześniej niż popołudniu -nie później niż o 15. 16:17


Wyniki NBA: Lakers pokonali Denver. Trwa passa Dallas

Wygrana Magic. Gortat chwalony przez Van Gundy'ego

Shaq może nie wrócić na pierwszą rundę play-offów

Al Jefferson popił, pojeździł, posiedział i posiedzi




Podziel się:

komentarze (14) | dodaj komentarz

KOSZMAR KAŻDEGO ZAWODNIKA...

poniedziałek, 01 marca 2010 4:01

Marek Dziuba


Nie, nie chodzi o Dwyane'a Wade'a tym razem.


Spodziewam się, że gdybyście popytali zawodników NBA (ok, każdego koszykarza) o największy koszmar, jaki może ich spotkać w grze.. to duża część z nich odpowiedziałaby spudłowany lay'up lub dunk. Takie rzeczy oczywiście zdarzają się i zawodowcom. Na szczęście często uchodzą gdzieś z boku. No, ale gdy mecz jest na styku i dwukrotny mistrz Konkusu Wsadów robi coś takiego, to nagranie idzie w świat.


 

 

 

Jason, to naprawdęTy? Nie wierzę.

 

Suns ulegli Spurs 110:113, a J-Rich pewnie jeszcze długo nie zaśnie. Najgorsze w tej akcji jest to, że za grosz nie była  efektowna. Sam na sam z koszem, gdy wszyscy już tylko spoglądali na wykończenie i nagle wielki szok, ale nie tak, jaki miał nastąpić. Nie pomogą tłumaczenia, że spalding wrednie się wyturlał. (Pssss Steve masz dobry materiał na kolejny genialny filmik!)


I jeśli rano po tym wpisie na Waszej twarzy zagościł uśmiech to czuję się spełniony.

 

 

Free Throw: Ok. Przyznaje. Blogger Trey Kerby ujął to lepiej: "That missed dunk probably still would have won him this year's dunk contest."



Podziel się:

komentarze (11) | dodaj komentarz

CAVALIERS POSTAWIENI W TRUDNEJ SHAQUACJI

poniedziałek, 01 marca 2010 3:03

                                                                                                                                           źródło: onemanfastbreak.net

(marek): Była pięta Achillesa, to i przyszła kolej na paluszek Shaqa. Nigdy nie przekonamy się jak to jest mieć tak ogromne dłonie. On piłkę lepiej utrzymuje w jeden ręce niż niejeden z nas w dwóch, ale wbrew pozorom nie są one niezniszczalne. W tym przypadku na niewiele się zda jego odporność wywodząca się z brzucha. Czasami najmniejszy zraniony punkt u potężnego olbrzyma może sprawić najwięcej kłopotów.

Kont
uzja kciuka, której w miniony czwartek nabawił się Shaquille O'Neal, gdy nieskutecznie próbował blokować go Glen Davis okazała się poważniejsza niż wszyscy myśleli. Po konsultacjach w Baltimore z światowej klasy specjalistą w tej dziedzinie, doktorem Thomasem Grahamem okazało się, że potrzebna będzie operacja i choć Cavaliers nie podali możliwej daty powrotu to zakłada się, że taki uraz może wykluczyć O'Neala z gry od 6. do 8. tygodni. To oznacza nawet, że klub z Cleveland  do końca sezonu zasadniczego będzie musiał sobie radzić bez niego. Brakuje tam teraz typowego centra. W najbliższym czasie będą więc zapewne grali szybszą koszykówkę. Więcej minut  na parkiecie powinien ujrzeć Leon Powe. W międzyczasie zarząd Cavaliers odlicza już pewnie z niecierpliwością dni do powrotu Zydrunasa Ilgauskasa. Jak na ironię Shaq odniósł uraz niedługo po transferze Big-Z.

Pytanie: Czy gdyby Cavaliers stracili O'Neala, straciliby równocześnie szanse na tytuł? (z jego powrotem na Playoffy nie powinno być jednak problemów, ale contendera i tak czeka sprawdzian)


Podziel się:

komentarze (10) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 067 466 (wersja testowa)

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u